Jak się uczyć?

Tutaj możemy zadać pytanie dotyczące konkretnego problemu związanego mniej lub bardziej z introwertyzmem naszym lub innych, poprosić o pomoc, rady, wskazówki.
Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1585
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Jak się uczyć?

Post autor: Coldman » 10 paź 2014, 12:44

W wakacje se obiecałem że we wrześniu zacznę się uczyć :) , ale teraz kompletnie nie mam na to ochoty. Nie chce mi się, albo gdy już wezmę książkę do ręki to zamiast ją czytać to zagłębiał się myślami w jakieś pierdoły. Następnego dnia potem żałuje czemu się nie nauczyłem , a wieczorem znów to samo i tak w kółko
Chciałbym się dowiedzieć jakie były/są wasze sposoby na naukę? Jak mieć motywacje do tego?
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
przybysz
Introwertyk
Posty: 140
Rejestracja: 01 paź 2010, 16:51
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Poznań/Toruń

Re: Jak się uczyć?

Post autor: przybysz » 10 paź 2014, 13:08

Standard, również mam problem by się za coś zabrać. Odwlekam to i odwlekam a potem np kodzę 24h pod rząd, bo deadline się zbliża. :roll:

Na przykład nie chce mi się uczyć rzeczy które nie są dla mnie interesujące. Ale, że życie to nie bajka to i czas na takie sprawy trzeba przeznaczyć.

Z mojej strony radzę Ci robić plany. Planuj, najlepiej godzinowo co musisz zrobić, ustaw sobie jakieś przypominajki i kiedy zadzwonią to zacznij robić to co planowałeś, a jeśli akurat nie możesz w danej chwili to ustaw sobie szybko nowy termin kiedy byś mógł. Ewentualnie możesz to w głowie trzymać, ale powątpiewam by odniosło to skutek, najlepiej mieć czarno na białym plan dnia.
No i jeszcze jedno, te plany muszą być przestrzegane, więc muszą być spełniane od razu. Np jak budzik zadzwoni to najszybciej jak można zaczynasz robić to co sobie zaplanowałeś. Jeśli zaczniesz to odwlekać w czasie i usprawiedliwiać się, że zdążysz to nigdy tego nie zrobisz (albo na ostatnią chwilę).
Ewentualnie możesz zrobić listę TO DO i umieścić w widocznym miejscu, i wtedy wmawiać sobie, że musisz dzisiaj np 2 punkty zrobić, motywować się wewnętrznie. A, radzę po każdym okresie czasu w którym coś zrobiłeś przepisywać listę. Nie będziesz miał poczucia, że dużo zrobiłeś i należy Ci się odpoczynek.
No i nie rób zbyt dużych tych list by Cię nie demotywował ogrom pracy jaki czeka (aczkolwiek to równie dobrze może Cię motywować, nie znam Cię, rób jak uważasz :P ).

Aaa, najważniejsze, nie usprawiedliwiaj się, że skoro innym się nie chce to mi też może. Pamiętaj co wszystkie mamy świata mówią, "To, że Kazik się nie uczył i dostał 2 mnie nie interesuje, masz się uczyć!" :D

W ogóle polecam być ambitnym, wtedy może Cię motywować wjeżdżanie na ambicje.
EDIT: Jak np kolega niżej napisał, rywalizacja, chęć bycia najlepszym. Bardzo dobra motywacja w tym się kryje 8)
Wprawdzie to manipulacja, ale co nie jest manipulacją. :roll:
Ostatnio zmieniony 10 paź 2014, 13:10 przez przybysz, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Irracjonalny
Rozkręcony intro
Posty: 157
Rejestracja: 14 wrz 2014, 21:12
Płeć: mężczyzna

Re: Jak się uczyć?

Post autor: Irracjonalny » 10 paź 2014, 13:08

Po powrocie ze szkoły zazwyczaj zajmowałem się przyjemnościami, rozrywką. Później brałem zeszyt/książkę i wypisywałem na kartce najważniejsze informacje/pojęcia, nauczyłem się trzech (pojęć, zagadnień etc., nie stron :P), uczyłem się kolejnych, potem całość - jak pamiętałem, to następne trzy - całość - kolejne i do skutku. :D
Przed nauką, a po rozrywce dobrze jest poleżeć kilka minut. Motywacją może być rywalizacja, chęć bycia najlepszym z klasy z danego przedmiotu.
Matematyki nijak nie mogłem ruszyć, łatwiejsze działy wchodziły mi bez problemu, z innymi... Czarna magia. Zacząłem oglądać filmy na youtube z poszczególnych działów, w międzyczasie rozwiązywałem zadania z książki i powoli szło coraz lepiej.

