DDX

Tutaj rozmawiamy o ogólnych kwestiach osobowości, typologiach osobowości, temperamentu; zamieszczamy testy osobowości.
Awatar użytkownika
Hija_de_la_luna
Intronek
Posty: 38
Rejestracja: 17 gru 2015, 22:07
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w2
MBTI: INTJ
Lokalizacja: GDN

DDX

Post autor: Hija_de_la_luna » 24 cze 2016, 23:11

Od dłuższego czasu wahałam się czy rozpoczynać ten wątek, bo ani on łatwy, ani może nie do końca pasujący do profilu forum, ale cóż.. może akurat znajdzie się ktoś z podobnym problemem.

Już od dawna próbuję się rozprawić z moim dzieciństwem i syndromem DDD, chętnie pogadałabym z kimś, kto ma podobnie, wymieniła się pomysłami/poglądami/literaturą.

Napisałam w tytule DDX, bo gdyby ktoś z syndromem DDA chciał porozmawiać to oczywiście zapraszam (tu albo na priv), ale moim zdaniem osoby z rodzin alkoholowych mają jednak w innych sposób 'zwichniętą' niż DDD, którzy doświadczali przemocy psychicznej/fizycznej i innych tego typu atrakcji na trzeźwo.

Na początek ze swojej strony mogę polecić (choć pewnie większość już zna tę pozycję) "Toksycznych rodziców' Susan Forward.
Я не говорю по-человечьи

Awatar użytkownika
Merigold
Stały bywalec
Posty: 253
Rejestracja: 11 lut 2016, 18:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ

Re: DDX

Post autor: Merigold » 08 wrz 2016, 17:02

Hej, widzisz to ja od dłuższego czasu wahałam się, czy odpowiadać w tym wątku, bo "ani on łatwy, ani nie do końca pasujący do profilu forum". (; Poza tym nigdy o tym za bardzo nie rozmawiałam.

Widzę, że odzew jest dosyć mały (delikatnie mówiąc). Ogólnie próbowałam znaleźć w Internecie jakieś tematy na forach o DDD, przemocy psychicznej w rodzinie itd, ale takich rzeczy za bardzo nie ma, dominuje DDA i przemoc psychiczna - owszem - ale jedynie na linii kobieta - mężczyzna.

Jeśli o mnie chodzi - nie znam tej książki, pewnie sięgnę po nią w wolnej chwili.
W jaki sposób próbujesz się rozprawić? Jak efekty? Warto się w tym babrać, czy może lepiej obrać taktykę (moją dotychczasową): nie pieść się nad sobą, idź do przodu?

Ze swojej strony mogę puścić dwie piosenki, które dotyczą DDD:
https://www.youtube.com/watch?v=Ra-Om7UMSJc
https://www.youtube.com/watch?v=hSjIz8oQuko
http://k_sidorczuk.republika.pl/mysli6.htm

Miłość w swej prostej i nieśmiałej mowie,
Powie najwięcej, kiedy najmniej powie

Awatar użytkownika
Hija_de_la_luna
Intronek
Posty: 38
Rejestracja: 17 gru 2015, 22:07
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w2
MBTI: INTJ
Lokalizacja: GDN

Re: DDX

Post autor: Hija_de_la_luna » 08 wrz 2016, 20:17

Hej Merigold,

pozwolę sobię zacząć od końca, Because Of You - fajnie, że to wysłałaś, bo chociaż zazwyczaj nie słucham popu to ten kawałek jest dla mnie mega istotny, mogę się chyba podpisać pod każdą linijką tekstu, i tym bardziej cieszę się, że zdecydowałaś się napisać.

Jeśli chodzi o mnie to głównym motorem do 'rozprawienia się' z przeszłością był gniew - polecam ;) takie wkurwienie (sorry, ale to jedyne słuszne słowo), że ciągle muszę walczyć z czymś w sobie albo o coś co inni mają naturalnie. Chodzi mi o takie rzeczy jak brak wiary w siebie, problemy z wyrażaniem emocji, właściwie to wstyd, że się je ma, poczucie nieadekwatności, tego, że nigdzie nie pasuję itd no i oczywiście kompletne wyczerpanie tym, że jest się w nieustannej wojnie ze soba.

Czy warto się z tym babrać? Niekoniecznie:) ale ja od babrania zaczęłam i musiałam je dokończyć, bo już się 'ubrudziłam'. Dużo czytałam na ten temat, dużo rozkminiałam i próbowałam wziąć na logikę i doszłam do oczywistego wniosku - nawet jeśli wszystko zrozumiesz w 100% to zmieni jedynie tyle, że czując się ogólnie mówiąc źle będziesz wiedziała czemu tak jest, ale to zupełnie nie sprawia, że przestajesz się tak czuć.

