Religia, wiara

Dyskusje dotyczące życia, społeczeństwa, polityki, filozofii itp.
Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1720
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Religia, wiara

Post autor: Coldman » 28 paź 2017, 17:04

Dant3s pisze:
24 paź 2017, 19:57
Wierzysz dlatego, że wydaje Ci się że buddyzm ma pozytywne skutki czy coś Cię przekonało że buddyzm to "prawda"?
Jeśli to drugie to co Cię przekonało?
Pierwszym krokiem było to, że chrześcijaństwo do mnie nie pasuje. Od pewnego czasu miałem już swoje wyobrażenie o Bogu i zanim podążałem.
Potem doszedłem do wniosku, że to i tak nie ma sensu. Stanie na mszy godzinę i myślenie o niebieskich migdałach to strata czasu. Religia jest ważną częścią mojego życia, a byłem w niej zagubiony. Zacząłem szukać ścieżki.
Kiedyś interesowałem się trochę Buddyzmem, więc pomyślałem by się w to zagłębić. Na początek zacząłem czytać o historii, podstawowych założeniach i widzę, że nie jest to łatwe do ogarnięcia, ale to jest to co mnie przekonuje. Brak stwórcy, indywidualizm, tradycje, które wszystko poszerzają.
Wierzę w mądrość Buddy, która stanowi podstawowy filar Buddyzmu, rozumiem w pewnych stopniu co tak oznacza naprawdę wyzbycie się cierpienia i wierzę w to, że jest to do osiągnięcia.
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
Artmedia9
Intronek
Posty: 50
Rejestracja: 26 kwie 2013, 1:38
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Kraków

Re: Religia, wiara

Post autor: Artmedia9 » 28 paź 2017, 21:14

"Religia" Latającego Potwora Spaghetti religią być nie może, bo facet, który wymyślił to pojęcie, zrobił to tylko dlatego, żeby zamanifestować swój sprzeciw wobec wprowadzenia nauczania teorii inteligentnego projektu w szkołach w Kansas, gdzie mieszkał. Poza tym, jak zajrzycie do definicji religii jako pojęcia, to przewija się kwestia symbolizmu. Wszystkie religie zawierają dużo elementów symbolicznych, a "Kościół" LPS praktycznie żadnych. Wszystko jest, że tak powiem, podane na talerzu :P
Miszo pisze:Dzisiejsi reprezentanci tej religii jedynie zniechęcają do niej, i to wyjątkowo zniechęcają, zaś poglądy chrześcijańskie... cóż, to była dobra religia na starożytność. Ale nie potrafi iść z duchem czasu, uwstecznia rozwój naszej cywilizacji.
Bo? Dowód? Powiedz to jakiemuś misjonarzowi, który w środku Afryki kopie studnie, żeby Murzyni nie poumierali z pragnienia :D nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż, nie kłam - jeśli to uwstecznia rozwój cywilizacji, to jakie zasady chciałbyś wprowadzić?

Świat się zmienia w zastraszającym tempie i właśnie dlatego potrzebny jest nowoczesny konserwatyzm, który zgodnie z nazwą konserwuje te elementy z tradycji, które są człowiekowi niezbędne. Po to, aby nie uległ wykorzenieniu. Bo człowiek wykorzeniony jest bardziej podatny na fałszywe doktryny, które mogą go zniszczyć. Tak się właśnie stało po I wojnie światowej. Ludzie zaszokowani konfliktem, którego nie doświadczyli wcześniej na taką skalę, zostali wybici z religii, tradycji i "belle epoque", stając się idealną pożywką dla nazizmu czy faszyzmu. Tradycja jest najlepszym bezpiecznikiem przeciwko takim zjawiskom, a religia jest sednem tradycji.

Awatar użytkownika
Lew
Intronek
Posty: 40
Rejestracja: 12 paź 2017, 23:12
Płeć: mężczyzna
MBTI: ISFP

Re: Zmiana religii? Co o tym sądzicie?

