Osobowość, a ubiór.

Tutaj rozmawiamy o ogólnych kwestiach osobowości, typologiach osobowości, temperamentu; zamieszczamy testy osobowości.
Awatar użytkownika
Ertix
Rozkręcony intro
Posty: 165
Rejestracja: 25 paź 2015, 22:13
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 5w5
MBTI: INFP/ISFP
Lokalizacja: Łódź

Osobowość, a ubiór.

Post autor: Ertix » 29 paź 2015, 13:02

Witam.
Chciałbym tutaj poruszyć kwestię ubioru, a introwertyzmu. Czy przywiązujecie wagę do wyglądu? Macie swój styl? Lubicie być oryginalni, a nie wpisywać się do określonych ram? Zajmujecie się stylizowaniem, a może zabieracie się po prostu do tworzenia własnego stylu? Jak patrzycie na ekstrawertyków w tej kwestii, a jak na siebie? Jak Was spostrzegają inni? itp. itd.
Ja? Owszem. Na wszystkie te pytania odpowiem twierdząco (no, może poza pierwszym i tymi ostatnimi). I właśnie nie wiem czy to kwestia introwertyzmu, czy mojej kobiecej natury, ale ja wychodzę z założenia, że męska garderoba nie daje mi swobody w wyrażaniu siebie. Wszystko jest w ciemnych barwach, kroje i fasony są mocno ograniczone, a i społeczeństwo nie ułatwia mi zadania kiedy widzę Panów w samych bluzach, dresach i krótko obstrzyżonych włosach.

Oczywiście nie jestem transwestytą, ale nie ukrywam, że bardzo bym pragnął by i w męskiej garderobie istniała taka różnorodność, żeby nikt się nie zasłaniał swoją ''dumą męskości'', żeby nikt nikogo nie wyzywał i nie podkreślał przez złośliwe epitety gustów innych. Jako facet ubolewam nad tym, że nie mogę nosić wstążeczek, kokardeczek, świecidełek (choć to jeszcze jest dopuszczalne), czy butów w różnych kolorach i stylach. A może to ja jestem przewrażliwiony, i sam siebie ograniczam? Może za dużą wagę przywiązuję do presji ludzi? Bo cenie sobię różnorodność, cenię sobie wolność której jako mężczyzna nie mogę zaznać. Panie pewnie już się śmieją i chcą mnie/nas wpisać do kategorii ''metro'', ''gej'', ''niemęski'', ale ja powiem tak - dlaczego mamy nie korzystać z tego co ludzkość ma nam do zaoferowania? Czemu mamy się tak ograniczać? Dlaczego Paniom wolno nosić spodnie, a nam nie wolno nosić spódnic mimo iż są zdrowsze dla naszych narządów płciowych?

Zawsze byłem zdania, że obie płcie mają niewłaściwie przypisane swoje role społeczne, i gdyby tak to zmienić, gdyby obie płcie powróciły do swoich korzeni (bo niezapominajmy o tym, że Panowie też się wcześniej malowali) to moglibyśmy się od siebie nawzajem sporo nauczyć. Nie od dziś wiadomo, że faceci są słabsi psychicznie, i lubią się otaczać przedmiotami, to niby z jakiej racji narzuca się im/nam byśmy byli wojownikami, i dlaczego mamy tak ograniczone możliwości wyboru? Bo niby co? Tylko zegarki, samochody, portfele? A czemu nie lusterka, lakiery i błyskotki? Kto mi zabroni nosić bransoletek, lusterka w torbie (które się naprawdę przydaje, polecam je nosić!) czy świecącego naszyjnika (i to wcale nie małego)? Przez takie narzucanie innym zasad co męskie, a co kobiece można popaść w depresję i kompleksy, i ja chyba jestem tego typu osoby przykładem. :/ Oczywiście nie mówię tu o tym by chodzić do pracy w różowych strojach z pomalowanymi ustami, ale jakaś równowaga w modzie powinna też być. Nie może tak być, że kobiety mogą więcej, a mężczyźni mniej. Kto tak powiedział, że mężczyźni nie potrzebują tego czy owego? Potrzebują, ale boją się, że zostaną wyśmiani, a jakby istniała z kolei męska alternatywa kobiecych rzeczy to jako pierwsi pewnie rzuciliby się na to do sklepów. Szkoda, że u nas jest wiecznie takie zacofanie pod tym względem. Nie pasuje mi właśnie taka społeczna rola mężczyzn, bo sam mam inne podejście do tego, bardziej elastyczne.
No ale wiecie, cieszmy się, że świat się rozwija. Co by było gdyby wciąż panowała u nas moda z lat 40-tych? Właściwie to ona jest cały czas, ale na szczęście co raz mniej widoczna.
Wyobraźcie sobie, że chodzicie sobie w kolorowych, zapachowych wąsach i męskich spódnicach, i NIKT nie robi Wam z tego powodu przytyków. :D Dla mnie by to był świat idealny. Do tego kolorowe włosy, megginsy/rurki/kto co chce, buty na obcasach, świecące rzeczy na głowie. Eh, czy kiedykolwiek Polacy przestaną się tak ograniczać pod tym względem? :/