Czy nie pieścić się ze sobą? Pieścić:D tzn. troszczyć się o siebie, nauczyć się tą troskę przyjmować - dla mnie to było całkiem trudne, choć zanim sobie uświadomiłam, że mam taki problem, to myślałam, że przecież tej troski chcę i potrzebuję, jak każdy człowiek zresztą. Ja sporo wskazówek odnalazłam w buddyzmie, moje nastawienie do życia i samej siebie bardzo się zmieniło, ale i tak jeszcze mam sporą drogę do przejścia, żeby całkiem się pozbyć przeszłości, tzn, żeby miała na mnie jak najmniejszy wpływ. Tak czy inaczej z efektów jeszczem zadowolona :)

https://www.youtube.com/watch?v=7JVcbVeMnt8
Я не говорю по-человечьи

Awatar użytkownika
Merigold
Stały bywalec
Posty: 253
Rejestracja: 11 lut 2016, 18:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ

Re: DDX

Post autor: Merigold » 09 wrz 2016, 16:10

Krzyż na drogę, jeśli chodzi o czytanie tej mini-książki. ;>
Hija_de_la_luna pisze:Jeśli chodzi o mnie to głównym motorem do 'rozprawienia się' z przeszłością był gniew - polecam ;) takie wkurwienie (sorry, ale to jedyne słuszne słowo), że ciągle muszę walczyć z czymś w sobie albo o coś co inni mają naturalnie. Chodzi mi o takie rzeczy jak brak wiary w siebie, problemy z wyrażaniem emocji, właściwie to wstyd, że się je ma, poczucie nieadekwatności, tego, że nigdzie nie pasuję itd no i oczywiście kompletne wyczerpanie tym, że jest się w nieustannej wojnie ze soba.
Powiedzmy, że od pewnego czasu rozważam "babraninę" (:>) ze względu na pojawiające się dosyć regularnie chandry, a ponad to mam nadzieję, że gdybym chociaż trochę podwyższyła samoocenę, to lepiej radziłabym sobie w sytuacjach stresowych i po prostu - łatwiej by mi się żyło. Kolejną rzeczą jest to, że jeszcze przez jakiś czas od mojej D-rodziny będę zależna, gdybym miała większą świadomość tego, co kieruje mną i nimi, to może lepiej radziłabym sobie z aktualnymi niemiłymi sytuacjami. Jak widać - mamy trochę różne motywacje, chociaż znakomita ich część i tak sprowadza się do jednego - zwalczenia tego cholerstwa, jakim jest niska samoocena. (:

A oto sympatyczny filmik, który podrzucałam już niejednej osobie: https://www.youtube.com/watch?v=P3fIZuW9P_M. Uwielbiam tą panią i sposób, w jaki mówi, przekaz.
Hija_de_la_luna pisze:Czy nie pieścić się ze sobą? Pieścić:D tzn. troszczyć się o siebie, nauczyć się tą troskę przyjmować - dla mnie to było całkiem trudne, choć zanim sobie uświadomiłam, że mam taki problem, to myślałam, że przecież tej troski chcę i potrzebuję, jak każdy człowiek zresztą.
W sumie ta babka, którą podrzuciłam mówi o tym, mnie też zawsze ciężko to przychodziło.:D

W ogóle wczoraj w przypływie złych fluidów, że tak to ujmę, zaczęłam szukać ponownie, czy nie ma jakichś grup wsparcia, czy coś. Jednak to, co znalazłam wygląda wg mnie jak kompletne sekciarstwo i nie potrafiłabym się w czymś takim odnaleźć. Co myślisz o takich grupach autopomocy? Bo mnie wydaje się wręcz fatalnym pomysłem pakowanie się do zupy pełnej paskudnych wspomnień, deprechy, skrzywień - po takiej skumulowanej dawce nieszczęścia, chyba palnęłabym sobie w łeb. ;)
Wgl nawet zloty robią, za rok nie jadę do introsi, tylko na obóz autozagłady DDA/DDD.:D

Czekaj, przytoczę nawet fragment ze strony:
12 kroków dorosłych dzieci pisze:Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec skutków alkoholizmu lub innej dysfunkcji rodzinnej, że przestaliśmy kierować naszym życiem.
Uwierzyliśmy, że Siła większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.
Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek pojmujemy Boga.
Dokonaliśmy gruntownego i odważnego obrachunku moralnego nas samych.
Wyznaliśmy Bogu, sobie i innemu człowiekowi istotę naszych błędów.
Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg usunął wady naszego charakteru.
Zwróciliśmy się do Boga w pokorze, aby usunął nasze słabe strony.
Sporządziliśmy listę wszystkich osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.
Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.
Prowadziliśmy nadal osobisty obrachunek moralny, na bieżąco przyznając się do popełnionych błędów.
Poprzez modlitwę i medytację dążyliśmy do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek pojmujemy Boga, modląc się o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia.
Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków staraliśmy się nieść to posłanie tym, którzy wciąż cierpią i praktykować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.
Eee... O.o
Przyznam szczerze, że przepracowywanie tego typu problemów zawsze wyobrażałam sobie jako zwiększanie świadomości, nie przerzucanie wszystkiego na Boga (abstrahując od tego, czy wierzę, czy nie, to raczej nie ma znaczenia w tym wątku).

