Azja wschodnia

Tutaj porozmawiać możemy o naszych zainteresowaniach, bardziej lub mniej popularnych pasjach czy nawet... dziwactwach :)
Awatar użytkownika
Marten
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 01 sty 2017, 16:09
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: infj

Azja wschodnia

Post autor: Marten » 03 sty 2017, 13:59

Ohayo,
Szukałem lecz nie znalazłem pokrewnego tematu o Azji wschodniej, widziałem temat anime i mangi. Sam sporo czytam i oglądam, ale szukam osoby/osób zainteresowanych bardziej kulturą. Kiedyś interesowałem się dużo mocniej, gdyż miałem parę osób z którymi mogłem podgadać, lecz teraz już w sumie nie mam nikogo. Najbardziej leży mi temat Japonii, teraz zaczynam się też wciągać w temat Korei i Chin. Wplotę trochę własnych spostrzeżeń, może to ułatwi rozpoczęcie jakiejś konwersacji ; )
Japonia jakże bliski kraj introwertykom, tyle ludzi przechodzi ulicami Tokyo obojętnie względem Ciebie. Każdy zajęty swoimi sprawami - duże, zurbanizowane miasta powinny odpychać, a jednak przyciągają. Nie przepadam za tłokami, ludźmi a w mieście czuje się swobodnie. Chciałbym kiedyś zwiedzić jakiś kraj azjatycki, w sumie robiłem już plany na Japonię – zebrałem informacje, poczytałem jakby to mniej więcej zorganizować i właśnie. Samotność chwyciła mnie za nogę, chciałbym jednak pojechać z kimś podzielić się wrażeniami od razu, chwile podyskutować przed światynami etc. Może ktoś podróżował już po Azji i chce się podzielić wrażeniami? Bardzo chętnie posłucham.

Obrazek
Wracając do tematu kultury i religii. Bardzo podoba mi się mitologia japońska i sposób w jaki Japończycy się z nią obchodzą. Matsuri (https://www.youtube.com/watch?v=QdQJ0bHj0y8), japońskie festiwale okolicznościowe są świetne. Sposób w jaki dba się o tradycje jest taki słodki. Mimo, że kraj ten nie jest jakoś mocno przywiązany do religii to i tak ze względu na tradycję obchodzą swoje stare święta. (Jak mi brakuje w Polsce takich słowiańskich świąt, a są takie ciekawe – wiem religia zabrania, szkoda). Chociażby temat aktualny sylwester jest praktycznie nie obchodzony, no może głownie przez cudzoziemców w Japonii, ale standardowo jest obchodzony w małym gronie, a dzień następny marsz do świątyni ze znajomymi bądź rodziną.

Obrazek
"Dreams feel real while we're in them. It's only when we wake up that we realize something was actually strange."

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1697
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Azja wschodnia

Post autor: highwind » 03 sty 2017, 14:28

Konnichiwa.
Umiarkowany fan zgłasza się. Od zawsze bardzo podobało mi się brzmienie języka jopońskiego, jego fonetyka. To chyba główny smaczek, który potem przełożył się na całą resztę zainteresowań. Anime, J-Music, społeczeństwo japońskie. Mangi nigdy nie czytałem (bo nie brzmi :P). Na studiach uczyłem się japońskiego przez trzy semestry i jeszcze bardziej polubiłem ten język - wydał mi się bardzo prosty, pismo niesamowicie praktyczne, a o różnych smaczkach i niuansach mógłbym przegadać dobre kilka godzin. Niestety, po studiach nie praktykowałem, więc wiedza uległa regresowi. Składałem nawet aplikację do programu Vulcanus (roczny staż w Japonii) i nawet dostałem się do drugiego etapu, ale dalej już firma Hitachi-trains nie została wystarczająco zachęcona moim życiorysem :P No i było wolnych ok 45 miejsc na całą Europę. Ale za to pojechała moja koleżanka z roku :) Co do wycieczki - temat ciągle przebija się w rozmowach z pewną grupką znajomych i przymierzam się doń już od roku. Chyba brakuje jakiegoś ostatecznego bodźca w tej kwestii, sam nie wiem. Trochę tez się boję, że wydam górę siana i jednak się zawiodę (generalnie nie lubię podróży), czego potem nie mógłbym sobie wybaczyć. W zeszłym roku byłem dosłownie o jedno kliknięcie myszką od zakupu biletu lotniczego (hotele już miałem pobookowane), ale jednak w ostatniej chwili stwierdziłem, że koszty wycieczki (ok 14k na ok 18 dni) to jednak ciut za dużo i spasowałem. Co jeszcze - a, mam zasubskrybowanych kilka kanałów na YT, należących do ludzi żyjących w- i opowiadających o Japonii. Jeśli chodzi o Koreę - język już mi się tak nie podoba, więc i fascynacja znikoma. Głównie to kojarzę ten kraj z kilkoma dobrymi kawałkami kinematografii (np. Trylogia Zemsty).

