Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Dyskusje, pytania, rekomendacje dotyczące owoców kinematografii i telewizji (w tym internetowej).
Awatar użytkownika
So-ze
Stały bywalec
Posty: 334
Rejestracja: 08 kwie 2014, 20:24
Płeć: mężczyzna
MBTI: INTP

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: So-ze » 02 sty 2016, 20:39

higsa pisze: Zabicie starego, nieuzbrojonego ojca to żaden wyczyn.
Rozumiem, że potrafisz to zrobić lepiej? xD
Twoja sprawa, ja uważam, że tak będzie, zwłaszcza, że cały czas czerpią ze starych trylogii.

A no, tu jest pewna dziwna rzecz, bo niby był "mistrzem zakonu Ren" a jednak średnio mi na mistrza pasował. Co do Rey, sporo się namachała kijem, więc mogła być wyrobiona. Whatever, to film głównie pod dzieci. Wytwórnie zabawek już zgarniają kasę z figurek, talerzy, plecaków, piórników, skarpetek i klocków z logiem SW.
higsa pisze: Szczególnie wtedy jak miał dziecięce napady złosci i rozwalał wszytsko co się da? Już wtedy (czyli jeszcze przed łzawymi scenami) mi podpadł.
Nie napisałem, że fajnie by było mieć Kylo, tylko jego miecz.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1771
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: highwind » 02 sty 2016, 21:56

[SPOILERY]
Higsa pisze:Do teraz nie mogę zrozumieć dlaczego Rey na końcu nie rzekła "Luke, I am your dougher."
A jak miałaby się domyślić że Luke to jej ojciec? Ja raczej miałem nadzieję na to, że to Skywalker powie coś w stylu "I've been waiting for you... My daughter". To by był dobry punchline na zakończenie filmu.

Mnie się tam akurat Kylo podobał. Miejmy na uwadze, że to dopiero pierwsza część trylogii. Przypomnij sobie Higso Vadera, ale tak jakbyś miała go znać tylko z Nowej Nadziei. Typowy jednowymiarowy czarny charakter, który tylko łazi, buczy i zabija ludzi, którzy mu podpadli. Dopiero kolejne części przyniosły przełom. Ren - koleś ma prawdopodobnie poczucie humoru, co widać w scenie, kiedy po napadzie szału mówi do żołnierza "coś jeszcze?". I fajnie też widzieć z jego udziałem normalny dialog. Na tej podstawie, daję Benowi Solo kredyt zaufania.
Higsa pisze:Przypominam Ci, że on dał się pokonać jakiejś ciemnej, niewyszkolonej nastolatce, która pierwszy raz trzymała miecz w rękach.
To jest jedna z tych rzeczy, które widzi się lepiej po drugim obejrzeniu filmu. Jest kilka scen, pokazujących jak potężny rozpierdziel robi kusza Chewiego. Szturmowcy po dostaniu z niej odlatywali na kilka metrów, a rykoszety powodowały wybuchy. Kylo zostaje raniony tą bronią przed walką. To raz. Dwa - Ren dostaje baty dopiero po tym, jak Rey doznaje tego dziwnego "oświecenia" podczas walki. Zostaje zestrojona z mocą, a jak wiadomo - "Do not underestimate the power of the... bla bla bla".
Highsa pisze:Trylogia raczej będzie opierala się na Rey i jej bracie, zastanawiam się tylko czy nie jest nim Poe.
Skąd pomysł na brata? Wydaje mi się mocno prawdopodobne, ze Rey to córka Lukea, w końcu całe SW to tak naprawdę opera mydlana o rodzie Skywalkerów. Ale raczej na więcej potomstwa bym nie liczył. A nawet jeśli, to nie będzie nim Poe. (uwaga, fanboy alert) Rodowód Damerona jest dobrze nakreślony w komiksie "Shattered Empire", będącym częścią nowego kanonu. Poznajemy tam ojca Poe oraz jego przyszłą żonę, która uczestniczy w misji razem z Lukiem. Misja polega na odzyskaniu z rąk imperium artefaktu Jedi, który jest potrzebny Lukeowi do budowy nowej świątyni/szkoły Jedi. Po odzyskaniu skarbu przez bohaterów, dowiadujemy się, że artefakty są dwa i jednym z nich Luke obdarowuje kobietę w podzięce za pomoc (http://i0.wp.com/bitcast-a-sm.bitgravit ... =700%2C630). Okazuje się, że artefakty to drzewka naładowane mocą - sadzonki powstałe z jakiegoś magicznego drzewa mocy (xD omg, naprawdę, nie ja to wymyśliłem) rosnącego w pierwszej świątyni Jedi na Coruscant. Kobieta zasadza otrzymane drzewko u siebie, obok domu, a mały Poe dorasta w jego cieniu :) (http://i0.wp.com/bitcast-a-sm.bitgravit ... =700%2C660) Stąd duże prawdopodobieństwo, że młody Dameron też jest wrażliwy na moc. Ale to że miałby być synem Luke'a z nieprawego łoża to byłaby już mega przesada :D