Jeśli chodzi o mój styl to osobiście jestem zwolennikiem elegancji, ale nie sztywnemu przypisywaniu się do określonych norm vide krawat+koszula+garnitur, bo to jest widok zbyt powszechny, a przez to bardziej ograniczony by dać szansę na wyróżnienie się. Z kolei każde odejście od konwenasów jest uznawane za medialną sensację.
Koło zaklęte w błędnym kole które toczy koło, i tak na okrągło. Tak źle, i tak nie dobrze. To w końcu jak się ubierać by się czuć wolnym i spełnionym, ale i nie postrzeganym złośliwie przez innych?

Mój styl który próbuję stworzyć to zaczesane do tyłu długie włosy do łopatek związane czarną gumką (wszystko by było w porządku gdyby nie fakt, że moje włosy są falowane, plączące się i delikatne które na razie sięgają najwyżej do ramion, a kolor to szatyn) w połączeniu z zarostem który na razie zdaje mi się słabo rosnąć (a nawet wcale), łańcuszki/sygnety/pierścionki unisex (np. to - http://www.greenharmony.pl/bizuteria/41 ... wieta.html), długie buty (np. oficerki, ale mam wysokie podbicie :P), długie płaszcze za kolana, kolorowe ciuchy (fiolet jako zastępca dla różu), torba na pasku albo jako pasek, kapelusze, i okulary bo te powinienem nosić. Mierzę 1.73 cm wzrostu jeśli ktoś chciałby wiedzieć. :)

Czy według Was jest to styl budzący kontrowersje? Czy może oryginalny, ale i trzymający się w granicach rozsądku i standardu? Bo kurczę, chciałbym mieć własny styl, a boję się komentarzy innych. A i widok mężczyzn na ulicy mi nie ułatwia podwyższenia samooceny.
Moim zdaniem jest to styl trochę klasyczny, trochę celtycki, trochę nowatorski. Nie przeczę, że moda barokowo-celtycko-gotycka mnie się podoba, ale nie jestem też powiązany z żadną subkulturą (słucham muzyki celtyckiej bo mnie ciągnie do siebie). Długie czarne męskie spódnice z tysiącami guzików to mój typ. :D

No a jak to jest u Was? :)
Bo najważniejsze to jest doceniać to, co się ma, i miało.
Wspomnienia są najcenniejszym darem od życia.

Nestor

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: Nestor » 29 paź 2015, 14:27

Może później się wypowiem, ale interesowałeś się historią mody? Ponoć dla mężczyzn szablonowym strojem jest ciemny garnitur, ponieważ ma on przypominać zbroję rycerską. Co o tym myślisz?

