Osobowość anankastyczna

Tutaj rozmawiamy o ogólnych kwestiach osobowości, typologiach osobowości, temperamentu; zamieszczamy testy osobowości.
Awatar użytkownika
Sundari
Introwertyk
Posty: 87
Rejestracja: 20 lut 2013, 11:19
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Osobowość anankastyczna

Post autor: Sundari » 02 lip 2013, 22:08

Hej,

Posiadam osobowość anankastyczną. Mój przypadek dobrze odzwierciedla ten artykuł: http://portal.abczdrowie.pl/osobowosc-anankastyczna.

Czy ktoś z Was ma podobny problem? Jak sobie z tym radzicie?
„Samotność jest niezależnością, życzyłem jej sobie i zdobyłem ją po długich latach. Była ona zimna, o tak, ale była też cicha, prawdziwie cicha i wielka, podobnie jak zimne, ciche przestworza, po których wędrują gwiazdy.”
Hermann Hesse - Wilk stepowy


O mnie: INTJ | Jedynka ze skrzydłem dwa: 1w2 - "Adwokat" | Płciowo stypizowana "na krzyż":P

Awatar użytkownika
vragutinovic
Rozkręcony intro
Posty: 167
Rejestracja: 18 lis 2012, 0:38
Płeć: mężczyzna
MBTI: INTP

Re: Osobowość anankastyczna

Post autor: vragutinovic » 03 lip 2013, 19:40

Kto zdiagnozował Ci "osobowość anankastyczną"?

Awatar użytkownika
Sundari
Introwertyk
Posty: 87
Rejestracja: 20 lut 2013, 11:19
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Re: Osobowość anankastyczna

Post autor: Sundari » 05 lip 2013, 16:50

"Diagnoza"? Sama się zdiagnozowałam. Mam WSZYSTKIE cechy opisywane zarówno w literaturze, jak i w źródłach internetowych. Proszę mi tu nie pisać, że nie można się samemu diagnozować, że to pewnie błędne, ble, ble, etc. Psycholodzy i psychiatrzy do niczego się nie nadają (wybaczcie). Już byłam "leczona" i "diagnozowana". Stwierdzenie, że jestem "niezwykle ambitna" to marna diagnaza. Udało mi się nazwać to co się ze mną dzieje i jestem ciekawa jak radzą sobie z tym inni. Równie dobrze mogłam po prostu opisać to co w artykule nie używając nazwy.
„Samotność jest niezależnością, życzyłem jej sobie i zdobyłem ją po długich latach. Była ona zimna, o tak, ale była też cicha, prawdziwie cicha i wielka, podobnie jak zimne, ciche przestworza, po których wędrują gwiazdy.”
Hermann Hesse - Wilk stepowy


O mnie: INTJ | Jedynka ze skrzydłem dwa: 1w2 - "Adwokat" | Płciowo stypizowana "na krzyż":P

Awatar użytkownika
lea
Stały bywalec
Posty: 325
Rejestracja: 07 sty 2013, 7:26
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 0w0
MBTI: CATS

Re: Osobowość anankastyczna

Post autor: lea » 05 lip 2013, 19:54

Bardzo mi daleko do posiadania takiej osobowości. ;)
A co do diagnozowania, 'ktoś inny' nie musi u nas tego stwierdzić.
Wygnaj ludzi z twych myśli, niech nic zewnętrznego nie kala twej samotności, błaznom pozostaw troskę o szukanie podobnych im.
Inny cię umniejsza, bo zmusza cię do odgrywania jakiejś roli; ze swego życia usuń gest, ogranicz się do tego, co istotne.

Awatar użytkownika
BłędnyOgnik
Introwertyk
Posty: 75
Rejestracja: 25 cze 2013, 23:40
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Osobowość anankastyczna

