Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
Grzesio
Introrodek
Posty: 18
Rejestracja: 01 sty 2014, 9:32
Płeć: nieokreślona

Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: Grzesio » 01 sty 2014, 9:35

Witam serdecznie, postanowiłem podzielić się gdzieś moim problemem i jednocześnie poradzić a niestety w "prawdziwym życiu" nie ma za bardzo z kim.

Otóż sprawa wygląda tak - mam 23 lata. Od zawsze byłem stosunkowo nieśmiały i raczej cichy/spokojny. Nie jest to jakoś bardzo dokuczliwa nieśmiałość gdyż nie mam problemu pogadania z kimkolwiek obcym czy nawet z jakimiś małymi wystąpienia przed większą ilość osób.

Cały problem rozchodzi się właśnie o związek i kobiety. Na wstępie - dlaczego twierdzę iż mój problem jest nietypowy ? Otóż mam ogromny szacunek do płci przeciwnej. I nie chodzi tu o otwieranie drzwi i tego typu rzeczy. Jak widzę śliczną dziewczynę to w przeciwieństwie do moich rówieśników nie rzucam tekstem ( nawet w myślach ) typu : "ale laska - szarpałbym". Ja od razu wyobrażam sobie jak mógłbym się w związek z nią zaangażować, opiekować się nią i dbać o nią. Seks w ogóle mi nie w głowie ( potem jak przyjdzie co do czego to oczywiście ). Czyli jak mi się zdaje jestem przeciwieństwem większości facetów.

Z jednej strony - fajnie, przecież sporo kobiet na pewno chciałoby takiego faceta. W praktyce mając 23 lata poza jednym "pseudo-związkiem" parodniowym ( w gimnazjum )" nigdy nie zbliżyłem się nawet do żadnej kobiety, nawet się nie całowałem.

Do pewnego momentu myślałem a co tam, jakoś to będzie. Ale mam 23 lata i momentami wpadam w coraz większy smutek z tego powodu.

Znowuż mam wyjątkowo silną wolę - w wieku 19 lat byłem dość grubiutki - pomyślałem : " kurcze to na pewno blokuje moją nieśmiałość jeszcze bardziej". Efekt : siłownia, rower i bieganie + dieta i ubyło 15kg w rok, muskularne ręce i powoli wychodzący kaloryfer :) .

Nie pije, nie palę, zdrowo żyję. Jak czasem robię sobie w myślach podsumowanie to jestem kandydatem do związku "idealnym". Tylko co z tego skoro nikt się o tym nie dowie... ?

Myślę iż wstępnie mój problem jest zrozumiały. Nie wiem czego oczekuję pisząc tu. Niby wiem - po prostu zagadaj. Niestety, ta moja nieśmiałość + ten szacunek do płci pięknej mnie blokuje.

Ogólnie mam mało znajomych - nie chodzę na imprezy gdyż nie piję, mało mam tematów z ludźmi bo uwielbiam sport a nie imprezy, zdrowo żyję. Unikam nawet cukru. Tak więc często po prostu siedzę w domu.

Może ktoś miał podobną sytuację ? Albo co myśli o czymś takim ?

P.S. : Jeszcze kwestia wyglądu - to raczej nie jest przyczyną moich niepowodzeń. Nie jestem może nieziemsko przystojny czy wysoki i w dodatku łysieję już :) . Jednak bardzo o siebie dbam. Elegancko się ubieram i generalnie w wyglądzie raczej problem nie leży - zwłaszcza że ten ciągle ulepszam ( sylwetka ).

twarda intro
Introwertyk
Posty: 123
Rejestracja: 10 wrz 2013, 20:04
Płeć: nieokreślona
MBTI: 100% ekstrawertyk

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: twarda intro » 01 sty 2014, 14:12

Kobiety niestety uwielbiają różne patologie i trudne związki. Jeśli facet jest miły, dobry i szanuje kobiety to zaraz zaczynają się nim nudzić. Miłość wg. nich musi być trudna, wręcz patologiczna i musza cierpieć bo inaczej to nie miłość :D Biorą te przekonania chyba z seriali i z muzyki gdzie prawie zawsze jakaś piosenkarka śpiewa jak cierpi przez miłość. Kochają trudnych mężczyzn, którzy ich nie szanują bo mają nadzieję, że kiedyś go oswoją i sprawią że on ją pokocha itd. Ale cierpliwośći z czasem znajdziesz jakąś dojrzałą, rozsądną dziewczynę której spodoba się to, ze traktujesz ją z szacunkiem. Niestety takich kobiet jest mało, podobnie jak mało jest dojrzałych mężczyzn.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1694
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: highwind » 01 sty 2014, 15:21

