Kobiecość

Dyskusje dotyczące życia, społeczeństwa, polityki, filozofii itp.
Awatar użytkownika
Fairytaled
Introwertyk
Posty: 111
Rejestracja: 01 lip 2019, 17:55
Płeć: mężczyzna
MBTI: INFP

Re: Kobiecość

Post autor: Fairytaled »

Jeśli chodzi o równo uprawnienie, to życzę, aby kobiety w końcu wyzwoliły się i zrównały ilością z mężczyznami w zawodach mechaniczek, górniczek, hydrauliczek oraz budowlańczyń.
A mnie się zawsze wydawało, że w całym tym wyzwoleniu najważniejsze były równe prawa, a nie dodatkowe obowiązki, o których zresztą nikt ani słowem nie wspominał.
Awatar użytkownika
jubei
Intro-wyjadacz
Posty: 407
Rejestracja: 22 lut 2008, 11:27
Płeć: mężczyzna

Re: Kobiecość

Post autor: jubei »

No kobiety już się chyba wyzwoliły? Miejmy szacunek do emancypantek.
Jest od dawna ukute powiedzenie "kobieta wyzwolona" w polskim słownictwie, które to powiedzenie jest już nawet zamierzchłe i przestarzałe na dzień dzisiejszy i którego się już nie używa.

Obecnie mamy dążenie do równości czyli equality. Stąd moje pobożne życzenie z poprzedniego postu.
"Life is so unnecessary"
Introman24
Intro-wyjadacz
Posty: 420
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Kobiecość

Post autor: Introman24 »

highwind pisze: 26 sie 2019, 19:15 W stwierdzeniu, że kobiety robią coś gorzej (lub lepiej) niż mężczyźni, chodzi tylko o to, że jeśli z całej populacji wybierzemy losową kobietę i losowego faceta, to jest większa szansa, że któreś z nich będzie miało rozpatrywaną cechę bardziej zaakcentowaną. Ludzie są jakoś w stanie to przełknąć, jeśli analizuje się wzrost, wagę, siłę mięśni. Ale jak już wejdzie się w aspekty kulturowo-społeczne, to nagle się zaczyna robić z tego tabu. Szkoda.
Słowa można różnie interpretować. Po doprecyzowaniu w zasadzie mogę się tym zgodzić. Natomiast samo twierdzenie, że kobieta robi coś lepiej lub gorzej może zostać różnie odebrane między innymi w ten sam sposób o jakim pisałem. Niestety ale do tego prowadzą uproszczenia i skróty myślowe. Natomiast nie neguję tego, że jakieś lepsze lub gorsze predyspozycje do czegoś ze względu na płeć istnieją. Ale zawsze znajdą się wyjątki, co dobrze radzą sobie w czynnościach stereotypowo przypisywanych płci przeciwnej.
Kobiety nigdy nie będą dobrymi żołnierkami bo na poziomie strategicznym, na poziomie ekonomicznym wojny, wyznaczone im zostały inne cele. Cele wynikające wprost z różnic biologicznych. Pobór kobiet właściwie rozpatruje się tylko w kategoriach ostateczności (ZSRR w 1942, dzisiejszy Izrael, Kurdyjki)
Nie chcę nic mówić, ale wspomniane kraje wysyłające kobiety do boju wojny wygrywały :)
No kobiety już się chyba wyzwoliły? Miejmy szacunek do emancypantek.
Obecnie mamy dążenie do równości czyli equality
Nie i nie "wyzwolą" się nigdy.