Post autor: Lew » 29 paź 2017, 14:27

Uciekinierka pisze:
27 paź 2017, 0:47
Lew pisze:
27 paź 2017, 0:22
A czy trzeba mieć swój własny punkt widzenia i się z nim identyfikować?
To nie jest kwestia przymusu, a raczej natury człowieka. Słabą stroną relatywizowania wszystkiego jest niedostrzeganie faktu, że to również jest przyjęcie określonego w gruncie rzeczy stanowiska. Stwierdzenie, że jedyną stałością jest zmienność, także jest przyznaniem istnienia jakiejś stałości.
Natura człowieka to jedno, a cywilizacja to drugie. Na tym polega cywilizacja, że przekształcamy swoją naturę. Na przykład dla człowieka jest naturalne uważać, że jeśli dzieje mu się krzywda to jest ona spowodowana czyimś intencjonalnym działaniem. Jednak wykształcony człowiek rozumie, że czasem rzeczy dzieją się przez czyjąś nieuwagę, ignorację, a czasami są po prostu niefortunnym splotem różnych wydarzeń. Naturalnie człowiek doszukuje się jednej przyczyny dla każdego zjawiska. Człowiek wykrztałcony wie, że właściwie zawsze na to co się dzieje działa wiele czynników. Na takiej samej zasadzie można się nauczyć rozpatrywać tę samą sytuację z różnych punktów widzenia. Przykład dotyczący wiary: modlę się, dwa punkty widzenia:
1. Zwracam się do siły wyższej, dziękuję za łaskę, za wszystkie pomyślności i trudności życiowe, proszę o to czego pragnę, o opiekę nad bliskimi. Czuję bliskość z Bogiem i czuję jak dodaje mi to otuchy i pewności siebie.
2. Mówię do siebie, wyrażanie dziękczynienia, kompletne wygadanie się są podstawową potrzebą, którą załatwiam w ten sposób (praktyczne nikomu nie można powiedzieć wszystkiego tak otwarcie). Dodatkowo wypowiadane deklaracje umacniają w postępowaniu. Utwierdzenie się w przekonaniu, że wszystko ma w życiu jedno źródło pomaga mi nie przejmować się tak bardzo okolicznościami na które często nie mam wpływu.
Jak jest naprawdę, nie wiem. I w zasadzie nie jest to istotne, bo tak czy tak wychodzi na to, że powinienem się modlić, a takie podejście chroni przed fanatyzmem i pomaga znaleźć wspólny język z innymi, Co innego jeśli na przykład obserwuje się politykę zagraniczną. Tu można zobaczyć, że praktycznie każda siła wyraża wszystko ze swojego punktu widzenia i wspomina tylko o wygodnych dla siebie faktach. Gdy słucha się propagandy to wydaje się być absurdalna, gdy się zestawi pozycje obu stron, wszystko nabiera sensu.
Lew pisze:
27 paź 2017, 0:22
Tak więc dla mnie w Polsce nie panuje chrześcijaństwo tylko religia pseudonaukowa (tj. ślepe podążanie za najnowszymi teoriami naukowymi i uważanie ich za wyrocznię)
Oczywiście zdrowy sceptycyzm należałoby zachować także w odniesieniu do nauki. Jednak zaufanie budzi fakt, że jej filarami, przynajmniej w założeniach, są właśnie krytycyzm i dopracowana metodologia.
Sceptycyzm to filar nauki, również zaprzeczalność każdego twierdzenia. Historia pokazuje, że na przestrzeni wieków panujące prawdy naukowe się zmieniają. Natomiast wyznawcy religii naukowej traktują je jako wyrocznię, nie dopuszczają nic innego. Tak jak mówi psubrat – to jak się prezentuje fakty naukowe masom nie ma nic wspólnego z nauką, bo w treściach popularnonaukowych zwykle są prezentowane twierdzenia. Natomiast nauka sama w sobie jest ciągłą grą argumentów.
[/quote]
Lew pisze:
27 paź 2017, 0:22
Patrząc na wyniki – ja się wypisuję z tej zabawy. Wolę być obywatelem świata.
Nawiązując do poprzedniego Twojego stwierdzenia o znajdowaniu wspólnego języka z każdym, jestem niezmiernie ciekawa, jak dogadałbyś się z nacjonalistami. To tak na marginesie. Pomysł z ogólną wspólnotą wszystkich ludzi i światowym obywatelstwem teoretycznie jest super, ale jeśli się temu przyjrzeć to napawa mnie jakimś smutkiem. Smutne jest zatracanie różnorodności kultur. Smutne jest, że ludzie zostawiają za sobą domy, gdzie się zrobił bałagan, zamiast naprawiać coś na miejscu. To trochę jak kupowanie nowych rzeczy zamiast naprawiania starych i produkowanie masy śmieci przy okazji. Wreszcie smutne jest, że pogoń za egzotyką i deklarowana otwartość na wszystkich nie pozwala często dostrzec tych, którzy są najbliżej i potrzebują wsparcia. Tyle offtopu na temat patriotyzmu z mojej strony.
Z nacjonalistami, bardzo prosto – doceniając ich kulturę i pochylając się nad potrzebami ich narodu. Żebyśmy się dobrze zrozumieli, jestem podróżnikiem i kocham różnorodność kulturową, dzięki temu też wiem co to znaczy być Polakiem, bo oczywiście fakt wychowania w ramach pewnej kultury bardzo mocno warunkuje zachowanie. Z drugiej strony widząc jak Rosjanie, Niemcy czy Arabowie robią coś lepiej to zastanawiam się jak to zastosować w swoim życiu. Jednocześnie wiem, że taki sposób życia jest dostępny dla garstki ludzi. Rozumiem, że istnienie państw na chwilę obecną jest konieczne, choć w obliczu rozwoju technologii, prawdopodobnie skazane na przemianę w ciągu najbliższych dekad. Widzę też duże zapotrzebowanie na osoby, które byłyby w stanie zbliżać do siebie kultury tak by mogły ze sobą współistnieć w harmonii. Wszystko zaczęło się jak wspomniałaś – pogonią za egzotyką, ale gdzieś tam po drodze zrozumiałem, że świat jest jaki jest i trzeba coś z tym zrobić – tak apropos naprawiania rzeczy. I też tak, zgadzam się, że należy zacząć od najbliższego otoczenia. CHYBA ŻE nie umie się mu pomóc, wtedy warto jest popróbować gdzie indziej.
Drimlajner pisze:Pick your favorite:

a) Wersja normalna.

Politeizm. Normalny politeizm. Setki świątyń, każda innemu bogu, dni wolne od pracy zależne od tego kto w jakiego boga wierzy, odrębne prawodawstwo. Politeizm czyli system społeczny w którym uznajemy wiarę w wielu bogów i udostępniamy im równą przestrzeń społeczną, jak w starożytnej Grecji.
No właśnie politeizm polega na tym, że czcisz wielu Bogów na raz.
https://sjp.pwn.pl/szukaj/politeizm.html
Ależ oczywiście że potrzebuje! Bez dogmatów i ujednoliceń będziemy mieli watahy latające bez ładu i składu wierzące w co im się żywnie zapragnie.
Napisałem, WIERZĄCY, czyli taki który działa z poziomu miłości, a nie strachu. Dla takiego człowieka dogmat jest zbędny, bo i bez niego zachowuje się tak, że się dobrze odnajdzie w społeczności i będzie lubiany,
Jeśli wszystko jest jednym, a tym samym niczym, to świat jest nicością, a ta konkretna wiara: pragnieniem śmierci.
Tak, wszystko jest jednym czyli tak naprawdę nie ma niczego. To jest przesłanka. Natomiast przesłanki mają to do siebie, że mozna wyciągać z nich różne wnioski. Tą przesłankę w buddyzmie nazywa się pustką, jednak wniosek jest trochę inny. Przede wszystkim, skoro wszystko jest jednym to nie ma śmierci (bo co miałoby umierać), natomiast cały świat ulega ciągłemu przeistoczeniu. Nawet biorąc sobie pod uwagę osobę ludzką to tak naprawdę nic nie znika – tkanki się rozkładają, przeistaczają się w coś innego. Tak samo nawyki, pomysły, wiedza i mądrość pozostają w innych ludziach. Wszystko istnieje dalej tylko pod inną postacią. Tak jak wspomniani Grabarze sądża zdaje się, że życie nie ma sensu – tak samo i my wierzymy tylko znów, inne wnioski – gdy jeden uważa, że brak sensu to powód by to życie ukrócić, tak inny postrzeże w tym pełną swobodę w wybraniu sobie takiego celu. :)

