introwertyzm a depresja

Tutaj rozmawiamy o ogólnych kwestiach osobowości, typologiach osobowości, temperamentu; zamieszczamy testy osobowości.
Awatar użytkownika
Ceper
Introwertyk
Posty: 66
Rejestracja: 11 paź 2014, 0:05
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
MBTI: ISTJ
Lokalizacja: Gdynia

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Ceper » 09 cze 2018, 9:49

Widzę, że udzielałem się w tym wątku.. dzisiaj się śmieję ze swoich wypowiedzi. Tak jak z wielu innych dobrych rad od ludzi, którzy nie wiedzą z czym mają do czynienia. Przechodziłem przez to bagno w ostatnim czasie...a wychodzenie z tego jest jak uczenie się życia od nowa. Ale do tego niezbędne jest wsparcie bliskich i zaufanie do specjalistów: psychiatry, terapeutów.

Dziś nie jestem innym człowiekiem niż byłem przedtem. Po prostu inaczej myślę, bardziej pozytywnie o sobie, o innych ludziach, o swoim życiu. Tylko tyle i aż tyle.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: Szajs
Lokalizacja: Wlkp

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Coldman » 10 cze 2018, 16:50

Też się strasznie śmieje z tego tematu. Kawał historii
Bądźmy podróżnikami po ludzkich oczach. Szukajmy w nich dobrych adresów. — Kaja Kowalewska

martuella

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: martuella » 10 cze 2018, 17:12

Kto się śmieje, ten się śmieje, ja jestem trochę zażenowana xD

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: Szajs
Lokalizacja: Wlkp

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Coldman » 09 lip 2018, 1:20

Dziwnie się czuje...
Teraz jest tak dobrze, jak nie było przez parę lat. Budzę się z czystą głową, wolną od czarnych myśli. Doceniam to co mam, pomimo tego, że jeszcze dużo do nadrobienia. Jednak zdarza się, że zaczyna brakować mi tego cierpienia, które niszczyło mi kiedyś życie. Ciężko to określić. Po prostu chciałbym czasem poczuć więcej melancholii. Może po prostu mi się wydaje, że czuje taką pustkę, że bez melancholii jestem odarty z emocji i uczuć. Kiedyś wszystko przeżywałem całym sobą, miałem huśtawki nastrojów. Teraz jest coraz więcej spokoju i równowagi. Z jednej strony nie chce wracać w mrok z drugiej chciałbym go czasem całym sobą posmakować.
A może brakuje mi czegoś, co mnie jeszcze nie spotkało.
Pragnienia powodują cierpienie, jednak każdy chciałby coś co dałoby mu szczęście we wnętrzu.
Obrazek
Bądźmy podróżnikami po ludzkich oczach. Szukajmy w nich dobrych adresów. — Kaja Kowalewska

kitty
Wtajemniczony
Posty: 5
Rejestracja: 17 cze 2018, 8:50
Płeć: nieokreślona

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: kitty » 14 lip 2018, 15:36

Chorowałam na depresje, zaburzenia odżywiania, załamania nerwowe. Osobie, która żyje w swoim małym świecie, nie dopuszcza do siebie innych ludzie trudniej wyjść z tego "bagna". Z perspektywy czasu jestem w szoku, że mogłam siebie do takiego czegoś doprowadzić - bo to w sumie moja wina..przynajmniej tak sobie to tłumaczę. Aktualnie chyba jest dobrze ze mną, mimo życia w swojej "bańce".
Czasem patrzę na siebie, w lustrze, a nawet nie patrzę, tylko po prostu czuję, że gasną mi oczy. Ktoś wygasił mi oczy, jak reflektory w teatrze. Usta się śmieją, a oczy cierpią.

helganinX

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: helganinX » 03 sie 2018, 20:03

Introwertyzm to chyba równe z depresją. Człowiek chyba tylko stara sie to odwlec. Nerwica jest mi bliska niczym rodzona siostra (cytat zmieniony Peja). Ja pomagam sobie piciem co piatek abym jakos egzystował. Jak ja nie lubie ludzi.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: Szajs
Lokalizacja: Wlkp

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Coldman » 21 lis 2018, 16:58