Awatar użytkownika
Ertix
Rozkręcony intro
Posty: 165
Rejestracja: 25 paź 2015, 22:13
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 5w5
MBTI: INFP/ISFP
Lokalizacja: Łódź

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: Ertix » 29 paź 2015, 16:55

Prawdę mówiąc to nigdy się nie interesowałem modą.
Co do garnituru to wszystko by było dobrze gdyby nie to, że każdy wygląda tak samo. A o tej zbroi to nie słyszałem wcześniej. :)
Bo najważniejsze to jest doceniać to, co się ma, i miało.
Wspomnienia są najcenniejszym darem od życia.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1698
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: highwind » 29 paź 2015, 17:09

Ertix pisze:Co do garnituru to wszystko by było dobrze gdyby nie to, że każdy wygląda tak samo.
Eeee, no chyba jednak nie.
Obrazek
Informacyjnie: poczekam jak rozwinie się temat i zobaczę co z nim zrobić, bo korci mnie przeniesienie do tematu "Styl, atrakcyjność fizyczna" https://forum.introwertyzm.pl/viewtopic.php?f=1&t=217

Awatar użytkownika
Drimlajner
Krypto-Extra
Posty: 921
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna
MBTI: Brak
Lokalizacja: Warszawa - Okęcie

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: Drimlajner » 29 paź 2015, 17:10

Co by było gdyby wciąż panowała u nas moda z lat 40-tych? Właściwie to ona jest cały czas, ale na szczęście co raz mniej widoczna.


:shock:

Jak śmiesz ! Bylibyśmy bardzo szczęśliwym społeczeństwem... przynajmniej ja. Ja lubię retro 1940-1950. :)

Moim lekko anarchistycznym zdaniem to noś się jak chcesz. Ktoś spuści Ci łomot, ktoś będzie chciał Cię poderwać. To nie jest tak że osoby które z fantazją podchodzą do swojego wizerunku budzą tylko negatywne emocje, budzą również wiele pozytywnych. A z kolei to co opisałeś w przedostatnim akapicie nie jest czymś "bardzo" kontrowersyjnym. Powiedziałbym: taki trochę Michał Szpak.

http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35 ... ii__I.html

Ok, ok. To z kolei transwestyta wiem :P

Ja przykładam bardzo dużą wagę do ubioru, ale to też jest element wizerunku który chcę kreować i którym chce się bawić. Nie są to co prawda rzeczy z pogranicza uniseks i transgender, bardziej celuję właśnie w ubiory konserwatywne z nutką czegoś wyzywającego, ale chyba mechanizm jest ten sam. To twoje życie, żyj po swojemu.

Ludzie będą komentować twoje życie. Nie ważne czym się zajmiesz, kim będziesz. Ludzie kochają ploteczki i wtrącanie nosa w nie swoje sprawy. Tacy już jesteśmy.

http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowar ... Czolka3Img
May the blessing of Wright Brothers always be with thee.

Awatar użytkownika
Ertix
Rozkręcony intro
Posty: 165
Rejestracja: 25 paź 2015, 22:13
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 5w5
MBTI: INFP/ISFP
Lokalizacja: Łódź

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: Ertix » 29 paź 2015, 18:23

@highwind - No bez urazy, ale jak dla mnie to ten garnitur nie różni się niczym od pozostałych. Poza tym, że jest bardziej świecący.
Jak śmiesz ! Bylibyśmy bardzo szczęśliwym społeczeństwem... przynajmniej ja. Ja lubię retro 1940-1950. :)
Naprawdę chciałbyś żeby panowała moda lat 40-tych w XXI wieku? :P Ja tam się cieszę, że teraz jest spora różnorodność. Do mody lat 40-tych nic nie mam, poza tym, że mężczyźni mieli wtedy ograniczoną możliwość wyboru w porównaniu do dzisiaj. Właśnie też lubię takie retro, a na kapelusze to mam szczególny fetysz. :D W garniturach nikt nie broni chodzić. :)
Moim lekko anarchistycznym zdaniem to noś się jak chcesz. Ktoś spuści Ci łomot, ktoś będzie chciał Cię poderwać.
No właśnie się trochę obawiam tego pierwszego. Przez to krytycznie obniża mi się samoocena. Za dużo myślę o czymś takim. :/
Powiedziałbym: taki trochę Michał Szpak.
Do niego, ani do tego drugiego Pana nic nie mam jeśli chodzi o ubiór. Ja ich podziwiam za odwagę i odcinanie się od standardów, ale nie chciałbym też widzieć w stosunku do siebie takich porównań z nimi. Nie każdy długowłosy to Szpak przecież. No ale przyznam, że z osobowości jesteśmy do siebie zbliżeni.


