Inteligencja czyli moje przekleństwo...

Tutaj możemy zadać pytanie dotyczące konkretnego problemu związanego mniej lub bardziej z introwertyzmem naszym lub innych, poprosić o pomoc, rady, wskazówki.
psubrat
Intro-wyjadacz
Posty: 411
Rejestracja: 07 maja 2016, 0:29
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Inteligencja czyli moje przekleństwo...

Post autor: psubrat » 14 sty 2017, 10:28

nyarlathotep pisze: [...] Pewnych ludzi każdy będzie wykorzystywał, i jest to spowodowane podświadomymi decyzjami wynikającymi z ewolucji.
Zdecydowanie NIE.
To jest jedna z wielu przyczyn, dla których zacząłem kwestionować dogmat ewolucji - bo obserwowałem w swoim życiu coś innego, niż by z niej wynikało.

Gdy ktoś powołuje się w swojej argumentacji, że "tak jest bo ewolucja..." to zazwyczaj nakazuje mi to wątpić, czy rzeczywiście to zjawisko zaobserwował, czy zmyślił (lub uogólnił zachowanie znikomego ułamka społeczeństwa na większość) aby pasowało do teorii ewolucji przyjętej za prawdę objawioną.
nyarlathotep pisze:Całe szczęście tacy ludzie szybko tracą tą naturalną miłość bliźniego by zacząć po prostu manipulować innymi.
Nie każdy jest zdolny nauczyć się manipulowania ludźmi. Do tego trzeba mieć predyspozycje, nie wystarczy że się doświadcza złego traktowania.
Ożenić się, to jest poz­być się połowy swoich praw i pod­woić w za­mian swo­je obo­wiązki. (Schopenhauer)

Jeśli chodzi o wspólne, interesujące spędzanie wolnego czasu, to mężczyźni i kobiety pasują do siebie jak woda i olej.

Patrycjusz
Stały bywalec
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Inteligencja czyli moje przekleństwo...

