Chcę odebrać sobie życie

Tutaj możemy zadać pytanie dotyczące konkretnego problemu związanego mniej lub bardziej z introwertyzmem naszym lub innych, poprosić o pomoc, rady, wskazówki.
Awatar użytkownika
Vaeith
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 09 wrz 2016, 11:24
Płeć: mężczyzna
MBTI: ISFP-T
Kontakt:

Chcę odebrać sobie życie

Post autor: Vaeith » 09 wrz 2016, 14:01

Witajcie. Chciałem wam po prostu opisać historię przybitego życiem 22 latka który już nie wie co robić i stoi u progu samobójstwa...
Dzieciństwo miałem strasznie ciężkie, nie ukrywam. W domu może i było dosyć spokojnie, można było pooglądać bez stresu, pograć na PlayStation czy podobne rozrywki to szkołę w latach 2000-2010 wspominam jako najgorszy okres w życiu. Ten, który chyba najbardziej odbił się na mojej psychice. Już od najmłodszych lat wszyscy, dosłownie wszyscy wyżywali się na mnie psychicznie. Spostrzegli, że jestem cholernie wrażliwy i łatwo było doprowadzić mnie do płaczu i to wykorzystywali. Próbowałem jakoś to zgłaszać czy to nauczycielom czy rodzicom ale nigdy nic to nie dawało.
Skończyło się gimnazjum i przyszedł czas na liceum. Wybrałem takie, które było najdalej ode mnie jak to tylko możliwe. I najwyższe poziomem w okolicy, gdyż miałem nie najgorsze wyniki z egzaminów gimnazjalnych. Takie, do którego poszłoby najmniej osób ze szkoły, która przyniosła mi tyle traumatycznych przeżyć. Nawet jeśli pod względem poniżania psychicznego było dużo spokojniej to co innego mi przeszkadzało przez te 3 lata. Doświadczenia z podstawówki i gimnazjum sprawiły, że byłem dużo ostrożniejszy. Bałem się chodzić po szkole w miejsca gdzie są grupki osób, które sprawiały wrażenie, że znów moga mnie poniżać. Nie byłem całkowicie wyluzowany w gronie klasowym, postrzegali mnie chyba jako gbura a ja po prostu najzwyczajniej w świecie się bałem, żeby sie historia nie powtórzyła.
W międzyczasie już wtedy, jako 16-18 letni chłopak strasznie chciałem w końcu zakochac sie ze wzajemnością, bo do tej pory od razu dziewczyny mnie odrzucały a w domu raczej nie praktykuje się jakichś takich odruchów typu przytulanie itd. Zawsze tak było.
No to w międzyczasie na młodzieżowym portalu internetowym 22 kwietnia 2012 roku poznałem JĄ. Dziewczynę, z którą wiązałem naprawdę ogromne nadzieje na przyszłość. "Byliśmy" ze sobą ponad pół roku, obiecywaliśmy sobie naprawdę wiele. Że pójdę do jej okolic na studia, że będziemy się regularnie spotykać, że poczekamy tyle ile będzie trzeba itd. No ale znów demony przeszłości dawały o sobie znać. Bardzo często dawałem jej do zrozumienia, że na Nią nie zasługuję, że powinna znaleźć sobie kogoś lepszego. Ona chyba nie wytrzymała tego ciężaru (tak mi się wydaje) i 7 stycznia 2013 roku "rzuciła" mnie... Strasznie to przeżyłem i do tej pory przeżywam. W rocznicę naszego poznania najzwyczajniej w świecie próbowałem odebrać sobie życie poprzez kolizję na skuterze z innym samochodem. Skuter w drobny mak ale ja miałem tylko potłuczone żebro. A gdybym odchylił głowę w drugą stronę to już mógłbym wtedy mieć ją pod kołami tego samochodu.
Zdałem maturę i postanowiłem iść na studia. Najpierw do Katowic, niedaleko "byłej". Spotkaliśmy się, w okolicy października. Jeszcze bardziej żałowałem mojego zachowania, bo była ona jeszcze piękniejsza i dokładnie taka, jak pisaliśmy... Same studia mi nie szły, czy to w Katowicach czy Kielcach. Zaczęła chyba dawać o sobie znac depresja. Nigdy nie miałem jej stwierdzonej przez specjalistę ale czuję, że to właśnie to. NIe potrafiłem kompletnie skupić swoich myśli na nauce, nie widziałem i nie widzę sensu robienia czegokolwiek, połowę studiów przesiedziałem w akademiku.
Po tych dwóch latach niepowodzeń wróciłem do domu, szukając pracy. W styczniu tego roku rozpocząłem staż w pierwszej pracy, który trwac miał pół roku a trwał 4 miesiące. Zrezygnowali ze mnie nawet nie mówiąc mi o tym. Dowiedziałem się tego od urzędniczki z urzędu pracy. Teraz pracuję w sklepie RTV-SAT-AGD jako sprzedawca. Od 2 tygodni. Praca nie najgorsza, nie mam tam zbyt dużo zajęć, ale z szefem ciężko współpracować. Mam nadzieję, że dam radę.
W międzyczasie, pomiędzy właśnie majem a sierpniem podjąłem drugą próbę samobójczą, poprzez zatrucie proszkami. Niestety lub stety tych proszków było w domu za mało i z tych moich planów nici.
Moja "była" w międzyczasie z jednym chłopakiem chodziła 2 lata a z obecnym jest pół roku i promienieje, opowiadała mi, że to najlepsze pół roku jej życia, on sam z jej opowiadań jest taki, jaki ja zawsze chciałem być, pełny poczucia humoru, przebojowy, energiczny, pełen pomysłów... No i takiej dziewczyny szukam.
Wkurza mnie tylko i frustruje, że gdy z nią piszę(a wznowiliśmy kontakt) to mówi, że to wszystko samo przychodzi, z tym chłopakiem wystarczył jeden taniec, wymiana numerów i już ich do siebie ciągnęło... A ja staram się jak tylko mogę żeby wyjść na prostą... Żeby żyć "normalnie"
A co do tej pory osiągnąłem? Nieudane studia za sobą, 2 próby samobójcze, praca za minimalną krajową, póki co mi wystarczy, ale mam większe ambicje... No i absolutnie bez związków i jakichkolwiek doświadczeń z dziewczynami a mam już 22 lata... No i zapomniałem wspomnieć o mojej pasji, muzyce.
Miałem ja Ci zespół rockowy. Przez 3 lata razem z kumplami z liceum graliśmy to tu to tam. Nawet mieliśmy kilka własnych przebojów. Kochałem to. Kochałem siedzieć na próbach po 3-4 godziny dziennie i szlifować utwory tylko po to by potem wystąpić najlepiej jak potrafię. Doceniali nas nawet profesjonaliści. Niestety wszystko się rozpadło, gdyż rozjechaliśmy się po Polsce. Po cichu liczyłem, że dzięki temu zespołowi może jakaś dziewczyna zwróci na mnie uwagę ale gdzie tam... To perkusista zawsze miał wzięcie.
Od 3 lat próbuję wkręcić się do nowego zespołu, bo tu w okolicy zakładać go nie mam z kim. Na razie bez rezultatu.
No i też od długiego czasu wciąż usilnie szukam miłości. Szukam tej osoby, w której zakocham się bez pamięci, która da mi tą radość a ja dałbym jej wszystko co mam. Między innymi dlatego jeżdżę po tych róznych festynach czy imprezach.
Strasznie mi przykro i płakać mi się chce gdy widzę te zakochane pary. Zastanawiam się wtedy co ja w życiu takiego zrobiłem, że na mnie nikt nie zwraca uwagi...? Kiedy (jeśli kiedykolwiek) znajdę kogoś, dzięki komu będę szczęśliwy jak nigdy w życiu? Ile jeszcze czasu mam się zadowalać kontaktem z przyjacielem oddalonym ode mnie o 50 km i koleżankami (tylko koleżankami) z Internetu?
Kurde... popłakałem się jak to wszystko pisałem ;(

