Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

W tym dziale rozmawiamy o radościach i problemach, jakie dla introwertyków wynikają z bycia w związku.
psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 408
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: psubrat » 06 kwie 2018, 17:28

Mam taki pomysł, aby powspominać jakie czynniki kogo motywowały do interakcji z osobami płci przeciwnej. I zrobić to szczerze, poprzez jak najbardziej pozbawione oceny dobre/złe, typowe/nietypowe, dojrzałe/niedojrzałe. Bez żadnego przymierzania swojego zachowania do różnej popularnej wiedzy o naturze mężczyzn i kobiet, jaka została nam przekazana. Tylko czysta obserwacja - czułem/czułam to i to, zależało mi na tym i na tym.

Zacznę od siebie. Kolejność mojej wyliczanki nie jest skorelowana z siłą oddziaływania poszczególnych czynników, bo co prawda dobrze pamiętam, jakie myśli mi się w głowie pojawiały, to jednak nie potrafię odtworzyć, które myśli oddziaływały silniej, które słabiej.

1. Ambicja. Potrzeba bycia nie gorszym od kolegów. Posiadanie dziewczyny było pewnego rodzaju symbolem statusu, osiągnięciem. Tak samo jak zazdrościłem i zazdroszczę innym np. większych osiągnięć sportowych, tak samo zazdrościłem osiągnięć na polu osobistym. A w pewnym okresie życia, bycie w związku uważałem za osiągnięcie.
Jako ciekawostkę, polecam poobserwować sobie młodych chłopaków (15-20), jaka duma bije z ich wyrazu twarzy, gdy idą trzymając się za rękę z dziewczyną.

2. Byłem przekonany, w żadnym wypadku nie przez własne obserwacje, a przez przekaz innych ludzi, że w związku człowiek czuje się cudownie. Oczywiste jest, że również marzyłem o zaznaniu tego szczęścia.
Chociaż u rodziców widziałem, że ich sposób myślenia jest zupełnie różny, nie ma takiej harmonii, o jakiej istnieniu w relacjach kobieta-mężczyzna byłem przekonany, uważałem że rodzice są w tej kwestii wyjątkiem, a moja relacja będzie bez porównania lepsza.

3. Obawa, czy nie jestem homoseksualistą. Różni medialni orędownicy homoseksualizmu, a w ślad za nimi zwykli ludzie, szerzyli przekaz, że jeśli ktoś preferuje np. spędzenie wakacji z osobą tej samej płci, a nie przeciwnej, to prawdopodobnie jest gejem. Chciałem więc doprowadzić do sytuacji, że znajdę dziewczynę, z którą będzie mnie łączyła więź silniejsza, niż z najbliższymi kolegami, tak abym się tej więzi z kolegami więcej nie wstydził.

4. Chęć osiągnięcia tego, czego oczekują ode mnie członkowie mojej rodziny. Aby dać rodzicom wnuki, musiałbym znaleźć odpowiednią kobietę do współpracy na tym polu.

5. Własna myśl, że fajnie byłoby mieć syna lub synów. Przy czym najlepiej aby jakoś magicznie przeminął okres, gdy mają mniej niż 10 lat. Najlepiej, gdyby rodził się od razu 14-15 latek, ale niestety świat nie tak działa...

6. Próba nadania życiu sensu. Sens swojego życia zacząłem dostrzegać w wieku trochę ponad 30 lat.

7. Trochę powiązane z 6. Przekonanie, że moje własne zainteresowania, aktywności do których mnie ciągnie, są nieprawidłowe. I potrzebuję przewodnika w postaci kobiety, która mi wskaże, na co mam spożytkować swoje siły, bo kobieta wie lepiej co jest w życiu ważne.

