Strona 12 z 13

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 16 gru 2025, 23:21
autor: intbrun
Poza tym, to jest wiele innych. Np Pastafarianie.

I skoro wierzą w cokolwiek wierzą, to - zgodnie z tematem - mozna przyjąć że ułatwia im to życie, jakkolwiek to ułatwienie należałoby interpretować.
Pastafarianon wiara stanowczo wiara ułatwia życie, w końcu śmiech to zdrowie a w zdrowym ciele zdrowy duch.

Tak gdzie wiara może życia nie ułatwiać, to gdy spotykamy się z praktykującymi, ale średnio wierzącymi. Męczą się z kwestionowaniem swojej własnej wiary.

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 17 gru 2025, 0:24
autor: Drimlajner
intbrun pisze: 16 gru 2025, 23:21 Pastafarianon wiara stanowczo wiara ułatwia życie, w końcu śmiech to zdrowie a w zdrowym ciele zdrowy duch.
<postać w hełmie garnczkowym mruży oczy>

Nic, tylko czekać, aż bezbożnicy znowu wyciągną na sztandar postać katola Koterskiego.

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 17 gru 2025, 17:54
autor: Anemone
@intbrun myślę, że w przypadku pastafarian ciężko mówić o jakiejś wierze, parodiują inne religie, mają z tego dobrą zabawę i tyle, albo aż tyle.

@Drimlajner o co chodzi z Koterskim, bo chyba brakuje mi kontekstu?

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 17 gru 2025, 18:28
autor: Patrycjusz
justyna pisze: 12 gru 2025, 18:33To są pytania na które musisz odpowiedzieć sobie sam, jeżeli tego potrzebujesz. Nawet jeżeli pijesz do jakiegoś wyimaginowanego wywyższania się. Aż poczułam Twoją trzęsiawkę. Trochę śmieszne, trochę smutne. Nie pomogę. Możesz być Belzebubem, Czarodziejem z Krainy Oz, męczennikiem, znawcą, Ryśkiem z Klanu, whatever

Ja napisałam jasno i wyraźnie, Przeczytaj ze zrozumieniem - książki są dodatkiem, najważniejsza jest regularna praktyka.
Nie, to są pytania, które zostały zadane ironicznie i mają wskazać absurd sytuacji. Co poczułaś - ja tam nie wiem, nie moja sprawa. Bliżej do tego z Oz, bo Belzebub niszczy, a ten fioletowy coś kręci i czaruje.
Skoro najważniejsza jest praktyka, to skąd "musisz przeczytać X, bo inaczej..."? Proszę o konsekwencję - albo uznajemy, że buddyzm i medytację trzeba "poczuć", albo najpierw zapoznać się z literaturą. Opcji pomiędzy nie przyjmuję.

justyna pisze: 12 gru 2025, 18:33Ojej, Misiu Pysiu wszystko Ci się pomieszało.
Najwięcej do powiedzenia o medytacji mają Ci, którzy tego nigdy nie robili albo robili nieumiejętnie. To widać.

Empiryzm (od greckiego empeiría, doświadczenie) w klasycznym sensie mówi: źródłem treści w umyśle jest doświadczenie zmysłowe.

Przyrządy pomiarowe (modele statystyczne, analizatory) nie były częścią pierwotnego empiryzmu — są rozszerzeniem zmysłów, ale nie osobną drogą. One precyzują dane surowe i pozwalają na ich interpretację.
Miśko Pyśko, najlepiej krytykować to, na czym człowiek się zna, ale można też to, na czym się nie zna. Taka już cena wolności słowa. Tak, te technologie są częścią wtórnego empiryzmu, ale cel jest ten sam. Coś, co rozszerza zmysły, nadal ma je "małpować". Mimo pewnych meandrów, które z zewnątrz wyglądają na magię, wszystko opiera się o pierwotne założenia. Dlatego właśnie buddyści i medytujący nie cierpią traktowania obserwacji zmysłowych dosłownie, a co dopiero mierzenia ich, ani jakiejkolwiek fizyki czy nauk ścisłych. Ta sama styczna co jakakolwiek inna religia. I gdzie tu ta wyjątkowość?

