Post znajomego haha))
"OBÓZ. Byłem wtedy młody i przystojny. Po uiszczeniu kelnerowi sporego rachunku za spędzony wieczór, młode kobiety ujmowały mi z metryki nawet do dziesięciu lat. Stać mnie było na kopnięcie po sztubacku leżącego sobie spokojnie na chodniku kapsla - bez żadnych osteoporycznych powikłań. Jednym słowem - młody byczek. W tym właśnie czasie pomagam mamie uporać się z odszkodowaniem za przymusową pracę na rzecz Niemiec w czasie okupacji. Szary korytarz. Stoję w długiej kolejce razem ze starszymi ludźmi, wspominającymi te mroczne czasy. Rozglądając się spostrzegłem że przygląda mi się uważnie starsza pani, na pewno pamiętająca drugą wojnę. Twarz miała zmęczoną, oczy matowe i zrezygnowane. Lustrowała z zaciekawieniem moją sylwetkę. Patrząc w moje oczy, uśmiechnęła się. Odwzajemniłem. Nagle, małymi kroczkami, lekko zgarbiona, podeszła do mnie i przyglądając się wnikliwie mojej twarzy, zapytała:
- A pan w którym obozie siedział?..."