Męskość a bycie sobą

Tutaj rozmawiamy o ogólnych kwestiach osobowości, typologiach osobowości, temperamentu; zamieszczamy testy osobowości.
Awatar użytkownika
ponuraczek
Rozkręcony intro
Posty: 154
Rejestracja: 06 gru 2014, 21:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: ponuraczek » 08 lip 2017, 17:15

Tofu pisze:
08 lip 2017, 10:37
Feminizm w Europie nie ma racji bytu. Na bliskim wschodzie, czy indiach kobiety są uważane za zwierzęta. Ale tam feministki się nie zapuszczają. Zamiast tego wolą walczyć o prawa które już od dawna mają i rozpuszczać opinię o barbarzyństwie mężczyzn.
W końcu jesteś facetem i oczywiście wiesz lepiej od nas, jak to jest być kobietą w dzisiejszych czasach i czego nam brakuje ^^
Nie widziałam, że w Polsce można dokonać legalnie aborcji na życzenie (w sumie z tą gdzie są wskazania też jest ciężko) oraz że mamy wysokiej jakości opiekę okołoporodową; że w Europie i w Ameryce kobiety zarabiają tyle samo za dokładnie tą samą pracę; że wartości kobiet w społeczeństwie nigdy nie ocenia się wcale na podstawie zdolności reprodukcyjnych czy ładnej buzi i atrakcyjnego ciała, a "kultura gwałtu" nie istnieje.
Poza tym walczymy jeszcze z krzywdzącymi stereotypami, np. takimi jak ten " każdy facet to zbok i brutal traktujący kobiety jak seks-zabawki i worki treningowe" :)

Gdzieś też czytałam wypowiedź feministki z Turcji, że one same chcą walczyć o swoje prawa, bo ludzie z innych rejonów świata nie rozumieją tak dobrze jak one ich problemów.
"Jeżeli o mnie chodzi, nigdy nie miałem przekonań. Zawsze miałem wrażenia. "
Fernando Pessoa

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Introwertyk
Posty: 113
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Uciekinierka » 08 lip 2017, 18:13

psubrat pisze:
08 lip 2017, 9:06
Widzę że wzorzec "męskości" czerpiesz wprost z ideologii feministycznej. Bo tylko w niej w męskości skupione są wyłącznie cechy negatywne i występują masowo, a nie wśród nielicznych osobników.
Nie ma czegoś takiego jak jednolita ideologia feministyczna. Feminizm jest ruchem społecznym, który zmieniał się na przestrzeni lat i wyrósł z potrzeb kobiet, które dawniej nie posiadały nawet praw obywatelskich. Feminizm nie ma nic wspólnego z doszukiwaniem się u mężczyzn jakichkolwiek cech negatywnych.
psubrat pisze:
08 lip 2017, 9:06
Ale proponuję spojrzeć na ciekawą rzecz: gorsze zdanie o mężczyznach mają kobiety młodsze (mniej zdążyły skonfrontować ideologię z rzeczywistością), lepsze - starsze. Z kolei dokładnie odwrotnie jest z wizerunkiem kobiety w oczach mężczyzn: dla młodych kobieta to nieskalany ideał, dla starszych... rzeczywisty człowiek, z typowymi dla swojej płci - często niemiłymi dla mężczyzny - cechami.
Skąd pochodzi mniemanie o takich opiniach? Są dostępne na ten temat jakiekolwiek badania, ankiety, może chociaż wywiady? Z moich obserwacji wynika coś raczej przeciwnego, a to z prostego powodu: młode kobiety wcześnie oglądają się za mężczyznami i widzą w nich cechy pozytywne, ponieważ dojrzewają szybciej. Starsze kobiety natomiast często mają za sobą wieloletnie doświadczenia w małżeństwie, niestety nie zawsze pozytywne, bo trudno o zadowolenie kiedy przeważająca część obowiązków spada na barki kobiety.
psubrat pisze:
08 lip 2017, 9:06
Feministyczny model mężczyzny nie tylko jest fikcją, ale nie jest też modelem do którego mężczyźni aspirują. Model - ideał - ma jednak w większości przypadków cechy rzeczywiście męskie - czyli występujące częściej/intensywniej u mężczyzn niż u kobiet - i pozytywne lub neutralne, plus cechy co prawda nie będące męskimi według tej definicji, ale wygodne dla kobiet. Tylko ten ideał wymaga, aby mieć te cechy wszystkie co do jednej i maksymalnie mocne, a wiadomo że przez człowieka jest to nie do spełnienia. A granie posiadania ich wszystkich niewątpliwie wyklucza bycie sobą i jest dużym ciężarem.
Znów: polecam sięgnąć do definicji feminizmu. Feminizm nie skupia się na kreowaniu wizerunku mężczyzny.
psubrat pisze:
08 lip 2017, 9:06
I myślę że model "prawdziwego mężczyzny" jest bez porównania wyżej wyśrubowany niż analogiczny ideał dla kobiety. Nawet jeśli by nie był bardziej wyśrubowany, to jednak wśród mężczyzn jest większa różnorodność niż wśród kobiet, więc przeciętny mężczyzna ma o wiele trudniej być wzorcowym mężczyzną, niż przeciętna kobieta - wzorcową kobietą. Szczególnie że zwyczajnie natura pomaga kobietom stać się tą wzorcową kobietą: np. poprzez niezależne od woli kobiety zmiany w mózgu wskutek ciąży i utrzymujące się kilka lat po urodzeniu dziecka, prawdopodobnie służące dokładnie temu, by bycie stereotypową kobietą-matką było dla niej odruchowe, a nie było walką samej ze sobą.
Polecam rozejrzeć się wokół i porozmawiać z matkami. Jak rozumiem, godzenie pracy zawodowej z rodzeniem i wychowywaniem dzieci, w wielu przypadkach z wykonywaniem większości prac domowych, którymi mężczyzna parać się nie zamierza, to banał. Poza tym niestety, instynkt macierzyński nie działa tak schematycznie i odruchowo, jak niektórzy by sobie życzyli. Warto zapoznać się w tym kontekście z problemem depresji poporodowej oraz licznymi trudnościami emocjonalnymi, z jakimi kobieta boryka się w trakcie ciąży i w okresie po urodzeniu dziecka.
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

