Życie studenckie introwertyka

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.
Reiden
Zagubiona dusza
Posty: 1
Rejestracja: 19 maja 2019, 19:59
Płeć: mężczyzna
MBTI: ISFJ

Życie studenckie introwertyka

Post autor: Reiden »

Jak wygląda/wyglądał wasz czas spędzony na studiach? Jakie macie relacje z ludźmi z waszej grupy, współlokatorami? I czy uważacie, że czas na studiach to najlepszy okres w życiu?

Ja osobiście uważam, że nie jest to jakieś wyjątkowe przeżycie. Na początku starałem się przełamać swój introwertyzm próbując poznać jak najwięcej nowych znajomych. Z fatalnym skutkiem, bo po miesiącu zauważyłem, że porobiły się różne "grupki" a ja nie byłem w żadnej. Na szczęście nie byłem sam który się nigdzie nie wpasował i jakoś dogadałem się z tym jednym samotnym gościem co ja. Ze współlokatorami było ok na początku, niestety musiałem dzielić z jednym z nich pokój. Jak się okazało, nie mogli wytrzymać tygodnia bez imprezy. Żeby nie wyjść na jakiegoś dziwaka, siedziałem z nimi i udawałem, że dobrze się bawię. Później zaczynałem unikać tych imprez wymówkami typu: "Mam jutro kartkówe", "Wracam na weekend do domu" itp. No i relacje z nimi zepsułem do takiego stopnia, że się do mnie przestali odzywać. Jak pewnie mało kto, lubię chodzić na zajęcia, nie są one aż tak złe. Przynajmniej mam wrażenie, że robię na nich coś pożytecznego.Także studia nie są jakieś super jak to wszyscy mówią, chyba że trafiłem na złych ludzi którzy mi ten czas obrzydzili. Gdybym miał możliwość mieszkać w domu z rodzina albo chociaż w kawalerce, pewnie bym nie narzekał na to wszystko.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 2177
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: highwind »

Studia to był wspaniały dla mnie okres, nie zapomnę go nigdy. Życzyłbym sobie od życia, żeby było tak świetne, jak na studiach właśnie. Trochę konkretniej? Dużo zabawy miałem, dużo paliłem trawki, bo bardzo ją lubię i dużo się kochałem.

Awatar użytkownika
beh
Intronek
Posty: 36
Rejestracja: 10 lis 2015, 23:01
Płeć: mężczyzna

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: beh »

[TL;DR] Odpowiadając na główne pytania: nie imprezuję, a na zajęcia chodzę; ze współlokatorami i grupą się dogaduję, ale nie utrzymuję większych kontaktów; i, jak dla mnie studia nie są najlepszym okresem w życiu (chyba w ogóle takiego nie mam XD).[/TL;DR]
Więc:
  • Najpierw o akademikach. Przez pierwszy rok mieszkałem w pokoju obok ze znajomymi, więc nie czułem, że muszę zacząć nawiązywać znajomości z innymi, uznałem, że mam już tu znajomych i jest spoko, ale, byli zbyt ekstra jak dla mnie i lubili imprezować. Na pewno uważali mnie za dziwnego. Teraz jak na to patrzę to mieszkałem obok nich pewnie tylko dlatego, że się już znaliśmy, ale nie pasowaliśmy do siebie. Jak to sobie przypominam, to trzeba było skończyć tą znajomość dawno temu. Miałem w sumie trzech współlokatorów z którymi można było wytrzymać. Z jednymi dogadywałem się lepiej, z innymi gorzej. Mieszkaliśmy w jednym pokoju i na tym się kończyło. (choć z obecnym mieszka mi się chyba najlepiej, czasem sprowadza swoich znajomych, ale można z nimi normalnie wypić, pogadać, czy gdzieś wyjść, co zdarzyło się raz czy dwa razy.) Z jednym który mieszkał w innym pokoju utrzymuje dość stały kontakt, mimo, że się nie widzieliśmy dwa lata.
  • Z grupą dziekańską, na początku pogadałem trochę z tą, trochę z tamtą osobą, a potem zobaczyłem, że tworzą się grupki. Nie uważam, że dołączyłem do którejś z nich, ale z jednymi trzymałem się bardziej, a z drugimi nie gadałem jak nie było po co. (zajęło mi z półtora roku, żeby ogarnąć z kim by tu bardziej pogadać XD).
  • Następnie przyszło dziś, czyli zmiana uczelni; tu poszło sprawniej. Pogadałem ze wszystkimi, zobaczyłem z kim rozmawia mi się najlepiej i jakoś dołączyłem do grupki z którą się dogaduję, a oni dogadują się ze mną, ale innych nie omijam, jak jest okazja to temat do rozmowy się znajdzie. Poza uczelnią raczej nie ma kontaktu, prześle się zdjęcia, jakieś materiały, zapyta o coś, ale nic bardziej konkretnego i stałego.
  • To teraz imprezy, nie przepadam za klubami, byłem raz i na razie wystarczy, powrót z klubu był ciekawszy niż pobyt tam, wolę puby, wypić piwo, pogadaniem i może w coś zagrać. Typowe studenckie wyjścia mnie nie jarają.
  • Co do zajęć to na wszystkie chodzę, bo jak są to czemu nie iść, w zamian tych paru godzin zajęć na które nie poszedłem robił bym takie pasjonujące rzeczy jak granie, czy przeglądanie intranetów.