Taki teścik znalazłem w internetach https://psychomedic.online/test-psychologiczny-das-21/
Podstawa podstaw, ale ludzie lubią je robić.
Bądźmy podróżnikami po ludzkich oczach. Szukajmy w nich dobrych adresów. — Kaja Kowalewska

Awatar użytkownika
Arsen
Pobudzony intro
Posty: 170
Rejestracja: 04 lut 2019, 22:08
Płeć: mężczyzna
MBTI: INFJA
Lokalizacja: Bytom

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Arsen » 06 lut 2019, 9:15

Hmmm od jakiegoś czasu mam wahania nastroju ale to raczej przez fakt że mało mi wychodzi ostatnimi czasy. Gdyby nie to to było by dobrze. Swego czasy czasu miałem depresje, byłem nawet kroczek od zrobienia sobie krzywdy aczkolwiek to stare czasy i wyjaśniłem to sobie. Wiem też jednak że pewien rodzaj myślenia wraca do mnie w momencie kiedy mam trudny etap i trochę wchodzę na szlak złej drogi.
No do samej depresji u introwertyków to mam wrażenie że są na nią podatni przez swoiste zamknięcie i izolacje. A pomoc jest jeszcze trudniejsza.
Swoją drogą zajmowanie sobie czasu czymkolwiek byle by tylko za dużo nie myśleć to dobra opcja. Ja mam za wiele na to czasu i te analizy i rozwiązania non sto mi męczą głowę
Obrazek
Chemiczna Osobowość

Awatar użytkownika
tove
Intronek
Posty: 40
Rejestracja: 20 wrz 2018, 12:04
Płeć: kobieta

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: tove » 25 mar 2019, 14:36

Coldman pisze:
21 lis 2018, 16:58
Taki teścik znalazłem w internetach https://psychomedic.online/test-psychologiczny-das-21/
Podstawa podstaw, ale ludzie lubią je robić.
Wyszło mi wszystko na 100% na wszystkich skalach, chociaż spodziewałam się takiego wyniku. Jestem pewna tego na co choruję, ale takie testy też mogą w zaskakujący sposób wyjaśnić nam zachowania, których moglibyśmy nie wiązać z depresją, albo innymi chorobami na tle psychicznym. Jak problemy z oddychaniem, zaburzenia bicia serca, suchość w ustach, drżenie rąk.

Depresja bardzo wpływa na zdrowie fizyczne człowieka, też na jego wygląd. Często wszystko jest wypisane na twarzy, niby wszyscy to dostrzegają, ale nikogo to specjalnie nie obchodzi. Ale czy powinno kogoś obchodzić? Czy każdy ma prawo ignorowania takiego problemu u osób w naszym najbliższym otoczeniu?

Doszłam ostatnio do wniosku, że wpasowuję się w ideał urody epoki wiktoriańskiej, chociaż ja nie potrzebuję do tego efektu ryżowego pudru.

"Panowało wówczas w całej Europie, odnoszące się głównie do kobiet, przekonanie, że twarz odzwierciedla wnętrze: „Omdlewająca bladość, jeśli to możliwe, zaakcentowana przez czarne włosy, ciemne cienie pod oczami, chmury pudru ryżowego; wszystko to symbolizowało więc cierpienia romantycznej duszy”. Bladość, delikatność i przezroczystość śnieżnej cery pozostawały wyznacznikiem piękna kobiecego, a także symbolizowały przynależność do określonej klasy i rasy jeszcze na przełomie XIX i XX wieku (było to podyktowane wieloma względami: zachowanie perłowego odcienia cery oznaczało między innymi, że kobieta nie wychodzi zbyt często „na powietrze”, co zapewniało ewentualnego adoratora, iż lubi ona przebywać w domu, nadaje się więc na żonę i matkę)."

