Syndrom DDA

Tutaj rozmawiamy o ogólnych kwestiach osobowości, typologiach osobowości, temperamentu; zamieszczamy testy osobowości.
Awatar użytkownika
Kamil
Stały bywalec
Posty: 338
Rejestracja: 01 lip 2009, 22:52
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Gdańsk

Syndrom DDA

Post autor: Kamil » 25 lis 2014, 20:27

Od lat czułem się intro.
Dawno temu byłem tu aktywny.
W sumie nie wiem, czy w dobrym miejscu zakładam wątek

W ostatnim półroczu zdałem sobie sprawę, że to nie jest proste czy jestem intro. Bo odkryłem, że jest coś takiego jak syndrom Dorosłych Dzieci Alkoholików. A tym samym, że to niestety mam.
W sumie wydaje mi się, że mam takie .. aspołeczne połączenie introwertyzmu i DDA.
Właściwie nie wiem jaki charakter chce nadać temu tematowi. W jakim kierunku.
"Przestrzenią ducha, gdzie może on rozwinąć skrzydła, jest cisza "- Antoine de Saint-Exupéry

"Jeśli nie dowiedziałeś się czegoś od Ekstrawertyka, to znaczy, że go nie słuchałeś.
Jeśli nie dowiedziałeś się czegoś od Introwertyka, to znaczy, że go nie zapytałeś."

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1698
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Syndrom DDA

Post autor: highwind » 25 lis 2014, 21:01

No... Ja też nie wiem.
Znałem bardzo dobrze parę lat kobietę, DDA. Ale ona była bardzo ekstrawertyczna z tendencją do ekspresowego i nadmiernego otwierania się przed obcymi. U ciebie jakie są objawy?

kuc
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 18 lis 2014, 18:01
Płeć: nieokreślona

Re: Syndrom DDA

Post autor: kuc » 25 lis 2014, 21:03

Polecam ci książkę Susan Forward "Toksyczni rodzice". Nie jest już nowa, więc pewnie znajdziesz ją na allegro, albo na chomikuj. Po jej przeczytaniu powinieneś umieć zdecydować czy nie potrzebujesz terapii.
Tutaj link z informacją jak wygląda taka terapia => http://www.leczmy-alkoholizm.org/dda-dd ... ia-ddaddd/
A tu cechy DDA I DDD (Dorosłych Dzieci z Rodzin Dysfunkcyjnych) => http://pomocnadlon-krakow.pl/dda-ddd . Może to pomoże ci dokładnie stwierdzić czy borykasz się z tym problemem.

Informacje wzięłam z tego bloga => http://www.aniamaluje.com/2014/09/motyw ... adzic.html

Awatar użytkownika
Pentezylea
Introrodek
Posty: 18
Rejestracja: 24 lip 2014, 21:56
Płeć: kobieta

Re: Syndrom DDA

Post autor: Pentezylea » 27 lis 2014, 19:07

Niestety, również jestem DDA, do tego zaliczam się do tych skrajnych introwertyków. Dosyć późno dowiedziałam się i o jednym, i o drugim... gdybym wiedziała wcześniej, to może miałabym więcej wiary w siebie, żeby próbować odseparować się od tego. W sumie, to dopiero niedawno udało mi się uciec od toksycznego i wyniszczającego mnie środowiska. Nigdy nie poszłam na terapię i nie zamierzam - nie jestem w stanie mówić o tym co było, zwłaszcza dzielić się z osobami, których nie znam a i tak sądzę, że na tym etapie poradzę sobie sama: kiedyś byłam bardzo chorą enneagramową czwórką, marzyłam o śmierci, a teraz delektuję się życiem.
Ale, Kamilu, jeżeli masz w sobie jakieś cechy ekstrawertyka, to pójdź na terapię, będzie Ci łatwiej, zwłaszcza, że dowiedziałeś się o DDA niedawno.
Nie wiem, czy DDA miało jakiś wpływ na to, że jestem introwertyczna, od małego miałam typowe cechy intro, a wtedy jeszcze nie zaczęło się dziać źle w domu. Co prawda, mój brat jest również introwertykiem, a kuzynostwo to okropnie rozrywkowe stworzenia, rodzice to też ekstrawertycy, typowe cholery.
Brat też inaczej to wszystko przeżywał: on nienawidził wszystkich, ja nienawidziłam siebie, byłam pewna, że to co się dzieje jest z mojej winy. On był zawsze twardo stąpającym po ziemi człowiekiem, ja byłam zbyt emocjonalna.
DDA okropnie utrudnia normalne życie, kiedyś miałam zerowe poczucie swojej wartości, bałam się ludzi. Teraz jest dużo lepiej. Ale ciągle walczę z wrażeniem, że wszystko co robię, to robię źle. Nigdy też nie założę rodziny, nie chcę powielać groteski jaką zafundowali mi rodzice. Mieszkam sama i w końcu czuję się bezpiecznie.

