Chory introwertyk grupa B

Tutaj możemy zadać pytanie dotyczące konkretnego problemu związanego mniej lub bardziej z introwertyzmem naszym lub innych, poprosić o pomoc, rady, wskazówki.
Ada
Zagubiona dusza
Posty: 1
Rejestracja: 25 paź 2015, 14:40
Płeć: kobieta

Chory introwertyk grupa B

Post autor: Ada » 25 paź 2015, 14:58

Nie jestem szczęśliwa. Nie obwiniam o to nikogo tylko siebie. Nie umiem cieszyć się z życia i korzystać z nadarzających się okazji czy możliwości.
Obwiniam tylko siebie. Swoją osobowość, której przecież nie zmienie.
Mam 22 lata. Jestem zamkniętą w sobie osobą, nie lubię kontaktu z innymi ludźmi ("umieram" wewnętrznie). Toleruję tylko środowisko dobrze mi znane (rodzina). Nie mam przyjaciół, bo jestem "innym" czlowiekiem (nie interesuję się np. modą, gotowaniem czy imprezowaniem). Mam fobie społeczną i zaburzenia lękowe (może to być spowodowane traumą pourazową przez którą unikam nawet kontaktów sąsiedzkich czy wyjścia wieczorem na ulicę). Do tego dochodzi niskie poczucie własnej wartości (nie akceptuje i nie lubię siebie).
Jestem neurotykiem, typowy melancholik. Pesymista, domator, samotnik, realista.
Całe moje życie to zakładanie maski i udawanie kogoś innego, podporządkowanie się, tylko po to by "bezboleśnie" przejść przez kolejne etapy życia.
Nie musze chyba dodawac, że od zawsze towarzyszy temu ogromny stres odbijajacy sie coraz bardziej na psychice.
Wiem, ze jestem chora, ale pomoc specjalisty to błędne koło. Wstydzę się swojej ułomnosci i kontaktu z obcym mi czlowiekiem.
Tacy ludzie jak ja powinni mieć prawo do eutanazji. Jestem po studiach zaocznych z wiadomych przyczyn. Znalezienie pracy (zadowalajacej pod wzgledem osobowosci) jest nie lada wyzwaniem. Czas pokaze jak zycie sie potoczy. Ale dla takich ludzi nie ma ratunku.

Awatar użytkownika
So-ze
Stały bywalec
Posty: 326
Rejestracja: 08 kwie 2014, 20:24
Płeć: mężczyzna
MBTI: INTP

Re: Chory introwertyk grupa B

Post autor: So-ze » 25 paź 2015, 15:17

Za pewne łatwiej jest Ci pisać o swoich problemach, więc możesz iść do specjalisty (np. psychiatry) i dać mu list lub po prostu go wysłać, w którym napiszesz to co nam. Lekarze to raczej inteligentni ludzie i na pewno będą wyrozumiali dla takiej formy.

Awatar użytkownika
Faramuszka
Rozkręcony intro
Posty: 223
Rejestracja: 26 paź 2012, 17:25
Płeć: kobieta
MBTI: iNTP
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Chory introwertyk grupa B

Post autor: Faramuszka » 25 paź 2015, 15:21

Hmmm... a więc, dlaczego się z nami podzieliłaś tą informacją? Jednak większość towarzystwa tutaj kwalifikuje siebie optymistycznie do ludzkiego gatunku, tak więc masz tu zbiorowisko ludzi do których jednak napisałaś.

Nie wiem, czy jest ratunek, ale chyba istnieje jedno co możesz zmienić - spróbować zmienić nastawienie. Jeśli wiesz, że powinnaś skorzystać z pomocy specjalisty, ale nie chcesz tego robić... to nie idź. Pójdź, gdy będziesz gotowa i gdy będziesz chciała. W internetach też zapewne znajdziesz odpowiednie strony/fora dla ludzi dotkniętymi zaburzeniami psychicznymi - wujek Google Twoim przewodnikiem.