Myth
Wtajemniczony
Posty: 5
Rejestracja: 05 lis 2017, 20:56
Płeć: kobieta

Re: Religia, wiara

Post autor: Myth » 05 lis 2017, 23:15

Szczerze mówiąc sama już nie wiem czy jestem wierząca, czy też nie. Nie przeczę temu, że gdzieś tam ktoś faktycznie mógłby istnieć i dzięki temu wszystko funkcjonuje. Jednak przez moje krótkie życie doświadczyłam nie jednego i to właśnie wtedy gdy starałam się być gorliwie wierząca, byłam świeżo po obozie (wyjazd z pewnego kościoła) po którym czułam, że nie może być inaczej, wkręciłam się trochę w tamtą społeczność, chodzenie do kościoła to była czysta przyjemność, podobnie czytanie Biblii od czasu do czasu i to trwało chwilę, a w międzyczasie posypało mi się wiele ważnych spraw. Teraz zostało mi w zasadzie chodzenie do kościoła, ale tylko dlatego by mamie nie było przykro (tego bardzo bym nie chciała) i czytanie Biblii nadal, ponieważ podobają mi się puenty jakie można z tego wyciągnąć. Ogólnie cały sposób postępowania/życia jaki nam Bóg proponuje bardzo mi się podoba, ale cóż.. teraz niespecjalnie mam do tego siłę.

Awatar użytkownika
zielona-żmija
Introrodek
Posty: 24
Rejestracja: 24 paź 2017, 21:59
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: ISFJ-T
Lokalizacja: Kraków

Re: Religia, wiara

Post autor: zielona-żmija » 06 lis 2017, 10:28

Jestem katoliczką i nie wyobrażam sobie życia bez Boga.
Problem polega na tym, że nie potrafię cieszyć się tą chrześcijańską radością dziecka Bożego, o której się mówi. Owszem, doświadczyłam tego wiele razy, jednak nie potrafię przekuć na codzienne życie tego wszystkiego co wiem - miłości, dobroci i radości.
Czasami wydaje mi się, że tego nie da się zrobić tak do końca, że takie staranie jest niepotrzebne. Że całe ziemskie życie to zmaganie z samym sobą, ale nie za wszelką cenę.

Tajga
Introwertyk
Posty: 118
Rejestracja: 01 lut 2016, 18:39
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
MBTI: infj
Lokalizacja: Dawna stolica :D

Re: Religia, wiara

Post autor: Tajga » 17 lis 2017, 17:42

Ohh... Rzadko tu ostatnio bywam, powiem tylko tyle: Odrzucenie religii bylo jedna z najlepszych rzeczy, które zrobiłam w zyciu. Nareszcie przestalam sie martwic, czy jestem wystarczająco dobra i czy na pewno Bóg jest ze mną zadowolony.... 😊 powodzenia w dyskusjach, chłopaki mnie się podobają wasze pro naukowe dowody, trudne pytania dla wierzących - super 😃 nie wspieram was w dyskusji,bo już mi sie nie chce dyskutować 😄
"Umiemy się tylko
kłócić albo kochać, ale nie umiemy się
różnić pięknie i mocno” C.K.N.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1720
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Religia, wiara

Post autor: Coldman » 17 lis 2017, 18:57

Czytam ksiązkę Dalajlamy i moją uwagę przykuwa to, że zdarza się, że przytacza badania naukowe z dziedziny psychologii i psychiatrii.
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

jubei
Rozkręcony intro
Posty: 273
Rejestracja: 22 lut 2008, 11:27
Płeć: mężczyzna

