Strona 17 z 17

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

: 26 gru 2017, 18:12
autor: Pomidor
Nie lubić nawet dotyku własnej partnerki? Dla mnie to nie zrozumiałe. Jak tam problemu z dotykiem innych osób nie mam. Może do tego przywykłem, bo wszystkie kobiety mnie zawsze molestują :P

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

: 26 gru 2017, 22:39
autor: psubrat
Pomidor pisze:
26 gru 2017, 18:12
Nie lubić nawet dotyku własnej partnerki? Dla mnie to nie zrozumiałe.
A dla mnie zrozumiałe.
Swego czasu, starałem się traktować wszystkich identycznie, niezależnie od płci. Jeśli z najbliższym przyjacielem się nie dotykałem, to niestosowne wydawało mi się dotykanie z kimkolwiek, z kim miałbym słabszą emocjonalną więź. A że bez dotyku z dziewczynami siła więzi jakoś nie chciała się nawet zbliżyć do tego, jaką bez dotyku uzyskałem z kilkoma najbliższymi kolegami... to dotyk nie wchodził w grę. Obecnie nawet żadnej z nich nie nazywam "moją byłą" dziewczyną, bo realnie były tylko koleżankami i to wcale nie jakimiś najlepszymi.

Teraz natomiast dobrze toleruję dotyk i to niezależnie od płci, natomiast zależnie od tego, na ile danej osobie ufam.

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

: 27 gru 2017, 0:36
autor: highwind
psubrat pisze:Swego czasu, starałem się traktować wszystkich identycznie, niezależnie od płci.
Po co? Dla mnie to byłoby zgubne, skończyłbym szybko z wybitymi zębami.
psubrat pisze:Obecnie nawet żadnej z nich nie nazywam "moją byłą" dziewczyną,
Wydźwięk tego zdania jest jakiś podejrzany. Sugeruje, że mogłeś kiedyś postrzegać jakąś swoją koleżankę, z którą nota bene nie doświadczyłeś nawet pocałunku, jako swoją dziewczynę? Byliście parą aseksualną, czy jak?

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

: 27 gru 2017, 10:26
autor: psubrat
highwind pisze:
27 gru 2017, 0:36
psubrat pisze:Swego czasu, starałem się traktować wszystkich identycznie, niezależnie od płci.
Po co? Dla mnie to byłoby zgubne, skończyłbym szybko z wybitymi zębami.
Generalnie nie potrafię wierzyć w jedno, a czynami przedstawiać drugiego. Wierzyłem w pewne rzeczy, w które obecnie nie wierzę. Na przykład w to, że ta głębsza niż z kolegami więź się z czasem pojawi (bo - jak wierzyłem - taka jest ludzka natura) - i dopiero wtedy będzie czas na dotyk - nie chciałem "uprzedmiotawiać" kobiet. No i rzecz jasna wierzyłem, że poza cechami fizycznymi, mężczyźni od kobiet się niewiele różnią, więc do nawiązywania z nimi relacji nie potrzeba strategii diametralnie różnych od tych, które sprawdzały się w środowisku męskim.
Oczywiście nie ciągnęło się to latami, a jedynie miesiącami i było to tylko kilka przypadków, po których zacząłem szukać wiedzy, żeby zrozumieć o co tu chodzi - zrozumieć swoje własne emocje.
psubrat pisze:Obecnie nawet żadnej z nich nie nazywam "moją byłą" dziewczyną,
Wydźwięk tego zdania jest jakiś podejrzany. Sugeruje, że mogłeś kiedyś postrzegać jakąś swoją koleżankę, z którą nota bene nie doświadczyłeś nawet pocałunku, jako swoją dziewczynę? Byliście parą aseksualną, czy jak?
O tyle mógłbym postrzegać, że się razem spotykaliśmy i - według mojej wiedzy - te dziewczyny nie praktykowały równocześnie indywidualnych spotkań z innymi mężczyznami. Oczywiście te relacje były 100% aseksualne i uważałem ten stan za właściwy na tym etapie.

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

: 01 sty 2018, 9:52
autor: nieśmiała09
Bardzo się boję dotyku,a jednocześnie mi go brakuję,a zwłaszcza przytulenia.To jest beznadziejne,że rzeczy, które się pragnie powodują silne lęki

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

: 01 sty 2018, 11:59
autor: highwind
nieśmiała09 pisze:
01 sty 2018, 9:52
Bardzo się boję dotyku
Jak się to objawia? Widać to z zewnątrz?

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

: 01 sty 2018, 15:06
autor: nieśmiała09
Tego z zewnątrz nie widać,odczuwam ten lęk w środku.Tą fobia się wzięła z tego, że w gimnazjum jeden chłopak dla jaj kładł swoją rękę na moim kolanie mimo tego, że kazałam mu tego nie robić.Boję się, że ktoś zrobi jakiś ruch który naruszy moją strefę bezpieczeństwa

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

: 02 sty 2018, 20:39
autor: AlterEgoPiotra
Tak sobie czytam poszczególne wątki jako nowa osoba i zastanawiam się czy one w ogóle mają jakąś wspólną cechę z Intro. Na pierwszy rzut oka wydaje się że tak. Ale wypowiedzi niektórych po prostu brzmią już np. jak słowa osoby z typowym Borderline. Często też dla osoby postronnej da się wyczuć drugą stronę medalu. Przykre i złe doświadczenia w okresie dorastania i podobne traumy rzutujące na tworzenie się naszej osobowości.
Odnośnie tematu dla mnie osobiście dotyk i bliskość kojarzy się z partnerstwem i związkami. I jak już się pojawia to kojarzy się tylko z przyjemnością. Jeśli darzymy kogoś zaufaniem i uczuciami to chyba oczywiste powinno być że relacje z tą osobą w tym też te fizyczne powinny raczej sprawiać nam przyjemność. Dla niektórych ta bliskość jest nawet terapeutyczna. Nie doświadczyli jej w dzieciństwie. Co niesie ze sobą niestety pewne dysfunkcje.

Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?

: 02 sty 2018, 22:35
autor: Coldman
AlterEgoPiotra pisze:
02 sty 2018, 20:39
Tak sobie czytam poszczególne wątki jako nowa osoba i zastanawiam się czy one w ogóle mają jakąś wspólną cechę z Intro.
Bardzo mało jest potwierdzonej korelacji z innymi rzeczami a introwertyzmem, można na palcach policzyć.