Awatar użytkownika
Ertix
Rozkręcony intro
Posty: 165
Rejestracja: 25 paź 2015, 22:13
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 5w5
MBTI: INFP/ISFP
Lokalizacja: Łódź

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Ertix » 08 lip 2017, 21:05

No i tu się zgadzam z poprzedniczką. Pisanie, że feministyczny model mężczyzny nie istnieje jest jak zaprzeczanie rzeczywistości.
Bo najważniejsze to jest doceniać to, co się ma, i miało.
Wspomnienia są najcenniejszym darem od życia.

Tofu
Intronek
Posty: 35
Rejestracja: 03 lip 2017, 10:34
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
MBTI: INFJ-A

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Tofu » 08 lip 2017, 21:43

ponuraczek pisze:
08 lip 2017, 17:15
W końcu jesteś facetem i oczywiście wiesz lepiej od nas, jak to jest być kobietą w dzisiejszych czasach i czego nam brakuje ^^
Nie widziałam, że w Polsce można dokonać legalnie aborcji na życzenie (w sumie z tą gdzie są wskazania też jest ciężko) oraz że mamy wysokiej jakości opiekę okołoporodową; że w Europie i w Ameryce kobiety zarabiają tyle samo za dokładnie tą samą pracę; że wartości kobiet w społeczeństwie nigdy nie ocenia się wcale na podstawie zdolności reprodukcyjnych czy ładnej buzi i atrakcyjnego ciała, a "kultura gwałtu" nie istnieje.
Poza tym walczymy jeszcze z krzywdzącymi stereotypami, np. takimi jak ten " każdy facet to zbok i brutal traktujący kobiety jak seks-zabawki i worki treningowe" :)

