Fobia, nieśmiałość, a może jeszcze coś innego?

Dział forum, w którym poruszane są tematy dotyczące kontaktów międzyludzkich, a także problemów w relacjach, których przyczyną może być introwersja.
Nelia
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 29 gru 2013, 15:25
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w9
MBTI: INTJ 95/53/79/95

Fobia, nieśmiałość, a może jeszcze coś innego?

Post autor: Nelia » 12 sty 2014, 2:19

Dręczy mnie pewien fakt z mojego życia. Nie wiem czy było to gdzieś już poruszane, ale sprawa jest następująca - gdy siedzę sobie w pokoju oglądając telewizję, zawsze mocno ściszoną, i wchodzi ktoś z domowników, by się przyłączyć, natychmiastowo rośnie we mnie stres, oddaję pilota przybyłemu i najczęściej wychodzę. Moja mama twierdzi, że nabawi się przez to kiedyś nerwicy, bo nawet nie zdąży usiąść, a ja już jej bach! pilotem. Mam takie wrażenie, że gdybym tak nie zrobiła, to poniekąd narzucałabym coś tej osobie. Gdy czasami się przemogę i tego nie zrobię to cały czas siedzę poddenerwowana, nie umiem skupić się na programie i zerkam na "intruza" czy go owy program interesuje/śmieszy. Najdziwniejsze jest to, że robię to w domu, gdzie mieszkają ludzie, których znam od zawsze. I występują naprawdę tylko sporadyczne wyjątki.
Podobnie sprawa ma się z muzyką - jednak tą barierę pokonałam słuchając zawsze przez słuchawki. Gdyby jednak ktoś w towarzystwie powiedział mi, bym "zarzuciła jakąś nutą" to szukam każdego możliwego sposobu, by się od tego wywinąć. Z drugiej strony gdyby jakiś osobnik podzielił się jakąś muzyką, nie mam najmniejszego problemu, by poklepać go po ramieniu i oświadczyć przy wszystkich, że to moje klimaty.

I tu rodzi się moje pytanie. Nieśmiała nie jestem, tym bardziej nie w domu, gdzie mocno się udzielam. Fobii społecznej raczej nie mam (niechęć do telefonów i poczucie braku komfortu przy jedzeniu w miejscach publicznych to za mało). Tak myślę, że to może sprawka jakichś kompleksów na tle swojego gustu, zainteresowań?
A może jest ktoś, kogo dręczy coś podobnego?
Nie miałam dość samotności. Nigdy.
Miałam dość pogardliwych spojrzeń, spojrzeń ludzi, którzy mnie nie rozumieli.
Którzy nawet nie chcieli mnie zrozumieć, nie próbowali.

Awatar użytkownika
Norbert_t
Introwertyk
Posty: 64
Rejestracja: 11 gru 2013, 19:44
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Kraków

Re: Fobia, nieśmiałość, a może jeszcze coś innego?

Post autor: Norbert_t » 12 sty 2014, 10:24

Mówiąc szczerze - zagadka. Napisze jak ja to rozumiem.
O kurcze nie wiem jak zacząć...Czyli mam rozumieć że w technikum siedziałaś w grupce koleżanek zajmowałaś się sobą,akceptowały Ciebie i twoje milczenie, a teraz w akademiku,otworzyłaś się i jesteś tak rozgadana że możesz "o pogodzie" rozmawiać? Czytam ten początek tutaj postu i pierwsze skojarzenie fobia. I właśnie Czy w technikum w grupie osób czułaś się swobodnie, czy jak? Ta opisana sytuacja z TV to ja widze jakiś lęk przed oceną,(tak duży że uciekasz(?))zerkasz na "intruza" czy mu się podoba to co ty oglądasz.
Mam takie wrażenie, że gdybym tak nie zrobiła, to poniekąd narzucałabym coś tej osobie.
("Kto ma pilot, ten ma władze") Cytat ważny, ja tu widzę jakąś chęć do takiego wtopienia się w kogoś(nie mogę znaleźć słowa,)Możemy, wręcz musimy się od siebie różnić,zainteresowanie czy typ filmu - jeden woli komedie inny dramaty, jakby każdy był taki sam to świat byłby nudny(no raczej) - to też się łączy z tymi "kompleksami na tle zainteresowań. tak do końca nie rozumiem...coś lubisz robić(Rysunek? :) ), interesuje się to i masz z tym jakiś kompleks, że nie chciałabyś żeby ci się to podobało?
Nelia pisze:Na koniec dodam, że mimo spędzenia paru godzin na lekturze tego forum, mam pewne obawy, jak zostanę przyjęta.
. - o dobre pytanie:"A jak moglibyśmy CIę przyjąć?'
No cóż - nieśmiałość - nie, fobia społecznie(to mi się raczej kojarzy z lękiem do ludzi, którego nie masz) Ale moim zdaniem jak najbardziej lęk przed oceną, krytyką(skrytykują to co oglądasz)Może masz jakieś doświadczenia z przeszłości jak rówieśnicy cię krytykują i musiałaś jakoś przypodobać się im, rodzina ocenia, badź postawili zbyt wysoko poprzeczke? A jak z asertywnością?
Może jakoś pomogłem, a może stwierdziłem "oczywiste oczywistości", a może nietrafiłem. Jak pomóc - nie wiem. Jak masz te lęki co wspomniałem możesz się udać do psychoterapeuty, albo do lekarza rodzinnego, ale on na słowo "stres pewno da ci coś na uspokojenie.

