Przyjaźń...

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
Awatar użytkownika
Pan Maska
Wtajemniczony
Posty: 5
Rejestracja: 31 gru 2019, 12:33
Płeć: mężczyzna

Re: Przyjaźń...

Post autor: Pan Maska » 01 sty 2020, 14:20

Moge sie mylić ale tu nie chodzi o czytanie w myslach a raczej o umiejetnosc czytania miedzy wierszami.. Jezeli kogos znasz, przyjaznicie sie to naturalna rzecza jest ze dostrzegasz wiecej w zachowaniu czy slowach. Nie musze wystawiac jebanego baneru "mam problem-pogadaj ze mna" czy cos w tym stylu. Po prostu wiesz ze cos jest nie tak i postarasz sie zrobic jak najwiecej sie da zeby pomoc drugiej osobie .. Przynajmniej ja to tak widze i rozumiem :)

ósme cudo
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 08 lis 2019, 20:06
Płeć: nieokreślona

Re: Przyjaźń...

Post autor: ósme cudo » 01 sty 2020, 14:41

A skąd wiesz, że ten "przyjaciel" właśnie sam nie jest dołku i potrzebuje pomocy i też nie wystawia bannera?
A może ktoś chce pomóc, ale nie jest terapeutą i mimo szczerych chęci nie potrafi? Albo ta druga osoba nie daje sobie pomóc.
Pytanie brzmiało - co takiego wyjątkowego oferuje przyjaźń z tą osobą, by starać się mimo wszystko?

Awatar użytkownika
Percy
Introrodek
Posty: 12
Rejestracja: 01 wrz 2019, 12:08
Płeć: mężczyzna

Re: Przyjaźń...

Post autor: Percy » 01 sty 2020, 16:31

Pan Maska pisze:
01 sty 2020, 14:20
Moge sie mylić ale tu nie chodzi o czytanie w myslach a raczej o umiejetnosc czytania miedzy wierszami.. Jezeli kogos znasz, przyjaznicie sie to naturalna rzecza jest ze dostrzegasz wiecej w zachowaniu czy slowach. Nie musze wystawiac jebanego baneru "mam problem-pogadaj ze mna" czy cos w tym stylu. Po prostu wiesz ze cos jest nie tak i postarasz sie zrobic jak najwiecej sie da zeby pomoc drugiej osobie .. Przynajmniej ja to tak widze i rozumiem :)
Rozumiem sentyment i pragnienie tego rozumienia się bez słów, porozumienia umysłów i serc; ale nie żyjemy w bajce Disneya, każdy to 'czytanie miedzy wierszami' rozumie inaczej, a niechęć do wyrażania swoich emocji i potrzeb powoduje powstawanie nieporozumień de facto z niczego.

Przyznam, że nie do końca czaję, w czym tkwi problem by tak niesamowicie wielką trudnością było napisać (dla odważnych - zadzwonić) do przyjaciela i powiedzieć, że czujemy się źle, potrzebujemy się wygadać, czujemy się samotni, smutni, albo mamy bardziej konkretny problem i szukamy porady i/lub wsparcie emocjonalnego. Cała magia przyjaźni wtedy pryśnie czy jak?

Polecam poczytać sobie o czymś takim jak 'komunikat ja' i jak bardzo istotne jest wyrażanie swoich potrzeb i emocji w relacjach.

Awatar użytkownika
Pilotka19
Intronek
Posty: 37
Rejestracja: 08 gru 2019, 15:54
Płeć: kobieta

Re: Przyjaźń...

Post autor: Pilotka19 » 01 sty 2020, 16:47

Pan Maska pisze:
01 sty 2020, 14:20
Moge sie mylić ale tu nie chodzi o czytanie w myslach a raczej o umiejetnosc czytania miedzy wierszami.. Jezeli kogos znasz, przyjaznicie sie to naturalna rzecza jest ze dostrzegasz wiecej w zachowaniu czy slowach.
Tak, dokładnie to miałam na myśli. ;)
ósme cudo pisze:
01 sty 2020, 14:41
A skąd wiesz, że ten "przyjaciel" właśnie sam nie jest dołku i potrzebuje pomocy i też nie wystawia bannera?
Tak to możemy zapomnieć o jakiejkolwiek zdrowej relacji, zdajesz sobie sprawę? Jeśli masz jedną osobę, która za każdym razem odstawia swoje gorsze samopoczucie na 'przezycie tego potem', bo jego przyjaciel "ma gorszy dzień". Taka relacja jest jednostronna i to na pewno nie jest przyjaźń.