:D

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: Szajs
Lokalizacja: Wlkp

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Coldman » 25 mar 2019, 16:40

tove pisze:
25 mar 2019, 14:36
Coldman pisze:
21 lis 2018, 16:58
Taki teścik znalazłem w internetach https://psychomedic.online/test-psychologiczny-das-21/
Podstawa podstaw, ale ludzie lubią je robić.
Wyszło mi wszystko na 100% na wszystkich skalach, chociaż spodziewałam się takiego wyniku. Jestem pewna tego na co choruję, ale takie testy też mogą w zaskakujący sposób wyjaśnić nam zachowania, których moglibyśmy nie wiązać z depresją, albo innymi chorobami na tle psychicznym. Jak problemy z oddychaniem, zaburzenia bicia serca, suchość w ustach, drżenie rąk.

Depresja bardzo wpływa na zdrowie fizyczne człowieka, też na jego wygląd. Często wszystko jest wypisane na twarzy, niby wszyscy to dostrzegają, ale nikogo to specjalnie nie obchodzi. Ale czy powinno kogoś obchodzić? Czy każdy ma prawo ignorowania takiego problemu u osób w naszym najbliższym otoczeniu?

Doszłam ostatnio do wniosku, że wpasowuję się w ideał urody epoki wiktoriańskiej, chociaż ja nie potrzebuję do tego efektu ryżowego pudru.

"Panowało wówczas w całej Europie, odnoszące się głównie do kobiet, przekonanie, że twarz odzwierciedla wnętrze: „Omdlewająca bladość, jeśli to możliwe, zaakcentowana przez czarne włosy, ciemne cienie pod oczami, chmury pudru ryżowego; wszystko to symbolizowało więc cierpienia romantycznej duszy”. Bladość, delikatność i przezroczystość śnieżnej cery pozostawały wyznacznikiem piękna kobiecego, a także symbolizowały przynależność do określonej klasy i rasy jeszcze na przełomie XIX i XX wieku (było to podyktowane wieloma względami: zachowanie perłowego odcienia cery oznaczało między innymi, że kobieta nie wychodzi zbyt często „na powietrze”, co zapewniało ewentualnego adoratora, iż lubi ona przebywać w domu, nadaje się więc na żonę i matkę)."

:D

Masz jakiś kontakt ze specjalistą ? Psychoterapeuta/psycholog. Terapia pomaga uporządkować sobie życie i zacząć wszystko od nowa.
Dosyć powszechne jest mylenie depresji z innymi zaburzeniami osobowości, smutek jest objawem wielu zaburzeń.

Z tym wypisaniem na twarzy to tylko Tobie się może tak wydawać, tak samo jest jak wydaje nam się, że wszyscy się na nas patrzą, a tak wcale nie jest. Nawet jeśli się przewrócimy i ktoś się zaśmieje za pare minut usunie mu się to z pamięci.

Człowiek jest mistrzem w zakładaniu masek i nawet najbliższych potrafi dobrze zmylić. Należy daną jednostkę dobrze znać i trochę czasu poobserwować, to w końcu dojdzie się do odpowiednich wniosków.

Powinno obchodzić Twoich najbliższych - rodzinę, przyjaciół. To dużo mówi o tym czy zależy im na Tobie. Jeśli się boisz powiedzieć komuś tego wprost to chociaż znaki powinny być wyraźne i kierujące na to, że naprawdę jest coś nie tak.

Problem w tym, że wielu ludzi nie jest zbyt wyedukowana w tym temacie i nie widzi różnicy w zachowaniu osoby po ciężkim dniu w pracy, a osobie w depresji. Jak czytałaś wcześniejsze posty, to wiesz, że miałem dłuższy epizod z tym. Nikt z rodziny, ani przyjaciół nie dowiedział się o tym, nikt nie zauważył niczego, ale mi to akurat odpowiadało.

Po mnie kiedyś było ciężko dostrzec cokolwiek, emocje w środeczku, na zewnątrz zawsze to samo zachowanie. Teraz się otworzyłem bardziej na świat, ale emocje głównie upuszczam i tak sam sobie.
Kończąc pozytywnie i nawiązując do rozmów na czacie, dużo osób mi mówi, że nie widać po mnie, że spożywałem alkohol w najbliższym czasie :D
Bądźmy podróżnikami po ludzkich oczach. Szukajmy w nich dobrych adresów. — Kaja Kowalewska

Awatar użytkownika
tove
Intronek
Posty: 40
Rejestracja: 20 wrz 2018, 12:04
Płeć: kobieta

