Herbata, kawa...

Tutaj możemy się lepiej poznać. Napisać, co lubimy, jacy jesteśmy i zapytać o to innych. Tematy poważne i osobiste oraz lekkie i błahe.
Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 2144
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Herbata, kawa...

Post autor: highwind » 16 wrz 2018, 19:58

Chyba tu tego nie pisałem. Naoglądałem się swego czasu materiałów na YT o parzeniu kawy i pomyślałem, że czas zerwać z rozpuszczalną i zaparzyć porządną czarną. Kupiłem więc dripper, filtry, etiopskie ziarna nisko palone do zaparzania przelewowego i specjalny japoński czajnik z długą, wąską szyjką za kilkaset złotych. A! I jeszcze ceramiczny, żarnowy młynek do kawy z regulowanym stopniem rozdrabniania. Pierwsze wrażenie, kiedy otworzyłem paczkę było super. Uderzył mnie wspaniały zapach kawy z jakimiś dodatkowymi nutkami czekolady i przypraw. Potem przystąpiłem do ceremoniału parzenia. Odpowiednia ilość kawy, odpowiednia temperatura wody, odpowiedni sposób zalewania, odpowiednie przygotowanie filtra. Napięcie rośnie z każdą kropelką skapującą do filiżanki. Bez mleka, bez cukru. Napój będzie idealny takim, jak go natura stworzyła. I co? I gówno! Jakie to było paskudne xD Kwaśne to kawiszcze, tak intensywne w smaku i zapachu, że jak już to wypiłem i postawiłem kubek na parapecie, to po jakimś czasie musiałem go wynieść z pokoju, bo dusił mnie intensywny zapach resztek napoju z praktycznie pustego naczynia. Ale nie poddawałem się i przedsięwziąłem kolejne próby - dwie. Obie nieudane. Więc stwierdziłem, że nie, że muszę coś robić nie tak, przeparzam tę kawę, albo coś. Więc poszedłem do kawiarni. Ale nie jakiegoś gówno-starbucksa czy innej costa cafe, gdzie walą ci kawę z ekspresu poprzez nasypanie jej do pojemniczka i naciśnięcie guzika, po czym wmawiają, że to prawdziwe kawiarskie rzemiosło. O niee. Poszedłem do prawdziwej kawiarni, gdzie palą te ziarna na twoich oczach, potem je odpowiednio mielą i zaparzają dowolną, preferowaną metodą. No to zamówiłem etiopską kawę z dripa (to co ja kupiłem). I co? I smak ten sam :( Stwierdziłem wtedy, że jednak chyba nie jestem koneserem kawy i wróciłem do rozpuszczalnej czibo i Lavazzy z ekspresu :(

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 2103
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: Szajs
Lokalizacja: Wlkp

Re: Herbata, kawa...

Post autor: Coldman » 16 wrz 2018, 20:25

highwind pisze:
16 wrz 2018, 19:58
Chyba tu tego nie pisałem. Naoglądałem się swego czasu materiałów na YT o parzeniu kawy i pomyślałem, że czas zerwać z rozpuszczalną i zaparzyć porządną czarną. Kupiłem więc dripper, filtry, etiopskie ziarna nisko palone do zaparzania przelewowego i specjalny japoński czajnik z długą, wąską szyjką za kilkaset złotych. A! I jeszcze ceramiczny, żarnowy młynek do kawy z regulowanym stopniem rozdrabniania. Pierwsze wrażenie, kiedy otworzyłem paczkę było super. Uderzył mnie wspaniały zapach kawy z jakimiś dodatkowymi nutkami czekolady i przypraw. Potem przystąpiłem do ceremoniału parzenia. Odpowiednia ilość kawy, odpowiednia temperatura wody, odpowiedni sposób zalewania, odpowiednie przygotowanie filtra. Napięcie rośnie z każdą kropelką skapującą do filiżanki. Bez mleka, bez cukru. Napój będzie idealny takim, jak go natura stworzyła. I co? I gówno! Jakie to było paskudne xD Kwaśne to kawiszcze, tak intensywne w smaku i zapachu, że jak już to wypiłem i postawiłem kubek na parapecie, to po jakimś czasie musiałem go wynieść z pokoju, bo dusił mnie intensywny zapach resztek napoju z praktycznie pustego naczynia. Ale nie poddawałem się i przedsięwziąłem kolejne próby - dwie. Obie nieudane. Więc stwierdziłem, że nie, że muszę coś robić nie tak, przeparzam tę kawę, albo coś. Więc poszedłem do kawiarni. Ale nie jakiegoś gówno-starbucksa czy innej costa cafe, gdzie walą ci kawę z ekspresu poprzez nasypanie jej do pojemniczka i naciśnięcie guzika, po czym wmawiają, że to prawdziwe kawiarskie rzemiosło. O niee. Poszedłem do prawdziwej kawiarni, gdzie palą te ziarna na twoich oczach, potem je odpowiednio mielą i zaparzają dowolną, preferowaną metodą. No to zamówiłem etiopską kawę z dripa (to co ja kupiłem). I co? I smak ten sam :( Stwierdziłem wtedy, że jednak chyba nie jestem koneserem kawy i wróciłem do rozpuszczalnej czibo i Lavazzy z ekspresu :(