Nieprzypadkowo nie napisałem tu o pociągu seksualnym. Nie zaobserwowałem, aby kierował moimi działaniami.
A jakie są Wasze obserwacje motywów własnego działania w kierunku tworzenia związków z osobą płci przeciwnej?
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Awatar użytkownika
Drimlajner
Krypto-Extra
Posty: 936
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna
MBTI: Brak
Lokalizacja: Warszawa - Okęcie

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: Drimlajner » 06 kwie 2018, 19:29

Jestem w 100% pewny że tym motywem była po prostu ciekawość. Najwięcej takich prób podejmowałem w liceum. To były ogólnie lata eksperymentowania z różnymi rzeczami bo był i alkohol, i lekkie narkotyki. Trochę doświadczeń z dziewczynami miałem z lat wcześniejszych: drobny flirt z koleżanką, czasem skromny pocałunek, czy ukradkiem zobaczenie kobiety w sytuacji intymnej. Wszystkie te zdarzenia były dla mnie na tyle przyjemne że pojawiła się chęć ich ponownego przeżycia z innymi bardziej dostępnymi osobnikami płci przeciwnej i sprawdzenia czy będzie równie tak przyjemnie i miło.

Jeśli chodzi o najbardziej ekstremalną dla mnie sytuację związaną z płcią przeciwną czyli poderwanie stewki w autobusie to tutaj czynnikiem na pewno była też chęć przełamania swoich słabości. Konkretnie: próba przezwyciężenia nieśmiałości w sytuacji krytycznej.

To było 4 lata temu.

Teraz za czynnik który odpowiada za to że nie podejmuje prób poznania kogoś podałbym właśnie brak ciekawości. Wszystko spowszechniało a życie w pojedynkę jest wystarczająco dobre. Być może rolę również odgrywa przekonanie o braku własnej atrakcyjności i duże wymagania jakie kobiety stawiają mężczyznom.
May the blessing of the Wright Brothers always be with thee.

darknet
Intronek
Posty: 29
Rejestracja: 19 sie 2017, 10:58
Płeć: kobieta
MBTI: INTP

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: darknet » 06 kwie 2018, 21:26

Na pewno presja społeczna, żeby być w związku heteroseksualnym jest GŁÓWNYM czynnikiem, który sprawia, że chciałabym mieć samca i być z nim w związku. XD

Pozostałe czynniki takie jak zakochanie, urozmaicenie życia istnieją, ale nie są aż tak motywujące.....

Awatar użytkownika
Racter
Rozkręcony intro
Posty: 224
Rejestracja: 23 sty 2015, 16:15
Płeć: mężczyzna

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: Racter » 08 kwie 2018, 19:09

darknet pisze:
06 kwie 2018, 21:26
Na pewno presja społeczna, żeby być w związku heteroseksualnym jest GŁÓWNYM czynnikiem, który sprawia, że chciałabym mieć samca i być z nim w związku. XD
Może się to wydawać śmieszne, ale jeszcze w pokoleniu naszych babć, presja społeczna na zamążpójście była przeogromna. Kobieta z rodzaju "stara panna" (czytaj - bez męża po 30tce) była uważana za kogoś gorszej kategorii.

Obecnie tej presji tak bardzo nie czuć (ani tym bardziej nie warunkuje to pozycji społecznej, bo teraz w cenie jest niezależność i dyspozycyjność), ale mam parę koleżanek, które bardzo się przejmowały tym, że na studiach są jedynymi bez chłopaka, i trochę od tego uzależniały swoją wartość.
psubrat pisze: Mam taki pomysł, aby powspominać jakie czynniki kogo motywowały do interakcji z osobami płci przeciwnej.
Domyślam się, że chodzi o relacje romantyczne (bo do interakcji z osobami płci przeciwnej może mnie motywować wiele rzeczy, ale niekoniecznie owa płeć ma wtedy znaczenie).

Myślę, że w moim przypadku tą motywacją jest potrzeba pokochania i bycia pokochanym, poczucia szczególnej, bliskiej więzi z drugim człowiekiem. Posiadania zarówno podobieństw (we wrażliwości, wyznawanych wartościach), jak i uzupełniania się charakterów w tej relacji.

