Męskość a bycie sobą

Tutaj rozmawiamy o ogólnych kwestiach osobowości, typologiach osobowości, temperamentu; zamieszczamy testy osobowości.
Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1609
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Coldman » 08 lip 2017, 0:07

Tofu pisze:
07 lip 2017, 23:57

Nie wiem w ogóle skąd wzięło się stwierdzenie, że męskość najwyraźniej oznacza bycie przepakowanym testosteronem sebixem, nieskalanym rozumem zawsze skorym do bitki.
To jest postawa macho, jak najbardziej jest to postawa uznawana za męską

Ale jeszcze coś jeszcze, taka jedna magiczna postawa, która niszczy tutaj wiele waszych opinii o mężczyznach, szczególnie te Ertixa
To magiczne słowo to Gentleman, który jest najbardziej nastawiony nad pracą nad swoich charakterem i relacjami z innymi ludźmi.
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Tofu
Intronek
Posty: 35
Rejestracja: 03 lip 2017, 10:34
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
MBTI: INFJ-A

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Tofu » 08 lip 2017, 0:39

Cechy wspólne czyli? Bo poza genitaliami to nie widzę żadnej cechy wspólnej którą posiadaliby wszyscy mężczyźni.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1609
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Coldman » 08 lip 2017, 0:51

Daj dowody na podstawie genów, bądź np. PET lub co tam ciekawego masz. W psychometrii najczęściej znajdziesz klucze do płci jednak nie wpływają one znacząco na normy stenowe. Płcie oczywiście wyznaczają odpowiednie preferencje i z wiarygodnych statystyk wielu psychologów wydało badania na ten temat. Czytałem w tematach zachowań rówieśniczych czy relacji w związkach, ale to akurat nie łączy się z meritum wątku więc o tym nie wspominam.
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: psubrat » 08 lip 2017, 9:06

Ertix pisze:
07 lip 2017, 18:22
Moim zdaniem nie da się pogodzić bycia sobą z byciem męskim, ponieważ już w samej swej naturze męskość zaprzecza wszystkiemu co pozytywne
Widzę że wzorzec "męskości" czerpiesz wprost z ideologii feministycznej. Bo tylko w niej w męskości skupione są wyłącznie cechy negatywne i występują masowo, a nie wśród nielicznych osobników.
Ertix pisze:
07 lip 2017, 18:22
Ja się jednak kobietom w ogóle nie dziwię. Nie dziwię się, że tak źle się mówi o facetach, bo sam mam takie poglądy. Nie znajduję u mężczyzn żadnych cech pozytywnych
Ja też się kobietom nie dziwię, bo kim jest mężczyzna "wiedzą" głównie na podstawie feministycznych sloganów. Ale proponuję spojrzeć na ciekawą rzecz: gorsze zdanie o mężczyznach mają kobiety młodsze (mniej zdążyły skonfrontować ideologię z rzeczywistością), lepsze - starsze. Z kolei dokładnie odwrotnie jest z wizerunkiem kobiety w oczach mężczyzn: dla młodych kobieta to nieskalany ideał, dla starszych... rzeczywisty człowiek, z typowymi dla swojej płci - często niemiłymi dla mężczyzny - cechami.


Feministyczny model mężczyzny nie tylko jest fikcją, ale nie jest też modelem do którego mężczyźni aspirują. Model - ideał - ma jednak w większości przypadków cechy rzeczywiście męskie - czyli występujące częściej/intensywniej u mężczyzn niż u kobiet - i pozytywne lub neutralne, plus cechy co prawda nie będące męskimi według tej definicji, ale wygodne dla kobiet. Tylko ten ideał wymaga, aby mieć te cechy wszystkie co do jednej i maksymalnie mocne, a wiadomo że przez człowieka jest to nie do spełnienia. A granie posiadania ich wszystkich niewątpliwie wyklucza bycie sobą i jest dużym ciężarem.

