Zło i diabeł
-
Patrycjusz
- Intro-wyjadacz
- Posty: 428
- Rejestracja: 08 sty 2015, 15:47
- Płeć: mężczyzna
Re: Zło i diabeł
Hedonizm to można uprawiać wtedy, kiedy jest dobrobyt, a nie popandemiczno-powojenna równia pochyła w dół ku skutkom kryzysu klimatycznego. Chyba, że uznasz za to oglądanie telewizji, to wtedy ok.
-
Drimlajner
- Global Moderator
- Posty: 2564
- Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
- Płeć: mężczyzna
- Lokalizacja: Okęcie
-
Drimlajner
- Global Moderator
- Posty: 2564
- Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
- Płeć: mężczyzna
- Lokalizacja: Okęcie
Re: Zło i diabeł
Starotestamentowy Szatan to najprawdopodobniej egipski Set. Ciało człowieka, głowa szakala. Patron tajemnicy, a więc kłamstwa i fałszu, gnostycyzmu i gnozy. Urzędował w górnym, czyli południowym, Egipcie. Nie mam zielonego pojęcia o co znowu Żydzi się pokłócili i nawet nie chce wiedzieć, starożytny Egipt aż tak bardzo mnie nie interesuje. Ujęcie klamrowe opowieści jakby nie patrzeć, jest.
Nie planuję wycieczek do Egiptu, ani za życia, ani po śmierci, więc kolejny punkt za tym aby być dobrym Chrześcijaninem.
Nie planuję wycieczek do Egiptu, ani za życia, ani po śmierci, więc kolejny punkt za tym aby być dobrym Chrześcijaninem.
- quantum
- Pobudzony intro
- Posty: 129
- Rejestracja: 16 maja 2026, 15:17
- Płeć: mężczyzna
- MBTI: INTJ
- Lokalizacja: mazowsze
Re: Zło i diabeł
Podobnie Maria z dzieciątkiem do złudzenia przypomina Izydę;

Natomiast kult Jezusa pewnie wywodzi się od starszej wiary w Mitrę.
Nie bez przyczyny tak też nazywa się biskupia "czapka".

Natomiast kult Jezusa pewnie wywodzi się od starszej wiary w Mitrę.
Nie bez przyczyny tak też nazywa się biskupia "czapka".
-
Drimlajner
- Global Moderator
- Posty: 2564
- Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
- Płeć: mężczyzna
- Lokalizacja: Okęcie
Re: Zło i diabeł
No proszę, od nieistnienia bogów do wynajdowania zaratusztriańskich, how the turntables turned.
Pewne cechy odnajdujemy we wszystkich mitologiach, ale nigdy nie jest to przełożenie 1 do 1.
Pewne cechy odnajdujemy we wszystkich mitologiach, ale nigdy nie jest to przełożenie 1 do 1.
- quantum
- Pobudzony intro
- Posty: 129
- Rejestracja: 16 maja 2026, 15:17
- Płeć: mężczyzna
- MBTI: INTJ
- Lokalizacja: mazowsze
Re: Zło i diabeł
A po polsku wyrazić się nie łaska, co słownictwa brakuje ?
Nie twierdzę że jest 100%-towe przełożenie, wskazałem na podobieństwa, co nie powinno dziwić skoro "naród wybrany" (raczej do niewolnictwa w imperium Rzymskim) miał z tamtymi wierzeniami styczność przez stulecia co musiało wywrzeć piętno w postaci pewnego naśladownictwa.
To że bogowie nie istnieją nie zmienia faktu, że kulty i religie były są i pewnie jeszcze długo się utrzymają. W niczym nie przeszkadza tu ateizm, który jest jedynie deklaracją niewyznawania żadnej z nich.
Jest takie powiedzenie: "Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci" i żydzi nie są tu wyjątkiem, stąd zapożyczenia - bo wierzenia też ewoluują dokładnie tak samo jak pisownia, teologia i prawo kanoniczne KrK co wykazałem.
- Indianie ameryki północnej mawiają: W sercu człowieka mieszkają dwa wilki - dobry i zły.. stajesz się taki jakiego wilka dokarmiasz."