Dalsze akapity odnoszą się już nie do kwestii wiary, tylko wpływów psychologicznych, a uwierzyć, czy "zobaczyć wewnętrznie" można wszystko, więc odpadam.
tonerek pisze: 15 gru 2025, 19:171) Dlaczego istnieje raczej coś niż nic? (pytanie Leibniza)
2) Jak racjonalnie uzasadnić racjonalność?
3) Jak możliwe są wartości - piękno, dobro, prawda?
Nie wiem, jak można oglądać Dennetta i nie przyznać mu racji.
1) Pytanie ontologiczne, czyli filozoficzne, odpowiedź nie jest możliwa,
2) Pytanie z psychologii poznawczej, różne ankiety i eksperymenty dadzą różne wyniki, jednoznaczna odpowiedź nie jest możliwa,
3) Pytanie z aksjologii, czyli filozoficzne, odpowiedź nie jest możliwa.
Proste, nie? Po co komplikować sobie życie...
Anemone pisze: 16 gru 2025, 18:17 A nie męczą Was już te wojenki i dyskusje między wierzącymi w Boga i ateistami? Czy któraś ze stron zmieni zdanie pod wpływem rozmowy z osobą o poglądach skrajnie różnych? Raczej nie, zmiana w tej kwestii może nastąpić np. pod wpływem trudnych doświadczeń życiowych. Poza tym, są jeszcze agnostycy i według mnie, to oni są najbardziej racjonalni, bo zakładają, że możemy nie być w stanie całkowicie poznać rzeczywistości, choćby przez to, że jesteśmy ograniczeni przez nasze ciała, zmysły.
Czy męczą? Męczące jest to wtedy, kiedy nie jest się pewnym swojego stanowiska i nie ma argumentów. Kiedy już klamka zapadła - staje się to niemęczące, proste, ale też bezcelowe. Większość tych wojenek napędzana jest wątpliwościami samych wojujących, inaczej nie traciliby na to czasu.
Agnostycyzm to z jednej strony opcja racjonalna, ale z drugiej też przesadnie wygodna i leniwa. Żeby stać po którejś ze stron, trzeba wystawić się na przeciwnika, bronić racji i odprawiać pewne "rytuały" (tak, ateiści też) podtrzymujące stanowisko. A taki sobie siedzi w błędzie prawdopośrodkizmu (jest taki). Poza tym: z perspektywy życia wiecznego, konsekwencji życia na ziemi itp. agnostyk dostanie takie same wciry jak ateista, czyli jest szansa, że będzie bolało, na co zwrócono uwagę w słynnym Zakładzie Pascala.

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 17 gru 2025, 18:40
autor: justyna
Patrycjusz pisze: 17 gru 2025, 18:28
Proszę o konsekwencję - albo uznajemy, że buddyzm i medytację trzeba "poczuć", albo najpierw zapoznać się z literaturą. Opcji pomiędzy nie przyjmuję.
Jak grochem o ścianę :D Nie przyjmuj.
Patrycjusz pisze: 17 gru 2025, 18:28 Miśko Pyśko, najlepiej krytykować to, na czym człowiek się zna, ale można też to, na czym się nie zna. Taka już cena wolności słowa. Tak, te technologie są częścią wtórnego empiryzmu, ale cel jest ten sam. Coś, co rozszerza zmysły, nadal ma je "małpować". Mimo pewnych meandrów, które z zewnątrz wyglądają na magię, wszystko opiera się o pierwotne założenia. Dlatego właśnie buddyści i medytujący nie cierpią traktowania obserwacji zmysłowych dosłownie, a co dopiero mierzenia ich, ani jakiejkolwiek fizyki czy nauk ścisłych. Ta sama styczna co jakakolwiek inna religia. I gdzie tu ta wyjątkowość?

Dalsze akapity odnoszą się już nie do kwestii wiary, tylko wpływów psychologicznych, a uwierzyć, czy "zobaczyć wewnętrznie" można wszystko, więc odpadam.
Yhy. Opowieści z mchu i paproci. Też odpadam.

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 17 gru 2025, 18:56
autor: Drimlajner
Patrycjusz pisze: 17 gru 2025, 18:28 1) Pytanie ontologiczne, czyli filozoficzne, odpowiedź nie jest możliwa,
2) Pytanie z psychologii poznawczej, różne ankiety i eksperymenty dadzą różne wyniki, jednoznaczna odpowiedź nie jest możliwa,
3) Pytanie z aksjologii, czyli filozoficzne, odpowiedź nie jest możliwa.
Proste, nie? Po co komplikować sobie życie...
Równie dobrze można przekręcić ten temat i zapytać, czy brak wiary utrudnia życie?

