Strona 2 z 5

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 01 lis 2009, 15:36
autor: Scania
Mama wie, że jestem intro. Nie próbuje mnie zmuszać do kontaktów z ludźmi i nie wysyła na żadne imprezy itp. Wcześniej próbowała mnie trochę otworzyć na rówieśników, ale nie za bardzo się to udawało, więc musiała zaakceptować to, że taka już jestem i nie da rady nic zmienić.
Przed nikim mnie nie musi tłumaczyć, na szczęście ;)

W mojej rodzinie przeważają ekstrawertycy. Nie mogą wytrzymać bez kontaktu z ludźmi i ciągłego nawijania, najczęściej o jakichś bezsensownych rzeczach. Jedynie brat mamy jest 100% intro, jego najczęstsza odpowiedź na wszystko to: no, uhm :D Przyznaję, że życie w takiej ekstrawertycznej rodzinie bywa strasznie irytujące, na szczęście zawsze mogę się zamknąć w swoim pokoju...
W okazywaniu uczuć i emocji jestem bardzo słaba. Nikomu nie potrafię się zwierzać, a kiedy mam jakiś problem, "doła" czy jestem ekstremalnie wkurzona, zakładam słuchawki, puszczam Metallicę i czekam, aż mi samo przejdzie.
Generalnie mam w miarę tolerancyjną rodzinę, co mnie bardzo cieszy.

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 01 lis 2009, 16:11
autor: sebastian
Moi rodzice to również introwertycy, tak więc zawsze dobrze się rozumieliśmy.
Nigdy nie dziwili się mojemu zachowaniu, nie namawiali do częstszych kontaktów z rówieśnikami czy spotkań towarzyskich. Rzekłbym nawet, że wręcz przeciwnie i to oni w sporym stopniu ukształtowali moją osobowość. Jakbym się wychowywał w ekstrawertycznej rodzinie, to pewnie wyglądałoby to zupełnie inaczej.

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 01 lis 2009, 18:48
autor: kosmita
Scania pisze:a kiedy mam jakiś problem (...) zakładam słuchawki, puszczam Metallicę i czekam, aż mi samo przejdzie
Myślałem, że jak ma się problem to się go rozwiązuje :>

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 01 lis 2009, 19:57
autor: higsa
zarat pisze: Myślałem, że jak ma się problem to się go rozwiązuje :>
Oj zarat, zarat nie wiesz, ze Metalica najlepiej rozwiązuje większość problemów? :lol:

a muzyka wg mnie to najlepszy sposób na rozwiązanie problemów introwertyków, bo większość z nich jest wymyślonymi przez nich samych i tak naprawdę nikt by nie pomyślał ze ktoś może mieć taki problemem :wink:

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 01 lis 2009, 20:14
autor: Scania
hiksa pisze:a muzyka wg mnie to najlepszy sposób na rozwiązanie problemów introwertyków, bo większość z nich jest wymyślonymi przez nich samych i tak naprawdę nikt by nie pomyślał ze ktoś może mieć taki problemem :wink:
O, to właśnie :D To są takie problemy w stylu: wszystko jest do dupy i bez sensu, czasem łapię takiego 'doła', "lubię sobie stwarzać problemy". Z czasem ten podły nastrój przechodzi, a muzyka pomaga: pozwala się uspokoić i odpędza głupie myśli.
Na te prawdziwe problemy to raczej słabo działa.

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 01 lis 2009, 20:41
autor: Kamil
Ja akurat takie problemy mam bardzo rzadko.. jeśli mam, to np z zarządzaniem czasu, z poczuciem, że się skończy kasa szybciej niż powinna,... no i te problemy staram się rozwiązać..

A problemy hmm ze sobą, to dotyczyć mogą wszystkich, one przecież powodują depresje, a ta dotyka także ekstrawertyków

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 01 lis 2009, 20:48
autor: sebastian
Kamil pisze: A problemy hmm ze sobą, to dotyczyć mogą wszystkich, one przecież powodują depresje, a ta dotyka także ekstrawertyków
Ja w ogóle zauważyłem, że ekstrawertycy wykazują większe wahania nastroju jak introwertycy. Jednego dnia są pełni energii, nabuzowani i radośni, a drugiego markotni, agresywni i nerwowi.
Introwertycy mają bardziej ustabilizowany nastrój i ogólnie są bardziej stonowani. Sprawiają wrażenie, że mają uporządkowany swój wewnętrzny świat i ciężko ich wyprowadzić z równowagi. Mam jednego przyjaciela (introwertyka), to chyba przez 4 lata naszej znajomości, tylko raz dało mi się odczuć, że miał wyraźnie gorszy nastrój. A u ekstrawertyków to istna huśtawka i szał rozmaitych, często przeciwstawnych emocji, które bardzo mocno eksponują.