Jeszcze jedna teoria może na deser, na którą natknąłem się w necie, a którą hintuje wizja Rey, której doświadczyła po dotknięciu miecza świetlnego (jeśli będziesz oglądać drugi raz, to skup się mocno na tej wizji, Higsa). Jest tam urywek, podczas którego ktoś/coś bierze na Rey zamach czerwonym saberem i ma wykonać kończący cios, podczas gdy nagle sam zostaje przebity od tyłu innym czerwonym mieczem. Agresor pada, a z tyłu wyłania się Kylo Ren. Sugerować to ma, że Kylo ratuje w jakiś sposób Rey.

https://www.youtube.com/watch?v=R91QF6Xbaow

Awatar użytkownika
higsa
Stały bywalec
Posty: 343
Rejestracja: 20 wrz 2009, 20:49
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Higsolandia

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: higsa » 03 sty 2016, 14:20

highwind pisze: A jak miałaby się domyślić że Luke to jej ojciec?
To wszyscy widzowie na sali wiedzieli a ona nie? Bezsenu :wink:
Czy w scenie "wołania miecza" nie było czasem mowy o jakiś genach/potomkach, które mogły go obudzić? Coś mi dzwoni, ale nie wiem w którym kościele. Za bardzo się skupiłam na skrzyni rodem z Małej Syrenki.
highwind pisze:Skąd pomysł na brata?
Oglądałeś dwa razy i nie zauważyłeś, jak Kylo, próbując wyciągnąć z pamięci Rey mapę, proponuje jej przyłączenie się do Porządku, argumentując, że nie ma po co wracać, bo jej brat i tak nie wróci?
Stąd moja hipoteza, że skoro Benek wie coś o bracie Rey to może razem byli na szkoleniu u Imperialistów? Bo za prostym byłoby jego unicestwienie w szkole Jedi. Tym bardziej, jeśli Poe jednak nie jest spokrewniony ze Skywalker'ami.
Ale to już moje prywatne fantazjowanie, zgodne z założeniem opery mydlanej w formie "Dynastii" SW.
highwind pisze:Jest tam urywek, podczas którego ktoś/coś bierze na Rey zamach czerwonym saberem i ma wykonać kończący cios, podczas gdy nagle sam zostaje przebity od tyłu innym czerwonym mieczem
Rzeczywiście tego nie kojarzę, ale przypomniałeś mi, że Kylo został ranny, no ale był też rycerzem Ren, podobnie jak posiadaczem Mocy, więc nie wiem czy jego przegrana z Rey powinna być usprawiedliwiona. Był zwyczajnym cieniakiem według mnie i w każdym razie Darth'owi Vader'owi do pięt nie dorasta ;)
To jest piękne, Uwielbiam go takiego. :D

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1771
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: highwind » 03 sty 2016, 15:30