Oto przyczyna istnienia zła i dobra, nie z winy jakiegoś mitycznego "Szatana" lecz osobistego wyboru między egoizmem a altruizmem.
Nie twierdzę że jest 100%-towe przełożenie, wskazałem na podobieństwa, co nie powinno dziwić skoro "naród wybrany" (raczej do niewolnictwa w imperium Rzymskim) miał z tamtymi wierzeniami styczność przez stulecia co musiało wywrzeć piętno w postaci pewnego naśladownictwa.
To że bogowie nie istnieją nie zmienia faktu, że kulty i religie były są i pewnie jeszcze długo się utrzymają. W niczym nie przeszkadza tu ateizm, który jest jedynie deklaracją niewyznawania żadnej z nich.
Jest takie powiedzenie: "Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci" i żydzi nie są tu wyjątkiem, stąd zapożyczenia - bo wierzenia też ewoluują dokładnie tak samo jak pisownia, teologia i prawo kanoniczne KrK co wykazałem.
- Indianie ameryki północnej mawiają: W sercu człowieka mieszkają dwa wilki - dobry i zły.. stajesz się taki jakiego wilka dokarmiasz."
Oto przyczyna istnienia zła i dobra, nie z winy jakiegoś mitycznego "Szatana" lecz osobistego wyboru między egoizmem a altruizmem.
-
Drimlajner
- Global Moderator
- Posty: 2564
- Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
- Płeć: mężczyzna
- Lokalizacja: Okęcie
Re: Zło i diabeł
Łaska pańska na pstrym koniu jeździ.
Nawet wspomniany wcześniej Dawkins pisał o iluzji osobistego wyboru. Czy Adam i Ewa byli w pełni świadomi następstw swych czynów kiedy zrywali owoce z Drzewa Poznania?
- quantum
- Pobudzony intro
- Posty: 129
- Rejestracja: 16 maja 2026, 15:17
- Płeć: mężczyzna
- MBTI: INTJ
- Lokalizacja: mazowsze
Re: Zło i diabeł
Akurat tą opowiastkę należy traktować WYŁĄCZNIE w kategoriach alegorii a nie faktu historycznego, ponieważ nie ma żadnego "drzewa poznania dobra i zła", to przenośnia odnosząca się do umysłu, który przed owym wyborem był ujednolicony a po nim stał się dualistyczny i tak narodziły się przeciwieństwa jak "zło".
Wszyscy mistycy tak współcześni jak i antyczni zgodnie głosili, że tylko umysł nie tworzący podziałów może być oświecony a zatem trwale szczęśliwy i nieporuszony np. emocjami.
Duża część nauk Jezusa odnosi się do umysłu, jednak wskazówki te na przestrzeni wieków zostały "wykrzywione" właśnie poprzez ukierunkowanie tłumaczy na stronę teologii, bo każdy w coś wierzył (jakiegoś Boga) i interpretował pewne niejasności na korzyść religii opartej o kult a nie tak jak zostało to wypowiedziane czyli odnoszące się do psychiki.
- Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. To jest kwintesencja interpretacji zamiast dosłownego tłumaczenia.
Oczywistym jest że nigdy nie było "Adama i Ewy" bo chyba zdajesz sobie sprawę, że to oznaczałoby by chów wsobny.. ojciec z córką, syn z matką, wnuki z dziadkami itd. każdy musiałby kopulować z każdym aby zwiększyć liczebność ludzkiej gromady - oczywisty absurd, czyli kolejna alegoria.
Opowieść o "Adamie i Ewie" również odnosi się od umysłu podzielonego na dwie części: świadomą i podświadomą. Wąż symbolizuje tu początek rozdziału między tymi dwoma "bytami". W biblii jest pewien fragment w którym pisze ktoś (już nie pamiętam gdzie to było); kurtyna w świątyni rozdarła się na dwoje. Świątynią nazywane jest ciało człowieka (Jezus rzekł: zburzcie tą świątynię a odbuduję ją w trzy dni.) Natomiast "kurtyną" jest to co oddziela świadomość od podświadomości, czyli to na co masz wpływ wolą od tego co uwarunkowane automatycznie, kompulsywne, jak odruchy, strach etc.
