Strona 11 z 11

Re: introwertyzm a depresja

: 09 cze 2018, 9:49
autor: Ceper
Widzę, że udzielałem się w tym wątku.. dzisiaj się śmieję ze swoich wypowiedzi. Tak jak z wielu innych dobrych rad od ludzi, którzy nie wiedzą z czym mają do czynienia. Przechodziłem przez to bagno w ostatnim czasie...a wychodzenie z tego jest jak uczenie się życia od nowa. Ale do tego niezbędne jest wsparcie bliskich i zaufanie do specjalistów: psychiatry, terapeutów.

Dziś nie jestem innym człowiekiem niż byłem przedtem. Po prostu inaczej myślę, bardziej pozytywnie o sobie, o innych ludziach, o swoim życiu. Tylko tyle i aż tyle.

Re: introwertyzm a depresja

: 10 cze 2018, 16:50
autor: Coldman
Też się strasznie śmieje z tego tematu. Kawał historii

Re: introwertyzm a depresja

: 10 cze 2018, 17:12
autor: martuella
Kto się śmieje, ten się śmieje, ja jestem trochę zażenowana xD

Re: introwertyzm a depresja

: 09 lip 2018, 1:20
autor: Coldman
Dziwnie się czuje...
Teraz jest tak dobrze, jak nie było przez parę lat. Budzę się z czystą głową, wolną od czarnych myśli. Doceniam to co mam, pomimo tego, że jeszcze dużo do nadrobienia. Jednak zdarza się, że zaczyna brakować mi tego cierpienia, które niszczyło mi kiedyś życie. Ciężko to określić. Po prostu chciałbym czasem poczuć więcej melancholii. Może po prostu mi się wydaje, że czuje taką pustkę, że bez melancholii jestem odarty z emocji i uczuć. Kiedyś wszystko przeżywałem całym sobą, miałem huśtawki nastrojów. Teraz jest coraz więcej spokoju i równowagi. Z jednej strony nie chce wracać w mrok z drugiej chciałbym go czasem całym sobą posmakować.
A może brakuje mi czegoś, co mnie jeszcze nie spotkało.
Pragnienia powodują cierpienie, jednak każdy chciałby coś co dałoby mu szczęście we wnętrzu.
Obrazek

Re: introwertyzm a depresja

: 14 lip 2018, 15:36
autor: kitty
Chorowałam na depresje, zaburzenia odżywiania, załamania nerwowe. Osobie, która żyje w swoim małym świecie, nie dopuszcza do siebie innych ludzie trudniej wyjść z tego "bagna". Z perspektywy czasu jestem w szoku, że mogłam siebie do takiego czegoś doprowadzić - bo to w sumie moja wina..przynajmniej tak sobie to tłumaczę. Aktualnie chyba jest dobrze ze mną, mimo życia w swojej "bańce".