Efekt Pigmaliona i efekt Golema

Porady, rozważania, eseje i tym podobne.
Awatar użytkownika
Beorn
Introrodek
Posty: 11
Rejestracja: 15 maja 2016, 21:50
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ

Efekt Pigmaliona i efekt Golema

Post autor: Beorn » 22 maja 2016, 13:52

Być może nazwy zawarte w tytule niewiele Wam mówią, lecz na pewno mieliście do czynienia z efektem golema lub efektem pigmaliona w dzieciństwie, w szkole, czy w pracy.
Sam słysząc w dzieciństwie od swojego ojca "odpuść, sobie, bo do tego się nie nadajesz" często myślałem "ok, faktycznie nie idzie mi to najlepiej, chyba dam sobie spokój". Jego słowa tak mocno zakorzeniły się w mojej głowie, że do pewnego okresu w swoim życiu starałem się pozostać w cieniu twierdząc, że są inni, lepsi, którzy lepiej sobie z czymś poradzą. Robiłem to podświadomie. Jakiś czas temu trafiłem na ludzi, którzyuświadomili mi, że wcale tak nie musi być i od tamtej pory staram się dążyć do osiągnięcia celu za wszelką cenę (oczywiście nie krzywdząc przy tym nikogo). Efekty okazywały się zaskakujące, bo dzięki innemu podejściu nieraz udało mi się wyjść ze swojej strefy komfortu i dokonać rzeczy, których bym się po sobie nie spodziewał. Nie było to nic wielkiego, ot takie drobne osobiste sukcesy, które w pewien sposób mnie satysfakcjonowały i pozwoliły się w pewnym stopniu rozwinąć.
Polecam przeczytać te artykuły:
http://mamadu.pl/126481,efekt-pigmalion ... u-skrzydla
http://jamowie.to/strefa-komfortu/

Nestor

Re: Efekt Pigmaliona i efekt Golema

Post autor: Nestor » 22 maja 2016, 14:11

Wiem, słyszałem już o tym, ale niewiele mi to dało. Bo widzisz, jak rodzice podcinają dzieciom skrzydła, nie ma znaczenia, czy dziecko wie czy nie wie, bo i tak ma mniejsze możliwości przez niechęć rodziców. Ta świadomość podniesie samoocenę - ,, a więc jednak nie jestem taki głupi" - ale relacji nie zmieni. Opieram się na własnym doświadczeniu. A dziecku wciśniesz wszystko :).

Ale temat ciekawy. Jestem też ciekawy, czy inni mieli styczność i czy coś się zmieniło.

Awatar użytkownika
Merigold
Rozkręcony intro
Posty: 261
Rejestracja: 11 lut 2016, 18:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ

Re: Efekt Pigmaliona i efekt Golema

Post autor: Merigold » 22 maja 2016, 14:23

Świetny temat. Wydaje mi się, że to dotyczy wielu osób i pokazuje jak trudno być dobrym rodzicem - kochać bezwarunkowo, nie za osiągnięcia, bez nieustannego oceniania, tylko za obecność. (:

Skojarzyło mi się to z efektem Michała Anioła, z tym że on dotyczy 'stymulacji' pozytywnej wśród zakochanych.
Beorn pisze:(...)do pewnego okresu w swoim życiu starałem się pozostać w cieniu twierdząc, że są inni, lepsi, którzy lepiej sobie z czymś poradzą(...)
Skąd ja to znam. :D Ciężka przypadłość w czasach, gdy promuje się narcyzm i samozachwyt. ;)

Nestor

Re: Efekt Pigmaliona i efekt Golema

Post autor: Nestor » 22 maja 2016, 14:28

Merigold pisze:kochać bezwarunkowo, nie za osiągnięcia, bez nieustannego oceniania, tylko za obecność.
Aż tak to nie. Tutaj mnie chodzi o to, żeby byli sprawiedliwi. Np. jak ktoś coś robi pierwszy raz, to nie grzebie się go z błotem, bo nie udaje mu się jak profesjonaliście. Dziecko się obserwuje od urodzenia, poznaje i stawia się wymagania na miarę jego możliwości. Ale się wymaga, dyscyplinuje i kształci.

