Męskość a bycie sobą

Tutaj rozmawiamy o ogólnych kwestiach osobowości, typologiach osobowości, temperamentu; zamieszczamy testy osobowości.
psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 408
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: psubrat » 11 lip 2017, 11:07

martuella pisze:
11 lip 2017, 10:35
Jeśli nawet na pogrzebie wzbraniasz się przed okazaniem tego, co czujesz z obawy przed reakcją ludzi, to musisz żyć w bardzo toksycznym środowisku. Albo może jesteś po prostu przewrażliwiony.
Poczekajmy może na mężczyznę, który wspomni pogrzeb kolegi (nie ojca/matki/brata/siostry, bo tam wolno więcej), w którym uczestniczył - i pozwolił sobie na płacz.
Niestety, wykazałaś jedną z typowych kobiecych reakcji na męski problem: "masz problem? - coś z Tobią nie tak"
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Awatar użytkownika
martuella
Rozkręcony intro
Posty: 207
Rejestracja: 19 mar 2015, 13:42
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Łódź

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: martuella » 11 lip 2017, 11:16

Napisałam "albo MOŻE jesteś przewrażliwiony", ale niech Ci będzie. Rozumiem, o czym mówisz, bo z kolei od kobiet wymaga się w takich sytuacjach bardzo emocjonalnych reakcji i nie raz spotkałam się z zarzutem znieczulicy, tyle że jakoś przestało mnie to obchodzić, ale jak to już kiedyś na forum uzgodniliśmy - jestem psychopatą i tyle ;)

Introman24
Intronek
Posty: 73
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Introman24 » 11 lip 2017, 11:45

A ja widziałem mężczyznę, który płakał na pogrzebie swojego kolegi. Może to nie było intensywne, ale widać było, że płakał i nikt mu tego nie miał za złe. Mnie jest np. trudno doprowadzić do płaczu, ale u innych mężczyzn może być inaczej. I patrząc szerzej, na inne kultury to są również takie, w których mężczyźni mogą pozwolić sobie na większe okazywanie emocji, więc zapewne na pogrzebach również. Pewnie wiele zwyczajów uważanych za niemęskie w naszej kulturze w innej uznawane jest za jak najbardziej dopuszczalne (chociażby np. trzymanie się przez mężczyzn za rękę podczas spaceru).

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 408
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: psubrat » 11 lip 2017, 12:25

Introman24 pisze:
11 lip 2017, 11:45
A ja widziałem mężczyznę, który płakał na pogrzebie swojego kolegi. Może to nie było intensywne, ale widać było, że płakał i nikt mu tego nie miał za złe.
Ja osobiście nie widziałem, ale zdaję sobie sprawę, że jest to możliwe. Podstawowe pytanie, czy czuł wolność wyrażania emocji w taki sposób, czy tylko nie dał rady utrzymać wizerunku, jaki chciał utrzymać. Dlatego lepsza byłaby relacja kogoś, kto sam to przeżył.
Mnie jest np. trudno doprowadzić do płaczu, ale u innych mężczyzn może być inaczej.
Myślę, że większość mężczyzn jest trudno doprowadzić i stąd też się wziął taki element kulturowego modelu mężczyzny. Cecha rzeczywiście męska, ale też mająca swoje granice.
I patrząc szerzej, na inne kultury to są również takie, w których mężczyźni mogą pozwolić sobie na większe okazywanie emocji, więc zapewne na pogrzebach również.
Wystarczy poczytać Biblię, zobaczyć na ile często występują tam wyrażenia w rodzaju "wzruszył się głęboko". Przez przyrównanie do współczesnych standardów, daje nam to obraz Jezusa jako zniewieściałego, co jest raczej dalekie od prawdy.
Pewnie wiele zwyczajów uważanych za niemęskie w naszej kulturze w innej uznawane jest za jak najbardziej dopuszczalne (chociażby np. trzymanie się przez mężczyzn za rękę podczas spaceru).
Z podobnych rzeczy kojarzą mi się pewne biblijne fragmenty. Niby mamy kulturę chrześcijańską...

