Przyjaźń...

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
Awatar użytkownika
Inno
Legenda Intro
Posty: 1210
Rejestracja: 01 paź 2008, 18:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Inno » 31 paź 2008, 0:33

Ingart pisze:Tak, najnowsze badania niezbicie dowodza, ze trik z pudelkiem to jedna z najpewniejszych metod polowania na przyjaciol.
Ha! Wiedziałam! :D
Tylko co na przynętę dać, hm...
Ingart pisze:Lepsza jest co prawda strzelba z usypiajacymi strzalkami ale to juz nie na kazda kieszen.
Ale jest ryzyko, że się taki potencjalny przyjaciel przedziurawi od tej strzałki. No, a na co mi taki dziurawy? :? 8)
Obrazek

Awatar użytkownika
Akolita
Krypto-Extra
Posty: 756
Rejestracja: 01 sie 2008, 18:02
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Łódź/Włocławek

Post autor: Akolita » 31 paź 2008, 1:14

Inno pisze: Ale jest ryzyko, że się taki potencjalny przyjaciel przedziurawi od tej strzałki. No, a na co mi taki dziurawy? :? 8)
Włożysz mu tam kolczyk, albo innego ćwieka. :twisted:
Mówi, że nigdy nie śpi. Że nigdy nie umrze. Dyga przed skrzypkami, pląsa do tyłu, odrzuca głowę, parska głębokim gardłowym śmiechem i jest wielkim ulubieńcem, ten sędzia. Wachluje się kapeluszem, a księżycowa kopuła jego czaszki sunie blada pod światłami, on zaś obraca się, przejmuje skrzypki, wiruje w piruecie, wykonuje jedno pas, dwa pas, tańcząc i grając jednocześnie. Nigdy nie śpi. Mówi, że nigdy nie umrze. Tańczy w świetle i cieniu i jest wielkim ulubieńcem. Nigdy nie śpi, ten sędzia. Tańczy i tańczy. Mówi, że nigdy nie umrze.”

Awatar użytkownika
Inno
Legenda Intro
Posty: 1210
Rejestracja: 01 paź 2008, 18:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Inno » 31 paź 2008, 11:15

Akolita pisze:
Inno pisze: Ale jest ryzyko, że się taki potencjalny przyjaciel przedziurawi od tej strzałki. No, a na co mi taki dziurawy? :? 8)
Włożysz mu tam kolczyk, albo innego ćwieka. :twisted:
Dobre, dobre ^^ Zakolczykuję drania, jak to sie robi z zagrożonymi gatunkami, żeby się nie mógł wywinąć od przyjaźni. Mwhahahaha! :twisted:
Obrazek

Ingart

Post autor: Ingart » 31 paź 2008, 15:10

Jak chcesz zeby sie nie wywinal mozesz mu podac trucizne na ktora trzeba podawac odtrutke co 12 godzin. Bedziesz miala wtedy przyjazn na smierc i zycie z prawdziwego zdazenia.

Awatar użytkownika
Inno
Legenda Intro
Posty: 1210
Rejestracja: 01 paź 2008, 18:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Inno » 31 paź 2008, 16:45

Ingart pisze:Jak chcesz zeby sie nie wywinal mozesz mu podac trucizne na ktora trzeba podawac odtrutke co 12 godzin. Bedziesz miala wtedy przyjazn na smierc i zycie z prawdziwego zdazenia.
^^ Ale to by nie wypaliło. Pewnie bym zapomniała i byłoby po ptakach ^^. Ja jestem mało opiekuńcza, a zresztą nie chcę nikogo zależnego ode mnie.
Obrazek

Awatar użytkownika
Akolita
Krypto-Extra
Posty: 756
Rejestracja: 01 sie 2008, 18:02
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Łódź/Włocławek

Post autor: Akolita » 31 paź 2008, 22:21

Wydaje mi się, że z tą cała przyjaźnią chodzi o to, by znaleźć człowieka nie tyle akceptującego Cię taką/ takim, jaka/ jaki jesteś, ale ceniącego, lub nawet kochającego Cię za to. ;)
Mówi, że nigdy nie śpi. Że nigdy nie umrze. Dyga przed skrzypkami, pląsa do tyłu, odrzuca głowę, parska głębokim gardłowym śmiechem i jest wielkim ulubieńcem, ten sędzia. Wachluje się kapeluszem, a księżycowa kopuła jego czaszki sunie blada pod światłami, on zaś obraca się, przejmuje skrzypki, wiruje w piruecie, wykonuje jedno pas, dwa pas, tańcząc i grając jednocześnie. Nigdy nie śpi. Mówi, że nigdy nie umrze. Tańczy w świetle i cieniu i jest wielkim ulubieńcem. Nigdy nie śpi, ten sędzia. Tańczy i tańczy. Mówi, że nigdy nie umrze.”