Awatar użytkownika
Agon
IntroManiak
Posty: 666
Rejestracja: 13 kwie 2012, 15:20
Płeć: mężczyzna

Re: Jak się uczyć?

Post autor: Agon » 10 paź 2014, 17:23

A znacie jakieś metody na lepsze uczenie, które nie wymagają tworzenia planów, życia według harmonogramu itp? Nie chodzi mi tu o szkołę, tylko o studia. Szkołę to można skończyć ucząc się na spontanie 8)

Awatar użytkownika
Irracjonalny
Rozkręcony intro
Posty: 157
Rejestracja: 14 wrz 2014, 21:12
Płeć: mężczyzna

Re: Jak się uczyć?

Post autor: Irracjonalny » 10 paź 2014, 17:37

Agon pisze:Nie chodzi mi tu o szkołę, tylko o studia. Szkołę to można skończyć ucząc się na spontanie 8)
Szkołę skończyć można bez problemu, jest dokładnie tak jak mówisz; ale z takim podejściem zdanie matury może okazać się nieosiągalne (dla niektórych). Nauczyciele pewnie takiego osobnika nie dopuszczą do zdania egzaminu dojrzałości.
Agon pisze:A znacie jakieś metody na lepsze uczenie, które nie wymagają tworzenia planów, życia według harmonogramu itp?
Możesz sobie nagrać to, co masz do nauczenia, i później to sobie odtwarzać przed snem, w aucie, komunikacji miejskiej, etc.; nie wiem czy to działa, kiedyś próbowałem, ale nie mogłem znieść swojego głosu. :D

Awatar użytkownika
przybysz
Introwertyk
Posty: 140
Rejestracja: 01 paź 2010, 16:51
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Poznań/Toruń

Re: Jak się uczyć?

Post autor: przybysz » 10 paź 2014, 19:33

Agon pisze:A znacie jakieś metody na lepsze uczenie, które nie wymagają tworzenia planów, życia według harmonogramu itp? Nie chodzi mi tu o szkołę, tylko o studia. Szkołę to można skończyć ucząc się na spontanie 8)
Tylko pytanie, czy chodzi Ci o motywowanie się do nauki (jak tutaj) czy samo uczenie? Czyli poprawienie zapamiętywania itd.
Bo jak to drugie to jest amfetamina oraz kilka legalnych tabletek na koncentracje. 8)

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1773
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Jak się uczyć?

Post autor: highwind » 10 paź 2014, 19:41

@Autor tematu:
Uczyć się trzeba wydajnie. A żeby dowiedzieć się jaka metoda będzie dla ciebie efektywna, musisz poeksperymentować sam. Kombinuj z porą dnia - z samego rana, po południu, wieczorem w nocy i obserwuj kiedy wiedza wchodzi ci najlepiej. Wypróbuj sposoby zapamiętywania danych - podkreślanie, czytanie na głos, robienie notatek z książki. Kombinuj z otoczeniem i pozycją - na łóżku, krześle, balkonie, podłodze czy w wannie. Na leżąco, stojąco, chodząc w kółko po pokoju z książką w łapie. Nikt tu ci kolego nie powie jak masz się uczyć. Tą wiedzę musisz posiąść sam. A do tego potrzeba wielu prób i obserwacji. Wiem co mówię - do studiów średnia powyżej 5.0, na studiach 4.75, dyplom celujący, dwie magisterki. Spytasz się moich współlokatorów ze studiów czy dużo się uczyłem - wyśmieją cię.

