Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.
Awatar użytkownika
fioletowa
Intronek
Posty: 34
Rejestracja: 11 maja 2009, 13:43
Płeć: nieokreślona

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: fioletowa »

Co mnie skusiło co wizyty u psychologa?

Od kilku lat widziałam, że jestem jakaś "inna", bardziej skryta, bardziej odizolowana, cierpiąca itp. Ale jakoś żyłam z tym wszystkim. Złe okresy przeplatały się z dobrymi i suma sumarum nic z tym nie robiłam. Jednak gdy ten gorszy okres się przedłużał, i nie mogłam sobie już radzić sama z sobą, zaczęłam myśleć, że to tak dalej trwać nie może, że należy jakieś kroki zrobić i żyć bardziej ludzko. Ten okres myślenia trwał dosyć długo, ok. 1 roku. W międzyczasie przeżyłam nieodwzajemnioną miłość, nabawiając się przy tym lekkiej depresji. Żyłam tak jeszcze w zawieszeniu ok. 0,5 roku, aż jakimś losem targana weszłam pewnego razu na chat by móc wyrzucić komukolwiek swe złe emocje i trafiłam na osobę, która też zmagała się z sobą i zaproponowała wizytę u psychologa - konkretnego. Dała mi namiar, imię nazwisko, miejsce przyjęcia. Biłam się jeszcze z myślami tak z 2 tygodnie, po czym wzięłam głęboki oddech i zadzwoniłam umówić się na wizytę. Terapia trwała 0,5 roku. Tyle jedynie, bo znienacka zmieniłam miejsce zamieszkania - studia. Pomogło mi trochę, jednak to był za krotki czas. To wszystko działo się 2 lata temu.

Rok temu znowu wzięłam się za siebie - po bolesnych doznaniach, nie radzeniu sobie z rzeczywistością i otaczającym światem, po kolejnym epizodzie depresyjnym i wizytach u psychiatry - jako, że nie stać mnie na wizyty prywatne (a miałam wcześniej prywatną terapię), chodzę do psychologa na Uczelni. Już na pierwszym spotkaniu powiedziała mi, że jest dużo do zrobienia, i że terapia trwałaby minimum 2-3 lata - taka cotygodniowa terapia. A my z braku możliwości możemy się spotykać co 2-3 tygodnie. Przy sprzyjających wiatrach czasem zdarza się przerwa zaledwie tygodniowa. W wakacje niestety wolne :(

W każdym razie polecam się wybrać do psychologa. Oni naprawdę nie gryzą ;). Jeśli nie podoba Ci się ten, idź do innego!
Ale prawda jest taka, że jak ktoś sam nie zauważy, że nie podoba mu się wersja życia jaką teraz przeżywa, to nawet jakby się waliło i paliło, nikt nie zmusi taką osobę do podjęcia walki o siebie :]

Awatar użytkownika
Ausencia
Intromajster
Posty: 503
Rejestracja: 20 lip 2008, 16:08
Płeć: nieokreślona

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: Ausencia »

Dobrze zrobiłas, ja też o tym myslalam wiele razy. Tyle, że obawiam się pewnej rzeczy. Wroslam w swoją rolę introwertyka tak bardzo, ze nie jestem pewna, czy potrafiłabym odsłonić się przed kimś i wyjasnić, co tak naprawdę mnie dręczy. Bo wlasciwie sama nie umiem tego nazwac. Chwilami wydaje mi się, ze wszystko jest w porządku i sama sobie wymyslam problemy, ale są dni, kiedy nie daję sobie rady. A potem te dni mijają i znowu pojscie do psychologa wydaje mi się czymś niepotrzebnym. No coz, moze kiedyś się zdecyduję.