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 17 gru 2025, 19:13
autor: Patrycjusz
Drimlajner pisze: 17 gru 2025, 18:56Równie dobrze można przekręcić ten temat i zapytać, czy brak wiary utrudnia życie?
- działasz realnie, a nie "intencjami"
- masz więcej czasu bez użytkowania go na sprawy religijne
- masz więcej pieniędzy bez użytkowania ich na sprawy religijne
- masz więcej miejsca w głowie bez użytkowania go na sprawy religijne, takie jak historia tychże albo pojęcia z nimi związane (całkowicie oderwane od reszty użytkowych)
- nie przejmujesz się ocenami moralnymi religijnymi i sprawą życia pozagrobowego, przerzucasz uwagę na realne emocje i życie do śmierci
- masz możliwość swobodnego interesowania się religiami, łącznie z ich podważaniem oraz zwiedzaniem świątyń dowolnego wyznania
- możesz zawrzeć związki z osobami dowolnej wiary lub ateistycznymi, w tym homoseksualnie
- i tak dalej, i tak dalej...

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 17 gru 2025, 19:29
autor: Drimlajner
Patrycjusz pisze: 17 gru 2025, 19:13 - działasz realnie, a nie "intencjami"
- masz więcej czasu bez użytkowania go na sprawy religijne
- masz więcej pieniędzy bez użytkowania ich na sprawy religijne
- masz więcej miejsca w głowie bez użytkowania go na sprawy religijne, takie jak historia tychże albo pojęcia z nimi związane (całkowicie oderwane od reszty użytkowych)
- nie przejmujesz się ocenami moralnymi religijnymi i sprawą życia pozagrobowego, przerzucasz uwagę na realne emocje i życie do śmierci
- masz możliwość swobodnego interesowania się religiami, łącznie z ich podważaniem oraz zwiedzaniem świątyń dowolnego wyznania
- możesz zawrzeć związki z osobami dowolnej wiary lub ateistycznymi, w tym homoseksualnie
- i tak dalej, i tak dalej...
Od odpowiedź nie jest możliwa do czas jako wartość nadrzędna. Szypko poszło...

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 17 gru 2025, 19:30
autor: tonerek
Jak zatem możliwe są prawa fizyki i dlaczego wszechświat (jak na razie pokazuje empiria) jest matematyzowalny?
Czy to nie świadczy o racjonaliźmie zamysłu tzw. Stwórcy?
Co by było gdyby prawa fizyki były zmienne w czasie albo niestałe?
Zatem porządek > chaos
Jaką rolę w kształtowaniu porządku odgrywa przypadek?

@Patrycjusz a oglądałeś tę dyskusję w ogóle czy tylko stwierdziłeś że tam jest Dennett i tyle w temacie?

Disclaimer: To że świat podlega prawom fizyki moim zdaniem nic nie mówi o efektach tych praw, czyli w szczególności o ewolucji i o tym że trafimy do jakiegoś tam nieba czy piekła. Po prostu być może jesteśmy wytworami jakiegoś Wielkiego Mechanizmu. Ale samo powstanie WM jest zagadką, być może jesteśmy pokłosiem pączkowania wszechświatów - z których inne mają zupełnie odmienne prawa fizyki. Co skłania do pytania o ewolucję rządzącą powstawaniem wszechświatów itp. itd. Hipoteza Penrosa np, postuluje cykliczność wszechświatów. Polecam książkę Hellera "Nieskończenie wiele wrzechświatów".

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 22 gru 2025, 10:04
autor: Fairytaled
XD... Aby pytać AI, trzeba mieć najpierw pojęcie i umieć analizować informacje na dany temat... błagam Cię... Nie ma dyskusji. Wszystko co przytoczyłeś, można by obalić lub przedyskutować, tylko po co... Bezcelowe. Lubię rozmawiać, ale jak wiem, że rozmówca coś wie na dany temat. Ty nie masz pojęcia. Powielasz też banalne stereotypy.
Nie sądzę żeby tutaj akurat GPT się pomylił, zresztą sama zgodziłaś się ze mną co tych zaburzeń psychicznych, także nie rozumiem skąd ten sarkazm.