Zatem "grzechem pierworodnym" było nie fizyczne zjedzenia jabłka - bo to tylko symbolika - lecz podzielenie się umysłu na te dwie niezależne części.
- Teraz zadaniem każdego człowieka zainteresowanego rozwojem duchowym jest powrót do zespolenia świadomości z podświadomością, które łącznie czynią umysł nadświadomym i to jest esencją oświecenia.
Jak widzisz religia chrześcijańska b.mocno pobłądziła wskutek niezrozumienia nauk, przesłania i całej formy przekazu którą Jezus starał się objaśnić ludziom prostym jak budowa cepa.. bo pastuchom na pustyni. Nie dziwi więc, ze nic z tego nie zrozumieli.
Podobnie jest ze wszystkimi religiami, spójrz na buddystów.. oni również zamiast skupić się na sednie nauczania Sidharty Gautamy wytworzyli rytuały, teologię, wierzenia, a nawet modlitwy choć w buddyzmie Boga nie ma..
Wszyscy mistycy tak współcześni jak i antyczni zgodnie głosili, że tylko umysł nie tworzący podziałów może być oświecony a zatem trwale szczęśliwy i nieporuszony np. emocjami.
Duża część nauk Jezusa odnosi się do umysłu, jednak wskazówki te na przestrzeni wieków zostały "wykrzywione" właśnie poprzez ukierunkowanie tłumaczy na stronę teologii, bo każdy w coś wierzył (jakiegoś Boga) i interpretował pewne niejasności na korzyść religii opartej o kult a nie tak jak zostało to wypowiedziane czyli odnoszące się do psychiki.
- Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. To jest kwintesencja interpretacji zamiast dosłownego tłumaczenia.
Oczywistym jest że nigdy nie było "Adama i Ewy" bo chyba zdajesz sobie sprawę, że to oznaczałoby by chów wsobny.. ojciec z córką, syn z matką, wnuki z dziadkami itd. każdy musiałby kopulować z każdym aby zwiększyć liczebność ludzkiej gromady - oczywisty absurd, czyli kolejna alegoria.
Opowieść o "Adamie i Ewie" również odnosi się od umysłu podzielonego na dwie części: świadomą i podświadomą. Wąż symbolizuje tu początek rozdziału między tymi dwoma "bytami". W biblii jest pewien fragment w którym pisze ktoś (już nie pamiętam gdzie to było); kurtyna w świątyni rozdarła się na dwoje. Świątynią nazywane jest ciało człowieka (Jezus rzekł: zburzcie tą świątynię a odbuduję ją w trzy dni.) Natomiast "kurtyną" jest to co oddziela świadomość od podświadomości, czyli to na co masz wpływ wolą od tego co uwarunkowane automatycznie, kompulsywne, jak odruchy, strach etc.
Zatem "grzechem pierworodnym" było nie fizyczne zjedzenia jabłka - bo to tylko symbolika - lecz podzielenie się umysłu na te dwie niezależne części.
- Teraz zadaniem każdego człowieka zainteresowanego rozwojem duchowym jest powrót do zespolenia świadomości z podświadomością, które łącznie czynią umysł nadświadomym i to jest esencją oświecenia.
Jak widzisz religia chrześcijańska b.mocno pobłądziła wskutek niezrozumienia nauk, przesłania i całej formy przekazu którą Jezus starał się objaśnić ludziom prostym jak budowa cepa.. bo pastuchom na pustyni. Nie dziwi więc, ze nic z tego nie zrozumieli.
Podobnie jest ze wszystkimi religiami, spójrz na buddystów.. oni również zamiast skupić się na sednie nauczania Sidharty Gautamy wytworzyli rytuały, teologię, wierzenia, a nawet modlitwy choć w buddyzmie Boga nie ma..
-
Drimlajner
- Global Moderator
- Posty: 2564
- Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
- Płeć: mężczyzna
- Lokalizacja: Okęcie
- quantum
- Pobudzony intro
- Posty: 129
- Rejestracja: 16 maja 2026, 15:17
- Płeć: mężczyzna
- MBTI: INTJ
- Lokalizacja: mazowsze
Re: Zło i diabeł
Chcesz powiedzieć, że chciał aby jego "koledzy" rozwalili budynek świątyni a on złapie za kielnię i w 3 dni postawi ją na nowo ? Chyba sam w to nie wierzysz. Zresztą był cieślą a nie murarzem i to raczej nie był zakład przy piwie.