I myślę że model "prawdziwego mężczyzny" jest bez porównania wyżej wyśrubowany niż analogiczny ideał dla kobiety. Nawet jeśli by nie był bardziej wyśrubowany, to jednak wśród mężczyzn jest większa różnorodność niż wśród kobiet, więc przeciętny mężczyzna ma o wiele trudniej być wzorcowym mężczyzną, niż przeciętna kobieta - wzorcową kobietą. Szczególnie że zwyczajnie natura pomaga kobietom stać się tą wzorcową kobietą: np. poprzez niezależne od woli kobiety zmiany w mózgu wskutek ciąży i utrzymujące się kilka lat po urodzeniu dziecka, prawdopodobnie służące dokładnie temu, by bycie stereotypową kobietą-matką było dla niej odruchowe, a nie było walką samej ze sobą.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: psubrat » 08 lip 2017, 10:09

Ertix pisze:
08 lip 2017, 9:15
Nigdy nie interesowałem się polityką. Od zawsze po prostu wiedziałem, że nie pasuję do tego świata. Nie znam w zasadzie żadnej feministki, nie oglądam tego, nie czytam w necie nic na ten temat.
Znasz mnóstwo feministek, bo feminizm to współcześnie tzw. mainstream. Więc jeśli spotykasz czasami kobiety, to zazwyczaj spotykasz feministki. Jeśli spotykasz mężczyzn, to też masz niemałą szansę trafić na feministę. Tego nie trzeba specjalnie szukać.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Tofu
Intronek
Posty: 35
Rejestracja: 03 lip 2017, 10:34
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
MBTI: INFJ-A

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Tofu » 08 lip 2017, 10:37

@Ertix mam wrażenie, że nie znasz normalnych mężczyzn tylko czytasz właśnie takie feministyczne pierdoły, że każdy facet to zbok i brutal traktujący kobiety jak seks-zabawki i worki treningowe. Tak samo żałosne poglądy jak to że wszystkie kobiety to coorvy.

Feminizm w Europie nie ma racji bytu. Na bliskim wschodzie, czy indiach kobiety są uważane za zwierzęta. Ale tam feministki się nie zapuszczają. Zamiast tego wolą walczyć o prawa które już od dawna mają i rozpuszczać opinię o barbarzyństwie mężczyzn.

Awatar użytkownika
ponuraczek
Rozkręcony intro
Posty: 162
Rejestracja: 06 gru 2014, 21:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: ponuraczek » 08 lip 2017, 17:15

Tofu pisze:
08 lip 2017, 10:37
Feminizm w Europie nie ma racji bytu. Na bliskim wschodzie, czy indiach kobiety są uważane za zwierzęta. Ale tam feministki się nie zapuszczają. Zamiast tego wolą walczyć o prawa które już od dawna mają i rozpuszczać opinię o barbarzyństwie mężczyzn.
W końcu jesteś facetem i oczywiście wiesz lepiej od nas, jak to jest być kobietą w dzisiejszych czasach i czego nam brakuje ^^
Nie widziałam, że w Polsce można dokonać legalnie aborcji na życzenie (w sumie z tą gdzie są wskazania też jest ciężko) oraz że mamy wysokiej jakości opiekę okołoporodową; że w Europie i w Ameryce kobiety zarabiają tyle samo za dokładnie tą samą pracę; że wartości kobiet w społeczeństwie nigdy nie ocenia się wcale na podstawie zdolności reprodukcyjnych czy ładnej buzi i atrakcyjnego ciała, a "kultura gwałtu" nie istnieje.
Poza tym walczymy jeszcze z krzywdzącymi stereotypami, np. takimi jak ten " każdy facet to zbok i brutal traktujący kobiety jak seks-zabawki i worki treningowe" :)

Gdzieś też czytałam wypowiedź feministki z Turcji, że one same chcą walczyć o swoje prawa, bo ludzie z innych rejonów świata nie rozumieją tak dobrze jak one ich problemów.
"Jeżeli o mnie chodzi, nigdy nie miałem przekonań. Zawsze miałem wrażenia. "
Fernando Pessoa