Kori
Pobudzony intro
Posty: 141
Rejestracja: 19 sty 2009, 22:38
Płeć: nieokreślona

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: Kori »

Ja mam podobnie jak ty, Ausencia. Byłem już u psychologa kilka razy, lecz nie ustaliłem i na razie nie zamierzam ustalać jakiegoś stałego terminu spotkań. Po wizycie w sobotę myślę nad tym, co powiedziała mi p.psycholog, sam staram się dociec rozwiązania tak, że czasami myślę, iż sam mógłbym sobie ze wszystkim poradzić. Na koniec tygodnia jednak stwierdzam, że samemu niewiele osiągnę. Dzisiaj, teraz, myślę, że i tak te rozmowy mnie nie wyciągną z problemów. Uważam, że należy samemu starać się dociec przyczyny problemu i próbować znaleźć rozwiązanie, co nie wyklucza wizyt u psychologa/terapeuty. Nie jest dobrze, jeśli zawierzymy kompletnie naszemu lekarzowi, moim zdaniem. Są różne szkoły psychoterapeutyczne, różni psycholodzy. Jeden nam pomoże, drugi nie. Jeden ma rację pasującą do nas, drugi nie. Żaden z nich jednak nie jest Bogiem, sami musimy sobie pomóc.

lucci
Intronek
Posty: 56
Rejestracja: 22 lut 2009, 11:56
Płeć: nieokreślona

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: lucci »

Gdybym powiedział komuś, zwłaszcza obcej osobie (psychologowi) wszystko co tłumię w sobie i kłębi się w moim umyśle, przestałbym być introwertykiem (z definicji)
Chciałbym po prostu usiąść i rozmyślać sobie przez całe życie..
Obrazek

Kori
Pobudzony intro
Posty: 141
Rejestracja: 19 sty 2009, 22:38
Płeć: nieokreślona

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: Kori »

To straszne. Nie mógłbyś się utożsamiać z definicją tego słowa. Normalnie byś umarł-co ty wygadujesz? Ma to jakieś znaczenie, czy będziesz się nazywał introwertykiem czy nie?

Awatar użytkownika
jubei
Intro-wyjadacz
Posty: 375
Rejestracja: 22 lut 2008, 11:27
Płeć: mężczyzna

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: jubei »

Lucci masz niektóre ciekawe posty ale teraz to co napisałeś to sztuka dla sztuki. Bycie introwertykiem dla samego bycia.

Czytałem ostatnio na necie coś o zaburzeniach osobowości i mysle że wielu tu piszących powinno sie udac do psychologa, ja z reszta chyba też :roll: Bo zachowania introwertyczne mogą przecież powstać w nastepstwie depresji czy innego licha a nie byc jej przyczyną.
"Life is so unnecessary"

Awatar użytkownika
qb
IntroManiak
Posty: 736
Rejestracja: 25 maja 2008, 23:36
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: qb »

Jakbym miał tak patrzeć na introwertyzm jak Ty to bym chyba sobie dał spokój. Masz robić to co Tobie się wydaje słuszne, a nie przy każdym kolejnym kroku sprawdzać czy aby na pewno postępujesz zgodnie ze swoim regulaminem (tutaj definicja intro). Nie patrz na siebie jako intro/ekstra tylko jako Ty. Patrzenie przez pryzmat tego to głupota moim zdaniem.

Poza tym, introwertyk to nie jest małomówny zamknięty w sobie człowiek. Introwertyk to osoba, która nie przepada za kontaktem z wieloma osobami na raz, ale w cztery oczy jak najbardziej więc w takiej rozmowie nie widzę nic złego. Tzn widzę wymówkę. No ale nie moja sprawa.
Trust yourself, no matter what anyone else thinks.

lucci
Intronek
Posty: 56
Rejestracja: 22 lut 2009, 11:56
Płeć: nieokreślona

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: lucci »

Być może źle sformułowałem wypowiedź. Introwertycy co do zasady nie uzewnętrzniają swoich emocji.
Osobiście nie przejawiam skłonności do zwierzania się komukolwiek, zwłaszcza obcej osobie.
Chciałbym po prostu usiąść i rozmyślać sobie przez całe życie..
Obrazek

Awatar użytkownika
qb
IntroManiak
Posty: 736
Rejestracja: 25 maja 2008, 23:36
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: qb »

lucci pisze:Być może źle sformułowałem wypowiedź. Introwertycy co do zasady nie uzewnętrzniają swoich emocji.
Osobiście nie przejawiam skłonności do zwierzania się komukolwiek, zwłaszcza obcej osobie.
Ja lubię się uzewnętrzniać i lubię okazywać czasem emocję tyle, że nie przed byle kim. Nie jestem introwertykiem?
Trust yourself, no matter what anyone else thinks.