Skoro rozumiesz tą historyjkę dosłownie to czym uzasadnisz to, że ktoś uznał za ważne by zapisać fakt rozdarcia się tej zasłony, co w tym takiego było ważnego, szczególnego że musiano to utrwalić w księdze ?
Widzisz na tym polega problem z "wiarą".. że np. katolicy rozumieją te teksty dosłownie nie starając się dociec ich prawdziwego znaczenia i dlatego wciąż stoją w miejscu. Taka wiara jest ślepa bo do nikąd nie prowadzi, wiem w co wierzą chrześcijanie ale to tylko "pobożne życzenia".
Biblia pełna jest takich niejasności i nieścisłości np. Jeden będzie wzięty a drugi pozostawiony; Okolica pełna koni i ognistych rydwanów wojennych; Mam też drugie owce je też muszę przyprowadzić i będzie jeden pasterz i jedne owce; Gdy Pan zstępował z nieba góra dymiła i bardzo drżała itp.
- Biblia jak wiesz składa się z dwóch podstawowych części, z których pierwsza jest niemal kopią żydowskiej Tory a ta druga opisuje głównie dziej Jezusa z Nazaretu i jego nauczanie. Ale istnieje wiele wersji biblii a wszystkie się od siebie różnią i tłumaczeniem i objętością/zawartością. Czyli faktem jest że ktoś tworząc nową "sektę" redagował te księgi usuwając (apokryfy) bądź dołączając akurat to co mu pasowało do jego wizji.
- A co powiesz na zapis w księdze Rodzaju który niemal wprost opisuje niewolniczą pracę pierwszych ludzi w podziemnych kopalniach ?
Co z księgą Ezechiela ?, w której zawarł on dość szczegółowy opis pojazdu w którym "Bóg" przybył na ziemię i co więcej na tej podstawie udało się zrekonstruować model tego latającego pojazdu, oczywiście na tyle na ile ów Ezechiel umiał opisać to co widział.
W księgach Hinduizmu - Mahabharacie i Bhagawadgicie zamieszczone są o wiele dokładniejsze opisy pojazdów latający na których "Bogowie" zstępowali na ziemię i co się potem tam działo.
Podsumowując religie są produktem ubocznym braku rozumienia czegoś czego ówcześni ludzie nie byli w stanie pojąć, w związku z tym nadali temu znaczenie mistyczne/nadprzyrodzone a resztę zrobiła już wyobraźnia zwana tu teologią, która jak grzybnia na wilgotnej pożywce obrosła to ziarenko prawdy w samym środku.
- Wracając do pojęć "zło i diabeł" to do jakiej kategorii należałoby zapisać wyprawy krzyżowe, wojny religijne z całym swym okrucieństwem i zbrodniami, prześladowania za poglądy, tortury inkwizycji, mordowanie z niewyobrażalnym okrucieństwem innowierców i heretyków ?
Bo chyba nie powiesz, że spalenie kogoś związanego na stosie drewna żywcem nie jest najwyższą formą okrucieństwa ?
Na pewno kiedyś oparzyłeś się w palec.. a teraz wyobraź sobie że go nie cofnąłeś z płomienia i trzymałeś aż sam zajął się ogniem - jaki to ból ?
Ale na tym nie koniec bo tu mowa o potwornym bólu parzącego ognia na całej skórze od stóp aż po czubek głowy i to wszystko z rozkazu "ojców kościoła", bo ktoś nie myślał tak jak oni kazali - jeśli to nie jest skrajne ZŁO a oni DIABŁAMI to ja nie wiem co tym jest ?
Skoro rozumiesz tą historyjkę dosłownie to czym uzasadnisz to, że ktoś uznał za ważne by zapisać fakt rozdarcia się tej zasłony, co w tym takiego było ważnego, szczególnego że musiano to utrwalić w księdze ?
