Przyjaźń...

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
Awatar użytkownika
izzani
Intronek
Posty: 30
Rejestracja: 09 maja 2017, 0:16
Płeć: kobieta

Re: Przyjaźń...

Post autor: izzani »

Moim zdaniem istnieje coś takiego jak przyjaźń.
Ciężko ją utrzymać z kilku powodów. Po pierwsze mam taką teorie, że ludzie zmieniają się każdego dnia dosłownie odrobinę, wystarczy chwila nieuwagi by stać się "innym człowiekiem" lub by przyjaciel stał się "kimś innym", "nieznajomym", dlatego potrzebne jest wspólne spędzanie czasu, ciągłe poznawanie siebie i tej drugiej osoby. Po drugie, mam wrażenie że introwertycy, mają trudniej. W relacji międzyludzkiej ważne jest
żeby być sobą, wyrażać siebie, mówić prawdę o sobie. Bo skąd ta druga osoba ma wiedzieć co siedzi w naszej głowie, jak ma nas poznać? Jak ma dokonać wyboru czy jesteśmy odpowiednimi osobami, czy nadajemy się na przyjaciela.
Oczywiście można to obejść.
Można być miłym, być dobrym słuchaczem, doradzać w problemach, ale wtedy to bardziej przypomina mi niewolnictwo. Może i w ten sposób
zyskujemy osobę z którą możemy spędzić fajnie czas, ale tylko tyle. Za możliwość nie bycia samemu sprzedajemy komuś całą swoją energię
to co mamy najlepsze. To głupie. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć że chociaż miałam wielu "przyjaciół" to nie było to, głównie z mojego powodu. Odkąd pamiętam kierowałam się myśleniem w stylu "Nie będę mówić o temacie X który mnie aktualnie bardzo wciąga i intryguje, tylko dlatego bo zakładałam, że ta osoba nie będzie tym zainteresowana, albo w ogóle jej to nie dotyczy. Ja za to jako ta "wszechstronna i elastyczna" chłonęłam wszystko czym "częstowali mnie" moi przyjaciele. Coś na zasadzie kochasz zbierać znaczki? Super, wynalazłam zlot filatelistów na drugim krańcu kraju, może się wybierzemy? I nie zrozumcie mnie źle, nie ma w tym nic złego że sprawiamy przyjemność drugiej osobie jednocześnie zyskując przy tym czyjąś obecność przy boku i rozszerzając swoją wiedzę na różne tematy. Sprawa komplikuje się gdy to się dzieje notorycznie i zaczynacie być tym zmęczeni. Zmęczeni byciem samemu we własnym świecie zainteresowań. Zmęczeni tą jednostronnością którą wykreowaliście na własne życzenie
Podsumowując. Przyjaciel w moim odczuciu to powinien być partner nie "pan" do którego się dostosowuję cały czas. Ktoś kto świadomie i realnie uczestniczy w moim życiu.
Ludzie mają bardzo małe wymagania, tak wynika z moich obserwacji. Wystarczy być osobą empatyczną, aktywnie słuchać, dzielić jakieś zainteresowanie. To im wystarcza żeby być ślepym na Ciebie jako na człowieka, który też potrzebuje być wysłuchany, też potrzebuje współczucia, też potrzebuje dzielić z kimś swoje zainteresowanie. Jednego tylko jeszcze nie rozgryzłam.
W jaki sposób "Być" żeby czuć się równoprawnym w "przyjaźni".
"Zawodowiec powinien wiedzieć jak to się robi, amator ma nieograniczone możliwości"

Awatar użytkownika
Fairytaled
Introwertyk
Posty: 105
Rejestracja: 01 lip 2019, 17:55
Płeć: mężczyzna
MBTI: INFP

Re: Przyjaźń...

Post autor: Fairytaled »

W moim przypadku miała miejsce ta zamiana w ''innego człowieka'', gdy pewnego dnia usłyszałem, że nie jestem już taki, jak kiedyś. Ale tego w jaki konkretny sposób zaszła we mnie zmiana i w czym problem się nie potrafiłem w żaden sposób dowiedzieć. Więcej w tym było emocji, niż racjonalnego spojrzenia na sprawę. Tylko jak można oczekiwać od kogoś, że zawsze będzie tym kimś, kim był na początku? Wydaje się, że tak naprawdę nie da się nikogo poznać tak do końca, człowiek wypromieniuje na zewnątrz jakąś część własnej psyche, czasami po prostu przejawia się w określony sposób i ludzie się do tego przyzwyczajają. A z prawdą bywa tak, że nie wiadomo czasami, czy można cokolwiek powiedzieć, bo ktoś mógłby się poczuć urażony. Jeśli się jest zbyt uprzejmą osobą, to w wyniku własnej bezinteresowności można gdzieś zagubić równowagę.
Myślę sobie, że dobrze jest ustalić sobie, gdzie leży granica naszej dobrej woli. Nie rzucać się do oceanu niczym ostatnie dostępne koło ratunkowe, a wtedy nie będzie się człowiek czuł wykorzystywany.

