Czy zmierzamy do roku 1984?

Dyskusje dotyczące życia, społeczeństwa, polityki, filozofii itp.
hermilion
Intronek
Posty: 53
Rejestracja: 12 sty 2017, 16:08
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w3
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy zmierzamy do roku 1984?

Post autor: hermilion » 19 sty 2017, 11:23

Introman24 pisze:https://pl.wikipedia.org/wiki/Koliszczyzna
Jak widać się zdarzały, a na upartego powstania kozackie również można zaliczyć do buntów chłopskich, bo chłopstwo ukraińskie masowo brało w nich udział. W czasie zaborów miała miejsce również rabacja galicyjska.
Czyli nadal - to co powiedziałem - powstania od wewnątrz brak bo brak przywódcy który poderwie chłopów - w calej kilkusetletniej historii I RP znalazłeś dwa słabo opisane powstania górali (kilka tysięcy luda) - nic co można porównać z jazdami w Niemczech, Holandii czy Francji
(przykład: https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBakeria - spalenie *Paryża* oraz wielu zamków)

Twój przykład - Kozacy - czyli inwazja z zewnątrz wspomagana chłopami od wewnątrz - dokładnie dowodzi mojej tezy - ucieśnieni chłopi byli, ale aby się poderwali potrzebowali organizacji .. a lokalni organizatorzy - brak. Myślę że źle zrozumiałeś to co powiedziałem - nie była to pochwała systemu generalnego ucisku tylo uznanie dla jego trwałości oraz zaprzeczenie Twojej tezy (o niemożności awansu) - awans polegał na ucieczce ..

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_galicyjska - to również dobry kontr-przykład - pierwsze duże powstawnie wybuchło z przywódcą lokalnym juz kilkadziesiąt lat po rozbiorach właśnie dlatego że naruszono układ poprzez biurokrację i dopuszczenie chłopów do głosu (wytworzyło to Jakuba Szelę i zorganizowało chłopów)
Nie było takie marginalne, a okresy głodu lub braków żywności zwłaszcza na przednówku nie były takie rzadkie. Poza tym wiesz zapewne, że średnia długość życia była wówczas o wiele niższa, stąd i odsetek seniorów w społeczeństwie był niższy.
Nie było za to działaniem uznanym społecznie - coś jak różnica *obecnie* między dzieckiem pozamałżeńskim a wymuszonym kanibalizmem.

Długość zycia i podłe warunki społeczne były nie związane z traktowaniem starszych tylko z obiektywnym rozwojem technologii - stąd można wnosić że gdyby obecnie kulturowo wspierało się pozostawienie ludzi starych pod opieka rodziny - nie byliby wystawiani zimą na wycieraczkę.

ZUS jest zarówno szkodliwy jak i niepotrzebny
Ok, tylko co uznajemy za pierdołę?
Problemem istotnym (z politycznego punktu widzenia) sa kwestie zagrażające istnieniu społeczeństwa jako całości lub znacznej jego części.

Fakt, że jeden z drugim nie moze palić zioła, albo że 2-3% społeczeństwa nie może zawrzeć związku małżeńskiego (którego istnienie nie jest istotne z tytułu demografii), albo że alkohol jest obłozony akcyzą 100% - nie jest istotny. W szczególności nie jest istotny jeśli jego odwrotność jest problemem istotnym.

Przykład (bardzo kontrowersyjny): ZUS nie jest istotny - zapewnia wsparcie dla ludzi starszych (które można osiągnąć inaczej) a za to w sposób istotny zagraża demografii oraz w konsekwencji zwiększa podaż pracy do poziomów jej nadmiaru (bezrobocie).
Nie zgadzam się z interpretacją, że zniesienie kary śmierci jest uświęceniem braku konsekwencji. Gdyby tak było, to w ogóle zniesiono by wszelkie możliwe kary lub je znacząco złagodzono.
Tak właśnie się dzieje - zobacz jak bezkarni są imigranci - im kara za gwał juz w ogóle nie grozi.
O moją wyobraźnię to ty się nie martw :) Jest wystarczająco bujna
Nie, nie potrafię. Albo inaczej - potrafię sobie coś takiego wyobrazić u pewnej nielicznej grupy wyjątkowo nikczemnych osób.
Sam sobie zaprzeczasz ..

Patrycjusz
Stały bywalec
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Czy zmierzamy do roku 1984?