Re: Religia, wiara

Post autor: jubei » 18 lis 2017, 19:16

@Coldman
A mnie wcale nie dziwi. Wg mojej teorii której nikt nie rozumie, religie sie rozwijaja wraz z cywilizacjami, zobacz co stało sie z chrześcijaństwem. Od palenia czarownic i procesy z Galileuszem, po teraz - nauka "wyedukowała" papiezy. Księża mają zagwozdkę jak powiazać wiedzę starych ksiąg a dzisiejsze odkrycia. Więc uwaga: Inaczej się naucza i przedstawia to co zostało objawione niż kiedys. No cóż widownia jest juz bardziej świadoma.

A co do Dalajlamy, może rozproszone działanie, siec naukowców, psychologów itp - cos jak sieć neuronowa, ogólnie wspólne działanie w dużej grupie - już pozwala powoli przewyższyć mądrośc jednego człowieka? Nawet dalajlamy? Kolejny dogmat złamany? A czasy sie jeszcze nie skończyły...
"Life is so unnecessary"

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1720
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wlkp

Re: Religia, wiara

Post autor: Coldman » 18 lis 2017, 21:24

Buddyzm czerpie od nauki i nauka czerpie od buddyzmu. Zawsze gdy o tym wspominam Einstein mi się przypomina :D
Bywa, że psychoterapeuci zalecają medytację, bądź treningi uważności. (oczywiście nie buddyjską )
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.

Awatar użytkownika
Alicja
Introrodek
Posty: 23
Rejestracja: 18 gru 2017, 5:57
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ

Re: Religia, wiara

Post autor: Alicja » 19 gru 2017, 0:03

Zapewne jak większość wychowana byłam w wierze katolickiej. Obecnie ateistka.

psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Religia, wiara

Post autor: psubrat » 20 gru 2017, 17:14

Alicja pisze:
19 gru 2017, 0:03
Zapewne jak większość wychowana byłam w wierze katolickiej.
Kiedyś też myślałem, że byłem wychowywany w wierze katolickiej, ale zdałem sobie sprawę, że nie jest to do końca prawda.

Raczej byłem wychowywany w środowisku, w którym panował konflikt między katolicyzmem a ateizmem. W duchu, że może jest tak, może inaczej. Bo co prawda rodzice demonstrowali postawy i opinie zbieżne z katolicyzmem, to nijak nie izolowali mnie chociażby od telewizji, która jest w dużej mierze anty-religijna. Nie izolowali mnie także od ludzi, z którymi miałem kontakt bezpośredni, a którzy też byli ateistami.
Sama szkoła także - ze swoim dogmatem o prawdziwości teorii ewolucji - też promuje ateizm i przecież też jest częścią wychowania człowieka.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Awatar użytkownika
Canis Latrans
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 17 gru 2017, 16:00
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INTJ

Re: Religia, wiara

Post autor: Canis Latrans » 21 gru 2017, 18:59

Twardy ateista pochodzący z rodzinie pseudo-katolickiej. Pseudo dlatego że rodzice uważają się za katolików ale tak naprawdę są fanami tej religii. Grzeszą jak tylko mogą, PŚ to dawno nie mieli w ręce chyba tylko potrzymali ją podczas komunii świętej. Mają typowy tok myślenia dla takich wyznawców - wyspowiadam się i wszystko wyczyszczone. Dlatego sam poznawałem religię a im bardziej tak rozmyślałem doszedłem do wniosku że to tylko narzędzie do kontroli ludzi. Niektórzy po prostu boją się iż śmierć będzie niczym innym jak nicością, końcem definitywnym. Ludzie boją się szukać, boję się pytać wolą siąść wygodnie i przypisać wszystko jakiemuś bytowi wysoko ponad nami czy pod nami. W imię niewidzialnego stworzyciela wymordowano więcej ludzi niż w wszystkich wojnach razem wziętych jest to najlepszy pretekst do zabicia drugiego człowieka. Nie potrzebuję tego do szczęścia czy szacunku do natury, zwierząt, ludzi jak i samego życia.

