Mój mąż ma mnie juz dosyć po 13 latach

Tutaj możemy zadać pytanie dotyczące konkretnego problemu związanego mniej lub bardziej z introwertyzmem naszym lub innych, poprosić o pomoc, rady, wskazówki.
Awatar użytkownika
Papaja
Intro-wyjadacz
Posty: 423
Rejestracja: 04 sty 2014, 14:30
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w9
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Poznań/Łódź

Re: Mój mąż ma mnie juz dosyć po 13 latach

Post autor: Papaja » 28 cze 2015, 19:56

Lacki pisze:Ślub to nie jest zabawa żeby zmieniać zasady bo stare się znudziły. Biorąc ślub powinien być jednak dojrzały i świadomy tego czego oczekuje od kobiety i jakie wady jest w stanie zaakceptować. To że nagle stwierdził że nie da rady pokazuje tylko że facet jest co najmniej niepoważny.
LAcki nie wiem ile masz lat i jakie doswiadczenie w slubach i rozwodach :D itd ale zycie to nie bajka i czasem slub to zbawa, facet nie wie czego oczekuje od kobiety, a ona nie zawsze wie na co sie pisze bedac z danym gosciem, to jest wszystko bardzo skomplikowane, ile par tyle przypadkow
Kto stworzył ten labirynt niepewności, tę świątynię dufności, naczynie grzechu, pole usiane tysiącem zasadzek, przedsionek piekła, kosz po brzegi napełniony chytrością, truciznę słodką jak miód, łańcuch, który wiąże śmiertelnych z doczesnością – kobietę?

Lacki
Intronek
Posty: 74
Rejestracja: 25 cze 2015, 16:11
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Limanowa/Kraków

Re: Mój mąż ma mnie juz dosyć po 13 latach

Post autor: Lacki » 28 cze 2015, 21:21

Ja jestem niepoprawnym idealistom :D

Pobiegałem, dotleniłem się i stwierdzam, że widzę tylko 3 wyjścia.

1. Ty się przystosujesz i postarasz się być bardziej "ekstra". Tylko, że jeśli ci się to nie udało przez całe życie to to może być na prawe ciężkie i na dłuższą metę męczące. Za 13 lat ty możesz stwierdzić że już nie dajesz z nim rady.

2.On się dostosuje. Musiała byś z nim pogadać i poprosić o zrozumienie. Z tym facet już widocznie nie wyrabia wiec nie robił bym sobie nadziei.

3. Rozwód i wszyscy cierpią łącznie z dziećmi, ale na dłuższa metę będziecie szczęśliwsi.

Ja bym na twoim miejscu najpierw pogadał z mężem. Jeśli on już na prawdę ma dość to ty spróbuj być choć trochę milsza dla jego rodziny. Uśmiechnij się czasem, postój chociaż w ich gronie. Pogadaj czasem na jakiś ciekawszy temat. Jak nie dasz rady to zostanie wam już tylko rozwód. Jeśli na prawdę spróbujecie wszystkiego żeby uratować związek to myślę, że to będzie najlepsze rozwiązanie.
"Zawsze chyba byłem sam, zawsze chyba chciałem tego"

Nestor

Re: Mój mąż ma mnie juz dosyć po 13 latach

Post autor: Nestor » 28 cze 2015, 21:25

Heliono, odpowiesz mi na pytania z pierwszego mojego postu? Nie chcę niczego stwierdzać, ponieważ mam za mało informacji.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1720
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Mój mąż ma mnie juz dosyć po 13 latach

Post autor: highwind » 28 cze 2015, 22:35

Wypieprzam offtop. Proszę skupić się na Helionie, a nie instytucji małżeństwa.