Awatar użytkownika
Marten
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 01 sty 2017, 16:09
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: infj

Re: Azja wschodnia

Post autor: Marten » 04 sty 2017, 0:10

Z tymi brzmieniem mang masz rację, też bardzo lubię słuchać różnych języków - ostatnio oglądając Narcos (hiszpański). Ale mangi mnie osobiście przekonały, bo mogą otwierać okno na życie codzienne w Japonii - ukazać trochę życia/kultury. Ostatnio zacząłem czytać koreańskie manhwy może coś z tego będzie. Japońskiego nigdy na poważnie się nie uczyłem, ale słyszałem że wymowa dla nas (Polaków) jest w miarę prosta i gramatyka niezbyt skomplikowana. Znaki kanji, katakany i hiragany mnie trochę odstraszają szczerze mówiąc.
highwind pisze: Składałem nawet aplikację do programu Vulcanus (roczny staż w Japonii) i nawet dostałem się do drugiego etapu, ale dalej już firma Hitachi-trains nie została wystarczająco zachęcona moim życiorysem :P No i było wolnych ok 45 miejsc na całą Europę.
Kurde to prawie jedną nogą już byłeś tam, szkoda.
highwind pisze:Co do wycieczki - temat ciągle przebija się w rozmowach z pewną grupką znajomych i przymierzam się doń już od roku. Chyba brakuje jakiegoś ostatecznego bodźca w tej kwestii, sam nie wiem. Trochę tez się boję, że wydam górę siana i jednak się zawiodę (generalnie nie lubię podróży), czego potem nie mógłbym sobie wybaczyć. W zeszłym roku byłem dosłownie o jedno kliknięcie myszką od zakupu biletu lotniczego (hotele już miałem pobookowane), ale jednak w ostatniej chwili stwierdziłem, że koszty wycieczki (ok 14k na ok 18 dni) to jednak ciut za dużo i spasowałem.
Czy ja wiem, czy byś się zawiódł taką wycieczką, to byłaby przygoda życia napewno. To jest tak odmienna kultura, że pewnie jedna wycieczka by nie wystarczyła i trzeba by było jechać drugi raz. Dałoby się zorganizować taniej nawet taki wypad korzystając nie z hoteli a jakiś prywatnych domów typu airbnb. Tylko taki wypad to w 2 osoby minimum raczej.

Co Gonciarza oglądasz? :D Ja bardzo polubiłem Szarle, bardzo sympatyczna jest.
"Dreams feel real while we're in them. It's only when we wake up that we realize something was actually strange."

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1697
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Azja wschodnia

Post autor: highwind » 04 sty 2017, 0:56

Katakana i hiragana to jest kwestia optymalnie dwóch tygodni, jeśli cię to jara. Ja byłem wkręcony, hiragany nauczyłem się w formie takiej prostej pionowej tabelki (http://www.dartmouth.edu/~introjpn/text ... _chart.jpg) w dzień, a potem jak już umiałem rysować tę tabelkę, to rysowałem ją gdzie popadnie, w każdym zeszycie na każdych zajęciach (jeśli trafiam na swoje notatki ze studiów z okresu nauki japońskiego, to nie ma bata żeby nie było tam hiragany lub katakany :D) i wyrabiałem sobie nawyk wynajdywania liter w tej tabelce. Przykładowo - miałem napisać ko. No to wizualizowałem sobie w głowie cały wiersz ka-ki-ku-ke-ko, potem piątą sylabę i już wiedziałem co pisać. Z czasem zaczęło to być natychmiastowe. Przyrównałbym to do nauki miesięcy. Do tej pory mam tak, że zdarza mi się zapomnieć jak jest po angielsku np. lipiec, ale jeśli w głowie prześledzę miesiące w kolejności od stycznia w górę, to nagle się okazuje że pamiętam. I podobnie mogę nie pamiętać od razu jak zapisać 'shi', ale jak sobie prześledzę wiersz sa-shi-su-se-so, to mi się przypomni. Katakana to dokładnie to samo co hiragana, tylko że inne znaczki, ale proces nauki był taki sam i przebiegł już ze dwa razy szybciej niż hiragany.

Co do kanji to mam za mało wiedzy, żeby się określić. Kiedy się uczyłem, umiałem ok 500 znaków i stąd mam wniosek ignoranta, że nie takie straszne to kanji, skoro Japończycy standardowo używają w życiu codziennym około 2000 znaków. A tych 500 znaków nie było się trudno nauczyć - podstawowe czasowniki i rzeczowniki (ogień, woda, rzeka, kobieta, góra, jeść, pić) to już jakieś 200 symboli i zwykle są bardzo proste i podobne do tego, co oznaczają (a przynajmniej da się je łatwo skojarzyć), do tego dodaj ok 50 liczebników, kolorów, pór roku. Potem z tych 250 znaków tworzysz już podznaki, będące kombinacjami znaków prostszych i nagle umiesz 1/4 wymaganego kanji :) Np. góra i ogień to wulkan, kwiat i ogień to fajerwerki, wóz i piorun to pociąg, znaczek kobiety i dziecka obok to "lubić", i na koniec wisienka na torcie - dwa znaczki kobiety w kupie to kłótnia, a trzy znaczki kobiety w kupie to hałas, I kid you not! xD Japońskie społeczeństwo jest bardzo konserwatywne jeśli chodzi o podział na role męskie i kobiece, a podział ten jest tak antyczny i zakorzeniony w kulturze, jak samo pismo. Co mnie za to zachwyciło w kanji, to fakt że mogłeś zacząć "czytać" niefonetycznie. Znaczy patrzysz na tekst i rozumiesz go w głowie, nie mając pojęcia jak brzmią dane słowa. Bo widzisz że tu jest znaczek "matka" dalej jest znaczek "dziecko", partykuła przynależności (w hiraganie) i znaczek "jedzenia" i "dawać". I mimo że za cholerę nie wiesz jak to się czyta, wiesz że zdanie oznacza "Matka karmi swoje dziecko". To jest taki smaczek, który powoduje że Japończycy bardzo szybko czytają w swoim języku.