Post autor: Patrycjusz » 14 sty 2017, 15:17

tds pisze:Objawia się też brakiem działania, jest tez sprzężone z brakiem działania. Np dobre dziecko kradnie jedzenie albo sąsiadka nie reaguje na przemoc domową u sąsiada.
Akurat dziecko kradnące jedzenie to działanie w czystej postaci. W sytuacji, gdzie kradnie ono jedzenie, ponieważ gdyby tego nie zrobiło, umarłoby z głodu, sytuacja "trochę" się komplikuje. Brak reakcji na przemoc domową? Zwyczajny strach, przy czym myślę, że jeśli ta sąsiadka jest o wiele słabsza fizycznie od tego sąsiada i miała nieraz okazję usłyszeć możliwości jego socjopatycznego zachowania, to ten strach jest w dużej mierze uzasadniony. Prawa psychiki.
tds pisze:Nie jestem idealistą, zamiast przegrywać wole żyć, zwiedzać świat, uczyć się nowych rzeczy. Jeśli będę musiał wybierać - wygram ze skurwysynami. Wole być katem niż ofiarą.
Że też Ci nie wstyd pisać takie rzeczy na forum publicznym, mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości wejdziesz tu i złapiesz się za głowę widząc takie zdanie. Jeśli nie jesteś pozerem starającym się udowodnić internetowej publiczności swojej "siły", to szkoda mi Cię - bo jesteś bardzo słabym wewnętrznie człowiekiem, który poddaje się presji otoczenia, jesteś typowym przykładem prostego do zmanipulowania frajerzyny - który na rozkaz strzelania nie zawaha się ani chwili tylko po to, żeby móc potem wrócić do swojej rodzinki i myśleć, że przecież jest dobrym człowiekiem. Nie wiem czy naczytałeś się jakichś pamiętników SS-manów biorąc je za wzór, jeśli nie, to wydaje mi się, że możesz podziękować swoim rodzicom. Patologia kołem się toczy.
tds pisze:Noworodki umierają na raka, całe rodziny giną w wypadkach samochodowych, rodzice latami katują dzieci - też ich wina? Świat kreci się dalej.
Noworodek i wypadek to trochę inna sprawa niż katowanie dzieci. Akurat w tym ostatnim przypadku wina leży bezpośrednio po stronie "rodziców", a nie losu. Na ile to wynik tego co przytoczyłem wyżej, czyli zakręcającej koło patologii, tak jak na moje oko ma to miejsce w Twoim przypadku, to inna sprawa. Warto uzmysłowić sobie, że schematy wyniesione z kiedyś nie muszą obowiązywać. Świat kręci się dalej i jeśli nie chcesz dołożyć do niego odpowiedniej cegiełki, to chociaż się wycofaj, a nie kozacz jakim jesteś katem. Akurat z doświadczenia wiem, że tzw. moralność panów najchętniej przemawia do niewolników z deficytem kontroli nad swoim życiem.
tds pisze:Jak masz zamiar kontrolować 8 000 000 000 ludzi ?
Bo według Twojego słownika od razu musi zachodzić kontrola. Świat to miliony naczyń wzajemnie ze sobą powiązanych, ale te powiązania istnieją tylko między naczyniami koło siebie - wszystkie zdarzenia dzieją się tak naprawdę na skalę całkowicie lokalną a to człowiek segreguje je w zdarzenia globalne żeby nie oszaleć z braku zrozumienia tego świata i sprawić sobie tym poczucie pozornej kontroli. Jeśli nie posiadasz ogromnych środków to możesz działać tylko lokalnie. Zapewniam Cię, że gdyby każdy pomyślał, że da coś od siebie w skali lokalnej, trochę inaczej by to wyglądało. Jeśli jednak zwraca się uwagę tylko na procesy o skali globalnej, i to staje się czynnikiem do zaniechania działania, to jest to absurdalne - cały system mogący wyglądać inaczej przy milionach zmian lokalnych, wygląda cały czas tak samo, bo działania pojedynczego człowieka wydają mu się znikome. To właśnie jest sedno nihilizmu zachodu, o którym pisał Mefiboszet.
tds pisze:Media pokazują to co konsumenci chcą oglądać, widocznie nikt nie chce zapłacić za pozytywne kumbaja, za to kino akcji, pornografia, agresywne gry komputerowe, horrory, krwawy sport - sprzedają się wymienicie. Podświadomie ludzie lgną do skurwysynów, podziwiają ich, chcą być tacy jak oni.
Trochę pachnie mi tu przestrogami, że jak dziecko będzie grało w agresywną grę, będzie agresywne. Nic takiego nie zaistniało, a wręcz na odwrót - bo agresywna gra to substytut wyładowania frustracji. Ludzie chcą mocnych wrażeń, ale wszystkie, które wymieniłeś to zamienniki na ekranie. I przy tym wszystkim panuje status quo pod względem przekonania, że warto żyć, że życie jest spoko etc. Takie traumy na ekranie rzadko na kim robią wrażenie, to jest rozrywka, zabawa. Gdyby ktoś w pewnym momencie miał wypadek samochodowy, został zgwałcony, postrzelony - czyli wszystko to, co ma miejsce w rzeczach, o których piszesz - diametralnie zmieniłby zdanie na temat tego, czy warto, a chociaż by się zawahał
I cała ta moda na skurwysynizm to tylko moda - ja widząc w życiu jednego prawdziwego skurwiela akurat przyjąłem sobie go za antyautorytet. Nic nie działa lepiej na zmianę etycznej postawy jak bezpośredni kontakt z "obiektem podziwu".