Grzesio pisze:Jak widzę śliczną dziewczynę to w przeciwieństwie do moich rówieśników nie rzucam tekstem ( nawet w myślach ) typu : "ale laska - szarpałbym". Ja od razu wyobrażam sobie jak mógłbym się w związek z nią zaangażować, opiekować się nią i dbać o nią. Seks w ogóle mi nie w głowie ( potem jak przyjdzie co do czego to oczywiście ). Czyli jak mi się zdaje jestem przeciwieństwem większości facetów.
Booya! Problem rozwiązany. Z takim podejściem, drogi introwertyczny kolego, to możesz zmienić target na czterdziestopięcioletnie, podłamane życiem rozwódki/wdowy. One potrzebują opieki i prawdopodobnie (choć sprawy bym nie przesądzał) mniej seksu. Rówieśniczka może cię co najwyżej dodać do friendzonu, tam gdzie lądują tzw. kluchy. Hmmm... Może to jest dla ciebie wyjście? Będziesz się mógł nią opiekować, a przy tym zero seksu... I będziesz mógł sobie spokojnie obserwować jak kolejni kochankowie łamią jej serca, aż w końcu jeden z nich stanie się dla niej najważniejszą osobą w życiu, a ty zostaniesz zepchnięty gdzieś na dalszy plan, poza rodzinę, męża, dziecko, pracę... Miałem jednego takiego znajomego. Popełnił samobójstwo po tym jak miłość jego życia wyszła za mąż. Moja rada - szacunek do kobiet wcale nie wyklucza pożądania. Więc przetasuj sobie lekko priorytety, a może nabierzesz pazura i zahaczysz nim jakąś interesującą niewiastę. Dobra. Z drugiej mańki - żeby nie było tak ciężko i grobowo - mam też znajomego, nawet pasuje do twojego opisu. Za łebka był takim misiaczkiem, potem zrzucił nadmiar, ale zawsze był właśnie typem takiej "kluchy". Na szczęście zaczął pracować w przewozie osób, a tam się poznaje wiele ludzi. No i trafił na taką spokojną, zagubioną introwertyczkę, o spojrzeniu błagającego szczeniaka. Są już ze sobą jakieś 7 (?) lat. Ale do tego potrzeba mieć maaasę szczęścia. A jak wiadomo, szczęściu trzeba pomagać.
twarda intro pisze:Kobiety niestety uwielbiają różne patologie i trudne związki.
Twarda jak zwykle po bandzie :D Ja nie znam takiej, co by lubiła dostać w twarz butelką :P Rozumiem, że chodzi o typ tzw. bad-boya i jest tu pewna słuszność, ale efektu takiej bad-boyowatości wcale nie trzeba uzyskiwać patologicznymi środkami. I to się sprawdza chyba tylko w grze (czyt. w procesie podrywu), bo w związku pojawiają się potrzeby takie jak stabilizacja, bezpieczeństwo, etc.

Grzesio
Introrodek
Posty: 18
Rejestracja: 01 sty 2014, 9:32
Płeć: nieokreślona

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: Grzesio » 01 sty 2014, 17:05

Dzięki serdeczne za odpowiedzi.

twarda intro - część na pewno taka jest bo znam to osobiście z mojego otoczenia ^^. Po prostu facet nimi "pomiata" ( nie dosłownie ) a im najwyraźniej się to podoba. No ale co człowiek to inne upodobania i preferencje.

highwind - nie no aż tak źle ze mną nie jest :). Bardziej chodzi mi o podejście do relacji między płciowych nie na zasadzie - brzydko mówiąc - "worka do grzmocenia" jak to wielu ludzi których znałem miało właśnie takie podejście do kobiet. Ale generalnie masz rację i być może muszę w pewien sposób wykazać więcej inicjatywy ( tak, wiem że to niby jest oczywiste ). Na cuda nie liczę, z tego też powodu piszę tutaj i coś robię. Jak we wstępie pisałem jak coś mi się we mnie nie podoba to bardzo szybko to zmieniam - sęk w tym iż tego typu zmiana jest chyba najtrudniejsza.