Awatar użytkownika
Inno
Legenda Intro
Posty: 1210
Rejestracja: 01 paź 2008, 18:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Inno » 02 lis 2008, 17:32

Akolita pisze:Wydaje mi się, że z tą cała przyjaźnią chodzi o to, by znaleźć człowieka nie tyle akceptującego Cię taką/ takim, jaka/ jaki jesteś, ale ceniącego, lub nawet kochającego Cię za to. ;)
Ale można kogoś cenić, a nie być jego przyjacielem, można też kogoś kochać, a nie akceptować ( :shock: ).
Obrazek

biedronka

Post autor: biedronka » 02 lis 2008, 17:55

Jeśli idealna przyjaźń nie istnieje, to mojej niewiele do tego brakuje.

często było tak, że choć niektórzy uważali sie za moich przyjaciół, byli najwyżej dobrymi kolegami.Nie ufałam do końca nikomu, bo zawiodłam sie na jednym 'przyjacielu'. Przyzwyczaiłam sie do myśli, że nie będę mieć przyjaciela.
Na szczęście sie myliłam - teraz mam prawdziwego Przyjaciela. też jest I. choć znałyśmy sie z widzenia od iluś lat, dopiero wspólne przejścia zbliżyły nas do siebie.Za to mogę powiedzieć, że ten rodzaj relacji jest niesamowity, nie uwierzyłabym, że w ogóle można z kimś mieć tak bliski kontakt. Rozumiemy sie tak dobrze, że często wystarczy autentycznie jedno spojrzenie w oczy i wszystko jasne. Bardzo często myślimy o tym samym, to jak jakaś telepatia.. Mamy takie same poglądy w najważniejszych sprawach, lubimy podobne rzeczy i podobnych nie akceptujemy, śmieszą nas te same żarty, możemy rozmawiać na każdy temat ..a często po prostu razem milczymy i jest to takie naturalne. Zwykle, gdy spotykam sie z ludźmi, jestem
'wypompowana', po spotkaniu z moim Przyjacielem dostaję powera optymizmu.
Wiem że mogę jej zaufać jak nikomu innemu. W niektórych sprawach, zwłaszcza praktycznych, ufam jej bardziej niż sobie. Naprawdę zawsze możemy na siebie liczyć. Poza tym nawzajem dopingujemy sie do nauki i rozwijania swoich dobrych cech. Czuję, że staję sie kimś lepszym.
Takiej przyjaźni życzę każdemu :) Syr 6,14-15

Orest Reinn

Post autor: Orest Reinn » 15 lis 2008, 17:25

Zapewne gdyby przyjąć wasze (introwertyczne) rozumienie przyjaźni, okazałoby się, że introwertycy mają więcej przyjaciół od ekstrawertyków ;) Ci drudzy utrzymują więcej kontaktów, ale są one płytsze.
Mnie samemu ciężko jest określić ilu mam przyjaciół. To dla mnie płynna granica, do której zresztą nie przywiązuję wagi i nie zastanawiam się czy daną osobę mogę nazwać przyjacielem czy nie. Często używam zamiennie słów 'kolega' i 'przyjaciel'. Jakbym miał przyjąć swoją definicję przyjaciela, powiedziałbym, że to 'znajomy, którego lubię'.
Nie utrzymuję z nikim zażyłych stosunków. W towarzystwie krzątam się wokół, od osoby do osoby.
Mógłbym jednak wyodrębnić jakieś stałe grono znajomych, spoza którego nie wychodzę. Nie ciągnie mnie do poznawania nowych, a ci którzy od pierwszego spotkania byli dla mnie obojętni, prawdopodobnie już zawsze obojętni pozostaną. W pewnym sensie dzielę ludzi na 'swoich' i 'obcych'.

Czarna_Owca

Post autor: Czarna_Owca » 21 lis 2008, 0:12

Nie mam przyjaciół. Znajomych, owszem. O dziwo jak jestem traktowana jak przyjaciółka, ale - jak się okazało - tylko w chwilach, kiedy ktoś czegoś potrzebuje... Naiwnie myślałam o tych ludziach zupełnie bezinteresownie. Ostatnio tak było. Zadzwoniła do mnie pewna osoba. Towarzysko? Nie. Napisał do mnie maila pewien człowiek. Towarzysko? Okazało się, że szukał wrażeń po najmniejszej linii oporu. Wiecie o co chodzi.
Dziwnie się poczułam. Jeszcze dziwniej niż zwykle.
No, ale cóż.
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Akolita
Krypto-Extra
Posty: 756
Rejestracja: 01 sie 2008, 18:02
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Łódź/Włocławek

Post autor: Akolita » 26 lis 2008, 23:03

Czarna_Owca pisze:O dziwo jak jestem traktowana jak przyjaciółka, ale - jak się okazało - tylko w chwilach, kiedy ktoś czegoś potrzebuje... Naiwnie myślałam o tych ludziach zupełnie bezinteresownie.
Kilka lat temu miałam podobną sytuację. Byłam straszną frajerką, ale to mnie nauczyło ostrożności i dystansu do ludzi. Na osobach, z którymi jestem blisko teraz, jeszcze nigdy się nie zawiodłam i szczerze wierzę, że do tego nie dopuszczą. Ze swojej strony też się postaram, by nie było przykrości. ;)
Mówi, że nigdy nie śpi. Że nigdy nie umrze. Dyga przed skrzypkami, pląsa do tyłu, odrzuca głowę, parska głębokim gardłowym śmiechem i jest wielkim ulubieńcem, ten sędzia. Wachluje się kapeluszem, a księżycowa kopuła jego czaszki sunie blada pod światłami, on zaś obraca się, przejmuje skrzypki, wiruje w piruecie, wykonuje jedno pas, dwa pas, tańcząc i grając jednocześnie. Nigdy nie śpi. Mówi, że nigdy nie umrze. Tańczy w świetle i cieniu i jest wielkim ulubieńcem. Nigdy nie śpi, ten sędzia. Tańczy i tańczy. Mówi, że nigdy nie umrze.”