W idealnym świecie po wysłuchaniu tego, co ma do powiedzenia druga osoba można samemu opowiedzieć o czymś ważnym dla nas. Tylko trzeba być odrobinę stanowczym, żeby odebrać mikrofon i mieć odwagę mówić, a przede wszystkim znaleźć osobę, której można do pewnego stopnia zaufać. To wszystko brzmi łatwo w teorii, a w praktyce okazuje się często niezwykle trudne.

Awatar użytkownika
kasiekowa
Intronek
Posty: 56
Rejestracja: 09 lip 2019, 12:29
Płeć: kobieta
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Opole

Re: Przyjaźń...

Post autor: kasiekowa »

W moim przypadku jest tak, że ciężko można to nazwać przyjaźnią. Raczej bardzo długa znajomość od dzieciństwa. Wydaje mi się, że jeżeli moja koleżanka miałaby kogoś innego kto z nią wytrzymuje to już dawno by się ode mnie odwróciła. Długo nie przyjmowałam takiej opcji do siebie ale dorosłyśmy i wychodzą różne nieporozumienia. Pracujemy razem i osoby z naszego otoczenia też już to zauważają. Czasami myślę, że to, że poszłyśmy pracować razem to był wielki błąd bo czuję się z każdej strony zdominowana przez nią. Mogę z nią się spotykać sama ale jeżeli już jest inne towarzystwo to jestem odstawiona na bok. Ale też i dzięki temu jestem trochę silniejsza i potrafię powiedzieć to co myślę... A z tego to już różne rzeczy wynikają.
"Lubię sobie posiedzieć. W ogóle lubię po prostu sobie być. W tym sensie, że nie od razu robić jakieś zamieszanie wokół siebie. Nie zacieszać. Nie otaczać się na siłę ludźmi tylko po to, żeby mieć takie poczucie szumu, który sprawi, że będę czuła, że żyję. Potrafię czuć, że żyję, kiedy siedzę po cichu" - K. Nosowska

Invivo
Wtajemniczony
Posty: 9
Rejestracja: 07 sie 2018, 15:13
Płeć: kobieta
MBTI: INFP

Re: Przyjaźń...

Post autor: Invivo »

Nie jestem przekonana do istnienia przyjaźni. Ludzie są egoistami, nastawionymi na swoje cele, a nie na tworzenie szczerych relacji. Dopóki, doputy mają z ciebie korzyści, wyciągną cię z pod ziemi. Spróbuj tylko zachorować albo coś i każdy obcy kopnie cię w tyłek. Za to nawiązywanie relacji kończy się, pochopną oceną, bo komu by się tak chciało nie patrzeć na daną osobę z obrzydzeniem z racji trądziku lub innej przypadłości. Można poświęci minutę na dostrzeżenie wartości w drugim człowiek, ale po co? Przecież ona jest blee. Niestety do dziś nie mogę przeboleć, że zanim kogoś poznamy, najpierw oceniamy okładkę. Ładna pani jest uważana za zaradniejszą, mądrzejszą i ludzie do niej bardziej lgną bo tak. Nawet gdyby kogoś zabiła dostałaby łagodniejszy wyrok.

Awatar użytkownika
kasiekowa
Intronek
Posty: 56
Rejestracja: 09 lip 2019, 12:29
Płeć: kobieta
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Opole

Re: Przyjaźń...

Post autor: kasiekowa »

I tak to jest. Jeżeli w grupie "przyjaciół" znajduje się chociaż jedna osoba, która jest odmiennego zdania zostaje zmiażdżona przez resztę. Bo jest ktoś na kim można się wyładować. Z takim przypadkiem też się spotkałam. Czasami nie rozumiem jak tak można pastwić się nad drugim człowiekiem i mieć z tego satysfakcję.
"Lubię sobie posiedzieć. W ogóle lubię po prostu sobie być. W tym sensie, że nie od razu robić jakieś zamieszanie wokół siebie. Nie zacieszać. Nie otaczać się na siłę ludźmi tylko po to, żeby mieć takie poczucie szumu, który sprawi, że będę czuła, że żyję. Potrafię czuć, że żyję, kiedy siedzę po cichu" - K. Nosowska

Awatar użytkownika
highwind
Legenda Intro
Posty: 2177
Rejestracja: 15 paź 2011, 10:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 1w9
MBTI: istj
Lokalizacja: wro

Re: Przyjaźń...

