Etapy Rozwoju Człowieka

Tutaj rozmawiamy o ogólnych kwestiach osobowości, typologiach osobowości, temperamentu; zamieszczamy testy osobowości.
Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 2006
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: Szajs
Lokalizacja: Wlkp

Etapy Rozwoju Człowieka

Post autor: Coldman » 27 lut 2019, 21:00

Z pewnością znacie piramidę potrzeb Masłowa która przedstawia potrzeby człowieka i ich hierarchię. Drugą ważna, ale mniej znana teoria Dezintegracji pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego wykazuje poziomy rozwoju człowieka.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb https://pl.wikipedia.org/wiki/Dezintegracja_pozytywna
Moje subiektywne odczucia od jakiegoś czasu skierowały się na teorie Masłowa. W moim życiu wszystko co najgorsze minęło, a było tak źle że śmiało mógłbym stwierdzić, że potrzeby fizjologiczne również zostały zaburzone. Gdy wszystko się w życiu ułożyło, gdy stres i problemy nie są codziennością, zacząłem czerpać szczęście garściami. Wstaje rano z czystą głową i mogę kreować rzeczywistość tu i teraz. Podstawowe potrzeby człowieka stały się dla mnie czymś normalnym. Ten okres już trwa trochę czasu, jest naprawdę dobrze, ale coraz częściej za zaczynają mi towarzyszyć dziwne myśli. Wyższe potrzeby na piramidzie zaczęły się do mnie zwracać. Odblokowały się. (przejawiały się one wcześniej, ale nie tak bardzo i nie skupiałem się na nich ) Z jednej strony to dobrze, bo to motywuje do rozwoju i pracy nad sobą, ale z drugiej strony znowu jednak czegoś brakuje do tego upragnionego szczęścia. Ja jako typ człowiek wiecznie myślącego i analizującego w kółko rzeczywistość tracę spokój ducha, bo zauważam sfery własnego życia gdzie jest jeszcze pusto. Zawsze byłem człowiekiem, który trochę marzycielsko podchodził do życia i chce chociaż w jakiejś części to spełnić. Choć mam jakieś cele to próbuje sobie wyznaczać nowe lepsze, szukać rzeczy, które udobruchają mój potencjał i ambicje. No, ale wystarczy trochę nudniejszy miesiąc no i brakuje mi stymulacji. (liczę,że w kolejnym się to odwróci) Lubię pośród tej monotonii życia codziennego czuć, że żyje. Potrzebuje bodźców, które mi dawają pozytywne i pełne emocji doświadczenia, nawet to może być piosenka którą mi wpadnie w ucho i nie mogę przestać jej słuchać, lub film nad którym będę rozmyślać w kolejny dzień, bądź wyjście z kumplami żeby się zresetować w żartach i pełnym luzie.
Nie odcinam się od żadnych emocji choć wcześniej myślałem, że jest to jakiś sposób na lepsze życie. Omijałem wszelkie rzeczy, które mogły by mnie wprowadzić w melancholie. Tylko, że z tego wyszła kolejna pustka i nic z tego dobrego nie było. Dlatego również teraz nie uważam, że to co mi w mózgu zaiskrzyło wprowadzi mnie w dołek. Nie oczekuje od Was jakiejkolwiek analizy, to moje subiektywne odczucia, które z trudem przelewam na klawiaturę, żeby zobrazować wszystko musiałbym napisać książkę. Przynajmniej poświęciłem czas na logiczne zrozumienie tego co we mnie siedzi, przetrawiłem sobie to bardziej i poukładałem. Dobrze by było kiedyś dojść do momentu jak najwyższego poziomu rozwoju, żeby do końca czuć się własnym sobą, pewnym podążającym przez świat z jasno nakreślonymi celami.
Tu dla Was pytanie: co sądzicie na temat hierarchii potrzeb oraz dezintegracji pozytywnej? Czy mogą pomóc w kształtowaniu własnej osobowości, poprzez pokazanie pewnych etapów rozwoju ? Oczywiście do każdej teorii są grubsze pracę z którymi można się zapoznać, ale głównie mi tu chodzi o wasze wewnętrzne odczucia.
Może jeszcze tu coś dopisze, albo edytuje. Dzięki jeśli ktoś przeczytał tę papkę :D
Bądźmy podróżnikami po ludzkich oczach. Szukajmy w nich dobrych adresów. — Kaja Kowalewska

jubei
Rozkręcony intro
Posty: 280
Rejestracja: 22 lut 2008, 11:27
Płeć: mężczyzna