Szorakatenusz
Zagubiona dusza
Posty: 2
Rejestracja: 08 lut 2019, 19:26
Płeć: kobieta
MBTI: INTJ

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: Szorakatenusz »

Nigdy nie byłam typem imprezowiczki i na studiach się to nie zmieniło. Mój czas w sumie skupia się na zajęciach zawiązanych z nauką i studiami- taki kierunek. Idąc na studia stwierdziłam, że nie ma co się pchać do nawiązywania znajomości na siłę. Starałam się być porostu miła i się o dziwo udało. Jakiś tam kontakt z ludźmi z grupy mam, jednak nie jest to nic wielkiego. Nie skończyłam ich jeszcze więc nie wiem czy najlepszy czas w życiu, zobaczymy co będzie potem, ale na pewno jest o wiele lepiej niż w szkole.

Awatar użytkownika
Zour
Introwertyk
Posty: 84
Rejestracja: 10 lis 2012, 17:52
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: von Ohlau

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: Zour »

Studiuję astronomię.
To jest dosyć rzadko wybierany kierunek, więc studentów na roku mało. Znaczna część studentów na tym kierunku wykazuje zachowanie typowo introwertyczne, ale w żadnym wypadku nie przeszkadza to w tym, by studenci z różnych lat się integrowali (wspólne zainteresowanie łączy introwertyków). Studentom astronomii naprawdę daleko jest do stereotypowego studenckiego życia (które jest jednak wymysłem popkultury) - student astronomii imprezowicz to idealny oksymoron. Wprawdzie na wydziale było coś takiego jak "Bal fizyka", ale brali w nim udział właściwie wyłącznie osoby z kierunku fizyka - astronomów może jedna lub dwie osoby. Czasami zdarzają się małe wypady do jakiegoś małego baru z kołem naukowym.
Dlaczego pacjenci ma oddziale chirurgii są zawsze rozgadani?
Bo są otwarci.

zoaan
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 11 sie 2019, 19:07
Płeć: kobieta

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: zoaan »

Temat studiów jest mi jak najbardziej aktualny, więc opowiem jak ja to widzę.

Co do nawiązywania znajomości. Uważam, że wpasowywanie się na siłę to najgorsze co może być. Prędziej, czy póniej człowiek będzie się po prostu źle z tym czuł. Wiem z własnego doświadczenia, dlatego na studia poszłam z nastawieniem, nic na siłę, będę czerpać jak najwięcej z tego w czym się dobrze czuję i co lubię robić. I tak po czterech latach studiowania mogę stwierdzić, że poznałam najwięcej ludzi w ciągu swojego życia.

Akademiki owiane są różnymi legendami. Tutaj muszę przyznać, że jest to los szczęścia na kogo się trafi, chyba że się idzie już z kimś znanym. Jeżeli o mnie chodzi to miałam duże szczęście, mieszkam w tym samym gronie od pierwszego roku, a ze swoją wspólokatorką poznałyśmy się właśnie we wspólnym pokoju. Mimo kompletnie innych zainteresowań, osobnych znajomych i sposobu bycia dogadujemy się całkiem w porządku.
Co do mojego imprezowania. Najwięcej imprez przyżyłam w innym gronie niż tym akademikowym, ale to się wiąże ze środowiskiem folkowym. Aczkolwiek moim problemem było i jest przełamanie się wśród większej grupy ludzi mi nieznanych. Zawsze zazdrościłam osobom, którzy czują się swobodonie w każdym towarzystwie, potrafią coś powiedzieć na forum, zażartować. Ja staję się 'widzialna' dopiero po jakimś czasie, muszę się 'przyzwyczaić' do nowych ludzi. Mimo wszystko nie mogę powiedzieć, że jestem kimś kto stronił od imprez i towarzyskich spotkań. Potrzebuję równowagi w swoim życiu. Dlatego ciąg imprez to nie jest dla mnie. Raz na jakiś czas jak najbardziej.

