Strona 11 z 24

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 02 cze 2012, 22:34
autor: maggie
Tichy pisze:Moja nieśmiałość objawia się pogardą, lekceważeniem, wyrachowaniem wobec innych osób. Obcych, kobiet.
Mam tak samo, później wychodzi na to, że jestem jakąś zimną s**ką, a w rzeczywistości tak nie jest..

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 02 cze 2012, 22:50
autor: Tichy
Smutne jest to, że wielu na prawde wartościowych ludzi ukrywa się w ten sposób przed światem. Bynajmniej nie chodzi o mnie, ale myślę że tak jest.

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 07 lip 2012, 21:41
autor: TomMorello
Też mam ten problem z pogardą i lekceważeniem, ale po pewnym czasie przebywania on mija. Mam tak często w stosunku do dużej ilości osób, nie tylko kobiet. Na szczęście to mija.

Ja mam inny problem - ja nie lubię rozmawiać z kobietami :). Pociągają mnie, ale wolę rozmawiać z kumplami niż z koleżankami. Zawsze można używać ironii (gdzie dużo kobiet się przy tym focha), zawsze można liczyć na czyjąś pomoc, łatwiej się rozumie i nikt nie ma tobie za złe i każdy mówi logicznymi zdaniami, które łatwiej zrozumieć niż częste dru-znaczenie kobiet :).

I flirtować też nie lubię/nie potrafię (właściwe zakreśl). Jakieś dotykanie, czułe słówka, po co to? Ja będę walił prosto z mostu co czuję.

I tylko ja tak mam, że bardziej interesują mnie kobiety nieśmiałe, introwertyczki niż bardzo żywiołowe ekstrawertyczki? :)

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 03 paź 2012, 23:49
autor: Miszka
Mam nadzieję ze temat nie upadł, bo to dopiero jedne z pierwszych moich postów, a szkoda jak by mnie minęła taka debata.
I tylko ja tak mam, że bardziej interesują mnie kobiety nieśmiałe, introwertyczki niż bardzo żywiołowe ekstrawertyczki?


Z doświadczenie wiem że nie umiem "zaplanować" lub przewidzieć kto mnie zainteresuje, choć najlepszy kontakt mam z introwertyczkami, może przez to że z nimi relacja jeśli już jest, to jest silniejsza.

Co do podrywu; póki co zawsze interesowały mnie dziewczyny o podobnych zainteresowaniach, więc było o czym gadać. Zresztą dziewczyna mi się zaczyna podobać dopiero jak ją poznam, więc przynajmniej nigdy nie musiałem kombinować jak "zagadać" Do obcej na pewno bym nie podszedł, chyba za bardzo boję się odrzucenia/wyśmiania.
Ze względu na nieśmiałość o własnych uczuciach nie umiem mówić, więc póki co zawsze wszystko kończyło się na przyjaźni lub katastrofie. Często te dwa słowa się nie wykluczały.

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 04 paź 2012, 2:27
autor: Phoebe
Zaskoczyły mnie Wasze posty-jak ja mało wiem o ludziach(: Nigdy bym nie wpadła na to, że chłopak, który ma lekceważący/chamski styl bycia może byc nieśmiały, wręcz przeciwnie-zawsze myślałam, że tacy ludzie są bardzo pewni siebie...moim zdaniem nieśmiałośc jest urocza i nieśmiali ludzie budzą moją sympatię-ja ją bardzo lubię(:

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 04 paź 2012, 19:19
autor: Miszka
Może nieśmiali ludzie budzą sympatię, ale dziewczyny często przyjmują bierną postawę i czekają na działanie ze strony faceta. Wtedy osoby nieśmiałe nie maja łatwo :( Szczególnie jeśli kobieta jest niecierpliwa i oczekuje jakiegoś znaku.