A dlaczego? A dlatego, że wspominane wyzwolenie już nastąpiło. Kobiety od dawna są zrównane w prawach z mężczyznami, mogą prowadzić biznesy, startować w wyborach i często to im się udaje, ot choćby w Polsce trzykrotnie kobiety pełniły funkcję premiera. Ale obecnie nie mamy dążenia do równości, bo właściwie to ona jest. Owszem, było do pewnego czasu pewne skrępowanie obyczajowe co do korzystania z tych praw, ale ono już też przeminęło. Więc o co chodzi tym wszystkim aktywistkom od praw kobiet? Im nie chodzi o równość tylko żeby patriarchat został zastąpiony matriarchatem i to kobiety stały się tą uprzywilejowaną płcią. A poza tym liczy się też gonienie króliczka a nie tylko dostanie go. Ileż to pieniędzy można zebrać na walkę o równouprawnienie, ileż to trzeba stanowisk ds walki o prawa kobiet utworzyć za niemałe pieniądze i jeszcze rodzinę zatrudnić, jak można się wylansować w telewizji, sprzedać książkę, dostać się na tych hasłach do parlamentu i to wszystko dzięki wmówieniu kobietom z problemami, z różnych przyczyn klepiącymi biedę że za wszystkie ich winy odpowiada jakiś mityczny patriarchat a nie to, ze np. wybrały gender studies zamiast politechniki. Lewica cierpi na głód wyzwalania, bo bez niego nie istnieje, więc musi cały czas twierdzić, że prowadzi jakąś walkę o wyzwolenie, bo zrobiono za mało, a to wszystko po to by masy głosowały na nich i fundowały ich liderom bogate życie na koszt podatnika. A że nie wychodzi? Wina prawicy, patriarchatu, kapitalizmu, rasistów, trzeba podwyższyć podatki, powołać więcej urzędów do walki z dyskryminacją i biznes się kręci.
Awatar użytkownika
Drimlajner
Legenda Intro
Posty: 1307
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna

Re: Kobiecość

Post autor: Drimlajner »

Introman24 pisze: 27 sie 2019, 23:42 Nie chcę nic mówić, ale wspomniane kraje wysyłające kobiety do boju wojny wygrywały :)
To bez znaczenia.
Ekonomia wojny to proces gromadzenia zasobów.
A podstawowym zasobem wojny są ludzie.
Stąd miejsce mężczyzn jest w okopach, a kobiet, na porodówkach.

A jak komuś się nie podoba, że inter arma silent leges (te o równouprawnieniu i równości) to pretensje proszę słać do matki natury i jej odwiecznego podziału na:
mężczyźni płodzą,
kobiety rodzą.
Introman24
Intro-wyjadacz
Posty: 420
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Kobiecość

Post autor: Introman24 »

Drimlajner pisze: 28 sie 2019, 1:11
Introman24 pisze: 27 sie 2019, 23:42 Nie chcę nic mówić, ale wspomniane kraje wysyłające kobiety do boju wojny wygrywały :)
To bez znaczenia.
Ekonomia wojny to proces gromadzenia zasobów.
A podstawowym zasobem wojny są ludzie.
Stąd miejsce mężczyzn jest w okopach, a kobiet, na porodówkach.

A jak komuś się nie podoba, że inter arma silent leges (te o równouprawnieniu i równości) to pretensje proszę słać do matki natury i jej odwiecznego podziału na:
mężczyźni płodzą,
kobiety rodzą.
Ktoś chyba ironii nie zauważył :)

Ale pamiętajmy, że sposoby prowadzenia wojen się zmieniają. Dzisiaj np. kobieta siedząc wygodnie w Stanach tysiące kilometrów od frontu może jednym naciśnięciem guzika rozwalić dziesiątki dżihadystów. Natomiast czy rodzenie jest ważniejsze od płodzenia? Bez mężczyzn kobiety by się nie rozmnożyły. Więc w zasadzie równie dobrze można by to odwrócić i posłać kobiety do walki a mężczyzn do rozdawania nasienia. Ale z racji siły fizycznej wybrano taki podział ról. To, że uważam że kobiety nadają się do współczesnego wojska wynika z tego, że sposób walki ewoluował i pojawiły się czynniki wyrównujące szanse pań - np. bomba z samolotu pilotowanego przez kobietę może zabić setki mężczyzn, z którymi w walce wręcz nie miałaby szans.
Ale my tak o kobietach i mężczyznach, a co z pozostałymi 54 płciami? :)
Awatar użytkownika
Drimlajner
Legenda Intro
Posty: 1307
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna

Re: Kobiecość

Post autor: Drimlajner »

Introman24 pisze: 28 sie 2019, 19:01 Natomiast czy rodzenie jest ważniejsze od płodzenia? Bez mężczyzn kobiety by się nie rozmnożyły. Więc w zasadzie równie dobrze można by to odwrócić i posłać kobiety do walki a mężczyzn do rozdawania nasienia.
Tak, rodzenie jest ważniejsze od płodzenia.