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Ambiwertyk
Posty: 124
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Uciekinierka » 08 lip 2017, 18:13

psubrat pisze:
08 lip 2017, 9:06
Widzę że wzorzec "męskości" czerpiesz wprost z ideologii feministycznej. Bo tylko w niej w męskości skupione są wyłącznie cechy negatywne i występują masowo, a nie wśród nielicznych osobników.
Nie ma czegoś takiego jak jednolita ideologia feministyczna. Feminizm jest ruchem społecznym, który zmieniał się na przestrzeni lat i wyrósł z potrzeb kobiet, które dawniej nie posiadały nawet praw obywatelskich. Feminizm nie ma nic wspólnego z doszukiwaniem się u mężczyzn jakichkolwiek cech negatywnych.
psubrat pisze:
08 lip 2017, 9:06
Ale proponuję spojrzeć na ciekawą rzecz: gorsze zdanie o mężczyznach mają kobiety młodsze (mniej zdążyły skonfrontować ideologię z rzeczywistością), lepsze - starsze. Z kolei dokładnie odwrotnie jest z wizerunkiem kobiety w oczach mężczyzn: dla młodych kobieta to nieskalany ideał, dla starszych... rzeczywisty człowiek, z typowymi dla swojej płci - często niemiłymi dla mężczyzny - cechami.
Skąd pochodzi mniemanie o takich opiniach? Są dostępne na ten temat jakiekolwiek badania, ankiety, może chociaż wywiady? Z moich obserwacji wynika coś raczej przeciwnego, a to z prostego powodu: młode kobiety wcześnie oglądają się za mężczyznami i widzą w nich cechy pozytywne, ponieważ dojrzewają szybciej. Starsze kobiety natomiast często mają za sobą wieloletnie doświadczenia w małżeństwie, niestety nie zawsze pozytywne, bo trudno o zadowolenie kiedy przeważająca część obowiązków spada na barki kobiety.
psubrat pisze:
08 lip 2017, 9:06
Feministyczny model mężczyzny nie tylko jest fikcją, ale nie jest też modelem do którego mężczyźni aspirują. Model - ideał - ma jednak w większości przypadków cechy rzeczywiście męskie - czyli występujące częściej/intensywniej u mężczyzn niż u kobiet - i pozytywne lub neutralne, plus cechy co prawda nie będące męskimi według tej definicji, ale wygodne dla kobiet. Tylko ten ideał wymaga, aby mieć te cechy wszystkie co do jednej i maksymalnie mocne, a wiadomo że przez człowieka jest to nie do spełnienia. A granie posiadania ich wszystkich niewątpliwie wyklucza bycie sobą i jest dużym ciężarem.
Znów: polecam sięgnąć do definicji feminizmu. Feminizm nie skupia się na kreowaniu wizerunku mężczyzny.
psubrat pisze:
08 lip 2017, 9:06
I myślę że model "prawdziwego mężczyzny" jest bez porównania wyżej wyśrubowany niż analogiczny ideał dla kobiety. Nawet jeśli by nie był bardziej wyśrubowany, to jednak wśród mężczyzn jest większa różnorodność niż wśród kobiet, więc przeciętny mężczyzna ma o wiele trudniej być wzorcowym mężczyzną, niż przeciętna kobieta - wzorcową kobietą. Szczególnie że zwyczajnie natura pomaga kobietom stać się tą wzorcową kobietą: np. poprzez niezależne od woli kobiety zmiany w mózgu wskutek ciąży i utrzymujące się kilka lat po urodzeniu dziecka, prawdopodobnie służące dokładnie temu, by bycie stereotypową kobietą-matką było dla niej odruchowe, a nie było walką samej ze sobą.
Polecam rozejrzeć się wokół i porozmawiać z matkami. Jak rozumiem, godzenie pracy zawodowej z rodzeniem i wychowywaniem dzieci, w wielu przypadkach z wykonywaniem większości prac domowych, którymi mężczyzna parać się nie zamierza, to banał. Poza tym niestety, instynkt macierzyński nie działa tak schematycznie i odruchowo, jak niektórzy by sobie życzyli. Warto zapoznać się w tym kontekście z problemem depresji poporodowej oraz licznymi trudnościami emocjonalnymi, z jakimi kobieta boryka się w trakcie ciąży i w okresie po urodzeniu dziecka.
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