Kilka razy byłam w klubach, jednak preferuję inne formy zabawy i spędzania czasu ze znajomymi. Właściwie to nie miałam nigdy czasu na tyle żeby chodzić tam często. Na dodatek nie mogę znieść muzyki klubowej dłużej niż godzinę.

Z ludźmi z roku nie nawiązałam jakiegos super kontaktu. Mam 3 najbliższych znajomych, z którymi ciągle utrzymuje. Jendak etapy życia na jakim teraz się znajdujemy są kompletnie różne i jakoś mniej wspólnych tematów mamy.

Podsumowując. Nie mam prównania, nie wiem jak wygląda życie po studiach, ale tak, myślę, że to jest jeden z najpiękniejszych okresów w życiu. Moim zdaniem to też taki trochę okres przełomowy dla człowieka, kształtowania się poglądów. Nawet nie chodzi o życie towarzyskie ze względu na imprezy, ale jakieś koła naukowe, AZS czy inne organizacje studenckie pozwalają poznać dużo ludzi o podobnych zainteresowaniach.

Awatar użytkownika
krucha_babeczka
Introwertyk
Posty: 113
Rejestracja: 15 lis 2015, 19:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: krucha_babeczka »

Zour pisze:
19 sie 2019, 21:57
Studiuję astronomię.
To jest dosyć rzadko wybierany kierunek, więc studentów na roku mało. Znaczna część studentów na tym kierunku wykazuje zachowanie typowo introwertyczne, ale w żadnym wypadku nie przeszkadza to w tym, by studenci z różnych lat się integrowali (wspólne zainteresowanie łączy introwertyków). Studentom astronomii naprawdę daleko jest do stereotypowego studenckiego życia (które jest jednak wymysłem popkultury) - student astronomii imprezowicz to idealny oksymoron. Wprawdzie na wydziale było coś takiego jak "Bal fizyka", ale brali w nim udział właściwie wyłącznie osoby z kierunku fizyka - astronomów może jedna lub dwie osoby. Czasami zdarzają się małe wypady do jakiegoś małego baru z kołem naukowym.
Super! Żałuję, że nie studiowałam astronomii. A prawdę mówiąc rozważałam to, tyle że na najbliższej mi uczelni tego kierunku nie było, a przeprowadzać się nie chciałam.

Słusznie prawisz, ”życie studenckie" to produkt popkultury. Osobiście wolałabym żyć w czasach, gdy studia kojarzyły się z tym, z czym powinny, czyli z nauką :)

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 2177
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: highwind »

A co to za myślenie, że jedno wyklucza drugie? Tak w skrócie, to na studia składają się: nauka, imprezy (hasełkowe uproszczenie, może to być równie dobrze nawiązanie życiowych przyjaźni, itp.) i sen. Problem w tym, że z tych trzech pól, czasu starcza nam na zagospodarowanie dwóch. I trzeba balansować :P I ja w ogóle się nie zgadzam z tym, że studia kiedykolwiek kojarzyły się z nauką. Znaczy owszem, kojarzyły się z nią, ale nie tylko. Bo studia, to młodość. A młodość rządzi się własnymi prawami. Zawsze, kiedy o tym myślę, przypomina mi się sylwetka genialnego polskiego matematyka - Stefana Banacha - https://www.youtube.com/watch?v=wyB1hmmRJ0U

Awatar użytkownika
krucha_babeczka
Introwertyk
Posty: 113
Rejestracja: 15 lis 2015, 19:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: krucha_babeczka »

@highwind

Z SJP: studia
1. nauka na wyższej uczelni
2. badania naukowe nad jakimś zagadnieniem

Widzisz gdzieś wzmiankę o imprezach? Więc wybacz, ale to Twoja nomenklatura i postrzeganie są wypaczone :P

