Za grzeczni...

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.

Czy ludzie uważają Cię za osobę grzeczną?

Tak
153
87%
Nie
8
5%
Nie wiem
15
9%
 
Liczba głosów: 176

intro

Za grzeczni...

Post autor: intro »

Czy nie sądzicie, że my introwertycy, zapewne przez tłumienie emocji i kierowanie ich do wewnątrz, wydajemy się otoczeniu zbyt grzeczni i układni. Nie raz byłam wkurzona na maksa, wściekła wręcz, ale na zewnątrz nic nie było widać. Na zewnątrz pozostałam spokojna i stonowana. Niech to cholera - to męczące. Chciałabym umieć uderzyć czasem pięścią w stół, ale nim to zrobię, muszę wszystko przemyśleć, a jak już przemyślę, to tego nie robię. Cięgle tylko jakieś obawy, jak moje zachowanie byłoby widziane. Czasem mam naprawdę dość :(

Majka
Introwertyk
Posty: 84
Rejestracja: 10 mar 2007, 16:07
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Majka »

Słyszałam od innych, że zbyt tłumię emocje i że zbyt rzadko odzywam się, ale nikt mi nigdy nie powiedział, że jestem zbyt grzeczna, więc nie wiem, czy tak myślą. Zresztą ja osobiście nie uważam, żebym za bardzo tłumiła swoje emocje. Nie lubię krzyczeć, ani kłócić się z ludźmi, ale jeśli mam do kogoś jakieś uwagi, to mówię to, tyle że na spokojnie. I uważam, że to dobrze, bo jeśli jedna osoba podniesie głos, to druga też to zwykle robi i spór tylko się zaostrza. Jestem więc grzeczna, ale "zbyt" wg mnie nie.

rita

Post autor: rita »

Jaka ja jestem grzeczna... :? dokładnie tak jak pisze intro układna...Nikt by nigdy nie pomyślał jak wiele emocji się we mnie kotłuje....jak czasem mam ochotę wszystko wykrzyczeć...i co ...i nic ...przeważnie jest tak, że macham na wszystko ręką i idę w swoją stronę...myślę, że to błąd...ale nie potrafię inaczej :(

Awatar użytkownika
Rilla
Stały bywalec
Posty: 208
Rejestracja: 05 cze 2007, 22:14
Płeć: nieokreślona

Post autor: Rilla »

Od urodzenia byłam 'dzieckiem piekielnym'- rozwydrzonym bachorem, nadpobudliwym, wchodzącym wszędzie, gdzie się da, nie dającym rodzicom wytchnąć. Gotowałam rodzicom piekło na ziemi. Byłam najodważniejszą osobą w otoczeniu. Wszystko przewróciło się o 180 st. gdy poszłam od przedszkola (do pięciolatków). Nagle zaczęłam bać się ludzi, zrobiłąm się chorobliwie nieśmiała. Bałam się poprosić dzieci by się ze mną pobawiły. Od podstawówki zaczęłam popadać także w introwertyzm. Teraz jestem 'zbyt grzeczna'- jak to mówi mama. Tak na prawdę nie mam odwagi sprzeciwić się innym ze względy na moją nieśmiałość. Też mam chwile buntu, złości, mam ochotę wszystko zrównać z ziemią, ale te emocje gdzieś zbierają się we mnie i nie potrafią przebić się przez skorupę. Tłumię w sobie wszelkie uczucia, które trawią mnie od środka. Nie jestem grzeczna, ale zbyt zamknięta by w pełni okazać swoje emocje.
INFp, gr. B

Łukasz

Post autor: Łukasz »

Ja często tłumię emocję w sobie gdyż wydaje mi sie, iż w momencie kiedy bym powiedział to co czuję pociągnełoby to za soba zbyt duże konsekwencje. Później mam do siebie żal i zastanawiam się dlaczego to zrobiłem? Błędne koło, które prędzej czy później i tak się źle skończy, okłamywanie siebie i innych, jednak ciężko jest się przełamać to wydaję się silniejsze ode mnie...

rawel

Post autor: rawel »

Mam dokładnie tak samo jak Łukasz. Tłumię wszystko w sobie, choć wiem, że powinienem zareagować inaczej.
Czasem tłumaczę komuś spokojnie, acz dosadnie, że coś mi się nie podoba, ale to w ostateczności.
Czasem te emocje ze mnie schodzą, mam podły humor od początku dnia, jestem nerwowy i pełen gburowatych odpowiedzi dla rodziny :/

Awatar użytkownika
Cosh!se
Intronek
Posty: 54
Rejestracja: 30 paź 2007, 19:39
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Faerie

Post autor: Cosh!se »

o mnie mówią: "cicha woda brzegi rwie" ale jak narazie nie było żadnego przypływu ;)
"Poeci, magicy, żeglarze
Tancerze wojny i ja
Wygnani z miasta radości
Wygnani bez imion i ciał
Nie dla nas owoce raju"