Awatar użytkownika
Dracuch
Intronek
Posty: 37
Rejestracja: 22 gru 2017, 22:08
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: lubuskie+Wrocław

Re: Religia, wiara

Post autor: Dracuch » 23 gru 2017, 14:33

@up skąd ja to znam - moja mama, na pierwszy rzut oka gorliwa katoliczka, a nie ma pojęcia o tym co napisano w PŚ, ani o historii samego chrześcijaństwa. Ojciec - do kościoła chodzi ale gdy kiedyś zacytowałem mu słowa pewnej piosenki, że to nie Bóg stworzył ludzi, ale ludzie stworzyli Boga zgodził się ze mną bez żadnego ale, a na moje pytanie dlaczego zatem chodzi do kościoła odpowiedział coś w stylu "nie chcę się z mamą kłócić".

Sam jestem agnostykiem. Ochrzczonym, komunizowanym a nawet bierzmowanym, ale agnostykiem. Niby w jakieś wyższe byty wierzę (a nawet nie w same byty, a tylko w możliwość ich istnienia), ale uważam że nie są to starsi panowie w chmurkach czy też duszki zaklęte w drzewa i skały. Choć do tego drugiego mi bliżej, bo w pewnym sensie jest to moim zdaniem coś co sprawia że wszelkie zjawiska fizyczne działają tak a nie inaczej, nawet samemu sobie nie jestem w stanie tego w pełni sensownie wytłumaczyć :)

Uważam też (choć to już chyba bardziej filozofia niż wiara) że cały proces istnienia wszystkiego, zarówno w wielkiej skali - od wielkiego wybuchu aż do końca wszechświata - jak i w tej małej skali czyli wszelkie czynności które codziennie podejmujemy (choćby głupie wypicie szklanki wody) to cykl który powtarza się od zawsze (i mówiąc "od zawsze" mam na myśli że po prostu nie było tego pierwszego razu) i nie skończy się nigdy.

Awatar użytkownika
Dant3s
Rozkręcony intro
Posty: 341
Rejestracja: 17 lip 2014, 1:54
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ISTP

Re: Religia, wiara

Post autor: Dant3s » 25 gru 2017, 20:16

Dracuch pisze:
23 gru 2017, 14:33
Sam jestem agnostykiem. Ochrzczonym, komunizowanym a nawet bierzmowanym, ale agnostykiem.
Agnostycyzm to nie coś pomiędzy ateistą a teistą. Agnostycyzm lub gnostycyzm odnosi się do wiedzy a ateizm i teizm do wiary.
Inaczej mówiąc, możesz być ateistą gnostykiem, ateistą agnostykiem, teistą gnostykiem lub teistą agnostykiem.
Według mnie bycie gnostykiem w kwestii religii jest irracjonalne, w którąkolwiek stronę.
W Twoim przypadku wygląda na to, że jesteś agnostykiem deistą(wiara w jakąś siłę sprawczą, w porządek wszechświata itp.)

U mnie w rodzinie sytuacja jest podobna, brat który jeszcze pół roku temu "całował medalik" dziś kłóci się z wujkiem o prawdziwość chrześcijaństwa, chociaż ja z nim praktycznie o tym nie rozmawiałem, tylko wiedział że jestem niewierzący.

Awatar użytkownika
Dracuch
Intronek
Posty: 37
Rejestracja: 22 gru 2017, 22:08
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: lubuskie+Wrocław

Re: Religia, wiara

Post autor: Dracuch » 25 gru 2017, 21:46

Jasne, wielu ludzi uważa, że agnostyk to właśnie ktoś między wierzącym a niewierzącym, ale też się z tym nie zgadzam; o swoich sakramentach wspomniałem tylko po to, żeby przekazać że byłem wychowywany na katolika (chociaż nawet nie tyle wychowywany co po prostu posyłany do kościoła), a nie żeby przedstawić siebie jako półkatolika-półateistę :)
Myślę że nazwanie mojej formy agnostycyzmu agnostycyzmem teistycznym będzie trafne, mimo że ten teizm jest u mnie raczej dość słaby :)

ODPOWIEDZ