Re: Etapy Rozwoju Człowieka

Post autor: jubei » 28 lut 2019, 20:07

Piramida Maslowa wydaje się trochę idealistyczna i naiwna dzięki temu, że świetnie rozdziela potrzeby ludzkie. Choć w życiu one się tak naprawdę przeplatają. Co prawda, idąc idealistycznym tokiem możemy założyć, że podstawowe potrzeby (jedzenie, tlen, wydalanie) mamy na etapie bobasa. Potrzeby bezpieczeństwa i potrzeby miłości przynależności mamy wykształcone w wieku kilku, nastu lat. A potrzeby szacunku i samorealizacji zaczynają się od wieku dorastania i w końcówce nastu lat się wykształcają. Ale ciężko tę piramidę uznać za etapy bo w różnym wieku możemy mieć różne potrzeby jednak. Chłop pańszczyźniany, pomimo, że biedny to robił dzieci nie mając czasem co do garnka włożyć. Biedak, co żebrze, żul pod sklepem, też potrzebują akceptacji i samorealizacji w zaczepianiu obcych i opowieściach dziwnej treści. Poza tym, jak z pewną osobą już zdążyłem przedyskutować, to ludzie dorośli w wieku późniejszym wyrównują się. Tak, o ile w młodości mamy wyraźne cechy, podziały, jedni dorastają szybciej inni wolniej, to na "starość" już się przestajemy wyróżniać i się averagujemy. Prawdopodobnie to przez to, że żyjemy jednak w społeczeństwie i uczymy się prawidłowego - zgodnego ze społeczeństwem współżycia, więc extra spada z tonu a intro nabywa umiejętności współżycia społecznego. Ludzie dorabiają się dzieci, dzieci ich uczą, wszyscy się uczą od siebie. Oczywiście mówię ogólnie, bo będą jednostki, którym odwali w międzyczasie szajba i będą miały problemy czy to psychiczne czy hormonalne, no ale nie pisze teraz o o patologiach czy chorobach.
Potrzeba seksualna - nie stawiał bym ją na równi z podstawowymi potrzebami jak np oddychaniem. Z dwóch powodów - są ludzie co bez tego mogą żyć, a po drugie - można zaspokajać się samemu, co czyni nas w pewnym sensie niezgodnym z uwarunkowaniem tego rodzaju popędu. Występuje też dużo (chyba więcej niż nam się wydaje) dewiacji i fetyszów seksualnych. Potrzeba seksualna nie jest tym samym dla każdego, wręcz bym powiedział że są też różnice również między płciami.