Awatar użytkownika
pustka
Rozkręcony intro
Posty: 215
Rejestracja: 18 mar 2011, 16:08
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: ISFJ-T
Lokalizacja: Łódź

Re: Syndrom DDA

Post autor: pustka » 30 lis 2014, 12:05

grupy samopomocowe dla DDA: http://www.dda.pl/index.php?option=com_ ... &Itemid=53. Polecam.

Ja staram się chodzić, ostatnio jak byłam i ktoś opowiadał o swojej sytuacji w domu, musiałam wyjść, bo zabolało. Człowiek myśli że to już jest za nim, a to się ciągnie latami.
Co jest, to jest. Co się zdarzy, to się zdarzy.

Awatar użytkownika
Coro
Rozkręcony intro
Posty: 199
Rejestracja: 24 lis 2015, 13:20
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Kraków

Re: Syndrom DDA

Post autor: Coro » 02 gru 2015, 19:11

Ponad rok czasu minął od ostatniego postu, fajnie będzie, jeżeli odświeży się temat i dołączą osoby, które podzielą się swoimi "wrażeniami" z bycia DDA lub przeciwstawiania się potworom przeszłości.

Pod koniec gimnazjum i przez większość liceum czułem, że coś ze mną jest nie tak, że nie wszystko jest w porządku, ale nie wiedziałem co, po prostu miałem takie uczucie. Dopiero mając 18 lat, wnikając czym dokładnie jest alkoholizm, spotkałem się z zagadnieniem Dorosłych Dzieci Alkoholików i wszystko stawało się jasne. Czytając listę "objawów" zaczynałem widzieć, co jest nie w porządku. Zanim się dowiedziałem o DDA chodziłem na spotkania z psychologiem szkolnym, żeby porozmawiać o mojej "nerwowości", którą zasugerował mi lekarz podczas kwalifikacji wojskowej przy mierzeniu ciśnienia, bo ruszałem dłonią pomimo, iż dwa razy prosił, abym przestał :P Trochę zgodziłem się z jego sugestią, bo fakt, miewałem chwile, gdy stresowałem się błahostkami.

Zależało mi na rozmowie, tym bardziej, że zbliżały się matury, a wolałem zniwelować niepotrzebne zamartwianie się niczym - w gruncie rzeczy. W trakcie rozmów starałem się kryć, że ojciec jest alkoholikiem. Myślałem, że ten fakt kompletnie nie miał wpływu na moją osobowość, dodam nawet, że się tego wstydziłem (po dwóch spotkaniach nadszedł moment, gdy dowiedziałem się o DDA). Dopiero, gdy zostałem skierowany do placówki psychologicznej, gdzie spotykałem się z psychoterapeutką, postanowiłem, że w końcu muszę o tym komuś powiedzieć, bo chciałem. Podzieliłem się tym i myślałem, że prędzej lub później zostanę wrzucony na właściwy tor, który małymi kroczkami będzie mnie prowadzić do "normalnego" życia. Myliłem się, po kilku rozmowach - które za każdym razem miały tytuł "Jak się czujesz? Co u Ciebie?" - zrezygnowałem ze spotkań z panią psychoterapeutką, irytowałem się brakiem objaśnień, które mogłyby rozwiać niektóre wątpliwości. Jedynie dostałem sygnał, że potrzebuję pomocy.

