Strona 8 z 20

Re: Jak "działacie" na innych ludzi?

: 14 sie 2011, 20:20
autor: Akolita
Myślałam, że w życiu nie zainteresuję się ekstrawertykiem, ale jestem z związku z taką osobą i czuję, że już nigdy w życiu nie chciałabym zamienić ekstrawertyka na choćby najprzystojniejszego intro pod słońcem.
Oddziałujemy na siebie jak przeciwwagi. On reguluje mój nadmiar apatii i melancholii, potrafi zdopingować mnie do większego entuzjazmu, ja uspokajam jego napady gniewu, koję nerwy i hamuję zbyt rozwinięte popędy. :P Nawzajem przesuwamy siebie ze skrajności w stronę złotego środka. :P

Re: lęk przed bliskością / związkofobia

: 23 maja 2012, 14:47
autor: mar_ta88
Witam wszystkich :)
Trafiłam tu w poszukiwaniu osób podobnych do mnie, którzy barykają się z podobnymi problemami To, że jestem introwertyczką uświadomiłam sobie około rok temu, gdy przeczytałam prwien artykuł i zrozumiałam, że to o mnie. Wcześniej często uważałam, że coś ze mną nie tak, dodatkowo byłam nieśmiała, podziwiałam ekstrawertyków, miałam kompleksy. Teraz choć wiem, że nie zmianię swojej "orientacji" intro i zaakceptowałam to, to walczę z nieśmiałością, bo nad tym można pracować. Nigdy nie byłam w związku i teraz bardzo mi tego brakuje, wcześniej zwalałam to na nieśmiałość, ale wiem, że introwertyk nie musi taki być. Może moja natura jakoś odpycha innych, mimo tego, że fakt jestem trochę zdystansowana i niezbyt wylewna, to raczej nie mam problemu mówieniem i wyrażaniem uczuć w stosunku do bliskich osób, ech...

Re: lęk przed bliskością / związkofobia

: 24 maja 2012, 16:12
autor: Kosa13
mar_ta88 pisze:Witam wszystkich :)
Trafiłam tu w poszukiwaniu osób podobnych do mnie, którzy barykają się z podobnymi problemami To, że jestem introwertyczką uświadomiłam sobie około rok temu, gdy przeczytałam prwien artykuł i zrozumiałam, że to o mnie. Wcześniej często uważałam, że coś ze mną nie tak, dodatkowo byłam nieśmiała, podziwiałam ekstrawertyków, miałam kompleksy. Teraz choć wiem, że nie zmianię swojej "orientacji" intro i zaakceptowałam to, to walczę z nieśmiałością, bo nad tym można pracować. Nigdy nie byłam w związku i teraz bardzo mi tego brakuje, wcześniej zwalałam to na nieśmiałość, ale wiem, że introwertyk nie musi taki być. Może moja natura jakoś odpycha innych, mimo tego, że fakt jestem trochę zdystansowana i niezbyt wylewna, to raczej nie mam problemu mówieniem i wyrażaniem uczuć w stosunku do bliskich osób, ech...
Witaj ! ;)
Nie martw się, nie jesteś sama ! Miałem dzisiaj sen ... śniło mi się, że tuliłem się do jakiejś pięknej kobiety, uczucie bliskości i może... miłości, było niesamowite. Podobnie jak Ty, nigdy nie byłem w związku, mimo, że nie czuje, że jestem nieśmiały, bo jeśli mam się zapytać o godzinę to się zapytam. (albo zgłoszę się na lekcji itp.) U mnie jest inny problem, mam lekką nadwagę. Ostatnio zacząłem nad sobą pracować, ale to nie jest takie proste :d. Zacząłem biegać, ale bieganie bez odpowiedniej diety jest na pewno mniej efektywne, z czym mi jest sie jeszcze trudniej pogodzić niż z samym uprawianiem aktywności fizycznej. Większość ludzi (z moich obserwacji) nawiązuje kontakty z płcią przeciwną poprzez żartowanie, zaczepianie itp. (taka trochę gra pozorów, ale wiadomo nie musi to prowadzić do związku od razu). Ja jestem w tym słaby, jak próbuje coś takiego skleić to czuję, że nie jestem sobą. Wiadomo, nie powinno się wrzucać wszystkich do jednego wora, ale jednak fakt faktem wciąż jestem sam, a chciałbym się dowiedzieć jak to jest z tą miłością, tak na serio ;D. Dziękuje za uwagę ! 5 !