Percy pisze:
01 sty 2020, 16:31
Przyznam, że nie do końca czaję, w czym tkwi problem by tak niesamowicie wielką trudnością było napisać (dla odważnych - zadzwonić) do przyjaciela i powiedzieć, że czujemy się źle, potrzebujemy się wygadać, czujemy się samotni, smutni, albo mamy bardziej konkretny problem i szukamy porady i/lub wsparcie emocjonalnego. Cała magia przyjaźni wtedy pryśnie czy jak?
Po prostu dla niektórych, w pewnych momentach jest to trudne? Nie ma tutaj drugiego dna. Bywają momenty, że ciężko jest wyrazić swoje uczucia, pragnienia i potrzeby drugiej osobie. Co nie zmienia faktu, że potrzeba wsparcia wtedy narasta, krąży gdzieś z tyłu głowy i dodatkowo potęguje uczucie hmm... 'osamotnienia z problemem'. To błędne koło tak. Chcesz by ktoś okazał ci wsparcie, bo czujesz sie osamotniony z problemem, ale boisz się o to wsparcie poprosić przez co czujesz się jeszcze gorzej. Ale nikt nie mówi, że tak jest za każdym razem i z każdą rzeczą, najmniejszym problemem. Nie demonizujmy od razu. Mówię raczej o wyjątkowych przypadkach.
I'm in my head again
I took more medicine
Ripped up the parts from my heart and my chest again

Awatar użytkownika
Percy
Introrodek
Posty: 12
Rejestracja: 01 wrz 2019, 12:08
Płeć: mężczyzna

Re: Przyjaźń...

Post autor: Percy » 01 sty 2020, 18:24

Pilotka19 pisze:
01 sty 2020, 16:47

Po prostu dla niektórych, w pewnych momentach jest to trudne?
Ja doskonale wiem, że to może być trudne. Mi to sprawia wręcz ogromne trudności, ale uważam to za coś, nad czym muszę pracować i nie mam do innych pretensji o to, że nie umieją dostrzec, kiedy z takimi trudnościami akurat się mierzę.
Pilotka19 pisze:
01 sty 2020, 16:47
To błędne koło tak.

Z pewnością byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby inni ludzie potrafili mnie z tego błędnego koła wyciągać... ale życie tak nie działa. Nie wymagajmy od innych więcej niż sami od siebie.

Awatar użytkownika
Pilotka19
Intronek
Posty: 37
Rejestracja: 08 gru 2019, 15:54
Płeć: kobieta

Re: Przyjaźń...

Post autor: Pilotka19 » 01 sty 2020, 19:17

Percy pisze:
01 sty 2020, 18:24
Pilotka19 pisze:
01 sty 2020, 16:47

Po prostu dla niektórych, w pewnych momentach jest to trudne?
Ja doskonale wiem, że to może być trudne. Mi to sprawia wręcz ogromne trudności, ale uważam to za coś, nad czym muszę pracować i nie mam do innych pretensji o to, że nie umieją dostrzec, kiedy z takimi trudnościami akurat się mierzę.
Dlaczego założyłeś, że nie pracuję nad tym? To, że chciałabym czasem otrzymać wsparcie od kogoś, z kim tworzę więź w postaci przyjaźni (a przynajmniej w moim odczuciu tak jest) w moim najgorszym momencie, kiedy ciężko mi poprosić, to nie są jakieś wymagania z kosmosu, czytanie w myślach i tak dalej. To zwyczajne wyjrzenie poza czubek własnego nosa, dla tej drugiej osoby. Jeśli już z kimś jesteś tak blisko to ta osoba zna cię na tyle, że potrafi zauważyć kiedy "coś się dzieje". Ale z pewnością nie jest przyjacielem, jeśli w takiej sytuacji cię zostawia, czy może to też są zbyt wielkie wymagania? I "jesteśmy przyjaciółmi, ale tylko jak dzieje się dobrze" to prawidłowa postawa, tak ma być, tak działa świat?
Percy pisze:
01 sty 2020, 18:24
Pilotka19 pisze:
01 sty 2020, 16:47
To błędne koło tak.

Z pewnością byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby inni ludzie potrafili mnie z tego błędnego koła wyciągać... ale życie tak nie działa. Nie wymagajmy od innych więcej niż sami od siebie.
Oczywiście, dlatego powtórzę to co pisałam wcześniej - to obopólna relacja. Jeśli chciałabym żeby ktoś "był" dla mnie w ten sposób, to jestem gotowa zrobić to samo dla niego.
I'm in my head again
I took more medicine
Ripped up the parts from my heart and my chest again

Awatar użytkownika
Percy
Introrodek
Posty: 12
Rejestracja: 01 wrz 2019, 12:08
Płeć: mężczyzna

Re: Przyjaźń...

