Sport

Tutaj możemy zadać pytanie dotyczące konkretnego problemu związanego mniej lub bardziej z introwertyzmem naszym lub innych, poprosić o pomoc, rady, wskazówki.
MatiZ
Pobudzony intro
Posty: 160
Rejestracja: 18 wrz 2013, 17:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4w5
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Warszawa

Re: Sport

Post autor: MatiZ » 04 paź 2015, 21:30

Uprawiam kolarstwo. Robię to raczej dla przyjemności, ale staram się pokonywać swoje granice. Sport łączę z amatorskim fotografowaniem, zwiedzaniem i geocachingiem. Nie pozwoliłbym by ktoś mi dyszał w kark, więc zawsze sam jeżdżę.
Nie wiedziałem, że można być zmęczonym fizycznie ze stresu i nie mieć siły. Rozumiem, że można zmęczyć się kontaktami z ludźmi i ładować się w zaciszu.

Awatar użytkownika
bisclaveret
Intronek
Posty: 31
Rejestracja: 17 wrz 2015, 11:54
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ

Re: Sport

Post autor: bisclaveret » 05 paź 2015, 15:05

Kilka lat temu byłem kapitanem drużyny piłkarskiej w klubie w mieście średniej wielkości. Sprawiało mi to ogromną satysfakcję - podczas gry niewiele się rozmawiało, musiałem tylko czasami krzyknąć, zmotywować w krytycznych sytuacjach. W szatni zajmował się już tym trener. Moje liderowanie polegało głównie na tytanicznej pracy, wielu zrobionych kilometrach i celnych podaniach (grałem na prawej pomocy). Ponadto dużo biegałem na długie dystanse - to była niespełniona ambicja mojego taty, więc nie osiągnąłem w tym większych sukcesów. Nie mniej jednak substancje wydzielające się po wysiłku sprawiały mi przyjemność i nie miało dla mnie znaczenia, że biegam sam, ewentualnie tylko pod okiem taty. Wszystko to przerwała mi kontuzja kolana, po której nie mogłem się długo podnieść. Zrezygnowałem na długi czas z aktywności fizycznej, dopiero 2 lata temu zacząłem chodzić na siłownię, ale pomimo roku ćwiczeń nie przekonałem się do tego - zbyt monotonne. Koło roku temu wsiadłem na rower i jeżdżę offroad'owo. Ponadto chodzę na basen, nic jednak nie sprawia mi takiej przyjemności jak piłka nożna, do której czasem tylko wracam rekreacyjnie, ze względu na duże zagrożenia dla kolana, jakie się z tym wiążą.

Lubię się wykończyć na treningach, mam wtedy lepszy humor i wzrasta mi poziom chęci komunikacji z innymi. Nie łączę zmęczenia fizycznego z psychicznym. Kiedy mam gorszy dzień to chętnie się "skatuję fizycznie" i mam wtedy lepszy nastrój. Może kiedy odczuwasz to co piszesz (problemy z ćwiczeniem przy niskim obciążeniu po stresującym dniu) to po prostu sobie wtedy odpuść akurat siłownie, a pobiegaj, pójdź na basen czy przejedź się rowerem. To nie wymaga takiego skupienia siły, a endorfiny i tak zrobią swoje. Przynajmniej ja polecam takie rozwiązanie z własnego doświadczenia. :)
I'm a thinker, not a talker.

Awatar użytkownika
nudny introwertyk
Intro-wyjadacz
Posty: 384
Rejestracja: 28 kwie 2015, 7:19
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: ENFP
Lokalizacja: Poznań

Re: Sport

Post autor: nudny introwertyk » 27 paź 2015, 19:27

Mnie do sportu jako takiego również ani trochę nie ciągnie. Lubię pobiegać, pojeździć rowerem a nawet i potańczyć, o ile mam te aktywności z kim robić bo samemu to dla mnie żadna przyjemność. Zespołówek nigdy nie lubiłem bo za dużo w nich zasad i obowiązkowej współpracy. Chodziłem kiedyś na "pakernię", ale strasznie szybko mnie to znudziło, nie ma to jak nawalanie po raz tysięczny tego samego ćwiczenia :wink: Kręci mnie za to walka bronią białą i łucznictwo i tak właśnie myślę żeby pójść w najbliższym czasie w tym kierunku. Japońskie sztuki walki są dla mnie zbyt skomplikowane i jedyne co naprawdę mi się z nich podoba to walka mieczem samurajskim (nie mówię tu o jakimś śmiesznym kendo czy czymś w tym stylu :wink: ), co zresztą trenuję... no, obecnie jestem na przerwie zdrowotnej, ale mam nadzieję że za dwa-trzy tygodnie do tego wrócę :P

199111518
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 22 paź 2015, 19:40
Płeć: mężczyzna
MBTI: ISTP
Lokalizacja: Wrocław

Re: Sport

Post autor: 199111518 » 31 paź 2015, 18:37

Aktywność fizyczna - jak najbardziej. Jednak totalnie nie interesują mnie sporty zespołowe czy też takie w których chodzi o konkurowanie między dwiema osobami. Nawet ostatnio zastanawiałem się czy jest to właściwe dla większości introwertyków. Wychodzę z założenia, że jedyną osobą z którą warto konkurować jestem ja sam (czyli pokonywanie własnych limitów z przysłowiowego dnia poprzedniego), konkurowanie z innymi osobami mnie nie interesuje ponieważ wychodzę z założenia, że fizyczne różnice między nami są obiektywne i tak po prostu jest, że ktoś jest sprawniejszy a ktoś mniej. Natomiast pokonanie swojego lenistwa, słabości etc, to już bardzo interesujące wyzwanie...Obecne aktywności to krav maga (bo jest do bólu praktyczna), jazda na rowerze (ale nie trybem spacerowym tylko ciśnięcie jak wariat do odcięcia oddechu jako zastępstwo dla biegania, tyle, że dające większą frajdę), kalistenika/street workout a wcześniej siłownia. I generalnie wolę trenować sam ponieważ nieodłącznym elementem treningu dla mnie są słuchawki i dobra muzyka.
kucdżeki pisze: W między czasie sporadycznie ćwiczyłem też na siłowni i tu moja ciekawość się zaczęła odnośnie introwertyzmu. Przychodząc z pracy próbowałem nieraz wykorzystać swoje siły na siłowni i niejednokrotnie kończyłem trening po niespełna kilku seriach na jakąś partie ze śmiesznym obciążeniem. Byłem tak wyczerpany stresem i przygnębieniem w pracy wśród szybko żyjących ekstrawertyków, że odbijało się to na moim układzie nerwowym który przyczynia się do odporności za mój organizm. I tu moje kolejne zapytanie czy miewacie podobne problemy że przez cały dzień możecie nic nie robić, a mimo to jesteście tak obciążeni zmęczeniem że nie macie siły nawet niekiedy ustać na nogach? z góry dzięki za odpowiedź.
Hmm, tu też się dziwię bo dla mnie właśnie siłownia (i inna aktywność fizyczna) byłą i jest genialnym sposobem na odreagowanie stresów prozy życia...A może problem tkwił w czymś innym, może w "zatłoczonym" klimacie jaki często panuje na siłowni? Za dużo osób zagadywało o pierdołach zamiast pozwolić skupić Ci się na tym po co tam przyszedłeś? Mi to przeszkadzało i dlatego zawsze ale to zawsze nosiłem słuchawki w uszach jako jasny sygnał, że nie jestem tu dla pogaduszek tylko żeby ćwiczyć. No, chyba, że trzeba było przyasekurować albo być przyasekurowanym na ławeczce ;)

ODPOWIEDZ