Post autor: highwind »

Tak przy okazji. Dziś przypada światowy dzień przyjaźni ;)

Awatar użytkownika
kasiekowa
Intronek
Posty: 56
Rejestracja: 09 lip 2019, 12:29
Płeć: kobieta
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Opole

Re: Przyjaźń...

Post autor: kasiekowa »

No to fajnie, że był :) a ja miałam taką jazdę ze swoją "przyjaciółką“, że szkoda gadać...
"Lubię sobie posiedzieć. W ogóle lubię po prostu sobie być. W tym sensie, że nie od razu robić jakieś zamieszanie wokół siebie. Nie zacieszać. Nie otaczać się na siłę ludźmi tylko po to, żeby mieć takie poczucie szumu, który sprawi, że będę czuła, że żyję. Potrafię czuć, że żyję, kiedy siedzę po cichu" - K. Nosowska

Awatar użytkownika
Fire
Stały bywalec
Posty: 176
Rejestracja: 20 lut 2019, 17:47
Płeć: kobieta

Re: Przyjaźń...

Post autor: Fire »

Wydaje mi się, że przyjaźń polega trochę na lawirowaniu między uwielbieniem swojej osoby a poświęceniem innej. Nie ma innej drogi.
Pewnie, że wierzę w przyjaźń. Nie jest to jednak super prosta sprawa. Wymaga wielu sprawdzianów. Przede wszystkim musi przejść próbę czasu,co we współczesnym życiu, w pędzie, w dążeniu głównie do satysfakcji materialnej, bywa wyczynem.

Awatar użytkownika
Radkosky
Intronek
Posty: 36
Rejestracja: 27 mar 2019, 23:18
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5

Re: Przyjaźń...

Post autor: Radkosky »

Nie mam z tym problemu, moim jedynym przyjacielem jest mój pies. W życiu miałem paru kumpli x-dziesiąt znajomych ale ani jednego przyjaciela (rodziny nie liczę bo to jakby nie patrzeć inna relacja chyba).

enter enigma
Pobudzony intro
Posty: 128
Rejestracja: 24 lis 2019, 16:01
Płeć: kobieta

Re: Przyjaźń...

Post autor: enter enigma »

Miałam w całym swoim życiu dwie wieloletnie przyjaciółki i obie zachowały się jak... aż szkoda słów. Bliższych znajomych miałam w sumie trzy sztuki, z dwiema osobami kontakt umarł śmiercią naturalną, a trzecia osoba zachowała się podobnie jak moje "przyjaciółki".

Skaliczka
Zagubiona dusza
Posty: 3
Rejestracja: 28 gru 2019, 23:22
Płeć: kobieta

Re: Przyjaźń...

Post autor: Skaliczka »

Marzy mi się przyjaciel / przyjaciółka która ogarnie to że nie zawsze odpisuje i oddzwaniam. Że czasami muszę odpocząć od ludzi, nie umiem barwnie odpowiadać i poltkowac. Że zapominam o urodzinach a jak już pamiętam to nie umiem składać życzeń, czasami pewnych zachowań uczę się jak matematyki. I długo mogłabym tak wymieniać. Wierzycie w to że można znaleźć kogoś kto to udźwignie...

Awatar użytkownika
Pilotka19
Intronek
Posty: 48
Rejestracja: 08 gru 2019, 15:54
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Tychy

Re: Przyjaźń...

Post autor: Pilotka19 »

Kiedyś w to mocno wierzyłam, że znajdę kogoś kogo będę mogła nazwać przyjacielem. Kto poradzi sobie "ze mną" ogólnie, z tym co wchodzi w 'pakiecie' ze mną jako osobą. Ale po latach widzę, że to dla ludzi za dużo, a przynajmniej dla tych, których spotykam na swojej drodze. Wszelkie nawiązane znajomości po drodze gdzieś umarły śmiercią naturalną i... Tyle. Potem przyszedł czas by jakoś się z tym pogodzić, przyjąć to na klatę.
Czasem tylko lekko tam gdzieś uwiera fakt, że gdy nachodzi człowieka chęć otworzyć do kogoś gębę to pozostają tylko futerkowi przyjaciele. To że nie mówią ma wtedy swoje plusy i minusy.
I'm in my head again
I took more medicine
Ripped up the parts from my heart and my chest again

Awatar użytkownika
Pilotka19
Intronek
Posty: 48
Rejestracja: 08 gru 2019, 15:54
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Tychy

Re: Przyjaźń...