Awatar użytkownika
Merigold
Rozkręcony intro
Posty: 261
Rejestracja: 11 lut 2016, 18:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ

Re: Efekt Pigmaliona i efekt Golema

Post autor: Merigold » 22 maja 2016, 14:44

Nestor pisze:
Merigold pisze:kochać bezwarunkowo, nie za osiągnięcia, bez nieustannego oceniania, tylko za obecność.
Aż tak to nie. Tutaj mnie chodzi o to, żeby byli sprawiedliwi. Np. jak ktoś coś robi pierwszy raz, to nie grzebie się go z błotem, bo nie udaje mu się jak profesjonaliście.
Widzisz, a mnie chodzi o tamto. ;p
Może trochę przesadziłam z bezwarunkowością etc, ale na pewnym etapie (bardzo wczesnym etapie) taka miłość jest dziecku potrzebna. Teraz dzieci zaczyna się oceniać bardzo wcześnie. Niedługo rodzice zaczną oceniać predyspozycje dziecka na podstawie koloru zawartości pieluchy (i co za tym idzie etykietować). W przyszłości - testy DNA i kierowanie dziecka w rewiry, do których ma największe predyspozycje z pominięciem fazy prób i błędów. Trochę odbiegłam od tematu, wybaczcie!

Etykietki towarzyszyły mi od zawsze. W podstawówce byłam 'czwartą', czasami awansowałam na 'trzecią' (najlepszą w klasie, oczywiście przez te cyferki przemawia ogromny niedosyt), w gimnazjum byłam 'dzieckiem-które-nie-mieści-się-w-kluczu' i tak się ciągnęło. Sporo w kwestii uniezależnienia się od spojrzenia rodziców dał mi pewien wypad w pewnym konkretnym celu rok temu (niecały), ale pracować nad tym zaczęłam już wcześniej.Trzeba zrobić coś całkowicie samemu i budować przestrzeń, do której rodzice wstępu nie mają i oceniać tam nie będą. Najlepiej wybrać coś, na czym się nie znają. :P Nadal dużo do zrobienia przede mną, przede wszystkim źle reaguję na krytykę z ust ludzi, na których zdaniu mi zależy. Muszę nad tym pracować, ale przynajmniej mam już tego świadomość. :D

Awatar użytkownika
Beorn
Introrodek
Posty: 11
Rejestracja: 15 maja 2016, 21:50
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ

Re: Efekt Pigmaliona i efekt Golema

Post autor: Beorn » 22 maja 2016, 16:22

Nestor pisze:Ta świadomość podniesie samoocenę - ,, a więc jednak nie jestem taki głupi" - ale relacji nie zmieni.
Moim zdaniem dużo zależy od tego jak podejdziesz do tematu. Takie zaniżanie samooceny w dzieciństwie faktycznie może człowieka zdeptać na resztę życia. W dzieciństwie kształtujemy między innymi samoświadomość i jeśli wmawia się dziecku, że nie da rady czegoś osiągnąć, w dorosłym życiu ta osoba będzie tak tym przesiąknięta,że wciąż będzie w to wierzyć. Co gorsza nie będzie tego świadoma, przez co nie będzie w stanie się przed tym bronić. Sam z tym walczę, bo ojciec przez całe życie próbował mnie z wszystkiego wyręczać mówiąc mi "tego nie rusz, bo nie wiesz jak", "do tego nie podchodź, bo to zepsujesz". Staram się też w miarę możliwości pomóc w tym innym, jednak zwykle traktują mnie wtedy jak jakiegoś fanatyka rekrutującego ludzi do swojej sekty. :roll: Inny przykład. W gimnazjum psycholog szkolny robił nam testy pomagające wybrać szkołę średnią. Stwierdzono u mnie introwertyzm, po czym pani psycholog powiedziała, że najlepszym kierunkiem dla mnie byłaby informatyka, bo nie nadaję się, żeby pracować z ludźmi. Poszedłem do technikum o tym profilu, gdzie męczyłem się przez dwa lata, zanim mnie stamtąd wylali. Kompletnie mnie to nie interesowało, a na widom tych wszystkich kabelków chciało mi się... Obecnie pracuję z ludźmi. Nie jestem duszą towarzystwa, trzymam się raczej gdzieś z boku, ale jestem zadowolony z tego co robię. Szach-mat pani psycholog. 8)
Można walczyć z zaniżoną samooceną między innymi poprzez wychodzenie ze strefy komfortu. Dla każdego jest ona inna. Jedna osoba nie będzie odczuwała oporów występując publicznie. Druga będzie się tego panicznie bała. Zawsze byłem tą drugą osobą. Unikałem wystąpień publicznych jak ognia. Jednak przyszedł czas, że trzeba było pójść na studia i do pracy, gdzie takich wystąpień uniknąć się już nie dało. Byłem zmuszony do wyjścia ze strefy komfortu i choć wciąż nienawidzę przemawiać, nie sprawia mi to tak dużego problemu jak dawniej. Oczywiście to tylko przykład. Innym przykładem może być zagadanie, czy uśmiechnięcie się do atrakcyjnej dziewczyny, albo chłopaka. Na początek najlepiej wybrać w tłumie kogoś, na kogo się więcej razy nie trafi (w dużym mieście to nie problem), bo jak poczujesz się jak skończony idiota/idiotka, zawsze można pocieszyć się faktem, że ten ktoś szybko o nas zapomni. :D
Merigold pisze:Trzeba zrobić coś całkowicie samemu i budować przestrzeń, do której rodzice wstępu nie mają i oceniać tam nie będą. Najlepiej wybrać coś, na czym się nie znają. :P Nadal dużo do zrobienia przede mną, przede wszystkim źle reaguję na krytykę z ust ludzi, na których zdaniu mi zależy. Muszę nad tym pracować, ale przynajmniej mam już tego świadomość. :D
Przynajmniej masz tego świadomość i nie pozostajesz wobec tego bierna, a to duży plus. Ostatnio coraz częściej daję swoim bliskim taki przekaz (oczywiście nie dosłownie, chodzi o sam sens :P ):