"Jeden z uczniów Jego - ten, którego Jezus miłował - spoczywał na Jego piersi."
"Również, gdy dwóch śpi razem, nawzajem się grzeją; jeden natomiast jakże się zagrzeje?"
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Introman24
Intronek
Posty: 73
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Introman24 » 11 lip 2017, 16:44

psubrat pisze:
11 lip 2017, 12:25
Ja osobiście nie widziałem, ale zdaję sobie sprawę, że jest to możliwe. Podstawowe pytanie, czy czuł wolność wyrażania emocji w taki sposób, czy tylko nie dał rady utrzymać wizerunku, jaki chciał utrzymać.
Nie wiem jak było u niego, ale wydaje mi się że płakanie na pogrzebie osoby, która była jakoś bliska nie jest żadnym powodem dla którego ktoś będzie wytykany palcami. Nie wiem czy ktoś słyszał o takim przypadku, że kogoś spotkały jakieś szykany za to, że rozpłakał się na czyimś pogrzebie. Ja osobiście o czymś takim nie słyszałem.
Wystarczy poczytać Biblię, zobaczyć na ile często występują tam wyrażenia w rodzaju "wzruszył się głęboko". Przez przyrównanie do współczesnych standardów, daje nam to obraz Jezusa jako zniewieściałego, co jest raczej dalekie od prawdy.
W dzisiejszych czasach płaczący mężczyzna prawdopodobnie byłby bardziej zrozumiany niż jeszcze parę lat temu. Oczywiście nadal pokutuje pewien stereotyp, że facet nie może płakać poza pewnymi wyjątkami jak np. pogrzeby ale mam wrażenie, że kiedyś było gorzej pod tym względem.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1771
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: highwind » 11 lip 2017, 19:05

psubrat pisze:
11 lip 2017, 9:56
Taki przypadek z życia: kolega z pracy traci życie w wypadku, jest pogrzeb. Który mężczyzna (spośród tych, którzy mieli z nim dobre relacje, bo pozostali mogą nie czuć potrzeby) pozwoli sobie na płacz? Ja coś takiego kilka lat temu przeżywałem i dla zachowania pozorów musiałem kierować swoje myśli na inne tematy, niż to w czym właśnie uczestniczę.
Lol, co? Jakbym miał ochotę płakać, to bym płakał. Powiedziałbym, że nie to, co robisz się liczy, ale jak to robisz. To co piszesz, to pod jakieś zaburzenia paranoidalne podpada...

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 408
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: psubrat » 12 lip 2017, 10:08

highwind pisze:
11 lip 2017, 19:05
Lol, co? Jakbym miał ochotę płakać, to bym płakał. Powiedziałbym, że nie to, co robisz się liczy, ale jak to robisz. To co piszesz, to pod jakieś zaburzenia paranoidalne podpada...
Sprawdziłeś to doświadczalnie?
Nie twierdzę, że na pewno byłoby inaczej niż piszesz, ale mi nie raz w życiu zdarzało się, że reagowałem inaczej niż wcześniej mi się wydawało, jak bym zareagował.
Nie wiem jak było u niego, ale wydaje mi się że płakanie na pogrzebie osoby, która była jakoś bliska nie jest żadnym powodem dla którego ktoś będzie wytykany palcami.
Ja wiem, że prawdopodobnie nie spotka się to ze złym odbiorem, a przynajmniej nikt tego otwarcie nie wyrazi. Jednak pewne wyuczone, warunkowe odruchy istnieją i mogą w takiej sytuacji zadziałać. Płacz na widoku publicznym jest w oczywisty sposób niekomfortowy dla mężczyzny. I ten dyskomfort wynika m.in. z życiowego doświadczenia.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1771
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: highwind » 12 lip 2017, 18:50

W jakim sensie sprawdziłem? Czy płakałem na pogrzebie? Tak. Czy przyszło mi do głowy żeby nie płakać, bo to niemęsko? Nie. Właściwie to zdarzyło się w drugą stronę - raz naszła mnie myśl, że odstaję nie płacząc właśnie. Zdaje mi się, że wiem co chcesz przekazać, ale ten przykład z pogrzebem kojarzy mi się z mocną skrajnością.