Drimlajner, to nie jest tak, że się lubię malować czy stroić w różne wyzywające stroje. Mnie się wydaje, że styl który przedstawiłem wcześniej nie powinien budzić kontrowersji. Chciałbym się dowiedzieć co trzeba robić by się bronić w takich sytuacjach. W moim przypadku nie ma możliwości bym nosił krótkie włosy (nie lubię, po prostu nie lubię krótkich) czy dresów bądź sportowych bluz bo mnie coś takiego nie odpowiada.
Bo najważniejsze to jest doceniać to, co się ma, i miało.
Wspomnienia są najcenniejszym darem od życia.

Awatar użytkownika
Drimlajner
Krypto-Extra
Posty: 921
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna
MBTI: Brak
Lokalizacja: Warszawa - Okęcie

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: Drimlajner » 29 paź 2015, 19:16

Naprawdę chciałbyś żeby panowała moda lat 40-tych w XXI wieku? :P Ja tam się cieszę, że teraz jest spora różnorodność. Do mody lat 40-tych nic nie mam, poza tym, że mężczyźni mieli wtedy ograniczoną możliwość wyboru w porównaniu do dzisiaj. Właśnie też lubię takie retro, a na kapelusze to mam szczególny fetysz. :D W garniturach nikt nie broni chodzić. :)
Nie, nie chciałbym, to była tylko taka figura retoryczna. Ludzie są różni, chciałbym żebyś to zaakceptował. To nie jest tak że jest jeden model który musisz przyjąć i już.

Lata 1940, 1950 podobają mi się, owszem, lubię tamten klimat. No ale znam siebie, gdyby były czymś powszechnym to szybko by mi się znudziły.
Chciałbym się dowiedzieć co trzeba robić by się bronić w takich sytuacjach. W moim przypadku nie ma możliwości bym nosił krótkie włosy (nie lubię, po prostu nie lubię krótkich) czy dresów bądź sportowych bluz bo mnie coś takiego nie odpowiada.
Styl Michała Szpaka zubożał. Sorry za jego obecność tutaj ale makijaż, megginsy i pierścionki to własnie styl wczesnego Szpaka. Mam takie skojarzenie. Ja go rozumiem. Ciężko jest żyć ciągle będąc wyzywanym na ulicy od ciot i pedałów. Warszawa to i tak niezły kulturowy bajzel. Trzeba zachować jakiś umiar, zawsze, bliskim okazując więcej własnego JA, a w sytuacjach niebezpiecznych dbać przede wszystkim o bezpieczeństwo.

Wiesz, ja nie każe dziewczynie wracać w mini w środku nocy do domu, chociaż bardzo bym tego chciał. Wiem gdzie żyję, znam zagrożenia i swoje możliwości.
Taki głos rozsądku :)
May the blessing of Wright Brothers always be with thee.

199111518
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 22 paź 2015, 19:40
Płeć: mężczyzna
MBTI: ISTP
Lokalizacja: Wrocław

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: 199111518 » 31 paź 2015, 18:10

O, dobry temat! Sam ostatnio bardzo mocno przewartościowuję swoje podejście do sposobu ubierania się. Przez lata jedynym kryterium były dla mnie praktyczność->wygoda->wytrzymałość (w tej kolejności) tego co na sobie noszę. Ostatnio mocno zmieniam te podejście i najczęściej (oczywiście nie zawsze) króluje u mnie smart casual. Nawet nie tylko dlatego, że wpływa to na postrzeganie mnie przez innych ale po prostu zauważyłem, że w pewnym stopniu zmiana sposobu ubierania się wpływa (pozytywnie) na mój sposób myślenia.