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 04 paź 2012, 21:00
autor: Phoebe
Hmm...moim zdaniem jak ktoś się komuś podoba-to to bardzo widac(np. z boku osoby postronne mogą to zauwayc)-nawet ludzie bardzo nieśmiali zerkając na obiekt westchnień dają znak, że są zainteresowani-nie trzeba słów;p to się czuje jak się komuś podoba-choc oczywiście nie zawsze-niektórzy potrafią sie genialnie maskowac i kontrolowac. Ja zawsze uważałam, że nawet jak ktoś jest totalnie pozamykany-spotyka "tę" osobę i po prostu gadają, gadają bez końca bo są z podobnych światów-mają masę tematów i tak to się zaczyna-znam wiele takich historii(:

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 18 paź 2012, 21:58
autor: Tichy
Oczywiście, że widać. Szczególnie obiektowi zainteresowań ciężko jest nie zauważyć błagających o inicjatywę spojrzeń. Ale może i lepiej, że żadna nigdy nie zareagowała. W sumie po co ma się męczyć z nieśmiałym introwertykiem?

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 19 paź 2012, 22:45
autor: Spatsi
Tak jak już niektórzy pisali - nie potrafię i nie lubię rozmawiać z przedstawicielkami płci pięknej. Zawsze wolałem obracać się w wąskim gronie kumpli (jestem 100% hetero, serio). W okresie gimnazjalnym przeżyłem jakieś tam zauroczenia, ale na szczęście już mi przeszło. W zasadzie, obecnie będąc w drugiej klasie LO, nie odczuwam niemalże żadnego zainteresowania dziewczynami, pomijając czysto seksualne pragnienia.
Ogólnie, wydaje mi się, że faceci są lepszymi partnerami do rozmowy (przynajmniej dla mnie). Mówią to, co myślą bez żadnych ukrytych znaczeń których trzeba się domyślać. Poza tym można przy nich zarzucić chamskim/paskudnym/absurdalnym dowcipem i nikt się nie oburzy.
(Oczywiście, powyższe zdania to spore uogólnienie)

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 21 paź 2012, 3:52
autor: Phoebe
Hmm, może te dziewczyny, które się wam podobały-podobały się jedynie czysto wizualnie (skoro z nimi nie rozmawialiście nie wiecie, czy by do was pasowały?)

Moja przyjaciółka zakochała się w największym intorwertyku jakiego znam i 1,5 roku zajęło w ogóle "oswajanie go"-na stopie koleżeńskiej, a dziewczyna jest bardzo bardzo atrakcyjna-szaleje za nią wiele chłopaków,a ona wybrała tego nieśmiałego, małomównego i cholernie inteligentnego... ja sama się dziwię, że ona ma cierpliwość i siłę, bo dla chłopaka problemem jest hmm przytulic się do dziewczyny, chwycić za rękę-tak go paraliżuje nieśmiałość/strach i to jest właśnie miłość-ona wszystko inicjowała, fakt rzadko się to zdarza, bo w 99% to kobiety oczekują nadskakiwania i adoracji, i to jest świetny gość, wrażliwy i wartościowy, nie jakiś żałosny podrywacz-bez względu jak się ta historia skończy, myślę, że dzięki niej jemu będzie łatwiej w życiu, bo jak kiedyś podczas imprez zamykał się w pokoju (mieszkaliśmy wszyscy razem-studia itd.), tak teraz można z nim normalnie rozmawiać-jest duży progres (: On teraz i on 2 lata temu to jakby dwie inne osoby. Więc dla każdego jest nadzieja-choć oczywiście, gdyby ten chłopak nie spotkał mojej przyjaciółki nadal izolowałby się w pokoju i z nikim nie rozmawiał-miał szczęście i tyle.