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: tove » 25 mar 2019, 18:14

Coldman pisze:
25 mar 2019, 16:40
Masz jakiś kontakt ze specjalistą ? Psychoterapeuta/psycholog. Terapia pomaga uporządkować sobie życie i zacząć wszystko od nowa.
Dosyć powszechne jest mylenie depresji z innymi zaburzeniami osobowości, smutek jest objawem wielu zaburzeń.
Zrobiłam ostatnio duży postęp, czyli poszłam do lekarza. Nie psychoterapeuty, tylko do zwykłego lekarza. Po wszelkich niezbędnych badaniach, w tym EKG serca, diagnoza jest taka, że to faktycznie depresja. Jakoś w szoku nie byłam, dla mnie to było dość jasne. Na ten moment zostały mi przepisane antydepresanty, ale jak już mówiłam, nie od psychiatry.

Właściwie o tym jak leczenie depresji w Polsce jest trudne, mogłabym pisać bardzo dużo. Aby pójść do psychologa na NFZ, najpierw trzeba iść do psychiatry na NFZ, a psychiatra na NFZ jest dostępny za parę miesięcy. Ale wciąż szukam czegoś szybciej. Jak się słyszy termin "za trzy miesiące" to ma się w głowie myśl: "hahaha jeśli dożyję".

Jakie publiczne, dramatyczne przedstawienie trzeba odegrać, aby otrzymać szybciej pomoc?

Oczywiście osoba chora na depresję szybko poddaje się w poszukiwaniach psychiatry i psychoterapeuty. To serio jest wielki, wielki wysiłek zadzwonić gdziekolwiek w tej sprawie. Tacy ludzie nie powinni być z tym sami, bo sami zbyt wiele nie zrobią.
Z tym wypisaniem na twarzy to tylko Tobie się może tak wydawać, tak samo jest jak wydaje nam się, że wszyscy się na nas patrzą, a tak wcale nie jest. Nawet jeśli się przewrócimy i ktoś się zaśmieje za pare minut usunie mu się to z pamięci.

Człowiek jest mistrzem w zakładaniu masek i nawet najbliższych potrafi dobrze zmylić. Należy daną jednostkę dobrze znać i trochę czasu poobserwować, to w końcu dojdzie się do odpowiednich wniosków.

Powinno obchodzić Twoich najbliższych - rodzinę, przyjaciół. To dużo mówi o tym czy zależy im na Tobie. Jeśli się boisz powiedzieć komuś tego wprost to chociaż znaki powinny być wyraźne i kierujące na to, że naprawdę jest coś nie tak.
Nie rzucam się zbytnio w oczy, ale to naprawdę po mnie bardzo widać. To jest cecha, która przyciąga uwagę. To jest pierwsza rzecz, którą ktoś o mnie mówi, kiedy mnie opisuje. Nie wiem, może jestem za mało atrakcyjna, aby ten smutek kogokolwiek zainteresował. Wcale nie jestem osobą, która chce być w centrum uwagi. Nie lubię mówić o swoich uczuciach. Jednak choruję na to od zawsze i jestem wściekła, że byłam z tym sama i jako dziecko i jako nastolatka.

Moi znajomi to widzieli i nie reagowali, moja rodzina nie chciała tego widzieć. Nie mam więc ani bliższych znajomych, nie mam też bliskich relacji z rodziną. Ergo, jestem z tym paskudztwem sama.
Problem w tym, że wielu ludzi nie jest zbyt wyedukowana w tym temacie i nie widzi różnicy w zachowaniu osoby po ciężkim dniu w pracy, a osobie w depresji. Jak czytałaś wcześniejsze posty, to wiesz, że miałem dłuższy epizod z tym. Nikt z rodziny, ani przyjaciół nie dowiedział się o tym, nikt nie zauważył niczego, ale mi to akurat odpowiadało.

Po mnie kiedyś było ciężko dostrzec cokolwiek, emocje w środeczku, na zewnątrz zawsze to samo zachowanie. Teraz się otworzyłem bardziej na świat, ale emocje głównie upuszczam i tak sam sobie.
Kończąc pozytywnie i nawiązując do rozmów na czacie, dużo osób mi mówi, że nie widać po mnie, że spożywałem alkohol w najbliższym czasie :D
Też się niby na świat otworzyłam, też niby jest lepiej, ale teraz wpadam w takie stany, że potem nie wiem gdzie mi zniknął tydzień.