Ertix pisze: (...) ja wychodzę z założenia, że męska garderoba nie daje mi swobody w wyrażaniu siebie. Wszystko jest w ciemnych barwach, kroje i fasony są mocno ograniczone, a i społeczeństwo nie ułatwia mi zadania kiedy widzę Panów w samych bluzach, dresach i krótko obstrzyżonych włosach.
Na szczęście nie wszystko! Świetnym przykładem, że nawet elegancja w męskim wydaniu nie równa się ciemnemu i mdłemu banałowi jest ten blog: http://mrvintage.pl/
I chociaż to nie mój styl to pokazuje, że można wyglądać i elegancko i interesująco a nawet czasem kolorowo ;)
Ertix pisze: (...) A może to ja jestem przewrażliwiony, i sam siebie ograniczam? Może za dużą wagę przywiązuję do presji ludzi? Bo cenie sobię różnorodność, cenię sobie wolność której jako mężczyzna nie mogę zaznać. Panie pewnie już się śmieją i chcą mnie/nas wpisać do kategorii ''metro'', ''gej'', ''niemęski'', ale ja powiem tak - dlaczego mamy nie korzystać z tego co ludzkość ma nam do zaoferowania? Czemu mamy się tak ograniczać? Dlaczego Paniom wolno nosić spodnie, a nam nie wolno nosić spódnic mimo iż są zdrowsze dla naszych narządów płciowych?
Nawet nie byłbyś pierwszy. Na mojej alma mater (chociaż nie na moim wydziale) pracuje mężczyzna, który od dłuższego czasu chodzi w spódnicach. Wraz z jego brodą wygląda to hmm...zaskakująco. Co byś nie założył i tak będzie Ci ciężko go przebić więc śmiało - nawet jeśli usłyszysz (a usłyszysz) głosy krytyczne to zależy Ci na tym jak oceniają Cię tego rodzaju ludzie?
Ertix pisze: Zawsze byłem zdania, że obie płcie mają niewłaściwie przypisane swoje role społeczne, i gdyby tak to zmienić, gdyby obie płcie powróciły do swoich korzeni (bo niezapominajmy o tym, że Panowie też się wcześniej malowali) to moglibyśmy się od siebie nawzajem sporo nauczyć. Nie od dziś wiadomo, że faceci są słabsi psychicznie, i lubią się otaczać przedmiotami, to niby z jakiej racji narzuca się im/nam byśmy byli wojownikami, i dlaczego mamy tak ograniczone możliwości wyboru? Bo niby co? Tylko zegarki, samochody, portfele? A czemu nie lusterka, lakiery i błyskotki? Kto mi zabroni nosić bransoletek, lusterka w torbie (które się naprawdę przydaje, polecam je nosić!) czy świecącego naszyjnika (i to wcale nie małego)? Przez takie narzucanie innym zasad co męskie, a co kobiece można popaść w depresję i kompleksy, i ja chyba jestem tego typu osoby przykładem. :/
Z tym niewłaściwym przypisaniem ról społecznych nie mogę się zgodzić, inna kwestia, że te (na szczęście?) mocno się rozmydlają ostatnimi czasy przynajmniej w obrębie cywilizacji zachodniej. Narzuca się nam ową "wojowniczość" ze względu na obiektywną dominację fizyczną a nie psychiczną więc to także nie jest argument. Oczywiście, że mężczyźni kiedyś się malowali, dzisiaj można powiedzieć, że reliktami tego rodzaju zdobień są tatuaże. Podobnie z dużą ilością błyskotek, które kiedyś u nas (a i dzisiaj w społecznościach pierwotnych) były oznaką statusu majątkowego danej osoby (no i w razie czego łatwo wiać jeśli ma się 2/3 swojego majątku na sobie) - popatrz na przeróżnej maści (ok, akurat jeśli chodzi o "maść" to głównie jednej ;) ) wykonawców rapu czy hip-hopu...

Ertix pisze: No ale wiecie, cieszmy się, że świat się rozwija. Co by było gdyby wciąż panowała u nas moda z lat 40-tych? Właściwie to ona jest cały czas, ale na szczęście co raz mniej widoczna. (...) Jeśli chodzi o mój styl to osobiście jestem zwolennikiem elegancji, ale nie sztywnemu przypisywaniu się do określonych norm vide krawat+koszula+garnitur, bo to jest widok zbyt powszechny, a przez to bardziej ograniczony by dać szansę na wyróżnienie się. Z kolei każde odejście od konwenasów jest uznawane za medialną sensację.
Koło zaklęte w błędnym kole które toczy koło, i tak na okrągło. Tak źle, i tak nie dobrze. To w końcu jak się ubierać by się czuć wolnym i spełnionym, ale i nie postrzeganym złośliwie przez innych?