Kori
Pobudzony intro
Posty: 141
Rejestracja: 19 sty 2009, 22:38
Płeć: nieokreślona

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: Kori »

Lucci, a zwierzanie się na forum przez ciebie nie zalicza się do dzielenia się swoimi uczuciami? Jakbyś był prawdziwym introwertykiem, kompletnym outsiderem, to byś nawet nie pisywał na tym forum. Ale nie o to chodzi.

Awatar użytkownika
Sorrow
Krypto-Extra
Posty: 829
Rejestracja: 21 gru 2007, 1:48
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: ENFP

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: Sorrow »

W moim przypadku były to stany lękowe, wysoki poziom agresji, dysgrafia. To jak miałem jakieś 10 lat.

Potem jak kończyłem podstawówkę, to był IBS, depresja, nienawiść do otoczenia, duża ilość nieobecności, bezsenność, itp.
Potem znowu w szkole średniej, kiepskie wyniki w nauce, IBS, depresja, stany lękowe, duża ilość nieobecności, bezsenność, brak kontaktów z rówieśnikami, itp.

Czasami nienawidzę siebie :| .
Moja galeria na DeviantArt

"Violence solves everything."

Awatar użytkownika
fioletowa
Intronek
Posty: 34
Rejestracja: 11 maja 2009, 13:43
Płeć: nieokreślona

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: fioletowa »

Ausencia pisze:Dobrze zrobiłas, ja też o tym myslalam wiele razy. Tyle, że obawiam się pewnej rzeczy. Wroslam w swoją rolę introwertyka tak bardzo, ze nie jestem pewna, czy potrafiłabym odsłonić się przed kimś i wyjasnić, co tak naprawdę mnie dręczy. Bo wlasciwie sama nie umiem tego nazwac. Chwilami wydaje mi się, ze wszystko jest w porządku i sama sobie wymyslam problemy, ale są dni, kiedy nie daję sobie rady. A potem te dni mijają i znowu pojscie do psychologa wydaje mi się czymś niepotrzebnym. No coz, moze kiedyś się zdecyduję.

Jak zrobisz ten pierwszy krok to od razu zauważysz, że to "banie się" było bezpodstawne ;]...też miałam straszne opory by iść, a na pierwszym spotkaniu się nawet rozbeczałam, jak zaczęłam (sama od siebie), wypluwać wszystkie złe emocje, które we mnie wtedy siedziały oraz opowiadać o wydarzeniach, które mogły na nie wpłynąć. W każdym razie, ja nawet teraz mam opory przed otwarciem się nawet w rodzinie, jednak przed moją psycholożką w ogóle. Sądzę, że u Ciebie, czy kogoś innego z tego forum, byłoby tak samo. Po prostu żyjesz już te X lat na tym świecie, i pewnie większość myśli miałaś tylko dla siebie, tzn nie mówiłaś o nich (prawie) nikomu, i teraz nie wiesz, czy tak po prostu będzie Ci się łatwo otworzyć, ale uwierz mi - naprawdę się da :)

Ausencia ja też czasami mam u mojej P. problem z wysłowieniem się, nazwaniem rzeczy po imieniu, jednak potem jak np. jestem w domu, układają mi się myśli i przy kolejnym spotkaniu można do tego wrócić. Fajne jest to, że mówię P. o czymś, ona coś zauważy - mówi mi to - i zaczynamy się lekko obracać w innym temacie. Czas się kończy, wychodzisz, i po jakimś czasie coś Ci się z życia przypomina, do głowy różne myśli przychodzą :)...i nagle samoistnie wiesz już co chciałbyś przedyskutować na kolejnej wizycie, czy np. wiesz jaki jest pewien mechanizm Twojego postępowania, albo skąd on się wziął Twoim zdaniem...dla mnie to jest piękne ;]

O mojej pierwszej terapii powiedziałam ojcu, jednak on krzywo na mnie spojrzał i rzekł, że po co mi jakiś psycholog?, że przecież mam ich - rodziców - do rozwiązywania problemów. Smutno mi było, że on tego nie zrozumiał, że ja potrzebuję i chcę coś robić by moje życie było w końcu udane. I na ironię, to przez działania rodziców stałam się takim strzępkiem nerwów. O tym, że teraz znowu odwiedzam sobie psychologa powiedziałam starszej siostrze. Chciałam poznać jej reakcje. Bo tak prawdę powiedziawszy, to moja rodzina nic o mnie nie wiem. Jakoś nie chcieli nigdy się wgłębiać w to kim jestem, kim chcę być itp. Olałam ich, w sensie, że robię to tylko dla siebie. I nie zamierzam poprzestać walczyć o siebie i swoje szczęście. Dobrze jest też zdać sobie sprawę z tego, że nie ma co udawać kogoś innego, że najlepiej działać w zgodzie z sobą, nawet jak ktoś krzywo na nas patrzy, dziwi się - bo każde zadanie wykonane bez wewnętrznego zapewnienia - ok - odbije się na nas paskudną czkawką.

