Przyjaźń...

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
Awatar użytkownika
grabaż
Introwertyk
Posty: 117
Rejestracja: 25 paź 2007, 9:01
Płeć: nieokreślona

Przyjaźń...

Post autor: grabaż » 23 lis 2007, 12:38

jak w temacie...
nie ma takiego wątku na forum a ciągle czytam w innych postach... widzę przebłyski o przyjaźni, znajomych...
no więc jak to u Was wydląda? :)
nonconformist!
____________
introvert_78%

Majka
Introwertyk
Posty: 84
Rejestracja: 10 mar 2007, 16:07
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Majka » 23 lis 2007, 13:46

Miałam przyjaciółkę w podstawówce, ale nasza przyjaźń jakoś skończyła się po mniej więcej roku od pójścia do gimnazjum, bo trafiłyśmy do innych klas. W gimnazjum poznałam dwie osoby, które mogłabym nazwać przyjaciółkami, ale też jakoś przestałyśmy się kontaktować po pewnym czasie od pójścia do liceum. W liceum miałam jedną bardzo dobrą koleżankę, a z resztą klasy prawie nie utrzymywałam kontaktów. Teraz jestem na I roku studiów i mam bardzo wielu znajomych. Nie ma jednak wśród nich nikogo, kto byłby mi bliższy, bo każde zajęcia mam w innej grupie, więc jest wiele osób, z którymi rozmawiam tylko raz w tygodniu. I bardzo mi to nie odpowiada, bo wolałabym jedną przyjaciółkę/przyjaciela niż tłum znajomych... Ale jeszcze 4,5 roku przede mną, więc mam nadzieję, że uda mi się kogoś lepiej poznać.

Awatar użytkownika
Ekwiwalencja
Introwertyk
Posty: 144
Rejestracja: 16 lis 2007, 18:40
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: z własnej krainy

Zatem...

Post autor: Ekwiwalencja » 23 lis 2007, 13:50

Nie mam przyjaciół, bo dla mnie przyjaciel to ktoś szalenie ważny i nie znalazłam kogoś kogo mogłabym z czystym sumieniem i sercem nazwać przyjacielem. Sama byłam nazywana tak kilka razy mimo iż czasem czułam się tylko kumpelą czy znajomą (hierarchia ważności: znajoma,kumpela, przyjaciółka)

Hm... kim właściwie jest przyjaciel, hę? Kimś kto was lubi takimi jakimi jesteście? Kto rozumie i toleruje? Nie wiem... Mam kilku hm... kumpli i kumpelek, które lubię już długo, ale przyjaciółka hm... może siostra ewentualnie...

Awatar użytkownika
Ekwiwalencja
Introwertyk
Posty: 144
Rejestracja: 16 lis 2007, 18:40
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: z własnej krainy

Post autor: Ekwiwalencja » 23 lis 2007, 13:52

SkyMaja pisze:M W liceum miałam jedną bardzo dobrą koleżankę, a z resztą klasy prawie nie utrzymywałam kontaktów.
Tak samo mam ale chcę to zmienić...
U mnie integracja zaczyna się w ostatnich klasach w ostatnich dniach ech...

Awatar użytkownika
el quatro
Intronek
Posty: 64
Rejestracja: 12 lis 2007, 15:31
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Katowice

Post autor: el quatro » 23 lis 2007, 15:26

Ekwiwalencja pisze:
SkyMaja pisze:M W liceum miałam jedną bardzo dobrą koleżankę, a z resztą klasy prawie nie utrzymywałam kontaktów.
Tak samo mam ale chcę to zmienić...
U mnie integracja zaczyna się w ostatnich klasach w ostatnich dniach ech...
Ja tak miałem w pierwszej klasie, chodzę teraz do czwartej(technikum)
Co rok mam coraz to większy kontakt z klasą
Żal mi będzie tą szkołe kończyć, bo naprawdę dobrze się w niej czuje.

Awatar użytkownika
Cosh!se
Intronek
Posty: 54
Rejestracja: 30 paź 2007, 19:39
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Faerie

Post autor: Cosh!se » 23 lis 2007, 19:42

Ja w podstawówce, miałam jedną koleżankę, którą wtedy uznawałam za moją przyjaciółke. Potem w gimnazjum również trafiłyśmy do tej samej klasy. Jednak jakoś tak się ułożyło, że ona zaprzyjażniła się z inną dziewczyną. I tak nasz kontakt zerwał się częściowo. Z resztą nigdy nie byłyśmy ze sobą tak blisko związane. Raczej polegało to na tym, razem siedziałyśmy w ławce i chichrałyśmy się ze wszystkiego z czego tylko się dało :) . Potem też w gimnazjum zakolegowałam się z inną dziewczyną i tak to przetrwało do liceum. Chociaż raczej nie mogę jej nazwać przyjaciółką. Wiele rzeczy które jest dla mnie ważnych lub bardzo prywatnych (np. to co się dzieje w rodzinie) zostawiam dla siebie. Natomiast ona mówi mi o wszystkim. No i jest ekstrawertykiem, tak dla uściślenia :) .
"Poeci, magicy, żeglarze
Tancerze wojny i ja
Wygnani z miasta radości
Wygnani bez imion i ciał
Nie dla nas owoce raju"

sye

Post autor: sye » 23 lis 2007, 23:07

Nie mam przyjaciół.

