introwertyzm a depresja

Tutaj rozmawiamy o ogólnych kwestiach osobowości, typologiach osobowości, temperamentu; zamieszczamy testy osobowości.
Awatar użytkownika
Ceper
Intronek
Posty: 59
Rejestracja: 11 paź 2014, 0:05
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Gdynia

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Ceper » 22 lut 2016, 22:08

Czasem się trzeba zmusić i zrobić ten pierwszy krok, przerwać te koło, wykrzesać resztki energii i zrobić cokolwiek, nawet jak nie lubisz to pamiętasz że coś tam kiedyś lubiłeś

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1534
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Coldman » 22 lut 2016, 22:47

Ceper pisze:Czasem się trzeba zmusić i zrobić ten pierwszy krok, przerwać te koło, wykrzesać resztki energii i zrobić cokolwiek, nawet jak nie lubisz to pamiętasz że coś tam kiedyś lubiłeś
Dla tych ludzi nie ma słowa zmusić dla nich to nie istnieje i to jest najgorsze, a to nie wymaga przecież jednej decyzji tylko systematycznej pracy. Co z tego że jeden dzień się zachce skoro na drugi dzień rano znowu pustka w tobie. Miałem tak ostatnio, skakałem z motywacji, póki nie zasnołem, potem było tylko gorzej.
Właśnie to jest w tej depresji najgorsze, że dla ciebie oczywiste rzeczy są dla chorych najtrudniejsze. Kanapka na dzień, a co tam. Po co więcej jeść. heh
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Gustlik
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 28 lut 2016, 0:26
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Mój Hajmat

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Gustlik » 28 lut 2016, 22:57

martuella pisze:Rozglądam się za praktykami, stażami, staram się we własnym zakresie "dokształcać" w zaciszu domowym i zobaczymy, co będzie ;)
Będzie dobrze! A to z tego tytułu, że postępujesz bardzo mądrze (przynajmniej w tym jednym aspekcie) ;)

Mi w walce z depresją/koszmarnym samopoczuciem i przygnębieniem pomogły oleje zimnotłoczone. Olej lniany, z wiesiołka, ostropestu, czarnuszki no i oczywiście konopny. Te oleje mają ogrom zastosowań i ogólnie dobrze jest pić je na co dzień. Radzę poczytać o ich właściwościach np. na kobiece problemy olej z wiesiołka, na łuszczyce każdy z nich ale najbardziej chyba konopny z tego co znajomy stwierdził. Bardzo żałuję, że nie interesowałem się tym tematem wcześniej, jak mój organizm się rozwijał czy chociaż jak piłem dużo alkoholu niewiadomego pochodzenia :D Spożywając ostropest, jestem przekonany, że dalej miałbym sokoli wzrok. A tak, niby mała wada (-0,75) ale już kolejny powód do zamartwiania się...

I jeszcze bardzo ważne, polecam spróbować kurkume z pieprzem. Wystarczy sklepowa przyprawa, na prawdę działa cuda na depresję. I zacznijcie dbać o swój organizm, bo depresja nie bierze się z nikąd. I zazdroszczę Wam jeśli macie po naście lat, nie spier****** tego !!

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1534
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Coldman » 16 maja 2016, 0:39

Najgorszy moment gdy przed pójściem spać ogarnia cię smutek. Niby dzień nie był zły, nawet należał do tych lepszych, ale chwile radości przynoszą masę smutków. Jak na siebie patrze, to widzę jakby smutek przynosił mi wypełnienie mojej wewnętrznej pustki. Tak jakbym się od niego uzależnił, z automatu nocą, włączam smutną muzykę, zaczynam przeglądać tumblra, forum i co mi nasunie w tych tematach. Nie umiem tak po prostu zacząć grać, oglądać film i zacząć się niczym nie przejmować. Jestem w ten sposób zakodowany. Najlepszy jestem w ukrywaniu tego na zewnątrz, pod każdego umiem się dostosować, każdemu bym oddam swoją energię i potem zdycham. Nie wiem co robić by się cieszyć. Na razie czekam do wakacji i zobaczymy czy warto to dalej ciągnąć. Jedyny + tego gówna, że nie mam jeszcze stanów depresyjnych, co jest kompletną masakrą. Aż boję się, żeby to nie wróciło. No i tyle.
Dobranoc
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
krucha_babeczka
Introwertyk
Posty: 92
Rejestracja: 15 lis 2015, 19:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: krucha_babeczka » 16 maja 2016, 22:55

Ja nie mam depresji. Ja jestem w fazie pozytywnej dezintegracji, ciemnej nocy duszy, na drodze do oświecenia :P

"Jeśli nie możesz znieść bólu, spróbuj nadać mu sens"
Irvin Yalom

Awatar użytkownika
Syogliss
Intronek
Posty: 58
Rejestracja: 04 gru 2016, 10:59
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Syogliss » 22 sty 2017, 21:28

Odkopuję temat.