Serio stawianie na piedestale manipulantów i skurwieli to jest postęp? Chwilowa zajawka bezpośrednio związana z kultem indywidualizmu. Jeśli ją załapałeś, to mam złą wiadomość - jesteś w głównym nurcie, indywidualisto.
tds pisze:Tak to działa w praktyce i dzięki temu każde kolejne pokolenie jest lepsze niż poprzednie.
No to teraz pojechałeś - w jakim sensie jest lepsze? Z Twoich postów na temat szerzenia się poglądów "ja albo inni" wynika bezpośrednio, że jednak gorsze.
psubrat pisze:Nie każdy jest zdolny nauczyć się manipulowania ludźmi. Do tego trzeba mieć predyspozycje, nie wystarczy że się doświadcza złego traktowania.
Wystarczy, to jest powiązane. Jeśli jedynym sposobem przetrwania jest manipulacja, to bardzo ciężko wyjść potem z tego schematu. Pomijając już fakt, że złe traktowanie trwale uszkadza obszary w mózgu odpowiedzialne za empatię, ponieważ jednostka musi bronić siebie samej, a nie współpracować - w ten sposób rodzi się chory egocentryzm. Jasne, że lepszy będzie manipulant inteligentny, ale zapewniam Cię, że nie trzeba być Einsteinem, żeby kłamać.

tds
Introrodek
Posty: 12
Rejestracja: 17 gru 2016, 17:49
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTJ

Re: Inteligencja czyli moje przekleństwo...

Post autor: tds » 14 sty 2017, 18:58

Objawia się też brakiem działania, jest tez sprzężone z brakiem działania. Np dobre dziecko kradnie jedzenie albo sąsiadka nie reaguje na przemoc domową u sąsiada.


było odpowiedzią na
Dobro i zło objawia się w działaniu, jest sprzężone z aktem działania, więc nie można go rozdzielić na bycie złym i złe zachowanie.
Że też Ci nie wstyd pisać takie rzeczy na forum publicznym, mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości wejdziesz tu i złapiesz się za głowę widząc takie zdanie. Jeśli nie jesteś pozerem starającym się udowodnić internetowej publiczności swojej "siły", to szkoda mi Cię - bo jesteś bardzo słabym wewnętrznie człowiekiem, który poddaje się presji otoczenia, jesteś typowym przykładem prostego do zmanipulowania frajerzyny - który na rozkaz strzelania nie zawaha się ani chwili tylko po to, żeby móc potem wrócić do swojej rodzinki i myśleć, że przecież jest dobrym człowiekiem. Nie wiem czy naczytałeś się jakichś pamiętników SS-manów biorąc je za wzór, jeśli nie, to wydaje mi się, że możesz podziękować swoim rodzicom. Patologia kołem się toczy.
święte oburzenie, https://pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia). Rozumiem, słaby psychicznie człowiek z tendencja do poddawania się presji otoczenia, typowy przykład łatwego do zmanipulowania frajerzyny z fetyszem na pamiętniki SS-manów, z patologicznej rodziny gdzie stara kołem się toczy.

Jeszcze raz i czytaj powoli: Jesteś pożywieniem dla skurwysynów czy chcesz czy nie, ktoś zarabia na każdym aspekcie Twojego życia, Twojej patologi kołem się toczącej też. Możesz się oburzać na internetach ile chcesz, kiedyś przyjdzie czas sam wystawisz siebie skurwysynom na tacy (czy mógłbyś sobie wtedy włożyć jabłko w usta jak na tej focie?) https://upload.wikimedia.org/wikipedia/ ... d)(js).jpg
Noworodek i wypadek to trochę inna sprawa niż katowanie dzieci. Akurat w tym ostatnim przypadku wina leży bezpośrednio po stronie "rodziców", a nie losu.
to jest odpowiedz na innego posta.
Na ile to wynik tego co przytoczyłem wyżej, czyli zakręcającej koło patologii, tak jak na moje oko ma to miejsce w Twoim przypadku, to inna sprawa.


Postawiłeś tezę na użytek logiki własnej wypowiedzi a teraz próbujesz innych zainteresować na sile.
Warto uzmysłowić sobie, że schematy wyniesione z kiedyś nie muszą obowiązywać.
Warto uzmysłowić sobie też ze że schematy wyniesione z kiedyś mogą obowiązywać.
Świat kręci się dalej i jeśli nie chcesz dołożyć do niego odpowiedniej cegiełki, to chociaż się wycofaj, a nie kozacz jakim jesteś katem.


