Cześć Wszystkim.
Jestem nowy na tym forum, a to mój pierwszy post.
Cały czas żyłem w świadomości, że tylko ja jestem inny niż reszta moich rówieśników, którzy imprezują, chleją do upadłego i ćpają wszystko co da się spalić/ zmielić i wciągnąć. Uchodziłem za totalnego odluda, małomównego, który w szkołach miał po kilku znajomych, z którymi trzymał jakiś kontakt. Nie znałem nawet takiego pojęcia jak introwertyzm.
No ale chwała za Internet. Długo zajęło mi znalezienie "co mi dolega", aż w końcu trafiłem na to forum. Czytałem uważnie różne wypowiedzi i porównywałem z moimi "dolegliwościami". Poczułem ulgę, że nie jestem jakimś człowiekiem z zaburzeniami psychicznymi tylko zwykłym introwertykiem. Nie osobą nieśmiałą (nieśmiały jestem tylko w relacjach damsko- męskich) tylko intro! Ucieszyłem się też, że są na tym świecie osoby takie jak ja, osoby, które zrozumieją mnie, a ja ich (tutaj mowa o Was, użytkownicy drodzy

)
Jak już wiecie, na imprezy nie chodzę. Od małego opuszczałem wszystkie szkolne potańcówki tylko na studniówkę poszedłem z przymusu co zakończyło się dla mnie bardzo przykrym wspomnieniem.
Lubię rozmawiać mądrze i słuchać ludzi, którzy mają coś wartościowego do powiedzenia. Gdy już zdarzy się tak, że znajduje się w grupie osób, które gadają od rzeczy po prostu się nie odzywam. I wtedy nie lubię tego sarkastycznego "
Noo, Synthesis, mówisz tyle, że do słowa nie możemy dojść"
Nawiązywanie znajomości przychodzi mi bardzo ciężko. Często ludzie uważają mnie za dziwaka i kończą znajomość szybciej niż się zaczęła. Mimo to mam dwie wspaniałe koleżanki, które wiedzą jaki jestem i zawsze mogę się im wyżalić, mogę na nie liczyć.
Lubię być sam, czuję wtedy, że moja dusza ładuje akumulatory, które mnie napędzają. Kiedy jestem sam mogę w spokoju pomyśleć "jakby to było gdyby...", mogę rozkoszować się ciszą, a jeśli strzelę focha na ciszę po prostu włączam sobie muzyczkę po cichu i wsłuchuję się w jej tekst. Nie cierpię być w centrum uwagi, zawsze staram się odejść jak najdalej na bok.
Lubię też prowadzić samochody. Od szkraba ciągnęło mnie za kółko. Dlatego połączyłem swoją introwertyczną dolegliwość z miłością do kierownicy i zostałem kierowcą zawodowym. Jeżdżę potocznie nazywanymi TIRami

Kocham to uczucie jazdy w nocy, gdzie jestem tylko ja, pusta droga i piękne niebo z tyloma gwiazdami, których nie widać będąc w mieście.
Ostatnio wzięło mnie na paralotniarstwo. Na razie latam jako pasażer, ale od wiosny zaczynam kurs pilota. Spodobało mi się to bo w górze będąc częścią otaczającego powietrza można porozmyślać o swoim życiu przy pięknych widokach.