Długo się zastanawiałam czy napisać w tym temacie, ale być może to ma sens. A może i trochę mi ulży.

Już jako dziecko miałam typowe zachowania introwertyczne – na przerwach lekcyjnych w podstawówce jako jedyne dziecko siedziałam sama w kącie korytarza i, obserwując inne biegające i ryczące dziko dzieciaki, zastanawiałam się – jak to się robi? Czasem z kimś pogadałam, pobawiłam się, pośmiałam, ale zazwyczaj chowałam się gdzieś tam w swoim świecie.

Reszta podstawówki minęła tak samo, w pierwszej gimnazjum zmieniła się klasa, ludzie i to okazało się dla mnie po części zabójstwem. Stałam się kozłem ofiarnym dla „życzliwych” koleżanek z klasy. Nie wiem nawet za co, pewnie za czarne ciuchy i stanie na uboczu. W każdym razie – pierwszą klasę jakoś przetrwałam, do drugiej nigdy nie poszłam. Po dwóch tygodniach drugiej klasy przestałam wychodzić z domu i kategorycznie odmówiłam uczęszczania do szkoły. I wtedy zaczęło się chyba najgorsze – praktycznie przestałam wychodzić z własnej woli z domu, zaczęła mi się silna fobia społeczna i przestałam rozmawiać z kimkolwiek. Jedyne co mnie wywabiało na zewnątrz to spacery z psem – a i tak szłam tylko w tych godzinach, kiedy wiedziałam, że nie spotkam nikogo ze szkoły. Chyba to trwało niecały rok.

Zachorowałam na silną depresję, choć wtedy nie potrafiłam jeszcze tego tak dobrze nazwać. Ten okres jawi mi się jako całkowita ciemność, pamiętam tylko całodniowe leżenie w łóżku i brak jakichkolwiek emocji. Sporadyczne przerażenie, kiedy miałam wyjść z domu gdzieś dalej niż z psem. To było najgorsze – niemożność odczuwania radości, a właściwie jakiegokolwiek uczucia. Całkowita pustka, choć czasem dochodziła panika i histeria bez wyraźnego powodu. Nikomu tego nie życzę, sobie też – mam nadzieję, że nigdy więcej to do mnie nie wróci. Ciężko opisać to wszystko co się czuło – a jednocześnie się nie czuło. Musiałabym poświęcić na to jeszcze jeden długi, wnikliwy post.

Pamiętam też dzień, kiedy zaczęłam błagać mamę o pomoc, bo już nie dawałam rady, nie chciałam dłużej, byłam gotowa się zabić. Byłam u kilku psychologów, chyba dwóch psychiatrów – od każdego uciekałam, dobrze wspominam tylko pewną młodą panią psycholog, ale i z niej zrezygnowałam. Przez chwilę brałam leki, ale przez nie tylko spałam, więc odstawiłam. Mimo szukania pomocy, nie chciałam z nimi rozmawiać. Mamie udało się załatwić dla mnie zajęcia indywidualne ze szkoły. Od ojca wsparcia nigdy nie miałam, słyszałam tylko negatywne komentarze „czemu mam ciągle taki humor”, etc.

Wtedy uzależniłam się od gier, właściwie od jednej, Guild Wars, na co namówiła mnie przyjaciółka i to, paradoksalnie, trochę mi pomogło. Zaczęłam mieć jakiś kontakt z ludźmi (z niektórymi do dziś mam kontakt), nieco otworzyłam się na świat. Zobaczyłam, że tam gdzieś na zewnątrz jest coś dobrego i pozytywnego.

