Za grzeczni...

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.

Czy ludzie uważają Cię za osobę grzeczną?

Tak
153
87%
Nie
8
5%
Nie wiem
15
9%
 
Liczba głosów: 176

Awatar użytkownika
Sozologini
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 21 sie 2011, 14:46
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Żarów

Re: Za grzeczni...

Post autor: Sozologini »

Inno pisze:Wydaje mi się, że osoby, które mnie nie znają dobrze, uważają mnie za grzeczną, co mnie niezmiernie wkurza, bo w środku taka nie jestem. Ale wnętrza raczej nie pokazuję, więc tylko do siebie mogę mieć pretensje. Z drugiej strony mogą być z tego profity, więc trzeba korzystać.

Ale na wielu osobach mogę sprawiać wrażenie wyniosłej i nieprzystępnej co to „ma wszystkich w dupie”. To już byłoby bliższe prawdy.

A zmusić mnie do zrobienia czegoś, na co nie mam ochoty, nikomu nie pozwolę.

Ale to od gimnazjum zrobiłam się taka cicha i spokojna. A w podstawówce tłukłam się z chłopakami aż miło :twisted:
Cóż u mnie było niemal identycznie, w podstawówce moja mama przechodziła na drugą stronę ulicy, gdy tylko widziała moją wychowawczynię :D Jednak zmieniłam się i wyszło mi to na dobre. Jestem bardzo uprzejma, ale to nie wynika z czegoś wymuszonego, tylko z szacunku do drugiego człowieka i zauważania jego potrzeb, z empatii.
Nie mam problemów z agresją, samo tłumienie agresji nie ma nic wspólnego z grzecznością i co więcej jest się swojego rodzaju tykającą bombą zegarową, która tyko czeka na iskrę. To tacy cisi ludzie chwytali za broń by strzelać do sąsiadów...

Jeszcze w gimnazjum nie radziłam sobie ze złymi emocjami, wszystko się we mnie kotłowało, zdarzyło się że wywróciłam ławkę na kolegów w niej siedzących bo mi dokuczali. Z czasem przyszło wyciszenie, w czym bardzo pomogła zmiana środowiska (wyprowadzenie się na studia).
Wybuchy mogą być bardzo destrukcyjne dla nas samych, jeśli słabo znacie daną osobę a widzicie taki "wybuch" to nie uznacie jej raczej za godną zaufania osobę - ot pieniacz jakiś co chce zrobić rozróbę.

Samo przyszło z dojrzałością wyjaśnianie innym tego co mnie gryzie, reagowanie gdy mówią coś co mi się nie podoba - ale nigdy agresywnie. Oczywiście, że nie wszystko tak pięknie działa, znacznie łatwiej podejmuję się konfrontacji z osobą którą choć trochę znam - niż zupełnie obcej.

Ta cała uprzejmość i wyciszenie są dla mnie bardzo korzystne, mimo że o nich nie myślę gdy jestem uprzejma to odnosząc się do przeszłości widzą jak wiele razy byłam traktowana inaczej (lepiej) ze względu na moje zachowanie. I nie chodzi tu o lizusostwo rodem z podstawówkowych grzecznych dziewczynek, tylko o np. powitania, nie przerywanie drugiej osobie czy swojego rodzaju życzliwość którą widzisz u drugiej osoby.

Nie da się ukryć, że trochę tracę tej grzeczności przy bliższym poznaniu, ale nie chodzi o chamstwo tylko o wyjaśnienie "co mnie gryzie" żeby ta relacja z drugim człowiekiem była lepsza, a nie po to by kogokolwiek obrazić.

