Samotność, depresja

Tutaj możemy zadać pytanie dotyczące konkretnego problemu związanego mniej lub bardziej z introwertyzmem naszym lub innych, poprosić o pomoc, rady, wskazówki.
Davinci999
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 28 sty 2018, 13:06
Płeć: mężczyzna

Samotność, depresja

Post autor: Davinci999 » 28 sty 2018, 13:40

Witam wszystkich jako, ze jest to moj pierwszy post na tym 👍 Ciesze sie, ze znalazłem to forum bo moze ktoś mi doradzi co robic w tym życiu. Ogólnie od zawsze otaczalem sie mała grupka znajomych byłem nieśmiały niby nie bałem sie kontaktów międzyludzkich ale nie ciągnęło mnie do tego ale powiem od początku.
Mam aktualnie 23 lata na karku i moje problemy zaczęły sie jak sadze w podstawówce. Od podstawówki miałem strasznie zaniżona samoocenę, byłem grubszy pare osob sie z tego wyśmiewalo i od tamtej pory ciągnęło sie to do końca gimnazjum. Od podstawówki uczęszczałem na treningi piłkarskie jednak do końca gry (20 lat) zawsze trzymałem sie z boku, od początku wielu wyglądało piłkarsko-fizycznie (oprócz mojej pozycji) lepiej ode mnie, byłem wyśmiewany przez pare osob w grupie mimo, ze na swojej pozycji byłem najlepszy. Przez te pare osob do końca gimnazjum miałem typowy kompleks wyglądu, az w koncu wziąłem sie za sb, schudłem wyrobiłem sie, siłownia te sprawy. Zacząłem dbać o sb, jakies sesje zdjęciowe na przełomie gimnazjum a technikum, ludzie zaczęli do mnie docierać ale No wlasnie po zmianie szkoły takie bum, niby znałem duzo osob ale spędzałem z nimi cZas w szkole, co jakis czas w weekend spotykałem sie ze znajomymi, ktorych moge policzyć na palcach jednej dłoni. W drugiej klasie doszła miłość z młodych lat, zagadałem do dziewczyny, ktora mi sie podobała od podstawówki i wyszedł z tego długi związek. Zaglebilismy sie w ten związek tak, ze znajomi poszli na bok, wolałem spędzać czas z druga połówka. Jednak przed matura związek sie rozsypał. Depresja po stracie pierwszej miłości jakoś przeszła szybko, przyszedł czas matury. Przed matura znalazłem druga dziewczynę po kilku miesiącach znow z mojej inicjatywy (co mnie bardzo dziwi ale No zakochałem sie i po 2 miesiącach podchodów w koncu sie zdecydowałem zaprosić ja na randkę) nadal z nia jestem ale to napisze pózniej. Napisałem maturę na dobrym poziomie, zrobiłem technika i szkoła sie skończyła. Od tego momentu jest depresja, znajomi wszyscy powyjeżdżali na studia albo za granice a ja siedzę w moim mieście z praktycznie jednym dobrym przyjacielem. Wybrałem prace zamiast studiów bo dobrze w niej zarabiam ale tu chyba jest problem. W pracy mam starsze osoby z którymi mam kontakt tylko w pracy. A poza praca tylko dziewczyna i jeden przyjaciel. Dziewczyna jest ode mnie duzo młodsza i nasz związek sie rozpada, przez moj brak znajomych. Po 3 latach po prostu nudzi ja ta monotonia. Ja chce to naprawic ale nie mam pomysłu jak. Ona ma swoje kolezanki ze szkoły i coraz cześciej do nich wychodzi a ja często zostaje sam jak palec w mieszkaniu bo moj jedyny znajomy nie moze wpasc albo gdzies wyjsć. Mieszkam w małym mieście i nie wiem jak poznać nowych ludzi, wszyscy w moim wieku maja juz swoje kręgi znajomych a niektórzy juz całe zycie ułożone. Coraz cześciej łapie mnie depresja, ktora trwa po pare tygodnii i przechodzi na krotki moment. Chciałbym wyjsć na miasto z kimś, ale jak widze ludzi, którzy sie kręcą po moim mieście to wole zostać w domu. Myślałem o kursie gry na gitarze ale to tez bardzo indywidualny kurs, jest siłownia ale większość ludzi z silowni mnie nie akceptuje (znam ich z młodości). Studia odpadają bo poświęcam sie pracy a jestem bardziej humanista i sportowcem a awf albo jakis uAM nie dadzą mi takich korzyści a nie chce tracić paru lat. Nie chce domyślać sie jak bd wyglądać moje przyszłe lata ale jak bd tak dalej to moj związek sie rozpadnie (a juz próbuje przedłużać ten związek bo nie chce jej stracić) i zostanę kompletnie sam, aktualnie oprócz tego przyjaciela nie mam do kogo gęby otworzyć i nie moge tego znieść bo depresja mnie dobija. Przepraszam, ze tak chaotycznie ale pisze tak z rana i nie moge sobie tego sensownie ułożyć w głowie. Na wszystkie pytania odpowiem jak najszybciej bo wiele pewnie ominąłem.