Poza tym nie rozumiem twojego podejścia do dyskusji. Jeśli masz większą wiedzę w temacie i ad hoc zakładasz, że ktoś Cię nie zrozumie, tym samym rezygnując z dalszej dyskusji, to jaki w tym sens? No dobra, niewykluczone, że brakuje Ci na to czasu.

Nie chce mi się bawić w jakieś tam oskarżenia, kto mądrzejszy, a kto nie. Szkoda energii na takie posty.

Poza tym, to nie tak, że nie rozumiem idei bycia i postrzegania tak po prostu, bez zbytniego przywiązywania się do umysłowych fenomenów, po prostu ta filozofia mnie nie przekonuje. Jak ktoś lubi takie opowieści, to może być na przykład; "Czarnoksiążnik z Krainy Oz" - wiadomo, to czego szukasz już tu jest. Tego typu konkluzja, bardzo podobna myśl. W zasadzie bardzo prosta filozofia - wskazuje na 'świadomość' - coś pomiędzy postrzeganiem. Czyli jakby płaszczyznę, na której wszystko się ujawnia.

Koan losowy - "Uczeń Czym jest Budda?
Mistrz Trzy funty lnu."

Twój umysł zadaje głębokie pytanie filozoficzne o naturę Buddy, lecz natychmiast zostaje sprowadzony na ziemię przez te trzy funty. Nawet jak przeczytasz Bhagawadgitę, to nie to. Żadnych panteizmów, ciekawych koncepcji łączących całą świadomość ziemską w jedno panteistyczne bóstwo. Po prostu małe, łatwe do przeoczenia i pozbawione właściwości postrzeganie. To jest esencja tej nauki.

Nie jestem przekonany. Jednak bardziej mi odpowiada stare dobre przywiązanie do tego świata, jakoś wydaje się bardziej ludzkie, ale to tylko moje zdanie oczywiście.

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 22 gru 2025, 19:22
autor: justyna
Fairytaled pisze: 22 gru 2025, 10:04

Nie sądzę żeby tutaj akurat GPT się pomylił, zresztą sama zgodziłaś się ze mną co tych zaburzeń psychicznych, także nie rozumiem skąd ten sarkazm.
Chat GPT podaje rzeczy wyrwane z kontekstu, czytałeś te prace, które Ci podał? Nie byłam sarkastyczna, ewentualnie lekko ironiczna, stwierdzając fakt.
Co do zaburzeń psychicznych i wybierania medytacji, to chęć życia na krawędzi. Analogicznie jak ktoś mający astmę nie będzie robił maratonów, a jak będzie, to nie stwierdzi, jeżeli jest przy zdrowych zmysłach, że maratony powodują astmę.
Fairytaled pisze: 22 gru 2025, 10:04 Poza tym nie rozumiem twojego podejścia do dyskusji. Jeśli masz większą wiedzę w temacie i ad hoc zakładasz, że ktoś Cię nie zrozumie, tym samym rezygnując z dalszej dyskusji, to jaki w tym sens?
Nie ad hoc, tylko na podstawie Twoich wypowiedzi. I tak, szkoda mi czasu na prowadzenie monologu, wyjaśniania podstawy podstaw lub reagowania na ignorancję. Nie masz do czegoś przekonania to jest ok, nie każdy musi medytować i nie każdy będzie, ba, coraz mniej ludzi to robi.
To nie oznacza jednak, żeby sypać stereotypami, które każda osoba, znająca chociaż podstawy obali. Ale, jak pisał Patrycjusz, ''wolność słowa''. Ja się w to nie bawię. Nie oznaczaj mnie więc, proszę, ponownie. To jak ping pong samymi paletkami.

