Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
V69
Introrodek
Posty: 12
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:50
Płeć: kobieta
MBTI: INTJ

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: V69 » 17 paź 2016, 20:41

psubrat pisze:
V69 pisze:ale są w moim mieście imprezy typu "cuddle party", gdzie w sposób nieerotyczny i z poszanowaniem swoich granic można dawać i otrzymywać dotyk w różnej formie: przytulanie, głaskanie, masaż itp. jestem bardzo ciekawa tego i zamierzam się wybrać na najbliższą imprezę.
To jeśli się już wybierzesz, opisz wrażenia.
Czy jest to prowadzone przez kogoś, kto mówi: teraz robimy to, teraz tamto; czy po prostu bez słów ludzie zaczynają się dotykać? Czy każdy stara się - że tak to określę - docenić wszystkich innych uczestników, czy po prostu spontanicznie dobierają się dwójki / trójki / czwórki / ... Czy na "cuddle party" trafiają się scenki przypominające piłkarzy po strzeleniu bramki?.

uff, dawno mnie było, ale wróciłam
próbowałam sie zapisać na tę imprezę w wakacje, ale wiadomo - sezon urlopowy - ciężko było zebrać grupę.
wiec dopiero teraz się udało.
już opowiadam jak to wyglądało

wyjątkowo było mało osób - 6 plus prowadząca.
najpierw było krótkie poznanie się, potem ćwiczenia - uczyliśmy się pytać, zgadzac sie i odmawiać. chodzi o to, żeby pytać konkretnie. zamiast "mogę cie dotknąć?" np. "czy mogę poklepac cie w ramię" itp.
potem pytalismy sie o różne rzeczy i np. albo caly czas odmawialismy, albo cały czas zgadzalismy sie. a potem dostalismy wolna rękę :)

zaczelismy od rozmow, o filmach, książkach, co lubimy itp. potem ludzie zaczeli sie bardziej ośmielac. jedna z osob zapytala czy moze zaplesc mi warkocz. i sie potoczylo :) na koniec lezelismy wszyscy w parach przytuleni - plec nie miala znaczenia :)
wszystko trwalo 3h i jak prowadzaca powiedziala, ze juz koniec to bylismy niepocieszeni :)

na poczatku czulam sie dziwnie :) no i to pytanie - tez zwykle brak tego wsrod ludzi. a szkoda. zreszta nie tylko pytanie jest ważne, ale tez poczekanie na odpowiedź ;)

byla bardzo mila i bezpieczna atmosfera. nikt sie obrazal sie, jak ktos odmowil, nie trzeba bylo do niczego sie zmuszac. jedna osoba byla tylko poobserwowac i nic nie robila wiecej. wszyscy to szanowali.

podsumowując,bylo super :) na pewno pojde na kolejne spotkania :)

co do tych scenek - mysle, ze to zalezy od checi uczestnikow. podobno pierwszy raz sie zdarzylo, zeby ktos zaplatal komus warkocze :)

Awatar użytkownika
agness
Intronek
Posty: 34
Rejestracja: 06 cze 2015, 21:25
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: ISTJ

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: agness » 07 sty 2017, 18:59

Temat znowu odkopię, bo stał się dla mnie istotny. Od zawsze nie lubiłam, gdy ktoś mnie dotyka, przytula, może dlatego że nie otrzymałam takich bodźców od najbliższych mi osób. Od kiedy pamiętam byłam traktowana w rodzinie jak ,,czarna owca", zachowująca się inaczej niż wszyscy, skryta, nie potrafiąca wyrażać uczuć. Tych uczuć też nie otrzymywałam, więc prostym rachunkiem zero emocji kierowanych do zewnątrz, wszystko skrywane w sobie. Teraz widzę jak wielki wpływ na dorosłe życie ma brak bliskości i zaufania w dzieciństwie do osób, które powinny być dla nas oparciem i emanować pozytywną energią utwierdzającą nas w przekonaniu, że ktoś darzy nas uczuciem, jesteśmy dla kogoś ważni i wartościowi. Wstydzę się wyrażać swoich uczuć, mimo tego że wiem, że one gdzieś we mnie siedzą, jednak zarówno słowa jak i gesty są dla mnie problemem. Chciałabym się otworzyć na dotyk w każdej postaci, nie tylko poklepywania po ramieniu przez znajomych (które zresztą też zawsze było dla mnie przerażające, a przytulenie na powitanie sprawiało naruszenie mojej sfery...) ale też z partnerem. Wszystko w moim życiu jest podświadomie kontrolowane, nie potrafię być spontaniczna, żaden ruch nie jest przypadkowy a gest, który powinien wyrażać miłość stanowi usilną manifestację uczucia, która powinna się odbywać. POWINNA, bo przecież relacja z partnerem to nie tylko rozmowy, ale także kontakt fizyczny. Boję się, że ranię mojego partnera, zastanawiam się tylko, czy z czasem dotyk i bliskość stanie się przyjemnością, a moja osobowość i zbudowane zaufanie pozwoli mi się wreszcie otworzyć, pozbyć tego dziwnego strachu przed pokazaniem, że mi na kimś zależy..