Mówiłem, że mogę się rozgadać :P

Co do gramatyki - może temat na innego posta bo nie chcę przedłużać xD

Jeśli chodzi o zawód wycieczką - to taki trochę irracjonalny strach wynikający z pewnej cechy charakteru - mianowicie zawsze analizuję stosunek czerpanych korzyści do zainwestowanych zasobów. Nieważne :P Myślałem o AirBnB, ale zniechęcił mnie fakt, że wynajmujący może się rozmyślić do dwóch tygodni przed terminem. A w przypadku planowania wycieczki do Japonii z wyprzedzeniem ok pół roku, to nie jest zachęcająca perspektywa. A ceny tamtejszych hoteli na ostatnią chwilę potrafią zabić. No i jestem dosyć wygodny, więc od razu odpuszczałem sobie kapsułki czy hostele po 10 osób w pokoju. Koszt noclegów w Tokio to było min 4k zł (wtedy kiedy szukałem, teraz nie znam cen).

Jeśli chodzi o YT, to Gonciarz miał fajną serię z podróży i początku bycia w Japonii. Teraz to jest bardziej o nim niż o kraju, więc prawie go nie oglądam. Inne to:
- https://www.youtube.com/user/kanadajin3 - tylko trzeba filtrować treści, bo ma tendencje wdawać się w jakieś dramy i politykować
- https://www.youtube.com/user/Pozdrozkrld (akurat tutaj też dużo materiałów o Korei Północnej)
A podczas nauki japońskiego wspomagałem się tym (bardzo specyficzny humor, koleś chleje non stop alkohol i wyzywa słuchaczy od najgorszych, ale lałem ze śmiechu oglądając):
https://www.youtube.com/playlist?list=P ... 59670D60E0

Awatar użytkownika
Marten
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 01 sty 2017, 16:09
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: infj

Re: Azja wschodnia

Post autor: Marten » 04 sty 2017, 12:32

To właśnie kanji mnie najbardziej pociągało, właśnie te budowanie znaków o którym wspominasz. Na pierwszy rzut oka wydaję się to bardzo logiczne, ale niestety trzeba znać te kombinacje. W anime zawsze mi się podobało to, że jak ktoś miał zapisane imię to musiał tłumaczyć jak się czyta (ten znak jest od tego, a nie oznacza tego).
A mogę spytać jaka była twoja motywacja do nauki języka? Bo nie ukrywając bardzo mnie to zastanawia. Sam chcąc zacząć dotarłem do ściany "a po co?", język jak to język trzeba go używać żeby nie zapomnieć i rozwijać. Myślałem kiedyś nad japonistyka lub sinologią, ale progi na studia są zabójcze - więc sobie odpuściłem. Kurde jakbym tylko odkrył jakiś motor napędowy do nauki...

Co do airbnb to sporo osób polecało i nie było jakiś większych problemów, wygoda to rzecz względna ale tutaj dałbym radę obniżyć standard kosztem wycieczki. Ja to bym z chęcią skorzystał z hotelu kapsułowego dla samego spróbowania, bo wygodne to to nie jest :D Gorzej jak ktoś ma lęk przed ciasnymi pomieszczeniami, albo nie lubi tak wielkiego przytłoczenia... Hah to prawie jak tortury.
mianowicie zawsze analizuję stosunek czerpanych korzyści do zainwestowanych zasobów
Hah z przymrożeniem oka, ja w przypadku moich hobby, zainteresowań wliczam to w koszty rozwoju osobistego, którego nie sposób sobie odmówić.

Co do YT to przypomniał mi się jeszce kanał Life Where I'm From
"Dreams feel real while we're in them. It's only when we wake up that we realize something was actually strange."

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1697
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Azja wschodnia

Post autor: highwind » 04 sty 2017, 14:44

Po co? Dla przyjemności, dla zabawy, dla poznania ludzi zajaranych Japonią, dla nauczyciela. Na uczelni miałem cztery semestry darmowego języka. Dwa poszły na doskonalenie angielskiego i miałem do wyboru drugi język. No to się nie wahałem. Tak mi się spodobało, że z kilkoma znajomymi z dwu semestrów zebraliśmy ekipę i specjalnie dla nas utworzyli dodatkowy kurs japońskiego B1 (już płatny ale to śmieszna suma była jak za pół roku nauki). Sensei, mimo że zbliżał się chyba do 60ki był mega wyluzowany, raz na semestr sprowadzał jedzenie z Nipponu i urządzał imprezę dla swoich grup, gdzie wspólnie gotowaliśmy japońskie potrawy i piliśmy sake. Raz nawet zaprosił nas do siebie do akademika na wódkę xD Poznałem tam też dziewczynę ;) Same zalety. Wiem, że japoński to w naszym regionie raczej mało perspektywiczny język, ale trudno. Taktuję to jako hobby i mam zamiar jeszcze do niego wrócić.