Nie czuję jakoś szczególnie presji społecznej, choć z drugiej strony, czasem odzywają się we mnie kompleksy mówiące, że im starszy jestem i ani trochę bardziej doświadczony w relacjach, tym będzie mi z tym wszystkim po prostu trudniej.

darknet
Intronek
Posty: 29
Rejestracja: 19 sie 2017, 10:58
Płeć: kobieta
MBTI: INTP

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: darknet » 08 kwie 2018, 22:08

Racter pisze:
08 kwie 2018, 19:09
darknet pisze:
06 kwie 2018, 21:26
Na pewno presja społeczna, żeby być w związku heteroseksualnym jest GŁÓWNYM czynnikiem, który sprawia, że chciałabym mieć samca i być z nim w związku. XD
mam parę koleżanek, które bardzo się przejmowały tym, że na studiach są jedynymi bez chłopaka, i trochę od tego uzależniały swoją wartość.
Ja nie czuję się gorsza z tego powodu, że nie mam i nie miałam chłopaka. Mam duże poczucie własnej wartości, które sprawiało, że właśnie nie chciałam być nigdy z byle kim, wolałam być sama.
Życia mi to nie ułatwiło.... I to miałam na myśli pisząc o presji. Życie jest łatwiejsze jak się robi to co wszyscy i nie neguje istniejących trendów.
Z resztą i tak raczej będę sama, bo mężczyźni mi się tak niezbyt podobają, zwłaszcza fizycznie. Raz w życiu spotkałam chłopaka, który mi się podobał na tyle fizycznie, że pomyślałam o czymś więcej... Tak naprawdę to nie mam zamiaru ulegać tej presji, napisałam o tym, bo chciałam zasygnalizować problem....

Awatar użytkownika
Nocnik
Introwertyk
Posty: 105
Rejestracja: 15 kwie 2017, 19:14
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: Nocnik » 09 kwie 2018, 8:47

1.Presja środowiska. Poczucie gorszości tylko z powodu nie doświadczenia tego co niby jest standardem dla "wszystkich" na zasadzie "wszyscy mają Mambę, mam i ja". Dotyczy to również seksu i wszystkim co z tym związane.

2.Ciekawość. Doświadczenie tych wszystkich romantycznych pierdół, wyniesionych z filmów i utworów muzycznych, które na co dzień piorą ludziom mózg.

3.Szukanie leku na całe zło tego świata oraz leku na osamotnienie (nie mylić z samotnością). Czyli patrząc na to głębiej taki "rozpraszacz myśli", który działa na chwilę, ale i tak nie usuwa głównego problemu jakim jest relacja z samym sobą. Do tego punktu dołączę przyjęcie błędnego założenia, jakoby kobiety były bardziej wyrozumiałe, empatyczne i opiekuńcze niż faceci, więc naturalne szukałem u nich akceptacji tych części siebie, których sam nie potrafiłem zaakceptować.

4.Trening przełamywania nieśmiałości/fobii społecznej. Czyli udowadnianie sobie czegoś. Choć w praktyce rozmawiając z nimi to nie miałem pojęcia o czym one nawijają, a nawet, że to w jaki sposób do nich mówię to jest flirt, co potem powodowało różne rzeczy :D
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." - Carl Gustav Jung

Mówią, że jestem inteligentny, problem w tym, że w stadzie baranów i osioł wydaje się być Sokratesem :)

nomada
Introrodek
Posty: 13
Rejestracja: 05 lut 2018, 18:25
Płeć: kobieta

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: nomada » 09 kwie 2018, 22:50

1. Potrzeba szerszej gamy doznań emocjonalnych. Relacja samemu ze sobą może być przyjemna, jednak afektywnie dość ograniczona. Po prostu fajnie jest, gdy ktoś podgrzewa.

2.Szczera ciekawość drugiego człowieka i chęć stworzenia jakiejś nowej, wspólnej przestrzeni z nim, w której oprócz wymiany intelektualnej, będzie też bliskość uczuciowa, ta specyficzna intymność. I przyjemność oddziaływania na kogoś w sposób fizyczno emocjonalny, powodowania tęsknoty, pożądania.

