Przyjaźń...

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
arbuz25
Introwertyk
Posty: 130
Rejestracja: 10 paź 2012, 20:48
Płeć: mężczyzna

Re: Przyjaźń...

Post autor: arbuz25 » 24 sty 2014, 19:39

Problem pojawia się jak trzeba iść na imprezę. Do ludzi nie dociera, że nie wszystkich kręci chodzenie po dyskotekach.

Nelia
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 29 gru 2013, 15:25
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w9
MBTI: INTJ 95/53/79/95

Re: Przyjaźń...

Post autor: Nelia » 24 sty 2014, 22:34

arbuz25, z mojego doświadczenia wynika, że prawdziwy przyjaciel, nawet ekstremalny ekstrawertyk, jest w stanie zrozumieć, że nie chcesz wychodzić. Nieraz spotykała mnie taka sytuacja i komentarz z ich strony był mniej więcej w stylu 'wiem, że się do tego nie nadajesz'.

Szczerze mówiąc moje dwie najważniejsze przyjaźnie w życiu są zawarte właśnie ze skrajnymi ekstra. Nie umiem logicznie wytłumaczyć jak to może tak niesamowicie dobrze działać, ale są to znajomości, których nie zamieniłabym na żadne inne. Relacja intro-eksta wymaga ogromnych wysiłków, próby zrozumienia. U mnie jest tak, że znajomość ta jest dla mnie ważna i, jakby nie było, jedna z niewielu. Druga strona ma tysiące znajomości, ale daje mi odczuć, że kontakt ze mną jest dla niej niesłychanie ważny. A korzyści dla obu stron są oczywiste.
Nie miałam dość samotności. Nigdy.
Miałam dość pogardliwych spojrzeń, spojrzeń ludzi, którzy mnie nie rozumieli.
Którzy nawet nie chcieli mnie zrozumieć, nie próbowali.

Hit
Wtajemniczony
Posty: 6
Rejestracja: 30 mar 2014, 16:48
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Wrocław

Re: Przyjaźń...

Post autor: Hit » 30 mar 2014, 17:21

Jak u mnie wygląda przyjaźn?
Mam 3 przyjaciół.
Najczęstszy kontakt mam z przyjaciółką, która jest ekstrawertykiem - z resztą jak każdy w mniejszym lub mniejszym stopniu z moich przyjaciół. Cenie sobie tą relację bo, dzięki niej bardziej otworzyłem się na ludzi. Kontakt mamy bardzo dobry ale widać pomiędzy nami znaczne różnice. Nie dość, że mamy różne typy osobowosci, to jeszcze różna płeć dodatkowo sprawia, że inaczej patrzymy na pewne kwestie. Ponieważ ona pragnęłaby kontaktu praktycznie całodobowego przez telefon, fb musiałem ją z czasem nauczyć, że dla mnie to za wiele tym bardziej, że codziennie w szkole się widujemy. Aczkolwiek przyznaję, że gdy zaczynam z nią rozmawiać, potrafi mnie tak rozkręcić, że w pewnym momencie zachowuje się jak 100% ekstrawertyk. Przyjaznimy się dopiero rok
Drugim moim przyjacielem jest również kumpel ze szkoły. Pełen energii, rzadko poważny. Z nim na żywo najcześciej spędzam czas, zazwyczaj w weekendy jakiś wypad na piwko itp. DAwniej praktycznie w każdy weekend + w tygodniu zdarzało nam sie coś razem robić, teraz średnio co 3 tygodnie się spotykamy + szkoła oczywiscie. Przyjaźnimy się dopiero rok.
Trzeci przyjaciel mieszka w innej miejscowosci, znamy się od 4 klasy podstawówki, a więc juz 9 lat. Kontakt mamy bardzo rzadki, w zeszłym roku widziałem się z nim ze 3 razy. Aczkolwiek wiem, że na nim w razie gbybym coś potrzebował mogę polegać.
Oprócz tego jest jeszcze kilku bliskich kolegów. W szkole jak i klasie też jestem lubiany, praktycznie w każdy weekend gdzieś zapraszany - druga sprawa, że zazwyczaj więcej niż raz w miesiącu nie korzystam z zaproszenia ;)

Lolo
Wtajemniczony
Posty: 9
Rejestracja: 28 lut 2014, 21:11
Płeć: nieokreślona

Re: Przyjaźń...