Jeśli chodzi o moje (byłe już) nawyki - nauka zawsze na ostatnią chwilę. Tylko to wchodziło w grę, bo kiedy chciałem uczyć się wcześniej, nie było adrenaliny/stresu i moja zawziętość do nauki była znikoma - myśli odlatywały w stronę przyjemności, a cały proces mijał się z celem - i tak z niego nic nie wynosiłem. Więc nauka na ostatnią chwilę, tyle że tutaj bardzo ważna jest intuicja dotycząca tego, kiedy ta "ostatnia chwila" już nadeszła. U mnie to działało bez zarzutu. Nie lubię się zmuszać, ale nie ma przecież problemu ze skokiem w przepaść, kiedy centymetry dzielą cię od zbliżającej się ściany ostrzy :P Uczyłem się też tylko rano. Pobudka koło 5 i był spokój zanim współlokatorzy wstaną. Po zajęciach/szkole nie chciało mi się uczyć - wolałem grać na kompie. Dalej - czytając książkę (myślę o przedmiotach typu geografia, biologia, innych gdzie trzeba coś zapamiętać), robiłem sobie notatki (wyłącznie ręcznie) przypominające formą skondensowaną treść książki - same ważne info, bez pierdół, często pisane skrótami, żeby jak najwięcej wiedzy zawrzeć w jak najmniejszej objętości. Ważne żeby skróty się powtarzały, to z czasem można było je zapamiętać i takie skondensowane notatki czytać bardzo szybko. Robiłem sobie nawet słowniczki skrótów, gdzie zawierałem słowa najczęściej występujące, żeby nie musieć ich zapisywać w całości. Na przykład zdanie "Mitoza – proces podziału pośredniego jądra komórkowego, któremu towarzyszy precyzyjne rozdzielenie chromosomów do dwóch komórek potomnych." zapisałbym jako "M - proc. podz. pośr. JK. + prec. rozdz. chrom. do 2 kom. pot." (gdzie na przykład już wiedziałem że JK to skrót od jądro komórkowe). Podkreślałem jakimś kolorowym cienkopisem słowa kluczowe, żeby podczas nauki utrwaliły się najmocniej. Używałem wypunktowań, myślników, strzałek, żeby zwiększyć przejrzystość. Przy tworzeniu wypunktowań, starałem się porządkować je nie tak, jak były w książce, tylko tak, żeby pierwsze litery punktów układały się w jakąś łatwiejszą do zapamiętania/skojarzenia całość. Wtedy wystarczyło zapamiętać pierwsze litery, a reszta jakoś się przypomniała na sprawdzianie. Do dzisiaj pamiętam dzięki temu państwa ameryki środkowej, lecąc od dołu, z prawej do lewej - PKN-cHaoS-BG (PKN - Panama, Kostaryka, Nikaragua jak PKN Orlen; cHaoS - Honduras, Salwador; BG - Belize, Gwatemala - Baldurs Gate). Sporządzając taki skrótowiec z jakiegoś rozdziału z książki praktycznie nie zwracałem uwagi na treść. Uczyłem się dopiero po skończeniu notatek i tylko z tego co w opisany sposób wygenerowałem. PROTIP 1. - pisząc skrótami, pozbędziesz się sępów - i tak nie będą w stanie tego odczytać (chyba że ci bardziej zdesperowani, ale takim można pomóc - mocniej to docenią). PROTIP 2. - notatki tego typu zapisywałem od razu w formie kolumniastej ściągi, drobnym maczkiem, tak że dwie linijki tekstu wchodziły w jedną wysokość kwadracika zeszytu w kratkę, czasem ciaśniej. Zalet było kilka - notatki składasz w harmonijkę i bierzesz ze sobą na sprawdzian w kieszeni dla zwiększenia komfortu psychicznego. Patrzysz na takie materiały naukowe i nie przeraża cię ilość danych do ogarnięcia, bo wszystko mieści ci się w dłoni. Trzymasz harmonijkę w kieszeni - możesz ją wyciągnąć w tramwaju, w kolejce, gdziekolwiek i szybko przejrzeć pod kątem podkreślonych słów kluczowych - zawsze we łbie coś zostanie.

Jeśli potrzebowałem się czegoś nauczyć na pamięć - prezentacji, wiersza, etc. to chodziłem w kółko po pokoju z tekstem przed sobą i uczyłem się 2 linijek, a potem powtarzałem je na głos. Jak udało się nie popełnić błędu, to przechodziłem do dwu następnych i powtarzałem całość. Jak się gdzieś jebnąłem - powtórka od początku, jak nie - przeskok dalej. Udawało mi się w ten sposób szybko nauczyć i godzinnego (długość prelekcji) tekstu.
irracjonalny pisze:wypisywałem na kartce najważniejsze informacje/pojęcia, nauczyłem się trzech (pojęć, zagadnień etc., nie stron :P), uczyłem się kolejnych, potem całość - jak pamiętałem, to następne trzy - całość - kolejne i do skutku. :D
Widzę, że bardzo podobnie. Metoda iteracyjna. Małymi kroczkami, cegiełka po cegiełce. Niektórzy preferują za to metodę postawienia od razu całego muru, ale ze słomy, a potem go stopniowo wzmacniać (czyli czytać całość x50). Wypróbuj obie metody i sprawdź, która sprawdza się u ciebie lepiej.