3. Realizacja sfery seksualnej.

4.Świadomość ograniczonego czasu. Nie chodzi tu o realizowanie wymogów presji społęcznej, typu małżeństwo etc, bo to mam gdzieś, ale żal osobistych doświadczeń, jakie mogą mi umknąć w życiu, przez izolację i bierność. Fajnie jest też mieć wspomnienia.

5.Potrzeba jakiegoś zaplecza ludzkiego w życiu. Niezależnośc jest ok, ale posiadanie w życiu podpory, też jest fajne. I jest miło, gdy ktoś czeka.

6. No i kurde, no miłość. Aby jakiś taki szerszy ten sens życia był i nie kończył się na mnie, mimo, że siebie też lubię, nie ma co ;) Ale dawać coś komuś, też jest miło.

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 248
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: Pomidor » 12 kwie 2018, 15:13

Tak czytam te posty i widzę, że dla większości to albo presja wywołana przez społeczeństwo, albo nowy obiekt badań i kolejna sprawa do analizy. Coś takiego jak uczucia nie istnieje? Tak jak czuje, że jestem głodny, to czuję, że druga osoba mi się podoba a nie robię to z przymusu czy z chęci przeprowadzenia badania.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1771
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: highwind » 12 kwie 2018, 17:00

Czytam te punkty, a im dłużej czytam, tym bardziej się dziwię. Dziwię się, że nie ma IMO numero uno na liście, czyli zwykłego popędu.

Dwie moje pierwsze kobiety same mnie poderwały, więc z mojej perspektywy nie było praktycznie żadnej motywacji xD Motywacja pojawiała się, jak już miałem jako-tako ustabilizowany związek. Za trzecim razem byliśmy pijani i spontanicznie przełamaliśmy lody, po czym wiedziałem, że jest coś na rzeczy i mogłem spokojnie atakować, co też uczyniłem i zaowocowało. Chyba boję się odrzucenia, że działania zaczepne prowadzę tylko wobec praktycznie pewników :/ Kolejne razy już działy się jak te pierwsze dwa, jakoś same z siebie.

Teraz już mija kilka lat jak nie byłem w związku, kiełkuje powoli chęć zaangażowania się na powrót w coś takiego. Dlaczego? Dla urozmaicenia żywota.

Awatar użytkownika
Drimlajner
Krypto-Extra
Posty: 936
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna
MBTI: Brak
Lokalizacja: Warszawa - Okęcie

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: Drimlajner » 12 kwie 2018, 19:52

Uczucia w sensie: miłość, tak?

Wydaje mi się że miłość jest dobrym motywem do budowania związku, lub walki aby ten związek trwał, ale miłość jako motywacja do interakcji z płcią przeciwną to trochę śliska sprawa, nieprawdaż? Komuś najwyraźniej pomajtały się priorytety jeśli najpierw kocha a potem nawiązuje relacje intymne.

Dlaczego nie wymieniłem w swoich motywach miłości? Bo na kilkanaście przykładów (z 11-13) relacji w których dążyłem do związku miłość była motywem tylko jednego z nich, a i też ten jeden przypadek zaczął się od zwykłej ciekawości: jaka jest ta osoba przy bliższym poznaniu. Z mojej strony pojawiła się miłość, było dążenie do nawiązania relacji intymnej, zostałem odtrącony. Wniosek: nie czuj, nie mów kocham zbyt wcześnie.

Z sześć lat dążyłem, boże jaki ja byłem głupi.

Ostatnio pojawia się ciekawość przeżycia tego jak to jest jeśli ktoś cię kocha i o ciebie dba. Znów: ciekawość. Oprócz miłości rodzicielskiej, znam tylko jeden inny rodzaj: miłość odrzuconą, a ona nie wydaje mi się dobrym przykładem motywacji dążenia do związków. Ciekawość poznania czy istnieje inny rodzaj i jak on wygląda w praktyce - tak.