Dużym mankamentem jest też kwestia miejsca, jako facet bywający stale w tych samych miejsach ( to uczelnia czy praca lub sportowe wypady z kumplami ) nawet nie ma szans poznać kogoś nowego i jest to rzecz jasna tylko i wyłącznie moja wina. Myslałem nawet o czymś w stylu aby po wakacjach zapisać się na jakieś kursy tańca towarzyskiego. Dobry sposób na połączenie mojej pasji jaką jest sport wszelkiej maści z poznawaniem kobiet :).

Jeszcze raz dzięki za odzew. Wezmę sobie pod uwagę wypowiedzi.

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Sorrow
Krypto-Extra
Posty: 828
Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ENFP

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: Sorrow » 01 sty 2014, 17:35

Główny problem to mało ludzi których spotykasz. Fajnie by było zrobić coś przy czym nieodurzający ludzie mogliby się spotykać i poznawać a co by nie było kościołem.
Moja galeria na DeviantArt

"Violence solves everything."

Ten gość twierdzi, że za mnie umarł. To miłe, więc dałem go na swój awatar :D .

4w5/5w4/1w2

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1694
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: highwind » 01 sty 2014, 17:39

Grzesio pisze:Dużym mankamentem jest też kwestia miejsca, jako facet bywający stale w tych samych miejsach ( to uczelnia czy praca lub sportowe wypady z kumplami ) nawet nie ma szans poznać kogoś nowego i jest to rzecz jasna tylko i wyłącznie moja wina. Myslałem nawet o czymś w stylu aby po wakacjach zapisać się na jakieś kursy tańca towarzyskiego. Dobry sposób na połączenie mojej pasji jaką jest sport wszelkiej maści z poznawaniem kobiet
Było gdzieś tutaj chyba parę wątków, w których użytkownicy starają się odpowiedzieć na pytanie gdzie/jak poznać kogoś, albo opisują jak to zrobili. Poszukaj czegoś w stylu "jak się poznaliście", "gdzie spotkać intro". Nie pamiętam niestety dokładnie, a wybacz że nie podrzucę bezpośrednich linków - mam kaca po wczorajszym i nie chce mi się szukać :P Ale co do tego twojego zainteresowania sportem - kurs tańca to nie jest zły pomysł. Możesz też zapisać się na jogę, jakąś mieszaną sekcję biegania, nordic walkingu, może sztuk walki. Masa opcji.

thali
Intronek
Posty: 37
Rejestracja: 02 lut 2013, 5:49
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Wiedeń

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: thali » 01 sty 2014, 19:31

Kurs tańca to jest to! Znam parę - chłopak jest taki właśnie podobny do Ciebie, a dziewczyna to nieśmiała introwertyczka bez powalającego życia towarzyskiego. Poznali się, bo oboje wybrali taniec towarzyski jako zajęcia sportowe na uczelni. Bardzo szybko zostali parą, teraz są już małżeństwem i mają dziecko. I wyglądają na bardzo szczęśliwych.

Ja też ostatnio zaczęłam chodzić na kurs tańca - póki co bez sukcesu, ale nie tracę nadziei :) I faktycznie widać, że są mężczyźni, którym bardziej zależy na podrywie niż na nauce :) Ale myślę, że to samo można powiedzieć o kobietach tam.

Może spróbuj tango - kumpela, która to trenowała intensywnie, powiedziała mi, że w czasie tańca tworzy się taka energia między partnerami, jak w czasie seksu i że par się tam potworzyło co niemiara!

I jeszcze jedno - w czasie tańca to facet prowadzi, więc może to Ci pomoże w rozwinięciu postawy trochę bardziej macho :)
INFJ z silnie rozwinietym T

Grzesio
Introrodek
Posty: 18
Rejestracja: 01 sty 2014, 9:32
Płeć: nieokreślona

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: Grzesio » 01 sty 2014, 20:14

Sorrow - dokładnie, bardzo ciężko znaleźć właśnie coś pomiędzy :/. Ale właśnie taniec moży być świetnym pomysłem. Co prawda nigdy sobie nie wyobrażałem iż będę o tym myślał ale zawsze jest ten pierwszy raz.

highwind - dzięki za info, chętnie poszukam. Miejsc nigdy nie za mało ^^.

thali - bardzo fajny przykład poznałaś, też już o takim słyszałem. Do tego faktycznie pasuje jak ulał do moich "potrzeb" :). Co do stylu, dobry znajomy gorąco namawia mnie abym z nim chodził na gorące typy jak np. Salsa Cubana albo Bachata. Tam podobno temperatura wzrasta o paręnaście stopni.