Widzisz na tym polega problem z "wiarą".. że np. katolicy rozumieją te teksty dosłownie nie starając się dociec ich prawdziwego znaczenia i dlatego wciąż stoją w miejscu. Taka wiara jest ślepa bo do nikąd nie prowadzi, wiem w co wierzą chrześcijanie ale to tylko "pobożne życzenia".
Biblia pełna jest takich niejasności i nieścisłości np. Jeden będzie wzięty a drugi pozostawiony; Okolica pełna koni i ognistych rydwanów wojennych; Mam też drugie owce je też muszę przyprowadzić i będzie jeden pasterz i jedne owce; Gdy Pan zstępował z nieba góra dymiła i bardzo drżała itp.
- Biblia jak wiesz składa się z dwóch podstawowych części, z których pierwsza jest niemal kopią żydowskiej Tory a ta druga opisuje głównie dziej Jezusa z Nazaretu i jego nauczanie. Ale istnieje wiele wersji biblii a wszystkie się od siebie różnią i tłumaczeniem i objętością/zawartością. Czyli faktem jest że ktoś tworząc nową "sektę" redagował te księgi usuwając (apokryfy) bądź dołączając akurat to co mu pasowało do jego wizji.
- A co powiesz na zapis w księdze Rodzaju który niemal wprost opisuje niewolniczą pracę pierwszych ludzi w podziemnych kopalniach ?
Co z księgą Ezechiela ?, w której zawarł on dość szczegółowy opis pojazdu w którym "Bóg" przybył na ziemię i co więcej na tej podstawie udało się zrekonstruować model tego latającego pojazdu, oczywiście na tyle na ile ów Ezechiel umiał opisać to co widział.
W księgach Hinduizmu - Mahabharacie i Bhagawadgicie zamieszczone są o wiele dokładniejsze opisy pojazdów latający na których "Bogowie" zstępowali na ziemię i co się potem tam działo.
Podsumowując religie są produktem ubocznym braku rozumienia czegoś czego ówcześni ludzie nie byli w stanie pojąć, w związku z tym nadali temu znaczenie mistyczne/nadprzyrodzone a resztę zrobiła już wyobraźnia zwana tu teologią, która jak grzybnia na wilgotnej pożywce obrosła to ziarenko prawdy w samym środku.
- Wracając do pojęć "zło i diabeł" to do jakiej kategorii należałoby zapisać wyprawy krzyżowe, wojny religijne z całym swym okrucieństwem i zbrodniami, prześladowania za poglądy, tortury inkwizycji, mordowanie z niewyobrażalnym okrucieństwem innowierców i heretyków ?
Bo chyba nie powiesz, że spalenie kogoś związanego na stosie drewna żywcem nie jest najwyższą formą okrucieństwa ?
Na pewno kiedyś oparzyłeś się w palec.. a teraz wyobraź sobie że go nie cofnąłeś z płomienia i trzymałeś aż sam zajął się ogniem - jaki to ból ?
Ale na tym nie koniec bo tu mowa o potwornym bólu parzącego ognia na całej skórze od stóp aż po czubek głowy i to wszystko z rozkazu "ojców kościoła", bo ktoś nie myślał tak jak oni kazali - jeśli to nie jest skrajne ZŁO a oni DIABŁAMI to ja nie wiem co tym jest ?
-
Drimlajner
- Global Moderator
- Posty: 2564
- Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
- Płeć: mężczyzna
- Lokalizacja: Okęcie
Re: Zło i diabeł
O, przybysze z kosmosu! Tak, to teraz bardzo na czasie. Podobno nawet Elon Piżmo zapisał się do Mormonów, a to właśnie oni najbardziej podkreślają międzygalaktyczny charakter Jezusa. Ja jestem niepoprawny i zaliczam ich do Chrześcijan.
A więc rozdarcie zasłonki tak cię boli, no proszę, proszę.
Kiedy wyobrażamy sobie Jezusa, mamy przed oczami mężczyznę który nauczał poprzez opowiadanie przypowieści, dawanie przykładów, punktowanie, jasne, strzelił cudem tam i ówdzie, ale z całą pewnością nie ganiał swoich uczniów aby wnosili wiadra pełne kamieni na Górę Tabor. To były nerdy, a nie mięśniaki. Kto zrozumie, ten zrozumie.