Podsumowujący: czy uczucia nie istnieją? Oczywiście istnieją, tylko w moim przypadku ciężko się kierować uczuciami których się nie zna. Nie wiem co to miłość, nigdy jej nie zaznałem i szczerze mówiąc nawet nie wiem czy tego w swoim życiu chcę, czy nie. Bo jak tu chcieć czegoś o czym się nie ma pojęcia? To nielogiczne.

A sympatia...
Sympatię to ja czuję nawet do dziewczyn mijanych na ulicy. Codziennie do innej. Niestety ale jakoś w moim przypadku sympatia nie jest wystarczającym motywem aby... no latać za nimi z pytaniem: "ej, cześć, jak masz na imię, może chcesz zostać moją stewardessą?".

Popęd seksualny.
Nigdy nie miał większego znaczenia. Ciągłe odrzucanie moich zalotów przez kobiety w efekcie brak doświadczeń seksualnych spowodowały że nauczyłem się rozładowywać popęd seksualny całkowicie sam. To już jest spektrum zaburzeń preferencji seksualnych. Dziś wiem o seksie na tyle dużo żeby być świadomym tego że w moim przypadku trafienie na odpowiednią otwartą i ciepłą partnerkę to jak wygrana w totka. Toteż jak sobie wyobrażam swój przyszły związek to uzyskanie satysfakcji seksualnej wydaje się na tyle trudnym zadaniem do zrealizowania że nie stanowi to dla mnie dobrej motywacji. Mówiąc krótko: seks pewnie jakiś tam by był, jak to w związku, ale prawdopodobnie jako odpowiedź na jej potrzeby a nie na moje.
May the blessing of the Wright Brothers always be with thee.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 408
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: psubrat » 12 kwie 2018, 22:20

Pomidor pisze:
12 kwie 2018, 15:13
Tak czytam te posty i widzę, że dla większości to albo presja wywołana przez społeczeństwo, albo nowy obiekt badań i kolejna sprawa do analizy. Coś takiego jak uczucia nie istnieje? Tak jak czuje, że jestem głodny, to czuję, że druga osoba mi się podoba a nie robię to z przymusu czy z chęci przeprowadzenia badania.
O to właśnie chodziło, aby każdy wypisywał te motywacje, które nim faktycznie kierowały, a nie te które - według popkultury, czy według naszej tzw. "wiedzy" - powinny człowiekiem kierować.

Jeśli chodzi o uczucia, to w moim przypadku, uczucia kazały mi pozostawać w męskim towarzystwie. Tak samo spontanicznie pojawiające się emocje dużo częściej pchają mnie do nawiązywania rozmowy, czy relacji z mężczyznami, niż z kobietami.

Rozumiem, że Ciebie przyciągały do kobiet uczucia. Ok. Nie czułeś wcale presji społecznej, czy tylko pominąłeś ją w cytowanej przeze mnie wypowiedzi?
highwind pisze:Czytam te punkty, a im dłużej czytam, tym bardziej się dziwię. Dziwię się, że nie ma IMO numero uno na liście, czyli zwykłego popędu.
Tylko dlaczego Cię to dziwi? Znasz osobiście tych forumowiczów, którzy wypowiedzieli się w tym wątku i wiesz, że czują co innego niż opisują?
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 1771
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: highwind » 15 kwie 2018, 10:10

Nie rozumiem pytania i nie wiem co ma znajomość kogokolwiek do dziwienia się jego podejściem. Powiedziałbym, że nawet im lepiej kogoś znam, tym bardziej bywam zaskakiwany, jeśli dowiaduję się czegoś nietypowego. A dziwię się, że jesteśmy aż tak różni.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 408
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: psubrat » 15 kwie 2018, 15:05

highwind pisze:
15 kwie 2018, 10:10
Nie rozumiem pytania i nie wiem co ma znajomość kogokolwiek do dziwienia się jego podejściem.
Jakoś się to może literacko nazywa, ale zadałem to specyficzne pytanie, chociaż znałem na nie odpowiedź. Takie trochę prowokacyjne. Pewne rzeczy o naturze ludzkiej, w dobie mass-mediów, są wmawiane tak skutecznie, że zupełnie niezależnie od tego, ile osób w rzeczywistości przejawia daną cechę, każdy będzie przekonany, że jest to 99% populacji. Jedną z tych rzeczy jest tak silny wpływ pociągu seksualnego na męskie zachowanie.