Natomiast zaciekawiła mnie opcja tzw dezintegracji. Nie czytałem nic oprócz artykułu z wiki więc proszę o wybaczenie, podaje stąd kilka prawd:
Charakterystyczną właściwością człowieka jest naturalna tendencja do rozwoju - to ma poziom nie nawet ludzki a poziom cząsteczkowy. Cząsteczki ciągle się ruszają, mamy ruch w układach, praktycznie życie by nie powstało jak by te cząsteczki nie miały jakiejś tendencji dążenia do wyższego "stanu". Tak jak by życie musiało powstać bo cząsteczki dążą do skupiania się i dążenia do łączenia się w wyższe układy. Zwierzę, jako układ skomplikowany złożony z prostszych układów zachowuje się jak kosmos, który przejawia te same cechy co maleńki układ kwantowy. Mamy tu analogię.
Na poziomie fizycznym rozwój ten odbywa się z konieczności - fizyczny rozwój, jest tym nad czym nie panujemy, po prostu dorastamy, rośnie nam w trakcie to i owo, jesteśmy zdeterminowani przez naturę. Poza tym, rozwijamy fizyczność żeby przetrwać. Osobniki słabsze umierają (mówię w perspektywie gdy nie było techniki jak dziś typu inkubatory).
Człowiek jest istotą psychofizyczną - czysta prawda, układy psychiczny i fizyczny na siebie oddziałują, czytaj np wyimaginowane choroby, lub leczenie organizmu poprzez siłę nadziei (nie wyjdziesz z raka jeśli się psychicznie poddasz).
Poza rozwojem fizycznym u niektórych ludzi następuje, niejako obok, rozwój duchowy, intelektualny („rozwój osobowy”) - no właśnie, to jest inne spojrzenie od Maslowa. Nawet bobas który do życia potrzebuje czystą pieluchomajtę i butelkę mleka bambino, już reaguje na ruchy matki i jest już zwierzęciem społecznym. Będąc i nazywając się naturalistą stwierdzam, że mamy zaimplementowane pewne okresy w życiu którym podlegamy, natura nami kieruje, co prawda lekko się różnimy w latach kiedy natura naz wzywa. Ale każdy z nas podlega etapom w życiu z którymi związane są chemia i hormony. Uczenie się chodzić, dojrzewanie płciowe, zostanie rodzicem, a nawet w starości, każda kobieta przechodzi menopauzę.
Rozwój sfery duchowej rozluźnia jedność psychofizyczną osoby - to mnie dosyć poruszyło. Jest w tym coś. kiedy jesteśmy uduchowieni, odczuwamy stan pewnej błogości, czujemy jakbyśmy stali nad wszystkim wyżej. Dodałbym, że wtedy przejmujemy ciało, ono podlega naszym chęciom, my nim sterujemy. Z osoby stadnej, możemy przejść w osobę przywódczą, lub oddzielić się od stada pójść własną ścieżką.
Rozwój duchowy rozbija zespoły prymitywne oraz jedność pierwotnej struktury jednostki. W ten sposób, poprzez dezintegrację pozytywną, jednostka rozwija się, ale jednocześnie traci swoją spoistość - jak wyżej. Tracimy spoistość, kiedy zmienia nam się światopogląd, jesteśmy narażeni na różne wpływy, chłoniemy i równocześnie eksponujemy się na zewnątrz, stajemy się łatwiejszym celem. Dopiero po ukształtowaniu się naszego kręgosłupa moralnego, kończy się dezintegracja a zaczyna scalanie (integracja). Mamy wtedy już światopogląd według którego działamy. Nie jest chyba powiedziane, że nie możemy tego procesu przechodzić ponownie??
Instynkt rozwojowy rozbijający pierwotną strukturę dąży do odbudowania jedności na wyższym poziomie - czyli kolejny poziom/rozwój/etap???? Po tym jak zbudujemy swój światopogląd, jesteśmy bardziej uduchowieni, stoimy "wyżej" tak się czujemy, odbudowujemy nasze relacje, niekoniecznie z tymi samymi osobami, ale wchodzimy po prostu w relacje aby znów działać w społeczeństwie z nowym bagażem.

Nie wiem jak to mam odnieść do tego co napisałeś i jak się czujesz. Możliwe że jesteś na etapie właśnie dezintegracji pozytywnej, zaczynasz kształtować swój kręgosłup. Słuchając piosenek czujesz coś więcej niż tylko melodię, ja też tak muzykę odbierałem czułem się właśnie "wyżej" uważałem że dzięki temu że słucham odbieram więcej i więcej rozumiem.
Ale rozwój i przechodzenie etapów w życiu nie polega na rozmyślaniu. Wg mnie koniecznym jest działanie i dokonywanie czynów. Wspomniane etapy życiowe, które nam skreowała natura charakteryzują się czymś: zaczynamy stawiać pierwsze kroki, zaczynamy mówić, zaczynamy samodzielnie korzystać z ubikacji, wracać do do mu ze szkoły, mamy pierwsze miłości, pocałunki. Pierwszy raz też jest przejściem na drugą stronę. Odseparowujemy się od rodziców, potem ojcostwo/macierzyństwo. We wszystkim tym gdzieś działają hormony, którymi musimy się poddawać i które nami sterują pomimo że wcale tak byśmy nie chcieli uważać.
Cele. Noworoczne cele mogą się wydawać infantylne. Ale zakładanie celów powoduje potencjał do ich realizowania, nie umiemy tego czy tamtego a zawsze chciałem umieć, zawsze chciałem to zrobić. Założenie sobie celu i zrealizowanie go też jest pewnym przejściem "wyżej", nazwijmy to etapem, pośrednim. Z czasem coraz więcej umiemy i zdobywamy normalne doświadczenie życia. Tak wygląda rozwój, im więcej żyjemy, tym więcej wspólnie mamy podobnych doświadczeń i stajemy się podobni. Introwertycy/nieśmiali itp stają się nieodróżnialni z zewnątrz, tylko oni sami wiedzą jacy byli kiedyś i czy dalej tacy chcą być.

Co powiesz na tę papkę? Kto następny? :D
"Life is so unnecessary"

StaraDusza

Re: Etapy Rozwoju Człowieka

Post autor: StaraDusza » 01 mar 2019, 1:30

Mam wrażenie że jestem na etapie 3 TDP...