space cookie
Introrodek
Posty: 18
Rejestracja: 21 wrz 2016, 21:00
Płeć: nieokreślona

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: space cookie » 24 lut 2017, 12:01

VIncit pisze:W takim razie wyjdę na pierwszego zboczeńca forum Introwertyzm. Trudno.
Oczywiście że nie lubię tulić się, uśmiechać i wogóle dotykać wszystkich. Zwłaszcza wychodnic z inicjatywą. Ale jest mi na pewno łatwiej przytulic się do kogoś albo usiąść bliżej niż powiedzieć jak się stęskniłam albo dziękować. Słowa to mój wróg, trudno. Zwłaszcza takie tępe i przygłupie wyznania.
Takie na przykład przytulanie daje mi komfort psychiczny. Fizyczny też, a owszem, z lodu nie jestem. Ale głównie to wiadomość " jesteś na tyle nie-obrzydliwa, że nie przeszkadza mi jak jesteś obok" Co nie znaczy, że swobodnie czuje się tylko obok osób które już mnie wytuliły. Ale to miłe, byc na tyle akceptowaną.
Drugi zboczeniec wita! Mam dokładnie tak samo :)

Awatar użytkownika
avatariks
Intronek
Posty: 43
Rejestracja: 06 maja 2017, 7:30
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INFP
Lokalizacja: Danzig

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: avatariks » 06 maja 2017, 10:06

Przytulanie się jest super, szczególnie jeżeli druga osoba też chce nas przytulić. Tylko żeby móc się przytulać trzeba nawiązać jakieś bliższe relacje i z tym jest ciężko w sumie. To psychiczne poczucie bezpieczeństwa i fizycznego komfortu z wiedzą że druga osoba też to odczuwa jest boskie :D

Suchy69
Intronek
Posty: 50
Rejestracja: 19 mar 2017, 20:01
Płeć: mężczyzna

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Suchy69 » 07 maja 2017, 22:40

Ja Wam powiem, że strrrrasznie potrzebuję dotyku ;o. Na początku roku rozstałem się z dziewczyną, z którą byłem szmaaat czasu i teraz usycham ;). Nawet nie chodzi mi o taki erotyczny dotyk, tylko takie najzwyklejsze w świecie ciepłe przytulanie. Wiem, że brzmię totalnie jak baba i właśnie dlatego to jest dla mnie taki problem! Bo mało kto to rozumie. Bardzo ciężko mi się śpi samemu. Tak, wciąż mam na myśli tylko i wyłącznie spanie (chociaż to drugie to osobny temat ^^).
Nie wiem czy się na jakieś masaże relaksacyjne nie zapisać ;].

Awatar użytkownika
żyrafa
Introrodek
Posty: 19
Rejestracja: 19 kwie 2017, 16:26
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: ISTJ-T
Lokalizacja: Warszawa

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: żyrafa » 07 maja 2017, 23:34

Hm. A ja nie czuję potrzeby bliskości, dotyku. Nie lubię być przytulana. W zasadzie to rodzice prawie nigdy mnie nie przytulali i gdy zdarzy się przytulanie np. w czasie świąt, to czuję się z tym bardzo niekomfortowo.

Awatar użytkownika
IronLich
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 23 kwie 2017, 23:09
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: IronLich » 08 maja 2017, 10:56

@Smutny Zębodół

Potwierdzam, niestety tak to działa. Sześć lat związku i koniec - w konsekwencji sam od roku miewam okresy totalnego rozregulowania snu etc. Jak już się raz otworzy i zbuduje pewną przestrzeń kontaktu, to nie da się potem wywalić z życia potrzeby doświadczania bliskości.

Awatar użytkownika
Nocnik
Introwertyk
Posty: 110
Rejestracja: 15 kwie 2017, 19:14
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Nocnik » 08 maja 2017, 11:11

W domu nigdy nikt nie przytulał nikogo, więc mam deficyt tego , a z obcą osobą to cholernie dziwnie się zawsze czułem. Ciągle myślę czy poklepać czy nie :)
Ale za to lubię chodzić do swojej dentystki bo często jej się zdarza oprzeć swoje "wyposażenie" o mnie i to zawsze jakiś rozpraszacz-znieczulacz.
A także nie narzekam jak mam masaże kręgosłupa u masażystki.
Overthinking Kills Your Happiness.