Gdzieś też czytałam wypowiedź feministki z Turcji, że one same chcą walczyć o swoje prawa, bo ludzie z innych rejonów świata nie rozumieją tak dobrze jak one ich problemów.
Może nie wchodźmy w temat aborcji, bo jest to sprawa mocno kontrowersyjna. Opieka okołoporodowa jest tak samo tragiczna jak cała polska służba zdrowia, więc ten argument nie ma sensu. Jeśli chodzi o płacę, to nie wiem dokładnie, pewnie są ludzie którzy twierdzą, że kobiety gorzej wykonują pracę z czym się oczywiście nie zgadzam, ale to nie zmienia faktu że kobiety mają kariery i awanse tak samo jak mężczyźni.
Stereotypy pojawiają się także w odniesieniu do mężczyzn. Nie mów, że na aktorów takich jak Johny Depp, Tom Cruise, czy Robert Downey Junior nie patrzy się przez pryzmat ich wyglądu. Przecież kobiety tak samo zwracają uwagę na wygląd czy wzrost mężczyzny, zresztą nie uważam że to coś złego. Taka już ludzka natura, że zwraca się uwagę na wygląd i to żaden seksizm. Nie wiem co dokładnie oznacza kultura gwałtu, ale generalnie gwałty są mocno karane. W ameryce kobieta może oskarżyć mężczyznę o gwałt nawet jeśli zgodziła się, ale były wtedy pod wpływem.
Przyznaję, nie mogę powiedzieć że wiem jak czują się kobiety na bliskim wschodzie. Ale jak dla mnie to jest proste. Możesz robić co chcesz i nikt nie ma cię prawa tknąć, dopóki nie krzywdzisz innej osoby. To jest sprawa niezależna od płci. Na mój chłopski rozum, zmuszanie kobiet do małżeństw, noszenia hidżabów, kamieniowanie ich za bycie zgwałconą jest wbrew podstawowym prawom człowieka, tyle rozumiem.
Uciekinierka pisze:
08 lip 2017, 18:13
Nie ma czegoś takiego jak jednolita ideologia feministyczna. Feminizm jest ruchem społecznym, który zmieniał się na przestrzeni lat i wyrósł z potrzeb kobiet, które dawniej nie posiadały nawet praw obywatelskich. Feminizm nie ma nic wspólnego z doszukiwaniem się u mężczyzn jakichkolwiek cech negatywnych.
Muszę chyba trochę sprostować. Feminizm nie skupia się na wizerunku mężczyzny, ale wiele feministek już tak. Może to ja mam złe pojęcie o feministkach. Po prostu widzę w internetach wiele kobiet z jakimiś urazami, obwiniających mężczyzn o całe zło na świecie. Jeśli feminizm polega na twierdzeniu, że kobiety powinny mieć wolność decydowania o sobie to sam jestem feministą xD.

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Introwertyk
Posty: 113
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Uciekinierka » 08 lip 2017, 21:56

Ertix pisze:
08 lip 2017, 21:05
No i tu się zgadzam z poprzedniczką. Pisanie, że feministyczny model mężczyzny nie istnieje jest jak zaprzeczanie rzeczywistości.
Chyba się pogubiłam :)
Tofu pisze:
08 lip 2017, 21:43
Jeśli feminizm polega na twierdzeniu, że kobiety powinny mieć wolność decydowania o sobie to sam jestem feministą xD.
http://www.opydo.pl/2014/07/feminizm/ ;)
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1697
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: highwind » 08 lip 2017, 22:41

Uciekinierka pisze:Nie ma czegoś takiego jak jednolita ideologia feministyczna. Feminizm jest ruchem społecznym, który zmieniał się na przestrzeni lat i wyrósł z potrzeb kobiet, które dawniej nie posiadały nawet praw obywatelskich.
Z tym pełna zgoda.
Uciekinierka pisze:Feminizm nie ma nic wspólnego z doszukiwaniem się u mężczyzn jakichkolwiek cech negatywnych.
A z tym już nie. Bo feminizm dziś (jako że już ustaliliśmy, że zmienia się przez lata) został zawłaszczony przez bandy rozhisteryzowanych, nienawidzących męskości babsztyli, wierzących że są uciśnionymi przez niewidzialną siłę zwaną patriarchatem, w mity typu "pay gap", czy paranoje typu "rape culture". Słodki Jezu, to bardziej przypomina sektę z całym tym systemem wierzeń w wyimaginowane byty sprawcze. I oczywiście facet na tematy kobiet nie może się wypowiadać, bo chuja wie. Ale w drugą stronę to już bardzo chętnie xD W ogóle to dzisiaj jest przybudówka do szerszego społecznie zjawiska, w USA istniejącego pod szyldem "leftists", "libtards". To towarzystwo spod znaku antify, black lives matters, occypy wall street, czyli generalnie bojówki komunistyczne walczące z cywilizacją zachodu. I przykro mi, że tak jest, ale przytaczać klasyczną definicję feminizmu należałoby raczej dzisiejszym feministkom, np. nawołującym do eksterminacji mężczyzn...