Kapsułki - no tak, na dwa dni można spróbować z ciekawości. Ale z tego co oglądałem oferty, to wiele hoteli nawet nie miało miejsca na zostawienie bagażu. To były typowe miejscówki dla ludzi pracujących, nie turystów z dużą walizką. Wolałem nie ryzykować przypału.

Awatar użytkownika
Marten
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 01 sty 2017, 16:09
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: infj

Re: Azja wschodnia

Post autor: Marten » 05 sty 2017, 17:23

Dziękuję to mi wystarczy, aby zacząć - czasami nawet taki drobny impuls jest potrzebny. Takie grupy w których uczy się wspólnie to jednak fajna sprawa, można wzajemnie się motywować do pracy. A nauczyciel z pasją to chyba najlepsze to może się zdarzyć, zazdroszczę.

Temat może trochę nieaktualny, ale jesteśmy blisko świąt, no bliżej niż dalej :D
Ciekawy jest japoński zwyczaj, bo tradycją tego nazwać nie można, że w święta Bożenarodzeniowe Japończycy jędzą świąteczny posiłek w KFC. To jest coś na wzór naszej Coca-Coli i świąt, tej otoczki. Rodziny potrafią zamawiać terminy w lokalach już miesiąc wcześniej, żeby były dostępne miejsce. Pewnie wynika to z tego, że w Japonii nie obchodzi się tych świąt i są one zaczerpnięte z zachodu, bez przesłania. A żeby było oryginalnie to jest to kurczak aniżeli potrawy z ryżu/ryb.
"Dreams feel real while we're in them. It's only when we wake up that we realize something was actually strange."

Awatar użytkownika
Drimlajner
Krypto-Extra
Posty: 921
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna
MBTI: Brak
Lokalizacja: Warszawa - Okęcie

Re: Azja wschodnia

Post autor: Drimlajner » 06 sty 2017, 16:07

Tokio, Seul, Pekin ? Zapraszam na pokład :)

Historia dalekiego wschodu zaczyna się w zabitej dechami dziurze pod Radomiem :wink:. Brat mojego pradziadka był w Korei. Niestety muszę was przestrzec bo praprzodek niezbyt sobie chwalił ten wyjazd. Ok, był darmowy, i w dużej grupie rodaków, ale jak tylko zszedł na ląd to zaczęli tam na nich krzyczeć, strzelać z karabinów i armat, ogólnie nie byli zbyt gościnni. Aaaa i zatopili im wszystkie statki więc praprzodek, żeby wrócić, musiał najpierw iść do Władywostoku na piechotę a potem do kraju koleją. A wy wiecie ile jechał pociąg z Władywostoku do Moskwy ? No nie wiecie bo dla was Azja wschodnia to pewnie tylko Shikanseny i inne Kitajskie te-że-we. Dzikusy z tych Japończyków. Mówię wam. Dzi-ku-sy!

Nie jestem żadnym wielbicielem Japonii ale przyznaje, czasem żeby odetchnąć od Europy poczytam sobie o Dalekim Wschodzie, poczytam albo pooglądam, YT jest bogaty w materiały o Kraju Kwitnącej Wiśni, więc może mój post będzie trochę spojrzeniem na ten kraj z innej niż wasza perspektywy. Nie wiem od czego to się zaczęło, trochę tej kultury, powiedzmy "użytkowej", jest w moim życiu od dzieciństwa, ale o tym później. Na liście moich ulubionych gier znajduje się od zawsze Fallout i Fallout 2, to gry osadzone w świecie po wojnie nuklearnej, wiadomo, człowiek ciekawy to zaczyna czytać o ataku na Hirosimę i Nagasaki, potem ogólnie o kulturze tego kraju bo przecież nie mogło nie pojawić się pytanie o przyczyny użycia broni atomowej. Postawa Japońskiego społeczeństwa podczas Drugiej Wojny Światowej jest fascynująca. Mam na myśli skrajne poświęcenie które, to nie mit, rzeczywiście spowodowało że władze USA obawiały się ewentualnych strat powstałych w wyniku walk lądowych na większych wyspach Japonii. Dla szybkiego rzucenia światła na sprawę dla osób nie zaznajomionych z tematem. Generalnie porównując Japonię do Niemiec jeśli chodzi o rok w którym wszystko się waliło, 1945, to owszem Niemcy prowadzili walki odwrotowe, chroniąc większe ośrodki kultury niemieckiej takie jak Wrocław, Gdańsk, czy Berlin ale w chwilach beznadziejnych kapitulowano, wiedziano że niewola sowiecka będzie surowa i ciężka, jednak wciąż życie było ważniejsze niż śmierć za "ein Volk, ein Reich, ein Führer", i tak, zdarzały się przypadki np. niemieckich pilotów którzy wykonywali dziennie po 3-4 loty bojowe, na maszynach których silniki dawno już przekroczyły określone przez producentów maksymalne resursy, tylko po to aby móc strącić jeszcze jednego B-17 (oh, poor grandpa) zanim ten zdąży zrzucić ładunek na kolejne niemieckie miasto... ale to było nic w porównaniu do tego co działo się na Pacyfiku. Odpowiednikiem walk o Wrocław, Gdańsk, Berlin może być amerykański desant na Okinawę. Samą wyspę zajęto dość szybko jednakże potem rozpoczęło się i trwało przez kilka kolejnych miesięcy wykurzanie Japończyków z różnych jaskiń, bunkrów i tuneli. Taktyka wroga była prosta. 100tyś żołnierzy żyło na misce ryżu i kotlecie z koreańca dziennie. Każdej nocy z zamaskowanych pozycji atakowano inny oddział wroga. Czasem był to atak samobójczy, czasem nękający. Amerykanie byli wycieńczeni, choć mieli przewagę i techniczną, i liczebną, to przeciwnik skutecznie ich kontrował znajomością terenu, skutecznym rozpoznaniem i żołnierzem fanatycznie wypełniającym rozkazy. Zakończę opowieść również wątkiem lotniczym. Każdy zapewne ma skojarzenie: DWS na Dalekim Wschodzie -> Okinawa -> Kamikadze. Słusznie. Jednakże Kamikadze nie stanowili całości sił japońskiego lotnictwa w tej bitwie i warto przypomnieć jeszcze jedną ciekawostkę. Otóż piloci startujący z lotniskowców mieli taki rozkaz, że gdy już ich Mitsubishi Zero dostanie celną serię z wrogiego myśliwca i zacznie palić się, dławić, albo po prostu lecieć generalnie raczej w kierunku ziemi niż chmur, to katapultować się i dać się złapać, a wtedy... kieszeń, granat, zawleczka, bum! Do ziemi idziemy wraz ze znienawidzonym białasem. Amerykanie szybko się nauczyli żeby rozstrzeliwać katapultowanych pilotów.

