Za grzeczni...

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.

Czy ludzie uważają Cię za osobę grzeczną?

Tak
153
87%
Nie
8
5%
Nie wiem
15
9%
 
Liczba głosów: 176

Awatar użytkownika
Cytrynka46
Introwertyk
Posty: 66
Rejestracja: 24 wrz 2014, 18:18
Płeć: kobieta

Re: Za grzeczni...

Post autor: Cytrynka46 »

Ja zawsze byłam uważana za grzeczne dziecko w szkole, ale najbliższa rodzina wie, że potrafię być uparta i "obrażać się na cały świat o jakąś głupotę". Ostatnio jednak zauważam, że rzadziej się złoszczę, więc tym bardziej można mnie uznać za "grzeczną" i spokojną. Nie pamiętam, żebym na kogoś (poza rodziną) nawet podniosła głos, jeśli tak było, to dawno temu ;)

Awatar użytkownika
So-ze
Rozkręcony intro
Posty: 345
Rejestracja: 08 kwie 2014, 20:24
Płeć: mężczyzna
MBTI: INTP

Re: Za grzeczni...

Post autor: So-ze »

Fangtasia pisze:Myślę, że każdy kto mnie w jakimś stopniu poznał nigdy nie stwierdziłby, że jestem grzeczna. Chyba tylko moja rodzina dalsza określa mnie takim mianem, no ale przy rodzinie nie wypada zakładać nóg na stół i być butnym tylko pięknie odpowiadać na pytania o to jak idzie, oczywiście nieszczerze. W otoczeniu znajomych ludzi jestem bardzo swobodna, często zdarza mi się być wulgarną, ale zauważyłam że nikt mi wtedy nie mówi "co ty dziewczyna i takie rzeczy mówisz", wielu mówiło mi że mi to pasuje. Mi też to pasuje, tutaj na ogół jednak przypuszczam, że kiedy się mnie czyta to może się wydawać, że jestem grzeczna.
O o o. Aż bym to powtórzył, próbując się opisać. Zawsze tak jest, że gdy są np. urodziny jakiejś ciotki i zjeżdża się rodzina z daleka, to muszę się nasłuchać różnych pierdół na swój temat. A dlaczego nie mam dziewczyny, w tym wieku to już niedługo na ślub trzeba się będzie szykować, a że taki opanowany jestem... bleh. Raz od jakiejś wiekowej już ciotki usłyszałem, że nadawałbym się na księdza i się zacząłem zastanawiać, czy powinienem choćby udawać, że usłyszałem komplement.

Wśród znajomych... hueh, ale to ekstrawertycznie brzmi. Wśród znajomych to zależy od samopoczucia. Czasem jestem taki flegmatyczny i zamulam, niewiele się odzywam albo gadam nie od rzeczy. Ale jak mam nastrój to potrafię ostro klnąć i być dosyć.. żywiołowy xD

W szkole nigdy nie byłem cięty wobec nauczycieli ale też nie miałem problemu z przedstawieniem swojego zdania w jakiś inteligentny sposób. Raczej nie starałem się jakoś ostentacyjnie podkreślać, że mam inne poglądy, że w ogóle jestem inny i chcę być wyrzutkiem. Niektórzy mnie nawet lubili, bo gdy zadawali jakieś pytania to odpowiadałem dosyć luźnym językiem wymyślając odpowiedzi spontanicznie lub bazując na swojej wiedzy a nie jąkając się próbując czytać odpowiedzi z podręczników. Za to właśnie kobitka z geografii podniosła mi ocenę na koniec roku z 4 na 5, ot tak. Za "miłą współpracę".

Inna sytuacja ma miejsce w domu. Przez większość życia byłem dosyć cichy i uległy, co zaczęło się zmieniać jakieś 3 lata temu. Przez ten czas usłyszałem od matki już masę epitetów na swój temat ale za nic nie chciałbym być taki jak kiedyś i nie mieć własnego zdania. Życie z nią wygląda jak ostrzeliwanie Izraela przez Palestynę. Ona ma niezliczoną ilość pocisków na które ja nie reaguję. Z drugiej strony to matka i wiem, że przeszłość też się na niej jakoś odbiła, więc nie mogę jak zbuntowany nastolatek powiedzieć, że mam jej dosyć bo bym tego żałował. To chyba tyle..

Awatar użytkownika
Lunatic
Introwertyk
Posty: 68
Rejestracja: 30 paź 2011, 19:34
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Szczecin

Re: Za grzeczni...