Post autor: BłędnyOgnik » 11 lip 2013, 8:14

Sundari pisze:"Diagnoza"? Sama się zdiagnozowałam. Mam WSZYSTKIE cechy opisywane zarówno w literaturze, jak i w źródłach internetowych. Proszę mi tu nie pisać, że nie można się samemu diagnozować, że to pewnie błędne, ble, ble, etc. Psycholodzy i psychiatrzy do niczego się nie nadają (wybaczcie). Już byłam "leczona" i "diagnozowana". Stwierdzenie, że jestem "niezwykle ambitna" to marna diagnaza. Udało mi się nazwać to co się ze mną dzieje i jestem ciekawa jak radzą sobie z tym inni. Równie dobrze mogłam po prostu opisać to co w artykule nie używając nazwy.
Niestety w naszym kraju trzeba mieć duże szczęście i trafić do właściwego specjalisty... Kiedyś czytałem przypadek kobiety, która się zdiagnozowała na podstawie serialu "Dr House" (i chyba też to potem sprawdziła). Poszła do specjalisty od tej choroby i mu to powiedziała - efekt: "pani na pewno na to nie choruje". Tak łatwo głupkowi było nadepnąć na dumę... Poszła do innego - nim jeszcze zdążyła usiąść usłyszała diagnozę zgodną z jej (tym razem nic nie mówiła, a gość był chyba polecany ale już dobrze nie pamiętam). Sam słyszałem o przypadku, że lekarz źle zdiagnozował i potem były problemy..
Proponuje poszukać kogoś kto się w tym specjalizuje, ale to też nic nie gwarantuje...

Sam nie mam tego typu osobowości, choć mam niektóre cechy. Mam też wrażenie że część utraciłem z czasem...
Łatwiej pomagać komuś niż sobie, a tym czasem najpierw powinno się pomóc sobie, żeby móc pomagać innym.
Jednak pomagając innym nieświadomie pomagamy też sobie.

Awatar użytkownika
BłędnyOgnik
Introwertyk
Posty: 75
Rejestracja: 25 cze 2013, 23:40
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Osobowość anankastyczna

Post autor: BłędnyOgnik » 11 lip 2013, 22:19

hm... zastanawiałem się i może mam coś więcej z tego typu osobowości... niestety mój pomiar jest obarczony dużym błędem :/ (takie wymienienie cech to dla mnie zbyt mało i przydałyby mi się precyzyjniejsze informację) ... W sumie większość cech do mnie pasuje, chociaż ciężko mi ocenić próg od którego należy je zaliczać. Muszę jeszcze nad tym pomyśleć. Najbardziej co to do wydawania na innych nie mam zahamowań (o ile widzę sens), chociaż na siebie niewiele wydaje i w sumie ktoś mógłby powiedzieć że jestem skąpy (a ja jestem tylko oszczędny).

A jeśli chodzi o radzenie sobie z tym to sobie nie za bardzo sobie radzę. Jedynie co to w raz z brakiem brakiem czasu i wiekiem przyszła mi lekka olewka wszystkiego, ale to też zależy od sytuacji...
Łatwiej pomagać komuś niż sobie, a tym czasem najpierw powinno się pomóc sobie, żeby móc pomagać innym.
Jednak pomagając innym nieświadomie pomagamy też sobie.

Awatar użytkownika
Sundari
Introwertyk
Posty: 87
Rejestracja: 20 lut 2013, 11:19
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Re: Osobowość anankastyczna

Post autor: Sundari » 12 lip 2013, 21:28

BłędnyOgnik pisze: Niestety w naszym kraju trzeba mieć duże szczęście i trafić do właściwego specjalisty... Kiedyś czytałem przypadek kobiety, która się zdiagnozowała na podstawie serialu "Dr House" (i chyba też to potem sprawdziła). Poszła do specjalisty od tej choroby i mu to powiedziała - efekt: "pani na pewno na to nie choruje".
Sam nie mam tego typu osobowości, choć mam niektóre cechy. Mam też wrażenie że część utraciłem z czasem...
Dziękuję za tą odpowiedź. Właśnie o to chodzi. Specjalistów od "głowy" u nas dużo, tylko jakość tych specjalistów marna. Z doświadczenia wiem, że bardzo pomaga wymiana poglądów na dany temat i taka pomoc międzyludzka (przyjaciół poznaje się w biedzie:)). Tylko właśnie niewiele osób wykazuje tę przypadłość. Ja też miałam takie fluktuacje - nasilenie i osłabienie objawów, ale miałam je od zawsze. Mam ogromny problem gdy mam niewiele czasu na przygotowanie np. przemowy - denerwuję się bo podświadomie wiem, że jest nie dopracowana. To mnie wykańcza psychicznie. Dzisiaj miałam obronę pracy magisterskiej. Obroniłam olbrzymią, bogatą, wartościową pracę, którą stworzyłam właściwie sama, przy niewielkiej pomocy promotora. Ocena pracy: 5, ocena średniej: 5 (mam najwyższą średnią na roku), odpowiedź: 5, a ja opłakuję słabe (wg mnie) przedstawienie tej pracy (zdenerwowanie z którym sobie nie radzę, pominięcie ważnych informacji, jąkanie się, plątanie zdań - dopowiadanie itp.).
Kochani naprawdę moja przypadłość mnie niszczy. Czekam niecierpliwie na osoby, które borykają się z podobnym problemem:)
„Samotność jest niezależnością, życzyłem jej sobie i zdobyłem ją po długich latach. Była ona zimna, o tak, ale była też cicha, prawdziwie cicha i wielka, podobnie jak zimne, ciche przestworza, po których wędrują gwiazdy.”
Hermann Hesse - Wilk stepowy