PoCO

Post autor: PoCO »

Ja grzeczny nie jestem, wątpie aby ktoś mnie za takiego uważał, z reguły mi odbija (pozytywnie) więc nie, nie można mnie tak nazwać. Ale emocje w sobie tłumie, tylko że celowo. Jestem jak to sie mówi osobą nerwową, więc gdybym nie trzymał nerwów na wodzy chyba by mnie w końcu w wariatkowie zamknęli, :? więc też z reguły macham ręką i odchodzę... z drugiej strony trochę mi to przeszkadza, najbardziej jak byłem w liceum. Czułem się taki... lekceważony, bo zawsze wolałem właśnie machnąć ręką, niż żeby wszyscy zobaczyli jaka furia siedzi mi w środku... Czasami nadal tego żałuje.. :(

Awatar użytkownika
Ekwiwalencja
Pobudzony intro
Posty: 144
Rejestracja: 16 lis 2007, 18:40
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: z własnej krainy

Post autor: Ekwiwalencja »

Gdy byłam mała jak bawiliśmy sie w chowanego tłumiłam śmiech aby mnie nie znaleźli i coś mi z tego zostało;] A buntuję się czasem, ale to w domu i krzyczę, ale wiecie co... zawsze imponowały mi osoby które zamiast kłótni czy rękoczynów wybierali rozmowę, dyskusję. Uwielbiam kontrast gdy jedna osoba drze się a druga spokojnie jej odpowiada i wygrywa bo jej argumenty są trafniejsze:)
(patrz debaty polityczne-niektóre, czy Kuba Wojewódzki i M.Stuhr)

radek

Post autor: radek »

o mnie mówią: "cicha woda brzegi rwie" ale jak narazie nie było żadnego przypływu
Hehe o mnie też czasem tak mówili i też nie sprawdzało się :P
A co do grzeczności, to nie sprawiam kłopotów. W szkole zawsze na lekcjach siedzę cicho, z zachowania zawsze dostawałem dobry, nie pamiętam abym się z kimś bił (oczywiście oprócz drobnych sprzeczek z braćmi, ale to wtedy kiedy byłem mały :P)
Być może moja grzeczność wynika z tego, że prawie nikt nie zwraca uwagi na mnie...

Awatar użytkownika
grabaż
Introwertyk
Posty: 117
Rejestracja: 25 paź 2007, 9:01
Płeć: nieokreślona

Post autor: grabaż »

grzeczny... :?
mam dni kiedy wracam do domu i mam ochotę pięściami ściany rozwalić w pokoju;/ wtedy nikt mnie nie "podejdzie" żeby zagadać, bo poprostu się nie da... czasem jest tak, że lekceważę wszystko i wszystkich, nic mnie nie obchodzi, włączam muzykę, słuchawki na uszy i mnie nie ma...
klnę na świat, jestem wnerwiony...
czy to można nazwać "byciem miłym"?

no są też dni kiedy jestem prawdziwie miły :wink: chyba jest ich więcej
nonconformist!
____________
introvert_78%

rosemary

Post autor: rosemary »

grabaż pisze: mam dni kiedy wracam do domu ...
Wydaje mi się, że introwertycy często tak reagują w sytuacjach, gdy są czymś rozdrażnieni, mają jakiś problem, bądź gdy coś ich przerasta. Gdy taki stan rzeczy dopada ich w otoczeniu zewnętrznym (w grupie ludzi, z którymi nie wiążą ich głębsze relacje) wycofują się do własnego świata. Ja też często w takich chwilach powtarzam sobie w duchu "co mnie to obchodzi", "niech się dzieje co chce", itd. i odchodzę czym prędzej, bo chcę odzyskać święty spokój. Ekstrawertycy w tym momencie reagują wybuchowo, kłócą się, wyrzucają z siebie żal i złość, nie myśląc o konsekwencjach.

Może to rzeczywiście sprawia, że introwertycy są automatycznie szufladkowani, otrzymując łatkę z napisem - opanowani, grzeczni, spokojni. Tylko niewielu z tych ludzi wie co się czasem kłębi w głowie takiego "grzecznego", "spokojnego" człowieka, ile zbiera się w nim negatywnych emocji, jak wielka pojawia sie złość i poczucie niesprawiedliwości - uczucia które prędzej czy później muszą znaleźć ujście. Dzieje się tak najczęściej, gdy wracają na własny grunt, tzn gdzieś, gdzie mogą pobyć chwilę sami, bądź po prostu po powrocie do domu.
Też nieraz wracam do domu taka, wściekła, rozdrażniona do granic możliwości i oczywiście odgrywam się na rodzinie, często nawet nie wyjawiając im przyczyny złego humoru. To straszne, ale tak właśnie się dzieje. Potem, gdy ochłonę pojawiają się wyrzuty sumienia.