Awatar użytkownika
Anthrax91
Introwertyk
Posty: 129
Rejestracja: 14 maja 2016, 15:53
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: Anthrax91 » 09 wrz 2016, 16:57

Zerwij całkowicie kontakt ze swoją byłą, wyrzuć wszystkie jej numery telefonów, powyrzucaj ze znajomych na fb, zakończ całkowicie tę znajomość, bo z tego co piszesz to działa na Ciebie ta osoba toksycznie. Masz 22 lata i przejmujesz się że mało osiągnąłeś...wyluzuj, dopiero co zacząłeś dorosłe życie, mnóstwo jeszcze przed Tobą i z pewnością nie jest to etap żeby zamartwiać się najniższą krajową ;) Na pewno lista Twoich osiągnięć jest dłuższa i bardziej optymistyczna jak się nad nią zastanowisz niż "Nieudane studia za sobą, 2 próby samobójcze, praca za minimalną krajową" .
Pogadaj z psychologiem, Ci ludzie naprawdę nie gryzą, a chcą pomóc, pomagają spojrzeć na wiele rzeczy z innej strony, być może rzeczywiście masz depresję i będzie trzeba sięgnąć po leczenie farmakologiczne? Powinien to ocenić lekarz. Te próby samobójcze brzmią dość poważnie, też nieraz samobójstwo planowałem, ale nigdy nie wprawiłem myśli w czyn.
Napisałeś że miałeś zespół rockowy, a nie wspomniałeś na czym grasz? Sam jestem gitarzystą i również miałem zespół w czasach licealnych, później jeszcze graliśmy trochę, ale było coraz ciężej...a to ktoś miał studia, a to praca, a to coś tam i w końcu się wszystko posypało....a szkoda bo graliśmy trochę koncertów w pobliskich miastach. Sporo obiecujących zespołów upada przez brak czasu...i szczerze powiedziawszy nie zaobserwowałem jakieś specjalnie zwiększonego zainteresowania od płci przeciwnej z tego powodu że występuje na scenie...
...może słabo grałem? :P

Bleare
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 08 wrz 2016, 21:38
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: Bleare » 09 wrz 2016, 20:10