Post autor: Pilotka19 »

ósme cudo pisze:
01 sty 2020, 9:13
Do przedmówczyń - czego właściwie oczekujecie od innych ludzi?
Co takiego wyjątkowego oznacza wasza "przyjaźń", że inni powinni radzić sobie z waszymi niefajnymi zachowaniami?
Przyjaźń to sama w sobie wyjątkowa relacja i sęk w tym, że powinna być obopólna . Czego oczekuję od osoby, która nazywa się moim przyjacielem? Tego, że nie tylko ja jestem na dobre i na złe, nie tylko ja go wspieram, rozumiem i staram się podnieść gdy tego potrzebuje. Oczekuję, że on/ona też dostrzeże moment, w którym potrzebuję "pomocy", nawet jeśli nie powiem o tym wprost. Bo to mam na myśli mówiąc o "swoich pewnych niefajnych zachowaniach", moja 'przypadłość' często powstrzymuje mnie przed zwyczajnym powiedzeniem "Potrzebuję Cię", a wierzę że przyjaciel to jednak ktoś taki, komu nie trzeba tego mówić, a on to po prostu wie/dostrzega.
Była kiedyś w moim życiu osoba, którą uznawałam wtedy za przyjaciółkę. Przeszłyśmy razem przez wiele radosnych i trudnych momentów w jej życiu, ale kiedy u mnie pojawił się problem... Cóż, możesz się domyślić co się stało skoro już nie uznaję tej osoby za przyjaciółkę. ;)

Także jeśli o mnie chodzi to nie szukam kogoś, kto codziennie będzie mi ofiarowywał gwiazdkę z nieba. ;)
I'm in my head again
I took more medicine
Ripped up the parts from my heart and my chest again

Awatar użytkownika
Percy
Intronek
Posty: 36
Rejestracja: 01 wrz 2019, 12:08
Płeć: mężczyzna

Re: Przyjaźń...

Post autor: Percy »

Pilotka19 pisze:
01 sty 2020, 12:35
ósme cudo pisze:
01 sty 2020, 9:13
Do przedmówczyń - czego właściwie oczekujecie od innych ludzi?
Co takiego wyjątkowego oznacza wasza "przyjaźń", że inni powinni radzić sobie z waszymi niefajnymi zachowaniami?
Przyjaźń to sama w sobie wyjątkowa relacja i sęk w tym, że powinna być obopólna . Czego oczekuję od osoby, która nazywa się moim przyjacielem? Tego, że nie tylko ja jestem na dobre i na złe, nie tylko ja go wspieram, rozumiem i staram się podnieść gdy tego potrzebuje. Oczekuję, że on/ona też dostrzeże moment, w którym potrzebuję "pomocy", nawet jeśli nie powiem o tym wprost. Bo to mam na myśli mówiąc o "swoich pewnych niefajnych zachowaniach", moja 'przypadłość' często powstrzymuje mnie przed zwyczajnym powiedzeniem "Potrzebuję Cię", a wierzę że przyjaciel to jednak ktoś taki, komu nie trzeba tego mówić, a on to po prostu wie/dostrzega.
Osobiście uważam, że to niesprawiedliwe wymagać od kogoś, żeby nam umiał czytać w myślach, a potem obwiniać go za bycie niedobrym przyjacielem, gdy tego nie potrafi.

Przyjaźń powinna być obopólna, przez co sam rozumiem tyle, że obie strony czują się swobodnie w komunikowaniu swoich potrzeb. Jeśli nie umiem zaufanej osobie powiedzieć "potrzebuję Twojej pomocy" to znaczy, że albo jej nie ufam, albo zachowuję się wobec niej nieuczciwie, bo sam przecież chciałbym, by nie miała takich zahamowań przede mną.

Awatar użytkownika
Pan Maska
Wtajemniczony
Posty: 5
Rejestracja: 31 gru 2019, 12:33
Płeć: mężczyzna

Re: Przyjaźń...

Post autor: Pan Maska »

Moge sie mylić ale tu nie chodzi o czytanie w myslach a raczej o umiejetnosc czytania miedzy wierszami.. Jezeli kogos znasz, przyjaznicie sie to naturalna rzecza jest ze dostrzegasz wiecej w zachowaniu czy slowach. Nie musze wystawiac jebanego baneru "mam problem-pogadaj ze mna" czy cos w tym stylu. Po prostu wiesz ze cos jest nie tak i postarasz sie zrobic jak najwiecej sie da zeby pomoc drugiej osobie .. Przynajmniej ja to tak widze i rozumiem :)

ODPOWIEDZ