Matma - cóż, z matmą nigdy problemu nie miałem. Zadania domowe odrabiałem rano przed zajęciami na kolanie. Na studiach przez cały semestr nie dotykałem książek, a w czasie sesji w 1 weekend rozwalałem skrypt od A do Z. Potrzeba było przygotować żarcie z góry na 3 dni, mieć dużo kawy i zapuścić wprowadzającą w bojowy trans muzykę - u mnie Juno Reactor. Traciłem wtedy kontakt z rzeczywistością i odzyskiwałem go po 72 godzinach z krótkimi przerwami na sen. Niektóre zeszyty z rozwiązaniami książek trzymam do teraz. Poezja :P

Awatar użytkownika
Lunatic
Intronek
Posty: 64
Rejestracja: 30 paź 2011, 19:34
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP
Lokalizacja: Szczecin

Re: Jak się uczyć?

Post autor: Lunatic » 10 paź 2014, 20:33

highwind pisze:Niektórzy preferują za to metodę postawienia od razu całego muru, ale ze słomy, a potem go stopniowo wzmacniać (czyli czytać całość x50).
Robiłem tak ucząc się prezentacji maturalnej. Napisałem ją 3 dni przed egzaminem i w kółko czytałem. Z początku akapity, potem cały tekst. Kilka razy, dłuższa przerwa, znowu kilka razy, znowu przerwa, itd. Efekt - 100%, co mnie naprawdę zaskoczyło :P

W szkole nigdy się prawie nie uczyłem. Po przyjściu do domu, torba z zeszytami lądowała gdzieś w kącie i zapominałem o niej do następnego dnia, kiedy trzeba się było spakować. Jak już się miałem czegokolwiek nauczyć, to siadałem przed lekcją na przerwie i dwa razy czytałem co trzeba. Skutkowało to tym, że czasami dostawałem naprawdę kiepskie oceny, ale jak już przyszło co do czego, to siadałem i kilka razy czytałem materiał i jakoś dawało się radę.
Teraz na studiach dojeżdżam pociągiem i podczas jazdy czytam notatki z wykładów i ćwiczeń, tak samo powtarzam je sobie podczas okienek, a także trochę w domu. Jaka będzie tego efektywność, to jeszcze nie mam pojęcia, mam nadzieje że dobra :P

Awatar użytkownika
Drimlajner
Krypto-Extra
Posty: 936
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna
MBTI: Brak
Lokalizacja: Warszawa - Okęcie

Re: Jak się uczyć?

Post autor: Drimlajner » 10 paź 2014, 20:56

Nie wiem, nie umiem się uczyć.

W LO "uczyłem się" tylko tego co wydawało mi się ciekawe. Jak coś było dla mnie ciekawe to czytanie o tym nie sprawiało mi najmniejszego problemu. Reszta to był dopuszczający ? Fajnie potem świadectwo wygląda.

Historia 5
Geografia 2
J. Rosyjski 5
Fizyka 2
Biologia 5
Chemia 2
Fizyka 2



Acha, a te 2 to wyciągane z 1 zawsze w maju / czerwcu były. Raz nawet miałem poprawkę z polaka we wrześniu. Spoko, maturę i tak zrobiłem na 75% ale do dziś nie wiem jakim cudem.

Lektury przeczytałem wszystkie, ale po terminie :D

Miałem natomiast ogromny problem z wypracowaniami. Miałem jakiś zeszyt wyrównawczy do podganiania poziomu ale zamiast uczyć się pisać po polsku ja uczyłem się nowych słówek z niemieckiego, rosyjskiego albo angielskiego.



Problem mam teraz.... moje studia zaczynają przestawać być dla mnie czymś ciekawym.

Ps; np prezentację maturalną zrobiłem sobie z czegoś co mnie pasjonowało gdy miałem te 18 lat czyli z wspomnień wojennych.
May the blessing of the Wright Brothers always be with thee.

Rlip

Re: Jak się uczyć?

Post autor: Rlip » 10 paź 2014, 23:35

W szkole średniej i wcześniej uczyłem się tylko to co lubiłem, a lubiłem to czego praktycznie nie trzeba było się uczyć, czyli:
- matematyki - fajne uczucie chociaż z 1 przedmiotu być najlepszy w klasie, tym bardziej, jeśli wszystko to co trzeba się nauczyć na pamieć to raptem kilka wzorów,
- informatyki - czysta przyjemność
Z reszty przedmiotów wystarczyła mi 3.
Na studiach podobnie, z tym że matematyka mi zbrzydła, bo doszły całki i pochodne, których uczyć już mi się nie chciało, ale i tak mam mgr. z wyróżnieniem.
Ogólnie uważam takie podejście za całkiem dobre, bo to że specjalnie nie znam historii, biologii, czy chemii w ogóle mi dziś nie przeszkadza.

alicjaa
Intronek
Posty: 25
Rejestracja: 28 wrz 2014, 18:55
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INTP

Re: Jak się uczyć?