Kędziorek
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 18 cze 2015, 16:57
Płeć: kobieta

Re: Mój mąż ma mnie juz dosyć po 13 latach

Post autor: Kędziorek » 28 cze 2015, 23:17

Heliona- ja jestem w wieku tzw "utylizacyjnym" :wink: , bo po 30stce i doświadczenie rozwodu rówież mam za sobą.
Nie lekceważyłabym tego co mówi Twój mąż , ponieważ sygnalizuje on kryzys w Waszym małżeństwie i wcale nie musi chodzić o te imprezy.
Terapia par- czemu nie- pozwoli to na wyłuszczenie problemu.
Tobie życzę więcej elastyczności- taka teściowa co życzliwie zagaduje, przytuli- toż to skarb.
A rozwód to doprawdy ostateczność. Powodzenia :)

jubei
Rozkręcony intro
Posty: 218
Rejestracja: 22 lut 2008, 11:27
Płeć: mężczyzna

Re: Mój mąż ma mnie juz dosyć po 13 latach

Post autor: jubei » 02 lip 2015, 7:23

Fajny wątek tylko nie czytałem całego. Nie znam Twojego charakteru, ale jakaś zmiana by się przydała? (nie chodzi mi o męża bo i tak 13 lat wytrzymał więc congratulations) Nie wiem, może zmiana fryzury, zachowania bardziej otwartego do innych, spotykania teściowej ale krótko, itp. Siedzenie cały czas na stanowisku że jestem intro i tyle to nie pomaga ;) Wiem wiem nie miało byc porad więc kończę. Chcę zaznaczyć że człowiek musi się rozwijać, a w jakim kierunku Ty pójdziesz no to Twoja sprawa. Więc więcej otwartości na rodzinę, a jak nie zmienisz swojego intro i imprez to trudno. ;)
"Life's so unnecessary"

Awatar użytkownika
Wrona
Intronek
Posty: 28
Rejestracja: 22 lut 2015, 17:43
Płeć: kobieta
MBTI: "INTP"

Re: Mój mąż ma mnie juz dosyć po 13 latach

Post autor: Wrona » 06 lip 2015, 15:31

Być sobą nie znaczy kompletnie zasiąść na laurach i wymagać od innych, by wielbili cię i kochali bez względu na wszelkie wady. Dla innych też trzeba być miłym i czasem ugryźć się w język, zanim coś się palnie nieprzyjemnego. A i bycie introwertykiem nie jest też według mnie równoznaczne w zamykaniu się w sobie i nie odzywaniu się do nikogo. Owszem, nie da rady, byś zmieniła tak nagle charakter, byś stała się ekstrawertyczką. Wystarczy utrzymywać kontakt z rodziną na swój własny, introwertyczny sposób. Nie mogę ci mówić, co masz robić, a co nie, ale według mnie, nawet jeśli nie przepadasz za wychodzeniem z domu, to nie znaczy, że możesz olać znajomych i tego nie robić. No i nic dziwnego, że spodziewasz się podobnych rad, bo to najnormalniejsze wyjście z sytuacji i wiesz, że to prawda.
Poza tym, może to głupio zabrzmi, ale zastanawiam się, czy to naprawdę wygląda "tak źle", jak to opisujesz. Może przypominasz sobie głównie te zawstydzające sytuacje - których na przykład ja, również zdarzających się w otoczeniu rodziny - też miałam już za sobą sporo.
A jeśli naprawdę czujesz się nieszczęśliwa, cóż, chyba wiesz, co to znaczy. Próby dogadania się, ewentualnie terapia i w ostateczności - rozwód. Ale skoro go uwielbiasz, i uwielbiasz z nim rozmawiać, to chyba nie jest tak bardzo źle...?

