Introwertyzm a praca
Zależy jakiej pracy się szuka. Są zawody, w których z otwartymi rękami Cię przyjmą. W ogóle to teraz bardzo trudno z pracownikami, bo sporo powyjeżdżało za granicę. Mit bezrobocia w Polsce może i istnieje, ale teraz to tylko mit. Teraz jest raczej tak, że ludzie chcą zarabiać kokosy, a nic nie robić. Niestety takie czasy.Sorrow pisze:W tym kraju to z pracą jest masakra. Wymagają nie wiadomo ile a chcą jak najmniej zapłacić.
INFp, gr. B
-
bezimienny
- Introwertyk
- Posty: 93
- Rejestracja: 09 cze 2008, 13:20
- Płeć: nieokreślona
Muszę się "pochwalić". Udało mi się znaleźć pracę na miesiąc w lokalnej fabryce puszek. Bałem się tego wyzwania, ale jest łatwo. Jako, że jestem niedoświadczony, to często zajmuje się różnymi łatwiejszymi zadaniami i prawie za każdym razem poznaję kogoś nowego. Tyle, że nie ma miejsca na wiele gadania, bo na linii produkcyjnej jest głośno, raczej komunikujemy się tam na migi. Zauważyłem, że potrafię się odnaleźć w nowych sytuacjach, wzrosła moja pewność siebie. No, i pieniążki na ważny dla mnie cel. Już nie będę się obawiał pracy za rok.
- Akolita
- Krypto-Extra
- Posty: 756
- Rejestracja: 01 sie 2008, 18:02
- Płeć: nieokreślona
- Lokalizacja: Łódź/Włocławek
Sama nie wiem, jak to u mnie z pracą będzie. Podejmowałam się różnych zajęć, od promocji w markecie przez ulotki na ulicy do układania książek na półce w księgarni. Wszystkie te prace miały jeden bardzo istotny minus - konieczność kontaktu z drugą osobą. Nie wyobrażam sobie stałego zajęcia, iluś lat pracy w zespole współpracowników, lub w kontakcie z klientem. Na dzień dzisiejszy, niestety, najwięcej ofert tyczy się właśnie pracy w grupie, w usługach - tam, gdzie trzeba być kooperatywnym. Kontakty z ludźmi, zwłaszcza dynamiczne i częste, wysysają ze mnie siłę i ochotę do życia. W liceum miałam z tym ogromny problem i gdybym nie trzymała się na boku tak bardzo, jak tylko się da, chyba by mi w końcu palma odbiła. Serdecznie żałuję, że nie poszłam do zawodówki szkolić się na zegarmistrza. :/
Mówi, że nigdy nie śpi. Że nigdy nie umrze. Dyga przed skrzypkami, pląsa do tyłu, odrzuca głowę, parska głębokim gardłowym śmiechem i jest wielkim ulubieńcem, ten sędzia. Wachluje się kapeluszem, a księżycowa kopuła jego czaszki sunie blada pod światłami, on zaś obraca się, przejmuje skrzypki, wiruje w piruecie, wykonuje jedno pas, dwa pas, tańcząc i grając jednocześnie. Nigdy nie śpi. Mówi, że nigdy nie umrze. Tańczy w świetle i cieniu i jest wielkim ulubieńcem. Nigdy nie śpi, ten sędzia. Tańczy i tańczy. Mówi, że nigdy nie umrze.”
Planuję pracować w, przynajmniej na pierwszy rzut oka, wybitnie nieintrowertycznym zawodzie - prawdopodobnie będę lekarzem neurologiem. Jak się przyjrzeć bardziej to to aż tak straszne nie jest, łączy się w dużej mierze z pracą naukową, natomiast praca w gabinecie sprowadza się do kontaktów ze znajomymi lekarzami / z pacjentami (acz w tym przypadku kontakt jest sformalizowany, diagnoza słowna -> ew. diagnoza szczegółowa -> decyzja). A i łączy się z moimi neuronaukowymi zainteresowaniami.
Jeszcze nie jestem pewien czy wytrzymam osiem godzin z pacjentami, ale nie wydaje mi się to straszniejsze od np. pracy programisty.
Jeszcze nie jestem pewien czy wytrzymam osiem godzin z pacjentami, ale nie wydaje mi się to straszniejsze od np. pracy programisty.
szukam
- Inno
- Legenda Intro
- Posty: 1214
- Rejestracja: 01 paź 2008, 18:47
- Płeć: nieokreślona
- Lokalizacja: Warszawa
Zarat, w takim razie może zainteresuje Cię książka Iana McEwana "Sobota".
Z opisu:
Jak dla mnie nie jest to arcydzieło, ale książka dobra.
Z opisu:
Bohater ma wiele cech introwertycznych. ^^Zapis jednego dnia z życia londyńskiego neurochirurga, prześladowanego niepokojem, iż wielki świat szykuje zamach na jego mały, bezpieczny świat. Jego sobotni dramat, z płonącym samolotem w tle i operacją na otwartym mózgu, rozgrywa się w świecie opuszczonym przez Boga. Tu nie ma miejsca nie tylko dla boskiego gwaranta ładu, którego rolę przejęła nauka, ale także dla takich pojęć jak dusza, którą zastąpił genotyp. Świat ten naznaczony jest dojmującym poczuciem pustki, znużenia, dręczącej niepewności.
Jak dla mnie nie jest to arcydzieło, ale książka dobra.