Higsa pisze:Czy w scenie "wołania miecza" nie było czasem mowy o jakiś genach/potomkach, które mogły go obudzić?
Było w trailerze chyba. "The Force is strong in my family. My father has it. I have it. My sister has it. You have that power, too". Z filmu usunęli tę scenę.
Higsa pisze:Kylo, próbując wyciągnąć z pamięci Rey mapę, proponuje jej przyłączenie się do Porządku, argumentując, że nie ma po co wracać, bo jej brat i tak nie wróci?
xD Zaznaczam, że pewien nie jestem, ale ja zapamiętałem, że Kylo mówi o jej rodzinie, ale nie wspomina nikogo konkretnego. Rey czeka na Jakku na powrót rodziny, Ren to wyczuwa i mówi, że rodzina już nie wróci. To samo zresztą mówi jej wcześniej szefowa piratów Maz Kanata w podziemiach speluny.
Higsa pisze:w każdym razie Darth'owi Vader'owi do pięt nie dorasta
Tutaj nie ma wątpliwości :P
Higsa pisze:Stąd moja hipoteza, że skoro Benek wie coś o bracie Rey to może razem byli na szkoleniu u Imperialistów? Bo za prostym byłoby jego unicestwienie w szkole Jedi. Tym bardziej, jeśli Poe jednak nie jest spokrewniony ze Skywalker'ami.
Ale to już moje prywatne fantazjowanie, zgodne z założeniem opery mydlanej w formie "Dynastii" SW.
Dobra, czuję się wywołany do tablicy xD Wspominałem w poprzednim poście o sugestii, jakoby Kylo uratował Rey. Cóż, nie chciałem fanboyować za bardzo i nie rozwijałem myśli, ale teoria jest bardziej uzasadniona i właśnie nieświadomie sama ją przytoczyłaś (w lekko zmienionej formie) :D Póki co to zwykłe fan-fiction, ale cóż: Jest w filmie wzmianka, że Luke prowadził szkolenie i jeden z uczniów się zbuntował i zabił pozostałych, co zdruzgotało Skywalkera. Jest też usunięta scena, w której Leia opowiada jak czuła, że w umyśle Bena szepcze jakaś zła istota, ale póki był on pod jej opieką, udawało jej się zagłuszać podszepty przy użyciu mocy. Teoria głosi, że zarówno Ben jak i Rey uczestniczyli w szkoleniu Luka, ale Ben w końcu uległ podszeptom Snoke'a (który ma być tak przy okazji Darth Plagueisem; Darth Plagueis był mistrzem Imperatora Palpatina, jest o nim wzmianka w którejś części nowej trylogii, chociaż Palpatine twierdzi, że zabił swojego mistrza). Wraz z Benem, ulega Ciemnej Stronie kilku innych padawanów i to są właśnie Rycerze Ren. Snoke każe im zabić pozostałych. Podczas masakry, Ben wyłamuje się nie mogąc skrzywdzić kuzynki, zabija więc pozostałych Rycerzy Ren (to ten motyw z wizji), zabiera Rey, pozbawia ją pamięci i zostawia na Jakku. Ta teoria nieco wpływa na fakt, dlaczego Kylo dostaje baty pod koniec (bo Rey również przeszła szkolenie). Są ku niej też inne przesłanki - kiedy Kylo próbuje czytać w myślach Rey, mówi że widzi ocean i samotną wyspę, czyli lokację, do której Rey udaje się pod koniec filmu. Czyli że musiała już tam kiedyś być, skoro posiada w głowie to wspomnienie. Druga przesłanka - podczas sceny, kiedy Ren zalicza pierwszego wkurwa, pyta żołnierza "Coś jeszcze?". Na to Żołnierz z wahaniem, że wraz ze zdrajcą była "dziewczyna". Kylo wyraźnie się na tą wiadomość burzy ponownie i chwyta żołnierza Force Pullem za szyję. Czyżby Kylo wiedział, że chodzi o Tę dziewczynę, którą zostawił kiedyś na Jakku? Co mi nie pasuje w tej teorii? To że, Ben i Rey zdają się być rówieśnikami. Gdyby Kylo miał zostawić małą Rey na Jakku, sam byłby wtedy łebkiem.

exintro
Introrodek
Posty: 11
Rejestracja: 15 sty 2016, 14:49
Płeć: kobieta

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: exintro » 26 sty 2016, 12:48

a widzieliście gdzieś tanio zestaw wszystkich filmów star wars? szukam prezentu dla brata, ale trochę drogo wychodzi. na razie znalazłam tylko do empiku jakieś zniżki http://www.couporando.pl/kupony-rabatowe/empik ale nie wiem czy brać, może macie coś sprawdzonego?