A w temacie palenia na stosie i pokrewnych w to miejsce kłamstw o karaniu śmiercią za posiadanie przekładu Biblii na język ojczysty to polecę biografię Joanny d'Arc autorstwa Helen Castor. Jest to książka trudna ale bardzo wnikliwa jeśli chodzi o XV wiek. Gdyby Joannie umożliwiono apelację, miała do tego prawo, to nie spłonęła by na stosie. Niestety biskupi, zapewne pod wpływem angielskiego króla, a raczej namiestnika tronu bo król miał wtedy 4 latka, odmówili jej prawa do apelacji. Ach, polityka, polityka.
A Pierwsza Wyprawa Krzyżowa, Zamorze i Baldwin Trędowaty na zawsze w naszym serduszku
A więc rozdarcie zasłonki tak cię boli, no proszę, proszę.
Kiedy wyobrażamy sobie Jezusa, mamy przed oczami mężczyznę który nauczał poprzez opowiadanie przypowieści, dawanie przykładów, punktowanie, jasne, strzelił cudem tam i ówdzie, ale z całą pewnością nie ganiał swoich uczniów aby wnosili wiadra pełne kamieni na Górę Tabor. To były nerdy, a nie mięśniaki. Kto zrozumie, ten zrozumie.
A w temacie palenia na stosie i pokrewnych w to miejsce kłamstw o karaniu śmiercią za posiadanie przekładu Biblii na język ojczysty to polecę biografię Joanny d'Arc autorstwa Helen Castor. Jest to książka trudna ale bardzo wnikliwa jeśli chodzi o XV wiek. Gdyby Joannie umożliwiono apelację, miała do tego prawo, to nie spłonęła by na stosie. Niestety biskupi, zapewne pod wpływem angielskiego króla, a raczej namiestnika tronu bo król miał wtedy 4 latka, odmówili jej prawa do apelacji. Ach, polityka, polityka.
A Pierwsza Wyprawa Krzyżowa, Zamorze i Baldwin Trędowaty na zawsze w naszym serduszku
- quantum
- Pobudzony intro
- Posty: 129
- Rejestracja: 16 maja 2026, 15:17
- Płeć: mężczyzna
- MBTI: INTJ
- Lokalizacja: mazowsze
Re: Zło i diabeł
Po pierwsze nic mnie nie boli a Ty nie umiesz odpowiedzieć na to pytanie. Po drugie nie ma mowy o żadnym kłamstwie bo fakty historyczne są faktami.
Po trzecie tak.. owi bogowie to byli przybysze z innych planet i dowodów na to jest aż nadto, wystarczy chcieć poszukać co jest niezmiernie proste w dobie internetu domowego.
Po czwarte ci którzy torturowali i skazywali na stos, to byli najgorszego sortu łajdacy i głupotą jest ich bronić.
Po piąte co warte są kogoś przekonania zwane "wiarą" skoro zdanie przeciwne lub choćby brak podzielania tej "wiary" uznają za akt tak wielkiej wrogości, że muszą tego biednego heretyka zabić aby się ich "wiara" nie rozleciała na kawałeczki.. bo po cóż innego mieliby się jakimś niewiernym zajmować ?
- Jezus nie był międzygalaktyczny... nie był nawet galaktyczny... co ja mówię... nie był nawet w pełni planetarny (ziemski) bo pojawił się jedynie na ziemiach Galilejskich w zapyziałym Nazarecie i nikt nigdzie więcej poza tym malutkim skrawkiem pustyni go nie widział..
- Gdyby więc był tym za kogo go uważano, pojawił by się w tylu miejscach na ziemi by jak dziś system GPS objąć swym zasięgiem całą planetę i głosić "dobrą nowinę" od indian amazońskich aż po wyżyny Tybetu i Australię o pomniejszych wyspach nie wspominając.
A jednak był tylko lokalnym zjawiskiem.. i gdyby słuchający go żydzi nie spisali jego historii to nikt więcej by o nim nie usłyszał.