Post autor: Patrycjusz » 19 sty 2017, 17:19

hermilion pisze:
Patrycjusz pisze: W ten sposób powszechnie stosowana eutanazja mogłaby zostać zracjonalizowana przez jej biorcę jako odpowiednie działanie, podczas kiedy jest to odpowiednie działanie tylko dla społeczeństwa, a nie dla jednostki.
A w przypadku lekarza albo rodziny?
Napisałem wcześniej - jeśli ktoś decyduje za biorcę to jest karygodne, chyba że biorca nie ma szans podjąć decyzji ze względów biologiczno-kognitywnych. Chociaż w praktyce nie jest to takie proste i zdaję sobie z tego sprawę. Np. w opisanym przeze mnie dowodzie anegdotycznym, chora nie zdecydowałaby się na ten zabieg, a z moich obserwacji wynika, że lepiej byłoby dla wszystkich, gdyby jednak się zdecydowała. W takich sytuacjach odwoływać można się do utylitaryzmu, zarówno pozytywnego, jak i negatywnego. Pozytywnego - bo eutanazja chorego umożliwi opiekującym się normalne życie, negatywnego - bo zmniejsza czas cierpienia chorego jak i problemów bliskich. Takie utylitarystyczne pomysły nie przyjmują się jednak dobrze ze względu na blokadę, którą stawia uznanie wartości życia, nieważne czy jest ono pełne cierpienia i generuje cierpienie innych, czy nie.

W tej notce o marksizmie kulturowym nadal nie widzę nawiązań do etyki a tym bardziej do problemu eutanazji. Pewnie dlatego, że to stosunkowo nowy problem. Przy czym nie jest nowe utylizowanie nieużytecznych ludzi, nowy jest sposób - polegający z jednej strony na tym, że ten nieużyteczny człowiek sam może o tym zdecydować uznając swoje życie za bezużyteczne nawet dla samego siebie, z drugiej strony jest to sposób najmniej bolesny z możliwych.
hermilion pisze:
Patrycjusz pisze: Decyzyjność jednostki.
Temat rzeka - podam tylko jedno pojęcie podważające Twoją opinię: propaganda a decyzyjność
Nieważne. Psychologicznie nie ma znaczenia, czy podejmując decyzję kierujemy się propagandą czy nie. Najważniejszy jest, chociażby pozór, wolnej woli. Ważne jest tylko stwierdzenie "ja sam tak zdecydowałem", a że na tą decyzję składa się propaganda, trudno. Ja np. sądzę, że ktokolwiek płodzący dzieci i uznający to za swoją decyzję, robi to tylko pod wpływem popędów biologicznych (które bezpośrednio oddziałują na poczucie "sensu" i "spełnienia", czyli procesy emocjonalne) oraz nacisku społecznego. Nie zmienia to jednak faktu, że nataliści są święcie przekonani o samodzielności swoich decyzji. Jeśli więc człowiek decydujący o swojej eutanazji ma poczucie, że robi to zgodnie z własną wolą - można uznać, że cel propagandy został osiągnięty.
hermilion pisze:Problem polega własnie na tym że idologom wydaje się że przemyśleli wszystkie konsekwencje a po prostu pomijają w nich ludzka obojętność na innych, egoizm lub zło .. eutanazja wobec ludzi-warzyw daje się udowodnić, ale nieodłącznym problemem (jak w komunie) jest złamanie zero-jedynkowego zakazu: jak łamiesz zakaz to gdzie jest granica i - co ważniejsze - kto decyduje

Tylko i wyłącznie system w którym brak ludziego regulatora , gdzie następuje automatyczna samoregulacja w postaci negatywnego sprzeżenia zwrotnego ma sens. Niestety ideologom brak wsparcia dla takich systemów - ponieważ w takich systemach brak jest miejsca dla ich przywódczej roli.