Aha, a to, że teściowa jest ekstrawertyczką i "chciała cię przytulać od pierwszego dnia", to nie jest jej wina. To tylko świadczy o tym, że chciała nawiązać z tobą jakiś kontakt, przed czym ty się wzbraniałaś. Takie zachowania mogą irytować niektórych ludzi, ale to przecież nie tortury.
Obrazek

My life is so much more interesting in my head.

sweetspot
Intronek
Posty: 25
Rejestracja: 26 wrz 2014, 19:09
Płeć: kobieta

Re: Mój mąż ma mnie juz dosyć po 13 latach

Post autor: sweetspot » 29 lip 2015, 22:14

Przeżywałam podobne sytuacje z moim byłym chłopakiem. Gdy pierwszy raz pojechałam do jego domu, było tam mnóstwo ludzi - rodzice, jakieś ciotki, kuzynki. Grzecznie się przywitałam, po prostu powiedziałam ,,Dzień dobry'' a ciotka ze Śląska, na której wspomnienie do dziś mam gęsią skórkę powiedziała: ,,Ona nie należy do naszej rodziny! Nie podoba mi się ta dziewucha, bo nie pocałowała wszystkich na powitanie!''. Wtedy odwróciłam się na pięcie i z rykiem poszłam na przystanek, a mój chłopak został w domciu i przepraszał ciotkę za moje skandaliczne zachowanie. Tego samego dnia wyprowadziłam się od niego. Albo mnie ktoś akceptuje taką, jaką jestem, albo do widzenia.

Awatar użytkownika
makaj
Introwertyk
Posty: 147
Rejestracja: 17 lis 2007, 16:13
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wlkp

Re: Mój mąż ma mnie juz dosyć po 13 latach

Post autor: makaj » 01 sie 2015, 12:21

Mógłby Cię poinformować w czasie przeszłym, że nie mógł tak dalej żyć i to by była tragedia. Póki chce jeszcze rozmawiać to nie jest tak źle, a tylko od Ciebie zależy, co z tym zrobisz.
Nie trzeba być duszą towarzystwa, można milczeć, jeśli nie ma się nic do powiedzenia, można za to słuchać, można odpowiadać na proste pytania na tyle wylewnie, na ile ma się ochotę, jakoś to zawsze funkcjonuje. Ale nie iść w cale, zostawić drugą połowę to nic miłego. Sama przyznałaś, że już Ci tak nie zależy i się nie starasz. Tylko na końcu jest szok i płacz dlaczego.
Zasadnicze pytanie, czy można robić w życiu tylko to, na co ma się ochotę i co jest przyjemne. Jeśli chce się być samotną wyspą, to pewnie tak, jeśli chce się funkcjonować w społeczeństwie, to już nie bardzo. Istnieją pewne konwenanse, których wypada przestrzegać. Nie wiem np. jak wiele osób jest fanami pogrzebów, ale jednak. przynajmniej do bliskich osób, wszyscy idą. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby nikt nie przyszedł, bo "nie lubi takich imprez".
Imprezy rodzinne to mniejszy kaliber, ale też służą do podtrzymania więzi z osobami, które często widuje się dwa, trzy razy do roku. Każdy sobie jakoś poradzi, może skupić się na jedzeniu, a z pełną buzią się nie mówi :) Może wychodzić się często przewietrzyć itp. ale te pare godzin jakoś się zniesie.
Nestor pisze:Jak myślisz - dlaczego dogadujesz się ze swoimi przyjaciółmi a z jego nie?
Idąc dalej, skoro z nim dogadujesz się bardzo dobrze, a on dogaduje się ze swoimi przyjaciółmi, to Ty z nimi nie jesteś w stanie ani trochę? Dwa różne bieguny?
sweetspot pisze:Przeżywałam podobne sytuacje z moim byłym chłopakiem. Gdy pierwszy raz pojechałam do jego domu, było tam mnóstwo ludzi - rodzice, jakieś ciotki, kuzynki. Grzecznie się przywitałam, po prostu powiedziałam ,,Dzień dobry'' a ciotka ze Śląska, na której wspomnienie do dziś mam gęsią skórkę powiedziała: ,,Ona nie należy do naszej rodziny! Nie podoba mi się ta dziewucha, bo nie pocałowała wszystkich na powitanie!''. Wtedy odwróciłam się na pięcie i z rykiem poszłam na przystanek, a mój chłopak został w domciu i przepraszał ciotkę za moje skandaliczne zachowanie. Tego samego dnia wyprowadziłam się od niego. Albo mnie ktoś akceptuje taką, jaką jestem, albo do widzenia.
Scena jak z jakiegoś kabaretu, ale Tobie pewnie do śmiechu nie było.