Legenda mówi, że Czyngis-khan (albo ktoś inny) miał 300 dzieci z setką różnych kobiet.
Dlaczego żadna kobieta (żadna!) nie może mieć 300 dzieci z setką różnych mężczyzn?
Introman24 pisze: 28 sie 2019, 19:01 Ale pamiętajmy, że sposoby prowadzenia wojen się zmieniają. Dzisiaj np. kobieta siedząc wygodnie w Stanach tysiące kilometrów od frontu może jednym naciśnięciem guzika rozwalić dziesiątki dżihadystów. [...] Ale z racji siły fizycznej wybrano taki podział ról. To, że uważam że kobiety nadają się do współczesnego wojska wynika z tego, że sposób walki ewoluował i pojawiły się czynniki wyrównujące szanse pań - np. bomba z samolotu pilotowanego przez kobietę może zabić setki mężczyzn, z którymi w walce wręcz nie miałaby szans.
Problematyka kobiet w wojsku nie polega na tym, że nie potrafią robić tych samych rzeczy co mężczyźni, bo potrafią (nie ma w tym nic trudnego). Problematyka kobiet w wojsku polega na tym, że mężczyzna nie zastąpi kobiety w aspekcie biologicznym, a populacja z punktu widzenia strategii jest tak samo ważna jak rodzaj czy technologia wykorzystywanej broni.
Awatar użytkownika
jubei
Intro-wyjadacz
Posty: 407
Rejestracja: 22 lut 2008, 11:27
Płeć: mężczyzna

Re: Kobiecość

Post autor: jubei »

A mnie kobiecość kojarzy się z sukienką w kwiatki i nogami.
"Life is so unnecessary"
Awatar użytkownika
wydra
Introwertyk
Posty: 91
Rejestracja: 09 mar 2017, 19:04
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: Kobiecość

Post autor: wydra »

Mi się wydaje, że tak jak i męskość, kobiecość ma wiele odcieni. Delikatna i wrażliwa, konkretna i zdecydowana, przebojowa i głośna, cicha i skryta, rywalizująca i ambitna, itd., itd.

Myślę jednak, że stereotyp kobiety jako ozdoby męża już dawno przeszedł do lamusa. Ostatecznie w bogatych sferach może się jeszcze uchował. Aczkolwiek, jak tak teraz myślę, to taka rola kobiety była właściwie tylko w tej warstwie społecznej, mylę się? Tam, gdzie była potrzeba, aby kobieta również pracowała, liczyła się właśnie bardziej jej pracowitość i organizacja niż wygląd. Tylko u Amerykanów ten schemat jakoś przeszedł do warstwy średniej, ponieważ wystarczyło, że tylko mężczyzna pracował na utrzymanie rodziny, więc to kobieta oprócz obowiązków domowych miała jeszcze ładnie wyglądać.

Ciężko mi to przyznać, ale dla mnie kobiecość to jest właśnie ta delikatność, wsparcie, emocjonalność. To są te spódnice i elegancja, ładnie dobrana torebka. No i niestety, w związku z tym czuję się mało kobieco, bo jednak nie wpisuję się w takie ramy ☹ Nie potrafię być delikatna czy taktowna, jestem za to szorstka i bezpośrednia. W praktyce ciągle wybieram te wygodne ubrania od eleganckich. Jestem zbyt leniwa i niecierpliwa na makijaż, upinanie włosów czy strojenie się. Przez to, że nie czuję się kobieco, ciężko przyjmować mi dżentelmeńskie gesty ze strony mężczyzn. Komplementów nie przyjmuję, tylko zbywam jakimś żartem, aby nie urazić mężczyzny. Staram się być samodzielna, bo nie wiem jak miałabym „spłacać dług” za przysługę. Nie jestem towarzyska ani rozmowna. Nie potrafię gotować, a sprzątam bardziej na zasadzie „ogarniania” niż pucowania.
Ojej, ale mi wyszła litania moich wad XD

Problemem jest też dla mnie obecna moda, zarówno w ubiorze, jak i uczesaniu. Podarte jeansy? Tenisówki do sukienki/spódnicy? Legginsy i krótkie bluzki? Krótkie spodenki lub miniówki na egzamin/do kościoła/do pracy (mam na myśli NAPRAWDĘ krótkie). Ech, to nie dla mnie. O wiele bardziej lubię modę neowiktoriańską lub steampunkową, bo często wykorzystuje rozkloszowanie spódnice czy podkreślenie talii.
Introman24 pisze: 21 sie 2019, 17:43 Praca zawodowa kobiet to stosunkowo nowe zjawisko i wcześniej też kobiety żyły na koszt mężczyzn i to nie wnosząc choćby minimalnego finansowego wkładu w związek.
A posag? Toż to było kluczowe, bo do kobiety trzeba było "dopłacić".