- Sorrow
- Krypto-Extra
- Posty: 829
- Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
- Płeć: mężczyzna
- Enneagram: 1w9
- MBTI: ENFP
Re:
Nie wiem, nie spotkałem się z czymś takim. No, ale tutaj roi się od emerytowanych górników, którzy narzucają swoją etykę pracy.Rilla pisze:Teraz jest raczej tak, że ludzie chcą zarabiać kokosy, a nic nie robić. Niestety takie czasy.
Zresztą jest to typowy pozbawiony treści dzikokapitalistyczny slogan.
Praktycznie w każdej pracy wymagana jest bardzo duża sprawność, wytrzymałość i pracowitość, tylko jakoś dziwnie się składa, że płacą tyle, że nie starcza na przeżycie i człowiek w praktyce nadal jest utrzymywany przez rodziców i to jak pracodawca nie łamie prawa i daje płacę minimalną.
Za to w okolicznych sklepach to ludzie pracują za 300-600 zł miesięcznie.
Re: Introwertyzm a praca
Praca z ludźmi byłaby wbrew mojej naturze. Idealne zajęcie dla mnie to praca artysty. Mam plan utrzymywać się właśnie w ten sposób, tworząc w domowym zaciszu, kreując własny świat rysunkiem. Jeszcze studiuję, ale mam doświadczenia z pracą w okresie wakacyjnym. Ludzie są dziwni...chyba jeszcze nie rozumiem ,,dorosłych'', ludzi z problemami życiowymi, podtrzymujących wszelkimi sposobami pewien poziom bytowania swoich rodzin. Widziałem ludzi, którzy zmarnowali sobie życie. Wyglądało to mniej więcej tak - po szkole do pierwszej lepszej roboty, potem dziecko, w końcu lata minęły i tyrają za 1000 zł i odliczają dni do (wcześniejszej) emerytury. Dla mnie najważniejsze są idee, za nic w świecie nie zdecydowałbym się na tak pochopne działania. Zauważyłem pewną prawidłowość - jeśli człowiek założy rodzinę, nie osiągnąwszy pewnego statusu, jest przegrany.
Chciałbym po prostu usiąść i rozmyślać sobie przez całe życie..


- Sorrow
- Krypto-Extra
- Posty: 829
- Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
- Płeć: mężczyzna
- Enneagram: 1w9
- MBTI: ENFP
Re: Introwertyzm a praca
Ano, tak się zastanawiam z czego ci ludzie żyją. Przecież 1000zł to wystarczy na utrzymanie nawet jednej osoby, a co dopiero dziecka.
Co do pracy artysty - to jest ciężki kawałek chleba - jak chcesz się z tego utrzymać, to musisz się liczyć z rzeczami w stylu robienia seryjnie kopii dzieł wielkich malarzy
.
A tak w ogóle, to co studiujesz?
Co do pracy artysty - to jest ciężki kawałek chleba - jak chcesz się z tego utrzymać, to musisz się liczyć z rzeczami w stylu robienia seryjnie kopii dzieł wielkich malarzy
A tak w ogóle, to co studiujesz?
Re: Introwertyzm a praca
Ja też chciałem być artystą w rysunku! Przekazywać idee, myśli przez rysunek. Ale nie zamierzam iść na ASP. Beksiński nie kończył ASP, a architekturę i nie można powiedzieć, że jego obrazy są słabe. Ja bym się chciał dostać na anglistykę, a rysować bardziej na boku. Bo jak niby się utrzymywać z rysunku? Będziesz rysował portrety na targu? Malował kiczowate pejzaże, by mieć na chleb?
- Sorrow
- Krypto-Extra
- Posty: 829
- Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
- Płeć: mężczyzna
- Enneagram: 1w9
- MBTI: ENFP
Re: Introwertyzm a praca
Beksiński miał po architekturze solidne podstawy rysunku, kompozycji, itd.
Już żeby się dostać na architekturę, trzeba potrafić rysować.
Już żeby się dostać na architekturę, trzeba potrafić rysować.
Re: Introwertyzm a praca
Wbrew pozorom nie studiuję sztuki, tylko...administrację. To będzie moje zastępcze zajęcie, gdyby rysunek nie wypalił. Podkreślę, że nie interesuje mnie malarstwo. Moje ukierunkowania to np. karykatura, satyra polityczna a nawet komiks. W tym ostatnim zamierzam w tym roku zadebiutować na MFK w Łodzi.
Chciałbym po prostu usiąść i rozmyślać sobie przez całe życie..


- Sorrow
- Krypto-Extra
- Posty: 829
- Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
- Płeć: mężczyzna
- Enneagram: 1w9
- MBTI: ENFP
Re: Introwertyzm a praca
A masz jakieś komiksy w sieci
? Swego czasu chodziłem do lokalnego klubu komiksu, tyle, że nigdy nie miałem tyle skupienia by jakiś ukończyć XD .
Re: Introwertyzm a praca
Lucci, jak ćwiczysz rysowanie? Jesteś samoukiem, czy uczęszczasz na jakieś zajęcia? Zastanawiam się, czy musiałbym się zapisać na coś takiego, żeby wprawić się w rysunku.