Trads
Zagubiona dusza
Posty: 4
Rejestracja: 02 sie 2016, 17:50
Płeć: mężczyzna
MBTI: flegmatic
Kontakt:

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Trads » 03 sie 2016, 23:58

Byłem na premierze TFA i bardzo mi się podobało. Plus za pociągnięcie dalej wątków z Oryginalnej Trylogii, obecność Hana, Chewiego, Lei...Młodzi aktorzy spisują się świetnie, Daisy Ridley udowadnia, że ma nie tylko ładną buzię ale potrafi tez grać. Kylo Ren jest bardzo ciekawą postacią, nawet nie przeszkadza, że nie jest naijsilniejszy. Cóż czekam na "Rogue One" i następny epizod.

Awatar użytkownika
Sorrow
Krypto-Extra
Posty: 828
Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: ENFP

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Sorrow » 16 wrz 2016, 1:37

Oglądałem. Aktorzy - grający Rey i Ren (oboje INFJ) są dużo lepiej dobrani niż w poprzednich częściach - Luke Skywalker (INFP) i Anakin Skywalker (ISFJ) byli raczej bez sensu.
higsa pisze:

Err... gość zabił swojego ojca który chciał mu wybaczyć cokolwiek złego zrobił i zabrać go do domu. Tu nie chodzi o wyczyn zbrojny ale o czystą transgresję.

Z Rey wszystko się opiera na jej niezwykle silnej więzi z Mocą.

higsa pisze:
So-ze pisze:Efekty i dźwięki cięcia podczas wywijania mieczem przez Kylo były miodne, aż chciałoby się taki mieć
Szczególnie wtedy jak miał dziecięce napady złosci i rozwalał wszytsko co się da? Już wtedy (czyli jeszcze przed łzawymi scenami) mi podpadł.
Nie wiem co napady szału niby mają do dziecięcości, pleciesz trzy po trzy bez sensu. Raczej mają związek z jakimiś urazami psychicznymi, które zapewne są podsycane przez jego mistrza.

Patrząc na takiego Hitlera czy Stalina nie wiem czemu to miałoby być nierealistyczne.
Moja galeria na DeviantArt

"Violence solves everything."

Ten gość twierdzi, że za mnie umarł. To miłe, więc dałem go na swój awatar :D .

4w5/5w4/1w2

Cthulhu
Zagubiona dusza
Posty: 2
Rejestracja: 17 wrz 2016, 2:50
Płeć: mężczyzna
MBTI: Pośrednik

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Cthulhu » 17 wrz 2016, 4:35

Ja jako wielki fan Star Wars cały czas mam żal do wytwórni Walta Disneya, że stworzył nową historię nie trzymając się kanonów universum Gwiezdnych Wojen. Co z tego, że storzył ekhm... "kontynuację" filmu. Przecież Star Wars to nie tylko 6 filmów, to mnóstwo książek, komiksów i gier które powstały na ich podstawie. Są książki opisujące czasy, kiedy jeszcze istniał wielki zakon Sithów. Jest trylogia Dartha Bane'a, który ustanowił zasadę dwóch. Jest masa książek z przygodami młodego Anakina i jego mistrza Obi-Wana, które wypełniają lukę między Mrocznym Widmem a Atakiem klonów. I Wreszcie- Trylogia Zahna opisująca wydarzenia po Powrocie Jedi. Luke Skywalker miał nawet swoją padawankę. Książek jest około 150 i nie są to jakieś fan-fiction tylko oficjalnie zatwierdzone książki przez studio Lucasa. I oczywiście- ludzie którzy znają tylko filmy i ci, którzy oglądają głównie dla efektów stwierdzą, że Przebudzenie Mocy to świetny film, ale fani kanonu SW będą czuć duży niesmak. A co do braku logiki w niektórych scenach to nawet nie chce mi się rozpisywać, bo nie taki był cel tego posta.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1534
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Coldman » 31 gru 2016, 2:10