Jeśli chodzi o płacenie za kobiety, to jest to ważna kwestia w dyskusji. Obecnie sporo kobiet widzi powstający problem, że mężczyźni muszą się wykosztować na randce i stara się z tego wybrnąć proponując zapłatę połowy czy inne rozwiązanie. Problem jest taki, że mężczyźni nie wiedzą, kiedy jest to tylko kurtuazyjna propozycja, a kiedy kobieta mówi poważnie. Nie raz już się spotkałam z tym, że musiałam praktycznie walczyć o to, aby zapłacić za swój posiłek i nie jest to miłe. Raz lub dwa rozumiem, ale jeśli to już piąty z kolei "sponsoring"? Żadna kobieta nie chce potem wysłuchiwać wątów z tego powodu. Tak więc, powinniśmy być tutaj szczerzy i otwarci i dać szansę zarówno mężczyznom, aby zapłacili, jak również kobietom.

Jeśli chodzi o temat kobiety jako tej łagodzącej obyczaje i konflikty, "temperującej rwącego się do bitki męża", to... eeee... może w kwestiach przemocy fizycznej - tak... Jednak kobiety mają swój własny toksyczny, arsenał. Plotki, obgadywanie za plecami, fochy, manipulacje... Nie wiem, może to kolejny stereotyp albo ja jestem nadwrażliwa na takie rzeczy, ale męskie kłótnie wydają mi się bardziej szczerze i oczyszczające. Mężczyźni są w stanie pokłócić się, dać sobie po mordzie, a potem wspólnie pójść na wódkę. Kobiety będą się nazywać nawzajem "kochaną psiapsiółą", a jednocześnie wbijać nóż w plecy. Oczywiście, generalizuję, ponieważ nie każda kobieta tak postępuje, jednak całkiem sporo niestety to robi.
nietota pisze: 22 sie 2019, 21:38
highwind pisze: 21 sie 2019, 23:06 Dupa tam
Wnioskuję, żeby admin highwind napomniał highwinda za brzydkie słowa (zwłaszcza w polemice z damą).
O, o, o. I bah, po równouprawnieniu :D Panowie, proszę uważać na słowa, mamy damę (z pogrubieniem!) na pokładzie! :D
nietota pisze: 22 sie 2019, 21:38 [Kobiety] Domagają się jedynie uznania ich sposobu na życie za równie właściwy.
Najbardziej w takich dyskusjach pt. "kobieta vs. mężczyzna" (która już trochę zaczęła się tutaj tworzyć) śmieszy mnie to, że mężczyźni mało mówią, dużo robią, zaś kobiety głównie mówią i wymagają, mało robią :D Np. nie widać kampanii społecznych dotyczących mężczyzn, że wątły okularnik to też mężczyzna albo stop traktowaniu mężczyzn przedmiotowo. Nie widać dyskusji na takie tematy (ważne przecież!) w mediach, w programach śniadaniowych. Za to kobiety mają multum akcji społecznych, żeby szanować ich coś-tam, a potem tylko tego wymagają. Mężczyźni w Polsce naprawdę się nie wtrącają do "sposobów na życie" kobiet, nie próbują zamykać ich w kuchniach. Jeżeli mężczyzna preferuje kobietę-kurę domową, to prędzej takiej sobie poszuka niż będzie "nawracał" kobiety na ten schemat. Zaś kobiety wolą "uświadamiać". Wydaje mi się, że dawanie dobrego przykładu jest najlepszym uświadamianiem "złych, konserwatywnych mężczyzn" :D

Często był tu poruszany temat kobiet, które zarabiają więcej od mężczyzn. A co z kwestią niechęci do zatrudnienie kobiety, szczególnie młodej, bo zaraz pewnie pójdzie na urlop macierzyński? Mnie niestety na razie dotyka właśnie to, a nie "problem" za wysokich zarobków :lol:
Awatar użytkownika
Alphekka
Pobudzony intro
Posty: 142
Rejestracja: 22 kwie 2018, 22:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Ziemia