Zaczęłabym od tego: wiesz dlaczego tamta dziewczyna tak szybko znalazła sobie kolejnego chłopaka? Bo zachęcała wyglądem,uśmiechem, rozmową. I ty też możesz być taki,wierzę w to, tylko musisz się poukładać, tam w środku. Sam możesz nie dać rady, powinieneś zwrócić się o pomoc, jak nie masz nikogo na tyle zaufanego, znajdź jakiegoś lekarza, w ostateczności możesz też pisać tutaj.. Ja z Twojego wpisu czuję, że jesteś super facetem,tylko mocno pogubionym. A przecież nie musisz żyć tak jak żyjesz. Zmiany nie przyjdą z dnia na dzień, potrzeba czasu,wiary,motywacji i wsparcia. Ale są tego warte. Ja jestem 'w drodze' i mimo niepowodzeń,kiedy już się podniosę,czuję,że warto. Myślę,że jak już uporasz się chociaż częściowo ze swoimi problemami znajdziesz wymarzoną dziewczynę, lepszą pracę i chęci do życia.
Wierzę w Ciebie :)

Nestor

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: Nestor » 09 wrz 2016, 21:46

Wal częściej konia i jeśli nic nie stoi na przeszkodzie, to wznów naukę. Na kobietach świat się nie kończy, wszak "tego kwiatu jest pół światu".

A w ogóle to... TAKIE ŻYCIE!

Awatar użytkownika
Fangtasia
Stały bywalec
Posty: 271
Rejestracja: 21 wrz 2014, 22:20
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Poznań

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: Fangtasia » 09 wrz 2016, 22:49

22 lata to młody wiek, jutro może się okazać że masz raka albo że wygrywasz fortunę - takie jest życie.
Zerwij z tą dziewczyną kontakty, bo nie służy to niczemu dobremu. Tak wiem, jedyna, niepowtarzalna, bla bla bla. Wcale taka nie jest, tylko to sobie wmawiasz. Miała prawo z Tobą zerwać, ale nie musi Cię teraz traktować jakbyś był jej najlepszym przyjacielem gejem.
Na Twoim miejscu skupiłabym się bardziej na swoim życiu, poszukaj nowego zespołu i skup się na tym co daje Ci radość. Ta praca na dłuższą metę Cię nie zadowoli, a skoro mówisz że masz ambicje, to do dzieła?
Nie jestem psychologiem, i gadanie że ludzie mają gorzej pewnie nie robi na Tobie wrażenia. Więc może idź do jakiegoś specjalisty.
PS. 50 km to nie jest daleko.

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: Patrycjusz » 09 wrz 2016, 23:20

Wrażliwość to potęga jeśli umie się ją wykorzystać. Postrzegasz to jako swoją słabą cechę charakteru a powinieneś innych, mniej wrażliwych traktować z góry bo masz w sobie więcej człowieczeństwa. To tak słowem wstępu.
Półroczny "związek" na odległość to farsa. Poznanie innej dziewczyny i przeżycie z nią prawdziwej, a nie internetowej, miłości, to tylko kwestia czasu. Czym jest kwestia czasu? Pamiętasz jak miałeś 18 lat? Teraz masz 22. To samo wrażenie będziesz miał jak będziesz miał 26. Czas nie istnieje, zegarki istnieją. ;)
Widać ewidentnie, że podchodziłeś do tej swojej dziewczyny z uniżeniem, więc napiszę złośliwie, sam jesteś sobie winien. Oczywiście tak naprawdę skoro Ty po rozstaniu miałeś problem ze sobą a ona wskoczyła w nowy związek to ona spieprzyła sprawę, sprawcy zawsze czują się lepiej niż ofiary. Chciałoby się podchodzić do związku tak jak Ty, ale zasady psychologii są jak prawa fizyki i jeśli Ty się uniżasz, to ktoś to wykorzystuje i to nawet całkowicie nieświadomie. Związek to swoją drogą podświadoma walka o władzę więc jeśli szala przechyla się w którąś stronę to mamy hierarchię, nie polecam.
Niepokojące są te Twoje próby samobójcze, nie napisałeś aż tak strasznych rzeczy żeby wydało się to usprawiedliwione, ale tutaj akurat jest to całkowicie względna sprawa więc nie ma co się licytować. Napiszę po swojemu - czujesz, że chcesz się zabić to się zabijaj, czujesz, że chcesz żyć to żyj. Żadna racjonalizacja tu nie pomoże. Mówisz, że mieszkasz z rodzicami więc w najgorszych chwilach pomyśl o nich bo konsekwencje mogą się odbić bardzo mocno.
Skoro poszedłeś drogą rzucenia studiów to na początku będziesz miał przesrane na rynku pracy. Jedyne wyjście to próba robienia czegoś w czym jesteś dobry, to się liczy bardziej niż wykształcenie, naturalne predyspozycje - to wychodzi zawsze już w ciągu kilku lat.
Skoro Twoją pasją jest muzyka to jak najczęściej bierz gitarę w łapę i graj, ostro łup ile wlezie bo nie ma nic lepszego na wyładowanie.
Jesteś wrażliwy, ale nie oznacza to, że jesteś miękki. Miękki jest ktoś, kto wrażliwości nie ma. Niestety z tym co masz trzeba przejść swoją własną drogę polegającą na tym co przechodzisz - to jest jakieś kilkadziesiąt razy wypłakiwania się jakby kończył się świat, tylko po to, żeby po każdym razie wstać następnego dnia z twardszą dupą. A jak Ci się już utwardzi, nikt Ci tego nie odbierze - "twardy wrażliwiec". A wtedy na wszystkich swoich ziomków ze szkoły będziesz patrzył z nieskrywaną pogardą jak na frajerów, którzy dowartościowują się agresją. No to powodzenia. ;)