I owszem, słusznie prawisz, nie na wszystko starcza czasu. Dlatego wiesz co? Myślenie typu "studia = impreza" to jeden z czynników dewaluacji naszej edukacji. Magister, ba nawet doktor już dzisiaj niewiele znaczy, a dlaczego - bo (prawie) wszyscy są magistrami, a dlaczego nimi są - ponieważ standardy zaliczeń na studiach są obniżone. Trudno żeby było inaczej jeśli 70% grupy pisze egzamin poniżej skali, bo ten zaspał, tamten miał kaca, a jeszcze inny nie miał czasu, bo balował. I potem przychodzi (na przykład do mnie na praktykę) taki oto magister bądź magistrant pozbawiony absolutnie podstawowej wiedzy ze swojej dziedziny. Ba, przywykły do balowania potrafi mnie poinformować (bo przecież nie poprosić), że on dzisiaj wychodzi wcześniej bo idzie do fryzjera (!) (kij z tym że ma umowę zobowiązującą go do takiego a nie innego czasu pracy) a jutro to będzie tylko pół dnia bo jedzie na imprezę (ŻE CO?). Nie powiem w czym się tym studentom poprzewracało!

A młodość owszem, ma swoje racje, tyle że to nie ma nic wspólnego ze studiami. Wszak na studia można się zapisać w każdym, wieku (że o uniwersytecie trzeciego wieku nie wspomnę). Niektórzy zresztą, czy to hobbystycznie czy zawodowo studiują całe życie.

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 2177
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: highwind »

No nie widzę. Nie widzę wzmianki o imprezach proszę Pani. Z tym że moje postrzeganie jest poparte empirycznie, więc żadna formułka nie może z nim handlować ;P

Ej, ja się zgadzam, że studnia =/= impreza. Nigdzie nie pisałem że tak jest. Natomiast jeśli chodzi o utratę wartości dyplomu, to powód, że ludzie imprezują jest dla mnie niepoważny (co to za dziedzina, w której siedzisz, że ludzie są tacy imprezowi?). Powodów jest wiele, skupię się na sferze inżynierskiej, bo to moje podwórko, a zjawisko sukcesywnego obniżania poziomu jak najbardziej istniej. Po pierwsze rozwój technologiczny jest tak szybki (i przyspiesza), że ludzie kończąc studia, posiadają wiedzę, która już jest przedawniona. Po drugie, studia stały się zbyt pospolite, a z ilością idzie w parze obniżenie średniego poziomu nauczania. Wydziały przyjmują jak leci, bo kasa z kierunków zamawialnych, a egzaminów wstępnych, mających oddzielić ziarna od plew nie ma. Ostatnio słyszę też sporo o drenażu talentów przez kierunki/posady programistyczne, które dają najlepsze perspektywy na wysokie wynagrodzenie.

Co do młodości - a niech sobie przychodzi nawet i stuletni dziadek się dokształcać, nie przeszkadza mi to. Ale rzeczywistości nie zaczarujesz, a średni wiek studenta w tym kraju pewnie nie przekracza 30 lat (piszę "pewnie", bo nie znalazłem statystyk z Polszy, tylko USA).

Także obstaję przy swoim - studia to nie imprezy, ale studia to TEŻ imprezy. Tak jest, było i będzie, czy się to komuś podoba, czy nie ;p Co wcale nie znaczy, że imprezować trzeba.

Patrycjusz
Stały bywalec
Posty: 241
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: Patrycjusz »

Studia były dla mnie szansą na ucieczkę od rodziny, jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi. Z jedną jej połową w ogóle nie utrzymuję już kontaktu bo jest to niemożliwe (potrafi ktoś rozmawiać po polsku z orangutanem?), drugą część odwiedzam i traktuję z "uprzejmym dystansem".

Na początku w ogóle nie traktowałem tego serio, co odbiło się na zmianie kierunku po dwóch latach. Potem zbytnie traktowanie serio nowego kierunku przerodziło się znowu w zawyżone wymagania co do programu studiów i ich poziomu, ale jakoś je skończyłem.

Mimo, że widzę studia jako swojego rodzaju "ucieczkę" od prawdziwego świata, nie potrafię już inaczej żyć. 3-miesięczny staż po studiach uświadomił mi, że po prostu nie nadaję się do konwencjonalnej pracy (czasem kończyło się na rzyganiu). A że swoje zainteresowania mam, postanowiłem od przyszłego roku spróbować się w zaoferowanej przez nasz wspaniały system edukacji szkole doktorskiej. Później możliwe jest już tylko zostanie na uczelni, ale widocznie taki jest mój los.