Re: Kobiecość

Post autor: Alphekka »

Strasznie namieszaliście... Została to poruszona ogromna ilość wątków i już nawet nie wiem do czego się odnieść. :shock: Temat o kobiecości to dla mnie nie jest to samo, co pytanie o "rolę kobiety w świecie", albo temat o "równouprawnieniu"...
Kobiecość kojarzy mi się zwyczajnie z... takim... chyba... może "gracja" to najlepsze słowo. Może "delikatność". Ale chodzi o delikatność w ruchach i w obyciu. To jest coś nieuchwytnego... coś w rodzaju "aury". "Wdzięk", "zmysłowość"...
I na pewno nie ma znaczenia strój, ani kto płaci w restauracji. Nie mają też za bardzo znaczenia cechy charakteru albo rodzaj pracy. Bez sensu. Macierzyństwo też nie ma z tym żadnego związku. Macierzyństwo jest stanem płci żeńskiej, ale bezdzietne kobiety przecież też są kobiece.
Kobieca kobieta wcale nie księżniczkuje. Albo robić to może, ale nie musi. Nie to stanowi o jej kobiecości. Wydaje mi się raczej, że te księżniczkujące to raczej są "dziewczęce" lub nawet "dziecinne", ale nie kobiece...
Dwa razy dwa równa się siedem i pół, minus trzy i jeszcze trochę więcej. G. I. Gurdżijew
Awatar użytkownika
Drimlajner
Legenda Intro
Posty: 1307
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna

Re: Kobiecość

Post autor: Drimlajner »

Nie wydaje mi się, abyśmy zbytnio namieszali. To sprowadzenie dyskusji do parteru, bo tylko tam można dostrzec pewne fundamentalne różnice. Tak, jak zostało na wstępie zaznaczone:
highwind pisze: 21 sie 2019, 22:15 Pierwsze co przychodzi mi do głowy, niemal automatycznie i podświadomie - chyba jedyna rzecz, która bezapelacyjnie odróżnia kobiety od mężczyzn - macierzyństwo.
Ta gracja, ta delikatność, kobieca intuicja i wszelkie inne bzdety to tylko pewne archetypy kobiecości (a tych archetypów jest wiele). Ja dla przykładu wychowałem się w środowisku pełnym silnych samodzielnych kobiet. Tam, zupełnie na odwrót od tego co napisałyście, to mężczyźni muszą być delikatni. Nadepniesz jaśniepani na odcisk? Hoho, masz przerąbane bracie. Moja matka była dominująca, moje pierwsze większe i mniejsze miłości były kierowane ku władczym kobietom, ba! Nawet moja ulubiona kobieca postać w historii świata musi być zakutym w zbroje kato talibem stojącym na czele armii.

Czy mam prawo wypisać powyższe z zakresu: "czym jest bycie kobiecą kobietą"? No nie, nie mam. Niektóre z was właśnie takie są, takie Zosie Samosie.

Na szczęście, pomiędzy Małgorzatą Thatcher a Marilyn Monroe, jest cała kolorowa paleta różnych dziewczyn i kobiet, z której, wedle uznania, można sobie wybrać ulubiony kolor.
Alphekka pisze: 01 wrz 2019, 22:31 Macierzyństwo też nie ma z tym żadnego związku. Macierzyństwo jest stanem płci żeńskiej, ale bezdzietne kobiety przecież też są kobiece.
Teraz będzie kontrowersyjnie.
Kontrowersyjnie w rytm trans płciowych idei.

Odsuńmy na bok bezdzietność ze względu na bezpłodność czy nieumiejętność znalezienia partnera.
Bezdzietność z wyboru.
Czy bezdzietność z wyboru nie jest aby przypadkiem świadomym odtrąceniem idei płci? Idei dwójpodziału? Próbą stania się taką samą jak mężczyzna. Mężczyźni w większości są produktem z nadwyżki, wolną siłą którą możemy skierować według uznania - gdziekolwiek, tak samo jak bezdzietne kobiety. Element zbędny.