Mefiboszet

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: Mefiboszet » 10 wrz 2016, 0:49

Vaeith pisze: Szukam tej osoby, w której zakocham się bez pamięci, która da mi tą radość a ja dałbym jej wszystko co mam. Między innymi dlatego jeżdżę po tych róznych festynach czy imprezach.
Strasznie mi przykro i płakać mi się chce gdy widzę te zakochane pary. Zastanawiam się wtedy co ja w życiu takiego zrobiłem, że na mnie nikt nie zwraca uwagi...? Kiedy (jeśli kiedykolwiek) znajdę kogoś, dzięki komu będę szczęśliwy jak nigdy w życiu?
Zdziwiłbyś się jak wiele atrakcyjnych osób jest z tych czy innych względów długotrwale samotnymi, choć to pary z oczywistych względów są bardziej widoczne. Co do miłości jako źródła szczęścia - prywatnie nie jestem zwolennikiem budowania zadowolenia/satysfakcji z życia w oparciu o relację romantyczną.

Nie idzie mi jednak o to, że nie warto się z kimś związać, ani o to, że związki są bezwartościowe. Są niezwykle istotne, jednak w moim rozumieniu budowanie poczucia własnej wartości/poczucia sensu na fundamencie relacji romantycznej, to budowanie na bardzo kruchym fundamencie.
Różnie z tymi miłościami bywa: przychodzą, odchodzą, słabną, zmieniają się w poczucie przywiązania, czasem w ogóle nie można ich odnaleźć. Z jednej strony przeżywanie tego rodzaju emocji czyni nas ludźmi i wzbogaca, z drugiej zaś strony uważam, że człowiek ( a zwłaszcza mężczyzna) powinien mieć w życiu coś ważniejszego do roboty niżeli miłość romantyczną.

Jesteśmy mężczyznami - żyjemy krócej od kobiet, jesteśmy od nich mniej wytrzymali na ból, mniej zbilansowani intelektualnie, mamy mniejszą podzielność uwagi. Jedno co nam pozostaje typowo męskiego, to napełnić swoje życie poczuciem misji. Bycie istotnym nie musi polegać wyłącznie na byciu ważnym dla osoby którą kochasz miłością romantyczną. Siłę może ci dać chociażby uczęszczanie na wolontariat hospicyjny lub jakikolwiek inny, który uświadomi ci, że jesteś użyteczny, że ktoś czeka na twoją pomoc czy obecność. Misją może być stworzenie zespołu i granie coraz lepszej muzyki. Tego co przeżyjesz, zobaczysz, dokonasz nikt ci nie odbierze. I to się ostatecznie liczy: powstawać z upadku, czasem wielokrotnie. I budować się, wciąż na nowo. Człowiek który jest pewny siebie, dokonał czegoś, ma poczucie sensu i misji ma też z definicji łatwiej o ewentualną miłość, ponieważ jest jakiś, jest kimś(niekoniecznie pod względem finansowym lub wpływów) . Dokonał czegoś, ma własne zainteresowania, pasje, przyszłość. Do takiego człowieka się lgnie, z takim człowiekiem chce się być, bowiem taki człowiek ma co zaoferować, jest aktywny, robi coś z własnym życiem.

Warto uczynić swoje życie podobną wędrówką, zwłaszcza jeśli ma się potrzebny do tego czas - a tego raczej powinieneś mieć pod dostatkiem.

Powodzenia młody.

PS A Werter to była zwykła p*zda i nie ma się co na nim wzorować, lepiej poczytaj Odyseję, Nietzschego albo obejrzyj nowego Mad Maxa.

Patrycjusz
Rozkręcony intro
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: Patrycjusz » 10 wrz 2016, 12:46

Swoją drogą można się zastanowić, dlaczego my, co bardziej wrażliwi faceci w młodym wieku mamy/mieliśmy taką fiksację na to, że tylko miłość się liczy. Na początku traktowałem to bardzo personalnie i unikalnie, ale to nieprawda. Jak na moje standardowo można zwalić to na kulturę, która w jakiś sposób pierze mózgi od małego i implikuje ci, że bez kochającej cię kobiety jesteś niewiele wart. Później rodzi to takich jak osoby wypowiadające się w tym wątku na gruncie autobiograficznym a ja jestem jednym z nich. Coś tu jest bardzo, ale to bardzo nie tak, ale to chyba temat do wyodrębnienia gdzie indziej bo z sytuacji personalnej, o której jest ten temat, przeszedłem do socjologii.

Arti
Intronek
Posty: 48
Rejestracja: 20 gru 2014, 20:05
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: Arti » 10 wrz 2016, 21:56

Proszę Cię, skończ z tymi samobójstwami. Wiem, że wrażliwcy mają ciężko na tym brutalnym świecie, ale po śmierci samobójczej jest jeszcze gorzej. Samobójcy po śmierci bardzo cierpią i żałują tej decyzji. Wiem coś o tym, bo interesuję się śmiercią, ezoteryką, reinkarnacją, rozwojem duchowym itd. i wszędzie ta kwestia jest tak opisywana. A propos dziewczyn: ta jedyna, która jest Ci przeznaczona i tak się znajdzie, więc wyluzuj trochę z tym przymusem zakochania się.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: psubrat » 10 wrz 2016, 22:34

Proponuję zacząć od zadania sobie pytania: czy nie masz wobec siebie zawyżonych wymagań? Jeśli to, co udaje Ci się osiągać, znacząco odbiega od tego co uważasz że powinieneś, to masz zawyżone - najprawdopodobniej te oczekiwania wobec siebie dostałeś m.in. od rodziców. Będąc mniej utalentowanym w dziedzinie X, czy Y, nadal masz wartość jako człowiek.