Awatar użytkownika
Radek
Intronek
Posty: 34
Rejestracja: 27 gru 2016, 17:36
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Radek » 08 lip 2017, 22:43

@Uciekinierka, jaki jest sens "sięgania do definicji feminizmu" gdy sama przyznajesz, że "nie ma czegoś takiego jak jednolita ideologia feministyczna"? Wg wikipedii różne jego odłamy nie zgadzają się, a nawet mają przeciwne zdania w wielu fundamentalnych kwestiach.

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Introwertyk
Posty: 113
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Uciekinierka » 08 lip 2017, 23:11

highwind pisze:
08 lip 2017, 22:41
I przykro mi, że tak jest, ale przytaczać klasyczną definicję feminizmu należałoby raczej dzisiejszym feministkom, np. nawołującym do eksterminacji mężczyzn...
Uważam, że sporo w tym racji i że tak zwane współczesne feministki nieraz wyrządzają de facto krzywdę samym kobietom.
Radek pisze:
08 lip 2017, 22:43
Uciekinierka, jaki jest sens "sięgania do definicji feminizmu" gdy sama przyznajesz, że "nie ma czegoś takiego jak jednolita ideologia feministyczna"?
Temat dotyczył wzorców męskości. Przypuszczam, że zapatrywania wśród feministek na te wzorce mogą być bardzo różne, podobnie jak poglądy dotyczące tak kontrowersyjnych kwestii, jak homoseksualizm czy aborcja. Chociaż w mainstreamie rzeczywiście z feminizmem łączy się liberalny pogląd na te sprawy. Jednak w rdzeniu feminizm dotyczy kobiet i ich pozycji w społeczeństwie. Problem polega chyba na tym, że ile ludzi tyle światopoglądów i trudno je zebrać pod jakimś wspólnym hasłem. Za przywróceniem bardziej pierwotnego rozumienia feminizmu jestem dlatego, że uważam, że wciąż istnieją nawet w naszym społeczeństwie pewne problemy do rozwiązania związane z tą problematyką. Nie chcę się tutaj rozpisywać, bo w sumie i tak się zrobił offtop, ale chętnie podyskutuję, jeżeli ktoś jest zainteresowany tematem. Pewnie gdzieś już nawet był taki wątek na forum.
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

Tofu
Intronek
Posty: 35
Rejestracja: 03 lip 2017, 10:34
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
MBTI: INFJ-A

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Tofu » 08 lip 2017, 23:24

highwind pisze:
08 lip 2017, 22:41
Uciekinierka pisze:Nie ma czegoś takiego jak jednolita ideologia feministyczna. Feminizm jest ruchem społecznym, który zmieniał się na przestrzeni lat i wyrósł z potrzeb kobiet, które dawniej nie posiadały nawet praw obywatelskich.
Z tym pełna zgoda.
Uciekinierka pisze:Feminizm nie ma nic wspólnego z doszukiwaniem się u mężczyzn jakichkolwiek cech negatywnych.
A z tym już nie. Bo feminizm dziś (jako że już ustaliliśmy, że zmienia się przez lata) został zawłaszczony przez bandy rozhisteryzowanych, nienawidzących męskości babsztyli, wierzących że są uciśnionymi przez niewidzialną siłę zwaną patriarchatem, w mity typu "pay gap", czy paranoje typu "rape culture". Słodki Jezu, to bardziej przypomina sektę z całym tym systemem wierzeń w wyimaginowane byty sprawcze. I oczywiście facet na tematy kobiet nie może się wypowiadać, bo chuja wie. Ale w drugą stronę to już bardzo chętnie xD W ogóle to dzisiaj jest przybudówka do szerszego społecznie zjawiska, w USA istniejącego pod szyldem "leftists", "libtards". To towarzystwo spod znaku antify, black lives matters, occypy wall street, czyli generalnie bojówki komunistyczne walczące z cywilizacją zachodu. I przykro mi, że tak jest, ale przytaczać klasyczną definicję feminizmu należałoby raczej dzisiejszym feministkom, np. nawołującym do eksterminacji mężczyzn...
THANK YOU (tu wstaw popularnego gifa bo nie wiem jak to zrobić xD)

A z drugiej strony. Dlaczego tylko mężczyźni dostają wezwanie do komisji wojskowej? Kobiety też powinny postać od 6 rano w kolejce, potem kilka godzin formalności. A jeśli chodzi o nierówność w kulturze, to dlaczego to zawsze facet ma zagadywać, zapraszać i oświadczać się?