A konkretnie w przypadku eutanazji mamy do czynienia z dodatnim sprzeżeniem zwrotnym - im więcej ludzi o niskiej przydatności społecznej poddasz eutanazji tym lepiej dla reszty .. krańcowo - zostaje jedna osoba (ta najbardziej przydatna) oraz tylko osoby bez których nie może istnieć.
Wydaje mi się, że źle postrzegasz problem eutanazji. Patrzysz na to jak na zjawisko, które pojawiło się, bo wymyślił sobie je jakiś ideolog. Niestety bliżej prawdy jest koncepcja Mefiboszeta - oparta na upadku wartości życia w ogóle i zwyczajnej niechęci do życia innego, niż wygodne. Eutanazja nie jest produktem ideologów - to odpowiedź medycyny na współczesną potrzebę społeczeństwa. Aborcja - dokładnie to samo. To, że nihilizm się szerzy nie jest wynikiem działania ideologów - każda idea ma zaczątek w tysiącach ludzkich głów. Mój światopogląd również nie został ukształtowany przez ślepe uznanie zdania poszczególnych ideotwórców - raczej to ich nazwiska świetnie wpasowują się w moje odczucia dotyczące świata. Polecam przeczytać np. "Jajo węża" Ingmara Bergmana - świetnie oddany klimat przedwojennych Niemiec, narastająca frustracja, która tylko czeka na to, żeby się wyżyć w postaci faszyzmu.
Inteligentniej wyjaśnione

Introman24
Pobudzony intro
Posty: 136
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Czy zmierzamy do roku 1984?

Post autor: Introman24 » 19 sty 2017, 18:44

hermilion pisze:To dobry przykład takiego właśnie zbyt pozytywnego myślenia ... brak wyobraźni do czego istota ludzka jest w stanie się przystosować aby przeżyć lub uznać za właściwe o ile to jej wygodne.
Rzecz w tym, że we współczesnej Europie trzymanie przy życiu takiej osoby wcale nie utrudnia możliwości przeżycia, a i nawet względnie wygodnego życia. To nie te czasy, że chłopi głodowali na przednówku i wystawiali starców na pewną śmierć. Poza eutanazją są jeszcze inne opcje, więc wątpię, aby stał się ona trendem dominującym.
Podam inny przykład - obecnie na zachodzie jest uznawane za akceptowalne (u sporej części społeczeństwa) wykonanie aborcji na życzenie do 9 miesiąca ciąży .. bo tak się kobiecie podoba .. dla nas jest to niepojęte barbarzyństwo dla nich prawo kobiety do decydowania o własnym brzuchu. Co więcej istnieją kultury gdzie akceptowalne jest zabicie nadmiarowych dzieci po urodzeniu - jeśli nie można ich wyżywić (ludy pustynne, eskimosi).
Myślę, że u nas też znaleźliby się zwolennicy nieograniczonej aborcji i wcale nie byłoby ich tak mało. Poza tym sam zauważasz, że kultury różnią się od siebie, więc gdyby nawet jakimś cudem w Holandii eutanazja stałaby się dominującym sposobem skończenia życia to niekoniecznie musiałby być to trend ogólnoeuropejski ani ogólnoświatowy.
Czyli nadal - to co powiedziałem - powstania od wewnątrz brak bo brak przywódcy który poderwie chłopów - w calej kilkusetletniej historii I RP znalazłeś dwa słabo opisane powstania górali (kilka tysięcy luda) - nic co można porównać z jazdami w Niemczech, Holandii czy Francji
Napisałeś, że:
przeciwieństwie do zachodu nie wybuchło powstanie chłopskie w I RP?
, tak jakby nic takiego nie miało miejsca. A ja ci udowodniłem, że jednak takie powstania były, czyli twoja teza o braku powstań upadła.
Twój przykład - Kozacy - czyli inwazja z zewnątrz wspomagana chłopami od wewnątrz - dokładnie dowodzi mojej tezy - ucieśnieni chłopi byli, ale aby się poderwali potrzebowali organizacji .. a lokalni organizatorzy - brak. Myślę że źle zrozumiałeś to co powiedziałem - nie była to pochwała systemu generalnego ucisku tylo uznanie dla jego trwałości oraz zaprzeczenie Twojej tezy (o niemożności awansu) - awans polegał na ucieczce
To nie zaprzecza w niczym mojej tezie o braku możliwości awansu, bo nie wiem, czy wiesz, ale taka ucieczka była nielegalna i karana, czyli w zasadzie odbywała się wbrew systemowi. Być może wentyl bezpieczeństwa w postaci możliwości ucieczki na Ukrainę powodował, że powstania były ograniczone, ale zbieg złapany na takiej próbie był surowo karany. A ilu ważnych dostojników w I RP miało chłopskie pochodzenie? Jeszcze raz podkreślę - to, że można nielegalnie obejść pewne ograniczenia systemu społeczno-politycznego nie zmienia tego, że te ograniczenia mają miejsce. Zresztą "awans" z biednego chłopa uciskanego przez pana na kozaka bijącego się z Tatarami wcale nie jest jakimś wielkim skokiem jakościowym.
Długość zycia i podłe warunki społeczne były nie związane z traktowaniem starszych tylko z obiektywnym rozwojem technologii
Ja zwracałem uwagę na fakt, że starców raczej nie było zbyt wielu z racji właśnie wspomnianych warunków.
stąd można wnosić że gdyby obecnie kulturowo wspierało się pozostawienie ludzi starych pod opieka rodziny - nie byliby wystawiani zimą na wycieraczkę.
To ktoś teraz wystawia zimą starców na wycieraczkę? :o Gdzie i kiedy takie coś ma miejsce? Jak w Polsce to w zasadzie sprawa powinna być zgłoszona opiece społecznej lub policji.
Problemem istotnym (z politycznego punktu widzenia) sa kwestie zagrażające istnieniu społeczeństwa jako całości lub znacznej jego części.
Ok, to jest twoje zdanie, ale tutaj otwiera się kolejne pole do dyskusji. I z drugiej strony - skoro podnoszone są kwestie uznawane za nieistotne, to może te istotne problemy zostały rozwiązane i nic w zasadzie nie ma do zrobienia?
Tak właśnie się dzieje - zobacz jak bezkarni są imigranci - im kara za gwał juz w ogóle nie grozi.
A co to ten gwał? :) O gwałcie coś słyszałem, ale o tym - pierwsze słyszę, może to jest legalne?