Tofu
Intronek
Posty: 35
Rejestracja: 03 lip 2017, 10:34
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
MBTI: INFJ-A

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Tofu » 08 lip 2017, 21:43

ponuraczek pisze:
08 lip 2017, 17:15
W końcu jesteś facetem i oczywiście wiesz lepiej od nas, jak to jest być kobietą w dzisiejszych czasach i czego nam brakuje ^^
Nie widziałam, że w Polsce można dokonać legalnie aborcji na życzenie (w sumie z tą gdzie są wskazania też jest ciężko) oraz że mamy wysokiej jakości opiekę okołoporodową; że w Europie i w Ameryce kobiety zarabiają tyle samo za dokładnie tą samą pracę; że wartości kobiet w społeczeństwie nigdy nie ocenia się wcale na podstawie zdolności reprodukcyjnych czy ładnej buzi i atrakcyjnego ciała, a "kultura gwałtu" nie istnieje.
Poza tym walczymy jeszcze z krzywdzącymi stereotypami, np. takimi jak ten " każdy facet to zbok i brutal traktujący kobiety jak seks-zabawki i worki treningowe" :)

Gdzieś też czytałam wypowiedź feministki z Turcji, że one same chcą walczyć o swoje prawa, bo ludzie z innych rejonów świata nie rozumieją tak dobrze jak one ich problemów.
Może nie wchodźmy w temat aborcji, bo jest to sprawa mocno kontrowersyjna. Opieka okołoporodowa jest tak samo tragiczna jak cała polska służba zdrowia, więc ten argument nie ma sensu. Jeśli chodzi o płacę, to nie wiem dokładnie, pewnie są ludzie którzy twierdzą, że kobiety gorzej wykonują pracę z czym się oczywiście nie zgadzam, ale to nie zmienia faktu że kobiety mają kariery i awanse tak samo jak mężczyźni.
Stereotypy pojawiają się także w odniesieniu do mężczyzn. Nie mów, że na aktorów takich jak Johny Depp, Tom Cruise, czy Robert Downey Junior nie patrzy się przez pryzmat ich wyglądu. Przecież kobiety tak samo zwracają uwagę na wygląd czy wzrost mężczyzny, zresztą nie uważam że to coś złego. Taka już ludzka natura, że zwraca się uwagę na wygląd i to żaden seksizm. Nie wiem co dokładnie oznacza kultura gwałtu, ale generalnie gwałty są mocno karane. W ameryce kobieta może oskarżyć mężczyznę o gwałt nawet jeśli zgodziła się, ale były wtedy pod wpływem.
Przyznaję, nie mogę powiedzieć że wiem jak czują się kobiety na bliskim wschodzie. Ale jak dla mnie to jest proste. Możesz robić co chcesz i nikt nie ma cię prawa tknąć, dopóki nie krzywdzisz innej osoby. To jest sprawa niezależna od płci. Na mój chłopski rozum, zmuszanie kobiet do małżeństw, noszenia hidżabów, kamieniowanie ich za bycie zgwałconą jest wbrew podstawowym prawom człowieka, tyle rozumiem.
Uciekinierka pisze:
08 lip 2017, 18:13
Nie ma czegoś takiego jak jednolita ideologia feministyczna. Feminizm jest ruchem społecznym, który zmieniał się na przestrzeni lat i wyrósł z potrzeb kobiet, które dawniej nie posiadały nawet praw obywatelskich. Feminizm nie ma nic wspólnego z doszukiwaniem się u mężczyzn jakichkolwiek cech negatywnych.
Muszę chyba trochę sprostować. Feminizm nie skupia się na wizerunku mężczyzny, ale wiele feministek już tak. Może to ja mam złe pojęcie o feministkach. Po prostu widzę w internetach wiele kobiet z jakimiś urazami, obwiniających mężczyzn o całe zło na świecie. Jeśli feminizm polega na twierdzeniu, że kobiety powinny mieć wolność decydowania o sobie to sam jestem feministą xD.