Nelia
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 29 gru 2013, 15:25
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w9
MBTI: INTJ 95/53/79/95

Re: Fobia, nieśmiałość, a może jeszcze coś innego?

Post autor: Nelia » 12 sty 2014, 15:00

Hmm..wyszło trochę jakbym kiedyś była cichą, zahukaną osóbką, a tak nie było. Może zabrzmi to trochę narcystycznie, ale zawsze miałam wrażenie, że grupka dziewczyn ze szkoły średniej traktuje mnie jako najmocniejsze ogniwo. Byłam konkretna, mawiały, że stawiam ludzi do pionu, moje zdanie było zawsze ostateczne. Trochę jakby - musiały mnie akceptować. Teraz, na studiach sprawy mają się trochę inaczej. Żyjemy sami, bez rodziców, najczęściej bez "drugich połówek", więc chcąc nie chcąc trzeba okazywać choć trochę ludzkich odruchów. Dodatkowo ciąży na mnie fakt, że jestem na kierunku obleganym przez przedstawicieli płci męskiej, więc to ja powinnam być miła i serdeczna, stąd czuję pewien przymus wewnętrzny, by po zajęciach zajrzeć do paru sąsiadów, spytać ich jak minął dzień, jak się czują, czy czegoś potrzebują. Taka już rola społeczna.
Nieśmiałość wykluczam z biegu, dawno dawno temu mówili o mnie "cicha woda, brzegi rwie", potem odeszli od określenia "cicha". Nazwałabym się "konkretna". A więc jeżeli mam coś do powiedzenia, to wcale nie mam z tym problemów, nawet gdy przychodzi mi się sprzeciwić dużej grupie osób.
Norbert_t pisze:Ale moim zdaniem jak najbardziej lęk przed oceną, krytyką(skrytykują to co oglądasz)Może masz jakieś doświadczenia z przeszłości jak rówieśnicy cię krytykują i musiałaś jakoś przypodobać się im, rodzina ocenia, badź postawili zbyt wysoko poprzeczke? A jak z asertywnością?
Chyba w tym rzecz. Chociaż z drugiej strony sama dosyć często stawiam sobie ocenę 'niedostateczny' za swoje zachowanie, więc nie rozumiem dlaczego nie potrafię poradzić sobie z ocenami/krytyką innych. Co do rodziny - największe znaczenie ma tu chyba fakt, że zawsze byłam porównywana ze starszą siostrą, przez wiele lat czułam się jako to "gorsze i słabsze" dziecko. Choć doskonale wiem, że rodzice wcale nie chcieli zaniżać mojego poczucia wartości, to chyba był ich sposób na zmotywowanie mnie do osiągania coraz to bardziej wymagających celów.

Mam nadzieję, że obejdzie się bez psychoterapeuty. Przynajmniej wstrzymam się do czasu, gdy zdarzy mi się wybiec panicznie z pokoju :P
Nie miałam dość samotności. Nigdy.
Miałam dość pogardliwych spojrzeń, spojrzeń ludzi, którzy mnie nie rozumieli.
Którzy nawet nie chcieli mnie zrozumieć, nie próbowali.

