Re: Zło i diabeł
: 20 maja 2026, 21:29
Herr Drimlajna, ja zła kobieta jestem. Nie wymagaj ode mnie takich dziwnych rzeczy.
Miejsce spotkań ludzi takich jak Ty!
https://introwertyzm.pl/
Wiem to od samego początku.. wdepnąłem tu by rozdmuchać tlące się węgielki i jedna iskierka się pojawiła jak widać. Może to zachęci tych nieśmiałych obserwatorów zza drzewa.justyna pisze: 20 maja 2026, 21:24
@quantum Ja tu przyszłam tylko na chwilę... streszczę Ci forum, jeżeli jeszcze sam nie zauważyłeś.
[Kaszlnięcie dla animuszu] Forum to pogorzelisko... nie podyskutujesz tutaj za bardzo, ewentualnie sfrustrujesz... wszyscy wypłoszeni... brak dyskutantów... zostało tylko pierdololo.
[Ukłon]. Kurtyna opadła.
wszystko zależy od przyjętych założeń (albo, mówiąc inaczej, jest kwestią wiary) - przyjmiesz założenie, że Bóg nie istnieje - to oczywiście wyjdzie, że nie ma się do kogo modlić, a religia jest bez sensu, przyjmiesz założenie przeciwne - otrzymasz przeciwny wynikquantum pisze: 17 maja 2026, 13:41 Zło jest względnością postrzegania dowolnego stanu a diabeł wymówką na usprawiedliwienie robienia czegoś nie tak jak inni sobie tego życzą.
Nie istnieje zło ani diabeł podobnie zresztą ja bóg, grzech etc.
Słowianie zaś jakimi niegdyś byli polacy powinni kultywować tradycje i wiarę przodków ojców swoich a nie żydowskie czyli obce nam narzucone wierzenia.
Osobiście uważam religię za zbędną gdyż żaden rytuał a tym bardziej modlitwa (przecież nie ma do kogo się modlić ?) nie jest w stanie zmienić rzeczywistości, która zależy od wypadkowej zachowań wszystkich ludzi a nie od jakiegoś bóstwa.
Idąc jednak tym tropem, jeśli "Bóg" coś postanowił to niby czemu miałby zmienić zdanie z powodu czyichś modłów ? Czyli uznać swoją decyzję za mniej ważną od ludzkiej ? To by musiało postawić człowieka ponad "Bogiem" czyli zaprzeczyłoby jemu samemu jako wszechwiedzącemu.
Nie mówiąc już o tym, że modlitwa musiałaby być jakąś forma prośby a nie bezmyślnego powtarzania oklepanych formułek.
![]()
Ja kiedyś sprawdzając w praktyce chrześcijaństwo, zdawałam maturę z tematu Apokalipsy, czytałam Biblię, modliłam się. Nie na zasadzie „Daj mi Boże, bo tak mi źle”, tylko chciałam sobie porozmawiać, popytać, a tu.... totalna cisza. W moim przypadku nie sprawdziło się: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”... było zaryglowaneDżery pisze: 21 maja 2026, 15:47 tak z ciekawości, skąd wiesz, że modlitwa nie działa, skoro jak rozumiem sam jesteś niewierzący?
Co można napisać o Apokalipsie?... rozwodziłam się przez pół godziny na ustnej maturze z polskiego, nauczycielom gały powychodziły, prawie że Anioł Pański na nich stąpił, a Szatan skarlał w boleści. Literatura, sztuka i to grube pismo czarne aż puchnie od interpretacji.Dżery pisze: 21 maja 2026, 16:47 oj, co można napisać o Apokalipsie
nie wiem na ile dosłownie rozumieć "tylko chciałam sobie porozmawiać, popytać, a tu.... totalna cisza." To chyba właśnie Kościół do tego ma służyć.