Sam się wycofaj, to byłby grzech nic nie robić gdy setki Tobie podobnych cielątek czekają.
Akurat z doświadczenia wiem, że tzw. moralność panów najchętniej przemawia do niewolników z deficytem kontroli nad swoim życiem.
Zostań w moralności niewolników, dla panów jesteś za słaby.

Na reszę opisze juro albo w poniedziałek - wraz z innymi skurwysynami będziemy w miejscach gdzie rządzi sex, władza i pieniądze. a Ty?
Obrazek

Patrycjusz
Stały bywalec
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Inteligencja czyli moje przekleństwo...

Post autor: Patrycjusz » 14 sty 2017, 19:27

Projekcja, dobre sobie - przykro mi, ale po związku z borderline nie musisz mi uświadamiać, co to znaczy - i zapewniam Cię, że jej teraz nie zastosowałem, tylko staram się dotrzeć do źródeł Twoich socjopatycznych poglądów. Twoje odpowiedzi mają dokładnie taki sam wydźwięk, jak moje maile od ojca socjopaty - jesteście nieuleczalni. Może lepiej cyknij sobie ten test i dowiedz się co sobą reprezentujesz.

Gdzie będę wtedy ja? Pewnie kształcąc się etycznie oglądając Petera Singera. Nasza konwersacja niestety będzie wyglądała mniej więcej tak. Polecam więc nie tracić czasu na świnki!

Nestor

Re: Inteligencja czyli moje przekleństwo...

Post autor: Nestor » 14 sty 2017, 19:46

W Europie i Polsce bieda znika ale reszta świata jest w dupie
Na globalizacji dużo straciły najniższe klasy w społeczeństwach wysoko rozwiniętych a dużo zyskała reszta świata. Czyli jest na odwrót.

https://blogi.bossa.pl/2016/03/20/wykre ... go-handlu/
czarny scenariusz 21 wieku mówi że masy biednych (Azja, Afryka) przyjdą do Europy odebrać co im się należny (w ich mniemaniu, coś jak światowa rewolucja) maja dostęp do sieci , oglądają, widzą, myślą że świat z TV i internetu to normalne życie tutaj. W USA podobnie z masami Latynosów z Ameryki Południowej, a jesteśmy dopiero w 17 roku nowego wieku.
Co to za scenariusz? To jest takie straszenie jak muzułmanami. Żaden zalew obcej krwi nie grozi Europie tak bardzo, że ta miałaby upaść.

https://en.wikipedia.org/wiki/Islam_in_Europe > Działy: Current population and its perception i Projections. Wątpię, czy dożyjemy kiedy muzułmanów będzie w Europie ćwiartka.

A rewolucji ogólnoświatowej nie będzie. Trzecioświatowy maoizm jest słaby.

tds uważasz, że mam moralność niewolników?

Awatar użytkownika
nyarlathotep
Introwertyk
Posty: 95
Rejestracja: 06 wrz 2016, 3:28
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Inteligencja czyli moje przekleństwo...

Post autor: nyarlathotep » 15 sty 2017, 2:56

psubrat pisze: Gdy ktoś powołuje się w swojej argumentacji, że "tak jest bo ewolucja..." to zazwyczaj nakazuje mi to wątpić, czy rzeczywiście to zjawisko zaobserwował, czy zmyślił (lub uogólnił zachowanie znikomego ułamka społeczeństwa na większość) aby pasowało do teorii ewolucji przyjętej za prawdę objawioną.
No właśnie ja zjawisko zaobserwowałem, a potem zacząłem szukać wyjaśnienia, i okazało się, że teoria ewolucji tutaj akurat pasuje i nie pozostawia problematycznych wyjątków. Luksus "dowodzenia" objawionych dogmatów dowodami wybranymi tak, żeby pasowały pozostaje nadal dla ortodoksyjnych wyznawców kultów.
Sprawa jest tu chyba taka, że każdy jest w jakimś miejscu tej hierarchii genetycznej i każdy inaczej to interpretuje - jeden nawet nie zauważa niczego poza swoim poziomem, inni się boleśnie przekonują, że jednak inne istnieją i jakie są między nimi interakcje.
psubrat pisze:Nie każdy jest zdolny nauczyć się manipulowania ludźmi. Do tego trzeba mieć predyspozycje, nie wystarczy że się doświadcza złego traktowania.
Może są wyjątki. Ale ja jako ogólnie nieprzystosowany do skutecznego współżycia z ludźmi i czujący obrzydzenie do tej społecznej szopki, więc nie mający predyspozycji do całej tej mechaniki społecznej, na manipulacjach przyłapuję się sam, robię to bezwiednie.
Irrecoverable error, bailing out.
C:>_