A potem niespodziankę samuraja przejęli Arabowie i rozwinęli w postaci pasa szahida.

Dobra, to wszystko może było by wyrwane z kontekstu i nieważne gdyby nie pozostały po tym dziś żadne ślady. A pozostały. Czytałem ostatnio o kazirodztwie w Japonii i to zahaczyło o samotne macierzyństwo dosyć często spotykane w tamtej kulturze. To jest trochę niepokojące. W Europie głównym powodem samotnego macierzyństwa bywa rozwód, wpadka, niedojrzałość psychiczna ojca, a tam, z tego co czytałem, bardzo częste jest skrajne poświęcanie się pracy, firmie przez mężczyznę. Taki model związku: kobieta samotnie wychowuje dziecko gdzieś na prowincji, mężczyzna żyje biurową pracą w Tokio, wcale nie na jakiejś wysokiej posadzie, mieszka w hotelu kapsułowym i zjeżdża do domu kilka razy w roku. Ciarki przechodzą po poszyciu.

Dobra, a teraz lżejsza tematyka. Użyłem wyżej określenia kultura "użytkowa" i mam na myśli właśnie takie twory japońskiej kultury które dla nas są w powszechnym użyciu. Ja np w dzieciństwie, jeszcze przed tym jak dostałem komputer, składałem origami, co z resztą potem jak myślę przerodziło się w sklejanie i malowanie plastikowych samolotów (również japońskich). Miałem kolegę który był fanem bajki Biegnący-przez-boisko-pół-odcinka-Tsubasa, inni oglądali Dragon Ball czy Pokemony, a jeszcze jeden grał w jRPG, ktoś tam miał rodziców pielęgnujących drzewka bonsai, moi z kolei czytali o feng-shui. Choć Daleki Wchód daleko, ta kultura jest obecna i cóż rzec, nie jest taka całkiem obca. Ja obecnie lubię czytać i nawet doceniam niektóre rozwiązania dotyczące życia codziennego w Japonni. Dla przykładu podam pokój kąpielowy:

Obrazek

Zdjęcie przykładowe, nie chciało mi się dłużej szukać, mam nadzieje że zrozumiecie. Pokój jest kabiną prysznicową, jest w nim dużo miejsca można usiąść na krześle, można łatwo i szybo się umyć, super sprawa w porównaniu do naszych kabin jednoosobowych czy ciasnych wanien.

Chyba że to po prostu wyjątkowo u mnie są ciasne łazienki i problemy z miejscem na nogi.

A jako że robię toaletę po arabsku (STOP islamizacji polskiego lotnictwa cywilnego!), to nawet ciekawe mi się wydają te stereotypowe Japońskie kible, i tak, wiem że taki bez problemu można dostać w Europie, i pewnie porównując Europę do Japonii ogólna liczba % użytkowników będzie podobna.

Futurama: Attack of the Killer App.
https://www.youtube.com/watch?v=oE0sddhCIdE


W sumie pokemony-goł nadal na propsie. Ja wam piszę posta bo mi się pisać zachciało i o! A może powinienem był lecieć do koleżanki robić jej orientalne masaże bo tak się przypadkiem złożyło... że jej chłop wyszedł na miasto łapać pokemony... zamiast robić orientalne masaże.
O tempora, o mores!
May the blessing of Wright Brothers always be with thee.

Awatar użytkownika
Marten
Intronek
Posty: 51
Rejestracja: 01 sty 2017, 16:09
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: infj

Re: Azja wschodnia

Post autor: Marten » 06 sty 2017, 18:26

No nie mogę, już dawno się tak nie uśmiałem, dziękuję. Siedzę teraz i myślę, myślę co by tu odpisać. 3,2,1 użytkowniku Marten macie pozwolenie na odpisanie:
Znałem trochę inny punkt widzenia na ten okres historii Japonii, ale widzę że powinienem się douczyć - kolega ma chyba lepsze źródła :D Jakby Amerykanie nie zaatakowali Japonii, Ci by się nie musieli wysadzać, nikt by nie pomyślał o takim sposobie walkie. Nie byłoby kamikadze, nikt by nie wpadł na pomysł pasa szahida, problemy świata rozwiązane, wooooo.