Popatrz sobie na przykład na chrześcijański Nowy Testament (nie chodzi mi o to, co obecnie można usłyszeć w kościele, ale o to co jest w tych pismach napisane), jaki piękny jest tego przekaz: ważna jest miłość bliźniego, reszta jest nieważna. Jeśli praktykujesz to jedno, to jesteś wartościowym człowiekiem i nie jest ważne, czy zarabiasz dobrze czy słabo, czy masz talent w tej czy innej dziedzinie. Tak samo i nie jest ważne, czy dziewczyny postrzegają Cię jako atrakcyjnego, czy nie. Zrzuć z siebie zawyżone oczekiwania w mało ważnych sprawach.

W kwestii braku bliskości, jeśli rodzina z jakiegoś względu Ci tego nie daje, ze znajdywaniem przyjaciół masz problem, a czujesz bardzo silny brak... rozważ przygarnięcie psa lub kota.
Co do relacji z dziewczynami: wystrzegaj się założenia, że dziewczyna może Ci dać to, co Ty jesteś zdolny dać jej. Tak to nie wygląda.

W kwestii złego traktowania w dzieciństwie mogę Cię pocieszyć: dzieci (prawie wszystkie) bywają momentami okrutne. W świecie dorosłych - przynajmniej w świecie męskim, bo taki najlepiej znam - jest pod tym względem dużo lepiej. Da się dobrać sobie ludzi, dorosłych, którzy nigdy Twojej słabości nie wykorzystają. Te 22 lata, to w mojej ocenie jeszcze nie w pełni dorosłość, ale już stan pośredni - pod tym względem DUŻO lepszy niż wcześniejszy okres.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Starzec
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 10 mar 2016, 23:10
Płeć: mężczyzna

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: Starzec » 10 wrz 2016, 23:09

Pamiętaj, że inni ludzie też mają swoje problemy. Też nie miałem w życiu łatwo i mimo, że najgorszy okres mam już za sobą nadal mnie to prześladuje. Pomyśl co bym czuł widząc twoje zwłoki na masce mojego auta. Myślisz że twoje życie jest bezwartościowe? Zrób coś z tym. Wyznacz sobie jakieś cele, zacznij od takich małych np: pomóż starszej sąsiadce i obiecaj że za tydzień znów przyjdziesz. Albo jeszcze lepiej zostań wolontariuszem w schronisku tam zawsze przywitają cię z otwartymi ramionami. Gdy poczujesz, że jesteś potrzebny, że ktoś liczy na ciebie nie będziesz myślał o samobójstwie.
Co do spraw sercowych to moje doświadczenia są tragiczne, praktycznie tylko nieudany podryw. (byłem młody, głupi i pijany-teraz też jestem)
Nie mam żadnych doświadczeń z prostego powodu. Otóż zadałem sobie jedno arcy ważne pytanie "Co ja miałbym z nią robić"
I tu moja rada. Zadaj sobie to pytanie zrób listę i wiedząc już jak pokazać się z jak najlepszej strony, idź na łowy. Nie uda się okej idź dalej (ponoć zaloty są jak szukanie pracy im większe doświadczenie tym lepsza się trafi).
Możesz spędzić resztę swojego życia ze mną, ale ja nie mogę spędzić reszty mojego życia z tobą. Muszę żyć dalej. Samemu.

Awatar użytkownika
dwadolary
Intronek
Posty: 27
Rejestracja: 31 lip 2015, 18:45
Płeć: mężczyzna
MBTI: INFJ

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: dwadolary » 11 wrz 2016, 12:07

Bardzo dobrze, że o tym piszesz. Bardzo dobrze, że się popłakałeś. W płaczu jest coś uwalniającego i nawet jeśli nie weźmiesz sobie do serca rad, które wypiszę poniżej, proszę Cię, abyś robił to częściej - pisał o swoich problemach, rozmawiał o nich, płakał jeśli chcesz. To forum to świetne miejsce, możesz tu napisać o wszystkim, możesz słać prywatne wiadomości i gwarantuję, że nikt Cię nie oleje. Więc najważniejsze jest, żebyś wyrzucał z siebie całe to gówno, gdy tylko poczujesz, że znowu Cię przygniata. Rób to regularnie i bez skrępowania. Na forum zachowujesz anonimowość, a ludzie gotowi są pomóc Ci w dźwiganiu ciężaru, który w sobie nosisz. Otrzymałeś już wiele wartościowych porad, ja też dorzucę trochę od siebie.

1. To będzie proces. Nie zmienisz siebie z dnia na dzień. Proces zmiany będzie żmudny i wymagający wysiłku, więc nie powinieneś ani się śpieszyć ani oczekiwać natychmiastowych rezultatów. Wszystko zacznie się, gdy podejmiesz w końcu konkretną decyzję. DECYZJĘ. Nie zmienisz się, myśląc o tym od czasu do czasu, od czasu do czasu podejmując jakieś kroki. ZMIANA musi stać się motywem przewodnim Twojego życia. Jeżeli nie będziesz o niej myślał, ani realizował w każdej pieprzonej minucie swojego dnia, nic z tego nie będzie. Zastanów się tylko, co będzie trudniejsze - podjęcie wysiłku teraz, czy dalsze życie w smutku, który ogarnia człowieka, gdy ten każdego ranka patrzy w lustro i nienawidzi tego, co widzi.