Post autor: Lolo » 08 kwie 2014, 0:25

Cześć,

Przyjaciół mam 3, choć najmocniejsza więź nawiązałem ze skrajnym ekstra:). Nie widzimy się, często może to jest spójnikiem. Mieszkam ze skrajnym ekstra choć do przyjaźni jest daleko, działa to na zasadzie handlu wymiennego, coś biorę i coś daję, wygodnie. Natomiast kontakty z 2 intro przyjaciółmi działają na innych zasadach. Jak jest kompletny dół to odwiedzam ich w ich "jaskiniach" i rozmawiamy na różne tematy co jest regenerujące, myślę sobie świat jeszcze nie oszalał są ludzie działający jak ja.

(Było by super z jakąś ekstra-kobietą utworzyć związek na zasadzie przyjaźni - nie da się - chyba, że ktoś mi udowodni, że taki istnieje)

Pozdro

twarda intro
Introwertyk
Posty: 123
Rejestracja: 10 wrz 2013, 20:04
Płeć: nieokreślona
MBTI: 100% ekstrawertyk

Re: Przyjaźń...

Post autor: twarda intro » 04 maja 2014, 17:19

A ja tam nie wierzę w prawdziwą przyjaźń. Z tego powodu, że ekstrawertyk nigdy w pełni nie zrozumie intro, a intro sami nie chcą mieć przyjaciół, bo mówią że ich to przeraża nawet w tym wątku parę takich wypowiedzi :lol:
W ogóle relacje międzyludzkie mocno sie idealizuje, wiekszośc ludzi jest po prostu beznadziejnie głupia i niezdolna do samodzielnego myślenia. Albo są hipokrytami np. psychologowie. Znam przynajmniej trzech psychologów z widzenia i wiem jak żyją i mają mega problemy ze sobą (ukryty alkoholizm, zaburzenia psychiczne, depresja) a pomagają innym. Albo terapeuta pedofil-też dobre. Do każdego trzeba mieć ograniczone zaufanie, bo człowiek może głęboko się sparzyć. Trzeba każde zachowanie człowieka analizować a nie brac za dobrą monetę. A już zwłaszcza dotyczy to facetów, bo kobiety z reguły posiadają jakąś empatię i mogą wkurzać np. ciągłym gadaniem o bzdurach ale starają się jednak pomóc drugiej osobie, a faceci często mają gdzieś uczucia innych i są po prostu upośledzeni pod tym względem.
Na ludziach predzej czy później mozna się zawieść, dlatego najlepszym przyjacielem powinna być wasza własna osoba :lol:

lukasamd

Re: Przyjaźń...

Post autor: lukasamd » 04 maja 2014, 19:56

@twarda intro:
Oj nie generalizuj... ja widziałem multum przypadków typu miły facet (chyba za miły), traktowany jak śmieć przez kobietę. Nie ma reguły, obie strony są tak samo winne i po obu stronach występują osobniki prezentujące szeroko pojęty "pustostan" ;)

Awatar użytkownika
Miszka
Stały bywalec
Posty: 308
Rejestracja: 03 paź 2012, 21:38
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Śląsk, czasem Małopolska

Re: Przyjaźń...