Jeśli nie spróbujesz, będziesz żyć w samospełniającej się przepowiedni, a jesteś raczej młodym przedstawicielem gatunku, więc chyba nie warto, co?

Nestor

Re: Chory introwertyk grupa B

Post autor: Nestor » 25 paź 2015, 18:03

Nie będę się przemęczał, bo nie wiem czy to kolejny użytkownik-jednopostowiec.

Ado, czy masz obniżony nastrój? Czy coś złego się niedawno wydarzyło? Skąd ta refleksja?

Awatar użytkownika
Ertix
Rozkręcony intro
Posty: 165
Rejestracja: 25 paź 2015, 22:13
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 5w5
MBTI: INFP/ISFP
Lokalizacja: Łódź

Re: Chory introwertyk grupa B

Post autor: Ertix » 27 paź 2015, 8:55

Nawet jeżeli nie chcecie pomóc Adzie to pomóżcie mi. Co prawda nie wiem do jakiej grupy należę, ale wydaje mi się, że Adę dobrze rozumiem bo sam mam podobne problemy do niej.
Proszę Was o dużą wyrozumiałość dla takich osób, bo z takimi jak my nie jest tak łatwo się dogadać.
Nie jestem szczęśliwa. Nie obwiniam o to nikogo tylko siebie. Nie umiem cieszyć się z życia i korzystać z nadarzających się okazji czy możliwości.
Obwiniam tylko siebie. Swoją osobowość, której przecież nie zmienie.
Mam 22 lata. Jestem zamkniętą w sobie osobą, nie lubię kontaktu z innymi ludźmi ("umieram" wewnętrznie).
1. Mam dokładnie tak samo jak Ty. Dokładnie...
2. ...z tym, że ja jestem o 2 lata młodszy. :)
Toleruję tylko środowisko dobrze mi znane (rodzina). Nie mam przyjaciół, bo jestem "innym" czlowiekiem (nie interesuję się np. modą, gotowaniem czy imprezowaniem).
1. Również nie mam zaufania do ludzi, i swobodnie się czuję tylko wśród rodziców. Mam takie przeczucie, że albo nikogo nie obchodzę, albo wszyscy są przeciwko mnie.
2. Mam tak samo z tym, że mnie z kolei nie interesują te ''męskie'' rzeczy (sport, zapewnianie komuś bezpieczeństwa, agresja). Nie mam oporów przed ''kobiecymi'' zajęciami, ale prawda jest taka, że nie potrafię ich należycie wykonywać. :P Co do imprez to też nie imprezuję bo raz, że jestem osobą z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności oraz chorą na padaczkę miokloniczną, a dwa to nie lubię hałasu. Poza tym, muzyka która jest puszczana na takich imprezach (a zakładamy, że wszystkie są po angielsku :/) mnie po prostu nudzi i nuży. Wolę słuchać muzyki delikatnej (celtycka, j-pop) niż tańczyć z przyjaciółmi do czegoś co mnie w żadnym wypadku ''nie porusza'', że tak powiem.

Mam fobie społeczną i zaburzenia lękowe (może to być spowodowane traumą pourazową przez którą unikam nawet kontaktów sąsiedzkich czy wyjścia wieczorem na ulicę). Do tego dochodzi niskie poczucie własnej wartości (nie akceptuje i nie lubię siebie).