Grzeczność jako taka - uważam że jest ogromną zaletą. To że nas uczono i innych młodych ludzi nadal się uczy "jesteś wspaniały", "masz prawo robić to co uważasz za słuszne", "słuchaj siebie" nie oznacza, że każdy może robić to co chce i nie ponosić z tego tytułu żadnych konsekwencji. W dorosłym życiu gdy konieczne są pewne ustępstwa, cham może i wespnie się po drabinie kariery, ale gdy będzie spadał (a każdemu zdarzają się potknięcia) nikt nie poda mu ręki. Nikt nie chce pracownika który psuje atmosferę w biurze, a jeśli by jednak zechciał to mu życie nieźle dokopie, bo wydajność poleci na łeb na szyję.
Na PLANETE wyświetlany jest film "Cham czyli gdzie się podziały dobre maniery", film ten bardzo dużo mówi o zagadnieniu poruszanym w tym wątku.
O wpływie uprzejmości na nasze życie opowiada książka, którą mogę szczerze polecić "Jak być lubianym, bądź sympatyczny i zrealizuj marzenia", nie zniechęcajcie się tytułem bo nie chodzi o to by kogokolwiek udawać, to ciekawa książka i myślę że naprawdę warto ją przeczytać.

Zauważyłam że sporo osób w tym wątku ma problemy z agresją. Nie mogę gwarantować, że któraś z tych dróg pomoże, ale chyba sami wiecie że kumulowana złość szkodzi więc... Zapodaję http://www.youtube.com/watch?v=5IAksdSq ... re=related http://www.gandalf.com.pl/b/toksyczni-ludzie/ tak naprawdę jest tyle opcji walki z tym nieprzyjemnym uczuciem w środku, że po prostu trzeba próbować.
Excuse me, I'm making perfect sense. You're just not keeping up.

Awatar użytkownika
bloodmary21
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 15 paź 2011, 11:56
Płeć: nieokreślona

Re: Za grzeczni...

Post autor: bloodmary21 »

Za grzeczni, czasem może tak się nam wydawać. Właściwie wszyscy powinni być dla siebie życzliwi. To,że czasem ktoś doszukuje się dziury w całym, nie znaczy ,że my też musimy kierować się emocjami i grać złych, albo co gorsza obrażać kogoś i krytykować. Spokój i grzeczność to nasze pozytytywne zalety. Czasem warto jest powiedzieć komuś , co się myśli, ale w taktowny sposób, by nie doszło do ostrej wymiany zdań, bo pamiętajmy ekstrawertycy lubią mieć zawsze racje, przynajmiej większość. :D 8)

Awatar użytkownika
Wroblaka
Introwertyk
Posty: 79
Rejestracja: 16 gru 2011, 19:23
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Za grzeczni...

Post autor: Wroblaka »

Grzeczna, spokojna, kulturalna, miła... Czyli nijaka. Ewentualnie wyniosła, zarozumiała, nieprzystępna...
Pozory mylą. Ktoś, kto mnie bliżej pozna, stwierdzi, że to wszystko złudzenie. Stwierdzi na przykład, że jestem trochę wredna i trochę szalona. Ale komu by się chciało poznawać mnie, grzebać w moim wnętrzu? Nikomu się nie chce, a ja się nie narzucam. Nie wiedzą, co tracą. :twisted:
4w5 "Włóczęga"
Obrazek

Awatar użytkownika
dali
Introrodek
Posty: 14
Rejestracja: 12 sty 2012, 17:07
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Kraków

Re: Za grzeczni...

Post autor: dali »

Tak samo jak osoba powyżej (chyba ją znam :D ) jestem raczej postrzegana jako nieprzystępna. Cicha? W szkole, na lekcjach o ile nie zacznie mi odbijać jestem raczej cicha. Grzeczna? Nie bardzo. Potrafię się zbuntować. Sztukę przewracania oczami opanowałam do perfekcji no i te moje ironiczne uśmieszki... Pewnie dlatego nauczyciele mnie nie lubią

Awatar użytkownika
Suicide Solution
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 13 paź 2012, 17:27
Płeć: nieokreślona

Re: Za grzeczni...