PS. W sumie nie powinienem (demotywujący utwór...), ale jest wręcz idealny: http://www.youtube.com/watch?v=Y-xNzfuAFLM

Re: lęk przed bliskością / związkofobia

: 24 maja 2012, 20:42
autor: mar_ta88
Kosa13 pisze:Witaj ! ;)
Nie martw się, nie jesteś sama ! Miałem dzisiaj sen ... śniło mi się, że tuliłem się do jakiejś pięknej kobiety, uczucie bliskości i może... miłości, było niesamowite. Podobnie jak Ty, nigdy nie byłem w związku, mimo, że nie czuje, że jestem nieśmiały, bo jeśli mam się zapytać o godzinę to się zapytam. (albo zgłoszę się na lekcji itp.) U mnie jest inny problem, mam lekką nadwagę. Ostatnio zacząłem nad sobą pracować, ale to nie jest takie proste :d. Zacząłem biegać, ale bieganie bez odpowiedniej diety jest na pewno mniej efektywne, z czym mi jest sie jeszcze trudniej pogodzić niż z samym uprawianiem aktywności fizycznej. Większość ludzi (z moich obserwacji) nawiązuje kontakty z płcią przeciwną poprzez żartowanie, zaczepianie itp. (taka trochę gra pozorów, ale wiadomo nie musi to prowadzić do związku od razu). Ja jestem w tym słaby, jak próbuje coś takiego skleić to czuję, że nie jestem sobą. Wiadomo, nie powinno się wrzucać wszystkich do jednego wora, ale jednak fakt faktem wciąż jestem sam, a chciałbym się dowiedzieć jak to jest z tą miłością, tak na serio ;D. Dziękuje za uwagę ! 5 !

PS. W sumie nie powinienem (demotywujący utwór...), ale jest wręcz idealny: http://www.youtube.com/watch?v=Y-xNzfuAFLM
Ja właśnie kiedys byłam dużo bardziej nieśmiała (jeszcze mnie to dręczy), ale zrobiłam postępy teraz raczej nie mam problemów z zapyatniem o coś czy załatwieniem jakiejś sprawy. Na studia poszłam sama nie znając nikogo. Teraz chyba coraz bardziej zatracam się w swoim introwertyźmie i chyba niektórzy częto to mylą. Bo często paraliżuje mnie kontakt z jakąś osobą i popadam w milczenie. Ale mój przyszły zawód jest związamy z kontaktem z ludźmi i staram się pracować nad sobą i lepszę komunikacją.
Tak, kobiety pociąga w facetach poczucie humoru, ale nie tylko :P z kolei faceci zazwyczaj lubią pewne siebie i uwodzicelskie kobiety. A ja jakoś nie potrafię uwodzić i grać słodkiej idiotki. Taki już nasz typ :P Ale wierzę, że ktoś dostrzeże moc zalet w nas i pokocha ;)
W odchudzaniu ważna jest motywacja, trudne decyzje wymagają samozapracia, ale jeśli motywacja jest duża to idzie łatwiej. 3maj się

Re: lęk przed bliskością / związkofobia

: 24 maja 2012, 21:50
autor: highwind
mar_ta88 pisze:z kolei faceci zazwyczaj lubią pewne siebie i uwodzicelskie kobiety. A ja jakoś nie potrafię uwodzić i grać słodkiej idiotki.
Nie wiem czy to do końca trafny pogląd. Pewność siebie i seksapil to na pewno cechy pożądane, ale już uwodzenie na siłę, czy bycie pretensjonalną mnie odrzuca. Omijam takie "słodkie idiotki" szerokim łukiem. We wszystkim trzeba zachować umiar. Zbyt pewne siebie i zbyt uwodzicielskie kobiety też zamiast przyciągać, odstraszają tylko facetów. A i jestem pewien, że znalazłaby się całkiem pokaźna grupa mężczyzn, którzy nie mieli by nic przeciwko związkowi z nieśmiałą, delikatną i bezpretensjonalną kobietą. Ba. Wydaje mi się to nawet dużo bardziej pociągające niż związek z femme fatale.