Problemem kazirodztwa nie musisz się martwić, bo Japończycy wyginą sami z siebie. Kobiety też zaczęły robić kariery, więc oboje są już w pracy, mogą razem mieszkać w hotelikach kapsułowych <3. W przyszłym stuleciu mieszkańcami będą roboty, które z tego powodu najszybciej rozwijają się właśnie w tym kraju i niedługo planują ogłosić niepodległość roboNipponu.
Obrazek
Drimlajner pisze:Miałem kolegę który był fanem bajki Biegnący-przez-boisko-pół-odcinka-Tsubasa, inni oglądali Dragon Ball [...]
Ja z kolegami oglądałem krzyczącego przez pół odcinka Goku próbującego strzelić z rąk, w sumie podobnie.
Drimlajner pisze:Pokój jest kabiną prysznicową, jest w nim dużo miejsca można usiąść na krześle, można łatwo i szybo się umyć, super sprawa w porównaniu do naszych kabin jednoosobowych czy ciasnych wanien.
Myślałem że w Japonii są bardzo małe mieszkania z małymi pokojami, a tu prysznic wielkości pokoju - to się nazywają priorytety.
Mając taką nowoczesną toaletę żył bym chyba w ciągłym strachu, bo nie chciałbym aby ktoś zhackował jej funkcjonalności, bo co to by było jakby mi podmywało zimną a nie ciepłą wodą!? Masakra....

Hahahah, OK.
"Dreams feel real while we're in them. It's only when we wake up that we realize something was actually strange."

Awatar użytkownika
Drimlajner
Krypto-Extra
Posty: 921
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna
MBTI: Brak
Lokalizacja: Warszawa - Okęcie

Re: Azja wschodnia

Post autor: Drimlajner » 06 sty 2017, 20:36

Marten pisze:Jakby Amerykanie nie zaatakowali Japonii
Zaraz, zaraz, zaraz, zaraz co ?

Obrazek
Marten pisze:Problemem kazirodztwa nie musisz się martwić, bo Japończycy wyginą sami z siebie.
Wbrew pozorom gdyby zawierzyć utopistom to roboty właśnie ten problem rozwiążą. No bo cóż innego pozostanie przyszłym Japończykom do roboty w świecie w którym wszystkie zawody zostaną zautomatyzowane ? Nic tylko poświęcić się rodzinie, płodzić i wychowywać potomstwo.

Bo w mojej optymistycznej wersji przyszłości roboty sympatycznie IM służą, nie są jakimiś cyber naziolami z roboNipponu którym ktoś potajemnie wgrał na dysk oprogramowanie adolfHitler v1.0 "ein Rechner, ein Komputer-leicht veränderbare Komponenten, ein IT-Spezialist" i dążą do unicestwienia narodu Żyd..ups..ludzkiego.
Marten pisze:Myślałem że w Japonii są bardzo małe mieszkania z małymi pokojami, a tu prysznic wielkości pokoju - to się nazywają priorytety.
No właśnie, bo ja ten pokój kąpielowy po raz pierwszy zobaczyłem na filmie Gonciarza. Takim starszym, gdzie mieszkał u jakiejś rodziny i robił z takim drugim gościem serię kulturoznawczą/krajoznawczą. Oczywiście tak, to wszystko było ciasne i sprawiało klaustrofobiczne wrażenie. Nawet pojawiła się dygresja że popularne w Tokio love hotele służą nie jak się nam europejczykom widzi, do perwersyjnych zabaw z prostytutkami, ale dla młodych małżeństw i zakochanych. W Japonii są słabe warunki mieszkaniowe, drogi wynajem, często dłużej pozostaje się z rodzicami, a zabudowa z racji ryzyka trzęsienia ziemi preferuje cienkie ściany. Ciężko w takich warunkach o intymność, stąd młodzi wynajmują miejscówki na seks w takich przybytkach. No ale gdzie Warszawa a gdzie Tokio, my na wypadek gdyby Niemcom znowu coś odwaliło to ściany stawiamy grube a ziemi pod nową zabudowę mamy jeszcze w bród! Toteż uważam że fajnie rozważyć takie bajer rozwiązania, powiedzmy że, z krajów wyżej rozwiniętych.
May the blessing of Wright Brothers always be with thee.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1697
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Azja wschodnia