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Introwertyk
Posty: 113
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Uciekinierka » 08 lip 2017, 23:35

Z wojskiem u mężczyzn to jest akurat trochę taka sprawa jak z rodzeniem dzieci u kobiet. Tak jak nie da się zaprzeczyć, że to kobiety mają macicę, tak nie da się zaprzeczyć, że to mężczyźni są fizycznie bardziej sprawni (zazwyczaj). Naprawdę te formalności z tym związane to pikuś porównaniu z pobytem w szpitalu i bólem związanym z wydawaniem na świat dziecka. Sama przechodziłam przez komisję wojskową ;)
Tofu pisze:
08 lip 2017, 23:24
A jeśli chodzi o nierówność w kulturze, to dlaczego to zawsze facet ma zagadywać, zapraszać i oświadczać się?
Jest rzeczywiście wciąż taki schemat, ale coraz częściej zdarza się, że kobieta się odezwie pierwsza. Ja nie widzę w tym nic złego i nawet sama tak robiłam. Jeśli chodzi o rozmowy o małżeństwie, to przynajmniej sugestie często pojawiają się najpierw ze strony kobiet, przynajmniej wśród moich znajomych. Także bez paniki :)
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: psubrat » 08 lip 2017, 23:42

Tofu pisze:
08 lip 2017, 23:24
A jeśli chodzi o nierówność w kulturze, to dlaczego to zawsze facet ma zagadywać, zapraszać i oświadczać się?
Najgorszy jest ten propagowany w kulturze symbol poddaństwa - klękanie by poprosić. Jeszcze na długo przed tym, gdy świadomie przyjąłem drogę życia kawalerskiego (bez małżeństw, bez związków, bez seksu), ten obyczaj wydawał się mi nie do przyjęcia.

Jest to niezłą kpiną dodatkowo z tego powodu, że zazwyczaj klęka i prosi osoba, której zależy mniej. Absurd.
I swoją drogą autentycznie mnie to dziwi, że taki gest nie umniejsza wartości mężczyzny w oczach innych mężczyzn. Ja instynktownie czuję, że w tym obyczaju jest coś nie tak. Umysł mi mówił, że to jest Ok, taki obyczaj, ale odruchowo coś mi tu wybitnie nie pasowało.
Ostatnio zmieniony 08 lip 2017, 23:43 przez psubrat, łącznie zmieniany 1 raz.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Awatar użytkownika
Radek
Intronek
Posty: 34
Rejestracja: 27 gru 2016, 17:36
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Radek » 08 lip 2017, 23:43

Tofu pisze:
08 lip 2017, 23:24
A z drugiej strony. Dlaczego tylko mężczyźni dostają wezwanie do komisji wojskowej? Kobiety też powinny postać od 6 rano w kolejce, potem kilka godzin formalności. A jeśli chodzi o nierówność w kulturze, to dlaczego to zawsze facet ma zagadywać, zapraszać i oświadczać się?
Formalności? No tak, teraz to czuję się staro, nie tak dawno temu nie była to formalność tylko obowiązek odbycia służby.

Przecież to oczywiste, że walczy się o prawa lub przywileje a nie obowiązki.
Dążeniem do prawdziwego równouprawnienia, równości szans, jest egalitaryzm, nie feminizm.
Uciekinierka pisze:
08 lip 2017, 23:35
Z wojskiem u mężczyzn to jest akurat trochę taka sprawa jak z rodzeniem dzieci u kobiet. Tak jak nie da się zaprzeczyć, że to kobiety mają macicę, tak nie da się zaprzeczyć, że to mężczyźni są fizycznie bardziej sprawni (zazwyczaj). Naprawdę te formalności z tym związane to pikuś porównaniu z pobytem w szpitalu i bólem związanym z wydawaniem na świat dziecka. Sama przechodziłam przez komisję wojskową ;)
Ze wszystkich wytłumaczeń tego stanu rzeczy Twoje jest chyba najsłabsze :D Zresztą co to za porównanie, mężczyźni absolutnie nie są w stanie rodzić dzieci, za to kobiety jak najbardziej mogą być żołnierzami. W Izraelu służbę wojskową odbywają wszyscy bez względu na płeć.
Zresztą feministki chętnie walczyły o równouprawnienie kobiet we wstępowaniu do wojska... ochotniczo. Ale do obowiązkowej służby? O nie, nie.
Ostatnio zmieniony 08 lip 2017, 23:56 przez Radek, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Uciekinierka
Introwertyk
Posty: 113
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Uciekinierka » 08 lip 2017, 23:54