Ale to tylko takie moje obserwacje, mogę się mylić. Może ta obserwacja wzięła się po prostu stąd, że introwertycy nie uzewnętrzniają zbytnio swoich uczuć i zamykają się w sobie.

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 05 lis 2009, 14:00
autor: martata
ciesze sie,ze trafilam na ten temat, bo jakis czas temu zdalam sobie sprawe,ze jestem typowym intro. zawsze wiedzialam,ze jestem troche inna, ale raczej myslalam,ze cos jest ze mna nie tak. tak wiec, kiedy odkrylam, iz posiadam ten ''dar'' zaczelam sie zastanawiac czy moi rodzice zdaja sobie z tego sprawe. na pewno widza jaka jestem i gdyby mieli cos o mnie powiedziec to byloby to cos w stylu: jest bardzo spokojna i niesmiala. ale wydaje mi sie,ze nie wiedza,ze wynika to wlasnie z mojego rzadkiego charakteru.
z tata, ekstrawertykiem, zawsze mialam swietny kontakt, chociaz probowal mnie zmieniac. jakis czas temu przestal naciskac. wlasciwie zawsze akceptowal mnie taka jaka jestem, ale chcial,zeby bylo mi w zycu latwiej. teraz, jeszcze czasami uslysze od niego,ze powinnam byc bardziej otwarta i pewna siebie i,ze ciezko jest sie ze mna dogadac. ale tak na dobra sprawe jest jedyna osoba, ktora mnie choc troche rozumie i wspiera.
mama, troche extra, troche intro, nigdy nie ingerowala, ale czasami zdarzalo mi sie od niej usyszec: ''taak, najlepiej zamknij sie w swojej komnacie i wogole z niej nie wychodz'' :D kochana mama. wtedy czulam,ze chyba nic nie rozumie :/
obecnie, zastanawiam sie czy moze naswietlic im problem. powiedziec, lub dac im cos do przeczytania, zeby zaczeli lepiej mnie rozumiec. nie wiem czy jest to potrzebne, bo wlasciwie nie mialam nigdy z nimi problemow, ale moze warto powiedziec im cos wiecej o sobie :)

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 05 lis 2009, 14:35
autor: Inno
martata pisze:obecnie, zastanawiam sie czy moze naswietlic im problem. powiedziec, lub dac im cos do przeczytania, zeby zaczeli lepiej mnie rozumiec. nie wiem czy jest to potrzebne, bo wlasciwie nie mialam nigdy z nimi problemow, ale moze warto powiedziec im cos wiecej o sobie :)
Może tu znajdziesz coś, co Cię zainteresuje. :) http://introwertyzm.pl/index.php

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 05 lis 2009, 14:47
autor: MetalMan
Scania pisze:
hiksa pisze:a muzyka wg mnie to najlepszy sposób na rozwiązanie problemów introwertyków, bo większość z nich jest wymyślonymi przez nich samych i tak naprawdę nikt by nie pomyślał ze ktoś może mieć taki problemem :wink:
O, to właśnie :D To są takie problemy w stylu: wszystko jest do dupy i bez sensu, czasem łapię takiego 'doła', "lubię sobie stwarzać problemy". Z czasem ten podły nastrój przechodzi, a muzyka pomaga: pozwala się uspokoić i odpędza głupie myśli.
Na te prawdziwe problemy to raczej słabo działa.
Ja mam tak samo, jak łapię "doła", najczęściej po spotkaniu dziewczyny która mi się podoba, to też słuchawki i mocna muzyka. Kiedyś wystarczała Metallica, teraz Vader, Frontside, Insomnium :) .

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 05 lis 2009, 20:05
autor: tiptop
A po co im to naświetlac jaka jestem, dostane od tego momentu specjalne traktowanie czy co? A to że stwarzam sobie problemy slyszałam wiele razy co mnie tylko zniechęcało do 'otwierania się' przed nimi.