Post autor: highwind » 06 sty 2017, 22:10

Drimlajner pisze:Na liście moich ulubionych gier znajduje się od zawsze Fallout i Fallout 2
Check it! https://fallout-corner.pl/2016/07/15/fa ... -dostepny/
Jest to praktycznie Fallout 1,5.
Drimlajner pisze:amerykański desant na Okinawę. Samą wyspę zajęto dość szybko jednakże potem rozpoczęło się i trwało przez kilka kolejnych miesięcy wykurzanie Japończyków z różnych jaskiń, bunkrów i tuneli.
Check it! https://www.youtube.com/watch?v=s2-1hz1juBI
Wydarzenia w filmie dotyczą początku walk o Okinawę.
Drimlajner pisze:Otóż piloci startujący z lotniskowców mieli taki rozkaz, że gdy już ich Mitsubishi Zero dostanie celną serię z wrogiego myśliwca
Check it! The wind rises
Jest to animacja oparta na biografii Jiro Horikoshi'ego - inżyniera prowadzącego projekty wielu japońskich myśliwców, w tym właśnie "Zero". Myślę że mocna pozycja dla miłośników awiacji i Japonii.
Drimlajner pisze:Zdjęcie przykładowe, nie chciało mi się dłużej szukać, mam nadzieje że zrozumiecie. Pokój jest kabiną prysznicową, jest w nim dużo miejsca można usiąść na krześle, można łatwo i szybo się umyć, super sprawa w porównaniu do naszych kabin jednoosobowych czy ciasnych wanien.
Tak jak u nas, w kulturze zachodniej, śledząc ścieżkę postępu technologicznego można dojść do szokujących wniosków, że na kształt takiego wahadłowca kosmicznego (w którym notabene maczał swoje palce i Boeing) miał wpływ rozstaw dwu zadów rumaków bojowych z czasów Imperium Rzymskiego, tak ten przytoczony standard japońskich umywalni może być również prześledzony wstecz. Otóż Japonia leży na terenie bardzo aktywnym sejsmicznie, czemu zawdzięcza swe bogactwo w naturalne źródła gorącej wody (tzw. onsen), z których tamtejsze społeczeństwo chętnie korzysta do dziś, a które to w czasach przed-kanalizacyjnych stanowiło mocne zaplecze sanitarne wielu regionów (mocne w porównaniu ze zwyczajami higienicznymi tamtego okresu np. regionów europejskich), zwłaszcza że wiele z nich posiada właściwości lecznicze/terapeutyczne. A jak wyglądała procedura kąpieli w takiej łaźni publicznej (sentou) bazującej na gorących źródłach? No już można się domyślić do czego zmierzam. Otóż zwykle w takiej łaźni znajdował się po prostu pokaźnej wielkości zbiornik wodny i aby ciecz nie ulegała zanieczyszczeniu, wymagane było najpierw dokładne wymycie ciała i spłukanie mydlin. Dopiero potem można było zanurzyć się w błogiej, gorącej kąpieli. I taki zwyczaj pozostał wielu Japończykom do dziś - tzn higiena codzienna na krzesełku - namydlić/spłukać, a ewentualna kąpiel dopiero potem - w zbiorniku z wodą. Ma to też dodatkową zaletę w postaci oszczędności - przyjęte jest, że skoro zanurzamy się już czyści - to bez przeszkód w tej samej wodzie może się w wykąpać cała rodzina i jest to dla tamtejszych mieszkańców normalna praktyka, co znajduje odzwierciedlenie w wielu tworach japońskiej kultury, np. scenie kąpieli z "Sąsiada Totoro"

Awatar użytkownika
Drimlajner
Krypto-Extra
Posty: 921
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna
MBTI: Brak
Lokalizacja: Warszawa - Okęcie

Re: Azja wschodnia

Post autor: Drimlajner » 07 sty 2017, 1:10

highwind pisze:Jest to praktycznie Fallout 1,5.
Kojarzysz może tych wariatów co koczują co roku na Chmielnej czekając na nowe buty Kanya Westa ? Komitety kolejkowe, branie urlopu wypoczynkowego z pracy, takie akcje ?

No to ja się przyznam że potrafiłem codziennie wbijać na stronkę resurrection.cz i wymachiwać pięścią przed komputerem grożąc "no dalej, pepiki, updatejować mi tu status tłumaczenia na angielski, już!". Przed premierą tłumaczenia położyłem się do łóżka z myślą, że jutro będzie wspaniały dzień, i nie zawiodłem się :) To było lepsze doświadczenie niż całe New Vegas z wszystkimi DLC razem wzięte.
highwind pisze:Wydarzenia w filmie dotyczą początku walk o Okinawę.
Znam. Niestety z tym filmem mam jeden zasadniczy problem, jest z perspektywy amerykańskiej a tyle amerykańskich filmów od Drugiej Wojnie się naoglądałem że już mam lekki przesyt. Może kiedyś obejrzę jak będzie okazja, ale aktualnie jedynym filmem z tego zakresu na który czekam jest Dunkierka, a to tylko dlatego że opowiada o rzadko poruszanej w filmach tematyce początku Drugiej Wojny Światowej gdy Niemcy odnosili największe sukcesy.