Post autor: Miszka » 04 maja 2014, 23:24

W ogóle relacje międzyludzkie mocno sie idealizuje,
Tu się zgodzę, szczególnie związki wiele osób próbuje na siłę stworzyć idealne. Ale nie uważam że musi to stać na przeszkodzie, szczególnie w przyjaźni. Oczywiście nie zawsze ktoś jest blisko, nie zawsze przyjaciel/przyjaciółka zachowa się idealnie albo intuicyjnie będzie wiedział że coś nie tak ale nie oznacza to że przyjaźń nie istnieje. W końcu przyjaciel to tylko przyjaciel, a nie bóg który zna wszystkie Twoje myśli, zamiary itd. (jeśli oczywiście zakładamy że on istnieje; ale to już nie ten temat).
Na ludziach predzej czy później mozna się zawieść, dlatego najlepszym przyjacielem powinna być wasza własna osoba
Wiadomo; samoakceptacja to podstawa. Ale jeśli mogę spytać - kompletnie nie potrzebujesz żadnej osoby z zewnątrz?
faceci często mają gdzieś uczucia innych i są po prostu upośledzeni pod tym względem.
Przesadzasz z tą niechęcią do facetów. Ja spotkałem wiele kobiet "upośledzone pod tym względem" choć nie uważam że na tą cechę płeć ma jakikolwiek wpływ.

Awatar użytkownika
Sorrow
Krypto-Extra
Posty: 828
Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: ENFP

Re: Przyjaźń...

Post autor: Sorrow » 04 maja 2014, 23:30

twarda intro pisze:A już zwłaszcza dotyczy to facetów, bo kobiety z reguły posiadają jakąś empatię i mogą wkurzać np. ciągłym gadaniem o bzdurach ale starają się jednak pomóc drugiej osobie, a faceci często mają gdzieś uczucia innych i są po prostu upośledzeni pod tym względem.
Myślę że to ogólnie jest cecha "twardych" ludzi. Kobiet też. Szczegolnie twardych intro.
lukasamd pisze:@twarda intro:
Oj nie generalizuj... ja widziałem multum przypadków typu miły facet (chyba za miły), traktowany jak śmieć przez kobietę. Nie ma reguły, obie strony są tak samo winne i po obu stronach występują osobniki prezentujące szeroko pojęty "pustostan" ;)
Strony?
Moja galeria na DeviantArt

"Violence solves everything."

Ten gość twierdzi, że za mnie umarł. To miłe, więc dałem go na swój awatar :D .

4w5/5w4/1w2

Awatar użytkownika
liari
Intronek
Posty: 73
Rejestracja: 14 lip 2015, 17:22
Płeć: kobieta
MBTI: ISTJ

Re: Przyjaźń...

Post autor: liari » 28 sie 2015, 15:12

Nie mam obecnie przyjaciół, bo mój introwertyzm prędzej czy później zraża każdego. Tak długo dobrze mi jest samej, że keidy zaczynam potrzebować kontaktu, druga osoba już się na tyle zdąża oddalić, że nie mam po co szukać tego kontaktu z nią.
Nie miałam póki co szczęścia poznać nikogo intro, kto chciałby mnie bliżej poznać (i vice versa, I suppose). Może kiedyś - chociaż póki co i tak nigdzie nie wychodzę, więc pewnie jak niektórzy inni intro wyalienuję się kompletnie. :|

lukasamd

Re: Przyjaźń...

Post autor: lukasamd » 30 sie 2015, 12:05

Dlaczego uważasz, że inni intro "wyalienowują się"?
Mi się wydaje, że to nie jest kwestia kompletnego odejścia, ale po prostu mocnego ograniczenia tego kontaktu, przyjaciół ma się niewielu.

Druga sprawa, czemu te osoby się oddalają? Po prostu bo nie ma kontaktu z Twojej strony?
Pamiętaj, że żadna znajomość bez pielęgnacji zarasta.

Awatar użytkownika
liari
Intronek
Posty: 73
Rejestracja: 14 lip 2015, 17:22
Płeć: kobieta
MBTI: ISTJ

Re: Przyjaźń...

Post autor: liari » 30 sie 2015, 19:34

Miałam w życiu dwie przyjaciółki i jednego przyjaciela. Teraz żadne nie odzywa się samo z siebie, chyba że czegoś chce.

A ja nie mam potrzeby kontaktu często bardzo długo - nie mam w ogóle nawyku takiego, jak większość: nie proponuję wyjścia na browar czy do kina, bo nie mam potrzeby takiej. Jeśli ktoś mi proponuje - żaden problem, ale mi samej to do głowy zazwyczaj nie przychodzi.