Najpierw trzeba było iść do kawiarni :D
Bądźmy podróżnikami po ludzkich oczach. Szukajmy w nich dobrych adresów. — Kaja Kowalewska

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 2144
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Herbata, kawa...

Post autor: highwind » 19 wrz 2018, 18:38

Już nie pamiętam tak dobrze, ale chyba cała ta akcja była spowodowana obejrzeniem jakiegoś filmiku na YT, traktującego o parzeniu kawy. I sam trn proces tak mi się spodobał, że stwierdziłem, że muszę spróbować. Nie chodziło więc tyle o sam cel, jakim była kawa, ale o podróż do tego celu zdobycia :P

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 2103
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: Szajs
Lokalizacja: Wlkp

Re: Herbata, kawa...

Post autor: Coldman » 19 wrz 2018, 19:05

Mnie gonciarz trochę zainspirował do picia, ale stwierdziłem jednak, że nie wezmę kawy do ust i nie stanie się to moją codziennością. Kiedyś zainwestuje w yerba mate.
Bądźmy podróżnikami po ludzkich oczach. Szukajmy w nich dobrych adresów. — Kaja Kowalewska

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 2144
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Herbata, kawa...

Post autor: highwind » 19 wrz 2018, 20:38

Na yerbę się umówiłem z trzema kumplami z pracy i zrobiliśmy sobie yerba-circle-jerk. Ja wytrzymałem dwa tygodnie. Paskudztwo. Na domiar złego, głowa mnie od tego bolała. Wyguglowałem w necie że może to mieć związek z jakimś genem i niemetabolizowaniem któregoś ze składników yerby. Z całego towarzystwa tylko jeden kumpel nie wymiękł, a to i tak pije już dużo rzadziej.

czarnadziurawelbie
Introwertyk
Posty: 106
Rejestracja: 10 maja 2015, 21:09
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFP
Lokalizacja: gdzieś nieopodal Piotrkowa
Kontakt:

Re: Herbata, kawa...

Post autor: czarnadziurawelbie » 15 paź 2018, 18:34

Uwielbiam zieloną herbatę, z kaw rozpuszczalną i latte. Ani kawy, ani herbaty nie słodzę.

Awatar użytkownika
Stary Kudlaty
Introrodek
Posty: 21
Rejestracja: 15 paź 2018, 20:24
Płeć: mężczyzna

Re: Herbata, kawa...

Post autor: Stary Kudlaty » 16 paź 2018, 13:28

Herbata, dużo herbaty😉.

Awatar użytkownika
Serena
Intronek
Posty: 48
Rejestracja: 16 cze 2018, 17:08
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Znienacka :) Zartuje, Warszawa :)
Kontakt:

Re: Herbata, kawa...

Post autor: Serena » 18 paź 2018, 1:23

Dzis zmieszalam sobie Inke z kawa waniliowa :) Wyszlo pyszka :)
W różnych rzeczach są plusy, których nie dostrzegamy

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 2103
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: Szajs
Lokalizacja: Wlkp

Re: Herbata, kawa...

Post autor: Coldman » 18 paź 2018, 21:29

Muszę znaleźć alternatywe dla kawy, żeby mieć co pić w robocie rano :D
Bądźmy podróżnikami po ludzkich oczach. Szukajmy w nich dobrych adresów. — Kaja Kowalewska

Awatar użytkownika
nika
Introwertyk
Posty: 112
Rejestracja: 17 cze 2013, 20:14
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Warszawa

Re: Herbata, kawa...

Post autor: nika » 21 paź 2018, 23:25

Rano piję prawdziwą kawę posłodzoną słodzikiem stevia, wieczorem piję kawę cappuccino, z herbat piję głównie zieloną herbatę o różnych smakach.

mindlessness

Re: Herbata, kawa...