Czasem myślę, że chrześcijaństwo miało być takim Królestwem Niebieskim na ziemi, gdzie jego członkowie będą się nawzajem wspierać, nie będzie hejtu, zawiści, przemocy tylko braterska wspólnota. Fajnie by było.
Może zawracałaś głowę głupotami i Cię zbanowaliRefleksyjnie, może odnaleźć odpowiedź na nurtujące pytania, rozwiązanie jakiejś sprawy... Cokolwiek... czego można doświadczyć. Zero, null. Nawiązując do Twojego pytania o modlitwę. Jakoś przecież się to powinno odczuwać nie??
Dzięki, to na pewno to
A mi się zawsze wydawało, że te rozmowy miały być nie tylko, kiedy czegoś się chce... a tu patrz. Kiedy trwoga to do Boga? A w innych przypadkach mamy to gdzieś? Jak umacniać swoją wiarę, jeżeli nie refleksją, rozmową z Bogiem? Skąd wiesz, że zna nasze myśli? Powiedział Ci to?Dżery pisze: 21 maja 2026, 17:42 Moim zdaniem modlitwa jest formą zwrócenia się o pomoc w sytuacji, która nas przerasta. Przy czym Bóg to nie automat że wrzucisz 2 zł i wypadnie puszka coli. On zna nasze myśli i ma dużo większą wiedzę.
Czyli co - zimna kalkulacja?... gdzie jest miejsce na miłosierdzie, zrozumienie Boga? Jakiś znak, że czuwa? Jak wierny ma to odczuć? A może zmyśla sobie i tak naprawdę zrzuca odpowiedzialność za swoje życie na Tego z Góry (którego nigdy nie widział, nie słyszał, nie czuje i nie rozmawia z nim, bo się boi lub Tamten jest zajęty Modlitwami bardziej niecierpiącymi zwłoki)?Dżery pisze: 21 maja 2026, 17:42 Poza tym pomyśl sobie jak to może wyglądać z drugiej strony:
Powiedzmy, że jesteś w Niebie i dostałaś robotę akceptowania modlitw.
Student medycyny prosi o pomoc w zdaniu egzaminu bo pierwszy termin oblał i teraz boi się, że go wywalą. Zaakceptować czy nie? A co jak potem w pracy trafi mu się pacjent z objawami, o których nie doczytał i nie rozpozna prawidłowo choroby?
Albo młody chłopak, który bardzo lubi jeździć prosi o pomoc w zdaniu prawka bo już raz oblał. A co jak potem spowoduje wypadek? Może niech po prostu jeszcze poćwiczy.
Skąd wiadomo, że podświadomość zajmuje prawą półkulę mózgową i rozumie jedynie obrazy? (Oprócz domniemań ezoteryki) Obecnie mówi się np. w neurobiologii o sieciach neuronowych i ledwo raczkują poszukiwania pierwotnych korelatów świadomości. Skoro świadomość jest rezydentem ciała czy obserwatorem to czy podświadomość jest jakimś innym obserwatorem (bogiem) czy może automatyzmem układu nerwowego na złożonym poziomie, powodującym że człowiek jest zwykłą maszyną pod ich kontrolą?quantum pisze: 21 maja 2026, 19:04 W książce pt: "Potęga podświadomości" Joseph Murphy ujmuje to tak.. cała boskość jest w człowieku a tym bogiem jest podświadomość, która odpowiada za wszystko to co przekracza możliwości świadomości czyli wszelkie zdolności, talenty, dążenia, pragnienia, lęki, uwarunkowania itd.
...obraz tego dociera do podświadomości, która zajmuje prawą półkulę mózgową i tam zostaje zakodowana jako program do realizacji, ponieważ podświadomość nie rozumie języka - ta część umysłu rozumie jedynie obrazy.