Post autor: Lunatic »

So-ze pisze: Wśród znajomych... hueh, ale to ekstrawertycznie brzmi. Wśród znajomych to zależy od samopoczucia. Czasem jestem taki flegmatyczny i zamulam, niewiele się odzywam albo gadam nie od rzeczy. Ale jak mam nastrój to potrafię ostro klnąć i być dosyć.. żywiołowy xD
Mógłbym się podpisać pod tym wszystkimi kończynami.

Awatar użytkownika
Corpseone
Introwertyk
Posty: 85
Rejestracja: 02 lip 2014, 11:25
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INFP
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Za grzeczni...

Post autor: Corpseone »

Uważają mnie za osobę grzeczną, jestem raczej z gatunku ciepłych kluchów, i trzeba się długo namęczyć, żeby mnie zdenerwować. Rzadko też, gdy się zdenerwuję, rzucam mięsem czy wyzywam, a raczej bywam z lekka ironiczny i złośliwy.

MatiZ
Pobudzony intro
Posty: 160
Rejestracja: 18 wrz 2013, 17:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Warszawa

Re: Za grzeczni...

Post autor: MatiZ »

Podobno nie należy denerwować cichych ludzi. Ekstrawertyk wkurzy się łatwo jak to każdy, ale my też mamy granicę. Tyle, że daleko stąd. Jeśli ktoś przekroczy tę granicę, to spokojna osoba wybucha jak superwulkan i przez wiele lat ludzie będą to wspominać. Taka jest moja teoria.

Oczywiście jestem grzeczny, cichy, niepozorny. Zawsze w szkole miałem zachowanie bardzo dobre. Nie klnę, nie palę, nie piję, ale z własnego wyboru. Moja wściekłość jest niezauważalna, ale umiem być mściwy. Jestem szczery i jak ktoś mnie wkurzył to unikam wyraźnie tej osoby. Przy koledze czasem mi odwali :). Nie uznaję autorytetów. To znaczy uznaję osoby, które wiele zrobiły dla świata i podziwiam np. mistrzów świata w kolarstwie. Nie uznaję zaś warstw w społeczeństwie i tego, że ktoś może w ogóle stać wyżej od innych. Co mnie to obchodzi, że ktoś ma tytuł doktora habilitowanego (swoją drogą, fajnie, że zasłużył) i trzeba do niego zwracać się nie wiadomo jak i na pewno nie po imieniu. Człowiek to wciąż człowiek.

Awatar użytkownika
Papaja
Intromajster
Posty: 461
Rejestracja: 04 sty 2014, 14:30
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w9
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Poznań

Re: Za grzeczni...

Post autor: Papaja »

MatiZ pisze:Podobno nie należy denerwować cichych ludzi. Ekstrawertyk wkurzy się łatwo jak to każdy, ale my też mamy granicę. Tyle, że daleko stąd. Jeśli ktoś przekroczy tę granicę, to spokojna osoba wybucha jak superwulkan ....
---spor w tym racji
Mnie no ogol ludzie uwazaja, za spokojna i grzeczna osobe, ale jakie jest zdziwienie jak wybucham ze zlosci.Taka troche cicha woda. Najblizsi wiedza jaka bywalam uparta, msciwa itd. Staram sie jednak panowac nad takim zachowaniem. Wsrod przyjaciol i ludzi zaufanych za to tryskam energia, gadam czasem za duzo, odwalam rozne glupoty, a ostatnio wyostrzylam sobie jezyk na obcych ludzi, ktorzy zachowuja sie grubiansko np. w sklepie. Kiedys siedzialam cicho, a teraz potrafie zjechac babke, ktora wylewa swoje niepotrzebne zale np. na pania w recepcji czy kasjerke.
Kto stworzył ten labirynt niepewności, tę świątynię dufności, naczynie grzechu, pole usiane tysiącem zasadzek, przedsionek piekła, kosz po brzegi napełniony chytrością, truciznę słodką jak miód, łańcuch, który wiąże śmiertelnych z doczesnością – kobietę?

Awatar użytkownika
Czerwona
Stały bywalec
Posty: 191
Rejestracja: 30 gru 2012, 13:29
Płeć: nieokreślona

Re: Za grzeczni...