O mnie: INTJ | Jedynka ze skrzydłem dwa: 1w2 - "Adwokat" | Płciowo stypizowana "na krzyż":P

Awatar użytkownika
BłędnyOgnik
Introwertyk
Posty: 75
Rejestracja: 25 cze 2013, 23:40
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Osobowość anankastyczna

Post autor: BłędnyOgnik » 13 lip 2013, 23:38

Sundari pisze:Mam ogromny problem gdy mam niewiele czasu na przygotowanie np. przemowy - denerwuję się bo podświadomie wiem, że jest nie dopracowana. To mnie wykańcza psychicznie. Dzisiaj miałam obronę pracy magisterskiej. Obroniłam olbrzymią, bogatą, wartościową pracę, którą stworzyłam właściwie sama, przy niewielkiej pomocy promotora. Ocena pracy: 5, ocena średniej: 5 (mam najwyższą średnią na roku), odpowiedź: 5
Gratulacje :D Jeśli mogę się spytać to czy możesz powiedzieć jaki kierunek (i ew. temat pracy, chociaż jeśli chcesz pozostać anonimowa dla znajomych to lepiej nie mów) ?
Sundari pisze: a ja opłakuję słabe (wg mnie) przedstawienie tej pracy (zdenerwowanie z którym sobie nie radzę, pominięcie ważnych informacji, jąkanie się, plątanie zdań - dopowiadanie itp.).
Miałem podobnie, przy czym ja dodatkowo mówię trochę niewyraźnie i nie potrafię ciekawie opowiadać. Na końcu coś pamiętam, że dawaliśmy kwiatka albo coś w podziękowaniu - można było indywidualnie zamienić 2 zdania z wybraną przez siebie osobą z komisji. Że była okazja to przeprosiłem za nudny i męczący występ (było widać, że ledwo wytrzymali ;) )

Mi chyba trochę pomogło środowisko w szkole średniej i na uczelni, chociaż mogę się mylić - prawie wszyscy wszystko olewali. Może też gry i internet na tyle odmóżdżają, że jakoś w końcu ustaje marzyć o odcięciu sobie głowy ;) . Rozmowa przy piwie o innych rzeczach chyba też pomaga (choć piwo nie jest obowiązkowe) ... Ale i tak dalej jakiś drobnych, ale głupich błędów nie mogę przeżyć pomimo że upłynęło sporo czasu. A najbardziej bolą mnie najdrobniejsze błędy w sferze, która jest dla mnie najważniejsza.... Chociaż pewnie nie należę do skrajnych przypadków (jeśli w ogóle jestem takim)
Łatwiej pomagać komuś niż sobie, a tym czasem najpierw powinno się pomóc sobie, żeby móc pomagać innym.
Jednak pomagając innym nieświadomie pomagamy też sobie.

Awatar użytkownika
Sundari
Introwertyk
Posty: 87
Rejestracja: 20 lut 2013, 11:19
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Re: Osobowość anankastyczna

Post autor: Sundari » 20 lip 2013, 19:27

BłędnyOgnik pisze: Gratulacje :D Jeśli mogę się spytać to czy możesz powiedzieć jaki kierunek (i ew. temat pracy, chociaż jeśli chcesz pozostać anonimowa dla znajomych to lepiej nie mów) ?
Gdy napiszę jaki kierunek ukończyłam (temat pracy również) od razu będzie wiadomo jaką uczelnię ukończyłam i z którego roku jestem. Piszę tutaj bardzo osobiste rzeczy i wolę pozostać anonimowa :P
BłędnyOgnik pisze: Mi chyba trochę pomogło środowisko w szkole średniej i na uczelni, chociaż mogę się mylić - prawie wszyscy wszystko olewali.
Mi to nie pomagało. Wręcz czułam jeszcze większe napięcie (na uczelni chcieli nas nauczyć "współpracy grupowej" - idiotyczny pomysł :evil: ).