Peace! :)

Awatar użytkownika
Inno
Legenda Intro
Posty: 1214
Rejestracja: 01 paź 2008, 18:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: Inno »

Ausencia pisze:Do osob, które były u psychologa: co Was do tego zmotywowało? To wasza wlasna decyzja, czy nacisk/inicjatywa ze strony rodziny lub znajomych?
To była moja decyzja, bo już nie mogłam wytrzymać z tym, jak się czułam i bałam się, że zawalę studia. Rodzice na początku podeszli sceptycznie, ale jak im wytłumaczyłam i wyłuszczyłam swoje powody, zaaprobowali.

Ausencia pisze:Tyle, że obawiam się pewnej rzeczy. Wroslam w swoją rolę introwertyka tak bardzo, ze nie jestem pewna, czy potrafiłabym odsłonić się przed kimś i wyjasnić, co tak naprawdę mnie dręczy. Bo wlasciwie sama nie umiem tego nazwac. Chwilami wydaje mi się, ze wszystko jest w porządku i sama sobie wymyslam problemy, ale są dni, kiedy nie daję sobie rady. A potem te dni mijają i znowu pojscie do psychologa wydaje mi się czymś niepotrzebnym.
Nie martw się, to normalne obawy i wiele osób je ma. Nie wszystkim jest łatwo, szczególnie tym skrytym, ale nie jest też tak trudno, jak się to moze wydawać. Na pewno warto znaleźć terapeutę, z którym się będziesz dobrze czuła i do którego będziesz miała zaufanie. Nie zawsze jest to pierwszy na jakiego trafisz. Mnie było i nadal jest czasami trudno, nie wszystko chcę ujawniać, choć z drugiej strony poczucie, że nie jestem sama z moimi problemami i mam kogoś, kto potraktuje moje "zwierzenia" profesjonalnie i ze znajomością rzeczy, jest kojące.
Jeśli pamiętasz, wiesz, że są dni, kiedy nie dajesz sobie rady, to nie daj sie wpędzić w poczucie winy, że masz też dni dobre. Też się tak męczyłam. Nie warto.
Obrazek

lucci
Intronek
Posty: 56
Rejestracja: 22 lut 2009, 11:56
Płeć: nieokreślona

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: lucci »

Kori pisze:Lucci, a zwierzanie się na forum przez ciebie nie zalicza się do dzielenia się swoimi uczuciami?
Czułem że ktoś o tym wspomni. To prawda, odsłaniam na forum pewien urywek swoich przemyśleń.
Jednak nie jest w mojej intencji żadne ,,wyżalanie'' się, choć może sprawiać takie wrażenie. Dość wspomnieć, że moje otoczenie zarzuca mi że zbyt mocno zamykam się w sobie, tłumię, nie okazuję uczuć. Moje pytanie - po co ktoś ma wiedzieć czy jest mi np. wesoło czy smutno? Od tego ani ja ani ta osoba szczęśliwsza nie będzie. Może to jedynie sprawić, że już nie tylko ja będę się zamartwiał ale i też osoba z którą się tym podzieliłem. Po co to komu?
Chciałbym po prostu usiąść i rozmyślać sobie przez całe życie..
Obrazek

Awatar użytkownika
Inno
Legenda Intro
Posty: 1214
Rejestracja: 01 paź 2008, 18:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wizyta introwertyka/czki u psychologa?

Post autor: Inno »

lucci pisze: Moje pytanie - po co ktoś ma wiedzieć czy jest mi np. wesoło czy smutno? Od tego ani ja ani ta osoba szczęśliwsza nie będzie.
A widzisz, zdziwiłbyś się. Budowanie z kimś bliższej relacji emocjonalnej polega m.in. na dzieleniu się z tą osobą swoimi smutkami i radościami.
Obrazek

ODPOWIEDZ