Mój styl który próbuję stworzyć to zaczesane do tyłu długie włosy do łopatek związane czarną gumką (wszystko by było w porządku gdyby nie fakt, że moje włosy są falowane, plączące się i delikatne które na razie sięgają najwyżej do ramion, a kolor to szatyn) w połączeniu z zarostem który na razie zdaje mi się słabo rosnąć (a nawet wcale), łańcuszki/sygnety/pierścionki unisex (np. to - http://www.greenharmony.pl/bizuteria/41 ... wieta.html), długie buty (np. oficerki, ale mam wysokie podbicie :P), długie płaszcze za kolana, kolorowe ciuchy (fiolet jako zastępca dla różu), torba na pasku albo jako pasek, kapelusze, i okulary bo te powinienem nosić.
Akurat lata 40te nie były jeszcze takie złe, mocny konserwatyzm nastał natomiast w latach 50tych, ale znowu jeśli popatrzeć na następną dekadę to raczej powinieneś być nią zachwycony.

Kiedy czytam Twój opis własnego stylu to trochę się dziwię, bo nie widzę tam podstaw do jakichkolwiek obaw przed wytykaniem palcami na ulicy, byciem jakimś lokalnym rarogiem etc, nie wiem może to także kwestia kontekstu miejsca i osób z otoczenia wokół każdego z nas ale chyba trochę demonizujesz sytuację. Odwagi, najwyżej Twoje wybory jeśli chodzi o ubiór pozwolą Ci łatwiej odsiać z otoczenia ludzi, na których nie warto tracić czasu.


Aha, i jeszcze ad garnituru na zdjęciu - naprawdę nie widzisz co tam jest nie tak? Bo "nie tak" jest dokładnie wszystko :D

Awatar użytkownika
So-ze
Stały bywalec
Posty: 325
Rejestracja: 08 kwie 2014, 20:24
Płeć: mężczyzna
MBTI: INTP

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: So-ze » 17 lis 2015, 21:31

Nie mam w sumie zbyt wiele czasu, by się rozpisywać ale fakt, staram się modą interesować, czasem sam coś kreślę i przymierzam się powoli do szycia. Zapodam jednym projektantem. Yohji Yamamoto, introwertyk z Japonii, rozpoznawalny nawet w Polsce ostatnimi czasy, odkąd podpisał kontrakt z Adidasem.

Lubię go, bo od bodajże 30-40 lat nie zmienia swoich założeń. Nie dostosowuje się do "mody" jako sezonowego uznawanie różnych rzeczy za fajne, bądź nie i w zasadzie sam tak rozumiem pojęcie słowa "moda". Głównie dlatego, że to ubrania służą ludziom a nie na odwrót, stąd nie ma powodu, by się do nich dostosowywać. Wrzucę zwiastun filmu i galerię zdjęć, a jak znajdę chwilę to może poszperam i zapodam czymś o innych projektantach.

Polecam film jak i wywiad. Przyjemnie się go słucha.
https://www.pinterest.com/search/pins/? ... moto|typed
https://www.youtube.com/watch?v=O4F5kxw-7Uw
https://www.youtube.com/watch?v=SyCdbBiiKyE

spy
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 25 lip 2015, 19:18
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INTP
Lokalizacja: Kraków

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: spy » 19 lis 2015, 23:52

Ertix pisze:Jako facet ubolewam nad tym, że nie mogę nosić wstążeczek, kokardeczek, świecidełek (choć to jeszcze jest dopuszczalne), czy butów w różnych kolorach i stylach.
przez setki lat mężczyźni nosili kolory, falbanki, hafty, świecidełka, koronki i peruki. i pozostawali mężczyznami, a do dziś kobiety ukradkiem oblizują się na filmach kostiumowych. :) czytając Twój wpis, odnoszę wrażenie, że to, jak się ubierasz, związane jest z Twoim młodym wiekiem i z czasem się "unormujesz" (bo będzie tego wymagać np. Twój pracodawca, albo sam stwierdzisz, że to już nie te lata), więc carpe diem! to okropne, jak starzenie się odbiera nam idealizm w każdej dziedzinie...