Des
Introwertyk
Posty: 145
Rejestracja: 02 sty 2016, 22:13
Płeć: nieokreślona

Re: Samotność, depresja

Post autor: Des » 28 sty 2018, 19:45

Cześć.

Ciężko czytało się to co napisałeś. No, ale rozumiem,że chciałeś po prostu to wszystko z siebie wyrzucić.

Najpierw mógłbyś spróbować ogarnąć jeden problem. Wydaje się kluczowy. Brak znajomych. Internet spieszy z pomocą! Są grupy na fb (choćby grypy intro), spotkania forumowe. Na wielu grupach spotykają się dość regularnie. Spróbuj.

Z jednej strony piszesz,że wziąłeś się za siebie, byłeś już w dwóch związkach, masz przyjaciela, pracę.. a z drugiej jacyś ludzie Cię nie akceptują i to ma wpływ na Twoje samopoczucie. Ogólnie to polecam pójść do psychiatry. To mogą być stany depresyjne.

Napisałeś,że dziewczyna czuje się zmęczona monotonnym związkiem. Warto z nią poważnie pogadać o swoich obawach i pomyśleć w jaki sposób możecie znów rozpalić ten płomień miłości. ;)
Szczerze mówiąc to nie do końca rozumiem Waszą relację. I nie zrozumiałam '' Dziewczyna jest ode mnie duzo młodsza i nasz związek sie rozpada, przez moj brak znajomych'' - o co chodzi? Co ma Twój brak znajomych do Waszej monotonii w związku? Ona chce razem wychodzić z Tobą do znajomych czy denerwuje ją to,że Ty nigdzie nie wychodzisz?
Dziewczyna jest młodziutka z tego co piszesz, więc może być jeszcze niedojrzała. Jeśli ona nic nie wnosi do tego związku tylko Ci marudzi, że jej nudno to może pora pomyśleć o sobie? Zależy Ci na niej czy raczej na tym by mieć kogoś (kogokolwiek) kto Cię chce?

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Samotność, depresja

Post autor: psubrat » 28 sty 2018, 20:42

Davinci999 pisze:
28 sty 2018, 13:40
a ja siedzę w moim mieście z praktycznie jednym dobrym przyjacielem.
I czujesz, że jeden to za mało, czy może jest niewystarczająco dobry? Za rzadko się widujecie, czy inny problem?
Wybrałem prace zamiast studiów bo dobrze w niej zarabiam ale tu chyba jest problem. W pracy mam starsze osoby z którymi mam kontakt tylko w pracy.
Przenoszenie znajomości z pracy do życia prywatnego bywa problematyczne, nawet gdy tej różnicy wieku nie ma. Ze znajomymi ze studiów jest łatwiej, ale też z czasem się znajomości rozpadają.
A poza praca tylko dziewczyna i jeden przyjaciel. Dziewczyna jest ode mnie duzo młodsza i nasz związek sie rozpada, przez moj brak znajomych. Po 3 latach po prostu nudzi ja ta monotonia. Ja chce to naprawic ale nie mam pomysłu jak.
A czy Ciebie też ta monotonia nudzi? Czy chcesz to naprawić dla dziewczyny, nie licząc się tym samym z własnymi naturalnymi cechami, czy dla siebie?
jest siłownia ale większość ludzi z silowni mnie nie akceptuje (znam ich z młodości).
Może spróbuj poszukać kontaktu z osobami spoza Twojego przedziału wiekowego. Ja siłownię wspominam jako miejsce, gdzie każdy darzył każdego dużym szacunkiem, również w przypadku różnicy wieku. To trzymanie się ludzi w swoim wieku jest podziałem trochę sztucznym, narzuconym przez państwo dzięki m.in. szkołom. Nie raz się przekonałem, że spędzanie czasu z osobą różniącą się wiekiem dużo, może być równie przyjemne. Całkiem w dzieciństwie to może nie, ale później te faktyczne różnice między ludźmi (tej samej płci) nie aż takie duże.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Davinci999
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 28 sty 2018, 13:06
Płeć: mężczyzna