Nie jestem typem osoby, która zarzeka się, że chce być sama na zawsze i nikogo jej nie potrzeba. Mi potrzeba ludzi, tylko niewielu i nieczęsto. Ale kiedy zaczyna mi być źle i samotnie, nie mam już z kim o tym pogadać, bo moi ex-przyjaciele albo się znudzą, albo uznają, że ich porzuciłam, albo coś.

Napisałam o niektórych innych intro, którzy się wyalienowują, na podstawie lektury tego forum. :P

Awatar użytkownika
Fangtasia
Stały bywalec
Posty: 268
Rejestracja: 21 wrz 2014, 22:20
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Poznań

Re: Przyjaźń...

Post autor: Fangtasia » 31 sie 2015, 10:51

liari pisze:A ja nie mam potrzeby kontaktu często bardzo długo - nie mam w ogóle nawyku takiego, jak większość: nie proponuję wyjścia na browar czy do kina, bo nie mam potrzeby takiej. Jeśli ktoś mi proponuje - żaden problem, ale mi samej to do głowy zazwyczaj nie przychodzi.

Nie jestem typem osoby, która zarzeka się, że chce być sama na zawsze i nikogo jej nie potrzeba. Mi potrzeba ludzi, tylko niewielu i nieczęsto. Ale kiedy zaczyna mi być źle i samotnie, nie mam już z kim o tym pogadać, bo moi ex-przyjaciele albo się znudzą, albo uznają, że ich porzuciłam, albo coś.
Również mam taką sytuację. Nigdy nie proszę o wyjście ale jeśli ktoś zaproponuje z reguły nie mam nic przeciwko. Jest taka jedna ekstra, która za każdym razem wyrzuca mi, że w ogóle do niej nie zagadam o wyjście. No i w sumie ma rację, bo ona zawsze do mnie wychodzi z inicjatywą. Ale czasem po prostu zamiast się do kogoś odezwać i wyjść wolę posiedzieć w domu. Rzadko mam ochotę na rozmowę z nią bo zazwyczaj polega to na: kto co jak i gdzie. Ale w gruncie rzeczy jest zabawna więc nie mam nic przeciwko niej. Poza tym mam intro współlokatorkę, jednak myślę że bardziej rozumie mnie ta ekstra o której wspomniałam niż ona. Jest nieśmiała i próbuje mi wmówić że to część bycia intro i dlatego zawsze dochodzi do wniosku że ja w ogóle nie jestem intro, bo potrafię rozmawiać jak zajdzie potrzeba. Ona natomiast ciągnie mnie na imprezy i dziwi się dlaczego tak rzadko mam ochotę. W zasadzie to nigdy. Ogólnie jest spoko, ale przypuszczam że jak zakończymy już nasze wspólne mieszkanie to nie będziemy utrzymywać kontaktu.
Miałam kiedyś jedną naprawdę idealną przyjaciółkę, niczego ode mnie nie wymagała i zawsze można było z nią pogadać. Dopóki nasze drogi się nie rozeszły i nie zaczęła mnie ignorować i odmawiać wyjścia gdzieś. Myślę, że od tamtego czasu nie proponuję nikomu wychodzenia gdzieś.

Awatar użytkownika
liari
Intronek
Posty: 73
Rejestracja: 14 lip 2015, 17:22
Płeć: kobieta
MBTI: ISTJ

Re: Przyjaźń...

Post autor: liari » 09 wrz 2015, 14:45

Fangtasia pisze:(...) Poza tym mam intro współlokatorkę, jednak myślę że bardziej rozumie mnie ta ekstra o której wspomniałam niż ona. Jest nieśmiała i próbuje mi wmówić że to część bycia intro i dlatego zawsze dochodzi do wniosku że ja w ogóle nie jestem intro, bo potrafię rozmawiać jak zajdzie potrzeba. Ona natomiast ciągnie mnie na imprezy i dziwi się dlaczego tak rzadko mam ochotę. W zasadzie to nigdy. Ogólnie jest spoko, ale przypuszczam że jak zakończymy już nasze wspólne mieszkanie to nie będziemy utrzymywać kontaktu.
To przekonanie, że nieśmiałość jest nieodłącznym elementem bycia intro, jest irytujące. :lol:

Mam za sobą kilka już mieszkań z różnymi ludźmi i nigdy nie skończyły się przyjaźnią. Obecnie mieszkam ze znajomymi, których znałam kilka lat przed wspólnym zamieszkaniem i proces alienacji w kontaktach z nimi zaczął się dawno dawno. Ja naprawdę próbowałam! Zgadywałam, mimo że miałam ich odpowiedź gdzieś (ofc okazywałam zainteresowanie), ale po co się starać, kiedy druga strona tego nie robi?
Mamy kilku wspólnych znajomych i kiedyś spędzaliśmy czas wszyscy razem. Teraz nawet nie mówią mi, że ktoś chce przyjechać do nas na weekend - kiedy ja wyjadę na ten weekend, dowiem się po fakcie, przyjeżdżając w poniedziałek do mieszkania (i zastając pierdolnik). Kiedy jestem w mieszkaniu podczas czyjejś wizyty (wspólnego znajomego), jestem pomijana w planach już bez krępacji: pozostali wstają i wychodzą bez słowa, bez żadnej propozycji dołączenia przeze mnie do nich i wspólnego wyjścia.

Rzadko jestem zimnym człowiekiem, ale wobec nich nie mam żadnych skrupułów - nie lubię ich i nie chce mi się udawać, że jest inaczej. Czekam z utęsknieniem na ślamazarnie pojawiającą się okazję do wyprowadzki "na swoje". Mieliśmy kilka awantur, po których się uspokajali - to słabe, kiedy inaczej nie da się rozwiązać konfliktu na takiej małej przestrzeni, ale u nas się nie da. :lol:

Awatar użytkownika
Ertix
Rozkręcony intro
Posty: 165
Rejestracja: 25 paź 2015, 22:13
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 5w5
MBTI: INFP/ISFP
Lokalizacja: Łódź

Re: Przyjaźń...

Post autor: Ertix » 02 lis 2015, 15:22

Obecnie nie mam przyjaciół. Boję się wyjść do ludzi bo nie wiem o czym mam z nimi rozmawiać skoro mnie po prawdzie nic nie interesuje.
9 lat przyjaźniłem się ze swoim jedynym przyjacielem oraz jego siostrą i byliśmy z sobą bardzo zżyci. Wszystko trwało od pierwszej klasy podstawówki do końca gimnazjum. Potem kontakt się urwał. On zmienił się, zaczął wychodzić z domu po 22.00 co dla mnie wydaje się nie do pomyślenia bo doskonale pamiętam jak bał się jeszcze iść do określonych miejsc.
Teraz on ma swoje towarzystwo (za pewnie ekstrawertyków), a ja siedzę w domu od 1.5 roku po skończeniu liceum terapeutycznego i nigdzie nie wychodzę.
W liceum miałem dwie koleżanki w klasie które pomogły mi przetrwać szkołę (bez nich bym zginął). Osobowościowo do nich pasowałem w związku z czym tworzyliśmy taki trój-osobowy oddzielny team. Właściwie to były to jedyne osoby z którymi rozmawiałem z czystej chęci. Reszta klasy też była intro, ale jednak bardziej rozgadana i zgryźliwa. :P Obecnie kontakt się urwał.
I tak jestem teraz sam.
Bo najważniejsze to jest doceniać to, co się ma, i miało.
Wspomnienia są najcenniejszym darem od życia.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1532
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Przyjaźń...

Post autor: Coldman » 02 lis 2015, 22:33

Ertix pisze:On zmienił się, zaczął wychodzić z domu po 22.00 co dla mnie wydaje się nie do pomyślenia bo doskonale pamiętam jak bał się jeszcze iść do określonych miejsc.
Jak mnie przyjaciel zaprasza na wypad wieczorem, jeszcze tak późno to super, idziemy sie przejsc góra w 4 i jest duża szansa że wtedy już się nikogo nie spotka xD
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

ODPOWIEDZ