Acha, żeby nie było! To nie są moje poglądy, tylko mała prowokacja. Poprzez dyskusję zrozumieć lepiej rzeczywistość, takie mam motto. Aktualnie stoję na pozycji: nie wiem, ale się dowiem.
Racter

Re: Kobiecość

Post autor: Racter »

Sam nie mam jeszcze zbyt dobrze ukształtowanej opinii na temat czym jest kobiecość, ale chciałbym nawiązać do paru poruszanych wątków.
Introman24 pisze: Ale tak jak już inni napisali - wiele kobiet wręcz cieszy bycie w pozie księżniczki i czekanie na to, aż faceci za nie zapłacą, mało tego, są skłonne urywać kontakt albo robić awantury jak facet zaproponuje że każdy płaci za siebie lub co gorsze, to ona ma zapłacić. A że wielu facetów uznaje to za zasadę dobrego wychowania, nawet jak im się nie do końca podoba to zaciska zęby i płaci.
Moje doświadczenia z czasów, gdy przesiadywałem na Tinderze i tym podobnych, i kiedy to zdarzało mi się spotykać z chyba całkiem sporą liczbą kobiet (około 20), nie popierają tej tezy. Z całej 'próby' tylko jedna dziewczyna oczekiwała, żeby jej stawiać. Wszystkie pozostałe chciały płacić za siebie, z czego większość na to nalegała.

Zazwyczaj zakładam z góry płacenie za drugą osobę, co wynika z tego, że jest ona niejako moim gościem. Jak zapraszam kogoś do siebie, sam dbam o zaopatrzenie w jedzenie i napoje różnej maści. Jak zapraszam kogoś na miasto, dbam o to samo na mieście. Tym niemniej nie mam problemu z tym, że kogoś może to krępować, więc nie upieram się. Najważniejsze jest przecież, by druga osoba mile spędziła czas, a nie kto ureguluje rachunek.
Drimlajner pisze:Teraz będzie kontrowersyjnie.
Kontrowersyjnie w rytm trans płciowych idei.

Odsuńmy na bok bezdzietność ze względu na bezpłodność czy nieumiejętność znalezienia partnera.
Bezdzietność z wyboru.
Czy bezdzietność z wyboru nie jest aby przypadkiem świadomym odtrąceniem idei płci? Idei dwójpodziału? Próbą stania się taką samą jak mężczyzna.
Kolega widzę nie na czasie. Obecnie 'świadome odtrącenie idei dwójpodziału płci' próbuje się zaprząc także do tych 'dzietnych'.
Expectant mothers should be called “pregnant people”, the Government has suggested in a submission to amend a UN treaty.
Awatar użytkownika
Drimlajner
Legenda Intro
Posty: 1307
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna

Re: Kobiecość

Post autor: Drimlajner »

Racter pisze: 07 wrz 2019, 10:34 Kolega widzę nie na czasie. Obecnie 'świadome odtrącenie idei dwójpodziału płci' próbuje się zaprząc także do tych 'dzietnych'.
Expectant mothers should be called “pregnant people”, the Government has suggested in a submission to amend a UN treaty.
Stara dobra Anglia. Nasza siostra w awangardzie absurdu. Nie tak dawno temu czytałem o polityce trousers-only (tylko spodnie) wprowadzonej w jednej szkole właśnie z uwagi na to iż podział na płcie w nowoczesnym społeczeństwie powinien być neutralny (nawet nie mężczyzna = kobieta, a unisex, czyli człowiek bezpłciowy).

Akurat tutaj można nakreślić kolejny problem. Mianowicie: odrębne szkoły dla dziewcząt i chłopców. Nie raz słyszałem o tym, że dzisiejsze szkoły są zbyt sfeminizowane w efekcie czego młodzi mężczyźni nie dostają programu nauczania w pełni dostosowanego pod potrzeby wynikające z różnic płciowych. Otwarty temat.
Introman24
Intro-wyjadacz
Posty: 420
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Kobiecość

Post autor: Introman24 »

wydra pisze: 01 wrz 2019, 12:56 Mi się wydaje, że tak jak i męskość, kobiecość ma wiele odcieni. Delikatna i wrażliwa, konkretna i zdecydowana, przebojowa i głośna, cicha i skryta, rywalizująca i ambitna, itd., itd.