Później były matury, rekrutacja na studia i planowanie jakiejś terapii, której podświadomie unikałem, czułem i wiedziałem, że tego potrzebuję, ale z dnia na dzień itd. odkładałem zaplanowane udanie się do poradni psychologicznej, która oferowała pomoc dla ludzi z syndromem DDA. W trakcie studiów wybrałem się jeszcze do psychologa, który był na uczelni. Rozmawialiśmy chwilę o tym, jak było w domu, co teraz o tym myślę itp. Najbardziej zależało mi na tym, aby otrzymać sugestię albo małe popchnięcie, które by sprawiło, że w końcu podejmę realne kroki w stronę niwelowania cech, które we mnie mi się nie podobają. Dostałem, to czego potrzebowałem, ale w dalszym ciągu coś mnie blokuje - oczywiście, że ja sam ;) - przed wybraniem się na terapię lub przynajmniej jakieś koło wspólnego wsparcia.

Na studiach (Edukacja Techniczno-Informatyczna), na które wówczas uczęszczałem do momentu poprawienia matury, było trochę psychologii, gdzie poznałem właśnie takie zagadnienia jak osobowość, ekstrawertyk, introwertyk itp. Nie miałem zamiaru długo zagrzewać miejsca na ETI, ale dla tego przedmiotu warto było posiedzieć jeszcze z kilka miesięcy. Dowiedziałem się jeszcze więcej o patologiach w rodzinie i jak one wpływają na życie dziecka. Wykłady, na których prowadzący analizował "wywiad" z Richardem Kuklinskim zachęciły mnie do dalszego eksplorowania podstaw psychologii, co w konsekwencji sprawiło, że zacząłem rozumieć samego siebie.

Teraz czuję się silniejszy psychicznie niż 2,5 roku temu, wiedząc co jest nie tak mogłem samodzielnie, ale bardzo powoli budować w sobie umiejętność realnego oceniania swojego stanu i swoich poczynań, choć nadal znajduję w sobie wątpliwości, co do przyszłości. Jak będzie wyglądać mój związek z kobietą? Jak poradzę sobie z utrzymaniem i wspieraniem rodziny? ...?
Pentezylea pisze:DDA okropnie utrudnia normalne życie, kiedyś miałam zerowe poczucie swojej wartości, bałam się ludzi. Teraz jest dużo lepiej. Ale ciągle walczę z wrażeniem, że wszystko co robię, to robię źle. Nigdy też nie założę rodziny, nie chcę powielać groteski jaką zafundowali mi rodzice. Mieszkam sama i w końcu czuję się bezpiecznie.
Myślę, że osoby, które mają wątpliwości, co do podjęcia terapii i boją się założyć rodzinę w przyszłości, ale chciałby posmakować w końcu tego ciepła, to nie powinny się długo zastanawiać i pomyśleć o tym na poważnie. Nie chcę wyjść na hipokrytę, bo sam przecież stawiam sobie opór, ale obawa przed tym, że powielimy zachowania naszych rodziców jest wystarczającym powodem, aby zacząć naprawianie samego siebie.

Chętnie poczytam i odpowiem na więcej postów po tym tematem :)

butterfly
Introrodek
Posty: 21
Rejestracja: 13 kwie 2016, 16:56
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w3
MBTI: ISFJ

Re: Syndrom DDA

Post autor: butterfly » 21 kwie 2016, 23:07

cześć,
ja również jestem DDA, szukałam ludzi z tym samym syndromem, ciężko, mało kto się odzywał, nawet jak się znalazła taka osoba to wymiana kilku mejli i cisza, zawsze zadaję sobie pytanie "co napisałam nie tak" albo "dlaczego?", zaczęłam terapię indywidualną, potrwała ona kilka miesięcy i musiałam zrezygnować z powodu powrotu do pracy, nie dało się pogodzić tych dwóch rzeczy, żałuję, bo brakuje mi tego, no i dalej muszę sobie radzić sama z tym co czuję, co myślę, chętnie z kimś pogadam w razie co :)

Awatar użytkownika
krucha_babeczka
Introwertyk
Posty: 92
Rejestracja: 15 lis 2015, 19:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Syndrom DDA