Awatar użytkownika
Ertix
Rozkręcony intro
Posty: 165
Rejestracja: 25 paź 2015, 22:13
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 5w5
MBTI: INFP/ISFP
Lokalizacja: Łódź

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: Ertix » 20 lis 2015, 16:30

Zgadzam się z So-ze co do tego, że to ciuchy są dla nas, a nie my dla nich. No i ogólnie z pojęciem ''mody'' w jego wypowiedzi.
@spy Wiesz co..
Nie wydaje mi się by wiek miał coś z tym wspólnego. Tzn., masz rację, ale po części. Ja po prostu wychodzę z takiego założenia, że jak człowiek ma się w czymś czuć dobrze to nie powinien patrzeć na to przez pryzmat stereotypów płciowych i presji innych (to samo się też tyczy jakiejkolwiek innej dziedziny życia). Zdaję sobie sprawę z tego, że pewna granica gdzieś jest, i właśnie sztuką jest tę granicę jednocześnie zachować, jak i przełamać. Bez popadania w skrajności, i bez narzucania innym swej woli, ale też z pewną dozą odwagi i poczuciem własnego ''ja'' w sobie.
No ale dostosowywanie się do określonego sposobu ubierania się tylko dlatego bo pracodawca tak wymaga to jak dla mnie są to ograniczenia wolności osobistej. Oczywiście nie chodzi mi tu o skrajne przypadki i buntowanie się na cały świat (choć przyznam, że i z tym są do dzisiaj problemy), ale ścięcie włosów/zmiana koloru, czy wciskanie się do określonych ram niezależnie od pogody (współczuję tu mundurowym) to jest spora przesada. Chodzi mi tu tylko o sytuacje niespodziewane, bo w przypadku takich zawodów gdzie dany dress-code jest z góry wiadomy to sprawa jest raczej oczywista.
Gorzej jest w takiej sytuacji gdzie nie czujemy się adekwatnie do wykonywanego zawodu w swoim ubiorze. Np. co z tego, że ktoś nosi biały kitel skoro nie czuje się lekarzem i powinien między innymi zmienić z tego powodu pracę (zakładając, że wcześniej dana persona wiedziała na co się decyduje). Dobrym przykładem (choć w odwrotnej sytuacji) może tutaj być Dr. House chociażby.
Nawet już nie o pracę chodzi, a o zwykłe ubieranie i przebieranie się. Są tacy którzy źle się czują w stroju sportowca, i tacy którym nie leży wygląd artysty/~tki (a jako, że pierwsza grupa jest bardziej powszechna, a i ja sam źle się czuję w takich ciuchach to mój wybór jest tu oczywisty, no ale wtedy spotykamy się też z pewnymi łatkami od których trudno nam się odkleić). Wieczne dzielenie świata na obozy i permanentna wojna światopoglądowa. I właśnie mnie wkurzają takie ograniczenia, bo to właśnie ci nieświadomi swojego wyboru (lub pędzący za innymi z prądem) zazwyczaj decydują za innych. Z jakiej niby racji mam się dopasowywać do ogólnie przyjętych kanonów męskości w tym zakresie (np. krótkie włosy) skoro źle się z tym czuję? Nie leży to w mej osobowości?
A propos włosów. Spójrzcie na to: http://foch.pl/foch/1,139952,18825994,s ... skosc.html
I napiszcie mi co na miejscu tych osób byście zrobili. Mojej reakcji raczej nie trzeba przedstawiać.
Bo najważniejsze to jest doceniać to, co się ma, i miało.
Wspomnienia są najcenniejszym darem od życia.