sagitar
Intronek
Posty: 53
Rejestracja: 05 sie 2007, 18:23
Płeć: nieokreślona

Post autor: sagitar » 24 lis 2007, 12:57

Swego czasu zacząłem się zastanawiać, dlaczego mam taki dystans wobec określenia kogoś przyjacielem, podczas gdy wszyscy wokół szastają tym pojęciem na lewo i prawo. Jakim zaskoczeniem było dla mnie przeczytanie o jednej z cech introwertyków - "tylko głębokie relacje z innymi nazywają przyjaźnią"! Dobrze mimo wszystko wiedzieć, że człowiek się pod tym względem nie urwał z choinki. Rzeczywiście przyjaźń traktuję poważnie - można na mnie liczyć często chyba bardziej niż na własną rodzinę.

rawel

Post autor: rawel » 25 lis 2007, 23:06

Hmmm miałem przyjaciela , którego znam od 16 lat.
Zawsze traktowałem go jak brata i często tak też byliśmy określani przez ludzi, którzy nas nie znali.
Byłem w stanie wybaczyć mu wiele, zawsze chętnie pomagałem mu w trudnych sytuacjach nawet jeśli były mi one nie na rękę.
Niestety pewnego dnia postąpił, mówiąc delikatnie, dwulicowo wobec mnie.
Po prostu wykorzystał to, że znamy się tyle lat i na pewno puszczę jego czyny w niepamięć.
Pomylił się.
Teraz nie mam nikogo, kogo mógłbym nazwać przyjacielem.
Bardzo ciężko jest stać się moim przyjacielem, gdyż ciężko jest mnie tak naprawdę poznać. Nie dopuszczam do "siebie" nikogo zbyt blisko.
Taką mam już naturę i chyba nikt tego nie zmieni...

Natomiast moja osoba jest określana przez wile osób jako przyjaciel.
Myślę, że głownie dzięki umiejętności wysłuchania oraz wczucia się w rolę rozmówcy. Podobno też zawsze służę też dobrą radą :wink:

Phobia

Post autor: Phobia » 25 lis 2007, 23:26

...
Ostatnio zmieniony 26 kwie 2008, 10:58 przez Phobia, łącznie zmieniany 1 raz.

okno77

Post autor: okno77 » 30 gru 2007, 17:25

Myślę, że mam powołanie do samotności...znajomi przychodzą i odchodzą...ostatnio najczęściej poznaję ludzi przez internet, i na wirtualnej rzeczywistości się kończy.

carpe_diem

Post autor: carpe_diem » 30 gru 2007, 19:23

Mogę się zapytać, skąd ta niechęć do ludzi z realnego świata? Dlaczego ograniczasz swoje znajomości do świata wirtualnego?

okno77

Post autor: okno77 » 30 gru 2007, 21:28

nie ma niechęci :) miałam kiedyś znajomych w realu ale wykruszyli się...

Alexis

Przyjaciel introwertyka

Post autor: Alexis » 07 sie 2008, 8:01

Przeczytałam kiedyś, że książe Karol jest introwertykiem, a bardziej niż z ludźmi, woli zaprzyjaźniać się ze zwierzętami, bo wyzbyte są wielu złych cech, które posiadają ludzie.
Osobiście mam bardzo wąskie grono znajomych i tylko jedną osobę, którą mogę nazwać przyjacielem. Mam również kota, ale przyjacielem go nie nazwę. To raczej kolega :)
Jak to jest u Was? Macie przyjaciela bądź przyjaciół?

Awatar użytkownika
Akolita
Krypto-Extra
Posty: 756
Rejestracja: 01 sie 2008, 18:02
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Łódź/Włocławek

Post autor: Akolita » 07 sie 2008, 8:54

Ja znam aż trzy osoby, które mogę nazwać prawdziwymi przyjaciółmi. Znam ich od wielu lat, jeszcze nigdy na żadnej z tych osób się nie zawiodłam - mamy dość zbliżony światopogląd, choć zupełnie rożne zainteresowania i styl życia. Ale to chyba dzięki tym właśnie mniejszym i większym różnicą związek między nami jest aż tak silny. Reszta świata raczej mnie nie lubi i unika, dobrze wiedzieć, że nie wszyscy na świecie woleliby, by mnie nie było. :)
Mówi, że nigdy nie śpi. Że nigdy nie umrze. Dyga przed skrzypkami, pląsa do tyłu, odrzuca głowę, parska głębokim gardłowym śmiechem i jest wielkim ulubieńcem, ten sędzia. Wachluje się kapeluszem, a księżycowa kopuła jego czaszki sunie blada pod światłami, on zaś obraca się, przejmuje skrzypki, wiruje w piruecie, wykonuje jedno pas, dwa pas, tańcząc i grając jednocześnie. Nigdy nie śpi. Mówi, że nigdy nie umrze. Tańczy w świetle i cieniu i jest wielkim ulubieńcem. Nigdy nie śpi, ten sędzia. Tańczy i tańczy. Mówi, że nigdy nie umrze.”

ODPOWIEDZ