Wstępne postanowienia już mam, teraz trzeba je wprowadzić w życie. Taniec to od września a wcześniej coś się poszuka :). Dzięki raz jeszcze za sugestie. Pokładam głebokie nadzieje iż tak jak wszystkie inne "wady" wyeliminowałem tak w tym roku uda mi się wyplenić tę największą i najdotkliwszą.

P.S. : Nie cytuje postów bo nie lubię tego robić w momencie odzewu do więcej niż jednej osoby - robi się wtedy wizualny bałagan. To tak na wszelki wypadek, bo co forum to inne zasady.

Awatar użytkownika
amell94
Wtajemniczony
Posty: 8
Rejestracja: 30 gru 2013, 21:43
Płeć: nieokreślona

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: amell94 » 01 sty 2014, 20:40

Chłopie, wychodzę za Ciebie ! ; )))) Z takimi cechami to chłopak-marzenie i wcale nie mam 40 lat :D I nie sądzę, żebym była jedyna, dziewczyny lubią opiekuńczość :) A facet szanujący kobiety to obawiam się gatunek na wyginięciu.
Nie wierz wszystkiemu co myślisz.

Grzesio
Introrodek
Posty: 18
Rejestracja: 01 sty 2014, 9:32
Płeć: nieokreślona

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: Grzesio » 01 sty 2014, 21:30

Miło mi to słyszeć :). Sęk w tym że jak już ustaliłem ( rzecz jasna iż są to oczywiste-oczywistości ^^ ) Najpierw trzeba by te cechy komuś ukazać. Jak na razie jedyne miejsce gdzie to zrobiłem to właśnie forum internetowe. Ale plany są, chęc poprawy jest - będzie dobrze.

P.S. : Jestem pewien iż takich facetów jest masę ale podobnie jak ja siedzą w domu ^^. Ależ powiało z tego postu introwertyzmem - w końcu nie ebz powodu.

szejk
Introwertyk
Posty: 80
Rejestracja: 25 lis 2007, 23:33
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Okolice Krakowa

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: szejk » 02 sty 2014, 8:35

Jak widzę śliczną dziewczynę to w przeciwieństwie do moich rówieśników nie rzucam tekstem ( nawet w myślach ) typu : "ale laska - szarpałbym". Ja od razu wyobrażam sobie jak mógłbym się w związek z nią zaangażować, opiekować się nią i dbać o nią.
Właśnie uświadomiłeś mi, że moje podejście jest podobne. Może zbyt dużo we mnie idealizmu, ale co zrobić. Nie zamierzam się zmieniać, poszukam osoby która to zakceptuje.

Grzesio
Introrodek
Posty: 18
Rejestracja: 01 sty 2014, 9:32
Płeć: nieokreślona

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: Grzesio » 02 sty 2014, 10:40

Życzę w takim razie powodzenia nam obu :). Tego typu nastawienia nawet zmienić by się pewnie nie dało bo oszukiwałbyś wtedy sam siebie. Ale wykazywać więcej inicjatywy ze swej strony już jak najbardziej się da.

Awatar użytkownika
pustka
Rozkręcony intro
Posty: 215
Rejestracja: 18 mar 2011, 16:08
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: ISFJ-T
Lokalizacja: Łódź

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: pustka » 02 sty 2014, 13:58

Ja bym jeszcze poradziła przyjrzeć się Twojej relacji z matką. Skądś ten ogromny szacunek i chęć opieki nad piękną niewiastą musiał się wziąć. Może to niskie poczucie własnej wartości?
Poznałam kiedyś takiego chłopaka, był naprawdę miłym facetem, wszystko wydawało się być w porządku, ale nie chciałam się dopasowywać do ideału, który on sobie stworzył na mój temat (na drugi dzień znajomości wyznał mi miłość). No nie wiem czy miał ten sam problem co Ty, ale kobieta widząc lęk w oczach faceta, ucieka od niego (chyba że szuka bezdomnego kotka). Sporo jest takich związków działających na zasadzie -> ja jestem twoją mamusią/tatusiem, a ty pozwalasz mi wziąć za ciebie odpowiedzialność. Tylko co się stanie wówczas, gdy któraś ze stron się zbuntuje?