Re: lęk przed bliskością / związkofobia

: 24 maja 2012, 23:00
autor: mar_ta88
Nie chodziło mi o takie nachlne uwodzenie tylko raczej o kobiety świadome swojego piękna i emanujące tym, pewnie są też tacy faceci których to onieśmiela. Oczywiście nie chciałam generalizować, bo każdy jest inny, ale takie kobiety wiedzą jak przyciągnąć uwagę mężczyzny :)

Re: Związki - ogólnie

: 26 maja 2012, 17:40
autor: Kosa13
Ja u kobiety cenie sobie np. Kulturę osobistą, inteligencję, mądrość, wygląd i hmm ... ekspresję ? Może jestem za bardzo wymagający, ale to są najbardziej cenione punkty u kobiety. Nie lubię dziewczyn, które uważają siebie za pępek świata (mimo, że czuje, że jestem egocentrykiem), jak to one są piękne i mąd... głupie *.*. Czasami mam wrażenie, że pozjadałem wszystkie rozumy (co czasami mi sprawia na prawdę problem, bo wtedy mam dziwne uczucie, że wszyscy wokół to idioci), ale tak trudno pomyśleć czasem nad sensem swojej wypowiedzi ? :/ Vanitas, vanitatum et omnia vanitas ! :>

Re: Związki - ogólnie

: 27 maja 2012, 9:41
autor: arvendanci
Nie żebym się nie zgadzał z przedmówcami, ale żeby nie wiem jaką kulturę osobistą miała, i żeby nie wiadomo jak inteligentna była i miała wygląd, że nie dałoby się oderwać od niej wzroku, to mimo wszystko jeśli charaktery się nie dopasują to ni czorta nic z tego nie wyjdzie.

Dlatego w moim wypadku na pierwszy plan spada charakter. Niestety ma to jedną słabość. Nie da się tego ogarnąć, powiedzmy w tydzień, czy miesiąc. Potrzeba czasu, aby móc przeanalizować wiele sytuacji w których się znajdzie i w jaki sposób one się rozwiązały.

A że to jest jeden z aspektów uwarunkowania bytu człowieka - nie da się go zmienić. Kultury można się nauczyć, inteligencję można jakoś tam podreperować, wygląd w sumie też:D ale charakteru nie zmieni za skarby świata.

No a jeśli chodzi o związki w moim wypadku - no cóż. Do tej pory nie było kolorowo :(

Re: Związki - ogólnie

: 27 maja 2012, 21:52
autor: mar_ta88
Zgadzam się z Tobą arvendanci dla mnie też bardzo ważna jest przyjaźń w związku, zrozumienie, akceptacja, wsparcie i oczywiście podstawa to wzajemny szacunek. W ogóle zadziwia mnie to, jak często brakuje tego w związkach. Jeżeli tego nie ma to trudno się dogadać. Fakt charakter ciężko zmnienić, ale czasem jak ktoś się naprawdę zakocha to pragnie zmieniać się i być lepszym człowiekiem zwłaszcza dla ukochanej osoby. Dla mnie facet powiniem być mądry, zabawny, wyznawać jakieś wartości, odpowiedzialny, fajnie jak byłby przystojny i miał pasję. Ogólnie cenię w ludziach także szczerość i dystans do siebie, hehe trochę dużo tego :P Ale uważam, że bez pewnych cech nie można stworzyć dobrej relacji.
Chyba rozumiem Cię Kosa 13 ja chyba nie jestem przemądrzała, choć czasem by bronić jakiejś sprawy to powiem swoje zdanie (ale rzadko i w odpowiednim towarzystwie) ale też mam nie raz takie myśli: "co ten człowiek bredzi" hehe i męczy mnie przebywanie z niektórymi osobami....