Co do życia towarzyskiego, to w trakcie studiów poznałem najlepszych ludzi i dobrze wiem, że kontynuacja ścieżki "akademickiej" to furtka do kolejnych. Można też fajnie balansować (chociaż czasem na cienkiej lince) między robieniem czegoś na studia, a opieprzaniem się. W pracy niemożliwy jest tygodniowy wyjazd bez urlopu, na studiach ze względu na możliwe nieobecności, jest opcja nawet 2-tygodniowego (i to w skali półrocza).
No i najważniejsze - wakacje. Akurat ja nie przepadam, bo lato i brak oferty muzyczno-kulturalnej (nie wiem, czemu to wtedy zamiera), ale biorę w pakiecie.

Chybazwyczajna
Intronek
Posty: 41
Rejestracja: 02 wrz 2018, 17:43
Płeć: kobieta

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: Chybazwyczajna »

moje życie studenckie było odmienne od tego, co się powszechnie uważa - żadnych imprez, żadnych znajomości na całe życie, żadnego stypendium naukowego, żadnych staży i prac dorywczych, żadnego przesiadywania w bibliotece. Jedynie chodziłam na wszystkie zajęcia, z jakiegoś poczucia obowiązku czy coś. Wydaje mi się, że bardziej rozrywkowe życie miałam w liceum niż na studiach.

enter enigma
Pobudzony intro
Posty: 128
Rejestracja: 24 lis 2019, 16:01
Płeć: kobieta

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: enter enigma »

Życie studenckie introwertyka to jakaś sprzeczność :P Mam bardzo podobnie jak Chybazwyczajna, z tą różnicą, że stypendium naukowe akurat mi kapnęło. Co prawda i tak na studiach czuję się (pod względem towarzyskim) lepiej niż w szkole, ale daleko temu do normalności... Z ludźmi z grupy mam poprawne relacje, mówimy sobie cześć, czasem nawet trochę pogadamy o wszystkim i o niczym i na tym się kończy. Raz byłam u koleżanki w domu pomóc jej z nauką. I tyle.

Awatar użytkownika
rafcio
Introrodek
Posty: 14
Rejestracja: 24 wrz 2018, 11:31
Płeć: mężczyzna
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Łódzkie

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: rafcio »

A ja mam całkiem studenckie życie, choć nie przypomina ono życia studenckiego z filmów. Mam kilku znajomych z którymi mogę pójść na piwo/"imprezę". Z ludźmi z grupy dogaduję się raczej dobrze, nawet udało nam się zorganizować wspólny wypad :P Do tego robię fajne projekty, bawię się w koło naukowe =D Całkiem mi się podoba na studiach, choć sama uczelnia już zaczyna męczyć. No i brak kobiecego towarzystwa ale taki już urok studiów mocno technicznych ;)

ramzes0909
Zagubiona dusza
Posty: 1
Rejestracja: 25 lis 2019, 19:24
Płeć: kobieta

Re: Życie studenckie introwertyka

Post autor: ramzes0909 »

To bodajze moj pierwszy post, takze dzień dobry!
Aktualnie jestem na 3 roku studiów (dwie filologie w jednym) i jest nas malutko, jestesmy w przeróżnym wieku i na różnych etapach w życiu. Mamy dobre kontakty, dużo dyskusji przeprowadzamy xD Ale niespecjalnie zaznałam tych słynnych imprez, tylko może na 1 roku (walenie szotów i drinów). Ogolnie dla mnie studia są czasem szukania siebie, tyraniem w mało powaznych, dorywczych pracach, wychodzeniem do kultury, ogólnie moje plany na przyszłość oscylują pomiędzy byciem tramwajarzem poznańskim, a introligatorem XD (jeszcze nie wiem co wybiore) nie uważam ze cos trace bez imprez, raczej troche ucze sie jak chce żyć, czy moje zainteresowania są tymi na zawsze i tak dalej. Nie poznałam też jakichs ludzi na całe życie, raczej mnóstwo znajomosci na "czesc". Ogolnie wydaje mi sie, ze na studiach rozwinęłam sie intelektualnie (odkryłam miłość do bałkakanow, np) a cofam sie społecznie xD i w sumie przestaje mi to przeszkadzać.
A, tez jako dwudziestoparolatka odkryłam, że nigdy nie jest za późno na ciekawe życie, po swojemu :c nie boje sie az tak starosci, o.

ODPOWIEDZ