beyondthesun
Introrodek
Posty: 16
Rejestracja: 05 kwie 2009, 20:14
Płeć: nieokreślona

Re:

Post autor: beyondthesun » 06 kwie 2009, 1:29

rawel pisze:Hmmm miałem przyjaciela , którego znam od 16 lat.
Zawsze traktowałem go jak brata i często tak też byliśmy określani przez ludzi, którzy nas nie znali.
Byłem w stanie wybaczyć mu wiele, zawsze chętnie pomagałem mu w trudnych sytuacjach nawet jeśli były mi one nie na rękę.
Niestety pewnego dnia postąpił, mówiąc delikatnie, dwulicowo wobec mnie.
Po prostu wykorzystał to, że znamy się tyle lat i na pewno puszczę jego czyny w niepamięć.
Pomylił się.
daaamn.. ja tez `znalazlem sie` w bardzo podobnej sytuacji.. przykro mi, ale wiesz..? uwazam, ze gdyby to byla prawdziwa przyjazn - taka sytuacja NIE MIALABY PRAWA SIE WYDARZYC.. po raz kolejny OKAZUJE SIE, ZE LUDZIOM NIE WARTO UFAC.. oddalbym zycie za mojego przyjaciela, a on..? .. zachowal sie jak zdrajca.. - .. ALE.. ciesze sie, ze nie mam juz z ta osoba nic wspolnego.. kamien spadl mi z serca.. nie podobal mi sie jego sposob bycia/zachowania/itp... odczulem ulge, poniewaz, ze wgledu na ta przyjazn, musialem to tolerowac.. teraz nie musze.. :) ja..? nie stracilem wiele - ale on..? stracil cos naprawde cennego :) musial byc glupi, myslac, ze przebacze mu.

mam jedna przyjaciolke - bardzo bliska - i to mi wystarcza <3

lucci
Intronek
Posty: 56
Rejestracja: 22 lut 2009, 11:56
Płeć: nieokreślona

Re: Przyjaźń...

Post autor: lucci » 06 kwie 2009, 23:08

Dopiero w liceum znalazłem przyjaciela. Jednego stuprocentowego przyjaciela. Potem pozyskałem kolejnych dwóch z tym że ten pierwszy jest moim najlepszym przyjacielem. Kryterium, które przyjmuje aby nazwać kogoś przyjacielem to stopień zaufania. Z tymi trzema przyjaciółmi stale utrzymuję kontakt, musimy przynajmniej raz w miesiącu wypaść na pizze (taka tradycja z czasów szkolnych). Trzeba zaznaczyć przy tym, że wielu imion osób z podstawówki czy gimnazjum nie pamiętam i nie mam sentymentu czy specjalnej chęci kontynuować zwyłych znajomości. Z zasady nie utożsamiam się z grupą, trzymam dystans. Z przyjaciółmi jest inaczej. Przez 21 lat mojego życia pozyskałem tylko trzech - czyli jak na introwertyka przystało ;)
Teraz na studiach trzymam się pewnej grupki, ale cały czas na dystans. Jak się spoufalać to nie ze mną ! WON ! Bywa że mamy 2-godzinne okienko. Moja grupa ,,uderza'' wtedy na miasto; na kręgle czy coś. Nie chodzę z nimi bo albo występuje w charakterze ,milczącego ogona korowodu'' albo po prostu czuję że ktoś plącze mi się pod nogami. Ja zawsze mam inny sposób na spędzenie tych dwóch godzin np. w parku z mp3-playerem.
Chciałbym po prostu usiąść i rozmyślać sobie przez całe życie..
Obrazek

Kori
Pobudzony intro
Posty: 138
Rejestracja: 19 sty 2009, 22:38
Płeć: nieokreślona

Re: Przyjaźń...

Post autor: Kori » 07 kwie 2009, 15:12

milczącego ogona korowodu
Ja wolę Wódz Milcząca Skała.

Awatar użytkownika
Inno
Legenda Intro
Posty: 1210
Rejestracja: 01 paź 2008, 18:47
Płeć: nieokreślona
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przyjaźń...

Post autor: Inno » 08 kwie 2009, 21:23

lucci pisze: Przez 21 lat mojego życia pozyskałem tylko trzech - czyli jak na introwertyka przystało ;)
Tylko trzech? Lucci... ;> Wiele osób przez całe życie nie znajduje ani jednego prawdziwego przyjaciela a ty po dwadziestu jeden latach masz już trzech. Wymiatasz. :D
Obrazek

ODPOWIEDZ