Post autor: alicjaa » 11 paź 2014, 0:29

Coldman pisze:W wakacje se obiecałem że we wrześniu zacznę się uczyć :) , ale teraz kompletnie nie mam na to ochoty. Nie chce mi się, albo gdy już wezmę książkę do ręki to zamiast ją czytać to zagłębiał się myślami w jakieś pierdoły. Następnego dnia potem żałuje czemu się nie nauczyłem , a wieczorem znów to samo i tak w kółko
Chciałbym się dowiedzieć jakie były/są wasze sposoby na naukę? Jak mieć motywacje do tego?
Mam tak samo tyle lat i cały czas nie wypracowałam metody by się systematycznie uczyć. Największym problemem jest to, że szybko mnie wszystko nudzi a jak coś mnie wybitnie nudzi i mam się tego nauczyć to jest to dla mnie dramat. Znam osoby, które po prostu wiedzą że mają się czegoś nauczyć i się uczą nawet jak tego nie lubią. Ja tak nie umiem :P Dla niektórych pewnie motywacją jest, że jak dostaną dobre oceny i skończą szkołę to potem będą zarabiać, mieć jakieś życie towarzyskie i rodzinne, nie będą na utrzymaniu rodziców itd Mnie to nie rajcuje nawet, ja mogę z rodzicami mieszkać do końca życia :D

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1773
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Jak się uczyć?

Post autor: highwind » 11 paź 2014, 0:45

alicjaa pisze:Mnie to nie rajcuje nawet, ja mogę z rodzicami mieszkać do końca życia :D
Tyle że twoi rodzice mogą nie podzielać twojego entuzjazmu w tej kwestii. A na wychowaniu sępa też im raczej nie zależy :P

alicjaa
Intronek
Posty: 25
Rejestracja: 28 wrz 2014, 18:55
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INTP

Re: Jak się uczyć?

Post autor: alicjaa » 11 paź 2014, 0:58

Teraz ludzie z rodzicami mieszkają do 30 :P nie no chodzę do pracy i zarabiam na siebie po prostu wygodnie mi z nimi mieszkać, pomagam też im czasem dodatkowo w pracy. Po prostu nigdy mnie nie interesowało takie codzienne życie znaleźć męża, urodzić dzieci, nie mam nawet instynktu macierzyńskiego.

Awatar użytkownika
przybysz
Introwertyk
Posty: 140
Rejestracja: 01 paź 2010, 16:51
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Poznań/Toruń

Re: Jak się uczyć?

Post autor: przybysz » 11 paź 2014, 2:15

alicjaa pisze:nie mam nawet instynktu macierzyńskiego.
Podobno coś takiego jak instynkt macierzyński nie istnieje. ;)
Nie ma czegoś takiego, że kobieta instynktownie wie jak się zajmować dzieckiem.
Aczkolwiek jeśli chodzi Ci o parcie na bobasa to może dlatego, że nikogo fajnego nie poznałaś z kim byś założyła rodzinę? A wtedy wiesz, bobas by się przydał :D
Chociaż to też nie jest tak, że każdy musi mieć dziecko. Każdemu według potrzeb.

Awatar użytkownika
Polan
Rozkręcony intro
Posty: 246
Rejestracja: 16 lip 2014, 11:24
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jak się uczyć?

Post autor: Polan » 11 paź 2014, 10:10

Ja mogę polecić tę metodę Highwind-a, na robienie streszczeń.
Sam zawsze tak robię, na te dni/tydzień przed egzaminem, siadam z notatkami, internetem i każdym dostępnym źródłem informacji. Do tego oczywiście spis wymagań na dany egzamin, i punkt po punkcie wypisuję sobie mega streszczenie danego tematu. Każdy temat/zagadnienie odseparowane poziomym szlaczkiem z tytułem i numeracją (w notatkach też tak robię, jak przedszkolak ^^), tak by rzucało się w oczy gdzie jest jaki temat. W taki sposób by ścisnąć to na małej przestrzeni. Choć bez takich ekstremalnych skrótów słów, pewnie dlatego że przeważnie nie mam niczego co trzeba aż tak skracać. Ale myślowe jak najbardziej, w jednym miejscu pełnym zdaniem, a potem słowo klucz, kawałek wzoru, czy co tam akurat przerabiane, tak by wiadomo było o co chodzi, czasem z adnotacją gdzie pełna nazwa wedle numeracji.
I też zawsze na kartce, bo pisząc już trochę się uczy, a potem można te notatki ze sobą zabrać, no i można łatwiej jakieś specjalne znaczki/haczyki/strzałki porobić.

ODPOWIEDZ