Awatar użytkownika
Ertix
Rozkręcony intro
Posty: 165
Rejestracja: 25 paź 2015, 22:13
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 5w5
MBTI: INFP/ISFP
Lokalizacja: Łódź

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Ertix » 12 lip 2017, 21:28

Czytając to wszystko jeszcze bardziej utwierdzam się w swoich poglądach.
Bo najważniejsze to jest doceniać to, co się ma, i miało.
Wspomnienia są najcenniejszym darem od życia.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 408
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: psubrat » 13 lip 2017, 17:22

highwind pisze:
12 lip 2017, 18:50
W jakim sensie sprawdziłem? Czy płakałem na pogrzebie? Tak. Czy przyszło mi do głowy żeby nie płakać, bo to niemęsko? Nie. Właściwie to zdarzyło się w drugą stronę - raz naszła mnie myśl, że odstaję nie płacząc właśnie. Zdaje mi się, że wiem co chcesz przekazać, ale ten przykład z pogrzebem kojarzy mi się z mocną skrajnością.
Moje własne doświadczenie jest dokładnie takie, jakie opisałem. Byłem na różnych pogrzebach, siła moich emocji była na nich bardzo różna, reakcje też. Na tamtym opisywanym, siła emocji była dla mnie dużym zaskoczeniem, bo ze zmarłym nie byliśmy sobie aż tak bliscy. Kilku innych pracowników było mu bliższych, był też chłopak o którym zmarły wcześniej mówił "byliśmy jak bracia" - żaden z nich nie płakał. Być może gdyby ten, z którym byli jak bracia dał przykład... zdjęłoby to blokadę u mnie i u innych.

Jestem zdania, że reakcje o których ja piszę wcale nie są rzadkie, ale nawet jeśli by były... taka była moja reakcja, widzę jej ogromny związek ze wzrocem męskości który został mi wpojony, chciałem o niej napisać.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Awatar użytkownika
Drimlajner
Krypto-Extra
Posty: 936
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna
MBTI: Brak
Lokalizacja: Warszawa - Okęcie

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Drimlajner » 15 lip 2017, 14:04

Ertix pisze:
12 lip 2017, 21:28
Czytając to wszystko jeszcze bardziej utwierdzam się w swoich poglądach.
Ty idź w końcu na terapie!

Wcześniej bywałem tutaj regularnie i jasno komunikowałem że ta awersja w tobie jest niebezpieczna. Teraz widzę już zalążki agresji. To toksyczne i destrukcyjne, wszystkie te negatywne myśli które tutaj komunikujesz a których zdaje się nikt nie zauważa. My Ci tu nie pomożemy. Możesz pisać i pisać, żalić się, nic z tego nie będzie. Dorastałeś w domu pozbawionym pozytywnego męskiego wzorca i teraz przekładasz to na ogólne spojrzenie na świat. To jest błąd poznawczy! Nikt Ci tutaj nie przyklaśnie tej patologicznej wersji którą rozpowszechniasz. To się leczy.
Ertix pisze:Ucieszyłbym się gdyby kobiety wykończyły mężczyzn raz na zawsze.
Naprawdę, to takie przyjemne? Wizja zniszczenia mężczyzn przez kobiety? Zaraz, przecież ty jesteś facetem, to teraz co? Samobójstwo?

A że jesteś facetem a nie, phi, kobietą, puchem marnym to...

Podlatuje ochoczo z dzbankiem oliwy do psubrata. Dolewa jej do ognia, który mu się zarży w ognisku potocznie zwanym: "men are sooooo much better!"
W krajach zachodnich mężczyźni umierają na skutek samobójstwa trzy lub cztery razy częściej niż kobiety, choć kobiety decydują się na próbę samobójczą nawet cztery razy częściej.
Mężczyźni: kobiety. 1:0

Men: getting things done. Unlike this other gender.

Serio. Poszukaj pomocy. Droga którą obrałeś w żadne dobre miejsce Cię nie zaprowadzi.
May the blessing of the Wright Brothers always be with thee.

Awatar użytkownika
Agon
IntroManiak
Posty: 666
Rejestracja: 13 kwie 2012, 15:20
Płeć: mężczyzna

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Agon » 18 wrz 2017, 18:04

Argumenty za pełnieniem tradycyjnej roli męskiej w społeczeństwie
http://www.youtube.com/watch?v=fH0YhsD2lJo
http://www.youtube.com/watch?v=PY-tx5cRW44

Argumenty przeciw
That's where men are, between the hammer and the anvil. Shit coming from left and right, up and down. Shit you're supposed to "take like a man" without complaints, and this is something feminists will tell you the minute after they say "but feminism helps men too". You want to get married and devote yourself to your family? Nice! Do not piss off your wife and keep your fingers crossed, though. Also, you're a misogynist that is imposing traditional gender roles on your wife. Let's not forget she has no agency so she's a victim. You want to live your life on your terms and not to be bound by marriage? Man up! You're a good-for-nothing who can't even get laid. Also, you're a woman-hater and probably gay. So where have all good men gone? Nowhere, bitch. Now keep talking about objectification while you decide which men are good and which aren't depending on your personal expectations.
http://www.youtube.com/watch?v=r8QkPMgXDhc