Nie wiem dlaczego macie takie sceptyczne podejście do miłości...jak się trafi na wartościowy egzemplarz to przecież nie ma nic fantastyczniejszego niż pokazać 2 osobie swój świat i robić razem milion ciekawych rzeczy. Mam kilku znajomych, którzy długo nie interesowali się dziewczynami (tzn. byli sami, nie spotykali się z nikim, poświęcali dużo czasu dla pasji) aż pewnego dnia się zakochali i są tak samo szczęśliwi (a może bardziej:). Myślę, że trzeba mieć dużo szczęścia w życiu by spotykać fajnych ludzi i przyjaciół i drugie połówki.
Spatsi skoro nie umiesz rozmawiac z dziewczynami, skąd możesz wiedziec, że tego nie lubisz jak masz słabą praktykę? (: W LO jest pewno mnóstwo piszczących i chichoczących dziewczyn, wiadomo tych interesujących jest mniej, ale na pewno kiedyś trafi ci się świetny egzmeplarz do równie ciekawego dialogu co z kumplami. Odnośnie chamskich żartów, to of tego ma się właśnie kolegów;p ale też nie myśl, że kobiety to jakieś nadąsane damy-można z nimi żartowac i się wygłupiac.
Myślę, że jedynym wyjściem na przełamanie nieśmiałości jest rozmowa-na początku można rozmawiac z kimkolwiek, nie wiem zapytac o drogę czy godzinę jakąś dziewczynę, wiecie żeby dojsc do punktu, kiedy zagadanie do kobiety nas nie stresuje/denerwuje, potem rozmowa z kimkolwiek nie będzie sprawiała problemu. Ja jak się czegoś boję to sobie powtarzam w myśłach "a ch... zrobie to, co mi zależy jak się nie uda" .
Chaotycznie wyszedł ten post.

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 21 paź 2012, 7:32
autor: Difane
To jest pytanie:
Phoebe pisze:Nie wiem dlaczego macie takie sceptyczne podejście do miłości...
A tu jest odpowiedź :) :
Phoebe pisze:Myślę, że trzeba mieć dużo szczęścia w życiu by spotykać fajnych ludzi i przyjaciół i drugie połówki.
Fakt, iż prawdopodobieństwo znalezienia drugiej połówki jest mniej więcej takie, jak trafienie szóstki w totku sprawia, że nietrudno o pesymizm w tym aspekcie. Poza tym nie sądzę, aby mój świat był na tyle ciekawy, aby którakolwiek się nim zainteresowała, nie mówiąc już o robieniu "miliona ciekawych rzeczy" w sytuacji, gdy prawie nic mnie nie ciekawi...

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 21 paź 2012, 13:58
autor: arbuz25
Phoebe pisze: Moja przyjaciółka zakochała się w największym intorwertyku jakiego znam i 1,5 roku zajęło w ogóle "oswajanie go"-na stopie koleżeńskiej, a dziewczyna jest bardzo bardzo atrakcyjna-szaleje za nią wiele chłopaków,a ona wybrała tego nieśmiałego, małomównego i cholernie inteligentnego...
Żeby było więcej takich dziewczyn :D.

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 21 paź 2012, 18:29
autor: Phoebe
On dostał jakby na tacy piękną kobietę-wiecie takie rzeczy są raz na milion;p a reszcie pozostaje samemu zacząć działać(:

Myślę, że warto mieć jakąś ciekawą pasję np. wspinaczkę, chodzenie w góry-można umówić się z ludźmi z neta i iść powspinac, pojechać gdzieś stopem, takie spontaniczne, jednorazowe znajomości żeby się otworzyć na ludzi są fajne.
Dzięki tym działaniom nabieramy pewności siebie, poznajemy nowych ludzi i stajemy się odważniejsi-moim zdaniem im więcej rzeczy robimy w życiu, tym łatwiej znaleźć nam potem temat do rozmowy z innymi ludźmi-a jak się np. tylko siedzi w domu, to faktycznie trudno zagadać (często rozmowy zaczynają się od bzdetów przecież) Banały, ale trzeba zacząć zmieniać siebie, a nie oczekiwać, że świat się zmieni.