Awatar użytkownika
Miszka
Rozkręcony intro
Posty: 332
Rejestracja: 03 paź 2012, 21:38
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Śląsk, czasem Małopolska

Re: Fobia, nieśmiałość, a może jeszcze coś innego?

Post autor: Miszka » 12 sty 2014, 16:45

Jak tak nad tym myślę to raczej to nie jest fobia społeczna. Miałem coś podobnego, choć może nie z takim nasileniem.
Sądzę że zależy to
a) albo od samooceny; jestem czwartym, najgorszym dzieckiem, objawy pojawiły się jak zostałem zrównany z ziemią przez pewną osobą i jakieś 2 lata nie potrafiłem się pozbierać, wtedy też miałem problemy w szkole, często byłem krytykowany
b) albo innego powodu; mimo wszystko nigdy nie czułem się zerem. Zastanawiam się czy to nie był w jakimś stopniu objaw samotności; nie potrafiłem znieść tego że jedyne osoby z jakimi mam kontakt to rodzina, więc unikałem jak ognia kontaktu z domownikami. W jakiś sposób czułem się winny że nie mam nikogo bliskiego.

Z drugiej strony te dwa czynniki są ze sobą powiązane, przynajmniej u mnie. W każdym razie posiadanie kogoś bliskiego motywuje mnie do działania, ale też czuję się wtedy pewniej i hm, jakiś taki doceniony.

Schmalzler
Introwertyk
Posty: 121
Rejestracja: 25 maja 2011, 17:36
Płeć: nieokreślona

Re: Fobia, nieśmiałość, a może jeszcze coś innego?

Post autor: Schmalzler » 12 sty 2014, 17:05

Nikt ci skutecznie nie pomoże przez internet :) Ale jeśli miałbym spróbować, to:

Podejście behawioralno-poznawcze:

Mózg stale się uczy i interpretuje doświadczenia, naturalnie dążąc do unikania stresu. Jeśli kiedyś, przykładowo, ujawniłaś swój gust, a ktoś niedelikatnie go skrytykował, to mogłaś skojarzyć ujawnianie gustu ze stresem i upokorzeniem. Za każdym razem, gdy ujawniałaś swój gust, mogłaś spodziewać się upokorzenia i stresu, co samo z siebie może wywołać dyskomfort, a dyskomfortu się unika. Przez lata mogłaś powtarzać ten schemat, za każdym razem go wzmacniając i jednocześnie czując się z tym coraz 'naturalniej', przez co z początkowo małej sprawy wyrósł taki potworek. Chodzi więc o to, żebyś skojarzyła ten wymyślony bodziec stresowy z brakiem spodziewanej kary, albo nawet z nagrodą. Więc ołówek w zęby i przemęczyć się, aż przejdzie ;) Wielu ludzi ma podobne problemy, zwykle w mniejszym natężeniu, przez co automatycznie unika rzeczy nawet o tym nie myśląc (i odwrotnie, dąży do rzeczy, które powodują pozytywne wzmocnienia). Interpretacja wzmocnień, dążenie do tych pozytywnych i unikanie negatywnych w dużym stopniu składa się na psychikę człowieka.

Zwiększ głośność w telewizorze, słuchaj muzyki z głośników i nie oddawaj pilota, jeśli cię nie poproszą (łatwo mi pisać ;) ). Oczywiście nie tak nagle i nie tak drastycznie. Jednego dnia zwiększ głośność muzyki o jeden stopień, kolejnego o następny. Każdą fobię i nerwicę leczy się przez stopniowe oswajanie z czynnikiem wywołującym stres. Jeśli więc jesteś w stanie pomóc sobie sama, to właśnie w podobny sposób. Jeśli strach jest tak silny, że nawet po zaciśnięciu zębów nie zdołasz wysiedzieć ani chwili (a myślę, że zdołasz, bo z poprzedniego posta wnioskuję, że masz silny charakter) to pozostaje terapia, zapewne krótka, ale jednak. Samo spontanicznie nie zniknie, a po co się męczyć.

To nie fobia społeczna, bo nie boisz się ludzi. Niska samoocena może być objawem, ale nie przyczyną zaburzeń. Nieśmiała też, jak piszesz, nie jesteś.
Keep talking, I'm diagnosing you.

Awatar użytkownika
Norbert_t
Introwertyk
Posty: 64
Rejestracja: 11 gru 2013, 19:44
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Kraków

Re: Fobia, nieśmiałość, a może jeszcze coś innego?