A tak na poważnie - rzeczywiście imigrantom gwałty i inne przestępstwa uchodzą na sucho, jednak z innych powodów niż ci się wydaje. Rdzenni Europejczycy są w tej kwestii karani, natomiast policja czy inne służby nie chcą często reagować na problem z powodu groźby oskarżenia o rasizm, jakie często pojawiają się w tym kontekście. Pojawiają się politycy gotowi bronić rzekome ofiary islamofobii. Wyciszanie tych spraw jest podyktowane raczej kwestiami politycznymi np. w Niemczech podtrzymaniu poparcia dla polityki imigracyjnej, a nie troską o dobro przestępców. Biały może pójść do więzienia za rzucenie bekonu w meczet.
Sam sobie zaprzeczas
Nie. Mam wyobraźnię, która potrafi sobie wyobrazić pewne sytuacje, jednak potrafię rozstrzygnąć prawdopodobieństwo wystąpienia jej w rzeczywistości. A na dzień dzisiejszy wizja powszechnej eutanazji wydaje mi się być równie prawdopodobna co inwazja zombie, którą też jestem w stanie sobie wyobrazić.

hermilion
Intronek
Posty: 53
Rejestracja: 12 sty 2017, 16:08
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w3
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy zmierzamy do roku 1984?

Post autor: hermilion » 23 sty 2017, 10:20

Patrycjusz pisze:
hermilion pisze:
Patrycjusz pisze: W ten sposób powszechnie stosowana eutanazja mogłaby zostać zracjonalizowana przez jej biorcę jako odpowiednie działanie, podczas kiedy jest to odpowiednie działanie tylko dla społeczeństwa, a nie dla jednostki.
A w przypadku lekarza albo rodziny?
Napisałem wcześniej - jeśli ktoś decyduje za biorcę to jest karygodne, chyba że biorca nie ma szans podjąć decyzji ze względów biologiczno-kognitywnych. Chociaż w praktyce nie jest to takie proste i zdaję sobie z tego sprawę.
W tym wypadku mówiliśmu o psychologicznych mechanizmach obronnych - powiedziałeś o mechanizmie u "pacjenta" ale jak napisałem wyżej - ja mówiłem o mechaniżmie u rodziny i lekarza - niemniej wszystko co napisałeś to dobra racjonalizacja faktu że chce się pozbyć człowieka zamiast się nim zająć (bo to wygodne).
Patrycjusz pisze:W tej notce o marksizmie kulturowym nadal nie widzę nawiązań do etyki a tym bardziej do problemu eutanazji.
Bo też pojęcie jest bardzo ogólne ale oznacza jedno - sterowaną zmianę kulturową - a taka jest zezwolenie społeczne na eutanazję
Patrycjusz pisze:
hermilion pisze:
Patrycjusz pisze: Decyzyjność jednostki.
Temat rzeka - podam tylko jedno pojęcie podważające Twoją opinię: propaganda a decyzyjność
Nieważne. Psychologicznie nie ma znaczenia, czy podejmując decyzję kierujemy się propagandą czy nie.
W ujęciu humanistycznym krańcowo ważne - człowiek aby był wolny musi móc podejmować decyzje nie tylko nie sterowane zewnętrznie ale i zgodne z własnym interesem - inaczej równie dobrze możesz powiedzieć że niewolnik o wypranym mózgu jest równy człowiekowi wolnemu ..i mamy rok 1984 w pełnej krasie.