666a
Wtajemniczony
Posty: 6
Rejestracja: 06 lut 2016, 19:37
Płeć: kobieta

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: 666a » 06 lut 2016, 19:53

Ja z ubiorem nie mam problemu odkąd kupuję zawsze te same czarne koszulki i bluzy, rano nie zastanawiam się co przynajmniej włożyć. Co do innych to nie mam specjalnych oczekiwań, liczy się charakter.
Ogólnie oczekiwania teraz co do ubioru są moim zdaniem wygórowane, od razu narzuca się innym to, co mają nosić, kim być, z kim się spotykać. Założysz to - źle, tamto - też źle. Ludzie trochę za bardzo się przejmują.

Awatar użytkownika
lonelywolf
Intronek
Posty: 25
Rejestracja: 09 sty 2016, 17:44
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: lonelywolf » 06 lut 2016, 22:32

Jak zobaczyłem tytuł "osobowość a ubiór" to od razu pomyślałem o uwagach bliskich mi osób, że lubię ubierać się w bardzo stonowany sposób, w ciemne koszule i ogólnie ciemne, jednolite kolory, bez żadnych ozdobników czy elementów "ekstrawagancji" (słyszałem nawet od mamy, że ubieram się jak stary dziad, nie jak młodzi ludzie :P ). Jakoś nie wyobrażam sobie siebie w krzykliwych kolorach albo ubraniach mogących potencjalnie przyciągać wzrok, wyróżniających się czymś szczególnym. Myślę, że to też się w jakiś sposób wiąże ze spokojną, stonowaną osobowością i takim a nie innym charakterem.

Awatar użytkownika
Lena
Intronek
Posty: 27
Rejestracja: 12 maja 2016, 0:24
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: ISFP

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: Lena » 12 maja 2016, 0:56

Ciekawy temat. Za czasów liceum nosiłam straszne szmaty. Krata, dżinsy, poprzerabiane własnoręcznie ciuchy, nastroszone włosy. Wszystko na raz. W pierwszych latach studiów było jeszcze gorzej :) Kolorowe włosy, doszyte trzy dredy, znowu krata itp. I choć te czasy wspominam z sentymentem wiem, że teraz nie czułabym się dobrze w takich ubraniach. Nie do końca zauważyłam, w którym momencie się to zmieniło, ale teraz preferuje 3 kolory: czarny szary, granatowy. Ubrania w innych kolorach są rzadkością w mojej szafie. Mój brat mówi, że jestem abnegatką i w kółko kupuje tylko granatowe koszulki. O butach na obcasach i sukienkach zapomnij. Niepraktyczne. Ubieram się bardzo zwyczajnie. Za to uwielbiam tatuaże i modyfikacje ciała. Swoje traktuję jako integralną część mojego wizerunku. Poza tym specjalnie nie wyróżniam się teraz z tłumu choć raz zaskoczyła mnie opinia dziewczyn z pracy bo jedna powiedziała, że skoro się TAK ubieram to muszę słuchać jakiejś specjalnej muzyki. I nie wiem co to TAK miało znaczyć bo trudno o bardziej zwykłe ubrania niż te, które noszę.
"Gdy robię to co kocham, mam nad sobą wietrzne maszty"

Mefiboszet

Re: Osobowość, a ubiór.

Post autor: Mefiboszet » 25 wrz 2016, 20:12

Lubię zapożyczać z klasycznej elegancji. Na co dzień noszę nieformalne blazery, koszule, spodnie chino, krawaty knity oraz kamizelki za którymi przepadam. Szczególną sympatią darzę trzyczęściowe garnitury ( zwłaszcza wełniane) w wyrazistą kratę i sądzę, że moja modowa odyseja ( o ile finanse pozwolą) zakończy się definitywnie gdzieś w okolicach garniturowej linii Vistula Red :) Jestem zdania, że wraz z osiągnięciem pewnego wieku mężczyźnie klasyczna elegancja przystoi coraz bardziej i ciąży on ku niej nieuchronnie; w przeciwieństwie do niefrasobliwych młodzieńczych strojów - od których to zaczyna się oddalać z szybkością wprost proporcjonalną do upływającego czasu.

Młodemu dobrze we wszystkim, bo młody. Dojrzałość natomiast niesie już ze sobą pewne obowiązki :)

Obrazek

ODPOWIEDZ