Post autor: Norbert_t » 12 sty 2014, 17:58

Nelia pisze: jestem na kierunku obleganym przez przedstawicieli płci męskiej, więc to ja powinnam być miła i serdeczna, stąd czuję pewien przymus wewnętrzny, by po zajęciach zajrzeć do paru sąsiadów, spytać ich jak minął dzień, jak się czują, czy czegoś potrzebują. Taka już rola społeczna.
To ty powinnaś być miła i serdeczna, a faceci mogą być zboczonymi świniami? Chodzi mi o tą powinność - to jakaś maska którą zakładasz, czy to jesteś prawdziwa TY?. Dalej - idziesz do sąsiadów, na rozmowę popytać, pomóc. Jak najbardziej pozytywne, godne naśladowania zachowanie. Dalej piszesz "taka rola społeczna", ale może to taki system priorytetów masz(?), więc jest to jak najbardziej w tobie. A tu niżej taki cytat:
Nelia pisze: Chociaż z drugiej strony sama dosyć często stawiam sobie ocenę 'niedostateczny' za swoje zachowanie, więc nie rozumiem dlaczego nie potrafię poradzić sobie z ocenami/krytyką innych.
Sprzeczność. Zapewne to tylko taki nawyk, zły nawyk do krytykowania Siebie. Przecież wizyta u sąsiadów nie może być oceniana "niedostatecznie"(tzn może ale tylko w jakiś skrajnym przypadkach, poza tym nie znam twoich sąsiadów). Teraz jak sobie z tym masochistycznym myślenie poradzić? Jak sobie wspominasz jakaś czynność i myślisz " kurcze mogłam to lepiej zrobić" to możesz w głowie podłożyć głos Kaczora Donalda(chyba kojarzysz), albo że to mówi ci jakiś mały człowieczek bardzo piskliwym głosem - czytałem że to pomaga. Druga sprawa to może uświadomić cię o pewnych rzeczach. Objaśnię na przykładzie rysunku: Ja nie umiem rysować, jak narysuje coś w 5 min, tak "na odwal się" to na pewno będzie brzydko, jak poświecę więcej czasu to i tak dla jakiegoś artysty będzie to brzydki rysunek,a przyłożyłem się do tego. Chodzi mi o to, dałem z siebie wszystko, narysowałem tak jak najlepiej potrafiłem, niemożliwe było żebym to lepiej narysował, ale z każdym kolejnym szkicem będę lepszy.(straciłem wątek :P)Miałem na myśli, że nie logiczne jest postawienie negatywa za ten mój czasochłonny rysunek, ponieważ zrobiłem go najlepiej jak potrafię!
No i tak jak napisał Schmalzler. Jak nie umiemy jeździć na rowerze to próbujemy i po siniakach i upadkach nauczymy się w końcu jeździć.

Nelia
Introrodek
Posty: 20
Rejestracja: 29 gru 2013, 15:25
Płeć: kobieta
Enneagram: 1w9
MBTI: INTJ 95/53/79/95

Re: Fobia, nieśmiałość, a może jeszcze coś innego?

Post autor: Nelia » 13 sty 2014, 1:31

Schmalzler, chyba najlepiej to ująłeś. Dokładnie przeanalizowałam swoje wspomnienia i rzeczywiście kiedyś miałam przyjaciółkę, która dosyć porządnie krytykowała zawsze mój gust, czy to muzyczny czy inny. Trochę wypierałam to z pamięci, gdyż pałam do niej sympatią, no i nie wpadłam na to, że moje problemy z oglądaniem telewizji czy słuchaniem muzyki mogą mieć w tym swoją przyczynę.
Pozostaje mi więc metoda małych kroczków, praca nad sobą i wiara w to, że mi się uda.

Norbert_t nie widzę sprzeczności w moim zachowaniu. Poprawnych stosunków z sąsiadami nie oceniam źle, sprawa krytyki mojego zachowania odnosi się do całości, do skłonności krytykowania samej siebie.

Swoją drogą miałam nadzieję, że znajdzie się ktoś mający podobną przypadłość. Widać ilu ludzi, tyle problemów.
Nie miałam dość samotności. Nigdy.
Miałam dość pogardliwych spojrzeń, spojrzeń ludzi, którzy mnie nie rozumieli.
Którzy nawet nie chcieli mnie zrozumieć, nie próbowali.

ODPOWIEDZ