Patrycjusz pisze:Ja np. sądzę, że ktokolwiek płodzący dzieci i uznający to za swoją decyzję, robi to tylko pod wpływem popędów biologicznych (które bezpośrednio oddziałują na poczucie "sensu" i "spełnienia", czyli procesy emocjonalne) oraz nacisku społecznego
Jako osoba posiadająca dzieci - mogę powiedzieć że nie jest to jedyne możliwe wyjaśnienie. Decyzja o posiadaniu dziecka i towarzyszące im uczucie "spełnienia" nie wynika z uczuciowości tylko z bardzo logicznych pobudek - tworzenia nowego życia a potem kształtowania go .. a jest to proces wysoce satysfakcjonujacy (co dla kogo) i zapewniający śmiertelnej jednostce metafizyczną nieśmiertelność .. nie są to więc tylko procesy uczuciowe albo nacisku ale umysłowe podlegające logicznemu uzasadnieniu w zakresie "sensu życia" .. mniej więcej podobne jak uzasadnienie pracy twórczej (dziecko jest jak dzieło które po sobie zostawiasz)
Patrycjusz pisze:Wydaje mi się, że źle postrzegasz problem eutanazji. Patrzysz na to jak na zjawisko, które pojawiło się, bo wymyślił sobie je jakiś ideolog. Niestety bliżej prawdy jest koncepcja Mefiboszeta - oparta na upadku wartości życia w ogóle i zwyczajnej niechęci do życia innego, niż wygodne.
Bynajmniej - i myślę że to Ty źle postrzegasz problem zarówno aborcji i eutanacji - oba istniały w praktyce *od zawsze* (aborcja w wypadku braku technicznych środków polegała na porzuceniu dziecka urodzonego, co technicznie nie jest aborcją ale na jedno wychodzi) a jedyne co robia ideolodzy to zmieniaja kulturowe i społeczne jej postrzeganie.

Problem tak naprawdę polega nie na tym że sterowanie istnieje, tylko na tym że zasady sterowania stosuje się (jak w "1984") do osiągania celów, które są niezgodne z interesem sterowanych jednostek, a ludzie którzy to robia mają gębe pełną hipokryzji ..

hermilion
Intronek
Posty: 53
Rejestracja: 12 sty 2017, 16:08
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w3
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy zmierzamy do roku 1984?

Post autor: hermilion » 23 sty 2017, 11:05

To ktoś teraz wystawia zimą starców na wycieraczkę? :o Gdzie i kiedy takie coś ma miejsce? Jak w Polsce to w zasadzie sprawa powinna być zgłoszona opiece społecznej lub policji.
Doprawdy? Jak już mówiłem - tego co się dorobiliśmy jako "cywilizowane społeczeństwo" to brak odpowiedzialności prawnej ... i bandę hipokrytów którzy uzywają tego do własnych egoistycznych celów.

Taką mamy "elitę": "Gwiazda seriali wyrzuciła swoją mamę na bruk! Według pani Izabeli, Ola marzy o tym, żeby jej mama wylądowała w noclegowni dla bezdomnych!"

http://www.se.pl/rozrywka/gwiazdy/aleks ... 83898.html

Coś jej grozi? Wolne żarty - co najwyżej sprawa o alimenty.

Introman24
Pobudzony intro
Posty: 136
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Czy zmierzamy do roku 1984?

Post autor: Introman24 » 23 sty 2017, 19:39

hermilion pisze:Doprawdy? Jak już mówiłem - tego co się dorobiliśmy jako "cywilizowane społeczeństwo" to brak odpowiedzialności prawnej ... i bandę hipokrytów którzy uzywają tego do własnych egoistycznych celów.