Post autor: mindlessness » 13 lut 2019, 13:39

3x TAK
Herbata! <3
Tylko nie Lipton, lipton jest lipton :/

Jak wypić herbatę to tylko i wyłącznie w dużych kubkach ( 0,5 i 1l wchodzą w grę), baardzo ciepłą, wręcz gorącą i dodatki mile widziane.
Trochę bierze mnie ostatnio smuteczek, że zima nas nieuchronnie zaczyna opuszczać i skończą się wieczory z dużym kubiem herbaty z miodem, goździkami , cynamomen, anyżkiem, pomarańczą, cytryną, malinami i wszystkim co tylko możliwe.

Drobne zakupy w Five O'Clock zawsze kończą się wydaniem większej ilości pieniędzy ._.

Kawa?
Nope, nie dziękuję.
Kawę może wypiję 2-3 razy w roku.

Awatar użytkownika
Arsen
Stały bywalec
Posty: 221
Rejestracja: 04 lut 2019, 22:08
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Sinnoh
Kontakt:

Re: Herbata, kawa...

Post autor: Arsen » 13 lut 2019, 14:38

Herbatkę pije każdego dnia i lubię co jakiś czas pić inną. Choć mam mocną słabość do miętowej albo z mlekiem.
Kawkę pijam tylko jak do kogoś wpadam i akurat zaproponuje ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 2144
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Herbata, kawa...

Post autor: highwind » 13 lut 2019, 20:59

mindlessness pisze:z dużym kubiem herbaty z miodem, goździkami , cynamomen, anyżkiem, pomarańczą, cytryną, malinami i wszystkim co tylko możliwe.
Anyżkiem? Anyżkiem?! Mam ochotę wstawić tu znanego mema z panią z filmowej adaptacji 50 Twarzy Greya, ale trochę nie wiem czy mogę się tak spoufalać :P Ale anyż; pierwsze słyszę, że pisze się o nim z przyjemnością ;)

Przede mną niestety zbliża się kilkumiesięczny okres bez kofeiny, a więc i bez kawy, i bez herbaty. Zostają substytuty. Do yerby nigdy się nie przekonałem. Z wieloma rzeczami, m.in. kawą miałem tak, że na początku mi nie smakowała, a potem się zakochałem. Po regularnym piciu yerby przez miesiąc, ta dalej smakuje mi jak zlewki z puszki do piwa, do której ludzie kiepowali na imprezie. Zostaje Rooibos i Hibiscus. Na szczęście te ostatnie są całkiem spoko. W dzieciństwie zwłaszcza, hibiscus był bardzo popularny u mnie w domu. Myślę, że chętnie do niego wrócę.

mindlessness

Re: Herbata, kawa...

Post autor: mindlessness » 13 lut 2019, 22:41

highwind pisze:
13 lut 2019, 20:59
mindlessness pisze:z dużym kubiem herbaty z miodem, goździkami , cynamomen, anyżkiem, pomarańczą, cytryną, malinami i wszystkim co tylko możliwe.
Anyżkiem? Anyżkiem?! Mam ochotę wstawić tu znanego mema z panią z filmowej adaptacji 50 Twarzy Greya, ale trochę nie wiem czy mogę się tak spoufalać :P Ale anyż; pierwsze słyszę, że pisze się o nim z przyjemnością ;)

Zostaje Rooibos i Hibiscus. Na szczęście te ostatnie są całkiem spoko. W dzieciństwie zwłaszcza, hibiscus był bardzo popularny u mnie w domu. Myślę, że chętnie do niego wrócę.
Z racji mojego braku humoru, nie jestem na bieżąco - wcale z memami ._.
Możesz wstawić, chociaż piszę w ciemno, nie wiedząc na co się piszę ;_;
Co ta Dakota.

A Hibiscusa nie da się wypić. Okropny jest ;x

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 2144
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Herbata, kawa...

Post autor: highwind » 13 lut 2019, 23:08

Ale od razu okropny? Ma ładny zapach, piękny kolor, fajny kwaskowy smak, łatwo się zaparza, nawet na zimno, no i jest zdrowy. Nie lubisz kwaśnego? To cukru trochę :P

A przy okazji sprostowanie. Po krótkim researchu, wychodzi na to, że anyż pomyliłem z lukrecją i stąd moja reakcja :oops:

ODPOWIEDZ