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 22 gru 2025, 19:56
autor: tonerek
"Jeśli nie potrafisz opowiedzieć babci, co robisz, to sam tego nie rozumiesz" R. Feynman
Dlatego wolę naukę od bajań okołoreligijnych

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 22 gru 2025, 20:15
autor: justyna
tonerek pisze: 22 gru 2025, 19:56 "Jeśli nie potrafisz opowiedzieć babci, co robisz, to sam tego nie rozumiesz" R. Feynman
Dlatego wolę naukę od bajań okołoreligijnych
Wiele babć i osób, które przeszły swoje w życiu lub jest ciekawa poznawać aktywnie, mają otwarte umysły, i takim osobom można każdą skomplikowaną nawet rzecz wyjaśnić. Wyjaśniać w ogóle można wszystko każdemu, jak się ma czas, jak nie ma zacietrzewienia z drugiej strony, klapek na oczach itp. Jednak wielu ludzi dzisiaj, mam wrażenie, nauczyło się, że wszystko musi być podane na tacy, nie analizują niczego lub wklepują w chat GPT, prześcigają się w banałach wyczytanych na interii lub są ekspertami w każdej dziedzinie, bo sąsiad im tak powiedział, że tak jest.

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 22 gru 2025, 22:25
autor: Drimlajner
tonerek pisze: 22 gru 2025, 19:56 "Jeśli nie potrafisz opowiedzieć babci, co robisz, to sam tego nie rozumiesz" R. Feynman
Proste.

Jeśli spojrzymy na gatunek ludzki i podejmiemy się próby opisania go to pojawia się pokusa wyznaczenia wartości najwyższej, Boga. Czym jest Bóg? Czym jest Bóg w Chrześcijaństwie? Etc.

Padały tutaj różne propozycje, ale przytoczę ostatnie trzy. Wartością najwyższą jest humor, patrz: pastafarianie. Wartością najwyższą jest czas, patrz: cholera wie, chyba relatywizm bezbożnoidalny. Wartością najwyższą jest jedność ze wszechświatem, patrz: buddyzm.

A wszystko to można na swój sposób podważyć.

Jeśli humor jest wartością najwyższą to dlaczego milenialsi to takie bezbeki?
Jeśli czas jest wartością najwyższą to dlaczego bezbożnicy kopią się z koniem?
Jeśli jedność ze wszechświatem jest wartością najwyższą to dlaczego wschodniacy są tacy pasywni?

Wartości Chrześcijaństwa kumulują się w akcie śmierci i zmartwychwstania Jezusa z Nazaretu. Ja tutaj nie będę opisywał mistyki krzyża, polecam każdemu zgłębić o co tam tak naprawdę chodziło, bo historia jest przednia, nierzadko uznawana za najlepszą opowiedzianą historię w historii całego gatunku ludzkiego. A chyba też elementem wiary chrześcijańskiej jest to, że każdy musi samodzielnie spojrzeć na krzyż.

Miejsce drugie to Władca Pierścieni, tzw. katolicka propaganda.
Miejsce trzecie to Diuna, niestety, ale to bardzo ważna książka, bardzo ważna.

Dlaczego Kościół Katolicki, a nie, cóż w moim przypadku to najwięcej wiem o Anglikanizmie, z racji zainteresowania historią Anglii, a ostatnio trochę słucham Prezbiterian, a to wszystko chyba Kalwinizm. Odpowiedź jest prosta. Kościół Katolicki jest przaśny i jest to cecha pozytywna. Mamy krzyżowców, różaniec, papaja, opętane laski plujące gwoźdźmi, księży nieprzestrzegających celibatu, złotego cielca w Licheniu i matkę boską mineralną z Gierzwałdu, łacinę, palenie heretyków na stosie. Zupełnie jak na tym filmiku z Simsonów. Mówiąc krótko, jest to osobista preferencja.



A ostatecznie Kościół Katolicki to korporacja, a korporacje są z natury złe. Pewne ramy należy ustanowić. Punkty raczej należą się protestantom, chociaż też słyszałem krytykę. Nasze wewnątrzchrześcijańskie katolicyzm vs prawosławie vs protestantyzm dissy.

Podczas sporu nauki z bajaniem opowiadamy się raczej po stronie sceptycznej, a pesymiści również mają swoje miejsce w ekosystemie. Popularny jest Chat GPT więc proszę: modele AI to primo bańka inwestycyjna, a secundo narzędzie dzięki któremu rządy będą manipulowały informacją, i miejmy nadzieję, że co najwyżej skończymy z kalkulatorem na sterydach, a nie tym co jest powszechnie reklamowane.

---
Mogę przytoczyć prezbiterską krytykę systemu metrycznego, jeśli jesteście ciekawi. Przepiękny okaz Szurii Magnifichi, aż łezka się w oku pojawia.