W trzeciej klasie zmieniłam szkołę, pierwszego dnia, mimo przerażenia, poszłam tam i poznałam dziewczynę, z którą również do dzisiaj mam kontakt. Było ciężko, cholernie ciężko, ale tam ludzie byli życzliwsi, jakoś zaczęłam dawać sobie radę. Tam też poznałam nauczyciela angielskiego, który stał się niejako moim mentorem i pomógł mi wydostać się z tej totalnej zawiechy, w pewien sposób ukształtował nieco moje dalsze postrzeganie świata, za co dzisiaj jestem mu wdzięczna.

W liceum czułam się już dobrze, potem poszłam na studia jedne, drugie, mój nastrój zaczął lecieć w dół, ale nie było tak źle. W międzyczasie był jakiś związek, potem przeminął, ze studiów całkowicie zrezygnowałam stwierdzając, że to nie jest miejsce dla mnie. Ale czułam się dobrze, było w porządku.
Podjęłam pracę, zrobiłam szkołę policealną i na tym gruncie raczej jest w porządku, choć mogłoby być lepiej.

A ostatnie sześć miesięcy, pod wpływem pewnego wydarzenia, o którym raczej nie chcę pisać na forum publicznym, minęło mi pod wpływem lekkiej depresji na zmianę z dystymią, myślami samobójczymi i delikatną (nie jestem pewna czy można to tak określić) fobią społeczną. Nieśmiałość zwalczyłam już dawno. Nikomu o tym nie powiedziałam prócz przyjaciółki, teraz piszę o tym tutaj. Czy ktoś zauważył – raczej tak. Podobno ciężko mnie było znieść przez ten okres, a chłopak był gotów mnie zostawić.
Do dzisiaj mam nerwicę natręctw, która towarzyszy mi od dzieciństwa i prawdopodobnie jeszcze długo (albo już nigdy) nie uda mi się tego pozbyć.

Z samą introwersją żyje mi się dobrze, bardzo lubię tę część mnie i udało mi się ją zaakceptować, ale kiedy przychodzi ta gorsza część mnie – czasem nie daję sobie rady, choć sprawę zdaję sobie z tego dopiero później. Przez miesiąc chodziłam z zamiarem skontaktowania się ze znajomą psychoterapeutką, ale do teraz tego nie zrobiłam. Zawsze rezygnowałam tuż przez zadzwonieniem, bo przecież „jakoś dam sobie radę. Jeszcze nie jest tak źle”. A do tego nie umiem rozmawiać z ludźmi. Mam blokadę, kiedy dochodzi do mówienia o tym, co siedzi w środku, ale przyczynę tego akurat znam. Wszystko duszę w środku, co wcale, ani trochę, nie jest dobre.

Teraz czuję, że zaczynam znów czuć się odrobinę lepiej, być może dlatego zdecydowałam się to napisać (a chciałam dodać jeszcze więcej, naprawdę, jednak stwierdziłam, że chyba wystarczy póki co). Być może odrobinę nawet pomogło mi to forum i samo to, że gdzieś jestem, do jakiegoś miejsca przynależę, mimo że niewiele tutaj się udzielam. I może nigdy nie zjawię się na forumowym zlocie, może nigdy z nikim się stąd nie spotkam (a może jednak?), ale cieszę się, że to forum znalazłam.

Jeśli ktoś przeczytał całość – dziękuję, to dużo dla mnie znaczy, bo prawdopodobnie drugi raz bym tego nie zrobiła.
Ostatnio zmieniony 22 sty 2017, 22:56 przez Syogliss, łącznie zmieniany 2 razy.
And everything under the sun is in tune
but the sun is eclipsed by the moon.

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Patrycjusz » 22 sty 2017, 22:27

Ja powiem tyle, depresja pomaga przewartościować sobie pewne sprawy, ponieważ pojawia się jako następstwo trybu życia, który nam nie odpowiada/wpędza w doła/powoduje nadmierny stres. To trochę jak z bólem - jako zjawisko psychosomatyczne istnieje po to, żeby informować nas o szkodliwości środowiska, od której mamy uciec, inaczej nadal będzie bolało, i to bardziej.
Jeszcze niedawno myślałem, że to stan dotykający tylko jakichś co bardziej inteligentnych, wrażliwych artystycznie osobników, czy coś w ten deseń. To był zwykły mechanizm autowaloryzacji, ponieważ zrobiłem z tej paskudy swoistą kartę przetargową do wyjątkowości. Jednak po około 3 latach kierowania się nią jako wyznacznikiem do znajdowania znajomości mogę powiedzieć, że to zwykłe paskudztwo podobne do wrzodów na dupie. Szala przegięła się, kiedy zachorowała na to moja matka, która jest wrodzoną ekstrawertyczną optymistką. Jak widać można. Więc melancholia jako jakiś bodziec do twórczości, większej refleksji, empatii i lepszych wyborów etycznych (tak!) jak najbardziej, ale - depresja to nie melancholia, to po prostu choroba.