Poza tym mam wrażenie, że jesteś ogarnięty, więc pewnie będzie git :) powodzenia :)
Co jest, to jest. Co się zdarzy, to się zdarzy.

twarda intro
Introwertyk
Posty: 123
Rejestracja: 10 wrz 2013, 20:04
Płeć: nieokreślona
MBTI: 100% ekstrawertyk

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: twarda intro » 02 sty 2014, 14:27

Grzesio pisze: Z jednej strony - fajnie, przecież sporo kobiet na pewno chciałoby takiego faceta. W praktyce mając 23 lata poza jednym "pseudo-związkiem" parodniowym ( w gimnazjum )" nigdy nie zbliżyłem się nawet do żadnej kobiety, nawet się nie całowałem.
Jeżeli nie jesteś przysłowiowym "pasztetem" to jest to dziwne, że w wieku 23 lat nigdy się nie całowałeś. Tak jak pustka powiedziała, może miałeś jakieś dziwne relacje z matką albo w ogóle z rodziną (chociaż w sumie któż ich nie miał :D ? ) Skądś ten lęk przed kobietami i pragnieniem zaopiekowania się nimi bez myślenia nawet o seksie się wziął. Niestety moim zdaniem ten Twój szacunek do kobiet to bardziej lęk przed porażką, zbliżeniem się. Bo co ma wspólnego szacunek z brakiem całowania się? Szanujesz kobiety, więc ich nie całujesz? Bez sensu.
Mam podobne doświadczenia z facetami co pustka. Jak jakiś miły, oddany facet się trafił to też okazywał się dziwny i tak naprawdę zakompleksiony, niezdolny do związku. Także prawdziwie dojrzałych facetów jest garstka a reszta to jacyś zakompleksieni mężczyźni, którzy pod pozorem spokoju i oddania wydają się dojrzali. Wszystko to się sypie jak domek z kart, gdy pozna się takiego bliżej.

Awatar użytkownika
Sorrow
Krypto-Extra
Posty: 828
Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ENFP

Re: Nieśmiałość + ogromny szacunek do kobiet = problem.

Post autor: Sorrow » 02 sty 2014, 15:23

twarda intro pisze:
Grzesio pisze: Z jednej strony - fajnie, przecież sporo kobiet na pewno chciałoby takiego faceta. W praktyce mając 23 lata poza jednym "pseudo-związkiem" parodniowym ( w gimnazjum )" nigdy nie zbliżyłem się nawet do żadnej kobiety, nawet się nie całowałem.
Jeżeli nie jesteś przysłowiowym "pasztetem" to jest to dziwne, że w wieku 23 lat nigdy się nie całowałeś. Tak jak pustka powiedziała, może miałeś jakieś dziwne relacje z matką albo w ogóle z rodziną (chociaż w sumie któż ich nie miał :D ? ) Skądś ten lęk przed kobietami i pragnieniem zaopiekowania się nimi bez myślenia nawet o seksie się wziął. Niestety moim zdaniem ten Twój szacunek do kobiet to bardziej lęk przed porażką, zbliżeniem się. Bo co ma wspólnego szacunek z brakiem całowania się? Szanujesz kobiety, więc ich nie całujesz? Bez sensu.
Mam podobne doświadczenia z facetami co pustka. Jak jakiś miły, oddany facet się trafił to też okazywał się dziwny i tak naprawdę zakompleksiony, niezdolny do związku. Także prawdziwie dojrzałych facetów jest garstka a reszta to jacyś zakompleksieni mężczyźni, którzy pod pozorem spokoju i oddania wydają się dojrzali. Wszystko to się sypie jak domek z kart, gdy pozna się takiego bliżej.
Raczej kwestia priorytetów:
Grzesio pisze:Seks w ogóle mi nie w głowie ( potem jak przyjdzie co do czego to oczywiście ).
Czyli w sensie widzenia kobiety jako osoby a nie samej "dupy", bo widać że niechęci do seksu jako takiej nie ma.
Brak całowania się jest dość oczywistą konsekwencją braku dziewczyny a nie myślenia że całowanie się to brak szacunku.

Innymi słowy jesteś tępa i nie potrafisz czytać ze zrozumieniem a potem na podstawie tego braku zrozumienia jedziesz po ludziach. To irytujące.
pustka pisze:Ja bym jeszcze poradziła przyjrzeć się Twojej relacji z matką. Skądś ten ogromny szacunek i chęć opieki nad piękną niewiastą musiał się wziąć. Może to niskie poczucie własnej wartości?
Spotkałem się ze sporą ilością kobiet które oczekiwały od mężczyzny opiekuńczości i ochrony i uznawała mężczyzn którzy nie wykazują takich cech za "niemęskich".
Moja galeria na DeviantArt

"Violence solves everything."

Ten gość twierdzi, że za mnie umarł. To miłe, więc dałem go na swój awatar :D .

4w5/5w4/1w2

ODPOWIEDZ