Ciężko mi to przyznać, ale dla mnie kobiecość to jest właśnie ta delikatność, wsparcie, emocjonalność.
Z jednej strony zgodzę się - kobiecość to różne zachowania, nie tylko wrażliwość i delikatność, ale też zdecydowanie, siła mentalna a nawet i okrucieństwo. Ale wciąż pokutuje stereotyp kobiety jako tej wrażliwej, troskliwej, dobrej z natury, co nikogo nie skrzywdzi ale też kruchej, roztrzepanej, której mężczyzna musi pokazywać kierunek i usuwać przeszkody sprzed drogi, bo sama sobie nie da rady. Tymczasem tak nie jest. Tak jak pisał Drimlajner to bzdurny archetyp aczkolwiek wciąż zakorzeniony w głowach większości ludzi, chociaż do coraz większej grupy ludzi dochodzi, że tak nie jest. Nie uważam, że kobieca natura jest lepsza ani bardziej czuła i wrażliwsza od męskiej. Kobiety tak jak mężczyźni potrafią być zarówno dobre i troskliwe, jak również zdolne do najgorszych podłości w imię osiągnięcia celu po trupach lub też zniszczenia innej osoby. Fakt, że kobieca agresja przejawia się nieco inaczej, z racji płci, kobieta zazwyczaj z racji słabości fizycznej nie rzuci się z pięściami na mężczyznę, któremu chce zaszkodzić (chociaż znajdą się i takie) ale raczej znajdzie białorycerza, któremu się wypłacze, nagada głupot jaki on zły i namówi go do pobicia lub nawet i zabicia. Ale przemoc fizyczna jest kobietom też nieobca. Co więcej, kobietom wolno w tej kwestii o wiele więcej od mężczyzn.
A posag? Toż to było kluczowe, bo do kobiety trzeba było "dopłacić"
.

To był raczej majątek rodzinny, wypracowany głównie dzięki męskiej głowie rodziny (a przynajmniej na papierze) i był to jednorazowy wkład, a nie ciągłe dorzucanie się do garnka.
Jeśli chodzi o temat kobiety jako tej łagodzącej obyczaje i konflikty, "temperującej rwącego się do bitki męża", to... eeee... może w kwestiach przemocy fizycznej - tak...
Tak jak wyżej, uważam ten stereotyp za bzdurny. Owszem, wiele kobiet rzeczywiście będzie powstrzymywało chcących się bić mężczyzn, ale niektóre będą wręcz ich do tego nakręcać i namawiać. Ot choćby ostatnio była mowa o kobiecie, co szefowała gangowi kiboli. Delikatnością raczej władzy nie zdobyła.
Np. nie widać kampanii społecznych dotyczących mężczyzn, że wątły okularnik to też mężczyzna albo stop traktowaniu mężczyzn przedmiotowo.


Dokładnie tak. Za to np. w programach śniadaniowych lamentuje się, że np. mężczyźni są zbyt skąpi i w ogóle źli i nieczuli. Zresztą było tutaj dużo mówione o płaceniu w restauracjach ale to tylko część zjawiska. Wystarczy porównać pompę, z jaką obchodzi się Dzień Kobiet a jak Dzień Mężczyzn. Nawet nie chodzi o tym, że o wiele więcej namawia się do mężczyzn do robienia prezentów i to nie tanich kobietom z okazji ich dnia, kwiaty rozdaje się w szkołach, pracach, nawet na ulicy, życzenia w telewizji, na Facebooku i wszędzie, a Dzień Mężczyzn? Jeszcze nie dawno pies z kulawą nogą o nim nie wspomniał. Walentynki też de facto zrobiły się drugim dniem kobiet. Kup pani kwiaty, serduszka, zabierz do kina i to koniecznie na komedię romantyczną, a co dla panów?
Jeżeli mężczyzna preferuje kobietę-kurę domową, to prędzej takiej sobie poszuka niż będzie "nawracał" kobiety na ten schemat. Zaś kobiety wolą "uświadamiać". Wydaje mi się, że dawanie dobrego przykładu jest najlepszym uświadamianiem "złych, konserwatywnych mężczyzn" :D
Coś w tym jest. Faceci raczej starają się znaleźć kobietę bliską ideałowi niż ją zmienić, aczkolwiek tacy też się zdarzają. Natomiast u kobiet odwrotnie - jak spodoba jej się jakiś mężczyzna, to stara się zmienić jego charakter. I jeśli trafi na posłusznego białorycerza to on jej ulega i często "zabija" to jego cechy, które zauroczyły ją i związek się sypie.
Awatar użytkownika
Drimlajner
Legenda Intro
Posty: 1307
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna

Re: Kobiecość

Post autor: Drimlajner »

Introman24 pisze: 08 wrz 2019, 12:37 Tak jak pisał Drimlajner to bzdurny archetyp aczkolwiek wciąż zakorzeniony w głowach większości ludzi,
Nigdzie nie napisałem, że powyższy archetyp jest bzdurny. Napisałem, że jest jednym z wielu funkcjonujących, a przerzucanie się tym który z archetypów w naszym życiu dominuje i który uważamy za słuszny jest bezcelowe (bo możemy tak robić aż do samego końca).

Akurat sam wole te delikatniejsze kobiety które np. nie przeklinają, tylko w zamian korzystają z bogatszego zasobu słów (co pewnie nie ma wcale związku z postrzeganiem kobiet jako kobiet, a wywodzi się z mojego zacięcia do filologi), ale z drugiej strony jestem pewien, że archetyp kobiety wulgarnej też ma swoich wiernych fanów.
Awatar użytkownika
Fairytaled
Introwertyk
Posty: 111
Rejestracja: 01 lip 2019, 17:55
Płeć: mężczyzna
MBTI: INFP

Re: Kobiecość

Post autor: Fairytaled »

Dokładnie tak. Za to np. w programach śniadaniowych lamentuje się, że np. mężczyźni są zbyt skąpi i w ogóle źli i nieczuli. Zresztą było tutaj dużo mówione o płaceniu w restauracjach ale to tylko część zjawiska. Wystarczy porównać pompę, z jaką obchodzi się Dzień Kobiet a jak Dzień Mężczyzn. Nawet nie chodzi o tym, że o wiele więcej namawia się do mężczyzn do robienia prezentów i to nie tanich kobietom z okazji ich dnia, kwiaty rozdaje się w szkołach, pracach, nawet na ulicy, życzenia w telewizji, na Facebooku i wszędzie, a Dzień Mężczyzn? Jeszcze nie dawno pies z kulawą nogą o nim nie wspomniał. Walentynki też de facto zrobiły się drugim dniem kobiet. Kup pani kwiaty, serduszka, zabierz do kina i to koniecznie na komedię romantyczną, a co dla panów?
Myślę, że typowym mężczyznom wystarczyłby dobry obiad; o ile wysiłek stworzenia takiego kulinarnego majstersztyku nie przerastałby umiejętności tej drugiej osoby. Dzień Mężczyzn wymyślono niedawno, dlatego trudno oczekiwać, że będzie to święto, o którym ludzie będą wspominać na każdym kroku. Poza tym to mężczyźni powinni się jakoś zorganizować i ustalić jakiś własny sposób świętowania, który by im odpowiadał. Tylko fakty są takie, że mężczyznom z reguły nie zależy na tego typu rocznicach, także raczej nic z tego nie będzie. Wątpię, żeby ktoś miał motywację do tego, by zalewać Internet hasłami w rodzaju ''Dzień mężczyzny jest równie ważny'', nikt na to nie zwróci większej uwagi. Lepsze byłoby hasło; ''Facet to nie świnia, w Dniu Mężczyzny ugotuj mu dobry obiad''. Nikt mężczyzn nie zmusza do robienia kobietom prezentów, ale czy to źle, że kobiety dostają od czasu do czasu kwiaty? Nie rozumiem oburzenia. Przecież nie chodzi o to, żeby kogoś przekupić. A co do pompy, to kobiety są po prostu lepiej zorganizowane, dlatego, że im zależy na tego typu zewnętrznych przejawach okazywania uczuć. Jak sobie taki zapracowany pan raz w roku przypomni o tej drugiej osobie, to przecież świat się nie zawali, a jeśli ktoś czuje wewnętrzną potrzebę wprowadzania rzeczywistej równości płci, to proponuję zapoczątkować ruch maskulinistów. Dzisiejsze feministki mają swoje histeryczki, może i mężczyźni powinni podnosić larum?
ODPOWIEDZ