Co do alko, to chyba za mało śledzę czat aby być na bierząco. :) Ale też wspominałam na nim dzisiaj, że alko próbuję rzucić, bo jak się jest wrażliwym człowiekiem, to można łatwo w uzależnienia wpaść. Moi mało rozgarnięci znajomi nie pojmują tej logiki.

Rozważałam nawet terapię grupową, bo na to czasem wystarczy skierowanie od internisty. Czasem mi się wydaje, że wystarczyłaby mi chociaż jedna wpierająca osoba, aby było trochę lepiej. Tylko wśród znajomych takiej nie ma, a nowych ludzi poznawać siły nie mam.

Awatar użytkownika
Coldman
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 07 lip 2014, 2:27
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: Szajs
Lokalizacja: Wlkp

Re: introwertyzm a depresja

Post autor: Coldman » 25 mar 2019, 19:24

tove pisze:
25 mar 2019, 18:14


Zrobiłam ostatnio duży postęp, czyli poszłam do lekarza. Nie psychoterapeuty, tylko do zwykłego lekarza. Po wszelkich niezbędnych badaniach, w tym EKG serca, diagnoza jest taka, że to faktycznie depresja. Jakoś w szoku nie byłam, dla mnie to było dość jasne. Na ten moment zostały mi przepisane antydepresanty, ale jak już mówiłam, nie od psychiatry.

Właściwie o tym jak leczenie depresji w Polsce jest trudne, mogłabym pisać bardzo dużo. Aby pójść do psychologa na NFZ, najpierw trzeba iść do psychiatry na NFZ, a psychiatra na NFZ jest dostępny za parę miesięcy. Ale wciąż szukam czegoś szybciej. Jak się słyszy termin "za trzy miesiące" to ma się w głowie myśl: "hahaha jeśli dożyję".
To świetnie, bardzo dobrze. Każdy krok nawet najmniejszy się liczy. Ogólnie to lepiej się wybierz do psychiatry i do psychoterapeuty, bo same leki efektu mogą nie dać.
Idziesz do lekarza rodzinnego i on daje ci skierowanie do psychologa. Wiem doskonale, bo sam tak robiłem. U rodzinnego powiedziałem, że tylko chce papierek, a on się spytał jaka kategoria, no to powiedziałem coś ze stresem( powód nie ma żadnego znaczenia) i bez problemu. Wizyta trwała z 2 minuty. Czekałem 1,5 miesiąca.
U Ciebie nie ma co tracić czasu na psychologa, od razu warto pukać do psychoterapeuty. Psycholog po pierwszej wizycie potrafi powiedzieć, że nie jest w stanie Ci pomóc i cały czas idzie na marne.

tove pisze:
25 mar 2019, 18:14
Jakie publiczne, dramatyczne przedstawienie trzeba odegrać, aby otrzymać szybciej pomoc?

Oczywiście osoba chora na depresję szybko poddaje się w poszukiwaniach psychiatry i psychoterapeuty. To serio jest wielki, wielki wysiłek zadzwonić gdziekolwiek w tej sprawie. Tacy ludzie nie powinni być z tym sami, bo sami zbyt wiele nie zrobią.
Jak odegrasz publiczne przedstawienie to cię wyślą do psychiatryka, ale to taka droga na skróty, rzecz ostatecznej pomocy.

Masz rację, dlatego tak wiele osób szuka pomocy w internecie. Coraz więcej psychologów oferuje swe usługi w tym medium. Potem łatwiej jest się przenieść na fotel w gabinecie. Jednak jest wiele przypadków, gdzie to szukanie pomocy jest strasznie nieudolne i pomoc się zaczyna się po próbie samobójczej danej osoby.
tove pisze:
25 mar 2019, 18:14

Nie rzucam się zbytnio w oczy, ale to naprawdę po mnie bardzo widać. To jest cecha, która przyciąga uwagę. To jest pierwsza rzecz, którą ktoś o mnie mówi, kiedy mnie opisuje. Nie wiem, może jestem za mało atrakcyjna, aby ten smutek kogokolwiek zainteresował. Wcale nie jestem osobą, która chce być w centrum uwagi. Nie lubię mówić o swoich uczuciach. Jednak choruję na to od zawsze i jestem wściekła, że byłam z tym sama i jako dziecko i jako nastolatka.