Ludzie wierzą w coś co jest tylko idolatrią.
Po trzecie tak.. owi bogowie to byli przybysze z innych planet i dowodów na to jest aż nadto, wystarczy chcieć poszukać co jest niezmiernie proste w dobie internetu domowego.
Po czwarte ci którzy torturowali i skazywali na stos, to byli najgorszego sortu łajdacy i głupotą jest ich bronić.
Po piąte co warte są kogoś przekonania zwane "wiarą" skoro zdanie przeciwne lub choćby brak podzielania tej "wiary" uznają za akt tak wielkiej wrogości, że muszą tego biednego heretyka zabić aby się ich "wiara" nie rozleciała na kawałeczki.. bo po cóż innego mieliby się jakimś niewiernym zajmować ?
- Jezus nie był międzygalaktyczny... nie był nawet galaktyczny... co ja mówię... nie był nawet w pełni planetarny (ziemski) bo pojawił się jedynie na ziemiach Galilejskich w zapyziałym Nazarecie i nikt nigdzie więcej poza tym malutkim skrawkiem pustyni go nie widział..
- Gdyby więc był tym za kogo go uważano, pojawił by się w tylu miejscach na ziemi by jak dziś system GPS objąć swym zasięgiem całą planetę i głosić "dobrą nowinę" od indian amazońskich aż po wyżyny Tybetu i Australię o pomniejszych wyspach nie wspominając.
A jednak był tylko lokalnym zjawiskiem.. i gdyby słuchający go żydzi nie spisali jego historii to nikt więcej by o nim nie usłyszał.
Ludzie wierzą w coś co jest tylko idolatrią.
-
Drimlajner
- Global Moderator
- Posty: 2564
- Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
- Płeć: mężczyzna
- Lokalizacja: Okęcie
Re: Zło i diabeł
Przeczytałem sobie tego Ezechiela i chciałbym powiedzieć, że Helios miał jednak lepszy rydwan, ale się boję, bo będę musiał na piechotę do tego Egiptu po śmierci zasuwać, albo jeszcze gorzej! Każą mi targać miecz za jakimś aniołem. Ech, całe życie w logistyce. Doczesne i pośmiertne.
Tam gdzie ktoś widzi statek kosmiczny, ja widzę rydwan, standardowy pojazd wszystkich ówczesnych bogów. Mejd in Mezopotamia i nie dlatego bo kosmici udostępnili technologię, tylko ktoś wpadł na pomysł, że do kosza można przyczepić kółka i ciągnąć. A Jahwe charakter ma zazdrosny, rydwan musiał mieć najlepszy ze wszystkich, najwidoczniej.
A sam Ezechiel ciekawy, trochę w takim greckim stylu napisany. Połyka zwój i mówi tekstem ze zwoju. Ja lubię takie historie.
Mormoni właśnie uważają, że po zakończeniu pobytu w Judei i Galilei, Jezus pojechał na turnee do Indian z Ameryki Północnej, a potem na inną planetę, a wgl. to też przybył z innej planety, a Eden jest w Ohio. Zainteresuj się, może Mormonem zostaniesz.
Ja jednak zostanę przy poglądzie, że Judea pod Tyberiuszem jest idealnym punktem w którym ewentualny zbawca chciałby nam coś niecoś przekazać i opowiedzieć. Drugiego takiego punktu w historii ludzkości ze świecą szukać.
Tam gdzie ktoś widzi statek kosmiczny, ja widzę rydwan, standardowy pojazd wszystkich ówczesnych bogów. Mejd in Mezopotamia i nie dlatego bo kosmici udostępnili technologię, tylko ktoś wpadł na pomysł, że do kosza można przyczepić kółka i ciągnąć. A Jahwe charakter ma zazdrosny, rydwan musiał mieć najlepszy ze wszystkich, najwidoczniej.
A sam Ezechiel ciekawy, trochę w takim greckim stylu napisany. Połyka zwój i mówi tekstem ze zwoju. Ja lubię takie historie.