Post autor: Suicide Solution »

Dużo osób mówiło mi, że jestem cicha i spokojna. Że mam za wolne ruchy itd. Niektórzy podkreślają, że jestem aż za cicha. Jeżeli mam się bez sensu udzielać, wolę się zamknąć. A czasem po prostu nie potrafię się rozluźnić w grupie i klekotać jak bocian. To nie ja. A ja nie będę nikogo udawać. Każdy chyba potrzebuje osoby, która ja w pełni zaakceptuje, a nie będzie kazała się zmieniać. Też mam problem z okazywaniem emocji i również mnie to męczy.

Awatar użytkownika
Alex
Introwertyk
Posty: 80
Rejestracja: 25 wrz 2012, 15:53
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: UK

Re: Za grzeczni...

Post autor: Alex »

Ja tak na prawde nie jestem grzeczna, ale sprawiam takie wrazenie, szczegolnie dla ludzi, ktorzy mnie kiepsko znaja bo nie przed kazdym moge sie w pelni otworzyc. Moja mama tak to opisala kilka lat temu: "Cicha woda brzegi rwie". Czy jakos tak.
Oczywiscie nie chodzi o to ze jestem niegrzeczna w sensie ze okradam sklepy czy wandaluje okolice, to nie ma nic wspolnego z niegrzecznoscia ale z glupota. Zanim zrobie cos szalonego musze sie nad tym obiektywnie zastanowic, rzadko robie rzeczy pod wplywem impulsu, dlatego z zewnatrz moze sie wydawac ze jestem ospala ale w mojej glowie dzieje sie wiecej niz czasami moge wytrzymac.

Awatar użytkownika
Miszka
Intro-wyjadacz
Posty: 380
Rejestracja: 03 paź 2012, 21:38
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Śląsk

Re: Za grzeczni...

Post autor: Miszka »

Ja od dziecka byłem czarną owcą rodzimy, oraz każdej grupy ludzi w której się znalazłem. :wink:
Nigdy nie uznawałem autorytetów, zawsze otwarcie mówiłem co myślę, lubię piętnować głupotę. Do szkoły raczej mnie nie ciągnie(frekwencja około 51%, średnia przeważnie około 2,0), większość lekcji mnie nudzi na tyle znajduję sobie jakieś inne zajęcie na te 45min. Często wracam do domu około 1-2 w nocy mimo że raczej nie imprezuję. Wyznaję zasadę obywatelskiego nieposłuszeństwa. Zdecydowanie nie jestem lubiany przez nauczycieli, może z wyjątkiem wuefistów. Mimo to reprezentuję szkołę w konkursach, szczególnie z matematyki i geografii.
Nigdy nie zależało mi na opinii kogokolwiek, więc nie prawie komplementów ani się nie podlizuję. Zasad kultury staram się przestrzegać, ale robię to dla siebie. Często jestem krytykowany za sposób życia i wygląd, ale jakoś nigdy nie czułem że robił bym coś złego.

arbuz25
Pobudzony intro
Posty: 130
Rejestracja: 10 paź 2012, 20:48
Płeć: mężczyzna

Re: Za grzeczni...

Post autor: arbuz25 »