Post autor: krucha_babeczka » 04 maja 2016, 22:42

Nie mam pewności czy wypowiadam się w dobrym wątku, bo kwestia bycia przeze mnie DDA/DDD jest dyskusyjna, ale ponieważ mowa tutaj o terapiach, to chciałabym poruszyć pewną związaną z tym sprawę. Otóż z jednej strony wiem, że moje problemy jak najbardziej kwalifikują się do terapii, z drugiej jednak jestem głęboko przekonana, że żaden terapeuta w klasycznym tego słowa znaczeniu nie jest w stanie mi pomóc, a to z prostej przyczyny - relacja z terapeutą z definicji jest nierówna: ja muszę/powinnam udzielać odpowiedzi na wszelkie jego pytania on nie musi mówić mi o sobie nic, bo to nie jego terapia. Jest odległym, obcym człowiekiem, który jak gdyby mówi mi "moje życie to nie twoja sprawa", przez co rzecz jasna nie może być moim przyjacielem, a tym samym wywołuje moją niechęć, wewnętrzny bunt, odmowę zaangażowania. Czuję że przyjacielska życzliwość i traktowanie "na równi" to jedyne, co może mnie uleczyć. Mam w sobie emocjonalną dziurę, której nikt nie jest w stanie zapełnić a terapeuci ją jedynie pogłębiają. Czy ktoś rozumie o czym mówię...? Bo mam wrażenie że ja jedna z Księżyca spadłam z takimi odczuciami...

butterfly
Introrodek
Posty: 21
Rejestracja: 13 kwie 2016, 16:56
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w3
MBTI: ISFJ

Re: Syndrom DDA

Post autor: butterfly » 04 maja 2016, 23:15

Rozumiem o czym piszesz.
Miałam podobnie, trafiałam na różnych psychologów, miałam różne wspomnienia. Zamknęłam się. Nie chciałam szukać dalej.
Dopiero moja ostatnia terapeutka DDA okazała się być tą trafioną. Starałam się podejść inaczej niż zawsze. Pierwsze spotkania były trochę takie niezręczne, ale dość szybko się przełamałam. Sama rozmowa, samo wyrzucenie tego wszystkiego z siebie było dla mnie pomocne. Świadomość, że była, wysłuchała, starała się pomóc nazwać i zrozumieć emocje też mi dużo pomogło. Wszystko dzięki temu, że zaufałam, że zaryzykowałam ten jeden raz jeszcze. Nie chciałam rozkładać wszystkiego na części pierwsze. Jeżeli teraz miałabym od nowa komuś zaufać byłoby ciężko. Pewnie mnóstwo obaw, niepokoju, złych myśli. Ale jeżeli potrzeba byłaby silniejsza to pewnie znów bym spróbowała. Choć każdy może mieć inne zdanie, różne doświadczenia.

Awatar użytkownika
Dant3s
Stały bywalec
Posty: 340
Rejestracja: 17 lip 2014, 1:54
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ISTP

Re: Syndrom DDA

Post autor: Dant3s » 04 maja 2016, 23:17

W takim razie widzę tylko dwie opcje, wyszkolić przyjaciela na terapeutę, lub zaprzyjaźnić się z terapeutą :)
Czasami wystarczy ująć w słowa to co Cie trapi by samemu poradzić sobie z problemem, musisz tylko widzieć, że osoba do której kierujesz te słowa, w pełni Cię słucha.

Awatar użytkownika
krucha_babeczka
Introwertyk
Posty: 92
Rejestracja: 15 lis 2015, 19:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Syndrom DDA

Post autor: krucha_babeczka » 05 maja 2016, 6:16

Dant3s pisze:W takim razie widzę tylko dwie opcje, wyszkolić przyjaciela na terapeutę, lub zaprzyjaźnić się z terapeutą :)
Czasami wystarczy ująć w słowa to co Cie trapi by samemu poradzić sobie z problemem, musisz tylko widzieć, że osoba do której kierujesz te słowa, w pełni Cię słucha.
Żebym to ja miała przyjaciela ;) Nawiązywanie przyjaźni w moim przypadku jest trudne, a może nawet niemożliwe, nie tylko ze względu na introwertyzm. Aby mieć przyjaciół, najpierw trzeba mieć znajomych/kolegów, a tych poznaje się zazwyczaj jeśli nie wyłącznie w atmosferze zabawy, imprezy, beztroski... Ja tego nie potrafię, bo cały czas na wpół świadomie czekam, aż ktoś się mną "zaopiekuje", aż udzieli mi bezwarunkowej akceptacji jak dziecku. Tak się oczywiście nie dzieje, bo niby czemu ktoś miałby we mnie inwestować nie widząc korzyści? Do zabawy trzeba coś wnieść, pewną pozytywną energię, uśmiech, życie, a ja nawet jeśli je w sobie mam, to nie potrafię ujawnić w relacji z drugim człowiekiem, o ile najpierw nie poczuję się bezpiecznie.