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 408
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: psubrat » 19 wrz 2017, 15:37

Agon pisze:
18 wrz 2017, 18:04
Argumenty za pełnieniem tradycyjnej roli męskiej w społeczeństwie
http://www.youtube.com/watch?v=fH0YhsD2lJo
Ja mam trochę inne zdanie niż ten pan w kwestii co mężczyzn pociąga. Nie chodzi głównie o odpowiedzialność, lecz o cel w życiu, o odnalezienie życiowego powołania - powołania, które jednocześnie służy innym. Mężczyzn od dziecka uczy się, by zagłuszali swój wewnętrzny głos mówiący co jest ważne. Muszą więc szukać tego swojego powołania na zewnątrz, w tym co inni im zasugerują, dlatego z tak wielkim zainteresowaniem słuchają, gdyż liczą że ktoś im poda jakąś zgodną z ich naturą sugestię.

Co ja wspominam z czasu gdy byłem nastolatkiem i co w zasadzie nadal mnie dotyka, ale w dużo mniejszym stopniu: są i były rzeczy, które mi imponują, wzbudzają entuzjazm. Gdy widzę że ktoś wykonuje coś imponującego, czuję że sam chciałbym to umieć, być aż tak odważny, silny, sprawny (także intelektualnie), zdeterminowany itp. Jednak wszyscy dookoła starają się przekonać mnie, że to co mi autentycznie imponuje to w rzeczywistości "głupoty" - nie mają one prawa być moim życiowym powołaniem - mam obowiązek zmanipulować swoją naturę tak, by zaczęło mi imponować co innego. Bym poświęcił to, co dla mnie rzeczywiście JEST bardzo ważne, w imię tego co według innych POWINNO być dla mnie bardzo ważne.

Osobiście odrzuciłem "tradycyjny" dla naszej kultury model rodziny, bo zostałem postawiony przed wyborem: ALBO rodzina, ALBO głębokie przyjacielskie relacje. To drugie jest dla mnie bez porównania ważniejsze. Tradycyjny w cudzysłowie, bo jeszcze 100 lat temu było w pełni akceptowane, że mężczyzna chce mieć męskich przyjaciół - i nie traktować ich jak ludzi drugiej kategorii.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Awatar użytkownika
Agon
IntroManiak
Posty: 666
Rejestracja: 13 kwie 2012, 15:20
Płeć: mężczyzna

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Agon » 20 wrz 2017, 9:40

psubrat pisze:
19 wrz 2017, 15:37
Osobiście odrzuciłem "tradycyjny" dla naszej kultury model rodziny, bo zostałem postawiony przed wyborem: ALBO rodzina, ALBO głębokie przyjacielskie relacje. To drugie jest dla mnie bez porównania ważniejsze. Tradycyjny w cudzysłowie, bo jeszcze 100 lat temu było w pełni akceptowane, że mężczyzna chce mieć męskich przyjaciół - i nie traktować ich jak ludzi drugiej kategorii.
Teraz jak mężczyzna ceni głębokie przyjacielskie relacje z innymi mężczyznami, to się mu często przykleja łatkę geja. Kiedyś tego nie było, a teraz sporo osób wstydzi się używać słowa "przyjaciel" bo będą śmieszki, że pewnie geje.

Tutaj o Piotrusiu Panu http://www.youtube.com/watch?v=9D5qTlSqB1w

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1771
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: highwind » 23 wrz 2017, 23:41

Propsuję za Jordana Petersona, niesamowicie interesujący człowiek. Polecam jego podcast z Joe Roganem.
psubrat pisze:ALBO rodzina, ALBO głębokie przyjacielskie relacje. To drugie jest dla mnie bez porównania ważniejsze.
Nie rozumiem jak można stawiać przyjaciół nad rodzinę, chyba że nie wiem - gdyby otaczać się ludźmi z jakichś dysfunkcyjnych rodzin, dla których przyjaciele mogą być substytutem prawidłowych głębokich relacji. Ale poza tym - nie rozumiem. Kojarzy mi się to z kryptowalutą i złotem. To pierwsze ma wartość teoretyczną, i ma ją tylko wtedy, kiedy użytkownicy się umówią, że ma. To drugie ma wartość fizyczną, możesz je trzymać w ręku.

ODPOWIEDZ