Ja od zawsze byłem bardzo grzeczny. To chyba kwestia wychowania. Znaczy się w podstawówce miałem taki okres, w którym trochę rozrabiałem, ale to chyba wpływ otoczenia :). Zawsze jak przyjeżdżała do mnie rodzina (ciotki itp.) słyszałem: "O jaki on grzeczny...". Cieszyłem się, że ludzie mają o mnie dobre zdanie.
Jednak kilka lat temu odrabiałem staż jako pracownik biurowy. Na drugi dzień usłyszałem od pań-plotkarek: "O jaki ty gdziećniutki jesteś". Myślę: Ehh, to co mam k****a krzesłami rzucać żeby być "normalnym"? Wkurzyło mnie to i skłoniło do rozmyślań "czy ja w ogóle jestem normalny?". Potem machnąłem na to ręką i stwierdziłem, że takie rozmyślania nie mają sensu. Będę sobą i już!
Tak jak kilka osób tutaj, jestem tzw. "cichą wodą". Ogólnie unikam konfliktów, sprzeczek i dążę do kompromisu. Niestety wszelkie złe emocje kumulowały się we mnie i to było najgorsze. To wszystko siedziało we mnie w środku i rok temu przekonałem się dobitnie, że te złe emocje niszczą mój organizm. Dlatego bardzo ważne jest żeby raz na jakiś czas odreagowywać.
Wielu ludzi nie zna mnie z drugiej strony. Nie potrafię komuś wygarnąć czegoś, czy komuś po prostu przyłożyć. Ale jestem bardzo mściwy i potrafię się tak zemścić, że ta osoba nawet nie wie, że to moja sprawka :D.

Spatsi
Introwertyk
Posty: 84
Rejestracja: 06 paź 2012, 23:37
Płeć: nieokreślona

Re: Za grzeczni...

Post autor: Spatsi »

Wielu ludzi, którzy znają mnie powierzchownie, stwierdziłoby że jestem "grzeczny". W końcu jestem taki cichy, nie palę, nie piję (zazwyczaj) i ogólnie problemów wychowawczych nie sprawiam.
Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że nie uznaję żadnych autorytetów, z góry narzuconych zasad. sam tworzę swoją moralność, myślę krytycznie, nigdy nie przyjmuję tego co mówią inni za aksjomat. ponadto jestem szczery do bólu, przez co niektórzy mnie nie lubią.
Ogólnie, zawsze łamię zasady jeżeli korzyści są warte ewentualnych konsekwencji. Po prostu staram się, aby moje występki pozostały w ukryciu, aby zachować dobrą opinię( szczególnie wśród nauczycieli), bo tak jest po prostu korzystniej.

Awatar użytkownika
Difane
Rozkręcony intro
Posty: 313
Rejestracja: 11 lip 2012, 1:03
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Za grzeczni...

Post autor: Difane »

Myślę że przeważnie ludzie, którzy w jakimś stopniu mnie poznali uważali mnie raczej za osobę grzeczną, czasami aż do przesady. Nigdy nie przepadałem za jakimiś złośliwymi uwagami kierowanymi do innych. Najczęściej unikałem też mówienia o rzeczach które mi się nie podobają, jeżeli w danym towarzystwie przeważali zwolennicy opcji, która by mi nie odpowiadała. Nie oznacza to jednak, że nie potrafię mówić prawdy. Wręcz popieram np. tzw. konstruktywną krytykę, ponieważ potrafi być ona wiele bardziej pomocna niż pochwała. Jeżeli jednak ktoś nie życzy sobie abym komentował np. jego twórczość, to nie mam z tym problemu i rezygnuję z ewentualnych kolejnych uwag. Jeżeli chodzi o zachowanie w szkole, to byłem przykładem klasycznej "myszy pod miotłą", cichy i na pozór spokojny, wzorowe zachowanie na świadectwie było dla mnie swego rodzaju standardem.

Na pozór, dlatego że tak naprawdę zdarzały się sytuacje, gdzie zirytowany potrafiłem komuś "wygarnąć" czy to fizycznie, czy to werbalnie. Zresztą w temacie o nieumiejętności zabawy pisałem już o tym w jaki sposób reaguję, gdy coś nie idzie po mojej myśli :P . Takie "akcje" miały jednak miejsce na tyle rzadko, że tak naprawdę wielu ludzi nie zdawało sobie sprawy z faktu, jak często bywałem rozdrażniony i miałem najzwyczajniej w świecie ochotę - kolokwialnie mówiąc - dać komuś w ryj, czasem nawet z byle powodu. Wybawieniem był dla mnie W-F, gdzie mogłem odreagować te wszystkie pokłady niezdrowej energii. Zresztą kto był świadkiem ten widział, że na czas gry w piłkę ten "grzeczny i nieśmiały" chłopak zamieniał się w bezwzględnego brutala, który nie unikał żadnych metod, aby powstrzymać rywala :D .