Awatar użytkownika
BiałyGuzik
Intronek
Posty: 30
Rejestracja: 24 wrz 2016, 17:57
Płeć: kobieta
Enneagram: 10w
MBTI: ERROR
Lokalizacja: świat prostopadły

Re: Etapy Rozwoju Człowieka

Post autor: BiałyGuzik » 03 mar 2019, 3:11

O niee, napisałam tu taka odpowiedz a mnie wylogowało
Życie jest ciężkie jak worek ziemniaków.

Awatar użytkownika
BiałyGuzik
Intronek
Posty: 30
Rejestracja: 24 wrz 2016, 17:57
Płeć: kobieta
Enneagram: 10w
MBTI: ERROR
Lokalizacja: świat prostopadły

Re: Etapy Rozwoju Człowieka

Post autor: BiałyGuzik » 03 mar 2019, 14:43

A może i dobrze że mnie wylogowało (i przeżyłam taką małą dezintegrację ;p ), bo obejrzałam sobie jeszcze dzisiaj filmik na youtube na temat tej teorii Dąbrowskiego i mogłam się upewnić w tym co chciałam napisać wczoraj. Jest to dla mnie bardzo przekonująca teoria. Skoro większość ludzi przechodzi przez etapy zagubienia, czemu nie miałaby to być właściwa teoria? Odpowiadając na Twoje pytanie: sama wiedza nie wiem czy coś da, oprócz poczucia ulgi. Skoro te procesy są i tak naturalne to znaczy, że trzeba by było się im oddać a nie dodatkowo je tłumić. To mi przypomina trochę proces dochodzenia do samoakceptacji. Zaakceptujesz siebie dopiero wtedy, gdy zaakceptujesz swoje wady, a nie gdy będziesz próbował na siłę je zmieniać. Tak bardzo ogólnie mówiąc.
Życie jest ciężkie jak worek ziemniaków.

Awatar użytkownika
BiałyGuzik
Intronek
Posty: 30
Rejestracja: 24 wrz 2016, 17:57
Płeć: kobieta
Enneagram: 10w
MBTI: ERROR
Lokalizacja: świat prostopadły

Re: Etapy Rozwoju Człowieka

Post autor: BiałyGuzik » 03 mar 2019, 14:48

A! i jeszcze jak potrzebujesz tej stymulacji, to obejrzyj sobie film Arizona Dream z ładnym słowiańskim soundtrackiem
Życie jest ciężkie jak worek ziemniaków.

Awatar użytkownika
BiałyGuzik
Intronek
Posty: 30
Rejestracja: 24 wrz 2016, 17:57
Płeć: kobieta
Enneagram: 10w
MBTI: ERROR
Lokalizacja: świat prostopadły

Re: Etapy Rozwoju Człowieka

Post autor: BiałyGuzik » 03 mar 2019, 15:06

jubei pisze:
28 lut 2019, 20:07

Ale rozwój i przechodzenie etapów w życiu nie polega na rozmyślaniu. Wg mnie koniecznym jest działanie i dokonywanie czynów. Wspomniane etapy życiowe, które nam skreowała natura charakteryzują się czymś: zaczynamy stawiać pierwsze kroki, zaczynamy mówić, zaczynamy samodzielnie korzystać z ubikacji, wracać do do mu ze szkoły, mamy pierwsze miłości, pocałunki. Pierwszy raz też jest przejściem na drugą stronę. Odseparowujemy się od rodziców, potem ojcostwo/macierzyństwo. We wszystkim tym gdzieś działają hormony, którymi musimy się poddawać i które nami sterują pomimo że wcale tak byśmy nie chcieli uważać.
Cele. Noworoczne cele mogą się wydawać infantylne. Ale zakładanie celów powoduje potencjał do ich realizowania, nie umiemy tego czy tamtego a zawsze chciałem umieć, zawsze chciałem to zrobić. Założenie sobie celu i zrealizowanie go też jest pewnym przejściem "wyżej", nazwijmy to etapem, pośrednim. Z czasem coraz więcej umiemy i zdobywamy normalne doświadczenie życia. Tak wygląda rozwój, im więcej żyjemy, tym więcej wspólnie mamy podobnych doświadczeń i stajemy się podobni. Introwertycy/nieśmiali itp stają się nieodróżnialni z zewnątrz, tylko oni sami wiedzą jacy byli kiedyś i czy dalej tacy chcą być.
No właśnie wg tej koncepcji przechodzenie etapów w życiu polega m. in. na rozmyślaniu. Ja się z tym całkowicie zgadzam, bo to co wewnątrz, widoczne jest także na zewnątrz. To Twoje myśli determinują to co będziesz robił i jakich działań się podejmiesz. Dobrym przykładem do tego będzie to w jaki sposób działają na nas powtarzane w głowie afirmacje. Z resztą sam potwierdziłeś, że siła myśli oddziałuje na zmiany. Żeby przejść na drugą stronę potrzeba bodzca, który "poruszy nasze myśli" a potem skłoni do działania. Ponadto uważam, że dla człowieka ważniejsze jest to, że czuje się spójny wewnętrznie, niż że osiągnął sukcesy zewnętrzne typu: praca, rodzina etc. Bo co z tego, że założysz wymarzoną rodzinę jeśli wewnętrznie np. będziesz stertą zwłok. Nie zaprzeczam, że działać też jest rzeczą ważną.
ale chyba ogarniam o co Ci chodziło
Życie jest ciężkie jak worek ziemniaków.