Obrazek

Awatar użytkownika
krucha_babeczka
Introwertyk
Posty: 106
Rejestracja: 15 lis 2015, 19:58
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Efekt Pigmaliona i efekt Golema

Post autor: krucha_babeczka » 04 cze 2016, 9:10

Ojej, jak mocno mnie to dotyczy! Najgorsze, że zdałam sobie sprawę z tej sytuacji dopiero w dorosłym życiu, kiedy to, ukończywszy studia stałam przed wyborem pomiędzy doktoratem, a pracą w firmie. Matka moja udzieliła mi wówczas takiej porady: "No cóż... do takiej firmy może cię i przyjmą, ale co z tego, jak potem przyjdzie jakaś blondynka, wysoka, zgrabna, spodoba się szefowi i ciebie wywalą...". Wypowiedź ta stanowiła dla mnie swego rodzaju olśnienie. Zrozumiałam, że nigdy nie byłam w jej oczach dość dobra, zawsze czegoś mi brakowało. Jak nie umiejętności (typowe "ja to zrobię, bo ty sobie nie dasz rady"), to urody ("po co się tak stroisz, kto tam będzie na ciebie patrzył") albo umiejętności społecznych ("Jak to dzieci ci dokuczają, to nie umiesz odpyskować? Ja mam cię tego uczyć?", "Wiem, ty tam nie pójdziesz, bo się boisz, że cię ludzie zjedzą"). Ehh... a potem człowiek całe życie szuka miejsca, gdzie zostałby zaakceptowany bezwarunkowo... a to niestety niemożliwe.

Awatar użytkownika
Beorn
Introrodek
Posty: 11
Rejestracja: 15 maja 2016, 21:50
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ

Re: Efekt Pigmaliona i efekt Golema

Post autor: Beorn » 05 cze 2016, 23:29

Twoja mama pewnie nie chciała źle i nie była świadoma, że niechcący Cię krzywdzi. Teraz już wiesz, że te wszystkie teksty nie mają tak naprawdę większego znaczenia, bo Twój sukces zależy głównie od nastawienia i sposobu działania. Także działaj :)
krucha_babeczka pisze: a potem człowiek całe życie szuka miejsca, gdzie zostałby zaakceptowany bezwarunkowo... a to niestety niemożliwe.
Nie każdy patrzy na to w ten sposób, że musi mieć powód, żeby zaakceptować drugą osobę. Albo się kogoś akceptuje za to, jakim jest, albo nie. Kwestia trafienia na odpowiednią osobę.

ODPOWIEDZ