Post autor: Czerwona »

Staram się być grzeczna, miła, uczynna, pomocna, gdy ktoś prosi o pomóc, używam też "proszę" i "dziękuję". A mimo to zdarzyło się, że w LO miałam poprawne zachowanie :oops: Często też palnę coś głupiego np. "wyglądasz w tym, jakbyś się w dywan owinęła" + moja cudowna pogardliwo-zdegustowanie-przedrzeźniająco-ironiczna mina. Co oczywiście sprawia, że żadna laska nie chce ze mną na zakupy chodzić... :cry:
Podobnie jak Wy, ja też umiem utrzymać emocje na wodzy, kiedy ktoś mnie wk...urza. ALE gdy zostanie przekroczony punkt krytyczny, to jestem jak jedna wielka bomba zegarowa, która wybucha i niszczy wszystko dookoła... Myślę, że lepiej byłoby wyładowywać emocje na bieżąco ze względu na mniejsze koszta. Niestety nie umiem. Dodatkowo jestem przeokrutnie uparta, więc jak już się na coś (a raczej kogoś) zezłoszczę, to na dłuuuuuuuuuuuugo i miła nie jestem. Myślę, że każdy człowiek, a w zasadzie nie tylko człowiek, bo elektronika, sprzęty i ogólnie rzeczy także (choć może to niezbyt udane porównywać ludzi do przedmiotów...), no więc każdy człowiek (i inne) ma u mnie kredyt grzeczności, sympatii i innych pozytywnych względów, ale gdy nadepnie mi na odcisk, to ich poziom automatycznie zmniejsza się wraz ze skalą "przewinienia". Może to brzmieć trochę okrutnie i niezbyt przyjaźnie, ale ja naprawdę jestem grzeczna, miła, życzliwa i pomocna :)
Jeśli na świętego Prota jest pogoda albo słota, to na świętego Hieronima deszczyk jest albo go ni ma.

Awatar użytkownika
zan
Intronek
Posty: 41
Rejestracja: 02 gru 2014, 14:47
Płeć: kobieta
MBTI: INFP/ENFP
Kontakt:

Re: Za grzeczni...

Post autor: zan »

MatiZ pisze:Podobno nie należy denerwować cichych ludzi. Ekstrawertyk wkurzy się łatwo jak to każdy, ale my też mamy granicę. Tyle, że daleko stąd. Jeśli ktoś przekroczy tę granicę, to spokojna osoba wybucha jak superwulkan i przez wiele lat ludzie będą to wspominać. Taka jest moja teoria.
Coś w tym jest.

Ja ogólnie jestem uważana za spokojną i raczej życzliwą osobę, przeważnie mam też dużo cierpliwości i nie złoszczę się o byle co. Dość trudno mnie zirytować, a jeśli już komuś się uda, to i tak staram się nad sobą zapanować i wyjaśnić w miarę rzeczowo, dlaczego coś mi przeszkadza i jak ktoś ma się zachowywać wobec mnie, żeby było ok. Jeżeli ktoś zauważa swój błąd i mówi choćby "ok, zwrócę na to uwagę" czy w jakikolwiek inny sposób daje mi do zrozumienia, że uwzględnia mój punkt widzenia - przyjmuję to do wiadomości i staram się już nie czepiać. Ale jeśli ktoś regularnie olewa to, co mówię, to złość we mnie narasta i po jakimś czasie to ja potrafię sprowokować sprzeczkę, żeby znów sprawdzić, jak dana osoba zareaguje i ewentualnie mieć powód (pretekst), żeby urwać kontakt. Bardzo rzadko mi się to zdarza, ale się zdarza. I przeważnie ludzie są nagle bardzo zaskoczeni i zdziwieni.

W towarzystwie osób obcych raczej zachowuję się spokojnie, wręcz enigmatycznie, wobec osób, z którymi łapię lepszy kontakt - jestem swobodniejsza, ale nadal dość spokojna. Nie lubię, kiedy ktoś (zwłaszcza jakaś grupa) usiłuje mi narzucać, jaka mam być, automatycznie staję okoniem. Nie znoszę tego. Ja nikomu po głowie nie skaczę, więc oczekuję tego samego.

Awatar użytkownika
grelberls
Wtajemniczony
Posty: 6
Rejestracja: 07 gru 2014, 20:20
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP
Lokalizacja: opolskie

Re: Za grzeczni...

Post autor: grelberls »

W szkole wiele osób uważa mnie za grzeczną, a to tylko dlatego, że się mało odzywam. Jednak osoby, które choć trochę mnie znają, wiedzą, że nie należę do ludzi "grzecznych", a jedynie robiących to, co uważają za stosowne. Nie staram się być na siłę miła ani nie lubię być komuś podporządkowana. Ludzie natomiast często lubią się buntować, choćby na pokaz, a że ja aż tak bardzo nie ujawniam się ze swoimi niecnymi planami, to myślą, że jestem zawsze każdemu posłuszna, co oczywiście nie jest prawdą ;)

Awatar użytkownika
ejpod
Introrodek
Posty: 23
Rejestracja: 08 gru 2014, 1:25
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w3
MBTI: INTJ

Re: Za grzeczni...