EDIT:
Chciałam jeszcze dodać, bo wyszło w sumie tak, że wygląd prawie w ogóle sie nie liczy, tak jak napisał arvendanci, co z tego, że ktoś jest piękny jeżeli jego inteligencja emocjonalna kuleje, wszystko musi współgrać, musi być chemia ;)

Re: Związki - ogólnie

: 17 lip 2012, 15:43
autor: maggie
Moja odpowiedź to 'nie'.

Związki u mnie to jak z przyjaźnią. Nie nazwę człowieka,z którym poszłam kilka razy na piwo przyjacielem tak samo jak gościa, z którym się spotykałam swoim facetem. Mimo, że ludzie którzy mnie znają dalej tego nie odróżniają..

Re: Związki - ogólnie

: 30 lip 2012, 11:54
autor: PrzystojnyMichał
lubię być niezależny i bardzo się obawiam tego że ktoś coś ode mnie wymaga a to jest wbrew mojemu toku myślenia, a takie są związki niestety :P

Re: Związki - ogólnie

: 30 lip 2012, 22:12
autor: TomMorello
Ja mam pewien problem. Jestem cholernie nieśmiały do dziewczyn. Nie potrafię z nimi rozmawiać i podtrzymać rozmowę, a co dopiero "zagadać". Często wolę się wycofać. Mam hobby, ale wszystkie oprócz piłki nożnej i muzyki są raczej naukowe, a nie poznałem jeszcze jakieś dziewczyny, która takie lubi (a dokładniej co lubię: informatyka, historia, astronomia, teologia, języki obce). Jestem chuderlakiem (wysoki i chudy) i nie lubię chodzić na głośne imprezy (tak jak większość intro :) ). No i nie potrafię otworzyć się przed drugim człowiekiem, większość emocji i wszystkie tajemnice tłumie w sobie). Staram się zwalczać te negatywne cechy, ale jest ciężko.

Re: Związki - ogólnie

: 10 sie 2012, 4:25
autor: Difane
Kolejny temat z cyklu "się nie znam, ale się wypowiem" :D .

Zacznę może od tego, że dołączam do grona osób, które wybrały odpowiedź "nie" w powyższej ankiecie. Ba, ja nigdy nie miałem nawet znajomej płci pięknej, a co dopiero kogoś więcej. Szczerze mówiąc to moja najdłuższa rozmowa z jakąkolwiek dziewczyną nie trwała dłużej niż kilka minut. Wyjątek od tej reguły stanowi jedynie pewna jałowa konwersacja z czasów licealnych za pośrednictwem gg, trwająca bodaj kilka godzin z bliżej nieznaną mi osobą, która podawała się za moją rówieśniczkę (czyli - jeśli wierzyć temu co napisała - mieliśmy wtedy jakieś 16-17 lat). Niestety poprzez zadawanie takich a nie innych pytań (nie pamiętam o co dokładnie pytała, ale były to pytania w stylu "czy lubisz ser ?", albo, "jaki masz kolor skarpetek ?" :lol: ) sprawiała wrażenie, jakby była o 5 lat młodsza.

Jeżeli mam być szczery to ciężko mi uwierzyć w to, abym mógł być kiedykolwiek w jakimkolwiek związku. Przede wszystkim wynika to z faktu, iż jestem strasznie nudnym człowiekiem. Nie ma zbyt wielu tematów na które można by ze mną porozmawiać, a i tak rozmowa ze mną przypomina raczej robienie wywiadu, bo rzadko kiedykolwiek cokolwiek mówię z własnej inicjatywy. Na dodatek odnoszę wrażenie, że mój "urok" osobisty generalnie od zawsze odstraszał płeć piękną i wzbudzał w niej coś na granicy politowania i przerażenia. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze kwestia organizacji wolnego czasu. Szczerze mówiąc nigdy nie mam pomysłu jak go spędzać, a zazwyczaj wszelkie inicjatywy budzą moje obawy (aquapark nie bo się utopię, skok na bungee nie bo lina się urwie, wchodzenie po schodach nie bo się połamię :lol: , i.t.d.). Dlatego z wyżej wymienionych powodów oceniam obiektywnie swoje szanse na znalezienie drugiej połówki na coś z zakresu 0-1 %.