Nestor

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Nestor » 23 sty 2017, 23:12

pojawia się jako następstwo trybu życia, który nam nie odpowiada/wpędza w doła/powoduje nadmierny stres.
Obrzydliwie bogaci ludzie też popadają w depresję a u nich trudno stwierdzić coś zupełnie przykrego.
swoistą kartę przetargową do wyjątkowości
Kto nie traci lat, pieniędzy i zdrowia przez depresję, ten ma większe prawdopodobieństwo w życiu więcej osiągnąć.

Awatar użytkownika
krucha_babeczka
Introwertyk
Posty: 92
Rejestracja: 15 lis 2015, 19:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: krucha_babeczka » 18 mar 2017, 19:05

Przyznam się głośno sama przed sobą: jest ze mną coraz gorzej. Może ktoś miałaby ochotę wesprzeć depresantkę chwilą rozmowy (najlepiej przez gg)?

Awatar użytkownika
Let Go
Zagubiona dusza
Posty: 4
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:40
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTP-A

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Let Go » 06 kwie 2017, 12:24

Jak na siebie patrze, to widzę jakby smutek przynosił mi wypełnienie mojej wewnętrznej pustki. Tak jakbym się od niego uzależnił, z automatu nocą, włączam smutną muzykę, zaczynam przeglądać tumblra, forum i co mi nasunie w tych tematach. Nie umiem tak po prostu zacząć grać, oglądać film i zacząć się niczym nie przejmować. Jestem w ten sposób zakodowany.

Jakbym czytał o sobie.
pojawia się jako następstwo trybu życia, który nam nie odpowiada/wpędza w doła/powoduje nadmierny stres.
Obrzydliwie bogaci ludzie też popadają w depresję a u nich trudno stwierdzić coś zupełnie przykrego.

To że jesteś bogaty nie znaczy, że jesteś zadowolony ze swojego trybu życia, możesz zarabiać 20000 w jakiejś korporacji ale w głębi serca chcesz np. zostać trenerem kite-suringu albo malować obrazy.

Kto nie traci lat, pieniędzy i zdrowia przez depresję, ten ma większe prawdopodobieństwo w życiu więcej osiągnąć.
Tu też bym się nie do końca zgodził, bo raz jak już wyjdziesz z depresji to masz większe szanse niż inni. Ja swój najgorszy moment depresji mam już za sobą i czuję się dobrze, (chociaż nigdy nie wiadomo co bedzie za rok) ale musze przyznać że mimo to że byłem wtedy na skraju samobójstwa i jedyne co mnie trzymało na krawędzi to to że wiedziałem że zadałbym ogromny ból bliskim, to mimo jak fatalnie było wtedy, za nic nie oddałbym tego doświadczenia.

krucha_babeczka Jak dalej potrzebujesz kogoś do pogadania to pisz śmiało GG: 62001060

Awatar użytkownika
painted_rose
Intronek
Posty: 28
Rejestracja: 17 lut 2017, 17:01
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: powiedzmy że INFJ.
Lokalizacja: podkarpackie

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: painted_rose » 02 maja 2017, 14:30

Najpewniej od lat mam dystymię, ale to samodiagnoza, więc się nie liczy 8) Choć zdarzało mi się myśleć, że mam depresję, ale nigdy nie miałam tak, że nic mnie cieszyło, zawsze mi zostaje chociaż muzyka i ona jednak działa nieco pozytywnie (chyba, że jest celowo jest smuteczkowa :V). Ale faktem jest, że smutek mam we krwi, niestety (bądź stety, zależy dla kogo) otoczenie nieraz widzi mnie jako osobę wyniosłą/wesołą/złośliwą wręcz (niepotrzebne skreślić), czyli zupełnie inaczej niż sama siebie postrzegam, niewiele jest osób, które potrafią mnie jednak przejrzeć. I po co było mieć to poczucie humoru :cry: Pamiętam też, że jeszcze w szkole na jakichś lekcjach rozwiązywaliśmy test osobowości i tam mi wyszło, że ze mnie melancholik podszyty cholerykiem, czasem później powtarzałam ten test i rezultat się był taki sam, a sama też z nim się zgadzam. Well, przynajmniej nic nudnego mi nie wyszło 8)