Post autor: ejpod »

Jeżeli chodzi o nieznajomych to zawsze muszę wszystko analizować, nie obejdzie się bez tego, więc mają mnie za normalnego, miłego(tak sądzę) faceta.

Gorzej? jeżeli chodzi o bliskich przyjaciół. Wśród nich jak się zdenerwuję to mogę być krzykaczem.

Awatar użytkownika
lea
Rozkręcony intro
Posty: 332
Rejestracja: 07 sty 2013, 7:26
Płeć: nieokreślona
Enneagram: 0w0
MBTI: CATS

Re: Za grzeczni...

Post autor: lea »

Jeżeli ktoś myśli, że może mnie poniżać, to budzi demona. Wtedy jest szok i radzę zwiewać. Nie widać po mnie tego. Lepiej nie denerwować introwertyka.
Wygnaj ludzi z twych myśli, niech nic zewnętrznego nie kala twej samotności, błaznom pozostaw troskę o szukanie podobnych im.
Inny cię umniejsza, bo zmusza cię do odgrywania jakiejś roli; ze swego życia usuń gest, ogranicz się do tego, co istotne.

Awatar użytkownika
sulius
Intronek
Posty: 37
Rejestracja: 09 sie 2014, 14:58
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Warszawa

Re: Za grzeczni...

Post autor: sulius »

Raczej staram się nie zatruwać ludziom życia i mam małą tolerancje na chamstwo, więc przeważnie odbierany jestem jako osoba grzeczna. Ale w żadnym przypadku nie jestem pokorny. Nie kryje niezadowolenia, wyrażam swoją opinie, bywam bezpośredni i nie zawsze taktowny, do tego lekki ze mnie egoista. Nie zawsze też odnajduję się w jakimś ogólnie przyjętym kanonie. Co w sumie, w niektórych przypadkach może być odbierane jako brak rzeczonej grzeczności.
Podpisuje się też pod twierdzenie, że nie należy denerwować cichych osób. Przy wysokim stopniu cierpliwości przekroczenie punktu krytycznego może zakończyć się niespodziewanym wybuchem :mrgreen: .

Awatar użytkownika
Papaja
Intromajster
Posty: 461
Rejestracja: 04 sty 2014, 14:30
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w9
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Poznań

Re: Za grzeczni...

Post autor: Papaja »

lea pisze:Lepiej nie denerwować introwertyka.
takiego introwertyka widze jak taki uspiony wulkan.kwestia tylko kiedy wybuchnie, a jak juz wybuchnie to moze to byc bardzo nieprzewidywalny wybuch.
Kto stworzył ten labirynt niepewności, tę świątynię dufności, naczynie grzechu, pole usiane tysiącem zasadzek, przedsionek piekła, kosz po brzegi napełniony chytrością, truciznę słodką jak miód, łańcuch, który wiąże śmiertelnych z doczesnością – kobietę?

Awatar użytkownika
So-ze
Rozkręcony intro
Posty: 345
Rejestracja: 08 kwie 2014, 20:24
Płeć: mężczyzna
MBTI: INTP

Re: Za grzeczni...

Post autor: So-ze »

A nie myślicie, że te wasze eksplozje, którymi straszcie, dla innych mogą wyglądać jak jakieś żałosne histeryzowanie? Piszecie coś o wybuchach wulkanów, demonach a prawda jest taka, że dla osoby trzeciej to może być tak dramatyczne jak obieranie ziemniaków... ludzie, lol. Ekstrawertycy mają intro tak często w dupie, że myślicie, że to kogoś ruszy?

Awatar użytkownika
sulius
Intronek
Posty: 37
Rejestracja: 09 sie 2014, 14:58
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Warszawa

Re: Za grzeczni...

Post autor: sulius »

Myślę, że przede wszystkim nie chodzi tu o to aby zrobić na kimś wrażenie ale żeby ulżyć własnej frustracji, poczuć się przez to lepiej i wyjść z niekomfortowej dla nas sytuacji. A co kto sobie pomyśli to jego brocha. No i ostatecznie zależnie od formy takiego wybuchu chodzi o zaznaczenie granicy swojej cierpliwości i ewentualnie wystawienie rachunku za długi...
W patologicznym przypadku gdy jegomość nie jest w stanie zaakceptować odmiennego punktu widzenia pozostaje tylko zerwanie wszelkich kontaktów bo na niereformowalne przypadku szkoda czasu i energii.
Ot i cała filozofia. Głównym punktem odniesienia jest własne Ja a nie opinie innych.

ODPOWIEDZ