Taką mamy "elitę": "Gwiazda seriali wyrzuciła swoją mamę na bruk! Według pani Izabeli, Ola marzy o tym, żeby jej mama wylądowała w noclegowni dla bezdomnych!"

http://www.se.pl/rozrywka/gwiazdy/aleks ... 83898.html

Coś jej grozi? Wolne żarty - co najwyżej sprawa o alimenty.
Tak się zastanawiam, czy znasz może rodzinę Kisio na tyle, że jednoznacznie potwierdzasz wersję Izabeli Kisio czy tylko przeczytałeś jeden artykuł w brukowcu żyjacym sensacjami i oceniłeś sprawę przez pryzmat swoich poglądów. Ja nie znam żadnych z tych pań, chociaż coś mi się kiedyś o uszy obiło, że jest ktoś taki, ale z ciekawości postanowiłem zagłębić się w "fascynujący" świat prasy brukowej i poczytać o sprawie trochę więcej. I po przeczytaniu informacji na temat matki pani Kisio wyłania się jej obraz jako dziwnej osoby, która przyjaźni się, a potem kłóci z transwestytą, wrzuca do internetu swoje zdjęcia w samej bieliźnie, szarpie się z ochroną po próbie wejścia na imprezy itp. Nie poznałem jej osobiście, ale na moje oko wygląda jakby miała jakieś problemy z zachowaniem emocjonalnej równowagi ale tutaj powinien się wypowiedzieć psycholog lub psychiatra. Jednak pokazuje to, że nie znając samemu sprawy relacje matki pani Kisio należy traktować z dystansem, bo rzeczywistość może być odmienna od jej ocen. A tabloidy zawsze wybiorą najbardziej sensacyjną wersję i tylko szukają niezrównoważonych osób z parciem na szkło by mieć o czym pisać. Więc jak było w rzeczywistości i czy matka pani Kisio nie powinna skorzystać z leczenia psychiatrycznego, tego nie wiemy. Zresztą news który wrzuciłeś jest z 2012 i podpowiem ci, że od tego czasu obie panie zdążyły się kilka razy pokłócić i pogodzić, ale z tego co mi wiadomo, Izabela Kisio wcale nie jest bezdomna.

Poza tym nie można zająć mieszkania rodziców, jeśli jest zapisane na nich i próba tego jest podstawą do interwencji policji i na pewno jest na to paragraf.

A co do braku odpowiedzialności prawnej, to spróbuj wejść do banku z pistoletem, zażądaj wydania pieniędzy, a następnie spróbuj uciec z pieniędzmi i ciesz się życiem. Oczywiście nie namawiam cię do tego, ale skoro twierdzisz, że nie ma odpowiedzialności prawnej, to czego się bać. Chociaż z tego co wiem to jacyś ludzie ciągle siedzą w więzieniach więc tego braku kary za przestępstwa chyba nie ma.

hermilion
Intronek
Posty: 53
Rejestracja: 12 sty 2017, 16:08
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w3
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy zmierzamy do roku 1984?

Post autor: hermilion » 24 sty 2017, 9:55

Introman24 pisze:
hermilion pisze:Coś jej grozi? Wolne żarty - co najwyżej sprawa o alimenty.
Tak się zastanawiam, czy znasz może rodzinę Kisio na tyle, że jednoznacznie potwierdzasz wersję Izabeli Kisio czy tylko przeczytałeś jeden artykuł w brukowcu żyjacym sensacjami i oceniłeś sprawę przez pryzmat swoich poglądów.

/.../

A co do braku odpowiedzialności prawnej, to spróbuj wejść do banku z pistoletem, zażądaj wydania pieniędzy, a następnie spróbuj uciec z pieniędzmi i ciesz się życiem. Oczywiście nie namawiam cię do tego, ale skoro twierdzisz, że nie ma odpowiedzialności prawnej, to czego się bać. Chociaż z tego co wiem to jacyś ludzie ciągle siedzą w więzieniach więc tego braku kary za przestępstwa chyba nie ma.
Erystyka, sposób 1: Uogólnienie (instantia) – rozszerzając wypowiedź przeciwnika poza jej normalne granice (bardziej ogólnikowe twierdzenie łatwiej zaatakować).

Erystyka, sposób 16: Mutatio controversiae: Widząc, że przeciwnik podąża argumentacją, którą nas pobije, wytrącić go z biegu, zmienić temat, odwrócić uwagę.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka

Mówiliśmy o wystawianiu na wycieraczkę bez względu na to jak patologiczna jest rodzina oraz o odpowiedzialności.