Awatar użytkownika
Kiriot_Onky
Intronek
Posty: 52
Rejestracja: 14 maja 2016, 22:20
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Gliwice

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Kiriot_Onky » 14 maja 2017, 23:53

Ehh... Mam kolejny nawrót depresji i teraz jeszcze bardziej odechciało mi się żyć, wiedziałem że to kiedyś nastąpi bo życie ciągle mi rzuca kłody pod nogi. Zastanawiam się również czy możliwym jest że mam coś popsute w gospodarce neuroprzekaźników. Normalnie prowadzę zdrowy tryb życia, uprawiam bieganie a to przecież powinno mi pomagać. Czuje jak wszystko z każdym kolejnym dniem staje się bezsensowne, a ja nie mam kompletnie energii i chęci aby robić cokolwiek. Dawne zainteresowania i wszystko co niegdyś lubiłem i sprawiało mi przyjemność teraz wydaje się gówno warte. Nie mam znajomych i ciągle przebywam w samotności wypełniony negatywnymi myślami...
Właśnie teraz są juwenalia studenckie w moim mieści a ja po raz kolejny spędzam je samemu w domu... Nie wiem ile tak pociągnę to wszystko zaczyna mnie przerastać, chciałbym po prostu nie musieć zdychać tylko tyle.
"Każdy człowiek żyje wierząc w to co wie oraz to czego doznaje, sumę tych doświadczeń zwie rzeczywistością. Lecz wiedza i poznanie to pojęcia niejednoznaczne, są niczym więcej jak tylko ułudą, iluzją wykreowanego przez siebie świata."

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1534
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Coldman » 15 maja 2017, 0:09

To bardzo możliwe, depresja psuje pewne przekaźniki. Lista innych chorób i związków działająca szkodliwie na te szlaki jest długa, niektóre zmiany są nieodwracalne.
Poczytaj, poszperaj coś sam w tym temacie, nawet w internecie można znaleźć coś wartościowego.
Powiedziałeś nawrót depresji i wypisałeś wszelkie jej skutki. Aż mi się skojarzył taki filmik z yt https://www.youtube.com/watch?v=EJ_S5Rjt_iI&t (tam jest potem drugi filmik z wytłumaczeniem, ale to bardziej dla laików)
No i tyle w temacie kolego, możesz zawsze na czacie się odezwać jakby co.
Jak masz nawrót to znaczy, że kiedyś już ją pokonałeś, więc życzę Ci tego samego.
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

jubei
Stały bywalec
Posty: 253
Rejestracja: 22 lut 2008, 11:27
Płeć: mężczyzna

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: jubei » 29 maja 2017, 11:23

Ciekawe, że się pisze że introwertyzm to tylko sposób bycia, osobowość, itp, ale jednak coś z deprechą i melancholią ma wspólnego. Ja też już długi czas temu wykryłem intoweryzm (gdzieś w momencie rejestracji na forum czyli dawno) Ale nic nie robiłem z tym. Potem poczytałem o osobościach i też wykryłem autodiagnostycznie dystymię i inne lekkie zaburzenia. Pomimo że mam dołujące myśli, to jak idę do ludzi to zakładam maskę i walę ciętym dowcipem, może się nawet innym podobać. Zresztą sam lubię jednak pożartowac, ale jak to ma się do smutku życia to nie potrafie powiedzieć. Mam nadzieję jednak coś już teraz jednak zadziałać ze sobą. Hmm szkoda że tak późno.
"Life is so unnecessary"

Awatar użytkownika
Małgorzata95
Introrodek
Posty: 16
Rejestracja: 09 cze 2017, 13:11
Płeć: kobieta
Lokalizacja: 15 km od Poznania

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Małgorzata95 » 15 cze 2017, 23:30

Ja podejrzewam u siebie dystymię (lżejsza odmiana depresji).

ODPOWIEDZ