Radek pisze:
08 lip 2017, 23:43
Przecież to oczywiste, że walczy się o prawa lub przywileje a nie obowiązki.
O. A to jest w ogóle bardzo ciekawa kwestia. Często tak jest, a przynajmniej tak być powinno, że to transakcja wiązana. Weźmy przykład: kobiety chciały mieć możliwość rozwoju zawodowego. To się nieuchronnie wiąże z podejmowaniem wysiłku zmierzającego do nabywania kompetencji, z całym tym trudem zdobywania doświadczenia w pracy. Inny przykład: służba wojskowa powinna wiązać się z respektem wobec mężczyzn, którzy są gotowi bronić kraju. Inny przykład: kobieta w ciąży powinna być otaczana szacunkiem i opieką. Jak to się mówi, coś za coś.
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

Tofu
Intronek
Posty: 35
Rejestracja: 03 lip 2017, 10:34
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
MBTI: INFJ-A

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: Tofu » 09 lip 2017, 0:04

Uciekinierka pisze:
08 lip 2017, 23:35
Z wojskiem u mężczyzn to jest akurat trochę taka sprawa jak z rodzeniem dzieci u kobiet. Tak jak nie da się zaprzeczyć, że to kobiety mają macicę, tak nie da się zaprzeczyć, że to mężczyźni są fizycznie bardziej sprawni (zazwyczaj). Naprawdę te formalności z tym związane to pikuś porównaniu z pobytem w szpitalu i bólem związanym z wydawaniem na świat dziecka. Sama przechodziłam przez komisję wojskową ;)
Generalnie chciałem tylko podkreślić, że jednak są jakieś różnice między kobietami i mężczyznami więc nie można po prostu traktować wszystkich jednakowo.

Mogę spytać dlaczego przechodziłaś przez komisję?
psubrat pisze:
08 lip 2017, 23:42
Najgorszy jest ten propagowany w kulturze symbol poddaństwa - klękanie by poprosić. Jeszcze na długo przed tym, gdy świadomie przyjąłem drogę życia kawalerskiego (bez małżeństw, bez związków, bez seksu), ten obyczaj wydawał się mi nie do przyjęcia.
Jest to niezłą kpiną dodatkowo z tego powodu, że zazwyczaj klęka i prosi osoba, której zależy mniej. Absurd.
I swoją drogą autentycznie mnie to dziwi, że taki gest nie umniejsza wartości mężczyzny w oczach innych mężczyzn. Ja instynktownie czuję, że w tym obyczaju jest coś nie tak. Umysł mi mówił, że to jest Ok, taki obyczaj, ale odruchowo coś mi tu wybitnie nie pasowało.
Nie wiem skąd ten pomysł że klękającemu nie zależy. Chyba wręcz przeciwnie.
Uciekinierka pisze:
08 lip 2017, 23:54
O. A to jest w ogóle bardzo ciekawa kwestia. Często tak jest, a przynajmniej tak być powinno, że to transakcja wiązana. Weźmy przykład: kobiety chciały mieć możliwość rozwoju zawodowego. To się nieuchronnie wiąże z podejmowaniem wysiłku zmierzającego do nabywania kompetencji, z całym tym trudem zdobywania doświadczenia w pracy. Inny przykład: służba wojskowa powinna wiązać się z respektem wobec mężczyzn, którzy są gotowi bronić kraju. Inny przykład: kobieta w ciąży powinna być otaczana szacunkiem i opieką. Jak to się mówi, coś za coś.
No nie ująłbym tego lepiej. Gdyby wszystkie feministki głosiły takie poglądy, to sam bym je popierał.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Męskość a bycie sobą

Post autor: psubrat » 09 lip 2017, 0:12

Tofu pisze:
09 lip 2017, 0:04
psubrat pisze:
08 lip 2017, 23:42
[...] zazwyczaj klęka i prosi osoba, której zależy mniej. [...]
Nie wiem skąd ten pomysł że klękającemu nie zależy. Chyba wręcz przeciwnie.
Mogłem to sformułować inaczej, aby było jednoznacznie.
Zwykle to dla kobiety małżeństwo jest wydarzeniem ważniejszym niż dla mężczyzny. A klęka, prosząc o nie, mężczyzna. Gdyby był obyczaj klękania prosząc o stosunek seksualny, byłoby to bez porównania mniej absurdalne niż w przypadku prośby o małżeństwo.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

ODPOWIEDZ