2. Skoncentruj się na sobie. Nie będziesz zmieniać niczego wokół siebie, ani miejsca, w którym żyjesz, ani ludzi, z którymi obcujesz na co dzień. Nie od nich zależy Twoje szczęście. Wszędzie wokół panuje chaos, wszędzie przewijają się ludzie o osobowościach tak skrajnych, że nie sposób wszystkich zrozumieć. Więc częścią Twojej DECYZJI będzie postanowienie, że zajmiesz się wyłącznie sobą, zaczniesz myśleć tylko o sobie. I najtrudniejsza część - zerwiesz kontakt z tą dziewczyną. W jaki sposób chcesz zacząć od nowa, jeśli ciągle zadręczasz się rozmową z nią, przyglądaniem się, jak układa sobie życie. Wbito Ci nóż w udo, a Ty nie pozwalasz go wyciągnąć. Bo musisz zastanowić się, jak układa się mu w Twoim udzie i co jest z Tobą nie tak, że postanowił wbić się akurat w Twoją nogę. Nie podejmujesz się rehabilitacji, aby mięsień wrócił do normy, tylko robisz wszystko, aby tylko nikt nie wyciągnął noża. Na początku więc musisz skoncentrować się na sobie. Spalić most, który łączy Cię z tą dziewczyną. Nie chcesz więcej z nią rozmawiać, nie chcesz zostać jej przyjacielem. Zaczynasz myśleć o swoich potrzebach. Twoje uczucia są ważne i podejmujesz decyzję, że od teraz najważniejsze będzie to, żebyś czuł się jak najlepiej.

3. Posprzątaj głowę. Brudy z głowy zawsze wychodzą na wierzch. Twój związek rozpadł się, bo wypłynęło ich tyle, że wasza relacja nie mogła tego udźwignąć. Będzie tak z każdą inną znajomością, jeśli nie posprzątasz pod czaszką. Bo nie szukasz osoby, której będziesz dawał oparcie. Szukasz osoby, która będzie się Tobą opiekowała. Nie tak to działa. Wracamy do punktu drugiego.

4. Każdego dnia rób coś tylko dla siebie. To już bardziej praktyczna rada, która mieści w sobie wszystkie poprzednie. Każdego dnia ćwicz przez godzinę jakąś umiejętność. W Twoim przypadku może to być muzyka, ćwicz grę na instrumencie. Nie proponowałbym pobrzękiwania dla relaksu, tylko grę czegoś, co będzie dla Ciebie wyzwaniem. Kiedy zobaczysz, że rozwijasz swoje umiejętności, wzrośnie Twoja pewność siebie. Zaczniesz zauważać nowe możliwości. Czytaj codziennie, czytaj o muzyce i muzykach, którzy Cię inspirują. Biografie to fajna sprawa.

5. Zacznij uprawiać jakiś sport. Pomyślałeś pewnie, o czym ja gadam. Po co Ci sport? Moja zmiana zaczęła się od tego, że pewnego dnia poszedłem pobiegać. Byłem smutny i spięty, od dłuższego czasu miałem blokadę umysłową, chaos w głowie. Spontaniczna decyzja o przejściu się na stadion miejski i przebiegnięciu kilku okrążeń wszystko naprawiła. Nie od razu, ale to, jak fajnie poczułem się, gdy po biegu zatrzymałem się, czując taki ból w nogach, że najchętniej położyłbym się na trawie i nigdy już nie wstawał, sprawiło, że przez kolejne miesiące chodziłem na ten stadion cztery razy w tygodniu. Ostatecznie byłem w stanie przebiec 15 kilometrów dosyć szybkim tempem, a głowa rzadko kiedy sprawiała mi takie problemy jak wcześniej. Teraz ćwiczę z ciężarami, i to kolejna świetna opcja na rozładowanie napięcia. Smutki ulatują razem z potem, uwierz mi. Możesz poczytać artykuły dla początkujących, jak ten o bieganiu, albo obejrzeć coś o początkach na siłowni. Ja bieganie zaczynałem z tym planem. Chociaż nie jest to konieczne. Możesz pójść pobiegać ot tak, albo kupić zestaw hantli i ćwiczyć w domu. Jeżeli zaczniesz czytać o tym, co robisz, będziesz się rozwijał.

6. Karm głowę pozytywnymi rzeczami. To Platon chyba pisał o pokarmie dla duszy i o tym, że podobnie jak ciało potrzebuje wartościowej diety, tak umysł również. Stary brodacz miał rację. Jedyne co musisz zrobić, to przestać oglądać, czytać i słuchać bezwartościowe albo smutne gówno w internecie. Zamienić to na coś pozytywnego, coś, co podbuduje Twoją wiarę w siebie. Możesz zainteresować się rozwojem osobistym, albo pochłaniać jakieś inspirujące materiały. Tu znowu biografie, jakieś pozytywne filmy. Dla Ciebie może odpowiednie byłoby 500 Dni Miłości.