I znowu mamy coś wspólnego. :) Mam takie wrażenie, że mielibyśmy o czym porozmawiać. :) Chcesz to możesz do mnie napisać na GG, lub na priv. :)
Jestem neurotykiem, typowy melancholik. Pesymista, domator, samotnik, realista.
Ja też jestem melancholikiem, domatorem, pesymistą, ''samotnikiem'' który jest wręcz skazany na innych i nie potrafi nic od siebie dać, ale bardziej marzycielem niż realistą. :| A faceci to chyba już naturalnie są neurotykami, choć mogę się mylić. Nie mam zaufania do osobników swej płci, boję się mężczyzn, ludzi... :/.
Całe moje życie to zakładanie maski i udawanie kogoś innego, podporządkowanie się, tylko po to by "bezboleśnie" przejść przez kolejne etapy życia.
Ja z kolei staram się być sobą. Nie interesuje mnie, i nie chcę się bawić w udawanie kogoś innego niż jestem przez co potem spotykam się z komentarzami w stylu ''wycofany'', ''bojący się''. Podobno świat do odważnych należy, ale ja po prostu boję się, że gdybym miał być w pełni sobą to zostanę zmieszany z błotem, dlatego nie mam zaufania do ludzi i nie wychodzę z domu (1.5. roku po skończeniu liceum terapeutycznego siedzę już w domu, i czuję się przez to bezpiecznie).


Wiem, ze jestem chora, ale pomoc specjalisty to błędne koło. Wstydzę się swojej ułomnosci i kontaktu z obcym mi czlowiekiem.
Ja z kolei jestem typem osoby która nie zdaje sobie sprawy z wielu (a może nawet ze wszystkiego) rzeczy przez co mam taką postawę ''lekkoducha''. Mam kompleksy niemal z każdego powodu bo nic nie potrafię, nie mam radości z życia i mam ubogą osobowość. Nie chce mi się żyć, mieszać w to wszystko. Chcę się czuć wolny, nie ograniczony, być sobą, a nie ''niemęskim''. :/ Wierzę, że ktoś mi pomoże, chcę dać sobie pomóc, ale nie wiem jak się za to zabrać bo po prostu nie wierzę w siebie, a i do samych specjalistów mam sceptyczno-optymistyczne nastawienie. Zawsze mi się wydawało, że będę mieć swoistego mentora życiowego, małego Pana który będzie mi pomagać i spełniać moje zachcianki, ale to pewnie tylko złudzenia. :( ;( Boję się, że po śmierci rodziców sobie nie poradzę, bo to jest zresztą prawda. Mam takie wrażenie, że nie pozostaje mi nic innego jak izolacja. Bo lepiej już chyba nic nie wiedzieć, niż wiedzieć za dużo, prawda? No ale nieświadomość także potrafi dopiec. :/
Tacy ludzie jak ja powinni mieć prawo do eutanazji. Jestem po studiach zaocznych z wiadomych przyczyn. Znalezienie pracy (zadowalajacej pod wzgledem osobowosci) jest nie lada wyzwaniem. Czas pokaze jak zycie sie potoczy. Ale dla takich ludzi nie ma ratunku.
Masz szczęście bo ja nawet na studia się nie dostanę (problemy z nauką, szkoda gadać). Myślałem, że tacy jak my sobie poradzą, ale skoro tak piszesz to już nie wiem co mam zrobić. :/ Jestem nieświadomy życia, więc może dlatego trochę bardziej optymistycznie na siebie patrzę przez co mam takie wrażenie, że sam siebie okłamuję? Obawiam się, że jak zacznę nad sobą pracować to znowu się sparzę do ludzi, i albo ja, albo oni zrobią mi nieświadomą krzywdę bo naprawdę mam kruchą psychikę. Dla mnie nie istnieje pojęcie ''spontaniczność'', ''dystans''. Wszystko biorę na serio i do siebie przez co jestem tak skrajnie dziecinny i zgorzkniały. :/ Sam zaczynam wierzyć w stereotypy, obawiam się presji ludzi, i jak chyba każdy facet przechodzę między skrajnościami. :/ Nasza mentalność mnie skutecznie dobija. O samobójstwie nie myślałem na poważnie, a raczej miałem takie chwilowe przebłyski. Faktem jest, że osoby o moim typie osobowości raczej nie byłyby do tego zdolne.
Bo najważniejsze to jest doceniać to, co się ma, i miało.
Wspomnienia są najcenniejszym darem od życia.

ODPOWIEDZ