Moi znajomi to widzieli i nie reagowali, moja rodzina nie chciała tego widzieć. Nie mam więc ani bliższych znajomych, nie mam też bliskich relacji z rodziną. Ergo, jestem z tym paskudztwem sama.
To, że nie chcemy stać w centrum uwagi i nie lubimy dzielić się własnymi uczuciami nie oznacza, że nie potrzebujemy kogoś bliskiego.
Zdecydowana większość ludzi nienawidzi samotności. Chociaż przykładowo jako introwertyk, lubię przebywać sam, ale fajnie jest poczuć, że ktoś się mną interesuje. Całe to forum jest po to, żeby poznawać ludzi i doświadczać fajnych bodźcy.

O tutaj właśnie by się przydała terapia, żeby rozgryźć tą Twoją pozycję wśród rodziny i znajomych. To trudny i skomplikowany temat. Przeszłość potrafi boleć, bardziej niż sobie ktoś może pomyśleć. Masa tu czynników, które wymagająca rozpatrzenia. Psychoterapeuta zawsze rozpatruje to co było, żeby przejść do tego co będzie dalej.
tove pisze:
25 mar 2019, 18:14

Też się niby na świat otworzyłam, też niby jest lepiej, ale teraz wpadam w takie stany, że potem nie wiem gdzie mi zniknął tydzień.

Co do alko, to chyba za mało śledzę czat aby być na bierząco. :) Ale też wspominałam na nim dzisiaj, że alko próbuję rzucić, bo jak się jest wrażliwym człowiekiem, to można łatwo w uzależnienia wpaść. Moi mało rozgarnięci znajomi nie pojmują tej logiki.

Rozważałam nawet terapię grupową, bo na to czasem wystarczy skierowanie od internisty. Czasem mi się wydaje, że wystarczyłaby mi chociaż jedna wpierająca osoba, aby było trochę lepiej. Tylko wśród znajomych takiej nie ma, a nowych ludzi poznawać siły nie mam.

No to takie typowe w tym stanie.
Co do czatu, no to własnie nawiązałem do tamtej rozmowy :D
Jeśli byś wolała taką formę kontaktu to oczywiście jest to dobry pomysł, jednak często psychoterapeuci kierują na takie coś i sami je prowadzą. Zawsze oswoją i pomogą przed pierwszym razem. Wiesz wtedy czego się spodziewać i idziesz z większą pewnością siebie.


Jeśli masz pytania ogólne co do terapii, to dawaj śmiało. Pamiętaj, że w internecie możesz znaleźć informację, psychoedukacje, wsparcie, czy impuls do pracy. Ciężko tutaj o pomoc, która zmieni Twoje życie. Bodźce ze świata realnego są o wiele bardziej silniejsze i skuteczniejsze. W internecie przeczytasz coś, da ci to wiarę, a potem to bardzo szybko ulega nijakości, przestaje mieć znaczenie.

Kiedyś nie wierzyłem w to, że mogę być jeszcze szczęśliwy w tym życiu, to było dla mnie coś nie do osiągnięcia.
Teraz dla mnie jest nie do osiągnięcia stan w którym kiedyś się znalazłem. Choć czasem jest mi strasznie smutno, to jest to promil tego, co odczuwałem jakiś czas temu.
Czuję, że mógłbym zarazić wiele smutnych osób swoim dzisiejszym optymizmem, bo przecież jak mi się udało, no to inni też mogą walczyć.
Po odczuciach pojawia się moja kochana logika i mówi mi, że to tak nie działa, że wszystko osiągnąłem terapią, zmianami, pracą i upływem czasu.
Wniosek nasuwa się tutaj sam ;)


Bądźmy podróżnikami po ludzkich oczach. Szukajmy w nich dobrych adresów. — Kaja Kowalewska

ODPOWIEDZ