---
Postscriptum w bonusie. Cyberpunk bardzo przypadł mi do gustu, bardzo. My żyjemy we wczesnym cyberpunku. A konwencja gatunku zakłada pewne odrodzenie się duchowości, z naciskiem na Chrześcijaństwo i Buddyzm, w odpowiedzi na, cóż, dehumanizację która czeka tuż za rogiem.



---
Anglikanie mają najlepszą muzę. Szkoda, że dziś z tamtego kierunku taka chałtura leci, np. Sabrina Carpenter.

Re: Czy wiara ułatwia życie?

: 22 gru 2025, 23:59
autor: Patrycjusz
tonerek pisze: 17 gru 2025, 19:30 Jak zatem możliwe są prawa fizyki i dlaczego wszechświat (jak na razie pokazuje empiria) jest matematyzowalny?
Czy to nie świadczy o racjonaliźmie zamysłu tzw. Stwórcy?
Co by było gdyby prawa fizyki były zmienne w czasie albo niestałe?
Zatem porządek > chaos
Jaką rolę w kształtowaniu porządku odgrywa przypadek?
Lepsze pytanie byłoby o to, jak to jest możliwe, że my jako taki ułomny gatunek odkryliśmy i wykorzystujemy te prawa fizyki.
Czy wszechświat jest matematyzowalny? My też jesteśmy jego wytworem, w tym nasze umysły, a to jest bardzo trudno matematyzowlane, nawet jeśli sparametryzujemy psychotesty i narysujemy siatkę 3D na mózgu.
To, że coś jest matematyzowalne, nie oznacza, że jest racjonalne. Racjonalność to termin w zakresie potencjalnych strat lub korzyści itp. Prawo fizyki może przynieść jedno i drugie.
Być może te prawa są zmienne w czasie lub niestałe, ale w bardzo długi odcinkach czasowych, więc w ułamku nawet miliona lat naukowcy nie dadzą rady tego zauważyć.
Nie wiadomo, czy porządek > chaos. PRL był bardziej porządkiem a się nie sprawdził, dziki kapitalizm to totalny chaos i idzie do przodu.
tonerek pisze: 17 gru 2025, 19:30a oglądałeś tę dyskusję w ogóle czy tylko stwierdziłeś że tam jest Dennett i tyle w temacie?
Jedno i drugie.
tonerek pisze: 17 gru 2025, 19:30To że świat podlega prawom fizyki moim zdaniem nic nie mówi o efektach tych praw, czyli w szczególności o ewolucji i o tym że trafimy do jakiegoś tam nieba czy piekła. Po prostu być może jesteśmy wytworami jakiegoś Wielkiego Mechanizmu. Ale samo powstanie WM jest zagadką, być może jesteśmy pokłosiem pączkowania wszechświatów - z których inne mają zupełnie odmienne prawa fizyki. Co skłania do pytania o ewolucję rządzącą powstawaniem wszechświatów itp. itd. Hipoteza Penrosa np, postuluje cykliczność wszechświatów. Polecam książkę Hellera "Nieskończenie wiele wrzechświatów".
Twórcą i piewcą teorii Mechanizmu był Adam Wiśniewski-Snerg. Generalnie zgadza się to z Twoim opisem. Uważał też, że istoty mają poziomy, czyli te wyższego tieru są w stanie zobaczyć kategorie niższych, ale nie wyższych. Dlatego my możemy widzieć zwierzęta i rośliny, ale nie móc być zdolnym percepcyjnie do zauważenia wyższych tierów, tak jak roślina nie widzi zwierząt w taki sposób, a zwierzęta nas, tylko widzą nas jak inne zwierzęta. Człowiek z kolei próbuje przypisywać cechy ludzkie zwierzętom, a zwierzęce ludziom, odkrywa też, że DNA banana pokrywa się w 90%+ z ludzkim, więc to byłby jednak argument falsyfikujący teorię Snerga.
tonerek pisze: 22 gru 2025, 19:56 "Jeśli nie potrafisz opowiedzieć babci, co robisz, to sam tego nie rozumiesz" R. Feynman
Możesz opowiedzieć, ale nie zawrzesz szczegółów. A żeby dobrze zrozumieć, trzeba zrozumieć szczegóły. Surface level można mieć w podstawówce.