Fani Star Wars: Warto zobaczyć Rogue One ?
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1771
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: highwind » 31 gru 2016, 10:24

To jest pytanie retoryczne. Nie znam fana Star Wars, który by nie obejrzał wszystkich pozycji Star Wars, przynajmniej tych wielko-ekranowych. Inaczej nie był by fanem. Także tak, warto. Chyba, że pytasz z perspektywy nie-fana. Ale wtedy powinieneś pytać innych nie-fanów.

Awatar użytkownika
eddard
Rozkręcony intro
Posty: 205
Rejestracja: 02 lip 2016, 10:35
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: socjonika
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: eddard » 31 gru 2016, 10:51

Jeśli Gwiezdne wojny są ci obojętne to nie warto.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1534
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Coldman » 31 gru 2016, 13:19

Jestem fanem starego kanonu dla mnie plany gwiazdy śmierci wykradła drużyna na Toprawie, a kluczową część Kyle Katarn :D Szkoda, że Disney z tego zrezygnowało, wtedy to by była prawdziwa gratka. Nie chciałem sobie spoilerować na początku, ale jednak obejrzałem dema dzisiaj i sobie poczekam na necie.
Polecam https://www.youtube.com/watch?v=3p8-ympo4-Y
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
Alice
Intronek
Posty: 63
Rejestracja: 30 lis 2016, 21:10
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Alice » 04 sty 2017, 19:38

Dem w formie, jak widzę :D

Też się obawiałam jak to będzie wyglądać, ale w końcu się skusiłam, bo w sumie jak często można obejrzeć Star Warsy w kinie? ;) Mnie się podobało, nie zbierałam szczęki z podłogi, po prostu była to spoko rozrywka, której w sumie oczekiwałam.
No dobra, jedna rzecz mnie rozbroiła
No i troszeczkę się zawiodłam, że na początku nie było głównego motywu muzycznego, ale pewnie to miało zaznaczyć, że jest to jakiś odrębny wytwór.

Trochę też dziwne jest dla mnie odkopywanie starych postaci i odtwarzanie ich w pełni graficznie - wywołuje to u mnie lekki niepokój..
"Zapytasz ją, gdzie jest sens
Wśród szarych dni szarego przemijania
Ona - Alicja to wie
Szczęśliwa jest, choć żyje całkiem sama.."

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1771
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: highwind » 04 sty 2017, 20:31

Alice pisze:Trochę też dziwne jest dla mnie odkopywanie starych postaci i odtwarzanie ich w pełni graficznie - wywołuje to u mnie lekki niepokój..
Dolina niesamowitości / Uncanny Valley. Związane głównie z robotyką/animatroniką, ale ostatnio coraz bardziej z CGI.

Awatar użytkownika
Alice
Intronek
Posty: 63
Rejestracja: 30 lis 2016, 21:10
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Alice » 04 sty 2017, 21:06

Na żywo pewnie czułabym odrazę albo i nawet byłabym przerażona, ale w przypadku łączenia w filmie żywych aktorów i postaci CGI zaczynam się zastanawiać dokąd to zmierza. Skoro można odtworzyć żywego aktora to czy żywi aktorzy są w ogóle potrzebni? Jak będzie wyglądać kinematografia jeżeli pójdzie właśnie w tę stronę (a prędzej czy później pójdzie, bo rozwój techniczny coraz bardziej na to pozwala [oczywiście mam tu na myśli produkcje głównie skierowane do mas])? Jaka będzie reakcja widzów, gdy twórcy zaczną odkopywać z grobów innych artystów? Niepokoi mnie to, bo może prowadzić do jeszcze większego odczłowieczenia, a nawet i zatracenia w tym, co jest prawdą, a co tylko graficznym wytworem.
"Zapytasz ją, gdzie jest sens
Wśród szarych dni szarego przemijania
Ona - Alicja to wie
Szczęśliwa jest, choć żyje całkiem sama.."

ODPOWIEDZ