highwind pisze:animacja oparta na biografii Jiro Horikoshi'ego - inżyniera prowadzącego projekty wielu japońskich myśliwców, w tym właśnie "Zero". Myślę że mocna pozycja dla miłośników awiacji i Japonii.
Znam :)
highwind pisze:Tak jak u nas, w kulturze zachodniej, śledząc ścieżkę postępu technologicznego można dojść do szokujących wniosków, że na kształt takiego wahadłowca kosmicznego (w którym notabene maczał swoje palce i Boeing) miał wpływ rozstaw dwu zadów rumaków bojowych z czasów Imperium Rzymskiego, tak ten przytoczony standard japońskich umywalni może być również prześledzony wstecz. Otóż Japonia leży na terenie bardzo aktywnym sejsmicznie, czemu zawdzięcza swe bogactwo w naturalne źródła gorącej wody (tzw. onsen), z których tamtejsze społeczeństwo chętnie korzysta do dziś, a które to w czasach przed-kanalizacyjnych stanowiło mocne zaplecze sanitarne wielu regionów (mocne w porównaniu ze zwyczajami higienicznymi tamtego okresu np. regionów europejskich), zwłaszcza że wiele z nich posiada właściwości lecznicze/terapeutyczne. A jak wyglądała procedura kąpieli w takiej łaźni publicznej (sentou) bazującej na gorących źródłach? No już można się domyślić do czego zmierzam. Otóż zwykle w takiej łaźni znajdował się po prostu pokaźnej wielkości zbiornik wodny i aby ciecz nie ulegała zanieczyszczeniu, wymagane było najpierw dokładne wymycie ciała i spłukanie mydlin. Dopiero potem można było zanurzyć się w błogiej, gorącej kąpieli. I taki zwyczaj pozostał wielu Japończykom do dziś - tzn higiena codzienna na krzesełku - namydlić/spłukać, a ewentualna kąpiel dopiero potem - w zbiorniku z wodą. Ma to też dodatkową zaletę w postaci oszczędności - przyjęte jest, że skoro zanurzamy się już czyści - to bez przeszkód w tej samej wodzie może się w wykąpać cała rodzina i jest to dla tamtejszych mieszkańców normalna praktyka, co znajduje odzwierciedlenie w wielu tworach japońskiej kultury, np. scenie kąpieli z "Sąsiada Totoro"
O proszę, świetny mini wykład :)
May the blessing of Wright Brothers always be with thee.

Awatar użytkownika
wydra
Intronek
Posty: 34
Rejestracja: 09 mar 2017, 19:04
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: Azja wschodnia

Post autor: wydra » 19 mar 2017, 11:29

highwind pisze:Na studiach uczyłem się japońskiego przez trzy semestry i jeszcze bardziej polubiłem ten język - wydał mi się bardzo prosty, pismo niesamowicie praktyczne, a o różnych smaczkach i niuansach mógłbym przegadać dobre kilka godzin. Niestety, po studiach nie praktykowałem, więc wiedza uległa regresowi. Składałem nawet aplikację do programu Vulcanus (roczny staż w Japonii) i nawet dostałem się do drugiego etapu, ale dalej już firma Hitachi-trains nie została wystarczająco zachęcona moim życiorysem :P No i było wolnych ok 45 miejsc na całą Europę. Ale za to pojechała moja koleżanka z roku :)
Wow, niesamowite z tym stażem! Jak Twoja koleżanka go ocenia?

Osobiście, mam coraz większą ochotę nauczyć się języka japońskiego, ale w Lublinie dosłownie nikt go nie uczy, nikt, żadna szkoła, nic, zero ;( A na samodzielną naukę determinacji mi brak, szczególnie, że mi najbardziej zależy jednak na komunikacji werbalnej, a do tego potrzebuję, aby ktoś trzymał piecze nad moją wymową.

Wycieczka do Japonii - za rok, koniecznie, to już postanowione <3

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1697
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Azja wschodnia

Post autor: highwind » 19 mar 2017, 11:43

wydra pisze:Wow, niesamowite z tym stażem! Jak Twoja koleżanka go ocenia?
Heh, no co mogę powiedzieć? Wtedy to była najlepsza rzecz, jaka mogła człowieka spotkać na studiach. Rok w Japonii (!), nauka języka, prestiżowy staż i jeszcze ci do tego płacą (dostawało się kieszonkowe pozwalające pozwiedzać kraj, a ci co oszczędniejsi jeszcze potrafili sobie z tego odłożyć). Pierwszy okres (3-4 miesiące, nie pamiętam dokładnie) to intensywny kurs języka i kultury Nipponu i ten etap przypominać może nieco Erazmusa, ale z tego co wspominała, to wszyscy mają odgórnie bardziej zorganizowany grafik. A potem to już pełnoprawny staż - praca często ponad 8h dziennie. Opowiadała, że Japonia to kraj wielu sprzeczności, typu mega skomplikowane toalety naszprycowane elektroniką, a w biurze w którym pracowała (software, bioinżynieria, protezy robotyczne) zdarzały się komputery z windowsem 98 i starymi monitorami CRT :P (a to było w 2010 roku).
Z aspekcie werbalnym nauki japońskiego, wydaje mi się że dla Polaków problem będzie leżał w nauce akcentu, bo z wymową nie ma żadnego problemu absolutnie - wszystkie dźwięki pojawiające się w japońskim, występują również u nas. Do tego nie ma wyjątków w wymowie. Jeśli widzisz samogłoskę 'e', to zawsze bezwzględnie wymawiasz ją tak samo (nie to co w angielskim, gdzie czasem brzmi jak "e", czasem jak "i", a czasem jest bezdźwięczna).

Caroline
Intronek
Posty: 32
Rejestracja: 01 mar 2017, 0:01
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Azja wschodnia

Post autor: Caroline » 19 mar 2017, 19:31

Również interesuję się kulturą wschodu ;) zaczęło się (oczywiście) od anime :D niesamowicie podoba mi się ten styl rysowania, sama zaczęłam nawet dla własnej przyjemności rysować mangowe postacie. Potem była próba nauki języka japońskiego, ale ciężko było nauczyć się go całkiem samemu (szkoda mi pieniędzy na kurs/nauczyciela). Marzy mi się podróż do Japonii i Korei i za 1-2 mam nadzieję zrealizować to marzenie ;)

ODPOWIEDZ