![/i]
pewnie prościej byłoby żeby Bóg przemawiał do nas wprost. Nie wiem dlaczego tego nie robi. Pewnie ma swoje powody.justyna pisze: 21 maja 2026, 17:59 A mi się zawsze wydawało, że te rozmowy miały być nie tylko, kiedy czegoś się chce... a tu patrz. Kiedy trwoga to do Boga? A w innych przypadkach mamy to gdzieś? Jak umacniać swoją wiarę, jeżeli nie refleksją, rozmową z Bogiem? Skąd wiesz, że zna nasze myśli? Powiedział Ci to?![]()
Ja to rozumiem w ten sposób: Dostaliście na własność Ziemię (albo i cały Kosmos), macie wolną wolę, róbcie co chcecie, urządzajcie się jak chcecie. Możecie się zwracać o pomoc, ale nie zawracajcie głowy głupotami, które możecie sami ogarnąć.przykazanie nr 3:
Nie będziesz używał imienia Pana, Boga twego, nadaremnie, bo nie ujdzie karania, kto by dla próżnej rzeczy użył imienia jego.
Stwórca miałby nie znać swego dzieła? Myślisz, że jak ludzie stworzą androidy, to nie będą w stanie podejrzeć ich myśli?
co Ty masz z tym rozmawianiem? Wszystko to moje własne przemyślenia. Bardzo lubię takie tematy.
Drimlajner pisze: 21 maja 2026, 19:15 @justyna
Odpowiedzi znajdziesz w Piśmie, jestem tego pewien, musisz tylko jak to się ładnie mówi, zawierzyć Panu. Nie będą to łatwe ani przyjemne odpowiedzi, bo Chrześcijaństwo nie jest <Oh Lord, won’t you buy me a Mercedes Benz?>-religią, a raczej religią buntu i wyrzeczeń, i Pan zawsze może spytać <a co ty dla mnie zrobiłaś w momencie w którym byłem najsłabszy?>, nie mniej, On jest dobrym pasterzem, cała noc będzie szukał zagubionej owcy.
Odnośnie modlitw to spotkałem się z krytyką, słuszną moim zdaniem, że nasze modlitwy to bezmyślne klepanie zdrowasiek i dawno już zapomnieliśmy o co w tym całym Chrześcijaństwie chodzi. Jesteś chrześcijaninem ale czy znasz Jezusa? Itp. A najlepszą metodą, w miejsce modlitwy, jest powrót do regularnego czytania Biblii. Co powszechnie nie jest uznawane za modlitwę, a jednak jest modlitwą.
Słuchałem kiedyś jak Sam Shamoun opowiadał o rozmowie z kobietą która porzuciła Chrześcijaństwo, a teraz chciałaby wrócić. Powodem porzucenia było właśnie rozpoczęcie wiary od czytania i analizy Apokalipsy. Sam złapał się za głowę. 9 na 10 chrześcijan porzuca wiarę po lekturze Apokalipsy. Niewdzięczna księga, gnostycka, co drugi wers to odniesienie do starotestamentowych proroctw.
Ewangelia Marka. Dlaczego tylko ja jestem zachwycony Ewangelią Marka? Szybka, pełna uzdrowień i przypowieści, do przeczytania w jeden - dwa wieczory. Można się zakochać.
Podejście do życia.justyna pisze: 21 maja 2026, 19:44 Co się zmienia na lepsze w Twoim życiu, dzięki wierze, a nie własnym działaniom?
Storzenie nie równa się znajomości wszystkiego. Mógł coś stworzyć, nie wiedząc dokładnie, jak to się rozwinie. Porównujesz maszyny do człowieka, dosyć jednak złożonego, obdarzonego wolną wolą.Dżery pisze: 21 maja 2026, 19:29
Stwórca miałby nie znać swego dzieła? Myślisz, że jak ludzie stworzą androidy, to nie będą w stanie podejrzeć ich myśli?
Może być tak, że masz błędne przemyślenia i nikt Tam u Góry Cię nie SłuchaDżery pisze: 21 maja 2026, 19:29
co Ty masz z tym rozmawianiem? Wszystko to moje własne przemyślenia. Bardzo lubię takie tematy.