Nie wymyśliłem sobie tych wszystkich punktów, żeby nabić post na forum. Byłem w podobnej sytuacji, moje życie ssało i to bardzo. Nadal mam sporo do nadrobienia i mój proces (punkt 1) jeszcze się nie skończył. Wątpię, by skończył się kiedykolwiek. Życzę Ci powodzenia, bo wydajesz się fajnym gościem, który trafił na nieodpowiednich ludzi. Mam nadzieję, że powiedzie Ci się w życiu! ;)

Awatar użytkownika
seraph infj
Introrodek
Posty: 24
Rejestracja: 12 sie 2016, 0:26
Płeć: mężczyzna
MBTI: infj
Lokalizacja: Szczecin, Miami, Barcelona

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: seraph infj » 12 wrz 2016, 12:31

Po pierwsze powiedz zdecydowane NIE dla samobójstwa.
To nie jest opcja a na pewno nie w tak młodym wieku. Wiem z doświadczenia.
Nie masz pojęcia co życie może ci przynieść dobrego. Zmień może miejsce zamieszkania poznawaj innych ludzi. Bądź otwarty. (Wiem jak to brzmi )
Jeśli jesteś bardzo wrazliwy to graj, maluj,pisz , twórz. Dbaj o siebie. Bądź. Ucz się nowych rzeczy. A miłość - Tak to jest z miłością ze jak juz jej nie szukasz to sama cie znajdzie.
Tez wiem z doświadczenia. ☺

Jak juz moi przedmówcy wspominali : zapomnij o tej dziewczynie. Wykasuj ja z pamięci i ze swego życia. Jakby nigdy nie istniała.
Jeśli chcesz pogadać to służę pomocą i radą.
Pamiętaj ze jesteś cenny dla wielu . Nie pozwól twe własne serce oceniało cie zbyt surowo.
dasz rade

Awatar użytkownika
Haille
Intronek
Posty: 55
Rejestracja: 27 cze 2016, 16:11
Płeć: kobieta
MBTI: ENFP
Lokalizacja: Kraków

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: Haille » 14 wrz 2016, 17:42

Nie jest to co prawda moje dzieło, znalazłam to na jakimś forum,ale uważam że te postanowienia są bardzo przydatne i pomocne w wychodzeniu ze złych okresów w życiu.

Postanowienie 1:
- Odblokować ośrodek działania
Jak zamierzałam to osiągnąć?
- walcząc z leniem, czyli podejmowałam różne aktywności np. kurs języka, jakiś sport regularnie, znalazłam sobie hobby, nauczyłam się gotować itp.
Co z tego wynikało?
- odkryłam, że mam w sobie dużo energii, niezwykłą kreatywność, różne talenty oraz chęć działania, przestałam się oszukiwać, że coś umiem jeśli nie umiem a nauczyłam się być dumna z tego co umiem
Jaka się stałam?
- aktywna, obecna, wyczulona na to co się wokół mnie dzieje, świadoma swoich potrzeb

Postanowienie 2:
- Poznać siebie, odkryć swoje Ja
Jak zamierzałam to osiągnąć?
- zainteresowanie psychologią, dzięki czemu odkryłam jakie mam problemy a także jakie problemy mogą mieć bliskie mi osoby, otaczający mnie ludzie
Co z tego wynikało?
- byłam w stanie określić jaka jestem a jaka nie jestem, przestałam udawać kogoś innego, zrozumiałam innych – dlaczego są jacy są i robią/ mówią to co robią/ mówią, przestałam idealizować ludzi, odeszła chęć oceniania siebie i innych, pojawiła się akceptacja
Jaka się stałam?
- wewnętrznie spójna, rozumiejąca siebie i innych, umiem mówić o sobie

Postanowienie 3:
- Porzucić oczekiwania
Jak zamierzałam to osiągnąć?
- zrozumiałam, że nikt nie ma obowiązku spełniać moich oczekiwań, nie mam prawa oczekiwać, że wydarzy się w moim życiu coś określonego, nic mi się nie należy, dostanę to na co zasługuję
Co z tego wynikało?
- zaczęłam wymagać od siebie a nie od innych, porzuciłam myślenie życzeniowe, przestałam reagować na zachcianki innych względem mnie
Jaka się stałam?
- wolna, niezależna, odpowiedzialna za siebie, skromna

Postanowienie 4:
- Zmienić otoczenie
Jak zamierzałam to osiągnąć?
- sama świadomie decydować kogo w swoim otoczeniu mieć chcę a kogo nie, otwarcie mówić to co myślę, nie sprawiać wrażenia osoby akceptującej to co niestosowne, niemoralne, nie udzielać wsparcia osobom, które nie chcą się rozwijać, głosić odpowiedzialność za siebie i swój los
Co z tego wynikało?
- wielu ludzi „zmieniło się” bo zaczęłam ich inaczej postrzegać, osoby toksyczne unikają mnie lub odchodzą gdy widzą, że nie da się mnie zmanipulować
Jaka się stałam?
- asertywna, doskonale widząca granicę gdzie kończę się ja a zaczyna drugi człowiek, szanowana przez innych