Dodam jeszcze od siebie, że takie całkowite zamknięcie sie w sobie nie jest dobrym objawem, który można u siebie zaakceptować i przyklepać, bo taka jestem, tylko warto nad otwartością popracować. Zwykle świadczy o strachu i kompleksach.
dream is destiny

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1720
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Mój mąż ma mnie juz dosyć po 13 latach

Post autor: highwind » 01 sie 2015, 19:33

Wrona pisze:Być sobą nie znaczy kompletnie zasiąść na laurach i wymagać od innych, by wielbili cię i kochali bez względu na wszelkie wady. Dla innych też trzeba być miłym i czasem ugryźć się w język, zanim coś się palnie nieprzyjemnego. A i bycie introwertykiem nie jest też według mnie równoznaczne w zamykaniu się w sobie i nie odzywaniu się do nikogo. Owszem, nie da rady, byś zmieniła tak nagle charakter, byś stała się ekstrawertyczką. Wystarczy utrzymywać kontakt z rodziną na swój własny, introwertyczny sposób.
makaj pisze:Zasadnicze pytanie, czy można robić w życiu tylko to, na co ma się ochotę i co jest przyjemne. Jeśli chce się być samotną wyspą, to pewnie tak, jeśli chce się funkcjonować w społeczeństwie, to już nie bardzo. Istnieją pewne konwenanse, których wypada przestrzegać. Nie wiem np. jak wiele osób jest fanami pogrzebów, ale jednak. przynajmniej do bliskich osób, wszyscy idą. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby nikt nie przyszedł, bo "nie lubi takich imprez".
Amen, chociaż ja bym to ujął dosadniej, bo trafia mnie prawie zawsze kiedy widzę tekst w stylu "zaakceptuj mnie takim jakim jestem, albo do widzenia". Życie to nie bajka z tobą w roli głównej drogi introsiu. I nie łudź się - mimo że masz wrażenie odgrywania roli tytułowej, dla innych nie będziesz nikim więcej, jak statystą w tym spektaklu zwanym życiem. Więc nie dziw się, że czasem twoja gra aktorska wcale nie musi cieszyć się uznaniem, tym bardziej że w niektórych scenach, to nie ty ustalasz reguły gry.

obecny swiadomie
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 04 gru 2015, 17:39
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Oslo, Norwegia

Re: Mój mąż ma mnie juz dosyć po 13 latach

Post autor: obecny swiadomie » 07 gru 2015, 19:11

Nie wiem jak bylo i jak jest, ale rozumiem, ze nie jednokrotnie poswiecilas sie dla meza, wycierpialas wiele na i po imprezach, w towarzystwie jego znajomych lub rodziny, a Twoje wysilki nie zostaly docenione. Ponadto caly swoj czas poswiecasz na prace, zajmujesz sie domem i dziecmi, wiec nie jestes dosc naladowana nawet, zeby dac cos od siebie ludziom, za ktorymi nie przepadasz, a tego sie w dodatku od Ciebie wymaga. Wspolczuje z calego serca. Rozwiazaniem sytuacji, w moim przekonaniu, jest skupienie sie na sobie, odszukanie szczescia w chwili obecnej, porzucenie wszelkich mysli, a pokierowanie sie sercem na kazdym kroku i pozwolic naturalnemu biegowi wydarzen zrobic swoje, zeby nie przegapic tylu pieknych dni po drodze, ktore mozesz miec jesli tylko nie bedziesz myslec ani troche o tym co oczekuja od Ciebie inni ludzie. Serce i tak kaze Ci dac bliskim milosc i opieke, nad tym nie trzeba sie zastanawiac.

ODPOWIEDZ