Jakkolwiek to zabrzmi - cieszę się, że jesteś i założyłaś taki wątek, bo dzięki temu mam okazję porozmawiać na te tematy z osobą, która dostrzega problem dysfunkcyjności swojej rodziny, ale jednocześnie nie wpadła w pułapkę: "Jestem DDA/DDD/cokolwiek innego i nie ma sensu pracować nad moim życiem, nade mną, bo i tak nic nie zmienię, zamiast tego poużalam się nad sobą". Zresztą, na to chyba trzeba uważać, żeby potrafić rozgraniczyć, które błędy są ewidentnie nasze i powinniśmy je wziąć na siebie, a które wynikają z przykrych sytuacji z przeszłości. (:

Zapomniałabym - tekst piosenki trafia w samo sedno. (:
http://k_sidorczuk.republika.pl/mysli6.htm

Miłość w swej prostej i nieśmiałej mowie,
Powie najwięcej, kiedy najmniej powie

Awatar użytkownika
nudny introwertyk
Intro-wyjadacz
Posty: 385
Rejestracja: 28 kwie 2015, 7:19
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ENFP
Lokalizacja: Poznań

Re: DDX

Post autor: nudny introwertyk » 11 wrz 2016, 19:08

Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie trafiłem na ten termin, ale po głębszym zapoznaniu się z tematem, stwierdziłem, że coś w tym jest. Co więcej, teraz widzę, że mogło to mieć znaczny wpływ na negatywne i niechciane cechy mojego charakteru, z którymi zmagam się od x lat. Z przemocą fizyczną w domu nigdy się nie spotkałem, natomiast z psychiczną bywało różnie. Ale potrafiło być naprawdę nieciekawie. Z pewnością te doświadczenia źle wpłynęły na moją psychikę. Natomiast nie widzę sensu szukania grup wsparcia, myślę, że jeśli ktoś sobie z tym nie radzi powinien raczej udać się do specjalisty bądź rozmawiać z osobami o podobnych przeżyciach, ale raczej z otoczenia, a nie z grup, które wyglądają na jakieś sekty (Jezu, Meri, jak chore, czy raczej psychodeliczne jest to co wstawiłaś - te "12 kroków" xD).

Awatar użytkownika
Papaja
Intro-wyjadacz
Posty: 423
Rejestracja: 04 sty 2014, 14:30
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w9
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Poznań/Łódź

Re: DDX

Post autor: Papaja » 12 wrz 2016, 19:47

nudny introwertyk pisze: Natomiast nie widzę sensu szukania grup wsparcia, myślę, że jeśli ktoś sobie z tym nie radzi powinien raczej udać się do specjalisty bądź rozmawiać z osobami o podobnych przeżyciach, ale raczej z otoczenia, a nie z grup, które wyglądają na jakieś sekty

nie zgadzam sie,co nieco wiem w temacie wspomnianych 3liter i wiem jedno kazdy ma inny sposob radzenia sobie z danym problemem, jednemu pomoze specjalista,a innemu osoby, ktore maja podobne, ze tak to ujme doswiadczenia, a jeszcze innemu faszerowanie sie ksiazkami o tematyce psychologicznej, tak jak intro sa rozni tak i te przypadki bywaja rozne
Kto stworzył ten labirynt niepewności, tę świątynię dufności, naczynie grzechu, pole usiane tysiącem zasadzek, przedsionek piekła, kosz po brzegi napełniony chytrością, truciznę słodką jak miód, łańcuch, który wiąże śmiertelnych z doczesnością – kobietę?

Awatar użytkownika
nudny introwertyk
Intro-wyjadacz
Posty: 385
Rejestracja: 28 kwie 2015, 7:19
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ENFP
Lokalizacja: Poznań

Re: DDX

Post autor: nudny introwertyk » 12 wrz 2016, 20:16

Racja, trochę zbyt zgeneralizowałem, z pewnością są też jakieś mniej toksyczne grupy wsparcia ;)

Awatar użytkownika
higsa
Stały bywalec
Posty: 343
Rejestracja: 20 wrz 2009, 20:49
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Higsolandia

Re: DDX

Post autor: higsa » 13 wrz 2016, 20:44

nudny introwertyk pisze: (Jezu, Meri, jak chore, czy raczej psychodeliczne jest to co wstawiłaś - te "12 kroków" xD).
Jakiś czas temu, pisząc pewną pracę tochę zgłębiłam temat terapii grupowych DDX, wtedy też tak zareagowałam sądząc, że są one zarezerowane tylko dla mistyków.
Jednak jako osoba, która swoim małym rozumkiem nie jest wstanie pojąć, że gdzieś tam jest jakiś Absolut, który nami zarządza (na moje <nie>szczęście nie znałam wtedy pojęcia cywilizacji VII generacji), zaczęłam dociekać czy naprawdę ateiści są skreślani z list terapeutycznych. Okazało się, oczywiście, że nie, i takim ludziom zaleca się w miejsce słowa "Bóg" wpisać "Ja" w odpowiednim przypadku (koniecznie z dużej litery). Czy wtedy nie brzmi to lepiej? Choć wg mnie niektóre punkty wtedy sobie przeczą, ale przy okazji można popracować nad pewnością siebie ;).

ODPOWIEDZ