Post autor: Percy » 01 sty 2020, 19:32

Pilotka19 pisze:
01 sty 2020, 19:17
Jeśli już z kimś jesteś tak blisko to ta osoba zna cię na tyle, że potrafi zauważyć kiedy "coś się dzieje".
Problem w tym, że zauważenie "kiedy coś się dzieje" wcale takie oczywiste być nie musi. Może jesteś naturalną empatką i widzisz to od razu u innych, choćby nie wiem jak to ukrywali (bo w końcu się boją/wstydzą) ale nie każdy taki jest. Ja na przykład jestem pod tym kątem trochę upośledzony.
Pilotka19 pisze:
01 sty 2020, 19:17
Ale z pewnością nie jest przyjacielem, jeśli w takiej sytuacji cię zostawia, czy może to też są zbyt wielkie wymagania? I "jesteśmy przyjaciółmi, ale tylko jak dzieje się dobrze" to prawidłowa postawa, tak ma być, tak działa świat?
A to już sobie sama dopowiedziałaś.
W żadnym wypadku nie usprawiedliwiam ludzi, którzy wiedzą, że coś jest na rzeczy, a celowo ignorują czy bagatelizują. Chcę tylko powiedzieć, że nic nie musi być oczywiste, i zwrócenie na siebie uwagi wtedy bardzo wiele zmienia. Co więcej, wtedy wznosi relację na zupełnie inny poziom, kiedy można grać ze sobą w otwarte karty, zamiast przeczuwać, co partner ma na ręku.

No, ale cóż. Let's agree to disagree.

Awatar użytkownika
Pilotka19
Intronek
Posty: 37
Rejestracja: 08 gru 2019, 15:54
Płeć: kobieta

Re: Przyjaźń...

Post autor: Pilotka19 » 01 sty 2020, 19:51

Percy pisze:
01 sty 2020, 19:32

No, ale cóż. Let's agree to disagree.
We should do that, yup.
I'm in my head again
I took more medicine
Ripped up the parts from my heart and my chest again

Dantey
Introrodek
Posty: 14
Rejestracja: 11 cze 2017, 17:49
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: ISFP
Lokalizacja: Katowice

Re: Przyjaźń...

Post autor: Dantey » 04 sty 2020, 17:26

Percy pisze:
01 sty 2020, 19:32
Problem w tym, że zauważenie "kiedy coś się dzieje" wcale takie oczywiste być nie musi. Może jesteś naturalną empatką i widzisz to od razu u innych, choćby nie wiem jak to ukrywali (bo w końcu się boją/wstydzą) ale nie każdy taki jest. Ja na przykład jestem pod tym kątem trochę upośledzony.
Typowo jak u thinkerów. Mam znajomą która jest taka sama. Dużo rzeczy ogarnia ale totalnie emocjonalnie jest ślepa. Zawsze jak jej sie cos pytam to ma na coś racjonalna odpowiedź i nie może zrozumieć ze czasami się z nią nie zgadzam, a później sama jest w takiej sytuacji, i postepuje zupełnie inaczej niż sama wcześniej uważała za oczywistość :D Wtedy następuje frustracja bo oczywiście jej to wypominam :P

Ja własnie jako expert( 8) ) w empatii i czytaniu z ludzkich emocji, zawsze sie dziwiłem jak można takich rzeczy nie widzieć. Ale jedno jest pewne. Domyślanie sie i czytanie w myślach to najgorsze co może być. To jest największa plaga problemu z komunikacją między ludźmi. Nawet jak ktoś umie czytać i dwie osoby się rozumieją, trzeba bardzo dużo ze sobą rozmawiać. Bo niestety psychologowie czesto udowadniają ze takie czytanie z emocji jest drogą bardzo często ze ślepym zaułkiem

Ja sam mam problem, że masa osób uważa mnie za przyjaciela lub kogoś bliskiego, a ja... A ja znowu traktuje wszystkich prawie tak samo. Nie umiem myśleć w kategoriach że ktoś mi jest przyjacielem i do niego pierw pójdę. Wystarczy ze mi sie z kimś dobrze rozmawia i ja już jestem dość wylewny :P

ODPOWIEDZ