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Ambiwertyk
Posty: 124
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Uciekinierka » 08 lip 2017, 21:56

Ertix pisze:
08 lip 2017, 21:05
No i tu się zgadzam z poprzedniczką. Pisanie, że feministyczny model mężczyzny nie istnieje jest jak zaprzeczanie rzeczywistości.
Chyba się pogubiłam :)
Tofu pisze:
08 lip 2017, 21:43
Jeśli feminizm polega na twierdzeniu, że kobiety powinny mieć wolność decydowania o sobie to sam jestem feministą xD.
http://www.opydo.pl/2014/07/feminizm/ ;)
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1774
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: highwind » 08 lip 2017, 22:41

Uciekinierka pisze:Nie ma czegoś takiego jak jednolita ideologia feministyczna. Feminizm jest ruchem społecznym, który zmieniał się na przestrzeni lat i wyrósł z potrzeb kobiet, które dawniej nie posiadały nawet praw obywatelskich.
Z tym pełna zgoda.
Uciekinierka pisze:Feminizm nie ma nic wspólnego z doszukiwaniem się u mężczyzn jakichkolwiek cech negatywnych.
A z tym już nie. Bo feminizm dziś (jako że już ustaliliśmy, że zmienia się przez lata) został zawłaszczony przez bandy rozhisteryzowanych, nienawidzących męskości babsztyli, wierzących że są uciśnionymi przez niewidzialną siłę zwaną patriarchatem, w mity typu "pay gap", czy paranoje typu "rape culture". Słodki Jezu, to bardziej przypomina sektę z całym tym systemem wierzeń w wyimaginowane byty sprawcze. I oczywiście facet na tematy kobiet nie może się wypowiadać, bo chuja wie. Ale w drugą stronę to już bardzo chętnie xD W ogóle to dzisiaj jest przybudówka do szerszego społecznie zjawiska, w USA istniejącego pod szyldem "leftists", "libtards". To towarzystwo spod znaku antify, black lives matters, occypy wall street, czyli generalnie bojówki komunistyczne walczące z cywilizacją zachodu. I przykro mi, że tak jest, ale przytaczać klasyczną definicję feminizmu należałoby raczej dzisiejszym feministkom, np. nawołującym do eksterminacji mężczyzn...

Awatar użytkownika
Radek
Intronek
Posty: 34
Rejestracja: 27 gru 2016, 17:36
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Radek » 08 lip 2017, 22:43

@Uciekinierka, jaki jest sens "sięgania do definicji feminizmu" gdy sama przyznajesz, że "nie ma czegoś takiego jak jednolita ideologia feministyczna"? Wg wikipedii różne jego odłamy nie zgadzają się, a nawet mają przeciwne zdania w wielu fundamentalnych kwestiach.

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Ambiwertyk
Posty: 124
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Uciekinierka » 08 lip 2017, 23:11

highwind pisze:
08 lip 2017, 22:41
I przykro mi, że tak jest, ale przytaczać klasyczną definicję feminizmu należałoby raczej dzisiejszym feministkom, np. nawołującym do eksterminacji mężczyzn...
Uważam, że sporo w tym racji i że tak zwane współczesne feministki nieraz wyrządzają de facto krzywdę samym kobietom.
Radek pisze:
08 lip 2017, 22:43
Uciekinierka, jaki jest sens "sięgania do definicji feminizmu" gdy sama przyznajesz, że "nie ma czegoś takiego jak jednolita ideologia feministyczna"?
Temat dotyczył wzorców męskości. Przypuszczam, że zapatrywania wśród feministek na te wzorce mogą być bardzo różne, podobnie jak poglądy dotyczące tak kontrowersyjnych kwestii, jak homoseksualizm czy aborcja. Chociaż w mainstreamie rzeczywiście z feminizmem łączy się liberalny pogląd na te sprawy. Jednak w rdzeniu feminizm dotyczy kobiet i ich pozycji w społeczeństwie. Problem polega chyba na tym, że ile ludzi tyle światopoglądów i trudno je zebrać pod jakimś wspólnym hasłem. Za przywróceniem bardziej pierwotnego rozumienia feminizmu jestem dlatego, że uważam, że wciąż istnieją nawet w naszym społeczeństwie pewne problemy do rozwiązania związane z tą problematyką. Nie chcę się tutaj rozpisywać, bo w sumie i tak się zrobił offtop, ale chętnie podyskutuję, jeżeli ktoś jest zainteresowany tematem. Pewnie gdzieś już nawet był taki wątek na forum.
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