Mormoni właśnie uważają, że po zakończeniu pobytu w Judei i Galilei, Jezus pojechał na turnee do Indian z Ameryki Północnej, a potem na inną planetę, a wgl. to też przybył z innej planety, a Eden jest w Ohio. Zainteresuj się, może Mormonem zostaniesz.
Ja jednak zostanę przy poglądzie, że Judea pod Tyberiuszem jest idealnym punktem w którym ewentualny zbawca chciałby nam coś niecoś przekazać i opowiedzieć. Drugiego takiego punktu w historii ludzkości ze świecą szukać.
-
intbrun
- Intromajster
- Posty: 470
- Rejestracja: 27 sty 2021, 8:37
- Płeć: mężczyzna
- Enneagram: 4w5
- MBTI: INFP
- Lokalizacja: Norwegia
Re: Zło i diabeł
taka dygesja. 5 klasa podstawówki wg zagranicznych standardów (nie-polski program nauczania) - lekcje omawiające jak różne religie i wierzenia (z tych większych, cywilizacyjnych, więc bez pastarianów itp) opisują stworzenie świata i podstawy wiary. Zdziwić się można jak wiele jest podobieństw, jeśli podniesie się trochę poziom abstrakcji, żeby nie utknąć w detalach. W dużym skrócie - jakiś bóg/siła ulepiły dwa byty płci przeciwnych z co tam było pod ręką, aby się rozmnażali i zaludniali. Zazwyczaj radośnie i pozytywnie, czasem na smutno i poważnie, z elementami grozy.
Co do ostatniej części wypowiedzi wcześniejszej kolegi "Nowego" i pojawiania się Jezusa na świecie, to ja się niespecjalnie znam, ale informacje o Jezusie i związana z tym wiara jest krzewiona na przeróżne sposoby (pomińmy) na całym świecie, jak na lokalne zjawisko, to jednak całkiem globalne. Zresztą inne wiary rozpowszechniały się w podobny sposób.
Takie trochę z czapy argumenty, na tej zasadzie osoby 3 pokolenia później, już niczego nie widziały i temat nie powinien istnieć.
I tak w kwestii formalnej - fakty historyczne są takie, jakimi je ktoś zapisał z konkretnymi intencjami. Tę samą historię można nauczać na różne sposoby osiągając często bardzo przeciwne cele. Patrz lądowanie na księżycu (skoro już o "kosmitach" mowa) i wcale niezerowa część populacji, która wierzy że kręcono to w studio. I mają na to podobno niezbite fakty. Jeszcze tylko krok dalej i jesteśmy na płaskiej ziemi, trzymanej na grzbiecie czterech słoni. Albo trzech żółwi. Nawet w tym fakty potrafią się różnić.
Co do ostatniej części wypowiedzi wcześniejszej kolegi "Nowego" i pojawiania się Jezusa na świecie, to ja się niespecjalnie znam, ale informacje o Jezusie i związana z tym wiara jest krzewiona na przeróżne sposoby (pomińmy) na całym świecie, jak na lokalne zjawisko, to jednak całkiem globalne. Zresztą inne wiary rozpowszechniały się w podobny sposób.
Takie trochę z czapy argumenty, na tej zasadzie osoby 3 pokolenia później, już niczego nie widziały i temat nie powinien istnieć.
I tak w kwestii formalnej - fakty historyczne są takie, jakimi je ktoś zapisał z konkretnymi intencjami. Tę samą historię można nauczać na różne sposoby osiągając często bardzo przeciwne cele. Patrz lądowanie na księżycu (skoro już o "kosmitach" mowa) i wcale niezerowa część populacji, która wierzy że kręcono to w studio. I mają na to podobno niezbite fakty. Jeszcze tylko krok dalej i jesteśmy na płaskiej ziemi, trzymanej na grzbiecie czterech słoni. Albo trzech żółwi. Nawet w tym fakty potrafią się różnić.
-
Drimlajner
- Global Moderator
- Posty: 2564
- Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
- Płeć: mężczyzna
- Lokalizacja: Okęcie
Re: Zło i diabeł
Religie Abrahamowe raczej mają wspólny punkt wyjścia, dopiero na przełomie Starożytności i Średniowiecza zaczęliśmy się kłócić o to kto co przez co rozumie.