Awatar użytkownika
Biała_Dama
Introwertyk
Posty: 137
Rejestracja: 18 wrz 2016, 20:46
Płeć: kobieta
MBTI: INFP-T
Lokalizacja: Opolskie
Kontakt:

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Biała_Dama » 09 maja 2017, 11:36

Nigdy nie miałam problemów z dotykiem. Bardzo lubię się przytulać. Jak nie miałam jeszcze chłopaka, a było mi smutno to przytulałam się do mamy albo do koleżanek. Kiedy komuś było smutno, to w miarę możliwości, zamiast pocieszać słowami, wolałam tę osobę przytulić (w miarę możliwości, bo zdarzało się, że ktoś mnie odpychał, kiedy chciałam to zrobić). Dla mnie takie przytulenie kogoś znaczy więcej jednak niż słowa :) czy to tak po prostu, żeby było miło czy w innych sytuacjach
“The optimist sees the donut, the pessimist sees the hole.”
~ Oscar Wilde

Awatar użytkownika
zezol
Zagubiona dusza
Posty: 4
Rejestracja: 07 maja 2017, 21:01
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INFP-T

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: zezol » 10 maja 2017, 2:09

agness pisze:Temat znowu odkopię, bo stał się dla mnie istotny. Od zawsze nie lubiłam, gdy ktoś mnie dotyka, przytula, może dlatego że nie otrzymałam takich bodźców od najbliższych mi osób. Od kiedy pamiętam byłam traktowana w rodzinie jak ,,czarna owca", zachowująca się inaczej niż wszyscy, skryta, nie potrafiąca wyrażać uczuć. Tych uczuć też nie otrzymywałam, więc prostym rachunkiem zero emocji kierowanych do zewnątrz, wszystko skrywane w sobie. Teraz widzę jak wielki wpływ na dorosłe życie ma brak bliskości i zaufania w dzieciństwie do osób, które powinny być dla nas oparciem i emanować pozytywną energią utwierdzającą nas w przekonaniu, że ktoś darzy nas uczuciem, jesteśmy dla kogoś ważni i wartościowi. Wstydzę się wyrażać swoich uczuć, mimo tego że wiem, że one gdzieś we mnie siedzą, jednak zarówno słowa jak i gesty są dla mnie problemem. Chciałabym się otworzyć na dotyk w każdej postaci, nie tylko poklepywania po ramieniu przez znajomych (które zresztą też zawsze było dla mnie przerażające, a przytulenie na powitanie sprawiało naruszenie mojej sfery...) ale też z partnerem. Wszystko w moim życiu jest podświadomie kontrolowane, nie potrafię być spontaniczna, żaden ruch nie jest przypadkowy a gest, który powinien wyrażać miłość stanowi usilną manifestację uczucia, która powinna się odbywać. POWINNA, bo przecież relacja z partnerem to nie tylko rozmowy, ale także kontakt fizyczny. Boję się, że ranię mojego partnera, zastanawiam się tylko, czy z czasem dotyk i bliskość stanie się przyjemnością, a moja osobowość i zbudowane zaufanie pozwoli mi się wreszcie otworzyć, pozbyć tego dziwnego strachu przed pokazaniem, że mi na kimś zależy..
Miałem dokładnie to samo. Od dzieciństwa wszystko skrywane, a emocje i bliskość przez rodziców ograniczania do minimum. Jako dziecku może dawali więcej ale później na pewno nie. Nawet ciężko ograniczyć mi to do roli faceta bo mam dwie siostry, a do nich podobnie. Nigdy nie było raczej przytulania, zachowanie rodziców raczej zmuszało do tłumienia emocji albo dostawaliśmy te negatywne, mało spontanicznego ciepła.
Do tego brak rozmów o emocjach, uczuciach. Wszystko jest przecież oczywiste, prawda? ;) Niestety nie, a konsekwencje są do dziś. Bo jeśli nie ma się wzorców, to może być ciężko samemu je nabyć. Tym bardziej gdy dla innych okazywanie otwarcie emocji, czasem wręcz "wpychanie się" z nimi jest przecież takie naturalne i oczywiste...
Smutny Zębodół pisze:Ja Wam powiem, że strrrrasznie potrzebuję dotyku ;o. Na początku roku rozstałem się z dziewczyną, z którą byłem szmaaat czasu i teraz usycham ;). Nawet nie chodzi mi o taki erotyczny dotyk, tylko takie najzwyklejsze w świecie ciepłe przytulanie. Wiem, że brzmię totalnie jak baba i właśnie dlatego to jest dla mnie taki problem! Bo mało kto to rozumie. Bardzo ciężko mi się śpi samemu. Tak, wciąż mam na myśli tylko i wyłącznie spanie (chociaż to drugie to osobny temat ^^).
Nie wiem czy się na jakieś masaże relaksacyjne nie zapisać ;].
No to mam dokładnie tę samą sytuację. Na początku roku rozstałem się z dziewczyną. Toksyczny związek ale cholernie mocny i emocjonalny. Została pustka, której nie ma kto pokryć. A o podstawowe potrzeby dotyku i przytulania przecież nie będę żebrać albo rzucać się na innych jak desperat...
IronLich pisze:Jak już się raz otworzy i zbuduje pewną przestrzeń kontaktu, to nie da się potem wywalić z życia potrzeby doświadczania bliskości.
Totalnie w punkt. Gdy związek będzie na głębokim poziomie, gdy doświadczy się tego namacalnie, to później poprzeczka też jest postawiona inaczej. Byle jakie, płytkie związki nie kuszą.