Re: Samotność, depresja

Post autor: Davinci999 » 28 sty 2018, 21:31

TerAz postaram sie to napisać jaśniej. Zacznę od tego ogarniecia mojego wyglądu, zadziało to na mnie bardzo pozytywnie, dodało mi to troche odwagi (z tego te związki) i przez jakis czas poczułem sie atrakcyjny dla potencjalnych nowych znajomych ale było to chwilowe, poznałem pare osob w szkole i na szkole sie skończyło. Ludzie, którzy mnie nie lubili i tez gnębili połączyli sie w większe grupy i w moim małym mieście jestem po prostu mało akceptowalny (czemu tak nadal jest, cieżko mi powiedziec). Co do mojego aktualnego związku. Moja młodsza dziewczyna chce sie wyszalec, wiecie imprezy jakies spotkania w grupach ale ja nie mam żadnej większej grupki zeby cos zorganizować. Nie dziwie jej sie chodzi jeszcze do szkoły i chce sie zabawić przed dorosłym życiem. Chce dla niej sie poprawić bo jak mówiłem sam juz odczuwam ze jestem aspołeczny, tylko problem, ze nie wiem jak to w moim małym mieście naprawic. Także jest problem, ze jej szkoda mnie zostawiać samego na wieczór w weekend, głupio jej a ja nie chce jej zabraniać bo ja nie mam z kim siedzieć. Nie powiem czasem chce pobyć sam a czasem chciałbym sie wyrwać z czterech ścian, wszystko zależy od dnia. Co do mojego przyjaciela to jest z nim ok, fajnie sie z nim gada ale to jest moj jedyny znajomy, jedyna osoba do której moge napisać gdy mam wolny wieczór. On ma tez większa grupę znajomych i nie zawsze ma w tym samym czasie wolny wieczór. Głównym problemem dla mnie jest brak większej grupy znajomych a zarazem nie potrafie nikogo znaleźć, nie potrafie nikogo poznać. Myśle, ze byłem typowym introwertykiem w trakcie szkoły i tak sie ciągnęło i ciągnęło az nadszedł czas, ze dostrzegłem, ze powinienem cos z tym zrobić (nie chce sie zmieniac na sile ale czuje, ze to ostatni okres kiedy bd mogl to poprawić).

Davinci999
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 28 sty 2018, 13:06
Płeć: mężczyzna

Re: Samotność, depresja

Post autor: Davinci999 » 29 sty 2018, 0:32

TerAz postaram sie to napisać jaśniej. Zacznę od tego ogarniecia mojego wyglądu, zadziało to na mnie bardzo pozytywnie, dodało mi to troche odwagi (z tego te związki) i przez jakis czas poczułem sie atrakcyjny dla potencjalnych nowych znajomych ale było to chwilowe, poznałem pare osob w szkole i na szkole sie skończyło. Ludzie, którzy mnie nie lubili i tez gnębili połączyli sie w większe grupy i w moim małym mieście jestem po prostu mało akceptowalny (czemu tak nadal jest, cieżko mi powiedziec). Co do mojego aktualnego związku. Moja młodsza dziewczyna chce sie wyszalec, wiecie imprezy jakies spotkania w grupach ale ja nie mam żadnej większej grupki zeby cos zorganizować. Nie dziwie jej sie chodzi jeszcze do szkoły i chce sie zabawić przed dorosłym życiem. Chce dla niej sie poprawić bo jak mówiłem sam juz odczuwam ze jestem aspołeczny, tylko problem, ze nie wiem jak to w moim małym mieście naprawic. Także jest problem, ze jej szkoda mnie zostawiać samego na wieczór w weekend, głupio jej a ja nie chce jej zabraniać bo ja nie mam z kim siedzieć. Nie powiem czasem chce pobyć sam a czasem chciałbym sie wyrwać z czterech ścian, wszystko zależy od dnia. Co do mojego przyjaciela to jest z nim ok, fajnie sie z nim gada ale to jest moj jedyny znajomy, jedyna osoba do której moge napisać gdy mam wolny wieczór. On ma tez większa grupę znajomych i nie zawsze ma w tym samym czasie wolny wieczór. Głównym problemem dla mnie jest brak większej grupy znajomych a zarazem nie potrafie nikogo znaleźć, nie potrafie nikogo poznać. Myśle, ze byłem typowym introwertykiem w trakcie szkoły i tak sie ciągnęło i ciągnęło az nadszedł czas, ze dostrzegłem, ze powinienem cos z tym zrobić (nie chce sie zmieniac na sile ale czuje, ze to ostatni okres kiedy bd mogl to poprawić).