Postanowienie 5:
- Mówić co myślę
Jak zamierzałam to osiągnąć?
- zrozumiałam, że mam prawo mówić co myślę, nawet jeśli komuś to sprawi przykrość, nawet jeśli ktoś przestanie mnie lubić, odsunie się ode mnie, jestem odpowiedzialna za to co mówię, a nie za to jak inni na to zareagują, mówiąc co myślę pilnowałam żeby były to słowa pochodzące ode mnie a nie pochodzące od jakiś innych mądrych osób, cytatów z książek itp.
Co z tego wynikało?
- ludzie zaczęli mnie traktować poważnie, zadawać pytania, prosić o rady, chcieli mnie naśladować, toksyczni ludzie odsunęli się
Jaka się stałam?
- autentyczna

Postanowienie 6:
- Uleczyć wewnętrznego krytyka
Jak zamierzałam to osiągnąć?
- gdy łapałam się, że "mówię do siebie" zapisywałam co to jest, następnie w miejsce konkretnych zarzutów wymyślałam sobie słowa jakie chciałabym słyszeć zamiast tego
Co z tego wynikało?
- zrozumiałam, że te słowa nie są moje, że są nabyte więc gdy się pojawiały od razu im zaprzeczałam, zastępowałam je innymi - afirmującymi
Jaka się stałam?
- pewna siebie

Postanowienie 7:
- Zmienić złe nawyki
Jak zamierzałam to osiągnąć?
- ograniczyć TV, Internet do treści wyłącznie tych, które są zgodne z moimi zainteresowaniami
Co z tego wynikało?
- przestałam być uzależniona od nawykowego korzystania z fabecooka i oglądania seriali, okazało się, że na wszystko znajduję czas
Jaka się stałam?
- obecna, produktywna, bardziej wrażliwa

Postanowienie 8:
- Nauczyć się oszczędności
Jak zamierzałam to osiągnąć?
- ograniczyć kupowanie rzeczy do tych, wyłącznie potrzebnych, planowanie zakupów i wydatków, oszczędzanie na coś konkretnego np. na wakacje
Co z tego wynikało?
- uświadomiłam sobie jak media nami manipulują, doceniłam wartość pieniędzy
Jaka się stałam?
- praktyczna, rozsądna

Postanowienie 9:
- Dbać o zdrowie
Jak zamierzałam to osiągnąć?
- zainteresowanie się biologią człowieka, zdrowym trybem życia, szkodliwością pewnych pokarmów, kosmetyków, nawyków
Co z tego wynikało?
- poprawił się mój wygląd, samopoczucie, przestałam być "zdechlakiem"
Jaka się stałam?
- zdrowa, zadowolona ze swojego ciała, stanowię przykład dla innych kobiet

Postanowienie 10:
- Reagować
Jak zamierzałam to osiągnąć?
- gdy widzę coś, co mogłoby spowodować problem natychmiast to mówię, zgłaszam, wymyślam optymalne rozwiązanie gdy problem już zaistniał, gdy ktoś mówi o mnie coś, z czym się nie zgadzam od razu odpowiadam w taki sposób, żeby ta osoba zastanowiła się nad sobą
Co z tego wynikało?
- nauczyłam się rozwiązywać problemy, dławić je w zarodku, doceniać swoją obiektywność
Jaka się stałam?
- zaradna, odpowiedzialna, „mistrz riposty”

Postanowienie 11:
- Oduczyć się naiwności
Jak zamierzałam to osiągnąć?
- Nie ufać ludziom od razu, mieć dystans do tego co mówią, obserwować, nie odbierać osobiście wszystkiego
Co z tego wynikało?
- przestałam reagować na czułe słówka, przymilanie się, nie czuję się zobowiązana gdy ktoś mówi że mnie lubi jeśli nie ufam tej osobie
Jaka się stałam?
- asertywna, niezależna, obiektywna w życiu i w pracy

Postanowienie 12:
- Stać się odpowiedzialna za swój los
Jak zamierzałam to osiągnąć?
- zaakceptować obecną sytuację, wykorzystać to, co już mam, nie kierować się radami innych
Co z tego wynikało?
- odnalazłam optymalną dla siebie pracę, pasję na której dorabiam, prawdziwą miłość
Jaka się stałam?
- kompetentna, dokładna, doceniana, kocham i jestem kochana, ufam Bogu
Only those who will risk going too far can possibly find out how far one can go.

Awatar użytkownika
mada
Introwertyk
Posty: 105
Rejestracja: 10 wrz 2016, 20:03
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w2
MBTI: ISFJ-T
Lokalizacja: Miasteczko festiwalowe w WLKP

Re: Chcę odebrać sobie życie

Post autor: mada » 15 wrz 2016, 23:02

Przebrnąłem przez pierwszy post i uważam, ze wcale nie masz tak źle. Byleś w jakimś związku, do tego umiesz grać i grałeś nawet w jakimś zespole. Ja moje kluczowe lata zmarnowałem na prace w obozie i studia, przez co już powinienem się pochlastać żyletką, bo nie doświadczyłem tego co ty. Teraz próbuje nadrobić stracony czas i zakupiłem gitarę, ale odesłałem ją na gwarancję i juz czekam 3 tydzień, czyli znowu powinienem się pociąć, ale jakoś tego nie robię. Naprawdę nie masz najgorzej, umiesz grać, masz coś o czym inni narazie marzą.
"Ciemno, nudno, brudno, choć czuć zapach orchidei, a oczy chcą patrzeć na kolory zieleni"

ODPOWIEDZ