Ja np. często z kimś rozmawiam jak jadę pociągiem, albo ktoś mnie zaczepia (nie wiem, chyba wzbudzam zaufanie ludzi) i to jest miłe tak po prostu pogadać z kimś totalnie nieznajomym czym się zajmuje, co robi, o książkach.

Difane skoro naprawdę nie robisz nic ciekawego (w każdej chwili coś może cię zainteresować przecież)-nic straconego, bo dziewczyna może mieć jakąś fajną pasję i cię nią zarazić (: Nieraz jest tak, że przejmujemy od ukochanych hobby. Więcej optymizmu(:

Wielu ludzi było bardzo nieśmiałymi w pewnym okresie życia, a potem to zwalczyli, lub po prostu przeszło. Podobno każdą kobietę można zdobyć, przecież tylu średnich gości ma fajne dziewczyny-myślę, że wielu dzięki uporowi-tylko trzeba się przełamać w sobie i zdobyć na odwagę. Nawet jeżeli dostanie się kosza-co z tego, nie wy jedni, milion ludzi tego doświadczyło. Trzeba podchodzić z dystansem do życia,a nie zamartwiać się(:

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 23 paź 2012, 2:17
autor: Tichy
Phoebe pisze:On dostał jakby na tacy piękną kobietę-wiecie takie rzeczy są raz na milion;p a reszcie pozostaje samemu zacząć działać(:

Myślę, że warto mieć jakąś ciekawą pasję np. wspinaczkę, chodzenie w góry-można umówić się z ludźmi z neta i iść powspinac, pojechać gdzieś stopem, takie spontaniczne, jednorazowe znajomości żeby się otworzyć na ludzi są fajne.
Dzięki tym działaniom nabieramy pewności siebie, poznajemy nowych ludzi i stajemy się odważniejsi-moim zdaniem im więcej rzeczy robimy w życiu, tym łatwiej znaleźć nam potem temat do rozmowy z innymi ludźmi-a jak się np. tylko siedzi w domu, to faktycznie trudno zagadać (często rozmowy zaczynają się od bzdetów przecież) Banały, ale trzeba zacząć zmieniać siebie, a nie oczekiwać, że świat się zmieni.

Ja np. często z kimś rozmawiam jak jadę pociągiem, albo ktoś mnie zaczepia (nie wiem, chyba wzbudzam zaufanie ludzi) i to jest miłe tak po prostu pogadać z kimś totalnie nieznajomym czym się zajmuje, co robi, o książkach.
Problem się pojawia, gdy pasją są samochody oraz inżynieria budowlana ;) A grupa najbliższych znajomych, to 10 facetów którzy codziennie czas spędzają na ławce z piwem. Znam ludzi, którzy zrywali pewne znajomości bo uważali, że żadna kobieta nie wytrzyma długo w takim towarzystwie. Natomiast ja osobiście nie zamierzam zmieniać pasji, stylu ubierania ani znajomych, tylko po to żeby poznać dziewczynę, która nie wiadomo czy będzie tego warta. Raz już to zrobiłem - i nie było warto. Pewności siebie mi nie brakuje (no może do tych, które mi się na prawdę podobają), tylko nie daje mi przyjemności rozmawianie o byle czym z byle kim.

Re: Nieśmiałość a podryw ;]

: 23 paź 2012, 6:43
autor: Difane
Phoebe pisze:Difane skoro naprawdę nie robisz nic ciekawego (w każdej chwili coś może cię zainteresować przecież)-nic straconego, bo dziewczyna może mieć jakąś fajną pasję i cię nią zarazić (: Nieraz jest tak, że przejmujemy od ukochanych hobby. Więcej optymizmu(:
Nie nie nie :D . Ja napisałem, że prawie nic mnie nie ciekawi, ale na pewno nie miałem na myśli tego, że nie robię nic ciekawego, bo jest dokładnie odwrotnie :twisted: . To by dopiero było, jakbym nie odkrył swojej pasji. Chyba bym sobie strzelił w łeb, z powodu braku jakichkolwiek predyspozycji do czegokolwiek :P .