Uważam, że introwertycy wcale nie są grzeczniejsi, czy bardziej mili od ekstrawertyków. Po prostu na te same sytuacje reagują w inny sposób, i gdzie indziej znajdują ujście swoich emocji (najczęściej z dala od wszelkiej publiczności).

radek

Post autor: radek »

Ja też często w takich chwilach powtarzam sobie w duchu "co mnie to obchodzi", "niech się dzieje co chce", itd. i odchodzę czym prędzej, bo chcę odzyskać święty spokój.
Ja też staram się, jeśli coś mnie denerwuje jakoś odejść, albo staram się ignorować
Też nieraz wracam do domu taka, wściekła, rozdrażniona do granic możliwości i oczywiście odgrywam się na rodzinie, często nawet nie wyjawiając im przyczyny złego humoru.
Ja tu mam szczęście trochę, bo zazwyczaj takie sytuuacje, które mnie mocno denerwują i drażnią dzieją się w szkole, a do domu mam z 2km, więc kiedy wracam ze szkoły to po drodze uspakajam się, choć jeszcze te "wkurwienie" (przepraszam za słowo) gdzieś jeszcze zostaje we mnie i wystarczy jakiś większy impuls i całe zdenerwowanie wraca z powrotem.

Awatar użytkownika
Naphthalene
Introwertyk
Posty: 65
Rejestracja: 28 lip 2008, 14:39
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Małopolska

Post autor: Naphthalene »

Ja mam bardzo cięty język. Potrafię jednak nad nim panować. Kłócąc się, pamiętam, by odróżniać osobę od jej zachowania. Staram się nie krzyczeć, lecz spokojnie przedstawiać swoje argumenty. Dobrze byłoby, gdyby w kłótni zawsze wygrywał ten, czyje argumenty są trafniejsze... Bo są ludzie, którzy argumentów żadnych nie mają, wiedzą, że nie mają też racji, ale się do tego nie przyznają, tylko wulgaryzmami zakrzyczą od progu, trzasną drzwiami, obrażą kogoś i uznają się za wygranych... Takie zachowanie najbardziej mnie denerwuje. Nienawidzę niesprawiedliwości i dyskryminacji, gdy np. ktoś starszy mnie urazi, a to nie od niego, lecz ode mnie się wymaga bym przeprosiła, ze względu na swój młodszy wiek. I jeszcze bezczelne twierdzenie, że życie jest niesprawiedliwe... Czasami mam tego wszystkiego dość.
<ich bin kein schreibtischdichter mehr. ich bin ein zugdichter>

Awatar użytkownika
Ausencia
Intromajster
Posty: 503
Rejestracja: 20 lip 2008, 16:08
Płeć: nieokreślona

Post autor: Ausencia »

rosemary pisze:Tylko niewielu z tych ludzi wie co się czasem kłębi w głowie takiego "grzecznego", "spokojnego" człowieka, ile zbiera się w nim negatywnych emocji, jak wielka pojawia sie złość i poczucie niesprawiedliwości - uczucia które prędzej czy później muszą znaleźć ujście. Dzieje się tak najczęściej, gdy wracają na własny grunt, tzn gdzieś, gdzie mogą pobyć chwilę sami, bądź po prostu po powrocie do domu.
(...)
Uważam, że introwertycy wcale nie są grzeczniejsi, czy bardziej mili od ekstrawertyków. Po prostu na te same sytuacje reagują w inny sposób, i gdzie indziej znajdują ujście swoich emocji (najczęściej z dala od wszelkiej publiczności).


Idealnie napisane - nic dodać nic ująć.
Ja podobnie jak Rilla, kiedy poszłam do przedszkola, potem szkoly itd. przezywałam istne męki. Tak jakby wsrod ludzi opadały ze mnie wszelkie emocje, jakbym przed nimi musiala wszystko ukrywać. Zamknęłam się na amen chyba w gimnazjum, choc teraz muszę przyznać, ze staję się mniej skryta, a to z kolei zasługa otoczenia, w ktorym się znalazłam.
Rzeczywiscie od wiekow ludzie odbierają mnie jako "grzeczną, wywazoną, przykładną, spokojną dziewczynkę, ktora wie, czego chce".
Haha. 8)
Niech sobie tak myslą, ja swoje wiem. I jeszcze kiedyś udowodnię jak bardzo się mylą w swoim ograniczonym podejsciu. :twisted:

Jedno, co mnie w tym wszystkim irytuje, to częste wrazenie,ze zyję jakby "na dwa oblicza". Jedno pozorne - jako ta grzeczna i ułozona, a drugie rzeczywiste, o ktorym wiem tylko ja i moja rodzina ^^ - zbuntowana, roztrzepana, nie rozumiejąca spraw zrozumiałych dla innych, negatywnie nastawiona do większosci, itd, nvm.

ODPOWIEDZ