Przyjaźń z terapeutą rozumiem że występuje tu w charakterze dowcipu. Z tego co wiem, oni mają nawet regulaminowy zakaz nawiązywania bliskich relacji z klientem. A gdyby go nawet nie mieli to dopóki płacę komuś za rozmowę, a czas mi poświęcony odmierzany jest głośnym tykaniem zegara by ani sekundy nie dać mi za darmo, dopóki ktoś nie będzie mnie traktował na równi ze sobą, nie da mi poczucia, że ja również mogę coś wnieść w jego życie, dopóty może stawać na głowie, a niczego we mnie nie zmieni.

Myślę, że jedynym ratunkiem dla mnie jest wyzwolenie się z pragnienia bycia dla kogokolwiek kimś istotnym, czego muszę jednak dokonać zupełnie sama.

Awatar użytkownika
Lena
Intronek
Posty: 27
Rejestracja: 12 maja 2016, 0:24
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: ISFP

Re: Syndrom DDA

Post autor: Lena » 12 maja 2016, 2:37

Też mam doświadczenie w temacie. Z zagadnieniem DDA spotkałam się dopiero na studiach licencjackich i pod koniec ostatniego roku licencjatu zdecydowałam się na terapię. Trafiłam na superterapeutę i to w państwowym ośrodku. Od tej terapii zaczęły się bardzo pozytywne zmiany w moim życiu, pewnie gdyby nie terapia to nigdy nie wyrwałabym się z toksycznego środowiska. Introwertyczką byłam i jestem, ale pracowałam nad niskim poczuciem wartości i poczuciem wstydu co tez ma znaczenie w kontaktach z innymi. Grup samopomocowych nie uznaję. Forum dla DDA też nie. Przeczytanie jednego wątku odbijało się u mnie tygodniami. A ja chcę zdrowieć a nie się bardziej dobijać i brać udział udział w niepisanym konkursie pt. "kto miał gorsze dzieciństwo". Nie, dziękuję.
"Gdy robię to co kocham, mam nad sobą wietrzne maszty"

rad19dym
Introwertyk
Posty: 115
Rejestracja: 20 gru 2014, 23:09
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5

Re: Syndrom DDA

Post autor: rad19dym » 14 maja 2016, 15:32

Nie miałem pojęcia, że jednak u mnie może to występować.

Dzięki temu forum się dowiedziałem o sobie tego, że jestem introwertykiem z Syndromem DDA.

Chyba życie samemu w takim razie zostało mi przeznaczone.

Awatar użytkownika
Coro
Rozkręcony intro
Posty: 199
Rejestracja: 24 lis 2015, 13:20
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Kraków

Re: Syndrom DDA

Post autor: Coro » 14 maja 2016, 17:41

Jak było u Was z rozpoczęciem terapii? Też mieliście pewne opory, obawy przed tym, że zostaniecie "odrzuceni", tzn., że jednak okaże się, iż wszystko z Wami w porządku i nie będziecie potrzebowali specjalistycznej pomocy przez co dalej będziecie tkwić w "dołku"?

I jeszcze jedna rzecz. Co Was "zmusiło", żeby podjąć terapię?

Mnie zaczęło męczyć chroniczne odkładanie wszelkich czynności na później, co najgorzej odbija się na moich studiach. Dopiero za jakiś czas zacznę uczęszczać na terapię, na którą namiary dała mi psycholog z uczelni. Rozmowa z nią bardzo mi pomogła, żeby w końcu się za to wziąć :)
rad19dym pisze:Chyba życie samemu w takim razie zostało mi przeznaczone.
Bez przesady, jesteś jeszcze młody i masa życia przed tobą. Pora zacząć wychodzić z czarno widzenia i próbować wprowadzać zmiany w swoim życiu. Lekko nie będzie, ale trzeba przynajmniej zacząć.

rad19dym
Introwertyk
Posty: 115
Rejestracja: 20 gru 2014, 23:09
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5

Re: Syndrom DDA

Post autor: rad19dym » 14 maja 2016, 18:10

CoroDaNem pisze:Bez przesady, jesteś jeszcze młody i masa życia przed tobą. Pora zacząć wychodzić z czarno widzenia i próbować wprowadzać zmiany w swoim życiu. Lekko nie będzie, ale trzeba przynajmniej zacząć.
Nie da rady. To dla mnie jest niemożliwe do wykonania.

ODPOWIEDZ