EOT.

Introman24
Pobudzony intro
Posty: 136
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Czy zmierzamy do roku 1984?

Post autor: Introman24 » 24 sty 2017, 22:00

hermilion pisze:Erystyka, sposób 1: Uogólnienie (instantia) – rozszerzając wypowiedź przeciwnika poza jej normalne granice (bardziej ogólnikowe twierdzenie łatwiej zaatakować).

Erystyka, sposób 16: Mutatio controversiae: Widząc, że przeciwnik podąża argumentacją, którą nas pobije, wytrącić go z biegu, zmienić temat, odwrócić uwagę.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka

Mówiliśmy o wystawianiu na wycieraczkę bez względu na to jak patologiczna jest rodzina oraz o odpowiedzialności.

Widzę że nie masz argumentów na odparcie moich i próbujesz teraz bawić się w demaskatora chwytów erystycznych.
EOT.
Przyjmuję kapitulację :)

hermilion
Intronek
Posty: 53
Rejestracja: 12 sty 2017, 16:08
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w3
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy zmierzamy do roku 1984?

Post autor: hermilion » 26 sty 2017, 9:47

Nie koleś - pokazuję ci tylko że to ty chwytasz się erystyki i dlatego zakończyłem dyskusję - szkoda mojego życia na takie toskyczne osoby.

Już wiele lat temu doszedłem do wniosku, że próby przekonania ludzi takich jak ty to strata czasu, bo sądzą że jak ich nie przegadasz to wygrali dyskusję - a to co jest lub nie jest prawdą - nie obchodzi ich - ważne że w pełni zadowoleni z siebie gadają. Twój ostatni post tylko potwierdza regułę.

Właściwy sposób to ignorowanie - niech ida generować puste dzwięki z innymi sobie podobnymi - to ich karma.

EOT.

Awatar użytkownika
nyarlathotep
Introwertyk
Posty: 95
Rejestracja: 06 wrz 2016, 3:28
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Czy zmierzamy do roku 1984?

Post autor: nyarlathotep » 26 sty 2017, 12:04

Tak się zastanawiam, czy znasz może rodzinę Kisio na tyle, że jednoznacznie potwierdzasz wersję Izabeli Kisio czy tylko przeczytałeś jeden artykuł w brukowcu żyjacym sensacjami i oceniłeś sprawę przez pryzmat swoich poglądów.
To mi się cholernie w dzisiejszych czasach podoba. Podwójne standardy jako marketingowa strategia kształtowania obywatela.
Inny przykład: Jeżeli jest niepotwierdzona informacja, że np. ISIS sprzedaje ludzkie organy, to pomimo tego, że w kraju w którym "rządzi" szpitale są iście polowe niemal każdy to łyka i przekazuje dalej. Jeżeli zaś pójdzie informacja, że robi tak Izrael czy polska mafia - od razu "czy kto widział?" i kwestionowanie pomimo tego, że dowody są porównywalne. To się właśnie tak zaczyna manipulacja i napuszczanie. Kończy się to wojną dla obcego mocarstwa. Może akurat w przypadku tego cytatu to nie występuje, ale zjawisko jest powszechne.
Irrecoverable error, bailing out.
C:>_

Patrycjusz
Stały bywalec
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Czy zmierzamy do roku 1984?

Post autor: Patrycjusz » 27 sty 2017, 2:50


hermilion
Intronek
Posty: 53
Rejestracja: 12 sty 2017, 16:08
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w3
MBTI: INTJ
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy zmierzamy do roku 1984?

Post autor: hermilion » 30 sty 2017, 11:47

Patrycjusz pisze:Yes, we do!
Dobry artykuł, który zauważa prawidłowo zjawisko i metody kontroli ale już na poziomie mechanizmów społecznych i obrony własnych poglądów politycznych (lewicowych, anty-globalistycznych, anty-korporacyjnych) - bardzo się gubi. Szczególnie podobało mi się to:
gdzie korporacyjne państwo toczy wojnę z naszą najbardziej wyrobioną politycznie podklasą – Afro-Amerykanami
o Murzynach w USA można powiedzieć wszystko ale nie to że są wyrobieni politycznie. Detoit mi świadkiem.

ODPOWIEDZ