jubei
Rozkręcony intro
Posty: 280
Rejestracja: 22 lut 2008, 11:27
Płeć: mężczyzna

Re: Etapy Rozwoju Człowieka

Post autor: jubei » 12 mar 2019, 18:25

@białyGuzik
Ponadto uważam, że dla człowieka ważniejsze jest to, że czuje się spójny wewnętrznie, niż że osiągnął sukcesy zewnętrzne typu: praca, rodzina etc.
Nie chcę się wymądrzać dalej ale również wg mnie są te drogi dwie o których wspomniałeś. Pierwsza to bycie w towarzystwie, szukanie sobie popleczników, dbanie aby każdy o nas mówił dobrze. Wymaga to dużego wysiłku, przynajmniej dla osób nie potrzebujących lub mających problemy z relacjami społecznymi. Dodatkowo źródło stresu, jeśli coś idzie nie tak po myśli, uzależniamy się od opinii innych. W takich przypadkach szukamy na siłę chłopaka/dziewczyny, jak tylko się rozstajemy (oczywiście to my zerwaliśmy zawsze bo nie inna strona) to znajdujemy zaraz kolejną żeby czasem nie być sam. Mamy ciągle to samo towarzystwo i żyjemy w strefie komfortu, nie eksponujemy się na opinię obcych ludzi. Kręcimy się w kółko i mam wrażenie że ten styl nie koniecznie musi wiązać się z ulepszaniem siebie.

Chyba, że faktycznie zmieniamy środowisko, za tym też osobę towarzysząca, próbujemy ulepszać siebie, coś w ten deseń.

Drugi styl to bardziej styl buddyjskiego mnicha. Czyli staramy się wyprostować nasze wady, żyjemy w przeświadczeniu i świadomi swoich niedociągnięć, nie zawsze łatwo je ot tak przezwyciężyć, ale nie chcemy drugiej osoby obarczać swoimi "problemami". Czasem czekamy (prokrastynatorzy np) aż samo przyjdzie, i z wiekiem jednak przeważnie przychodzi, jak nie kopyrtniemy wcześniej. A to droga dłuuuuga jest. W skrócie: naprawimy siebie i potem damy coś od siebie innym. Faktem jest, dojdziemy do wieku dorosłego i będziemy mieli lepszy kręgosłup, mniej znajomych ale bardziej będziemy niezależni może nawet silniejsi. Ale czy to na pewno "lepsza" droga? Nikomu tego nie polecam, samemu trzeba wybrać co dla kogo lepsze.
"Life is so unnecessary"

Awatar użytkownika
Arsen
Stały bywalec
Posty: 201
Rejestracja: 04 lut 2019, 22:08
Płeć: mężczyzna
MBTI: INFJA
Lokalizacja: Bytom
Kontakt:

Re: Etapy Rozwoju Człowieka

Post autor: Arsen » 07 kwie 2019, 9:48

A ja to tak przeglądam i czytam o tym i to bardzo intrygujące ale średnio umiem określić siebie w tej piramidzie, bardziej krążę po niej niż faktycznie się wspinam lub spadam. Albo że dana część życia jest wyżej lub niżej na piramidzie.

Uważam że jak najbardziej może to pomóc w kształtowaniu osobowości ale tylko tym którzy faktycznie to zrozumieją i się w tym odnajdą. W innym wypadku mam wrażenie taki mętlik lekki.
"Wokół razi ta ich byle jakość, tu byle matoł zrobi wszystko pytanie ile płacą... A świat jeszcze bije brawo za to..."

ODPOWIEDZ