Awatar użytkownika
Nocnik
Introwertyk
Posty: 110
Rejestracja: 15 kwie 2017, 19:14
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Nocnik » 10 maja 2017, 14:20

Ja bym chciał po prostu sobie tak "wyuczyć" umysł aby daną potrzebę mógł zaspokajać w inny sposób.

Podoba mi się koncepcja Manfreda Max-Neefa dotycząca "zaspokajaczy" które dzieli na : Naruszający, Pseudozaspokajacz, Hamujący zaspokajacz, Pojedyńczy zaspokajacz oraz Synergiczny zaspokajacz. (https://en.wikipedia.org/wiki/Fundamental_human_needs)

I tak każdy ma swoje potrzeby do zaspokajania, tylko że sposób w jaki tą potrzebę chcemy zaspokoić zbyt często jest "chybiony".
Często także oczekujemy że np. potrzebę akceptacji, bliskości, bezpieczeństwa, szacunku, potwierdzenia, czy seksu zaspokoić może tylko związek i tak się brnie na siłę i oczekuje od drugiej osoby zaspokojenia swoich potrzeb, a gdy się nie otrzymuje tego to zostaje frustracja i uraza.
W alkoholu szuka się często potrzeby relaksu fizycznego i emocjonalnego a dostaje się to co się dostaje.

Zostaliśmy nauczeni, że tylko w ten sposób można zaspokoić dana potrzebę a nikt nie dał żadnych alternatyw.
Overthinking Kills Your Happiness.

Kaw
Intronek
Posty: 41
Rejestracja: 12 maja 2017, 19:49
Płeć: nieokreślona

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Kaw » 12 maja 2017, 20:16

Ja nie lubię nawiązywać bliskich kontaktów z innymi ludźmi. Głupie przytulenie sprawia, że cały sztywnieje i czuje się strasznie nieswojo. Przez to jestem uważany za gbura, ponieważ nawet porządnie przywitać się nie potrafię, a niestety nie wszystkim wystarcza prosty uścisk dłoni.

Awatar użytkownika
Łucja
Zagubiona dusza
Posty: 4
Rejestracja: 13 maja 2017, 20:08
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: Infp

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Łucja » 13 maja 2017, 21:13

Mi akurat zwykle przytulenie na powitanie nie przeszkadza (oczywiście jeżeli jest to bliska mi osoba). Jednak gdy robi to ktoś przed chwilą poznany strasznie mnie to irytuje.

Awatar użytkownika
krucha_babeczka
Introwertyk
Posty: 93
Rejestracja: 15 lis 2015, 19:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: krucha_babeczka » 14 maja 2017, 9:44

Nocnik pisze: Często także oczekujemy że np. potrzebę akceptacji, bliskości, bezpieczeństwa, szacunku [...] zaspokoić może tylko związek
A co innego, Twoim zdaniem, może je zaspokoić?

Awatar użytkownika
Nocnik
Introwertyk
Posty: 110
Rejestracja: 15 kwie 2017, 19:14
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

Post autor: Nocnik » 14 maja 2017, 15:30

Potrzebę bliskości- natura. Akceptacji, szacunku, bezpieczeństwa - prawdziwi przyjaciele.
Ale to każdy powinien sam odkryć co się sprawdzi w jego przypadku.
Chodzi mi że od początku uczy się tylko jedynej "słusznej" drogi i zbyt często jak ślepiec człowiek błądzi i oczekuje że tylko ta jedna "rzecz" może zaspokoić potrzebę.
Overthinking Kills Your Happiness.

ODPOWIEDZ