Muzyka nie rozwiąże naszych problemów, ale byc może pozwoli inaczej sie do nich nastawic(:

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 05 lis 2009, 21:44
autor: martata
oczywiscie,ze nie chodzi o ''jakies specjalne traktowanie'', chyba nikt z nas tego nie lubi. chodzi tylko o to, ze nie wszyscy rozumieja nasze zachowanie, a duzo osob mysli,ze mamy jakis problem i probuja nam pomoc, czasem naciskaja, abysmy cos ze soba zrobili. jesli dowiedza sie,ze to nasza natura, charakter po prostu, to moze zmienia nastawienie.

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 05 lis 2009, 22:08
autor: tiptop
oczywiscie,ze nie chodzi o ''jakies specjalne traktowanie'', chyba nikt z nas tego nie lubi. chodzi tylko o to, ze nie wszyscy rozumieja nasze zachowanie, a duzo osob mysli,ze mamy jakis problem i probuja nam pomoc, czasem naciskaja, abysmy cos ze soba zrobili. jesli dowiedza sie,ze to nasza natura, charakter po prostu, to moze zmienia nastawienie.
Jednak dlaczego musimy tłumaczyć się ze swoich zachowań, czy ekstra tłumaczą się nam, żebyśmy my mogli z kolei ich zrozumieć? Pozatym, bez urazy, ale mało kogo obchodzi to by Cię mógł zrozumieć. Chyba tylko najbliżsi.

a nazwa tematu "Mamo, tato... jestem intro...." brzmi conajmniej jak "Mamo, tato, jestem gejem...." :P

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 05 lis 2009, 22:27
autor: higsa
tiptop pisze:Jednak dlaczego musimy tłumaczyć się ze swoich zachowań, czy ekstra tłumaczą się nam, żebyśmy my mogli z kolei ich zrozumieć? Pozatym, bez urazy, ale mało kogo obchodzi to by Cię mógł zrozumieć.

Lepiej bym tego nie ujęła :lol:
tiptop pisze:Chyba tylko najbliżsi.
A nawet co do tego mam wątpliwości, i to duuuuże. A może to tylko u mnie sie przyzwyczaili ze ja tylko słucham a nie mówię, wiec jak teraz zaczynam gadać to i tak nikt nie słucha ( z przyzwyczajenia :| ).
tiptop pisze:a nazwa tematu "Mamo, tato... jestem intro...." brzmi co najmniej jak "Mamo, tato, jestem gejem...." :P
Świetne zauważenie, ale właśnie o to mi chodziło, żebyś dzięki temu czuł sie naznaczony , czuł ze jesteś w mniejszości i mało kto to akceptuje o ile nawet ni zagrazasz ludzkości :twisted: .

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 05 lis 2009, 23:24
autor: Aria
Mam dobry kontakt z moimi rodzicami (jak nie mieszkamy razem mogę powiedzieć, że nawet bardzo dobry), oboje są intro.

Wiem, że jestem akceptowana, zawsze mogłam szukać w domu psychicznego oparcia (w sumie to szczęśliwy dzieciak był ze mnie, jakby się nad tym zastanowić).

ALE nie oznacza to ,że moje zachowania, które są tak charakterystyce dla introwertyków, spotykają się zawsze ze zrozumienie (np "No i czemu nie idziesz na tą imprezę, powinnaś chodzić, będzie dużo ludzi, będzie fajnie. Powinnaś być bardziej otwarta").

Moi rodzice uważają, że ludziom z takim typem osobowości żyje się trudniej. Nie chcą aby ich córka także musiała przechodzić przez to co oni. Wpłynęło to na przekonanie, że zmiana byłaby korzystna. Ich receptą jest "zacisnąć zęby" i zastosować mimikrę ;)

Tak więc z jednej strony rozumieją i wspierają, z drugiej delikatnie acz z niegasnącym zapałem namawiają na zmiany.

Rozmowa - ważna rzecz, ja również jestem jej wielką fanką, ale jak rozmawiać z ludźmi dla których pojęcia introwertyzm, ekstrawertyzm znajdują się w wirtualnym pudełku z napisem "Dysleksja, ADHD i inne psychologiczne wymysły"?

Tym niemniej jak mówi Pospieszalski warto rozmawiać, niektórym pomaga. Wypadałoby choć spróbować.