Patrycjusz
Stały bywalec
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Inteligencja czyli moje przekleństwo...

Post autor: Patrycjusz » 15 sty 2017, 21:19

nyarlathotep pisze:Może są wyjątki. Ale ja jako ogólnie nieprzystosowany do skutecznego współżycia z ludźmi i czujący obrzydzenie do tej społecznej szopki, więc nie mający predyspozycji do całej tej mechaniki społecznej, na manipulacjach przyłapuję się sam, robię to bezwiednie.
A to dziwaczne powiązanie, bo żeby umieć manipulować, trzeba doskonale wiedzieć, jakie są właśnie zasady tej społecznej mechaniki, tak samo jak mechaniki jednostki. Im więcej kontaktu z ludźmi, tym więcej wiedzy służącej do manipulacji. Jak ktoś nie znający zasad, miałby je stosować?

Mefiboszet

Re: Inteligencja czyli moje przekleństwo...

Post autor: Mefiboszet » 15 sty 2017, 21:42

Patrycjusz pisze: A to dziwaczne powiązanie, bo żeby umieć manipulować, trzeba doskonale wiedzieć, jakie są właśnie zasady tej społecznej mechaniki, tak samo jak mechaniki jednostki. Im więcej kontaktu z ludźmi, tym więcej wiedzy służącej do manipulacji. Jak ktoś nie znający zasad, miałby je stosować?
Istnieje coś takiego jak talent wrodzony, predyspozycja; która w miarę praktykowania może oczywiście się rozwijać i osiągać wyższe poziomy, ale nawet na poziomie startowym być wyższa niż u niejednego rozwijającego u siebie podobne zdolności planowo, aczkolwiek bez powodzenia.

Mogę mieć talent do boksu którego nigdy nie byłem świadomy, ale gdy pewnego razu wejdę na ring, to okaże się, że z marszu dam sobie radę z nowicjuszem który ćwiczy od paru miesięcy ( aczkolwiek już niekoniecznie z kimś, kto pomimo braku wrodzonych umiejętności jest pilnym uczniem i prześciga mnie zdolnościami wyuczonymi). Z talentami psychicznymi bywa, jak mniemam, podobnie.
Ostatnio zmieniony 15 sty 2017, 21:47 przez Mefiboszet, łącznie zmieniany 1 raz.

Patrycjusz
Stały bywalec
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Inteligencja czyli moje przekleństwo...

Post autor: Patrycjusz » 15 sty 2017, 21:47

Biorąc pod uwagę fakt, że manipulacja z definicji służy celom manipulatora, a manipulowany wychodzi na tym gorzej - to tym talentem musi być też dość pokręcone podejście do drugiego człowieka, konkretniej zdeformowanie empatii. Czy to talent, czy antytalent? Idąc za postami tds - największy talent z możliwych!

Mefiboszet

Re: Inteligencja czyli moje przekleństwo...