Chociaż jestem autentycznie ciekawy, jaką częścią mężczyzn i jak silnie on kieruje, to jednak jest to coś, czego w dzisiejszych czasach praktycznie nie da się dowiedzieć, bo spytać o to ludzi wprost, to mnóstwo mężczyzn będzie kłamać. Bo silne odczuwanie tego jednego konkretnego popędu jest w dzisiejszych czasach wręcz powodem do dumy. Za to wiele punktów, które ja wymieniłem, jest odbierane jako powód do wstydu i tylko część osób odważy się do nich przyznać.

Także wg mnie dziwi Cię raczej szczerość ludzi, że napisali coś, do czego tak trudno się w naszej kulturze przyznać - i przez to ten zbiór motywacji wydaje się tak niezwykle rzadki i nietypowy, chociaż w rzeczywistości wcale taki nie jest.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Awatar użytkownika
Pomidor
Ambiwertyk
Posty: 248
Rejestracja: 27 maja 2017, 20:45
Płeć: nieokreślona

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: Pomidor » 15 kwie 2018, 16:22

Ale do czego ludzie wstydzą się przyznać? Jedni czują ciekawość, drudzy czują popęd, a jeszcze ktoś inny presje społeczeństwa czy coś innego. Psubrat, piszesz tak jakbyś twierdził, że wszyscy kłamią a Ci co napiszą po twojej myśli to piszą prawdę. Przestań się bawić w jakieś teorie spiskowe, kreacje przed media itd. To że Ty masz takie podejście to płci przeciwnej nie znaczy, że inni widzą to tak samo.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 408
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Motywy dążenia do związków/interakcji z płcią przeciwną.

Post autor: psubrat » 15 kwie 2018, 16:54

Pomidor pisze:
15 kwie 2018, 16:22
Ale do czego ludzie wstydzą się przyznać? Jedni czują ciekawość, drudzy czują popęd, a jeszcze ktoś inny presje społeczeństwa czy coś innego. Psubrat, piszesz tak jakbyś twierdził, że wszyscy kłamią a Ci co napiszą po twojej myśli to piszą prawdę. Przestań się bawić w jakieś teorie spiskowe, kreacje przed media itd. To że Ty masz takie podejście to płci przeciwnej nie znaczy, że inni widzą to tak samo.
Gdy w realnym życiu przestanę dostrzegać rozmaite techniki manipulacyjne, czy niekiedy działania wprost, mające zagłuszyć osoby czujące to co ja i o tym mówiące, dopiero wtedy przestanę się bawić w "teorie spiskowe".

Na prawdę nie wmówisz mi, że ktoś kto w towarzystwie będzie się szczycił silnym pociągiem seksualnym (wszystko jedno czy prawdziwym, czy wyimaginowanym), zostanie potraktowany podobnie do kogoś, kto się przyzna, że sfera seksualna go praktycznie nie interesuje. Nie urodziłem się wczoraj, nie żyłem jako odludek, a ze względu na sport przewinąłem się przez bardzo wiele grup rówieśniczych i dużo też pobyłem w grupach z osobami mi nieznajomymi. Mam też możliwość obserwować obecną młodzież i nie widzę aby przez ostatnie 20 lat nastąpiła w tej materii jakaś istotna zmiana. Poza tym pamiętam również, że sam ukrywałem wiele z tego o czym teraz otwarcie piszę.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

ODPOWIEDZ