Tofu
Intronek
Posty: 35
Rejestracja: 03 lip 2017, 10:34
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
MBTI: INFJ-A

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Tofu » 08 lip 2017, 23:24

highwind pisze:
08 lip 2017, 22:41
Uciekinierka pisze:Nie ma czegoś takiego jak jednolita ideologia feministyczna. Feminizm jest ruchem społecznym, który zmieniał się na przestrzeni lat i wyrósł z potrzeb kobiet, które dawniej nie posiadały nawet praw obywatelskich.
Z tym pełna zgoda.
Uciekinierka pisze:Feminizm nie ma nic wspólnego z doszukiwaniem się u mężczyzn jakichkolwiek cech negatywnych.
A z tym już nie. Bo feminizm dziś (jako że już ustaliliśmy, że zmienia się przez lata) został zawłaszczony przez bandy rozhisteryzowanych, nienawidzących męskości babsztyli, wierzących że są uciśnionymi przez niewidzialną siłę zwaną patriarchatem, w mity typu "pay gap", czy paranoje typu "rape culture". Słodki Jezu, to bardziej przypomina sektę z całym tym systemem wierzeń w wyimaginowane byty sprawcze. I oczywiście facet na tematy kobiet nie może się wypowiadać, bo chuja wie. Ale w drugą stronę to już bardzo chętnie xD W ogóle to dzisiaj jest przybudówka do szerszego społecznie zjawiska, w USA istniejącego pod szyldem "leftists", "libtards". To towarzystwo spod znaku antify, black lives matters, occypy wall street, czyli generalnie bojówki komunistyczne walczące z cywilizacją zachodu. I przykro mi, że tak jest, ale przytaczać klasyczną definicję feminizmu należałoby raczej dzisiejszym feministkom, np. nawołującym do eksterminacji mężczyzn...
THANK YOU (tu wstaw popularnego gifa bo nie wiem jak to zrobić xD)

A z drugiej strony. Dlaczego tylko mężczyźni dostają wezwanie do komisji wojskowej? Kobiety też powinny postać od 6 rano w kolejce, potem kilka godzin formalności. A jeśli chodzi o nierówność w kulturze, to dlaczego to zawsze facet ma zagadywać, zapraszać i oświadczać się?

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Ambiwertyk
Posty: 124
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Uciekinierka » 08 lip 2017, 23:35

Z wojskiem u mężczyzn to jest akurat trochę taka sprawa jak z rodzeniem dzieci u kobiet. Tak jak nie da się zaprzeczyć, że to kobiety mają macicę, tak nie da się zaprzeczyć, że to mężczyźni są fizycznie bardziej sprawni (zazwyczaj). Naprawdę te formalności z tym związane to pikuś porównaniu z pobytem w szpitalu i bólem związanym z wydawaniem na świat dziecka. Sama przechodziłam przez komisję wojskową ;)
Tofu pisze:
08 lip 2017, 23:24
A jeśli chodzi o nierówność w kulturze, to dlaczego to zawsze facet ma zagadywać, zapraszać i oświadczać się?
Jest rzeczywiście wciąż taki schemat, ale coraz częściej zdarza się, że kobieta się odezwie pierwsza. Ja nie widzę w tym nic złego i nawet sama tak robiłam. Jeśli chodzi o rozmowy o małżeństwie, to przynajmniej sugestie często pojawiają się najpierw ze strony kobiet, przynajmniej wśród moich znajomych. Także bez paniki :)
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

ODPOWIEDZ