Post autor: Mefiboszet » 15 sty 2017, 21:50

Patrycjusz pisze:Biorąc pod uwagę fakt, że manipulacja z definicji służy celom manipulatora, a manipulowany wychodzi na tym gorzej - to tym talentem musi być też dość pokręcone podejście do drugiego człowieka, konkretniej zdeformowanie empatii. Czy to talent, czy antytalent? Idąc za postami tds - największy talent z możliwych!
Mówiąc o zdolności do manipulacji nie zgłębiałem zarazem etycznej strony zagadnienia. Jedno co chciałem przekazać, to to, iż wyobrażam sobie ludzi o ubogich relacjach społecznych - zarazem posiadających pewne predyspozycje ( genetyczne?) do wywierania wpływu na innych - i tych predyspozycji świadomych bądź korzystających z nich w sposób nieuświadomiony.

Patrycjusz
Stały bywalec
Posty: 235
Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
Płeć: mężczyzna

Re: Inteligencja czyli moje przekleństwo...

Post autor: Patrycjusz » 15 sty 2017, 22:08

A właśnie ja to rozdzielam - manipulacja a wywieranie wpływu na innych to dwie osobne kategorie. Wywrzeć wpływ można nie stosując manipulacji - po prostu przedstawić swoje zdanie, odpowiednio uargumentować i zwyczajnie kogoś przekonać, bez uciekania się do zniekształcania rzeczywistości. Poza tym można być czyimś autorytetem jako osoba o większej wiedzy, lepszych umiejętnościach, bardziej zaradna, twórcza czy co tam jeszcze można wymyślić.
Bo manipulacja to po prostu kłamstwo - powiedziane tak, żeby ktoś w to uwierzył. Jako osobnik o ubogich relacjach społecznych bezsprzecznie wywierałem w życiu wpływ na innych ludzi - ale nigdy nimi nie manipulowałem, a już na pewno nie świadomie. Nie za bardzo wyobrażam sobie, jak można to zrobić - moje poznawcze umiejętności nie są do tego zdolne. Natomiast warto zapoznać się np. z tą listą, żeby nie dać się złapać np. we mgłę.

Awatar użytkownika
nyarlathotep
Introwertyk
Posty: 95
Rejestracja: 06 wrz 2016, 3:28
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Inteligencja czyli moje przekleństwo...

Post autor: nyarlathotep » 16 sty 2017, 0:20

->Patrycjusz
Ja właśnie również to rozdzielam, ale nieco inaczej - ja raczej wykorzystuję podatności systemu niż ludzi. Dzięki temu wiem komu co powiedzieć, żeby dał spokój i myślał, że zajmuję się tym, czego by oczekiwał a potem przepchnąć odpowiednie rezultaty, i z rozpoznania w takim systemie wiem z jakim prawdopodobieństwem informacja z osoby A przejdzie na osobę B.
I się najczęściej przyłapuję na nieświadomym prowadzeniu takiego "rozpoznania" albo wykorzystywaniu w swoim planowaniu informacji z takiego. Z reguły to wygląda tak, że "puszczam" odpowiednim osobom informacje z niewielkimi zmianami, takimi jakie mogłyby wkraść się w wyniku zwykłej zawodności pamięci, a potem patrzę skąd mi ta informacja z takimi zmianami "przypłynie". I potem mówię odpowiednie rzeczy odpowiednim osobom, aby w sposób już znany przedostały się do innych osób... Albo wiem jak z reguły ludzie informacje zmieniają i też często się zastanawiam "dlaczego powiedziałem akurat tak a nie inaczej X..."? i odpowiadam sobie jedynym wytłumaczeniem: "Bo X powie Y coś innego i Y da mi spokój bez szkód dla mnie".
Z jakiegoś powodu zawsze zakładam, że tak działają kontakty międzyludzkie. Za to dyplomację mam w stylu ruskiego czołgu i nie nadaję się do mówienia ludziom rzeczy tzw. delikatnych, bo kończy się to gorzej niż zrobiłby to tzw. przeciętny obywatel.

Co do empatii - nie wiem, czy nigdy tego nie miałem, czy znając swoją rolę po prostu to odrzuciłem, empatia jest dla tych wyżej hierarchii społecznej. Mam jakąś ogólną emulację uczuć ludzkich. To jest raczej model niż odczuwanie.
Irrecoverable error, bailing out.
C:>_

ODPOWIEDZ