Edit- stało sie zostałem sam, szybciej niż myślałem nawet nie miałem okazji sie poprawić a moze po prostu mogłem to zauważyć szybciej. Depresja pełna gęba.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Samotność, depresja

Post autor: psubrat » 29 sty 2018, 12:39

Davinci999 pisze:Głównym problemem dla mnie jest brak większej grupy znajomych a zarazem nie potrafie nikogo znaleźć, nie potrafie nikogo poznać. Myśle, ze byłem typowym introwertykiem w trakcie szkoły i tak sie ciągnęło i ciągnęło az nadszedł czas, ze dostrzegłem, ze powinienem cos z tym zrobić (nie chce sie zmieniac na sile ale czuje, ze to ostatni okres kiedy bd mogl to poprawić).
Co prawda nie rozwiązuje to Twojego problemu, ale rzeczywistość jest taka, że również ci mający w wieku 20-kilku lat mnóstwo znajomych, też ich z czasem tracą. Mam kilku znajomych, którzy dawniej mieli ogromną łatwość odnajdywania się w towarzystwie, byli akceptowani przez grupę itp. Sporadycznie się z nimi spotykam i zadaję pytanie: "czy masz jakichkolwiek kolegów w miejscu w którym mieszkasz?" (nie mieszkają w okolicy, w której mieszkali w dzieciństwie) - odpowiedź brzmi "nie" - utrzymują jeszcze jakieś sporadyczne kontakty ze znajomymi poznanymi ponad 10 lat wcześniej (w tym ze mną), ale to już w zasadzie tylko pozory, jeśli spotykają się z raz w roku na 2 godziny. Dla mnie np. kolega z którym średnio spotykam się rzadziej niż raz na tydzień, to były kolega. Kilka lat temu przestałem się co do tego oszukiwać.

A piszę o tym dlatego, aby pokazać Ci, że zdecydowanie nie jest to ostatni okres aby to naprawić. Łatwiej jest zdobyć znajomego, który też nie ma z kim pogadać, niż takiego który ma już ustalone towarzystwo i jest z niego zadowolony. A najprawdopodobniej za 5-10 lat większość z tych, z którymi się teraz porównujesz, będzie miała bardzo podobny problem.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 255
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: Samotność, depresja

Post autor: Pomidor » 30 sty 2018, 14:58

Davinci999 pisze:
29 sty 2018, 0:32
Edit- stało sie zostałem sam, szybciej niż myślałem nawet nie miałem okazji sie poprawić a moze po prostu mogłem to zauważyć szybciej. Depresja pełna gęba.
Rozstałeś się? Jeśli ten twój znajomy ma grupkę swoich znajomych, to nie mógłby Cię z nimi zapoznać? Wiesz, często jest tak, że znajomi naszych znajomych zostają też naszymi znajomymi.

darknet
Intronek
Posty: 38
Rejestracja: 19 sie 2017, 10:58
Płeć: kobieta
MBTI: INTP

Re: Samotność, depresja

Post autor: darknet » 31 mar 2018, 18:43

To faktycznie przykra historia ze smutnym zakończeniem. Potwierdza tylko moją teorię, że tak samo jak bieda napędza jeszcze większą biedę, bogactwo napędza jeszcze większe bogactwo, tak samo brak znajomych napędza jeszcze większy brak znajomych, bo ci nieliczni odchodzą, kiedy widzą, że jesteś nolifem.

ODPOWIEDZ