Kolejnym problemem jaki towarzyszy mi w związku z tą tematyką to skłonność do idealizacji kobiet, wynikająca prawdopodobnie z kiepskiej ich znajomości. Niemal zawsze widzę w przedstawicielce płci pięknej bardziej kogoś, kim chciałbym aby była niż w rzeczywistości jest. Gdzieś tam w głębi mojej psychiki mam zakorzeniony stereotyp kobiety jako osoby czułej, wrażliwej i delikatnej, stojącej w opozycji do męskiej brutalności i bezwzględności. To prawdopodobny powód, dla którego widok niewiasty np. wulgarnej, palącej papierosa czy z kolczykiem w ustach budzi we mnie niechęć i zapala się lampka z napisem "nie, ona na pewno nie jest tą jedyną". Co gorsza bardzo często spoglądam na dziewczynę przez pryzmat potencjalnej miłości, zamiast potraktować ją jak normalnego człowieka, przez co spotkanie z każdą z nich od zawsze powodowało we mnie kilkukrotnie większy stres, niż z osobnikiem mojej płci, co w efekcie doprowadziło do kilku nieporozumień i dorobienia sobie łatki człowieka, który nie rozumie kobiet.

Po przeczytaniu powyższych akapitów to co znajdzie się w tym może się wydawać pewnym zaskoczeniem ale... pomimo iż mój zdrowy rozsądek podpowiada mi "nie myśl o tym i tak nic z tego nie będzie", to moje serce mówi coś zupełnie innego. Szczerze mówiąc na liście moich marzeń znalezienie drugiej połówki jest zdecydowanie na pierwszym miejscu. Nie wiem skąd bierze się to pragnienie czy wręcz tęsknota za czymś czego nie doświadczyłem, ale spędzam co najmniej godzinę dziennie na myśleniu o chwili, w której mówię mojej wyimaginowanej kobiecie o tym, jakim uczuciem ją darzę i doprowadzam sam siebie do stanu wzruszenia, jaki być może towarzyszyłby mi, gdyby zdarzyło się to naprawdę. Innym razem dochodzi do tego, że po prostu płaczę narzekając na to, że jestem sam, nie mogąc zrozumieć i pogodzić się z tym, że inni tego doświadczyli, a ja wciąż mogę jedynie o tym pomarzyć. Przy czym czasem odnoszę wrażenie, że taka romantyczna chwila może pozostać jedynie w mojej wyobraźni, gdyż wrodzona skłonność do tłumienia silnych uczuć wśród innych prawdopodobnie uniemożliwiłaby mi przeżycie czegoś takiego, co jeszcze bardziej pogłębiłoby mój stan emocjonalnej agonii.

Re: Związki - ogólnie

: 10 sie 2012, 21:58
autor: highwind
Difane pisze:Gdzieś tam w głębi mojej psychiki mam zakorzeniony stereotyp kobiety jako osoby czułej, wrażliwej i delikatnej, stojącej w opozycji do męskiej brutalności i bezwzględności.
To zdanie przykuło moją uwagę szczególnie, bo sam się łapałem/łapię na tym, że mam tendencję do idealizowania i przypisywania cech wyjątkowych kobiecie z którą się spotykam - zwłaszcza na początku, kiedy poziom ekscytacji jest większy, a partnerom bardziej zależy na zaprezentowaniu się z jak najlepszej strony. No i potem okazuje się, że wcale nie jest tak pięknie i towarzyszy mi przez to nieznośne uczucie, że kobieta się zmieniła, że odeszła od wartości, za które ją "polubiłem". A to wszystko prawdopodobnie brednie, bo patrzyłem się na jej oblicze przez różowe okulary. Stąd teraz dużo bardziej krytycznie i z dystansem spoglądam na płeć piękną, i to też mi nie służy, bo mam wrażenie że odsetek tych wartościowych drastycznie spada... Ale pewnie po prostu za mąż wychodzą ;)

Re: Związki - ogólnie

: 10 sie 2012, 23:33
autor: Sorrow
A skąd wy bierzecie tych brutalnych i bezwzględnych mężczyzn? Poza tym z tego co słyszałem od panienek chodzących o do szkół dla dziewcząt, jest tam całkiem brutalnie i bezwzględnie.