Szukam dalej informacji odnośnie tematu i postaram się coś tu wrzucić :).
„Samotność jest niezależnością, życzyłem jej sobie i zdobyłem ją po długich latach. Była ona zimna, o tak, ale była też cicha, prawdziwie cicha i wielka, podobnie jak zimne, ciche przestworza, po których wędrują gwiazdy.”
Hermann Hesse - Wilk stepowy


O mnie: INTJ | Jedynka ze skrzydłem dwa: 1w2 - "Adwokat" | Płciowo stypizowana "na krzyż":P

Awatar użytkownika
BłędnyOgnik
Introwertyk
Posty: 75
Rejestracja: 25 cze 2013, 23:40
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Osobowość anankastyczna

Post autor: BłędnyOgnik » 08 sie 2013, 22:40

Sundari pisze:
BłędnyOgnik pisze: Mi chyba trochę pomogło środowisko w szkole średniej i na uczelni, chociaż mogę się mylić - prawie wszyscy wszystko olewali.
Mi to nie pomagało. Wręcz czułam jeszcze większe napięcie (na uczelni chcieli nas nauczyć "współpracy grupowej" - idiotyczny pomysł :evil: ).
Na mojej uczelni jak próbowali nas czegoś nauczyć, to nie wiadomo było czy się należy śmiać, czy płakać... Ale to chyba standard na większości uczelni którym coraz gorzej się wiedzie...
Łatwiej pomagać komuś niż sobie, a tym czasem najpierw powinno się pomóc sobie, żeby móc pomagać innym.
Jednak pomagając innym nieświadomie pomagamy też sobie.

Awatar użytkownika
Tonhar
Intronek
Posty: 39
Rejestracja: 12 gru 2017, 16:26
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 3w5
Lokalizacja: Rzeczpospolita Polska
Kontakt:

Re: Osobowość anankastyczna

Post autor: Tonhar » 13 gru 2017, 18:48

Ja mam gorzej, bo o ile Ty masz samo zaburzenie osobowości, to ja mam pełną chorobę. Choruję na zaburzenia obsesyjno - kompulsyjne (inaczej nerwica natręctw lub nerwica anankastyczna właśnie). Terapia, terapia i jeszcze raz terapia (oraz leki). Cierpię na to ścierwo już od dzieciństwa i musiałem paradować w bandażu od nadmiaru mycia rąk (teraz też jest nie najlepiej, ręce mam popękane i czerwone)... Choroba jest bardzo sprytna. Wchodzi Ci ktoś do chałupy, nie umyje rąk i sięga po pilota. I teraz masz dwa rozwiązania: albo tego pilota umyć, albo umyć ręce zaraz po dotknięciu go. Gdy już idziesz umyć ręce, OCD (ang. skrót od tej choroby) podpowiada Ci, że są niedomyte, to myjesz jeszcze raz. Potem Ci podpowiada, że dalej nie spłukałeś mydła z rąk i musisz dalej je płukać. Potem że nie dotarłeś rąk ręcznikiem itp. Prowadzi to błędne koło ciągu przyczynowo - skutkowego: obsesje (myśli natrętne) rozkazują Ci umyć ręce, sprawdzić pięć razy czy drzwi są zamknięte, przejść przez próg domu kilkakrotnie itd. Jeśli tego nie zrobisz (kompulsje, czyli czynności natrętne), będzie Ci towarzyszyć tak dogłębny lęk, iż będzie on zakłócał Twoje dotychczasowe funkcjonowanie, co doprowadza do szaleństwa. A gdy wykonasz już daną kompulsję, to ten lęk magicznie znika. Ano i jest ciemniejszy aspekt ten choroby, czyli myśli typu: wskocz pod pędzącego tira. Są one na tyle silne, że czasem myślę, iż naprawdę zaraz to zrobię. Są też niechciane myśli, że osoba z którą rozmawiasz umiera, co wywołuje bardzo silne poczucie winy. Wspomniałem też na początku, że ja mam gorzej, bo mam pełną chorobę. Chodzi mi o to, że osobowość anankastyczna to nie choroba, a zaburzenie osobowości. Zachowujesz się tak jak się zachowujesz, bo to wynika z Twojego charakteru. Osoba cierpiąca na OCD (tak jak ja) zachowuje się tak, ponieważ ma określone zaburzenie które należy zwalczać (a przynajmniej objawy, bo choroby tej się wyleczyć raczej nie da). Trzeba rozróżniać stan podobny do choroby (osobowość anankastyczną) a samą chorobę (nerwicę anankastyczną).
Za głupie błędy głupio się płaci...

ODPOWIEDZ