Spatsi
Introwertyk
Posty: 84
Rejestracja: 06 paź 2012, 23:37
Płeć: nieokreślona

Re: Za grzeczni...

Post autor: Spatsi »

Difane pisze:Wybawieniem był dla mnie W-F, gdzie mogłem odreagować te wszystkie pokłady niezdrowej energii. Zresztą kto był świadkiem ten widział, że na czas gry w piłkę ten "grzeczny i nieśmiały" chłopak zamieniał się w bezwzględnego brutala, który nie unikał żadnych metod, aby powstrzymać rywala :D .
Jakbym czytał o samym sobie :D Na codzień spokojny, na boisku zawsze zmieniam się w brutala.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 2320
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: Szajs
Lokalizacja: Poznań

Re: Za grzeczni...

Post autor: Coldman »

Sądzę że raczej grzeczny. W szkole nie przeszkadzam na lekcji , ani się też nie udzielam. Tak po prostu neutralnie. Wśród najbliższych kumpli , potrafię się rozluzować i czasem coś odwalić. W domu to jest różnie raz tak raz inaczej ,zależy od dnia i mojego humoru. Ogólnie ludzie uważają mnie za osobę sympatyczną i konkretną, wiec to mi sie podoba

Awatar użytkownika
Dant3s
Rozkręcony intro
Posty: 341
Rejestracja: 17 lip 2014, 1:54
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ISTP

Re: Za grzeczni...

Post autor: Dant3s »


Awatar użytkownika
Alicjaghf
Introrodek
Posty: 16
Rejestracja: 28 gru 2014, 20:22
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ

Re: Za grzeczni...

Post autor: Alicjaghf »

O mnie mówią, ze jestem za grzeczna ci, którzy mnie nie znają. Nie jestem za grzeczna, to, ze nie sprzeciwiam się ustalonym regułom przez większość, nie buntuję na pokaz, szanuję innych nie oznacza, że zgadzam się ze wszystkim co mi podsunie świat. Po prostu nie neguję tego w widoczny sposób, ale neguję gdy ktoś pozna mnie bliżej pozna moje poglądy i nastawienie do świata. Gdybym była ekstrawertykiem wykrzyczałabym je całemu światu ale że nie jestem zostawiam je dla nielicznych, dla tych którzy naprawdę się liczą.
Moja grzeczność wynika z introwertyzmu który nastawia mnie do wewnątrz, ale wcale mi to nie przeszkadza. Stoicki spokój nieraz uratował mnie z opresji.
"Czym jest ścieżka? Nie ma ścieżki. Dalejże w nieznane."

Awatar użytkownika
Fangtasia
Rozkręcony intro
Posty: 310
Rejestracja: 21 wrz 2014, 22:20
Płeć: kobieta
MBTI: ISFJ
Lokalizacja: Poznań

Re: Za grzeczni...

Post autor: Fangtasia »

Myślę, że każdy kto mnie w jakimś stopniu poznał nigdy nie stwierdziłby, że jestem grzeczna. Chyba tylko moja rodzina dalsza określa mnie takim mianem, no ale przy rodzinie nie wypada zakładać nóg na stół i być butnym tylko pięknie odpowiadać na pytania o to jak idzie, oczywiście nieszczerze. W otoczeniu znajomych ludzi jestem bardzo swobodna, często zdarza mi się być wulgarną, ale zauważyłam że nikt mi wtedy nie mówi "co ty dziewczyna i takie rzeczy mówisz", wielu mówiło mi że mi to pasuje. Mi też to pasuje, tutaj na ogół jednak przypuszczam, że kiedy się mnie czyta to może się wydawać, że jestem grzeczna. Nie lubię być wulgarna w piśmie. :P

ODPOWIEDZ