Pasje

Tutaj porozmawiać możemy o naszych zainteresowaniach, bardziej lub mniej popularnych pasjach czy nawet... dziwactwach :)
Awatar użytkownika
Uciekinierka
Introwertyk
Posty: 113
Rejestracja: 07 sty 2015, 2:28
Płeć: kobieta
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP

Re: Pasje

Post autor: Uciekinierka » 11 maja 2016, 22:05

krucha_babeczka pisze:A ponoć introwertycy mają w zwyczaju poświęcać się jednej pasji na całego
No właśnie, gdzieś już w innym wątku pisałam o tym, że spodziewałam się u introwertyków takiego właśnie zaangażowania. Mnie można nie liczyć, bo możliwe całkiem że jestem ukrytą opcją ekstra :D Tak czy inaczej wydaje mi się, że coś takiego jak flow również u ekstrawertyków występuje. Jak przypuszczam czegoś takiego doświadczyć można także w kontakcie z ludźmi. Kluczowe pytanie dla ludzi mojego pokroju to pewnie czy osobowościowo mamy szansę na osiąganie takiego stanu, niezależnie jakiej aktywności miałby on dotyczyć.
"(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno."

Awatar użytkownika
Avantbitch
Introrodek
Posty: 10
Rejestracja: 03 maja 2016, 21:22
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Pasje

Post autor: Avantbitch » 12 maja 2016, 2:03

Uciekinierka pisze:
krucha_babeczka pisze:A ponoć introwertycy mają w zwyczaju poświęcać się jednej pasji na całego
No właśnie, gdzieś już w innym wątku pisałam o tym, że spodziewałam się u introwertyków takiego właśnie zaangażowania. Mnie można nie liczyć, bo możliwe całkiem że jestem ukrytą opcją ekstra :D Tak czy inaczej wydaje mi się, że coś takiego jak flow również u ekstrawertyków występuje. Jak przypuszczam czegoś takiego doświadczyć można także w kontakcie z ludźmi. Kluczowe pytanie dla ludzi mojego pokroju to pewnie czy osobowościowo mamy szansę na osiąganie takiego stanu, niezależnie jakiej aktywności miałby on dotyczyć.
Ja tak mam, w okresie gimnazjalno-licealnym potrafiłam czytać nawet nie po kilka, ale kilkanaście godzin dziennie, często kosztem snu, tzn. przez zaczytywanie się chodziłam spać, powiedzmy, o 2 w nocy (bywało dużo później), a do szkoły trzeba było wstać na 7, a nieraz na 6.
Podobnie miałam swego czasu z pisaniem. W sumie to się zazębiało: im więcej czytałam, tym więcej pisałam (bo czytanie mnie inspirowało), a im więcej pisałam, tym bardziej chciałam to "porównać" z pisaniną innych.
Fajne czasy. Niemal nieustannie czułam wtedy wspomniany wyżej flow :mrgreen:. Tęsknię za tym.
Mała, słodka dziewczynka :mrgreen:

Książki wystrzelą cię w kosmos - Andrzej Stasiuk

ODPOWIEDZ